Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Czarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Czarne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 października 2012

Coś za coś ...

"Wszystko ma swoją cenę"
Lotte i Soren Hammer


Żadna decyzja nie pozostaje bez skutków, czasem nie są one zauważane lub uważane za naturalną kolej rzeczy, jednak kiedy okazuje się, że była błędna jej następstwa są brane pod przysłowiową "lupę". Dlaczego właśnie został podjęty taki wybór, a nie inny? Pomyłka, błąd, celowe działania czy jedynie nieszczęśliwy zbieg okoliczności?
Śledztwo, prowadzone starannie i należycie, z zachowaniem wszystkim reguł, wskazało sprawcę, poszlaki i dowody potwierdzały, że właśnie ten, a nie inny człowiek był autorem zbrodni. Jeden z ówcześnie prowadzących dochodzenie staje przed nowymi faktami, które zmieniają jego spojrzenie na dawną sprawę. Jak to możliwe, przecież winny został wskazany i skazany, a może to naśladowca? Takie rzeczy nie raz się zdarzały, jest "tylko" jeden problem - śmierć nastąpiła w czasie, kiedy zabójca nie mógł jej zadać ... Czy to możliwe, że doszło do błędu? Jak to w ogóle możliwe? Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i temu co miało miejsce, jeszcze raz przyjrzeć się dawnym aktom i pochylić nad wątpliwościami. Jednak jest coś o wiele ważniejszego - konsekwencje jakie przyniosło śledztwo z przeszłości.

Wpływ zmian klimatycznych przynosi wiele niespodzianych wydarzeń nie jedynie w pogodzie. Kolejna konferencja w tym temacie pewnie przeszłaby bez większego echa, zagościłaby na jeden wieczór jako kolejny newsów wiadomości wieczornych, pojawiłaby się w gazetach, by zginąć w natłoku kolejnych bieżących informacji. Nawet pokazanie topniejących lodowców nie robi wrażenia, jednak kiedy znany polityk zauważa ciało człowieka całe wydarzenie nabiera innego znaczenia, anomalie odkrywają to co zostało ukryte. Przyroda odsłania zbrodnię, która nie miała ujrzeć światła dziennego, ale to wcale nie początek sprawy, przeszłość dopisuje kolejne rozdziały do historii z tragicznym epilogiem sprzed lat. Konrad Simonsen właśnie miał odpoczywać na zasłużonym urlopie,zamiast tego przeżywa na jawie koszmar, jakiego nie spodziewał się, że będzie mu dane doświadczyć. Przed nim śledztwo, które wymaga przyznania się do błędów, ale najważniejsze jest nie powtórzenie ich po raz kolejny i odnalezienie mordercy. Koniec nitki wydaje się znany, teraz trzeba dotrzeć do jej początku, nie ma gotowych odpowiedzi, są za to same pytania, nic nie można wpisać w schemat, chociaż pewne jego elementy są widoczne. Kto i dlaczego zabijał i co ważniejsze czy nadal popełnia zbrodnie? Wszystko ma swoją cenę, jaka będzie ona za ambicję i pragnienie sukcesu? Simonsen już ją poznał, ale czy nie zapomni o niej i zdąży uchronić swoich podwładnych przed zapłaceniem jej? Media, politycy, rodziny ofiar, wszyscy bacznie przyglądają się prowadzącym dochodzenie, niektórzy zdają się mieć w tym własny interes, o bardzo prywatnym charakterze ... To co obecnie ma miejsce ma swoje źródło w przeszłości, nie wszystko zostało jeszcze odkryte, a każdy szczegół jest ważny, z nich buduje się obraz, pominięcie jakiegokolwiek może zadecydować o przyszłości. Już raz zignorowano pewne detale, nie wyjaśniono ich do końca, skupiając się na tych dowodach, jakie wydawały się niezbite i jednoznaczne, teraz Simonsen ma nie tylko większe doświadczenie, lecz i świadomość, że jego przeciwnik przez lata również nabrał wprawy. O jednym nie można zapomnieć, morderca wciąż jest na wolności, wystarczy jeden nieprzemyślany krok i przeszłość stanie się teraźniejszością, a to kosztować może więcej niż medialny skandal ...

Historia przygotowana przez rodzeństwo Hammerów jest morderczą składanką z nieodłącznym skandynawskim klimatem w tle. Autorzy umiejętnie podkręcają intrygę, z jednej strony ujawniając wiele, z drugiej strony jeszcze więcej ukrywając. Czytelnik ma przed sobą drogę, na której jest wiele skrzyżowań - nie wiadomo w jakim kierunku rozwiną się wątki i czy podejrzenia okażą się słuszne. Przebieg wydarzeń wydaje się znany, ale równie ważne są motywy, to one kierują sprawcą, dopóki pozostają w ukryciu każdy ruch jest błądzeniem po omacku. Fakty są jedynie dowodami na to co już miało miejsce, lecz przecież rozgrywka nadal trwa. "Wszystko ma swoją cenę" ma swój początek w dość lodowatej atmosferze, ale szybko temperatura wzrasta, fabuła szybko nabiera prędkości by stać się prawdziwym wyścigiem w czasie, każda strona i rozdział przynoszą zwiększenia tempa. Lotte i Soren Hammer duży nacisk położyli na bohaterów, ich charaktery i życie osobiste nie są jedynie tłem dla wątku kryminalnego, one stanowią jeden z jego ważnych elementów. Prowadzący dochodzenie nie są dodatkiem do historii, nie funkcjonują w próżni, wprost przeciwnie, ich praca i śledztwo są ściśle związane z tym co dzieje się poza komendą policji, pragnieniami i doświadczeniami. Ważne jest również ukazanie kulis - interesów politycznych i osobistych, niewidzialnych nitek, łączących poszczególne postacie, tytułowe "Wszystko ma swoją cenę" jest głęboko wpisane w fabułę i przedstawione z różnej perspektywy.


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

piątek, 5 października 2012

Prawda i fakty to dwa różne obrazy ...

"Bóle fantomowe"
Thomas Enger


"Jestem niewinny", te dwa słowa padają często, nie zawsze mają pokrycie w rzeczywistości, ale każdemu nim zostanie udowodniona wina, przysługuje domniemanie niewinności. Co jednak gdy po wydanie wyroku nadal oskarżony twierdzi, że doszło do pomyłki? Taka sytuacja też nie jest rzadko spotykana, jednak jak uwierzyć człowiekowi, kiedy wszystko przemawia przeciwko niemu? Fakty, okoliczności, motyw, ślady na miejscu zbrodni, a nawet przeszłość, nic nie świadczy, że zaistniała pomyłka, wręcz przeciwnie każdy z tych elementów poświadcza winę i udowadnia akt oskarżenia. Żaden szczegół nie potwierdza wersji osądzonego, więc jaki może być punkt zaczepienia dla odwołania się od wyroku?

Henning Juul dawno temu stracił wiarę w dobro i prawdę, żyje pomiędzy dwoma tym co było i tym co będzie, teraźniejszość jest dla niego ciągłym powrotem do jednej nocy. Spojrzenie w lustro, jakąkolwiek płaszczyznę, w której widzi się swoje odbicie, nawet ludzkie spojrzenie przypominają kilka minut, zmieniających wszystko w jego życiu. Pożar, strata najbliższej osoby i walka by odkryć co naprawdę kryło się za płomieniami. Podpalenie, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, jedno jest pewne nie zostało jeszcze wszystko wyjaśnione, a oficjalne stwierdzenie "przyczyna nieznana" nie jest wcale końcem sprawy. Juul dzień w dzień szuka odpowiedzi na pytanie co faktycznie wydarzyło się, nikt nie umie dać mu wyjaśnienia, a może nie chce? Jako dziennikarz ma dostęp do źródeł informacji, jakie dla innych pozostają niedostępne, ale nawet takie środki nie są pomocne. Walka z wiatrakami, wyrzutami sumienia czy z murem milczenia? Telefon od Torego Pulliego wydaje się odpowiedzią na niewypowiedzianą modlitwę, ktoś może wnieść do tej sprawy coś nowego, jest jedno "ale" - nie ma nic za darmo, informacje w zamian za przeprowadzenie prywatnego dochodzenia ... Henning nieraz prowadził "śledztwa", praca dziennikarza, szczególnie zajmującego się sprawami kryminalnymi opiera się często na takim narzędziu, teraz jednak wszystko wygląda inaczej. Jak traktować tak niecodzienną propozycję? Próba szantażu, desperacki krok czy też obietnica bez pokrycia? Dlaczego właśnie Pulli wybrał Juula? Akta morderstwa sprzed lat wydają się potwierdzać winę tego pierwszego i wyrok sądu, jednak gdy przyjrzeć się bliżej można odnaleźć w nich pewien punkt zaczepienia ... Przebieg wydarzeń nie pozostawia wątpliwości, lecz czy brak jakichkolwiek obiekcji i zastrzeżeń nie jest zbyt oczywisty? Słowa człowieka o "ciekawej" przeszłości przeciwko niezbitym dowodom, ale są one takimi w rzeczywistości? Co łączy Torego z tragicznym pożarem w mieszkaniu dziennikarza?
Co odpowiesz na pytanie - jak daleko mogłabyś/ mógłbyś się posunąć, by chronić swoją rodzinę? Zrobiłabyś/ zrobiłbyś wszystko? Odpowiedź wydaje się prosta, lecz gdy na szali faktycznie jest życie twojej rodziny i kogoś obcego, a jeden krok w niewłaściwym kierunku oznacza śmierć, wszystko nabiera innego znaczenia. Kilka minut zmienia zwykłą, spokojną i przewidywalną codzienność w grę o przetrwania, a wygrana wcale nie jest zwycięstwem ... Za bezpieczeństwo najbliższych jest się w stanie zrobić wszystko, o prawdziwości tych słów przekonał się Thorleif, ma swym ręku życie kilku osób ... Wystarczy jeden ruch, gest, coś za coś, a raczej ktoś za innych, proste równanie z wieloma niewiadomymi i jednym pewnym elementem - ktoś nie przeżyje tej rundy ...

Co łączy więźnia z wyrokiem za morderstwo, dziennikarza śledczego, opłakującego syna i kamerzystę programu informacyjnego? Może nic, a może więcej niż się wydaje wszystkim, klucz do tej tajemnicy jest w ręku osoby, która nie cofnie się przed niczym, chociaż czy też nie jest pionkiem w grze?
Oczywistość czasem traci na wej wiarygodności gdy przyjrzeć się jej z bliska, idealnie pasujące do siebie szczegóły nie zawsze ukazują prawdę - wprost przeciwnie, mogą świetnie ukrywać ją pod płaszczykiem wiarygodnych faktów, które wcale takimi nie muszą być.

Tytułowe "Bóle fantomowe" mają różne odzwierciedlenie w historii, przedstawianą przez Thomasa Enger, każdy z nich jest realny, chociaż otoczenie ich nie zauważa. Wielowątkowość opowieści sprawia, że czytelnik ma przed sobą intrygę, w jakiej trudno dostrzec gdzie się zaczyna, a koniec jest jednocześnie zapowiedzią kolejnego starcia głównego bohatera z cieniami z przeszłości i demonami jak najbardziej rzeczywistymi. Zwykła codzienność jaką każdy zna nagle zmienia się w rozgrywkę, gdzie reguły ustala ktoś inny. Człowiek jeden z milionów zostaje postawiony przed wyborem, tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa, lecz czy właściwa? Autor zadaje wiele pytań, na jedne odpowiedzi znajdują się w jego książce, ale na inne trzeba odpowiedzieć samemu. Wątek kryminalny jak pajęczyna oplata postacie, gdy ją zauważają wydaje się, iż już jest za późno by wydostać się z tej pułapki, a co z tymi, którzy jej nie dostrzegają?


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

środa, 20 czerwca 2012

Noir ze Skandynawią w tle

"Czwarty napastnik" 
Kjell Ola Dahl

Skandynawskie kryminały mają całkowicie odmienny klimat od twórczości innych pisarzy tego gatunku. Ostatnie lata przyniosły prawdziwy urodzaj sensacji rodem z północy Europy, ekranizacje dodatkowo jeszcze podsycają zainteresowanie. W czołówce najczęściej padają nazwiska: Stiega Larssona, Camilli Lackberg, Jo Nessera czy też Hakana Nessera, zresztą każdy ma swoich faworytów. Bohaterowie ich powieści weszli już do kanonu sensacyjnych powieści i stali się pierwowzorami dla kolejnego pokolenia twórców. Pisarzem trochę mniej znanym na naszym rynku jest Kjell Ola Dahl, jego książki posiadają atmosferę typowej historii skandynawsko - sensacyjnej, a równocześnie mają wyróżniające cechy, które sprawiają, że lektura zaskakuje, a zagadka dopiero odsłania swoją prawdziwą twarz w zakończenie.

W pracy policjanta spotyka się setki jak nie tysiące ludzi, ich twarze przeważnie nie pozostają w pamięci, ale czasem wprost przeciwnie - odciskają w niej ślad, prawdziwe nieusuwalne piętno. Jedno spotkanie, kilka zamienionych słów i rozejście się w dwóch różnych kierunkach, człowiek pozostaje z pewnością, że drugiej strony już się nie spotka. Tym większe zaskoczenie gdy po raz kolejny widzi się kogoś, kto miał zniknąć w odmętach przeszłości i nie będzie mieć ciągu dalszego. To co nie miało prawa się wydarzyć jednak dochodzi do skutku, uśmiech losu czy też czyjś plan? Ile czasu jest potrzebne by się uzależnić? Minuta, dwie, a może wystarczy ułamek sekundy, jedno spojrzenie, by wbrew rozsądkowi zacząć postępować irracjonalnie i całkowicie odmiennie niż do tej pory? Frank Frolich doświadcza takiej sytuacji na własnej skórze, nagle wszystko przestaje się liczyć, a w centrum zainteresowania znajduje się ONA, nie femme fatale, lecz o wiele groźniejsza i mocniej działająca na tych, którzy nieopatrzenie znaleźli się w kręgu jej zainteresować. Wydaje się, że można uwolnić się od tej obsesji, wystarczy jedynie chcieć, nie odbierać telefonów, nie myśleć, po prostu odciąć się od tego co miało miejsce, tak po prostu, ale wystarczy jeden odruch, by znowu przyciąganie zadziałało ... Jak to możliwe, że każdy zmysł odbiera obecność tylko tej, a inie innej osoby? Tak jakby ciało wewnętrzny radar reagujący jedynie na tego, a nie innego, człowieka?

Jedno, wydawałoby, się nic nie znaczące spotkanie, a zmieniło tak wiele i stało się wstępem do historii w jakiej nie ma jasnych barw, zamiast tego pojawiają się mroczne kolory i ich jeszcze bardziej ponure odcienie. Przypadek czy zamierzone działanie stoją u początku tej opowieści? Komu mogłoby zależeć by wprowadzić zawirowania w życiu Franka Frolicha? Powoli wszystko zaczyna się układać w większą całość, ale czy to faktycznie prawdziwy obraz sytuacji czy też może naciąganie teorii do zaistniałych wydarzeń? Jeżeli wszyscy wskazują na twoje błędy to czy naprawdę zostały one popełnione czy może jedynie to próba pójścia po najmniejszej linii oporu? Dlaczego ktoś miałby przygotować tak misterną intrygę i wplątać w nią właśnie tego policjanta? Może odpowiedzi kryją się w przeszłości? Zbieg okoliczności wydaje się coraz bardziej podejrzany, a kolejne okoliczności mają zabójcze tło, ktoś nie cofnie się przed niczym, a śmierć jest dla niego tylko kolejnym krokiem na drodze, której cel zna tylko on. Pytanie za pytaniem pojawia się, ale odpowiedzi na nie brak, a największym znakiem zapytania jest ONA, nie femme fatale, ale o wiele od niej groźniejsza ...

"Czwarty napastnik" to nie sensacja spod znaku ostatniego sprawiedliwego i samotnego szeryfa, lecz kryminał w klimacie noir z przenikającą każdy wątek skandynawskim suspensem. Autor znakomicie ukazał osobę głównego bohatera - Franka Frolicha, który jak ćma leci ku ogniowi, chociaż doskonale wie co mu grozi. Zgłębianie się wraz z postacią w labirynt pragnień, kłamstw, emocji z pogranicza bólu i przyjemności, jest fascynującą podróżą. Kjell O. Dahl oparł oś fabuły o intrygę, która wymyka się typowym schematom, początkowo czytelnik nastawia się na zupełnie inną opowieść, jednak wraz z rozwojem akcji przekonuje się, że to dopiero wstęp do lektury, w jakiej nie ma nikogo i niczego jednoznacznego. Każdy rozdział przynosi informacje rzucające całkowicie odmienny cień na to co już zostało ujawnione i co ważniejsze na to co dopiero może być. Ciągłe oczekiwanie na rozwój wydarzeń, napięcie, które stopniowo wzrasta i znajduje swój punkt kulminacyjny na ostatnich stronach i nie opada, bo pozostawia za sobą pytania, na jakie czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Będąc na miejscu Frolicha podążylibyśmy ścieżką, którą wybrał? A może nie było od niej odwrotu, bo każda decyzja prowadziła i tak w jej stronę?
"Czwarty napastnik" to prawdziwy kryminał noir z najlepszymi elementami skandynawskiej sensacji z niecodziennym motywem obyczajowym, który nie kończy się wraz z ostatnią stroną ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece


środa, 2 maja 2012

Pomiędzy jawą a baśnią

"Smuga krwi"
Johan Theorin


Szwedzka wyspa Olandia powoli budzi się do życia po zimowej zamrożeniu, lody znikają, a sezonowi mieszkańcy wracają by odpocząć od wielkiego miasta. Niektórzy mają z tym miejscem wspomnienia związane z dzieciństwem, beztroska tamtych lat przeplata się jednak z gorzkimi lekcjami,jakich udzielał im świat ludzi dorosłych. Ci, dla których ten skrawek wśród spienionych fal jest domem widzą więcej niż pozostali, a może chcą dostrzec coś co uczyniłoby ich życie znośniejszym? W takich miejscach przeszłość przypomina o sobie w najmniej spodziewanych momentach, to co było wcale nie przeminęło i nadal wpływa na ludzkie życie, mniej lub bardziej świadomie.

Kontakty Pera Mornera z ojcem nie są skomplikowane, obie strony ograniczają je do minimum, a upływ czasu nie sprzyjał rodzicielsko-synowskim relacjom, wręcz przeciwnie. Lata spotkań, stojących pod znakiem raczej wymuszonych i niezbyt przyjemnych wspomnień zrobiły swoje. Czas, który mógł być przeznaczony na poznanie i zadzierzgnięcie się więzów wydaje się bezpowrotnie stracony. To co pozostało to poczucie obowiązku, przekazane przez matkę i własne doświadczenia. W podobnej sytuacji znajduje się obecnie sam Per, chociaż on stara się być nie tylko gościem w życiu swych dzieci. Jednak trudno pogodzić rodzinne zobowiązania, jeżeli trzeba ukrywać przed najbliższymi niezbyt chwalebną przeszłość seniora rodu. Miejscem spotkania trzech pokoleń Mornerów staje się mały domek na Olandii, w którym dawno temu pewien chłopiec znalazł to czego nie dostał od własnego ojca.
Dla Vendeli nowa olandzka willa to również powrót do korzeni, jako dziecko mieszkała na tej wyspie, wiążą ją z nią nie wspomnienia dziecięcej beztroski, lecz mroczniejsze obrazy. Kiedyś wierzyła, że jej marzenia się spełnią przy pomocą elfów, czy jako dorosła kobieta może po raz kolejny zawierzyć swój los magicznym istotom? Jej życie na pierwszy rzuty oka jest szczęśliwe, lecz skrywa tajemnice, nie pozwalające na zerwanie bolesnych więzów. Przeszłość i teraźniejszość splatają się i wystawiają na próbę zagubionego człowieka.
Ktoś jeszcze wrócił na olandzką ziemię, stary marynarz, który chce odejść we własnym domu, pośród tego co zna. Jednak wbrew pozorom mężczyzna ma jeszcze przed sobą jeszcze kilka zadań do wypełnienia.
Trójka ludzi związana miejscem i tym co kiedyś miało miejsce oraz obecnymi wydarzeniami. Nadszedł czas odkrycia dawnych tajemnic, sekretów, które miały zostać w przeszłości, ale znalazły drogę by się z niej wydostać. Czasem to co starannie ukrywane niespodziewanie wychodzi na światło dzienne i zbiera żniwo z dawno popełnionych grzechów. Morner senior w czasach swej świetności był dość znany, jego ówczesne zajęcie nie należało do kategorii tych, którymi chwalił się jego syn przed kolegami. Teraz ktoś z  dawnych lat znowu wchodzi w jego życie, bynajmniej nie w przyjacielskim kontekście. Dlaczego właśnie wybrał ten moment i na czym mu zależy? Vendela również stawia czoła temu co wydarzyło się w jej dzieciństwie, jak postąpiłaby teraz w tej sytuacji? Co stało się z jej bratem? Wiara dziecka w elfy może mieć siłę sprawczą czy to raczej próba zrzucenia winy z siebie?

"Smuga krwi" rozpoczyna się sensacyjnie, ale kolejne strony książki jakby odchodzą od tego gatunku, bardziej skupiając się na wątkach obyczajowych. Jednakże powrót motywu kryminalnego następuje, a to z czym było dane zapoznać się czytelnikowi na pierwszych stronach znajduje rozwiązanie, chociaż czy może nie do końca Autor przeplata przeszłość z teraźniejszością, to w co wierzą bohaterowie z tym co rzeczywiście ma miejsce, ale czy to co wydaje się być fantazją jest nią? Krajobrazy i klimat wyspy wydają się niekiedy poza realnym światem. Johan Theorin połączył w swej historii suspens z opowieścią o sile rodzinnych więzów, które nie zawsze są dostrzegalne dla oplecionych nimi. To co miało miejsce nie odchodzi, wręcz przeciwnie wpływa na obecne wydarzenia. Trzy postacie tak różne od siebie, a jednak wiąże ich przeszłość, wcale nie wspólna ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece