Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Mejza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Mejza. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2013

Nieboszczyk x 2

"Wyszedł i nie wrócił"
Iwona Mejza


O czym mogą marzyć policjanci z powiatowej komendy? Raczej nie o świętym spokoju, bo ten w końcu przejadłby się każdemu, o akcjach rodem z amerykańskich filmów sensacyjnych też do nie końca - nie te możliwości, przede wszystkim sprzętowe. Na pewno szczytem ich marzeń nie jest przedzieranie się przez tony zawilgoconych teczek znalezionych w czeluściach piwnic. Jednak rzeczywistość jest taka, a nie inna i niestety trzeba wzniosłe pragnienia zawodowe odłożyć na bok. No chyba, że trafi się okazja jakiej najstarsi funkcjonariusze nie pamiętają, prawdziwa gratka, która jak to bywa, początkowo wcale nie jest brana aż nadto poważnie ...

"Podwójny nieboszczyk" i to nie gdzieś daleko od oświęcimskiej komendy, ale prawie po sąsiedzku, jakby tego było mało, sprawa wbrew pozorom nie jest "świeża". Gdyby taka wiadomość wyszła z ust kogoś innego niż stażysta Buciek spotkałaby się z bardziej entuzjastycznym przyjęciem. A tak zamiast natychmiastowej gotowości do wyjaśnienia zagadki pojawia się na twarzach starszych kolegów rezerwa, chociaż przebłysków zaintrygowania, gdzieś tam, wnikliwy obserwator mógłby się doszukać. Ale to, co nie wydawało się zbyt ciekawie zapowiadającym tematem, okazało się więcej niż tylko jednodniową sensacją. Po pierwsze, faktycznie w starym grobowcu byli dwaj nieboszczycy, po drugie nikt nie przypominał sobie pogrzebu, którejkolwiek ze znalezionych osób, no, a po trzecie odkrycie nastąpiło również w dość niezwykłych okolicznościach. Komisarz Ożegalski nie tylko ma doświadczenie w śledczym fachu, lecz co jest nie do przecenienia, to również fanem kryminałów. Teraz na jego własnym, by tak rzec, podwórku trafiła mu się zagadka godna najlepszych detektywów. Po prostu spełnienie marzeń, w końcu coś całkowicie innego od kradzieży, rozbojów i nadużywających napoje procentowe. Jednakże co innego pierwsza euforia, a czym innym jest prawdziwe śledztwo, szczególnie gdy dotyczy wydarzeń zapoczątkowanych dwie dekady wcześniej! Oczywiście żadnego czarnowidztwa w kwestii nowego śledztwa, tylko i wyłącznie realna ocena sytuacji oraz rozpoczętej prawdziwej pracy dochodzeniowej. Komisarz Ożegalski, Aspirant Maciejak i stażysta Buciek są jak najbardziej odpowiednimi ludźmi by rozwiązać sprawę podwójnego nieboszczyka, pochówku w starym grobowcu i jeszcze przedrzeć się przez stare akta. Te ostatnie mogą kryć więcej niż jedynie dawno nieaktualne przestępstwa. Sprawa pod kryptonimem "Wyszedł z domu i nie wrócił" rusza z kopyta!

Dwadzieścia lat to szmat czasu, świadkowie wydarzeń sprzed tylu lat nie zawsze pamiętają szczegóły tego, co miało miejsce, a do tego niektórzy niezbyt chętnie dzielą się swoją wiedzą. Jednak od czego jest doborowe trio policyjne? Nie szczędząc czasu i energii sprawdzają każdy ślad, atych wbrew pozorom nie brakuje, chociaż nie wszystkie wydają się prowadzić do rozwiązania. Powoli, krok za krokiem, sprawa coraz bardziej zaczyna się zapełniać detalami, wpierw luźno ze sobą związanymi, lecz z każdym dniem ściśle się z sobą splatającymi. Ma w tym dużą zasługę zmysł obserwacji detektywów, samozaparcie w kartkowaniu zatęchłych teczek i rozmowy z pewnym gronem starych znajomych ...

"Wyszedł z domu i nie wrócił" to nowa książka Iwony Mejzy, która również jak wcześniejsza jest kryminałem. Autorka i tym razem postawiła na opowieść sensacyjną z humorem, w jakiej czytelnik odnajdzie nie tylko ciekawą zagadkę, a raczej zagadki, ale będzie miał okazję również okazję nieraz uśmiechnąć się. Dużym plusem, oprócz samego motywu kryminalnego, są bohaterowie, tak ci pierwszo jak i drugoplanowi, wyraziści i bardzo plastycznie opisani. Każdy z zarysowanych wątków nie pozostaje bez rozwiązania i jest elementem większej całości. Nawet na pozór całkowicie niezwiązane ze sobą detale okazują się mieć znaczenie i to o wiele większe niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Jak się okazuje kryminał wcale nie musi być osadzony w metropolii lub zagranicą by wzbudził zaintrygowanie i na dodatek jeszcze był powodem do uśmiechu.

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Oficynka

niedziela, 24 lutego 2013

Grzeszna Bezpieczna Przyszłość

"Wszystkie grzechy nieboszczyka"
Iwona Mejza


Poniedziałek, początek tygodnia i pierwszy dzień po weekendzie ... czyli moment w jakim trzeba się po raz kolejny zmierzyć z prozą życia, która właśnie najostrzej daje się we znaki. W tym dniu zdarzyć się może wiele, a nawet jeszcze więcej, niektóre niespodzianki potrafią być prawdziwie zabójcze. Podobno jaki poniedziałek taki cały tydzień, szczęście, że nie zawsze to powiedzenie ma odbicie w rzeczywistości, ale czasem się potwierdza. W takim wypadku można zapomnieć o tym, że wtorek to dopiero przygotowanie do obowiązków pracowniczych, czwartek i piątek to już prawie weekend, a więc jedynie w środę trzeba stawić czoła "potworowi" zwanemu pracą. Złośliwość losu potrafi być wielka, szczególnie kiedy człowiek żyje sobie spokojnie, nie wadząc zbytnio nikomu i stara się jakoś wyjść na swoje. Jeden trup potrafi zepsuć dużo, a nawet wszystko, jak to możliwe?

Odpowiednie miejsce pracy to więcej niż połowa sukcesu, a biurko Bożenki to mebel idealnie dostosowany do niej. Drewniane, imponujące, ze wszech miar użyteczne, świadczące jak najlepiej o osobie, która przy nim zasiada oraz o firmie, jaką reprezentuje. No właśnie, tak było jeszcze w piątek, ale poniedziałkowy poranek przyniósł ogromne zmiany, wprost zabójcze! Pod szacownym meblem "zadomowił" się najprawdziwszy trup, denat vel zwłoki, można wiele się spodziewać, lecz takiego widoku Bożena Kryspin nie miała w swoich planach. Niestety fatum zadziało i pod jej ukochanym biurkiem znalazła niespodziewanego i na pewno nieproszonego gościa. To nie miraż czy też inna biurowa fatamorgana wywołana upałem za oknem, bo po pierwsze odkrywczyni nigdy nie miała problemów z odróżnieniem fikcji od faktów, a po drugie sprawnie działająca klimatyzacja skwarowi skutecznie mówi nie. Morderstwo w "Bezpiecznej przyszłości" oznaczało jedno - koniec błogiego spokoju i pojawienie się stróżów prawa, wcale nie witanych entuzjastycznie.
Nagle codzienność staje na głowie, a niektórym pracownikom zaczyna się palić ziemia pod nogami, a wszystko przez Anatola Banysia, dobrze zapowiadającego się nowego nabytku personalnego, który dał się zabić w siedzibie firmy. To jest więcej niż faux-pas, no, ale mleko już się rozlało, a raczej coś bardziej w kolorze czerwonym i nie tylko plamy po tym na wykładzinie pozostaną ... Jednak Bożenka Kryspin nie z tych co mdleją w takich sytuacjach, reszta pracowników również zachowuje zimną ... krew, jakkolwiek to brzmi, a komisarz Jodła wcale nie kryje zainteresowania tym co personel Bezpiecznej przyszłości ma lub nie ma na sumieniu. Niektórzy wykazują większa chęć współpracy z policją, inni mniejszą, są i tacy,reagujący w rzadko spotykany sposób. Dochodzenie okazuje się być bardzo rozwojowe, nawet bardziej niż by chciano i zaczyna odsłaniać więcej niż by życzyły pewne osoby. Kto mógł zabić Anatola i co było tego powodem? Przecież denat tak dobrze zapowiadał się, a nawet lepiej, mógł zostać gwiazdę wśród agentów ubezpieczeniowych! Niestety komuś musiał czymś podpaść tylko czym i czy ma to związek z niecodziennym opuszczeniem budynku firmy przez kierownika Brysia - Kowalskiego? Źle się dzieje w Bezpiecznej Przyszłości, spokój został zburzony, trzeba więc zrobić wszystko by znowu powrócił, a Bożenka może w tym pomóc. Czego w końcu się nie robi dla uratowania miejsca pracy? Znalezienie mordercy to najlepsze remedium na chaos jaki ostatnio panuje w życiu pracowników wcale nie tak już Bezpiecznej Przyszłości. Kto nim jest i jaki kierował nim motyw? Podobno kiedy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, ale czy na pewno? Jakie grzechy ukrywał Anatol Banyś i co mają z tym wspólnego jego koledzy z pracy?

Po pierwsze kryminał, po drugie humor, po trzecie bohaterowie, a po czwarte ... po czwarte "Wszystkie grzechy nieboszczyka", które pokazują, że komedia sensacyjna w wydaniu książkowym może być równie ciekawa jak ta na ekranie, a nawet bardziej interesująca. Suspens w wydaniu lżejszym wcale nie jest gorszym podgatunkiem, szczególnie kiedy napisany jest w ten sposób, że z jednej strony uśmiech nie schodzi podczas czytania, a z drugiej intryga wciąga, tak, iż jej finał przychodzi stanowczo zbyt wcześnie. Iwona Mejza dała czytelnikom nie tylko humor, lecz także jak najbardziej pełnokrwistą kryminalną opowieść. Dowcip w połączeniu ze zbrodnią w wykonaniu tej autorki to lektura łącząca dwa gatunki, dająca czytelnikom i rozrywkę i sensacyjną historię. 

Baza recenzji Syndykatu ZwB
Baza recenzji Syndykatu ZwB
Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Oficynka