Nowość:
„Nocticadia”
Keri Lake
Motywy działania są różne, czasem
wynikają z osobistych doświadczeń, tak tych dobrych jak i złych, a niekiedy
wynikają z ambicji lub chęci udowodnienia jak bardzo mylono się. Nie wszystkie
cele zostają osiągnięte, te ,które zostają urzeczywistnione mają niejedną
zakulisową historię w sobie. To właśnie one, najczęściej niewidoczne, kryją to,
co najważniejsze…
Szansa na zdobycie tego, czego się
pragnie nie pojawia raz za razem. Lilia o tym wie i tak samo zdaje sobie sprawę,
co oznacza studiowanie na prestiżowej uczelni. Mroczna sława uniwersytetu nie
przeraża jej, wprost przeciwnie, bo przecież liczy się nauka. Swoją cegiełkę do jednego i drugie czyli mroku i sławy
dokłada Devryck Bramwell, genialny naukowiec i wykładowca. Tych dwoje mogłoby
być prawdziwą mieszanką wybuchową, ale dzieli ich zbyt wiele, chociaż dla
bardzo zdeterminowanej osoby to nie przeszkoda nie do pokonania, a świeżo
upieczona studentka z pewnością nią jest. Co napędza jego i ją? Sekrety, którymi
nie dzielą się z innymi, raczej nikt by ich nie zrozumiał. Śmierć to dla nich
nie koniec, a początek i wbrew plotkom pragną ją wykorzystać dla życia. Sprzeczność?
Oni dostrzegają to od czego inni odwracają głowę, lecz powinni pamiętać, że
rzadko kto lubi gdy ktoś za bardzo zbliża się do tajemnic, zwłaszcza tych
dobrze chronionych i bardzo niewygodnych. Jaką cenę zapłacą za swoje
pragnienia? Niekiedy tylko zło złem można zwalczyć, oczywiście nie za darmo…
Motyw mrocznej akademii ma niejedną
książkową odsłonę, z mniej lub bardziej widoczną ciemnością. Oczywiście poza głównymi
elementami liczy się również klimat oraz bohaterowie, w końcu to oni są na
pierwszym planie. Drugi plan też powinien mieć odpowiednie barwy, w końcu
wszystko musi z sobą współgrać. Dodajmy do tego okładkę, jaka powinna
zapowiadać, lecz nie zdradzać, co będzie działo się w książce. Podobnie jest z
opisem, najlepiej, gdy intryguje i kusi, lecz nie ujawnia zbyt wiele. Brzmi
skomplikowanie, lecz Keri Lake poradziła sobie z tym doskonale, połączyła w
znanym motywie własne pomysły tak, by tworzyły nie tylko spójną całość, lecz
wciągały czytelnika zaskakując rozwojem wydarzeń i to nie w jednym fragmencie.
Napięcie jest stopniowania, podobnie jest również z pojawianiem się tajemnic,
one nie pojawiają się od razu w dużej ilości, ale jedna prowadzi do drugiej, ta
do kolejnej, wprost czujemy, że to jeszcze nie wszystko. Jednak to, co przed
nami stanowi zagadkę lub raczej cały ich ciąg, natomiast odpowiedzi na pytania,
zadane i te pojawiające się między wierszami pojawiają się w odpowiednich
momentach czyli niespodziewania dla nas i rzucające nową perspektywę na to, co
już nam wiadomo. Mrok i gotyckość podkreśla kontrast, jaki odkrywamy podczas
czytania i naturalnie mający związek z fabułą. W „Nocticadii” nic i nikt nie
pojawia się przypadkowo, jednorazowo, bez związku. W tej opowieści wszystko ma
znaczenie, nawet jeśli wydaje się jedynie elementem drugo czy trzecioplanowym. Nie
da się nie zauważyć ekspresyjności i wyraźnej nuty dramatyzmu, nie jest to
przesada, są przemyślane i odgrywają swoją rolę w podkreśleniu okoliczności
oraz bohaterów. Ci wpisują się w ramy motywu i równocześnie poszerzają ją, bo
jak najbardziej pozostają w kanonie, lecz jak zawsze szczegóły wyróżniają ich
sylwetki, lecz pozostają integralną części całej historii. „Nocticadia” ma
swoją objętość, ale to wynik braku skrótów i nie pójście na ustępstwa ze strony
Keri Lake, ale również pozwolenie na wybrzmienie pewnych fragmentów oraz
oddaniu głosu postaciom, przeszłości i teraźniejszości, będącej jej pokłosiem i
równocześnie szansą na nowy rozdział.
Za możliwość przeczytania książki

