Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Kulus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Kulus. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 lipca 2014

Maszkarka i spółka

"Nie tylko o łajdakach"
Magdalena Kulus


Łajdak to słowo mieszczące w sobie wiele znaczeń, od tych żartobliwych po najbardziej negatywne, użycie go w tytule książki wzbudza zaciekawienie. Co więc może kryć się za stroną tytułową gdy opowieść ma nie tylko dotyczyć właśnie jego czyli pana na literę Ł? Komedia? Dramat? Kryminał? Okazało się, że ... duża dawka humoru, ogromny zastrzyk optymizmu  oraz świetna historia w jakiej wspaniałym tłem jest Maszkarka.

Nastka miała w planach po pierwsze pisanie pracy magisterskiej, po drugie uwolnienie się od rodziców, po trzecie odpoczynek, po czwarte dorośnięcie, a po piąte - no to się jeszcze okaże w przysłowiowym praniu. Najlepiej do takiego projektu nadaje się domek letniskowy, w miejscu oddalonym trochę od miasta, w tym rodzinnego w szczególności i to dość sporo. Oczywiście wszystko zostało przemyślane, ale od czego jest improwizacja, w końcu wakacje też miały być! Nie tak łatwo jednak odciąć się od tego wszystkiego co wcześniej denerwowało człowieka, a zwłaszcza od nadopiekuńczości rodziny. Problemem mogą być też niespodziewane wizyty nie tylko krewnych, lecz i pewnego osobnika, który też miał pozostać hen daleko. Plany mają to do siebie, że często nie dochodzą do skutku albo gdy je próbujemy wprowadzić w życie nie przypominają tego, co było w ich założeniach. Maszkarka miała być azylem i w sumie nim jest, naturalnie w chwilach kiedy nikt nie zakłóca Nastce spokoju. Jednym z intruzów jest Olek, artysta, student i ktoś więcej, chociaż niektórzy nie mają o nim dobrego zdania, posiadający wiele zalet, szczególnie w oczach mieszkanki Maszkarki. Siła uczuć już nieraz była wystawiona na próbę, aczkolwiek co za dużo to niezdrowo i ktoś o tym przekonał się na własnej skórze. Złamane serce nie leczy jedynie czas, pomagają w tym i okoliczności przyrody i ludzie, jacy niespodziewanie stają na drodze. Kiedy przełamie się wewnętrzne opory i strach przed nieznanym okazuje się, że tuż obok jest ktoś warty poznania. Przyjaźń może narodzić się wszędzie, podobnie jest z miłością, jednego i drugiego raczej Nastka nie oczekiwała po miejscu, jakie sobie wybrała na ucieczkę od dotychczasowej rzeczywistości. Ale kto powiedział, że będzie łatwo? Na pewno jest swojsko, barwnie i wreszcie można zrozumieć co w życiu jest ważne, a czym lub kim nie warto zawracać sobie głowę.

"Nie tylko o łajdakach" to nie pogodna opowiastkach na leniwy letni dzień. Książka Magdaleny Kulus to historia w jakiej czytelnik ma szansę odkryć siłę przyjacielskich więzi oraz rodzinnych związków, a także miłość w różnorodnych odcieniach. Autorka nie opisała kolejnej ucieczki na prowincję uwieńczonej happy endem. Oczywiście jest wieś i bohaterka przybywająca na nią, lecz dalej to już opowieść przede wszystkim o dojrzewaniu, otwieraniu się na innych oraz dostrzeganiu, w całkiem wydawałoby się zwyczajnej codzienności, szansy na to o czym się marzyło. "Nie tylko o łajdakach" to nie bajkowy czy też hollywoodzki świat, zamiast niego znajome krajobrazy i klimaty, ale właśnie one idealnie uzupełniają fabułę i samych bohaterów - zwyczajnie niezwyczajnych. Sielanka? Nie, Maszkarka i okolice, nie idealne, lecz zamieszkane przez ludzi, podobnych do naszych przyjaciół, denerwujących znajomych oraz łajdaków  i ich przeciwieństwa ;)





Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. SOL

czwartek, 8 września 2011

"Po pierwsze marzyć, a po drugie spełniać marzenia"

"Blondyn i Blondyna"
Magdalena Kulus


Blog można prowadzić z wielu przyczyn, to co umieszczamy na nim w formie notek dotyczy mniej lub bardziej poważnych rzeczy. "Buszując" po sieci napotykamy wiele internetowych pamiętników, czasem do nich wraca się, czasem zapomina się o wpisach z momentem wejścia na kolejną stronę. Jednak są takie, na które nie trafiliśmy w wirtualnej rzeczywistości, a szkoda, bo oferują świetne zapiski. Takim właśnie jest blog Magdaleny Kulus, nie miałam szczęścia by rozpocząć znajomość z autorką w internecie, ale dostałam drugą szansę dzięki jej książce. Opowiadać o swoim życiu nie jest łatwo, chociaż dla postronnego obserwatora może wydawać się to prostą sprawą, tylko nielicznym udaje się pokazać siebie takim jakim się jest naprawdę, bez zbędnych słów.

Zaczynając czytać książkę "Blondyn i Blondyna" ma się świadomość, że historia przed naszymi oczyma jest prawdziwa, to nie fikcja, lecz 100% rzeczywistość młodej kobiety. Niczego przed lekturą nie zakładałam z góry, tytuł nastawił mnie pozytywnie i właśnie takie podejście było właściwe. Życie nie jest bajką przekonujemy się codziennie o tym, ale czasem daje się we znaki jednym bardziej niż innym. Szybko można powiedzieć "on/ ona ma lepiej/ gorzej ode mnie", lecz to tylko puste słowa nic nie wnoszące do naszego egzystencji, trudniej jest wymagać od siebie by przeszkody starać się pokonywać, bez oglądania się czy ktoś nam poda pomocną dłoń. Jednak opowieść Magdaleny Kulus nie skupia się na różnicach pomiędzy jej osobą a otoczeniem, wręcz przeciwnie, ukazuje ona swoje życie poprzez to co jest jej udziałem na co dzień - naukę, pracę, spotkania ze znajomymi.

Właściwie tytuł wskazuje głównych bohaterów - Blondynę i Blondyna, człowieka i psa, ale to tylko bardzo powierzchowne stwierdzenie. W rzeczywistości czytelnik ma okazję poznać niezwykłą przyjaźń, u podstaw której leży chęć niesienia pomocy - właśnie chęć, a nie coś przymusowego. Sympatia wzajemnych kontaktów jest widoczna w słowach opisujących Igora, bo to prawdziwe imię psa opiekuna Magdaleny Kulus, również nazywanego Królewiczem. Czasem mówimy, iż ktoś ma szczęście do ludzi, a może trzeba by powiedzieć, że to los dał szansę ludziom i na ich drodze życiowej postawił kogoś - w tym wypadku autorkę tej książki. Nie jest ona tylko stroną biorącą, ale przede wszystkim równie wiele, jak nie więcej, dająca innym z siebie. Czytanie o codziennych sprawach może wydawać się nudne, jednak w przypadku "Blondyna i Blondynki" pozytywna energia i humor powodują, że lektura mija niepostrzeżenie. Oczywiście są też wspomniane mniej pogodne chwile, kiedy los dotkliwie przypomina o negatywnych swoich stronach, jednak w takich momentach bohaterka nie jest sama, lecz w gronie bliskich.

Każda przeczytana historia pozostaje w mojej pamięci jako słowo klucz, który otwiera szufladę wspomnień gdy na swej drodze spotykam coś pokrewnego, przynajmniej moim zdaniem. Po tej lekturze jeden wyraz zyskał nowe znaczenie - przyjaciel. Wiem kim są dla mnie moje bratnie dusze, jednak czy umiałabym opisać ich tak jak autorka, że nie są tylko imionami,ale żywymi osobami?



Za możliwość przeczytania książki dziękuję
wydawnictwu SOL