Pokazywanie postów oznaczonych etykietą księgarnie Matras. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą księgarnie Matras. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 stycznia 2017

Oblicza prawdy

"Promień rażenia"
Sophie Hannah


Sekrety mogą być toksyczne, ranić do krwi i zamykać człowieka w błędnym kole strachu oraz bólu. Ich wyjawienie światu wydaje się okazaniem słabości i przyznaniem się, iż było się winnym czegoś co nas spotkało. Jednak ciągłe ukrywanie ran może skierować na ścieżkę nie ku wyzwoleniu, lecz do jeszcze większego koszmaru niż ten jaki już był naszym udziałem.

Przeświadczenie o tym, że stało się coś złego komuś bliskiemu bywa niewystarczające by ktokolwiek potraktował poważnie takie oczucia. Ale Naomi Jenkins nie zamierza czekać bezczynnie aż znajdą się dowody, iż Robert Haworth stał się ofiarą i na pomoc będzie za późno. Niestety policja nie traktuje sprawy zbyt serio, jakieś kroki zostają podjęte, lecz słowa kochanki nie poparte dowodami to za mało? Pani Haworth zapewnia, iż mąż jest cały oraz zdrowy i na tym sprawa powinna się zakończyć. Naomi nie przekonują słowa żony, ona wie swoje i zrobi wszystko by udowodnić swoją rację, nawet sięgając po  środki, jakie mogą narazić ją w niedalekiej przyszłości na spore nieprzyjemności. Jeżeli prawda okazała się nieskuteczna trzeba użyć jej odwrotności, teraz już policjanci będą musieli się zainteresować Robertem. Co się stało z mężczyzną? Policjanci przystępują do działania, nie mogąc zignorować takiego zgłoszenia, ale dochodzenie szybko zmienia kierunek. Naomi Jenkins nie zdaje sobie sprawy jaką lawinę wydarzeń sprowokowała, miała jeden cel i chciała go osiągnąć za wszelką cenę. Śledztwo zaczyna zataczać coraz szersze kręgi i ujawniać fakty, których nikt nie mógł podejrzewać na samym początku. Rzeczywistość niekiedy przekracza wyobraźnię, a sprawa Roberta Hawortha to o wiele więcej niż wszyscy przypuszczali. Za miłosnym trójkątem kryje się nie tylko uczucie, zdrada i nadzieja, ma on w sobie pewną tajemnicę i nie jest nią jego istnienie.

Kochanka, kochanek, żona. Historia stara jak świat zdawałoby się, lecz Naomi Jenkins nie wiedziała, iż wikłając się w romans wejdzie na drogę, z jakiej tak usilnie chciała zejść. Pewne sekrety nigdy nie powinne były zostać nimi, bo jako takie przynoszą jeszcze więcej zła dy pozostają nieujawnione.

Przepis na intrygę kryminalną wydaje się prosty, po prostu musi być frapująca i najlepiej gdyby do samego końca pozostawała nieodgadniona. Nic łatwiejszego czyż nie? Ale w praktyce okazuje się to trudne do realizacji, niewielu autorów umie swój pomysł na sensacyjną historię doprawić klimatem tajemnicy i tak poprowadzić fabułę by czytelnik nie odkrył zbyt szybko rozwiązania zagadki. Sophie Hannah pokazała, że jest mistrzynią gatunku oraz dawkowania napięcia, jej najnowsza książka to prawdziwy majstersztyk. "Promień rażenia" zaczyna się niepokojąco i taka atmosfera towarzyszy lekturze do samego końca, a tytuł znajduje bezpośrednie przełożenie w motywie powieści. Początkowy wątek ewoluuje i staje się punktem wyjścia dla kolejnych, które zazębiając tworzą skomplikowaną siatkę wzajemnych powiązań kryminalno-emocjonalnych. Sophie Hannah zrywa maski z postaci, pokazuje ich prawdziwe twarze i przede wszystkim to co skrywają w swych umysłach, a są to sprawy fundamentalne dla ich poczynań. Zaskoczenie czeka czytających wielokrotnie, ponieważ autorka co jakiś czas dodaje kolejny kawałek do układanki, dający do myślenia i stawiający w nowym świetle wcześniejsze wydarzenia. Patrząc wstecz widzimy dokładnie misterną intrygę "Promienia rażenia" oraz jak została przemyślana w każdym detalu, nic nie jest przypadkowe, chociaż w pierwszym momencie może sprawiać, iż to on rządzi wszystkim. Sophie Hannah oddała w ręce czytelników kryminał w jakim nic nie jest oczywiste, kipiący wprost od skrywanych emocji, popychające człowieka do działania, którego nikt po nim się nie spodziewa.




      Dziękuję za możliwość 
       przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)
 
 

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Honor, lojalność i rzeczywistość

"Niepokorni" 
Vincent V. Severski
Wydaje się nam, że nasza teraźniejszość coraz bardziej wyklucza tajemnice, szczególnie te mające związek z życiem politycznym. W dobie WikiLeaks, mniej lub bardziej kontrolowanych "przecieków" i ataków hakerów, będących na garnuszku wywiadów, wszelkie tajne układy oraz porozumienia mogą zostać ujawnione w najmniej spodziewanym momencie i każdy kto liczy, iż uda mu się cokolwiek zataić przed mediami jest w ogromnym błędzie. Ale czy faktycznie nasza rzeczywistość bywa aż tak transparentna jak uważamy? Może łudzimy się tylko i przyjmujemy za prawdę coś co jedynie jest jej bladą kopią, wykreowaną po to by ukryć przed większością prawdziwe oblicze życia publicznego i tego kto nim rządzi?

Lojalność i honor to cechy przestarzałe, Sara i Konrad mają za sobą zbyt wiele lat służby w wywiadzie by wierzyć w nie. Wiedzą, że sukces szybko przeradza się w porażkę, zwłaszcza gdy człowiek nie zamierza ślepo słuchać rozkazów. Do tej pory udawało im się jakoś wygrzebywać z różnorodnych opałów, lecz tym razem ich przeciwnik pochodzi z politycznego kręgu. Wszystko to co do tej pory świadczyło na ich korzyść jest wykorzystywane przeciwko nim. Atmosfera podejrzeń i oskarżeń nie sprzyja konstruktywnej obronie, a zwłaszcza temu w czym są najlepsi - pracy wywiadowczej. Zadanie jeszcze nie dobiegło końca, lecz czy da się je kontynuować w takich warunkach? Klimat polityczny jest więcej niż zmienny, najbliższa przyszłość więcej niż niepokoi Sarę, Konrada oraz ich współpracowników. Ktoś zamierza wmieszać się nie tylko w polską scenę polityczną i w swoich działaniach nie cofnie się przed niczym. Rozgrywka weszła na jeszcze wyższy poziom i tym razem zespół musi stawić czoła przeciwnikowi, mającego więcej niż jednego asa w rękawie. Na bok trzeba odłożyć zasady i legalizację działań, w tym przypadku liczy się tylko efekt końcowy, w tej rozgrywce zwycięzca będzie tylko jeden, przegrani stracą wszystko, a stawką jest międzynarodowy układ władzy.

Ile jesteś w stanie zaryzykować by ochronić to co dla Ciebie ma największą wartość, lecz dla innych stanowi jedynie środek do osiągnięcia celu? Stracić można wszystkich, wygrana jest niepewna, wróg chociaż znany jeszcze nie powiedział ostatniego słowo i jest gotowy uderzyć bez względu na konsekwencje.

Świat wywiadu z rzadka przypomina film o agencie 007, Vincent V. Severski po raz kolejny przedstawia aż nadto prawdziwie brutalny obraz rozgrywek agenturalnych, w których od dawna większość zapomniała co to honor. W "Niewiernych" kontynuowane są wcześniejsze wątki, lecz tym razem mają one po części bardziej osobisty wymiar, a po części jeszcze głębiej wchodzą w tak zwaną polityczną fikcję, chociaż aż nazbyt przypominającą rzeczywistość. Początkowo może wydawać się, że tym razem fabuła ma spokojniejszy przebieg, w końcu są zbierane owoce wcześniejszych części, ale tylko gra pozorów jaka bardzo szybko odkrywa prawdziwe karty, obfitujące w niejeden zwrot akcji i niespodzianki. Czytelnicy na pewno nie poczują rozczarowania lekturą, wprost przeciwnie - bohaterowie jeszcze raz stają na wysokości zadania, a nawet podnoszą poprzeczkę, bo tam gdzie inni nie dają rady ich twórca pokazuje, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Vincent V. Severski bezbłędnie podtrzymuje napięcie i w każdym rozdziale nie daje zapomnieć jaka jest stawka oraz koszt porażki i cena zwycięstwa. Na oczach świata rozgrywana jest gra o władzę dostrzegalna jedynie przez nielicznych, a "Niewierni" to jedna z jej odsłon. Prawda ma wiele twarzy, może jedną z nich odkrywa Vincent V. Severski?
 
 
Za możliwość przeczytania e-booka
                                          dziękuję księgarniom Matras
  
Chwalę się ;)





środa, 30 listopada 2016

Ofiary

"Ofiara"
Karin Slaughter


Czasem prawda pojawia się w najmniej spodziewanym momencie, kiedy wcale nie wyzwala, lecz pogrąża w otchłani oskarżeń i podejrzeń. Od tego już krok by stracić z oczu to co najważniejsze - zbrodnię i kryjące się za nią zło. Ono powinno być w centrum zainteresowania wraz z wszystkim co skrywa się w jego cieniu. Jednak rzeczywistość nie jest aż tak prosta, biało-czarny świat nie istnieje, niekiedy by ocalić dobro niektórzy wybierają mroczną ścieżkę, bo nie wierzą, że inna droga pozwoli osiągnąć im upragniony cel.

Morderstwo jakich wiele w Atlancie, dlaczego więc zostają wezwani stanowi śledczy? Kim jest ofiara, iż policja jest niewystarczająca do prowadzenia dochodzenia? Dale Harding. Policjant. Pijak. Hazardzista. Po prostu były policjant, nawet w czynnej służbie podejrzewany o przestępczą działalność. Ale czy dlatego wezwano posiłki? Ofiarę, jakkolwiek to brzmi, odnaleziono na terenie budowy ekskluzywnego klubu, którego głównym inwestorem jest gwiazda koszykówki. Willowi Trentowi "pachnie" ta sprawa kłopotami, ze sportowym celebrytą miał ostatnio do czynienia i nie wspomina tego zbyt dobrze. Marcus Rippy, to imię i nazwisko oznacza spore problemy, bogata w sukcesy kariera na boisku przysporzyła mu rzeszę ślepo wiernych fanów i milionów na koncie oraz wpiła przekonanie o byciu ponad prawem. Dochodzenie przeciwko niemu w sprawie bestialskiego gwałtu zakończyło się przegraną agentów stanowych, a w szczególności Trenta. Niestety sprawiedliwość wtedy nie zatriumfowała, jak będzie tym razem? Co Harding miał wspólnego z Rippy`im? To pozostaje niewiadomą, może jedynie splot okoliczności sprawił, że ciało Dale`a odnaleziono właśnie w tym, nie innym, miejscu. Will w przypadki nie wierzy, a ofiara jest mu dobrze znana. Coś jeszcze nie daje mu spokoju - znalezione ślady prowadzą do jego przeszłości, od której wciąż ucieka. Rzadko kto ma za sobą tak skomplikowane życiowe rozdziały jak ten mężczyzna, tylko kilka osób o nich wie, a i one do końca nie zdają sobie sprawy czego doświadczył i był świadkiem. Czy będzie w stanie zachować obiektywizm gdy tak niebezpiecznie blisko odkrycia są jego tajemnice? Już raz przegrał pojedynek z Marcusem, teraz być może nadarza się szansa by rozliczyć go ze ciemne sprawki, lecz dochodzenie nie będzie łatwe. Osobiste motywy nie ułatwiają pracy, przeciwnie gmatwają już i tak trudną sprawę.

Atlanta dobrze skrywa swoje mroczne oblicze przed stróżami prawa. Południowy klimat nie sprzyja tym, którzy chcą na forum publicznym prać brudy, lecz jak długo da się odwracać wzrok od zła?

Ofiara to słowo o niejednym znaczeniu, budzi wiele skojarzeń, nie zawsze negatywnych, gdy staje się tytułem thrillera to konotacja raczej jest jedna. Karen Slaughter odkrywa przed czytelnikami cały szereg wątków, do których kluczem jest właśnie ten wyraz. Autorka pod pierwszą warstwą, typowo kryminalną, umieściła kolejne, czasem przywodzące na myśl dantejskie kręgi piekielne. Śledztwo w sprawie morderstwa staje się punktem wyjścia do historii o ludziach jacy widzieli zło w prawie każdej postaci, jedni poddali mu się, drudzy walczą z nim, lecz wszyscy nie mogli uciec przed jego piętnem. Za fasadą szklanych biurowców i luksusowych rezydencji Atlanty kryją takie same występki jak w najgorszych jej dzielnicach, gdzieś pomiędzy nimi stoi główny bohater, mający za sobą aż nazbyt wiele złych wspomnień, a przed sobą dochodzenie bezpardonowo wchodzące w jego życie osobiste. Odsłania ono najmroczniejsze tajemnice słynnych, pięknych i bogatych oraz tych, stoją cychw ich cieniu i pomagający im w spełnianiu wszelkich zachcianek. Sensacyjna strona splata się z problemami społecznymi, obie wynikają z siebie nawzajem, podsycając się aż do kulminacyjnego momentu w jakim pęka przysłowiowa bańka mydlana powstała z marzeń, które po drodze wypaczyły to co było najlepsze. Warto zwrócić uwagę na pewne detale jakie są ważne dla fabuły i w finale odgrywają niebagatelną rolę. Karen Slaughter żongluje prawdą, wyrzutami sumienia swoich bohaterów i emocjami czytelników, tak, że "Ofiara" wychodzi poza schemat tradycyjnego thrillera. Pozostaje jeszcze okładka, nieprzypadkowa i ściśle nawiązująca do tytułu oraz przede wszystkim będąca alegorią poczynań bohaterów.


Za możliwość przeczytania książki 
                              dziękuję księgarniom Matras


 




sobota, 15 października 2016

Każda historia ma swój początek


"Mock"
Marek Krajewski


Czasem decyzja podjęta pod wpływem chwili ma kolosalny wpływ na wszystko co później ma miejsce. Jedni żałują tego momentu, drudzy starają się zatrzeć w swej pamięci ten wybór, inni przyjmują ją z pozytywnymi i negatywnymi aspektami, są i tacy, którzy nie są świadomi jej powagi i skutków. Każdy ma przeszłość, gdzie czają się mniejsze i większe demony, dające o sobie znać gdy nikt nie spodziewa się już ich pojawienia. Nie da się uciec od tego co wydarzyło się, świadomość tego faktu nie zawsze przychodzi za późno.

Wrocław to miasto ogromnych możliwości, docenia się je zwłaszcza kiedy już zakosztowało się ich. Wachmistrz policyjny Eberhard Mock nie zamierza całe życie piastować takiego stanowisko, na razie musi czekać na swoją szansę, chociaż ostatnie wydarzenia nie wróżą zbyt dobrze tym marzeniom. Jeden krok w niewłaściwym kierunku i wizja kariery w policji rozsypała się jak domek z kart. Na coś takiego Mock nie może sobie pozwolić, ale w tym przypadku nie on decyduje i jego osoba nikogo nie obchodzi. Przyszłość rysuje się w dość nieciekawych kolorach, niespodziewaną szansą na rehabilitację i zapobieżenie utraty posady jest dochodzenie, w jakim wachmistrz nie chce być tylko statystą. Makabryczna śmierć czwórki chłopców i mężczyzny w Hali Stulecia staje się okazją by o niedawnych ekscesach zapomniano. Sprawa ta od samego początku budzi ogromne emocje i to nie tylko wśród mieszkańców Wrocławia. Niepokój ulicy powinno być jak najszybciej ugaszony, podobnie jak zainteresowanie tym co miało miejsce, lecz jest to zadanie trudne. Okoliczności są dość tajemnicze, a tego żaden śledczy zbytnio nie lubi, są jeszcze naciski na jak na najszybsze wyniki. Specjalna grupa dochodzeniowa ma przed sobą skomplikowaną zagadkę. Mockowi zbytnio nie uśmiecha się wyznaczona rola, bycie na obrzeżu śledztwa nie pomoże mu w celu, do którego tak uparcie dąży, podobnie jak działanie bez zgody przełożonych. Tym razem jednak musi zaryzykować bez względu na to co będzie później. Wrocławskie zaułki i piękne kamienice kryją wiele sekretów, część z nich zdążył już Eberhard poznać, ale jeszcze wiele przed nim, gdzieś tam kryje się odpowiedź na pytanie co zaszło w Hali Stulecia. Jedno jest pewne w tej sprawie, wachmistrz naraża wszystko co osiągnął podejmując się jej wyjaśnienia, każda inna opcja oznacza porażkę, po której nie będzie kolejnej szansy. Co się faktycznie wydarzyło się i dlaczego? To interesuje niejednego, lecz prawda to skomplikowany twór, u źródeł którego odnajduje się i grzech i najmroczniejsze strony ludzkiej natury.

Ile człowiek jest gotów poświęcić dla osiągnięcia celu? To pytanie zadaje sobie młody wachmistrz, chcący od życia czegoś więcej niż to co już ma. Widział już dużo, ale czy jest gotowy by wystawić swoje zasady na próbę? Wie jak smakuje klęska, ale czy sukces wart jest swej ceny?

Eberhard Mock stał się symbolem Wrocławia, przedwojenny komisarz nie daje się łatwo zaszufladkować, a każde dochodzenie z jego udziałem gwarantuje zaskakujący przebieg wydarzeń. Pierwsza książka z nowego cyklu Marka Krajewskiego tym razem sięga w przeszłość tego słynnego już bohatera. Autor odkrywa przed czytelnikami początki kariery komisarza i szefa policji, które jak należało się spodziewać, obfitują w kryminalne zagadki i okazują się równie intrygujące jak jego przyszłe dokonania. Mock u progu kariery jeszcze nie do końca jest osobą jaką poznaliśmy wcześniej, lecz już ma zarysowane charakterystyczne cechy i ciężko pracuje nad ich rozwojem. Nie zawsze prequel utrzymuje poziom, nie tak łatwo w końcu opowiedzieć coś nowego o postaci wydającej się doskonale znaną i jednocześnie utrzymanie konwencji, przyczyniającej się do popularności. Udaje się to nielicznym, chociaż przepis na sukces wydaje się znany to bywa on bardzo często pułapką. "Mock" nie powiela tego co już było, jest jednocześnie początkiem i kontynuacją, dając czytelnikom możliwość kolejnego spotkania z intrygującym bohaterem i poznaniem jego sekretów oraz rozwiązywania nowej zagadki kryminalnej. Połączenie przeszłości, skrytej do tej pory w cieniu, i przyszłości, już poznanej okazało się historią równie interesującą oraz zapowiadającą następne powroty na przedwojenne wrocławskie ulice.



      Dziękuję za możliwość 

       przeczytania książki   


          Księgarniom MATRAS :)
 

środa, 15 czerwca 2016

Za zakrętem

"Hotel Bankrut"
Magdalena Żelazowska


Kryzys jest źródłem dla wielu zjawisk i wydarzeń, niestety znaczenie ma w większości przypadków negatywne. Od niego wiele się zaczyna i na nim równie dużo kończy, bywa świetną wymówką, wydaje się być wszechobecnym i zbyt często nadużywanym. Niekiedy jest niezauważany przez człowieka aż do momentu kiedy styka się on z nim osobiście, wtedy z czegoś odległego staje się czymś aż nazbyt bliskim. Czy da kryzys oswoić? A może ma ludzką twarz?

Każdy ma marzenia, czasem są one prozaiczne lub za takie są brane przez innych, zdarzają się i te większego kalibru, wzbudzające jednocześnie podziw i niedowierzanie, jednym udaje się od razu je zrealizować, drudzy jeszcze ich nie zdobyli. Czworo ludzi znajduje się właśnie na życiowym zakręcie, przed nimi lub za nimi jest coś czego pragną lub pragnęli, teraz właśnie są w momencie kiedy muszą stawić czoła niezbyt przyjaznej rzeczywistości. Łucja ma jeszcze kilka życiowych celów, kiedyś odkładała na później ich osiągnięcie, teraz jednak zamierza zrobić wszystko by w końcu stały się faktem. Wbrew temu co podobno wskazuje jej metryka jest przecież w sile wieku, no przynajmniej wciąż daje radę. Weronika miała jasno wytyczoną ścieżkę, dokładnie określoną kolejnymi etapami kariery, jednego tylko na niej nie zaznaczyła - zwolnienia z pracy. Czy nie zauważyła znaków ostrzegawczych? W końcu kryzys rozpanoszył się wszędzie, dlaczego więc miałby ją pominąć inie dać prztyczka w nos? Kinga jest pełna nadziei, wie, że młodym ludziom nie jest lekko, takich jak ona jest wielu, ale ma nadzieję, iż Łódź będzie dla niej ziemią obiecaną. Leon to prawdziwy znawca ludzkich charakterów, chociaż swoją biegłość w tej dziedzinie opłacił bolesnymi doświadczeniami. Nie zna Weroniki, Kingi i Łucji, łączy ich jedynie lub aż wspólne lokum. Z konieczności rozpoczynają egzystencję pod wspólnym dachem, wcale nie wymarzonym, lecz w tej chwili nie mają zbyt dużego wyboru. Niestety pieniądz oraz zasady ekonomii rządzą światem i bezlitosne są dla każdego. Czy tę czwórkę łączy coś oprócz fatalnej sytuacji życiowej? A może wcale nie jest tak źle jak niektórzy sądzą? W końcu jeżeli każde z nich nie ma nic to jest to dobry moment by zakończyć jeden rozdział i rozpocząć nowy, chociaż ten krok wymaga ogromnej odwagi.

Kryzys straszy, kryzys jest doskonałą wymówką, kryzys to ... przełom, po jakim nic nigdy nie będzie takie samo, ale czy nowe musi być gorsze od tego co było? Weronika zdobywała, pięła się w górę i ... poznała życie od strony, której nie miała w planach i teraz stoi przed wielką niewiadomą. Kinga wprost przeciwnie wie co chce osiągnąć, jednak wydaje się, iż marzyła o czymś co ją przerosło, lecz ktoś sądzi inaczej. Łucja i Leon zbyt długo byli bierni, ale w końcu i oni stawiają czoła rzeczywistości. Co mogą osiągnąć w pojedynkę, a na ile ich stać jeżeli zagrają razem w życiowej ruletce?

"(...)
- Pomagaliśmy sobie. Słyszał pan kiedyś o czymś takim?
- Nie przypominam sobie.
- Kiedyś, dawno temu, ludzie tak robili."*


Celne spostrzeżenia, ostra riposta na wyścig szczurów i złamanie tabu o ludziach sukcesu, to wszystko podparte obrazem polskiego społeczeństwa, o czym mówię? O "Hotelu Bankrut", książce mającej bardzo adekwatny tytuł do treści, ale i zaskakującej niejednokrotnie. Momentami gorzka historia odmitologizowuje propagandę sukcesu i jednocześnie obnaża kilka z oblicz kryzysu. Magdalena Żelazowska nie piętnuje, nie oskarża, nie wyśmiewa, nie wytyka niczego i nikogo, ale przedstawia swoich bohaterów takimi jakimi są, ich obraz jest do bólu prawdziwy, nie ocieplany na siłę, po prostu oddany rzetelnie, momentami przypominający paradokument. Czytelnik strona za stroną poznaje postacie, otoczenie w jakim funkcjonują oraz interakcje społeczno-rodzinne w jakich uczestniczą, świadomie bądź z przyzwyczajenia. Nie jest to obraz jaki ktokolwiek chciałby poznać osobiście, lecz będąc obserwatorem mamy możliwość dostrzeżenia niuansów, niedostrzeganych przez bohaterów, ale również przez nas samych- jeśli chodzi o naszą codzienność. "Hotel Bankrut" to nie bajka oderwana od realnego świata, lecz fabularna opowieść o współczesnym świecie dalekim od hollywoodzkiej baśni z reklamy, w której autorka nie mydli oczu czytelników tylko otwiera je nam na niewygodną prawdę.


* cytat z książki "Hotel Bankrut", Magdalena Żelazowska





      Dziękuję za możliwość 
       przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)
 
 





środa, 1 czerwca 2016

Ślepa Temida

"Rewizja"
Remigiusz Mróz


Prawda to za mało, zresztą ma ona różne oblicza i niejedno dno. Niekiedy trzeba sięgnąć głębiej by poznać jej prawdziwą twarz ukrytą pod maską pozorów. Nie zawsze udaje się odkryć kłamstwo, bywa i tak, że fikcja wcale nie jest aż tak daleka od faktów, a te łudząco podobne są do stworzonej iluzji. Zresztą tylko idealiści wierzą, że prawda wyzwala, chociaż czy tak jest w realnym świecie?

"Sprzeniewierzyła się korporacyjnym zasadom, ale przynajmniej zachowała czyste sumienie. Było warto."*

Nie wychylanie się z konwencjonalnych ram raczej nie leży w naturze Joanny Chyłki, jednak w jej interesie byłoby niekiedy stosowne. Niestety prawniczka niejednokrotnie udowodniła, że instynkt samozachowawczym ma w zaniku, nie inaczej jest i w przypadku ostatniej sprawy, jakiej podjęła się. Na pierwszy rzut oka wydawała się prosta, na drugi komplikacje wysunęły się na prowadzenie, a na trzeci i kolejny brak słów na opisanie bagna, w którym znalazła się wraz ze swoim klientem. Kto jak kto, ale Chyłka nawet gdy stoi nad przepaścią jest przeciwnikiem groźnym, z jakim każdy powinien się liczyć. Nim dojdzie do pojedynku na sali sądowej trzeba przyjrzeć się temu co już media skutecznie nagłośniły, rozdmuchać nie musiały, bo w tym przypadku prawda jest wystarczająca by wzbudzić ciekawość na dłuzej. Pierwsze zebrane informacje nie napawają optymizmem, lecz z tym uczuciem i tak rzadko kiedy po drodze pani mecenas. Jedyne co pozostaje to zaufanie intuicji, często stępionej trunkami, oraz doświadczeniu nie raz już pozwalającemu wyjść z patowych sytuacji. Tym razem Joanna jest sama przeciwko ludziom, z którymi nie tak dawno stała po tej samej stronie barykady. Widmo porażki widoczne jest dla wszystkich, chociaż ktoś pamięta jeszcze o lepszych dniach czarnej owcy i wspomnienia te każą mu podjąć pewne kroki. Chyłka jako obrończyni nie zamierza poddać się negatywnym wizjom, a jej amatorskie dochodzenie przynosi dość nieoczekiwane efekty. Jeżeli dodać do tego osławiony upór w osiąganiu wyznaczonych celów to niektórzy powinni zacząć rewidować swoje plany. Nie mając aż tak wiele do stracenia nie idzie się na kompromisy, szczególnie gdy można zagrać na nosie wieszczącym upadek.

Czasem kwestia niewinności nie rozstrzyga się w sądzie, wystarczy bycie "innym" by wyrok został wydany nim w ogóle nazwisko podejrzanego zostanie wyczytane z wokandy. Prawda nie stoi na wygranej pozycji w starciu z ludzką ambicją i nieujawnionymi motywami kierującymi człowiekiem. Czy bezkompromisowej obrończyni uda się odkryć kto jest mordercą? Może w tym przypadku Temida pozostanie ślepa? W końcu kto chciałby zrobić sobie wroga z korporacyjnego molocha? Może jedynie kobieta mająca za nic poprawność w jakiejkolwiek formie i umiejąca dostrzec to czego inni obawiają się.

Określenie "Rewizji" kryminałem to stanowczo zbyt ograniczające, gdyż Remigiusz Mróz w kolejnej historii o niepokornej prawniczce nie ogranicza się jedynie do suspensu. Nie brakuje w książce celnych obserwacji naszej rzeczywistości, ciętego humoru oraz przede wszystkim odsłaniania tego co najczęściej starannie chowane jest za ogólnie pojętą poprawnością polityczną i społeczną. Fabuła rozpoczyna się od przysłowiowego wysokiego c i do ostatniej strony utrzymuje tę tonację. Autor nie używa eufemizmów czy też przenośni, w jego opowieści czytelnik jest widzem z pierwszego rzędu, mającym możliwość dostrzeżenia najmniejszego nawet detalu w mistrzowskim portrecie pojedynku jednostki z korporacją. Joanna Chyłka jako główna bohaterka lub raczej antybohaterka ma w sobie cechy postaci z kryminału noir, ale wychodzi poza jej ramy, łamiąc tabu i roznosząc w pył obraz prawnika. Buntowniczka, poraniona, lecz nie odpuszczająca aż do osiągnięcia celu, czasem niewartego wysiłku, zawsze walcząca do upadłego, posiadająca niewiarygodną intuicję i tupet, cyniczna, wierna swoim zasadom wbrew wszystkim i wszystkiemu, jedyna w swoim rodzaju, taki zestaw cech raczej nie powinien budzić sympatii, ale w tym konkretnym przypadku jest inaczej. Pozostająca w opozycji do tego co uważane jest za normę idealnie komponuje się z nieidealnym światem w jakim przyszło jej egzystować i podążać drogą, którą w dużej mierze sama wybiera. "Rewizja" jednak to nie teatr jednego aktora, pozostali bohaterowie chociaż pozostają lekko w cieniu Chyłki nie giną w nim, pokazują, że trzeba liczyć się tym co mają do powiedzenia, ponieważ szczegóły leżą u podstaw tej historii. Remigiusz Mróz zabiera czytelników na salę sądową i do miejsc, gdzie wejść jest łatwo, ale z wyjściem mogą być już problemy, wraz z postaciami czytający oglądają świat z najwyższych pięter luksusowych biurowców i stojąc gdzieś w wrocławskim zaułku. Podczas lektury "grozi" tylko jedno - zrewidowanie poglądów na otaczającą nas rzeczywistość.


* Cytat - "Rewizja" Remigiusz Mróz, wyd. Czwarta Strona

 
      Dziękuję za możliwość 
       przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)
 
 

 
      Dziękuję za możliwość 
       przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)
 
 

czwartek, 19 maja 2016

A może by tak konkurs?



Mama - słowo zawierające w sobie ogromną liczbę innych wyrazów i nieskończenie wiele emocji. Postać jej obecna jest wszędzie, a w literaturze zajmuje niepoślednie miejsce. Pisarze nieraz uczynili z niej główną bohaterkę, a nawet gdy gra rolę drugoplanową wzbogaca fabułę niepomiernie. Poeci stworzyli o i dla Matek setki wersów oraz tysiące strof i wciąż niezmiennie fascynuje ona lirycznych twórców. Po prostu jest symbolem ponadczasowym i jednocześnie stanowiącym niewyczerpane źródło natchnienia. Kiedy rozpatrujemy osobę Mamy jako bohaterki literackiej w pierwszej kolejności nie przychodzą na myśl książki z kategorii horroru, w końcu jakby nie było zło raczej nie jest kojarzone z jej naturą. Jednak opinię taką łatwo zrewidować kiedy przegląda się, nawet pobieżnie, opowieści grozy. Okazuje się, że szybko dostrzegamy matczyny cień w historiach spod znaku demonów i mroku.

Jak to więc jest z Matkami w opowieściach z dreszczykiem? Odpowiedź jednocześnie jest prosta i skomplikowana. Prosta gdyż są obrończyniami albo stoją po stronie zła, natomiast skomplikowana, bo ciemna strona nosi bowiem zbyt często maskę i bywa zwodniczo niewinna. Do jakiej kategorii należałoby zaliczyć matkę tytułowej "Carrie"? Kobieta nie budzi pozytywnych uczuć i chociaż nie jest postacią pierwszoplanową to czy bez jej udziału fabuła rozwinęłaby się w tak złowieszczym kierunku? A co z Wendy Torrance z "Lśnienia"? Brakiem odwagi nie grzeszy, wprost przeciwnie, w przysłowiowej godzinie próby pokazuje do czego jest zdolna. Pamiętacie ciotkę Ruth z "Dziewczyny z sąsiedztwa"? Mroczne szaleństwo nie wszyscy dostrzegają, czyżby tak dobrze zostało zakamuflowane? Bohaterkę z "Kobiety w czerni" również warta wspomnieć, jej charakter nie tak łatwo określić. Przykłady można mnożyć i każdy będzie intrygujący, budzący lęk lub skłaniający do refleksji, ale nim zagłębimy się w lekturę jeszcze jedna postać przychodzi mi na myśl - legendarna Lilith - demon, wampirzyca, anioł i ... matka.


W związku ze zbliżającym się Dniem Matki zapraszam do wzięcia udziału w konkursie. 
Zadaniem konkursowym jest udzielenie odpowiedzi 
(w komentarzu do tego postu) na pytanie:

          „Jaką postać literacką przypomina Twoja mama?”



Czas trwania konkursu: 
rozpoczęcie: 19 maja 2016 roku o godzinie 14:00,
zakończenie: 25 maja 2016 roku o godzinie 20:00.



Nagrodami w konkursie są kupony rabatowe 33% 
do wykorzystania w księgarni internetowej 
na daną kategorię książkową (czyli w kategorii horror)
w dniach od 30.05 do 5.06.2016 roku.



Szczegóły regulaminu konkursowego dostępne są tutaj 




sobota, 16 kwietnia 2016

Żniwiarz przeszłości

"Żniwa zła"
Robert Galbraith


Gdzieś rodzi się zło, tuż obok toczy całkiem zwyczajne życie z jego radościami i smutkami. Tak po prostu, za ścianą, na ulicy, niewidoczne dla prawie wszystkich do momentu gdy zostaje odkryte, czasem przypadkowo, a czasem jak najbardziej w porze zaplanowanej przez sprawcę. Od tej chwili zaczyna się dochodzenie i próba odnalezienia odpowiedzi na wciąż pojawiające się pytania.

"Miał cudowny plan. Nikt o niczym nie wiedział. Nikt się niczego nie spodziewał. A w domu w lodówce czekało na niego coś bardzo wyjątkowego."*

Na pewno zupełnie nieświadoma tego co już się wydarzyło była Robin Ellacott, podobnie było z rolą jaka została jej przeznaczona. Ktoś starannie zaplanował ten poranek i wstęp do kolejnych dni oraz tygodni, brał również pod uwagę kogoś jeszcze - Cormorana Strike`a, chociaż czy docenił jego śledcze umiejętności? To pozostaje tajemnicą tego kto przygotował tę makabryczną przesyłkę, chociaż Strike ma swoje podejrzenia i nie kryje ich ani przed policją, a tym bardziej przed Robin. Detektyw nie zamierza zdać się jedynie na londyńskich stróżów prawa, podał im trop, ale sam również rozpoczyna samodzielne dochodzenie. W końcu ktoś raczej nieprzypadkowo wybrał jego adres do doręczenia oraz odbiorcę. Ta sprawa przypomina mu o przeszłości, jest więcej niż pewien, że w niej odnajdzie sprawcę. Grono podejrzanych nie jest zbyt duże, każdy z nich to osobna historia, w której motywem przewodnim jest zło w czystej postaci oraz Cormoran. Nie ma co ukrywać, iż to on właśnie jest na czyimś celowniku, ale dlaczego Robin również ma brać udział w tej sprawie?

Bycie sławnym zbytnio nie uśmiecha się Strike`owi, chociaż reklama jak najbardziej przydaje się gdy się jest właścicielem agencji detektywistycznej. Jednakże ma to również ciemne strony i właśnie dosyć mocno uderzyły w niego. Robin jako jego współpracowniczka ma niestety również udział w tej wrzawie i w tym co z sobą niesie. Jak do tej pory pozostawała w cieniu, ale śledztwo nie pozwala na to, zresztą ona nie zamierza przyglądać się z boku, szczególnie, iż sięga ono nie tylko do osobistych doświadczeń Cormorana. Tym razem oboje są zmuszenie wrócić do momentów, które naznaczyły ich, ale czy pomoże to w wyjaśnieniu kryminalnej zagadki? Morderca nie czeka z założonymi rękoma, wprost przeciwnie, daje o sobie znać w brutalny sposób, tak jakby prowadzone dochodzenie i medialna nagonka w ogóle nie robiły na nim wrażenia. Mordercza gra w "kotka i myszkę" staje się niebezpiecznie ryzykowna, a sprawca wybrał kolejną ofiarę.

Trzecia odsłona perypetii Cormorana Strike`a jak najbardziej dorównuje dwóm poprzednim częściom, "Żniwa zła" są ich kontynuacją, ale bez poznania wcześniejszych tomów również lektura nie jest utrudniona. Tym razem oprócz dochodzenia czytelnicy otrzymują wgląd w przeszłość głównych bohaterów, zresztą elementy te okazują się ściśle ze sobą związane. Fabuła nie toczy się szybko, spokojne tempo jednak jak najbardziej współgra z charakterem historii, mającej w końcu swoje źródło w wydarzeniach, jakie już dokonały się i do których postacie są zmuszone wrócić. Motyw kryminalny jest osią akcji, ale niekiedy staje się  także tłem dla wspomnień, stanowiących punkt wyjścia dla kolejnych kroków poszczególnych bohaterów. Rozbudowa intryga wymaga uwagi od czytających, rozgałęziona struktura łatwo odwraca uwagę od istotnych detali, a tych nie brak prawie na każdej stronie. Autor postarał się o to by sensacja była na pierwszym miejscu, lecz nie zapomniano o epizodach z osobistego życia postaci, jakie ich ukształtowały i jednocześnie mogą znaleźć odniesienia do teraźniejszej sytuacji w jakiej się znajdują. Robert Galbraith lub właściwie J.K. Rowling ponownie pokazała, że świat sensacyjnych historii jak najbardziej jej odpowiada, a kolejne kryminalne pomysły to strzał w dziesiątkę.
  
 
 *cytat pochodzi z książki "Żniwiarz zła" autorstwa Roberta Galbraith`a
 
 
      Dziękuję za możliwość 
       przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)
 
 

poniedziałek, 8 lutego 2016

Piekielne dochodzenie

"Arena szczurów"
Marek Krajewski


Kat czy ofiara? Wydawałoby się, że odpowiedź na to pytanie nie jest trudna. Jednak bywają takie sytuacje kiedy oprócz bieli oraz czerni pojawia się szarość, zacierając granice pomiędzy dobrem i złem, zbrodnią i karą. Prawda czasem okazuje się składać z wielu warstw, które rozpatrywane osobno wzajemnie sobie przeczą, dopiero gdy połączy się wszystkie elementy i spojrzy na nie z pewnej odległości dostrzega się w niej realnych ludzi, tworzących ją i jednocześnie nakładających na nią maskę.

Powojenna Polska nie jest bezpiecznym miejscem dla Jerzego Popielskiego, wciąż musi oglądać się za siebie, ukrywać swoją prawdziwą tożsamość, chować się za cudzymi nazwiskami. Darłowo to dla niego kolejny przystanek w tułaczce, tym razem może dłuższy, chociaż i tutaj trzeba uważać na cienie z przeszłości, bo ta wciąż jest aż nadto aktualna. Spokój daje chwilowe wytchnienie od tego co było, można zapomnieć się na moment, być tu i teraz, zamiast tam i wtedy, ale czy to nie jedynie iluzja? Jak długo da się być kimś innym, a instynkt myśliwego spychać gdzieś w najdalsze zakamarki umysłu? Kiedy komisarz wyrwie się na wolność? Okoliczności same znajdują Popielskiego, bez niego sprawiedliwość nie będzie miała nawet szansy by ujrzeć światło dzienne, zło tworzy wokół siebie prawdziwe piekło, pochłaniające nowe ofiary. Przedwojenny policjant widział już niejedną zbrodnię, wielu morderców wysłał za więzienne kraty, lecz to było w innej epoce. Obecna rzeczywistość nie sprzyja prawdzie i jemu, otoczenie ma go za zupełnie kogoś innego, ale czy dla tej ułudy powinno się odpuścić dochodzenie? Darłowo to nie Lwów, tutaj panem sytuacji jest ktoś inny, lecz Łyssy nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Prywatne dochodzenie pod bokiem funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i żołnierzy Armii Czerwonych to wyjście z ukrycia, nawet najlepsza maska może spaść w najmniej spodziewanym momencie. Ile jest w stanie zaryzykować Popielski? W ostatnich latach zbyt często znajdował się na granicy, od upadku niekiedy dzieliło go niewiele, tym razem jest podobnie, a przeciwnik jest podwójny.

Darłowo ma i swoją ciemną stronę, różną od piaszczystych plaż i błękitnego nieba. W prawdziwie piekielnym labiryncie ukrywa się zbrodniarz, jak do tej pory nikt nie miał chęci lub odwagi by go odnaleźć i zakończyć jego bestialskie czyny. Były komisarz Jerzy Popielski nie zamierza przyglądać się kolejnym zbrodniom, nie tylko instynkt policjanta karze mu odnaleźć potwora w ludzkiej skórze, lecz czy tym razem nie jest to zadanie ponad jego siły? Co przyniesie Łyssemu ta decyzja?

Piekło znajduje się tuż obok, kto raz tam wejdzie nie ma co liczyć na pomoc. Dobro nie istnieje w nim, zło jest wszędzie i nie ma od niego ucieczki, każdy musi mu się w końcu poddać.

Kryminalny cykl o lwowskim komisarzu Jerzym Popielski zawsze zawierał mroczne wątki, jeżeli niektórzy czytelnicy liczyli na to, że ostatnia część będzie chociaż trochę w innych barwach to ich nadzieje okazały się raczej płonne. Zresztą właśnie koloryt noir to jeden z atutów powieści Marka Krajewskiego, zwłaszcza w odniesieniu do tej serii. Kryminał retro w wykonaniu autora to nie pogodna opowiastka o dawnych, dobrych, czasach, wprost przeciwnie, to pieczołowicie oddane realia przeszłości z wszystkimi niuansami, kolorami, zapachami, zresztą również bohaterowie to nie supermeni w stetsonach, lecz prawdziwi ludzie, których trudno scharakteryzować tylko za pomocą bieli i czerni. "Arena szczurów" jest ostatnią historią o Jerzym Popielskim, postaci jaka wbrew swojej przeszłości, wciąż jest policjantem oraz detektywem i to nie w stanie spoczynku. Powojenne Darłowo to nie przedwojenny Lwów, charakterystyczny pod każdym względem, ale jako tło dla działań Łyssego sprawdza się doskonale. Wydawałoby się, iż zmiana otoczenia odbierze bohaterowi jeden z atutów, ale jak już pokazał wcześniejszy tom, liczy się przede wszystkim główny aktor, wciąż nieprzewidywalny, intrygujący, niejednoznaczny, wymykający prostym osądom. Komisarz Popielski z jednej strony nadal pozostaje lwowskim detektywem, z drugiej strony do głosu dochodzą jego demony, z jakimi przez lata starał się mniej lub bardziej walczyć. Kto zwycięży na tytułowej "Arenie szczurów"? Na pewny Marek Krajewski, podwyższający poprzeczkę z książki na książkę, tworząc zupełnie nowa definicję kryminału retro w odcieniu noir.

      Dziękuję za możliwość 
       przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)
 
 
 
 

wtorek, 5 stycznia 2016

Dowód

"Pochłaniacz"
Katarzyna Bonda


Kiedy już raz otworzy się drzwi do przeszłości nie można liczyć, że da się je łatwo zamknąć ponownie. Niedokończone sprawy tkwią w człowieku jak zadra, nie pozwalając zapomnieć i przypominając o sobie w najmniej spodziewanych momentach. Czasem udaje się przez lata udawać, że wszystko co najgorsze zostało zapomniane, wręcz wymazane. A potem nachodzi ta jedna jedyna chwila i wszystko wraca uderzając z niszczącą siłą w zbudowany na kłamstwie świat.

Jeszcze nie tak dawno Sasza Załuska nie myślała o powrocie do Polski, do Gdańska. Od kilku lat doskonali swoje umiejętności profilera w Wielkiej Brytanii, jej przyjazd do rodzinnego miasta jet zaskoczeniem, może nawet dla niej samej. Już na samym swego pobytu wchodzi w sprawę, jaka szybko zmienia się w policyjne śledztwo dotyczące morderstwa. Wszystko wskazuje na to, że dochodzenie nie będzie długie, a Sasza raczej nie będzie miała nic do roboty. Jednak to tylko pozory, za nimi kryje się coś i wiele bardziej skomplikowanego niż zabójstwo. Współpraca profilerki i policji nie jest prosta, portrety psychologiczne i praca śledcza wydają się kroczyć nieprzecinającymi się ścieżkami. Ale Załuska nie ustępuje, nie zamierza się wycofać i zapomnieć, komisarz Duchnowski przyjmuje jej pomoc, chociaż nie jest do końca przekonany co do słuszności jej udziału w dochodzeniu. Krok za krokiem zaczynają odkrywać z czym w ogóle mają do czynienia, lecz nim cokolwiek będzie wiadome muszą cofnąć się do przeszłości, ta nie jest wygodna dla wielu osób. Kilkanaście lat wcześniej była inna rzeczywistość, a może aż tak nie zmieniła się? Starzy wyjadacze noszą jedynie lepsze maski, zresztą nie tylko oni. Stare błędy dają o sobie znać, właśnie wydają gorzkie owoce. Wskazać sprawcę nie jest aż tak trudno, co innego udowodnić ją przed sądem.

Pisarki Katarzyna Bondy przedstawiać raczej nie trzeba, kryminały jej autorstwa to książki, którym trudno jest się oprzeć, a czas podczas ich lektury płynie zdecydowanie zbyt szybko. "Pochłaniacz" również nie wyłamuje się z tego wzorca, a, że jest to pierwsza część czterotomowego cyklu to tylko można zacierać ręce na kolejne tomy i niecierpliwie czekać na nie. Co sprawia, iż właśnie książka Katarzyna Bondy jest tak dobra? Początek, rozwinięcie i zakończenie oraz wszystko co napisane jest po drodze, to wszystko razem i każde z osobna tworzy niesamowitą historię. Pierwsze rozdziały skupiają się na przeszłości, nie tak dawnej, lecz będącej przysłowiowe całe lat świetlne od teraźniejszości. Jednak to właśnie w niej tkwi źródło wszystkiego co dopiero będzie miało lub ma miejsce, właśnie rodzi się kapitalizm, jeszcze jest w wersji ledwo co raczkującej, towarzyszy mu świat przestępczych machinacji, jeden i drugi wcale nie dzieli mur nie do sforsowania. Wprost przeciwnie oba mają wiele wspólnego, z biegiem czasu już jedynie nieliczni wracają do tego co było, a właśnie tam tkwią korzenie współczesnych wydarzeń. Podczas lektury czasami miałam wrażenie, iż właśnie przed oczyma przebiegają kolejne obrazy bardziej dopracowane i dojrzalsze scenariusza, znanego z wielu filmów sensacyjnych, które przedstawiały rzeczywistość lat dziewięćdziesiątych. W "Pochłaniaczu" nie ma prostego podziału na złych i dobrych, jest on zatarty, niewyraźny, bohaterowie są po prostu ludźmi, złymi do szpiku kośćmi, nierozważnymi, płacącymi za swoje i cudze błędy, pojętnymi uczniami w szkole życia, przegranymi bądź zwycięzcami, po trupach dążącymi do celu. Współczesność to czas rozrachunku dla wszystkich, nikt nie jest bez winy, skazę nosi w sobie każdy, niektórzy będą musieli się z nią zmierzyć. W samym środku znajdują się ofiary, gdzieś w ich otoczeniu jest on, ona bądź oni, sprawcy, zabójcy, ale także śledczy, szukający śladów, dowodów i nie zamierzający odpuścić. Katarzyna Bonda przedstawia kulisy pracy profilera, w tym przypadku profilerki, oraz detale wchodzące w skład śledztwa, które decydują o jego sukcesie bądź porażce. "Pochłaniacz" klimatem przypomina skandynawskie kryminały, zresztą zimowa aura stanowi doskonałe tło dla opisywanej historii, a Gdańsk w śniegu, chłostany przez lodowate opady deszczu i śniegu nie jest ani miejscem bezpiecznym, ani przyjaznym. Jednakże jest niemym świadkiem opowiada spraw, mających korzenie głęboko w wydarzeniach jakie były polską codziennością pierwszych lat ostatniej dekady dwudziestego wieku. Teraz trwają żniwa brutalnych i dramatycznych ziaren zasianych prawie dekady temu.


         Dziękuję za możliwość przeczytania książki
    Księgarniom MATRAS :)

                                        

wtorek, 24 listopada 2015

Książki do wygrania

Mikołajki tuż, tuż, a nadarza się okazja do wygrania 
ciekawych pakiety książek.  

Księgarnie Matras organizują konkurs, 
w którym wystarczy wybrać dowolny tytuł
jaki podarowałoby się bliskiej osobie, 
następnie napisać, 
czemu wybór padł właśnie na tę pozycję. 







Więcej informacji tutaj

sobota, 3 października 2015

Niechciany powrót

"Powrót do Daringham Hall"
Kathryn Taylor


Pamięć bywa kłopotliwa w sytuacji kiedy czegoś nie umiemy sobie przypomnieć oraz wtedy gdy wciąż wracają do nas jakieś wspomnienia. Najlepiej by było odciąć się od wszystkich błędów oraz demonów z przeszłości i rozpocząć życia od początku, bez jakichkolwiek obciążeń. Niestety nie jest to możliwe, chociaż czasem los daje jeszcze jedną szansę na wybór całkiem innej drogi.

Zemsta najlepiej smakuje na zimno i jest rozkoszą bogów, ale zwyczajny śmiertelnik również niekiedy chce się nią delektować. Ben Sterling zamierza właśnie jej zakosztować, jego plan dojrzewał długo i teraz nadszedł czas na wyrównanie rachunków. Nic i nikt na świecie nie może go powstrzymać, kiedy ten mężczyzna czegoś chce zawsze dostaje to. Skryty, z wieloma sukcesami na koncie, bezkompromisowy, nigdy nie mówiący o swej przeszłości, jednak teraz stawia czoła temu co go ukształtowało. Daringham Hall to symbol nie tylko dla Bena, Camdenowie od wieków zamieszkują tę rezydencję, a ziemie wokół niej są ich własnością i nie wyobrażają sobie by ich dziedzictwo przeszło w obce ręce. Co ma wspólnego z angielskim pałacem amerykański biznesmen? Współpracownicy Sterlinga nie wiedzą jaką tajemnicę skrywa i jak bardzo wpłynęła na znanego im człowieka. Członkowie rodu Camdenów stanęli właśnie przed problemem jak z najgorszego koszmaru, niestety to nie jedynie senna mara. Wszyscy szykują się do konfrontacji, każdy ma własne zdanie na temat dawnych wydarzeń oraz tych z ostatnich dni. W samym centrum znalazła się mimo woli Kate, chociaż początkowo nawet nie wie jaką rolę przyjdzie jej odegrać w tej rodzinnej wojnie.

Co wydarzyło się ponad trzydzieści lat wcześniej? Wersje są co najmniej dwie - jego i ich, jaka jest prawdziwa? Jeszcze nie tak dawno Kate wiedziała po jakiej stronie się opowiedzieć, lecz ostatnie zdarzenia nieco zmieniły jej punkt widzenia. Ben okazuje się mieć wiele twarzy, ta, którą poznaje kobieta jest intrygująca i wzbudza w niej mieszane uczucia. Jego pojawienie się wiele zmienia w życiu pani weterynarz, trudno ukryć, że pociąga ją ten dopiero co poznany mężczyzna, a i ona nie jest mu obojętna. Spokojna atmosfera angielskiej wsi sprzyja nawiązywaniu bliższych kontaktów, zwłaszcza, że oboje do tej pory raczej emocje skrywali przed światem. Czy to co rozpoczyna się między nimi ma jakąkolwiek szansę na przetrwanie? Namiętne chwile to jedno, czym innym jest jednak związanie się z człowiekiem, zagrażającym Daringham Hall i Camdenom. Jednak czy da się tak łatwo zapomnieć o uczuciach? Sterling to przeciwnik jakiego nie da się zlekceważyć, co więcej nie zamierza on zboczyć ze swej drogi. Zemsta jest jego celem, więc czy w takiej sytuacji wspólnie spędzone chwile są ważne?

Pojawienie się Bena zburzyło spokój wielu osób, kolejne tajemnice już czekają na ujawnienie ...

Wielowiekowa tytułowa rezydencja okazuje się miejscem z sekretami, a jego mieszkańcy mają w zanadrzu kilka niespodzianek. Uroczy wiejski krajobraz jest tłem dla historii rozpoczynającej się od wątku rewanżu, lecz zaraz potem początek ma kolejny, tym razem uczuciowy, oba są nierozerwalnie ze sobą związane. Kathryn Taylor oparła fabułę książki o zagadkę z przeszłości oraz skomplikowane, rodzinne, związki. Wiadomo, że motywowi zemsty często towarzyszą perypetie związane z uczuciami, jedno z drugim wydaje się wykluczać, ale rzeczywistość okazuje się całkowicie inna. W "Powrocie do Daringham Hall" czytający odnajdą bohaterów skrywających przed otoczeniem emocje, sielski klimat, ale wcale nie taki spokojny za jakiego jest brany oraz pragnienie odwetu. Wspomnienia również odgrywają ważną rolę, to one w dużej części kierują postaciami. Nie wszystkie powroty są miłe, czasem bywają nad wyraz kłopotliwe ...

Jak potoczy się dalej historia Kate i Bena? Kilka tajemnic jeszcze pozostało do wyjaśnienia, kamienne mury Daringham Hall mogłyby wiele zdradzić gdyby tylko umiały mówić ...





           Dziękuję za możliwość 
       przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)