Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Dexter. Taki sympatyczny morderca" red. Douglas L. Howard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Dexter. Taki sympatyczny morderca" red. Douglas L. Howard. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 października 2011

Dexter od kulis

"Dexter. Taki sympatyczny morderca"
red. Douglas L. Howard


Dexter bohater książek i serialu telewizyjnego, fenomen literackiej fikcji, morderca, wzbudzający sympatię. Określeń można by wiele jeszcze przytoczyć, jedno jest pewne postać stworzona przez Jeffa Lindsaya nie przeszła bez echa i jeszcze długo będzie wzbudzała emocje i to gorące, bo grono fanów i wrogów rośnie z każdą wydaną historią, no i kolejnymi odcinkami. Rzadko kiedy powieść i jej ekranizacja wywołują tak skrajne odczucia i to nie w sferze artystycznej, ale przedstawianego wątku. Z jednej strony barykady stoją ci, którzy przyjęli do wiadomości, że ich ulubieniec jest mordercą i przeszli nad jego "hobby" do porządku dziennego, uważając, iż motywy usprawiedliwiają go; z drugiej są oponenci wskazujący na podstawowy element - morderstwa, uzasadnione czy też nie, zawsze pozostają zbrodniami. Jak to więc jest z tymi kontrowersjami i co jest ich źródłem? Technik policyjny, mąż i ojciec, naoczny świadek zabójstwa, dziecko z mroczną przeszłością ... po prostu Dexter, sympatyczny człowiek, który wziął sprawiedliwość w swoje ręce, robi to o czym w każdej minucie, ba sekundzie, marzy wielu, jednak tylko nieliczni mają odwagę bądź są na tyle zdesperowani by zrobić krok w stronę samosądu. Ale tu nie kończy się na jednym "wyroku", jest ich cała seria, czy samozwańczy mściciel nie przypomina tych, którym odbiera życie? A tak w ogóle jaka jest rola wymiaru sprawiedliwości, skoro są osoby z takim "hobby"?

Czytelnicy i widzowie nie dostają prostej czerni i bieli, raczej tylko odcienie szarości lub patrząc z trochę innej perspektywy białą czerń i czarną biel, kolory nie występujące w przyrodzie, podobnie jak sympatyczny zabójca, z którym w jakimś momencie wielu może odkryć wspólnotę ... Everyman i ostatni sprawiedliwy w jednej osobie - osobie seryjnego mordercy. Może właśnie tutaj jest początek zagadki popularności Dextera. Właśnie na fali jego powodzenia i sławy powstała książka "Dexter. Taki sympatyczny morderca" uchylająca kulisy powstawania i wersji literackiej i telewizyjnej, a także prezentująca coś co przeciętny widz oraz czytelnik rzadko ma okazję poznać. Od pomysłu do gotowej historii droga długa, a do efektu oglądanego na ekranie jeszcze dłuższa. Wbrew pozorom liczy się każda minuta, a nawet sekunda odcinka - od pierwszej do ostatniej chwili nie ma nic przypadkowego w doborze kadrów. Czołówka, dobór oświetlenia, tło krajobrazowe - to wszystko nie jest drugorzędną sprawą, lecz ma na celu przekazanie istoty przedstawianej opowieści na równi z grą aktorską. Świadomie możemy nie zdawać sobie z tego sprawy jaki wpływ ma na odbiór perypetii bohaterów przez widzów odpowiedni drugi plan. Sekrety producenckie są równie fascynujące co właściwa opowieść, szczególnie gdy odkrywają je osoby związane i z literacką i z tą producencko-telewizyjną stroną. Dwa różne środki przekazu, operujące odmiennymi narzędziami, ale umiejące wzbudzić podobne emocje, to zdarza się rzadko.
Ale to nie jedyne wiadomości odkrywane przed wielbicielami "sympatycznego zabójcy", w końcu najważniejszy jest sam Dexter i to on jest również głównym motywem w książce pod redakcją Douglasa L. Howarda., dzięki niej detale, które wcześniej mogły umknąć są wyróżnione, a dodatkowo można także poznać opinię autora literackiego i twórców telewizyjnych. W jednym miejscu zgromadzone prawdziwe kompedium wiedzy z obszaru "dexterelogii" i dla fanów pierwowzoru, jak i dla entuzjastów serialu, ale co ciekawe również i dla tych, którzy są w opozycji do miłośników do obu tych grup. Tak, głosy krytyków też uwzględniono, podobnie jak analizę psychologiczną bohaterów.

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
portalowi Na kanapie