Daniel
Komorowski
Prawdziwą chwałę
i sławę, której patyna czasu jedynie służy, zdobywają nieliczni. Jednak to, co
kryje się za tym często owiane jest mrokiem zapomnienia i tajemnic. Rzadko
kiedy jest to prosta prawda, częściej to pogmatwane życiowe ścieżki, trudne
wybory i przede wszystkim człowiek, jaki nie zawahał się może postawić wszystko
na jedną kartę.
Władza to potężna
broń i równocześnie obiekt pożądaniu niejednego. Niektórzy dla niej zabijają,
knują, zdradzają. Ten kto ją zdobył nie zawsze może czuć się bezpiecznie, gdyż
wbrew pozorom dopiero teraz nadchodzi najtrudniejszy czas, bo wcale nie tak łatwo
odróżnić przyjaciela od wroga, zwłaszcza iż wielu będzie skrywało swoje
prawdziwe oblicze. Mieszko wolał otwartą walkę od skrytobójczych działań, ale
teraz musi stawić stawiać czoła temu pierwszemu, które ma źródło w tym drugim. Czy
powinien liczyć na braci? Kiedyś nie stanęli w jego obronie, obecnie oddali mu
hołd i zapewniają o wierności, ale jak jest naprawdę? Ilu jeszcze wrogów chowa
się w bliskim otoczeniu i po grodach orz puszczy? Droga kniazia do książęcego
stolca nie była łatwa, lecz i zasiadanie na nim okupione jest krwią. Kiedy
skończy się droga w kolorze czerwieni, a może pytanie powinno brzmieć czy w
ogóle da się rządzić bez śmierci w tle?
Legenda, człowiek, wojownik,
władca... Mieszko, Dagome, kniaź, brat, wojownik i człowiek, który zdolny jest
do wielkich czynów, ale ten, kto go zdradzi odczuje jego gniew... Droga do
władzy bywa wyboista, lecz kto po setkach lat to pamięta? Czas więc odsłonić
zasłonę niepamięci, a Daniel Komorowski robi to w iście wielkim stylu. Nie ma
miejsca na skróty, niedopowiedzenia w cyklu o Mieszku, za to jest pole do
popisu dla wykorzystania historii, znaków zapytania, zapełnienia czarnych dziur
i przede wszystkim odbrązowienia dziejowego postaci. Doskonale to widać w
trzeciej części serii, gdzie wydawałoby się, iż będzie łatwiej, bo zbliżamy się
do udokumentowanych faktów, lecz właśnie teraz nadchodzi trudniejszy moment. Fabularyzacja
historycznych treści i wypełnienie białych plam wcale nie jest łatwym,
literackim, zabiegiem. Jednak „Mieszko. Na krwawym szlaku” nie tylko wychodzi z
tego punktu obronną ręką, ale dodatkowo czyni jeszcze go atutem. Pomiędzy
wiedzą, przypuszczeniem i naukowymi informacji jest miejsce na gawędę snutą na
starosłowiańską nutę, w jakiej wybrzmiewają zapomniane słowa, bohaterów, jacy zamiast
słów woleli czyny. Widowiskowo plastyczne tło, wyraziste sylwetki postaci oraz
oczywiście sama opowieść, surowa i równocześnie barwna z niejedną zagadką oraz
niespodziewanym zwrotem akcji, sprawiają, iż lektura właściwie zbyt szybko kończy
się i pozostawia po sobie, tak jak wcześniejsze części, chęć poznania kolejnej
odsłony dziejów legendarnego księcia.
