Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charlaine Harris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charlaine Harris. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2013

Aurora Teagarden w akcji

"Prawdziwe morderstwa"
Charlaine Harris


Kogo jak kogo, ale członków klubu Prawdziwe Morderstwa nie powinno szokować zabójstwo, w końcu co miesięczne spotkania polegają na omawianiu postaci i zbrodni słynnych seryjnych morderców. Jednak co innego gdy prowadzi się prelekcję dla grona znajomych i dyskutuje się o dawnych dochodzeniach, a zupełnie inna sprawa gdy znajduje się trupa i to na dodatek znajomej osoby! Aurora Teagarden właśnie przekonała się o tym fakcie na własnej skórze, jeżeli tak można określić znalezienie ciała klubowiczki na kilka minut przed jej prelekcją. Ale to jeszcze nie wszystko, ponieważ po pierwsze panna Teagarden zauważa pewne szczegóły, przypominające jej detali mordu o jakim właśnie miała opowiadać, po drugie nim doszło do "zabójczego odkrycia" odebrała ona dziwny telefon, a po trzecie ... po trzecie jak to możliwe w takim miejscu jak Lawrenceton, gdzie coś takiego nie występuje! Jakby tego było mało sytuacja się powtarza, a tym razem celem jest nie kto inny niż Aurora. Próba zabójstwa oparta na kolejnej zbrodni sprzed lat to już nie przypadek, tego zdania jest i policja i przede wszystkim niedoszła ofiara, kto może być sprawcą tych czynów? Odpowiedź nasuwa się sama, lecz byłaby ona zbyt łatwa, no i za duży zbieg okoliczności również wydaje się podejrzany. Detektyw prowadzący sprawę również tak sądzi, zresztą sam działał w klubie, a najważniejsze, że Aurora także podziela jego zdanie i nie zamierza patrzeć na to, co się dzieje z założonymi rękami.

Lawrenceton huczy od plotek, domysłów i przypuszczeń, każdy ma w tej sprawie coś do powiedzenia, a śledczy nie dają odetchnąć świadkom. Przecież sprawca kryje się gdzieś za białym płotkiem, miejskim parku albo banku, kto nim jest i dlaczego kopiuje zbrodnie sprzed lat? Jakim motywem się kieruje? Czym wyróżniają się członkowie klubu Prawdziwych Morderstw, że to właśnie ich zabójca wziął na swój celownik? Z drugiej strony tylko oni doskonale znają najmniejsze nawet szczegóły słynnych zbrodni, które są wzorem dla tego co właśnie ma miejsce. Jednak coś umyka wszystkim i to daje przewagę sprawcy oraz zapewnia bezkarność. Panna Teagarden umie kojarzyć fakty, do tego zauważa to, co innym umyka, a mając po swojej stronie takich sojuszników jak ona odkrycie tożsamości to kwestia czasu. Jest tylko jeden mały problem - wciąż na wolności jest morderca i nie daje o sobie zapomnieć ... Kim on jest i czy uda się go powstrzymać przed kolejnym atakiem?

Komedia kryminalna autorstwa Charlaine Harris świetnie nadaje się chwile kiedy trzeba zrelaksować się lub odpocząć po męczącym dniu. Humor, spokojny, drugi, plan i bohaterowie, jacy na pierwszy rzut oka wcale nie pasują do kryminału, ale właśnie to sprawia, że ich swojskość dobrze buduje klimat intrygi. Sielankowy krajobraz i zabójstwa wzorowane na głośnych zbrodniach sprzed lat, do tego amatorskie dochodzenie i atmosfera podejrzeń. Zagadka kryminalna w sam raz na każdą porę roku i czas kiedy potrzebna jest historia, przy jakiej dobrze się czytelnik bawi.


sobota, 28 kwietnia 2012

"Spokojne" południe





"Martwy i nieobecny"
Charlaine Harris


Bon Temps nie jest aglomeracją, nie jest nawet dużym miastem, raczej pasuje do niego określenie prowincjonalne, lecz do typowego spokoju południa Stanów Zjednoczonych daleko mu, a i atmosfera panująca w nim niepodobna jest od tej z "Przeminęło z wiatrem". Jednak legendarna południowa gwałtowność drzemie w mieszkańcach tego miasteczka, wspomagana dodatkowo wydarzeniami, w których prym wiodą nadnaturalne istoty. Wampiry to już nie mityczne stworzenia znane jedynie z książek bądź filmów, egzystują na podobnych prawach jak ludzie i wbrew pozorom z człowieczeństwa zostało w nich bardzo wiele, tak pod względem zalet i jak wad. W tak uroczym miejscu nie można się nudzić, a nawet gdyby takie marzenie zrodziło się szybko by prysło jak bańka mydlana ...

Sookie Stockhouse ma za sobą wiele przygód z nieumarłymi zarówno w tle jak i w roli głównej, a wampiryczne środowisko poznała już dość dobrze. Na pierwszy rzut oka niewinna blondynka, dziewczyna jakich wiele, ale za tą fasadą kryje się dość skomplikowana historia, w której można znaleźć wiele ciekawych wątków, a w centrum wydarzeń zawsze jest Sookie i to nie w roli biernego obserwatora. Tym razem jest nie inaczej, po raz kolejny pozory mylą, bo nadchodzi prawdziwa burza i trzęsienie ziemi w jednym - ujawnienie prawdy o zmiennokształtnych. W końcu jeżeli świat przyjął do wiadomości, że krwiopijcy nie są jedynie wytworem wyobraźni, to zrzucenie maski mitu z wilkołaków i ich krewniaków nie powinno wywołać oburzenia. Ujawnienie się przebiega w iście amerykańskim stylu czyli ... w telewizji ... jaki inny środek przekazu ma taki zasięg? A jeżeli robi to piękna kobieta to sukces misji wydaje się przesądzony z góry! Jaka rola w tym kelnerki? Z powodu więzów rodzinno - przyjacielskich trafia w sam środek negatywnych skutków odkrycia tożsamości "łaków", a to jeszcze nie koniec życiowych zawirowań. Ten kto widzi postacie wróżek przez pryzmat czarodziejskich różdżek oraz dobrych stworzeń myli się i to bardzo, krew oraz przemoc, a nawet morderstwo, jest dla nich niczym nadzwyczajnym, kolejna legenda legła w gruzach i tyle. Z jednej strony morderstwa, z drugiej strony próby zabójstwa i w obu sprawach swój udział ma Sookie, jakby tego było mało są jeszcze dość gwałtowne uczucia do dwóch wampirów.

W tej odsłonie Bon Temps jest sceną dla kilku wątków, a łączy je rodzina Stockhouse`ów i ich dość skomplikowane związki familijno - emocjonalne. Nawet gdy posiada się nadnaturalne zdolności czy też cechy życie wcale nie staje się łatwiejsze, a można by powiedzieć, że wprost przeciwnie. Tam gdzie jedni widzą jedynie dreszczyk emocji i możliwość przeżycia życiowej przygody, inni po prostu egzystują i starają się jakoś poukładać swój świat. Skomplikowane relacje, oparte na emocjach i pragnieniu władzy nie są obce istotom z rodzaju paranormalnych. W kwestii charakteru nie różnią się od swych ludzkich odpowiedników, może dlatego tak łatwo wtapiają się w tłum i wyróżniają się z niego jedynie wtedy gdy sami tego chcą? Jedno jest pewne spokój i nuda nie grozi południowemu miasteczku, szczególnie gdy wampiry i inne nadnaturalne istoty uzupełniły i tak barwne miejscowe towarzystwo mieszkańców.



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Mag