Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Silva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Silva. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 listopada 2012

Prawdziwe oblicze

"Portret szpiega"
Daniel Silva


Obraz to nie tylko to co widoczne od razu, to suma wielu elementów, także tych niewidocznych bądź ukrytych w kolejnych warstwach farby. Efekt końcowy przeznaczony jest do podziwiania, oglądania, bywa tematem do dyskusji, na nim skupia się ludzkie oko, rzadko kto dostrzega pojedyncze detale, szkic czy płótno. Czasami autor pozostaje anonimowy, czasami wprost przeciwnie - jego nazwisko nadaje dziełu blasku i ma wpływ jak jest postrzegane. Kawałek materiału, farby, pędzel, sztaluga oraz ręka malarza, dzięki nim może powstać odzwierciedlenie tego co chce przekazać malarz. Wiele rzeczy kryje się w każdym pociągnięciu pędzla, emocje, przeżyte wydarzenia, przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Niekiedy jest hołdem dla czegoś lub kogoś, wtedy nabiera szczególnej wartości i to nie tylko dla jego twórcy. Obraz może też kryć sekret, znany jedynie temu, kto go namalował, inni mogą jedynie przypuszczać co za nim się kryje.

Giovanni Rossi nie jest jednym z wielu restauratorów dzieł sztuki, należy do grona najlepszych. Dzięki niemu odzyskują blask największe dzieła sztuki malarskiej. Praca jaką wykonuje nie jest łatwa i prosta, każdy ruch musi być przemyślany, jeden nieostrożny ruch ręką może zniszczyć obraz warty miliony dolarów, ale co ważniejsze zamysł artysty. Ale taki wizerunek tego człowieka to tylko jedna z jego twarzy, wielu zresztą. Otoczenie widzi w nim artystę, zakochanego w swojej żonie męża i osobę żyjącą z boku społeczności, próbującą nie rzucać się w oczy, a jednak wciąż będącego w centrum zainteresowania małej społeczności. Wbrew pozorom nie gra on kogoś kim nie jest, jego obecne życie jest tym czego pragnie najbardziej, spokój, powtarzalność i najbliższa osoba tuż obok, niewiele, a jednak coś co pozwala zapomnieć o tym co było. Nawet wścibskość sąsiadów ma swój urok, jest po prostu kolejnym przejawem zwyczajności w dość burzliwej egzystencji nowych mieszkańców Gunwalloe. Jednak sielanka zostaje brutalnie przerwana, stare nawyki trudno wykorzenić, szczególnie, te które decydowały o życiu i śmierci. Przypadkowe spojrzenie na jednego z setek przechodniów, kilka sekund i w głowie zapala się alarm, odpowiedni człowiek w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu. Lata doświadczeń pomagają podjąć decyzję, jeszcze moment i niebezpieczeństwo zostanie unicestwione ... Ale nie tym razem ... Dawne wspomnienia znów ranią, ofiary cierpią, a sprawcy znowu udało się zatriumfować. O jeden raz za dużo, a może o dwa, liczby nie są ważne dla Gabriela Alona, po raz kolejny wraca do dawnego życia. Cel jest jeden, zawsze ten sam, walka w wojnie, wydającej się nie mieć końca, zmieniającej chłopców w zabójców, bez uprzedzenia, salę wykładową przeistacza w strzelnicę. Terroryzm, chociaż w imię dobrych stosunków dyplomatycznych i pokoju tego słowo nie powinno się używać, stawia pokolenie za pokoleniem przed obrazami pełnymi krwi i bólu ... Odpowiedzią jest starannie zaplanowana operacja, w jakiej nie ma miejsca na przypadek, stawką jest życie ludzkie, nie anonimowe, lecz konkretne. Każdy element akcji starannie zaplanowano, wyłaniający się z niego obraz ma wszelkie zadatki by stać się arcydziełem ... Ale jeden, nieostrożny, ruch może zniszczyć całą pracę i zamiast sukcesu przynieść klęskę i krytykę ...

Oddać w portrecie osobę, nie jest aż tak trudno, ale mistrzowską pracę można poznać po tym, że oddaje ona nie tylko zewnętrzność, lecz również charakter sportretowanego. Czasem stanowi terapię, pozwalającą uporać się z bólem i zawodem, każde pociągnięcie pędzla to przejaw emocji, niepozwalających zapomnieć o tym co wydarzyło się, lecz jakie trzeba z siebie wyrzucić by dalej móc nie tylko egzystować, ale żyć. Giovanni Rossi doskonale zna te uczucia, nieraz przyszło mu się z nimi zmagać, czy i tym razem uda mu się namalować to co ma przed oczyma i w sercu?

"Portret szpiega" to opowieść wielowarstwowa, splatająca w sobie kilka wątków, przeszłość z teraźniejszością, wielką politykę z życiem pojedynczych ludzi, spoiwem jest wywiadowcza gra. Bohaterowie to ludzie, mający za sobą wieloletnią karierę w szpiegowskiej pracy i wiele blizn z tym związanych. Jednak ich życie to nie jedynie kolejne akcje, ta część życia jest za nimi, chociaż nie stanowi zamkniętego rozdziału. Nie można się tak do końca odciąć od tego co miało miejsce, to pozostaje w człowieku, nawet gdy chce się o tym zapomnieć. Daniel Silva wykreował postacie, które noszą w sobie blizny po tym czego byli uczestnikami, z jednej strony są świetnie wyszkolonymi zawodowcami, z drugiej strony osobami, chcącymi tego co większość - rodziny i spokojnego życia. Jednak zagrożenia z jakimi walczą wciąż wymagają powrotu do tego co już przeżyli, ponowne wejście w dawny świat wcale nie jest łatwiejszy, a z każdym następnym razem stawka jest o wiele wyższa. Prawdziwy portret szpiega widoczny jest dla wąskiego grona, chociaż ogląda go niemało widzów, może ktoś po latach odkryje jego prawdziwe oblicze ukryte pod nałożonymi warstwami ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości
Wydawnictwu MUZA

piątek, 17 lutego 2012

Portret ze śmiercią w tle

"Sprawa Rembrandta"
Daniel Silva


Tytuł wydaje się wskazywać na udział słynnego malarza, a raczej jego dzieła, w liczbie pojedynczej i mnogiej, w wątku sensacyjnym. Jako, że obrazy holenderskiego mistrza osiągają często sumy sześciocyfrowe na aukcjach dzieł sztuki, oparcie więc motywu kryminalnego na takiej podstawie nie byłoby niczym dziwnym. Co więcej nie jedna zbrodnia miała kruchsze podstawy niż mistrzowskie obrazy i emocje, wyzwalane przez nie ... Ale czy na pewno suspens jest oparty właśnie o pana Rembrandta? Może to tylko przykrywka dla całkowicie innego tematu? Kryptonim lub czyjś pseudonim, chociaż okładka jak najbardziej kojarzy się z holenderskim, a raczej amsterdamskim krajobrazem. Zbieg okoliczności czy tylko zmylenie czytelnika na wstępie, a może wskazówka? Jaką rolę odegra człowiek, którego sylwetka rysuje się na tle wieczornej panoramy miasta? Nim pierwsze słowa zostaną przeczytane już kilka pytań nasuwa się, a odpowiedzi są do odkrycia gdzieś pomiędzy stronami książki.

Świat muzeów, marszandów, drogocennych prac namalowanych pędzlami najznakomitszych artystów i ... złodziejów, sięgających po perły kolekcji jak po towar ze sklepowej półki oraz działających ze stuprocentową skutecznością. Żadna galeria czy innym przybytek wystawienniczy nie może czuć się bezpieczny, nie ma zabezpieczenia, które ochroniłoby upatrzony przez rabusiów obiekt przed kradzieżą. Co jednak ma wspólnego powracający po latach mieszkaniec małego, kornwalijskiego miasteczka z międzynarodową aferą w artystycznym środowisku? Może czasem pogaduszki miejscowych plotkarzy zawierają więcej niż ziarno prawdy? Piękno ma nierzadko cenę wyrażoną nie tylko w pieniądzach, ale i ludzkim życiu, tę wiedzę dawno już posiadł Gabriel Allon i pomimo, że chciał odciąć się od dawnego zajęcia po raz kolejny wchodzi do gry, gdzie zagrożenie jest stałym towarzyszem, a słowo przyjaciel i wróg to często synonimy. Blizny z bliskiej przeszłości zdają się ostrzegać przed ponownym pojawieniem się na starej drodze, a do tego bliska osoba, która jeszcze ma świeżo w pamięci niedawne tragiczne wydarzenia. Co zwycięży: miłość do dzieł sztuki czy do żony, a może jedno nie wyklucza drugiego?

Obraz Rembrandta, pozostający w prywatnych rękach od od ponad trzystu lat, a gdy ma zmienić właściciela, jego renowator zostaje zamordowany, a samo malowidło ginie. Rabuś pozostawia dzieła innych sławnych twórców, a jego łupem pada tylko i wyłącznie ten konkretny portret, dlaczego właśnie on dlaczego i czemu inne płótna, równie cenne, nie zainteresowały zabójcy? Co się kryje za "Portretem młodej kobiety"? Tragedia sprzed kilkuset lat, a może ta o wiele nowsza - mająca w tle faszyzm? Gabriel staje przed coraz nowymi pytaniami, a odpowiedzi skrywane są pod warstwą tajemnic, wyrzutów sumienia i tego, co pozostaje tajemnicą, skrywaną przed otoczeniem.


Piękno często chodzi w parze ze zbrodnią, czasem może wydawać się, że to awers i rewers tej samej monety. Daniel Silva uchwycił tę cechę i wykorzystał dla stworzenia opowieści, gdzie sensacja przeplata się z historią oraz ludzkimi losami. Tło obyczajowe jest podstawą motywu kryminalnego, a ten staje się kanwą dla opowieści, w której występuje zbrodnia i kara, odkupienie grzechów i przebaczenie, krzywdy wyrządzone przez ojców i zadośćuczynienie dokonane przez dzieci. Autor, łącząc wątek gry wywiadów z rynkiem dzieł sztuki oraz uzupełniając elementami drugiej wojny światowej, dał w efekcie czytelnikowi zajmującą lekturę, w której każdy nawet najmniejszy detal jest ważny w rozwiązaniu zagadki. Pierwszy i drugi plan przenikają się, a łącznikiem są bohaterowie, jedni niepozorni, inni rzucający się w oczy od razu, chociaż nic tak naprawdę do końca nie jest tym czym się wydaje. Granica pomiędzy prawdą i tym co wydaje się nią w tym wypadku jest bardzo cienka, a dodatkowo przysłonięta jest ona chęcią zysku i pragnieniem posiadania unikatowych przedmiotów. "Sprawa Rembrandta" to kilka warstw, przenikających się i tworzących w efekcie końcowym książkę, której fabuła składa się z wielu ogniw, łączących fakty historyczne z fikcją literacką, lecz mogącą mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece
oraz wyd. Muza