poniedziałek, 29 stycznia 2024

Zło

Nowość:

„Czarcie lustro”

Magdalena Zimniak

 

Co nas nie zabije to nas wzmocni? Nieprawda. Bolesne doświadczenia rzadko kiedy nie pozostawiają  po sobie śladów. Blizny nie zawsze będą kojarzyć się z siłą, odwagą i przetrwaniem tego, co najgorsze. Zbyt często przypominają bezsilność, lęk, ból. Niektórzy wybaczą sprawcom, inni zrobią wszystko by to się nie powtórzyło. Jedno jest pewne, coś pozostanie w ludziach po spotkaniu ze złem, czego nie wymaże czas ani próba wymazania wspomnień.

Nagle odnajduje się czternastoletnia Marta. Nie pamięta swojego nazwiska, z trudem przypomina sobie kim była nim zaginęła. Nie tak łatwo jej powrócić do codzienności, do dawnego życia powrotu nie ma, nikt nie odda dziewczynie sześciu lat z dala od rodziny. Co się z nią działo? Ze strzępków informacji wyłania się ktoś, kogo nazywa Mistrzem. To jego widywała przez czas z dala od rodziny. Czego była świadkiem i uczestniczką? Czy to już zostanie na zawsze tajemnicą? Nagle zaginął dyrektor renomowanego liceum, podpora lokalnej społeczności, oddany mąż i ojciec. Podejrzaną jest niedawno zatrudniona nauczycielka. Dlaczego właśnie ona? Jaki mogłaby mieć cel? Czy te sprawy łącz jedynie to, że dwie osoby znikają nagle bez jakiejkolwiek przyczyny? A może prawda ukryta jest tam gdzie nikt nie będzie szukał, nie z powodu oczywistości, lecz całkiem prozaicznego powodu...

Dwa zaginięcia. Ośmioletnia dziewczynka zostaje odnaleziona po ośmiu latach od kiedy widziano ją ostatni raz. Szanowany dyrektor liceum z prowincji nagle znika. Nie oni pierwsi i z pewnością nie ostatni. Co roku wiele osób widzi się ostatni raz, a dalszy ich los pozostaje nieznany. Rzadko kiedy takie sprawy są połączone, lecz jeśli pojawiają się w jednej książce pojawia się znak zapytania pod tytułem co je łączy? Nie jest on najważniejszy, lecz gdzieś pozostaje z tyłu głowy. Zresztą nie jest on jedyny jeśli fabuła jest dobrze skonstruowana. Ta wykreowana w „ Czarcim lustrze” jest kilka co najmniej poziomów wyżej, gdyż pytań pojawia się naprawdę dużo i to od samego początku, a każde wzmaga atmosferę niepokoju, niepewności oraz przede wszystkim zaintrygowania. Magdalena Zimniak po mistrzowsku rozgrywa poszczególne wątki oraz łączy motywy, nie pozwala również ani na moment zapomnieć o złu, jakie ma konkretną twarz, o jakiej nie mogą zapomnieć bohaterowie. Rozpoczynając czytanie „Czarciego lustra” nastawcie się na lekturę gdzie czerń i biel wydają się wydają się wyraźne na wstępie, lecz im dalej tym więcej pojawia się szarości, dającej o wiele więcej do myślenia niż ktokolwiek spodziewa się. To za nią kryją się prawda i tajemnice, okazujące się mieć znajome oblicze, czego nie spodziewa się nikt.

 

Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:



sobota, 27 stycznia 2024

Życiowa rozgrywka

Nowość:

„Oszustka. The Rite Show”

Mikołaj Marcela

 

Dostajecie niespodziewaną propozycję, nawet nie taką wymarzoną, lecz jak najbardziej z tej kategorii. Odpowiedzi są tylko dwie: tak lub nie, nic więcej. Wchodzicie do gry albo z niej rezygnujecie. Rozsądek podpowiada by odwrócić się na pięcie i zrezygnować, lecz serce podpowiada przyjęcie wyzwania. Coś jeszcze stoi za Waszym wyborem, lecz nie powiecie tego głośno. Ten powód jest nas tyle ważny, iż przekroczy czacie własne granice. Gdzie Was to zaprowadzi?

 

Sukces powinien cieszyć i Melanie wcale nie jest wyjątkiem, przecież nie każdy w wieku siedemnastu lat ma na swoim życiowym koncie wydaną książkę, która jest bestsellerem. Potwierdzeniem jej sławy jest zaproszenie do nowego reality show, ale dziewczyna ma inny powód niż zdobycie jeszcze większej popularności czy też głównej nagrody. Ta ostatnia jednak przeważa szalę i odsuwa na bok wątpliwości. Dzięki niej Melanie będzie mogła pomóc najlepszemu przyjacielowi, a to jest warte wysiłku, nawet jeśli kryje się za tym coś więcej niż jedynie rywalizowanie z równie utalentowanymi co i ona rówieśnikami. Piękna, rajska, wyspa mogłaby być świetnym miejscem wypoczynku, ale udział w programie kosztuje naprawdę dużo, zwłaszcza jeśli ktoś ma cos do ukrycia lub ciąży mu jakiś sekret. Pozostają jeszcze sami uczestnicy, niektórzy nie ukrywający niechęci, bardzo osobistej i dającej się we znaki. Jak poradzi sobie z tym wszystkim Mela? Rywalizacja, trudne wzajemne stosunki oraz tajemnice, czasem to dopiero wstęp do czegoś, co jest nieoczekiwane…

 

To nie jest jeszcze jedna młodzieżówka. Spodziewacie się typowych dla młodych ludzi perypetii? Dostaniecie o wiele więcej i przede wszystkim nie tylko książkę napisaną w jednym gatunku. „Oszustka. The Rite Show” jest historią zaskakującą na każdym kroku i zręcznie wymykającą się z prostych ram rodzajowych. Oczywistość? Nie tym razem, zwłaszcza, że dobór motywu, a co za tym idzie i wątków mogłoby na to wskazywać. Młodzi bohaterowie, sukces, reality show, rajska wyspa oraz cień tajemnicy. Wszystko więc wskazuje, że jak najbardziej będzie stereotyp, ale właśnie w tym momencie okazuje się, że chyba nie do końca to trafna diagnoza, a potem nic nie już proste. Co więc nas czeka jako czytelników? Spora porcja dobrej lektury, w której kolejne rozdziały przynoszą zaskakujący rozwój wydarzeń zdążający w nieoczekiwanym kierunku. To jeszcze nie wszystko, gdyż nie możemy zapomnieć o bohaterach, w końcu oni są w samym centrum akcji i jak się przekonujemy, ich sylwetki są ciekawie wykreowane. Fabuła przynosi z sobą pytanie, lecz odpowiedzi nie pojawiają się od razu i trzeba przyznać, że przynoszą z sobą nowe znaki zapytania. „Oszustka. The Rite Show” intryguje, niepokoi i przede wszystkim ma w sobie to, „coś”, przyciągające uwagę czytających od początku aż do ostatnich słów.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:


czwartek, 25 stycznia 2024

Teraz ja!

Nowość:

„Nigdy nie jest za późno 

na siebie”

Izabela Zeiske

 

Ile razy machnęliśmy ręką na swoje plany, marzenia? A może sięgniemy pamięcią, wcale nie trzeba szukać w jej odległych zakamarkach, i przypomnimy sobie jak pragnęliśmy zmiany, nawet często dość konkretnej? No i znowu jakoś „rozeszło się po kościach”, bo czas nie ten, inne sprawy są ważniejsze. Wymówek jest dużo, każdy ma swoją, aż nadchodzi moment i patrzymy wstecz żałując, że czego nie zrobiliśmy. A jakby tak wcielić w życie swoje pomysły?

 

Codzienność jakoś się toczy, bez jakiś większych wzlotów oraz upadków, równia pochyła to to nie jest, jednak Belli nie do końca odpowiada. Oczywiście trudno narzekać jeśli patrząc z boku obiektywnym okiem niby nie ma na co, ale… No właśnie co nieco lub nawet więcej można by zmienić, problem w tym, iż trzeba przejść od rozmyślań do konkretów. Taką chwilą dla kobiety jest wydarzenie, jakie innych by zatrzymało, lecz w jej przypadku oznacza przełom. Pytanie jedynie czy mąż jest na to gotowy. Zdzisławowi nie przeszkadzała monotonia, jaka doskwierała jego żonie, a po jej udarze tym bardziej spokój byłby mile widziany. Nic z tego, czas na rewolucję. Co wyniknie z zapału Belli do zmian? Z pewnością nie nuda, jeśli ktoś liczył, że to jedynie efekt przejściowy to niestety będzie musiał przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości. A to dopiero początek!

 

Pełna humoru i nieoczywistych perypetii historia Belli, kobiety w kwiecie wieku, która jeszcze nie powiedziała wszystkiego. Taka właśnie jest książka Izabeli Zeiske podczas lektury, której z pewnością niejednokrotnie czytelnik roześmieje się głośno i serdecznie, ale to nie wszystko. „Nigdy nie jest za późno na siebie” to tytuł doskonale oddający główny motyw historii, w jakiej jest miejsce nie tylko na humorystyczne wątki, lecz również na poważniejsze obserwacje zgrabnie wplecione w całość. W czasie czytania poznajemy główną bohaterkę vel sprawczynię całego zamieszania, która nadaje rytm i cały czas  znajduje się w centrum zainteresowania czy tego by chciała czy nie, co jest ogromnym plusem. Pozostałe postacie jedynie pozorne znajdują się w jej cieniu, w odpowiednich momentach dochodzą do głosu i jak się okazuje również mają swój udział w tworzeniu fabuły, wcale nie marginalny.  „Nigdy nie jest za późno na siebie” jest książką, gdzie lżejsze i poważniejsze tony łączą się w opowieść o marzeniach, drodze do ich spełnienia oraz smaku, nie zawsze tak słodkim jak się by mogło wydawać.

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki 

    dziękuję:
 

 

 

poniedziałek, 22 stycznia 2024

Psia odwaga

Przedpremierowo:

„TOPR. 

O psie, 

który został ratownikiem”

Beata Sabała-Zielińska

 

To, że w szeregach ratowników, nie tylko górskich, są również psy wiadome jest nie od dziś. najczęściej pozostają gdzieś na kolejnym planie. Wielu traktuje ich nie jako pełnoprawnych członków zespołów, lecz bardziej jak maskotki, co bardzo umniejsza ich rolę. A gdyby spojrzeć na psich współpracowników z ich punktu widzenia?

 

Nie każdy może zostać ratownikiem górskich, obojętnie czy jest się dwu czy czteronożnym kandydatem. Same chęci nie wystarczą, chociaż jak najbardziej liczą się. Niekiedy propozycja przychodzi niespodziewanie, tak jak do Vero. Kto mógłby spodziewać, że będzie mógł starać się o takie zajęcie i dlaczego właśnie on? Spośród szczenięcego rodzeństwa wyróżnia się odwagą i pewnością siebie, lecz czy to wystarczy? Jego nowy opiekun dostrzegł w nim talent, o jakim sam zainteresowany jeszcze nic nie wiedział, tak samo zresztą jak i o ewentualnym, przyszłym, zajęciu. Jednak jest ktoś, kto doskonale wie co czeka Vera. Dolina chętnie dzieli się swoją wiedzą, nie tylko na temat ratownictwa, ale i życia w rodzinie. Ale co innego słyszeć od innych, a zupełnie czym odmiennym jest doświadczyć samemu tego, o czym się słyszy. Czy będzie w stanie pokonać lęk przed żelaznym smokiem oraz poradzi sobie z trudnym szkoleniem, gdzie efekty nie zawsze przychodzą od razu? Bycie ratownikiem to służba, która nie jest dla wszystkich, a zapał i chęć to niekiedy za mało.

 

Dla młodszych i starszych czytelników lub raczej bez względu na wiek książka „TOPR. O psie, który został ratownikiem” jest wspaniałą lekturą. Z różnych perspektyw już pisano o Tatrzańskich Ratownikach, ta, którą wybrała Beata Sabała-Zielińska jest niecodzienna, lecz właśnie dzięki temu wprowadzająca już do i tak interesującego tematu ciekawą optykę. Dzięki psiemu   punktowi widzenia czytający poznają nie jedynie ratownictwo, ale i sprawy integralnie z nimi wiążące się czyli zagrożenia, jakie czyhają w górach oraz jak przebiega akcja ratownicza. Autorka dzięki umieszczeniu na pierwszym planie czworonożnych bohaterów sprawia nie uprościła optyki, lecz wykorzystała ją by zwrócić uwagę na istotne sprawy. Główną postać od razu lubi się, a jej kolejne perypetie jeszcze zwiększają sympatię, równocześnie jest pokazuje co to znaczy być ratownikiem oraz jaką droga prowadzi by się nim stać. Coś jeszcze zwraca uwagę, poza fabularnymi wątkami – wpierw kolejne ilustracje, sprawiające, że słowa przemieniają się w obrazy oraz zdjęcia, uświadamiające, że to nie fikcja literacka, lecz rzeczywistość.

 

 

Za możliwość przeczytania książki 

    dziękuję: