Nowość:
„Szef, którego nie chciałam”
Monika Magoska – Suchar
Zamknąć za sobą drzwi i rozpocząć
wszystko od nowa. Przepis na sukces czy na katastrofę? A może na coś zupełnie
nieoczekiwanie pojawiające się i wymagające spojrzenia za siebie i przed siebie
oraz podjęcia trudnych decyzji? To nie będzie kolejna szansa na początek, lecz
poukładanie tego, co jest jednym wielkim chaosem oraz nieustanną improwizacją.
Kiedy już nie możesz zrobić kroku w
tył, bo po prostu jesteś pod samym murem pozostaje jedynie pójść do przodu.
Weronika Stanos była pewna, że to drugie właśnie jest jej udziałem, lecz
rzeczywistość wcale nie jest tak różowa jak myślała. Ogromny napiwek z
dorywczego zajęcia zagarnia chciwy szef, a w pracy, jaka miała dać jej pewny
dochód właśnie dowiaduje się o redukcji etatów, jaka i ją obejmie. W takiej
sytuacji pozostaje już tylko bardzo radykalne rozwiązanie. Jedni powiedzieliby,
że tym razem to już naprawdę przekroczyła granicę, lecz ci, którzy wiedzą, iż
do stracenia nie pozostało im wiele lub już nic idą na całość. William Fuller doświadcza tego ostatniego ze
strony Weroniki, ale robi coś, w co trudno uwierzyć dziewczynie. Okazja, jakiej
nie spodziewała się i zamierza jej wypuścić z rąk. Pytanie tylko czym kieruje
się jej szef i jaki będzie finał ich nie jedynie zawodowych relacji?
Książki, w jakich emocje dalekie są
od letnich i nawet jeśli nie są głośne, to nie dają o sobie zapomnieć.
Bohaterowie, zapadający w pamięć i noszą w sobie blizny po własnych wyborach i
stawianiem czoła decyzjom podjętych przez innych. Splot okoliczności, jaki nie
pozostawia dużego pola manewru i zmuszą do podjęcia radykalnych kroków. Monika
Magoska –Suchar doskonale łączy te wątki w najnowszej historii i oczywiście
dodaje jej niepowtarzalnej atmosfery i detali. To nie kalka, a odrębna opowieść
o ludziach poznających się w sytuacji dalekiej od codzienności i już na wstępie
dającej pole do popisu, co do tego, co będzie miało miejsce. „Szef, którego nie
chciałam” opiera się nie na jednym motywie, a kilku, połączonych postaciami,
kontrastowymi wobec siebie, barwnymi i na pierwszy rzut oka mało pasującymi do
siebie. Jednak w tym tytule, istotne jest drugie i kolejne spojrzenia na osoby
i tło, na tle którego funkcjonują, a wraz z rozwojem akcji dostrzegamy co kryje
się za ich postępowaniem i przede wszystkim w nich samych. Autorka wyciąga z
motywów to, co w nich najlepsze i tworzy fundamenty pod fabułę, w jakiej
rozwija swój pomysł na bohaterów i losy. Tu nie ma powtórzeń, to całkiem nowy
pomysł na opowieść o rzucaniu wszystkiego na jedną szalę, podejmowaniu ryzyka,
chociaż wydaje się ono czystym hazardem, a nie szansą na odmianę losu,
uczuciach przychodzących w najmniej odpowiednim momencie i uczeniu się zaufania
drugiemu człowiekowi, pomimo złych doświadczeń. Czasem bycie po przejściach i
posiadanie trudnej przeszłości okazuje się dobrym punktem wyjścia do walki o
przyszłość, nie tylko swoją…
Za możliwość przeczytania
książki
.jpg)