Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Amber. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Rozgrywka


„Dzień księżnej”
Sarah MacLean

Miłość to czasem za mało by dwoje ludzi było szczęśliwych i mogło cieszyć się swój a bliskością. Bywa, że komplikuje rzeczy proste, a te mające złożony charakter w ogóle czyni niezrozumiałymi. Niekiedy upływ czasu pozwala naprawić błędy, lecz droga do tego nie jest prosta i bezbolesna, przyznanie się do błędy niekiedy to dopiero początek, a nie koniec w uzyskaniu przebaczenia.

Seraphine księżna Haven ma posągową urodę, majątek oraz … przystojnego męża. Odznacza  się również poczuciem humoru oraz wieloma innymi przymiotami, a jej siostry stoją za nią murem, tak samo zresztą jak ona za nimi. Jednakże w oczach śmietanki towarzyskiej była i jest czarna owcą. Zdobyła mężczyznę, który był na celowniku wielu panien oraz ich matek, co nie przysporzyło jej przyjaciółek. To co nastąpiło po ślubie nie zasługuje na bajkowe zakończenie w stylu „żyli długo i szczęśliwie”. Trzy lata upłynęły od momentu kiedy świat młodej kobiecie zawalił się na głowę, lecz nie poddała się bólowi i rozpaczy, chociaż nosi w sobie blizny z tamtego momentu. Teraz jednak pragnie tylko jednego – wolności. Nie jest to łatwe do spełnienia marzenia, bowiem tylko jedna osoba może je urzeczywistnić – Malcolm książę Haven, a ten nie zamierza niczego ułatwiać. Wszak ciąży na nim obowiązek przedłużenia rodu, do tego niezbędna jest żona, problem w tym, że jest nią Seraphine. Oboje mogą wzajemnie pomóc, ale warunki może stawiać tylko on, w końcu od niego zależy jedynie czy obecna księżna uwolni się od więzów ją krępujących. Da się pokonać te trudności wystarczy odpowiednio podejść do tej kwestii i ona ma swój plan. Malcolm również ma pomysł jak poradzić z ciężarem stojącym mu drodze do wypełnienia rodzinnej misji. Wydawałoby się, iż jedno i drugie nie chce mieć ze sobą nic wspólnego i zrobią wszystko by wybrnąć z patowej sytuacji, zwłaszcza, że wciąż są tematem plotek, co  zwłaszcza jemu nie jest w smak, wszak narażą na szwank dobre imię familii. Jednak czy faktycznie Seraphine tak szybko pozna smak spełnienia swego marzenia? W końcu muszą zawrzeć niełatwy rozejm, czy na pewno będzie on na takich zasadach jak księżna się spodziewa? Trzy lata zmieniły i ją i jego, ale jedna sprawa wciąż zdaje się ich łączyć, chociaż Sera nie chce o niej mówić … Kiedyś rozdzieliła ich duma, niedopowiedzenia oraz ból, teraz co pozostało z przeszłości by zbudowali szczęśliwą przyszłość na własnych warunkach?

Romanse, nie tylko historyczne, bywają traktowane lekceważąco, moim zdanie niesłusznie, zresztą nie tylko one mają zbyt często przypinaną łatkę kobiecej literatury bądź lżejszej. Wśród tych książek są lepsze i gorsze, tak samo jak w innych gatunkach. „Dzień księżnej” przeniósł mnie do dziewiętnastowiecznej Anglii, wprost na arystokratyczne salony, gdzie blichtr i bogactwo są narzędziem by zdobyć konkretny cel – tytuł, stanowisko bądź męża lub żonę. Sarah MacLean oddała kulisy historyczne, dostosowując je do swojej powieści, tak by zachować klimat i jednocześnie zaintrygować czytelników. Fabuła łączy w sobie urok angielskich pałaców z towarzyskimi rozgrywkami, przy czym to drugie ma nieco inne oblicze nie można by się spodziewać. Oczywiście motywem przewodnim są uczucia lub raczej całych ich wachlarz, od tych najbardziej radosnych po te najbardziej raniące. Pisarka odzwierciedliła epokę, wplatając ją zręcznie w wątki tak by stała się ona tłem dla bohaterów, którzy również po części są dziećmi swoich czasów. Podczas lektury  „Dnia księżnej” stajemy się świadkami intryg, emocjonalnych manewrów, komicznych sytuacji oraz miłosnych podchodów. Czas spędzony z postaciami wykreowanymi przez Sarah MacLean  to chwile kiedy, przynajmniej na chwilę” odrywamy się od codziennej rzeczywistości.





piątek, 31 stycznia 2014

Boskie przeznaczenie

"Trzy boginie"
Nora Roberts


Jedna przędzie, druga odmierza, trzecia odcina. Kloto, Lachesis, Atropos, trzy siostry znane czasem pod wspólnym mianem jako Mojry lub Parki. Boginie, które mają w swoich rękach ludzki żywot. Dumne i nigdy nie wahające się w swoich działaniach, od ich decyzji nie ma odwołania - panie życia i śmierci. Od zawsze stanowiły natchnienie dla artystów, trzy niezwykłe kobiety, połączyły też kiedyś kilka osób, chociaż żadne z nich nie zdawało sobie z tego sprawy. Przędze człowieczych egzystencji zetknęły się z sobą na moment, ale skutki wcale nie były chwilowe, prawie wiek później znalazły odbicie w kolejnych pokoleniach ...

Tia do odważnych nie należy, w ogóle bardziej woli swoje towarzystwo i dom, obcy wnoszą jedynie chaos do jej życia. Cleo dawno temu zdecydowała, że będzie robić dokładnie to, co chce, mniej lub bardziej, bez względu na cenę. Meg zawsze wolała samodzielność niż szukanie pomocy u innych, co nie oznacza, że nie docenia pracy zespołowej. Żadna nie zna dwóch pozostałych osobiście, jedna z nich ma małą przewagę nad pozostałymi, lecz w tej grze liczą się to, co się wzajemnie wyklucza: indywidualność i współdziałanie. Osiągnąć cel mogą jedynie gdy połączą siły i jest coś, a raczej ktoś jeszcze - trzech mężczyzn, którzy razem z nimi uczestniczą w tej rozgrywce. Wszyscy chcą zdobyć to samo - trzy posążki, które w komplecie są bezcenne, jednak od stuleci egzystują osobno i na dodatek w ukryciu. Nie tylko oni chcą odnaleźć i scalić trzy boskie siostry ze sobą. Ich konkurencja jest bezwzględna, uczciwy wyścig po wygraną z jej strony w ogóle nigdy nie był brany pod uwagę. Kiedyś wierzono, że Mojry rządzą człowieczym życiem, okazuje się, iż moc bogiń nie osłabła i nadal kieruje poczynaniami ludzi. Dzieła sztuki budzą wiele emocji, lecz to jedno konkretne staje się prawdziwą obsesją dla kogoś, nie wahającego przed niczym, nawet zbrodnia jest dla niego środkiem by osiągnąć cel ...

W przeszłości posążki trzech boskich sióstr połączyły kilkoro nieznanych osób w bardzo dramatycznych chwilach, teraz ich potomkowie jednoczą siły by dokończyć dzieło swoich przodków. Kiedyś los nie pozwolił by boginie znów były razem, a może to nie był odpowiedni czas na to? Tia, Cleo, Megan, Gedeon, Malachi i Jack chcą by statuetki znów stanowiły całość, ale ktoś pragnie ten sukces przypisać sobie. Zwycięzca okryje się sławą i chwałą, bo dokona czegoś, co od wieków nie udało się nikomu, ale oprócz tego swoistego wyścigu liczy się jeszcze coś innego - uczucia - nagłe, gwałtowne i niezwykle silne, od jakich nie da się uciec ...

Kloto, Lachesis, Atropos, rozdzielone bardzo dawno temu, teraz pojawia się szansa by znowu cieszyły razem oczy ludzi. Wystarczy by zostały odnalezione przed właściwe osoby, niebezpieczeństwo, że trafią w ręce nieodpowiedniego człowieka jest ogromne ...

Przygoda, historia, sensacja, miłość, romanse, zbrodnia a w dwóch słowach "Trzy boginie" czyli opowieść autorstwa Nory Roberts. Po raz kolejny amerykańska pisarka splata różnorodne wątki i zawiera je w słowach by czytelnik mógł się zagłębić w intrygującą fabułę. Oczywiście nie brak w nie zwrotów akcji, momentów gdy pojawia się uśmiech na twarzy oraz kontrastowych bohaterów i jak to bywa u autorki zakończenie dość zaskakujące. Czas poświęcony na lekturę "Trzech bogiń" to świetny relaks i to tylko na zimową porę.

poniedziałek, 2 września 2013

Pomiędzy przeszłością i przyszłością

"Niebo i ziemia"
Nora Roberts


Trzy siostry, każda inna, ale wszystkie mające moc, bliskie sobie jak nikt inny im na świecie, przez jednych nazywane wiedźmami, przez drugich czarownicami, stworzyły dla siebie i swoich potomków azyl. Z daleka od tych, którzy chcieli je skrzywdzić, pragnęły wreszcie zaznać spokoju i szczęścia. Ich azylem miała być wyspa, kawałek ziemi otoczony przez ocean, a zło pozostało na stałym lądzie, lecz czy na pewno?

Liczą się tylko fakty, nie intuicja czy przypuszczenia, a już na pewno nie magia! Ripley nie obchodzi co na ten temat mówią inni, ona jest wierna swoim zasadom od lat, chociaż bliskie jej osoby mają całkowicie odmienne zdanie, ale w końcu to ich prawo. Wszelkie dyskusje dotyczące magicznych talentów omija szerokim łukiem, legendy są dobre dla turystów, odwiedzających Wyspę Trzech Sióstr. Jako osoba twardo chodząca po ziemi, a do tego jeszcze policjantka, nie zajmuje się bzdurami, zamiast zaklęć wybiera całkiem inne metody działania gdy trzeba chronić mieszkańców i rodzinę. Ostatnie wydarzenia wcale nie zmieniły jej poglądów, "lekkie" odstępstwo było wymuszone sytuacją, teraz wszystko wróciło do normy, przynajmniej chce w to wierzyć Ripley Todd. Nawet pojawienie się Mac`a Booke`a niczego nie zmieni, jak ktoś chce to może zajmować się tym, co normalni ludzie nazywają bzdurami i fantazjami. Są tylko dwa "małe" problemy z tym facetem, po pierwsze powinien być całkiem inny czyli typowym molem książkowym w niemodnych okularach, no a takiego osobnika w ogóle nie przypomina, po drugie interesuje się tym czy nie powinien czyli magią. Pierwsza "wada" jest jak najbardziej akceptowalna, ale z drugą już nie jest tak łatwo jest przejść do porządku dziennego, bo to co inni uważają za intrygujące, Ripley dawno temu umieściła w szufladzie, do jakiej klucz wyrzuciła. Kiedyś przekonała się jak tkwi w niej siła i od tego momentu za wszelką ceną unika tego, co się z nią wiąże. Bezpieczeństwo bliskich jest najważniejsze, te najlepiej może zapewnić trzymając się z daleka od magii, szczególnie kiedy zagrożenie znowu zaczyna cieniem kłaść się na życiu mieszkańców Wyspy Trzech Sióstr. Dawne obawy i lęki wracają i to silniej niż wcześniej, jak w takich okolicznościach przyjąć niespodziewane uczucie i emocje z nim związane?

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są kanwą na jakiej każdy tka swój los, przeznaczenie Ripley związane jest z wyspą i tym, co ją stworzyło. Odrzucanie daru, będącego częścią jej samej sprawia ból, w końcu trzeba stawić czoła niechcianej prawdzie tylko czy starczy na to odwagi? Jaką cenę wystawi los kobiecie za ucieczkę od tego co nieuniknione?

"Niebo i ziemia" to środkowa część trylogii o Wyspie Trzech Sióstr, autorka kontynuuje opowieść o Nell, Mii i przede wszystkim Ripley, kobietach nie tylko związanych więzami przyjaźni, ale i czymś o wiele potężniejszym. Nora Roberts splata magiczne wątki z obyczajowymi oraz kwestią akceptacji tego. Pod otoczką magii ukazana jest opowieść o sile rodzinnego wsparcia oraz akceptacji siebie samego.




czwartek, 29 sierpnia 2013

Grzeszna przyjemność



"Gorący rytm" 
Olivia Cunning

Sinnersi wiedzą co to gorąca muzyka, każdy ich koncert jest nią przepełniony, ale dopiero kiedy gasną światła na scenie rośnie temperatura rytmu ich życia ...
Dla Jace`a zespół to dosłownie wszystko, poza nim życie jest tylko dodatkiem do tego co najważniejsze - Sinnersów. Liczy się tu i teraz, reszta to rzeczywistość o jakiej najlepiej zapomnieć, ale czasem przypomina o sobie, a wtedy tylko jedno może ją zagłuszyć. Sposób życia Aggie odbiega od typowych, zresztą ona nie przejmuje się opinią innych, szczególnie, że sama daje sobie świetnie radę. Gdzie mogą skrzyżować drogi takich ludzi? Klub nocny jest świetnym miejscem do tego, pod warunkiem, że nie dochodzi do rozróby. Dość burzliwe pierwsze spotkanie okazuje się nie ostatnim, szczególnie, iż jedno z nich wydaje umieć radzić sobie z demonami drugiej strony. Jace już nieraz był w takiej sytuacji, a dla dziewczyny to codzienność, ale oboje czują, że coś więcej ich połączyło niż mieli w planach. To, co wydawało się jednorazowym spotkaniem okazuje się mieć o wiele większy potencjał niż którekolwiek z nich się spodziewało. Żadne z nich nie szuka trwałego związku, zresztą ich styl życia i przeszłość nie daje żadnych podstaw do nawiązania głębszych więzi, jedynie przelotne doznania bez jakichkolwiek zobowiązań są dla nich akceptowalne. Co jednak gdy okazuje się, że ktoś obcy staje się o wiele bliższy niż powinien, a na dodatek zdaje się rozumieć bagaż niełatwych doświadczeń? Jace wie dużo o tym jak najskuteczniej zadać sobie ból, to on pozwala mu na krótko poczuć się wolnym, Aggie doskonale umie go zadać tak by osiągnąć upragniony cel czyli przyjemność. Tych dwoje jest jednocześnie swoim przeciwieństwem i doskonałym uzupełnieniem nie tylko w zaspakajaniu swoich potrzeb. Jednak poza zmysłową stroną życia jest jeszcze codzienność, a w niej każde z nich jak do tej pory kroczyło samotnie, bo miejsce dla kogoś jeszcze nie było. Ale teraz nagle coś się zmieniło, czy wspólna podróż rockandrollowca i tancerki jest możliwa? Ich otoczenie wykorzysta każdą słabość przeciwko nim, a kiedy wymarzony sukces zaczyna się walić trudno jest wierzyć, że przyszłość może przynieść szczęśliwe zakończenie. To, co kryje się w duszy i umyśle Jace`a kaleczy go bardziej niż ból fizyczny, który jest dla niego lekiem na niezabliźnione rany. Jedyną osobą, rozumiejącą emocje targające nim jest właśnie Aggie, lecz co z jej uczuciami? Ona staje się powiernikiem tajemnic, rzucających mroczny cień na całe życie muzyka, on daje jej szansę jakiej wcześniej nie otrzymała od żadnego mężczyzny.
"Gorący rytm" to kolejna część serii "Za sceną", jej motywem przewodnim, podobnie jak w poprzednich tomach, są niełatwe związki członków zespołu Sinners. Olivia Cunning postawiła na wyraziste postacie, mające za sobą trudną, a przede wszystkim bolesną przeszłość oraz fabułę w jakiej ból i rozkosz splatają się nieustannie. Ostatnio literaturę spod znaku "Fifty Shades like" bardzo często można spotkać na księgarskich półkach, jej poziom jest różny, a jego ocena waha się od najwyższych not do najniższych. Zachwycać się czy potępiać historią opowiedzianą w "Gorącym rytmie"? Uznawać za kalkę czy jedynie opowieść powstałą w na fali popularności? Na pewno Olivia Cunning wykorzystała zainteresowanie czytelników, ale umiała również "sprzedać" swój pomysł, bez kopiowania innych autorów. Indywidualną kwestią jest wybór tego typu lektury lub rezygnacja z niej, a cykl "Za sceną" i "Gorący rytm" z góry trudno oceniać na tak lub nie.

 Reszta recenzji do przeczytania tutaj



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl 




wtorek, 6 sierpnia 2013

Mordercza sieć powiązań

"Requiem dla Bostonu"
William Landay


Każda zbrodnia powinna być ukarana, co jednak w sytuacji gdy jest ona całkiem inna niż się wydawało? "Requiem dla Bostonu" to nie kryminał dla lubiących jasny podział - na dobrych i złych bohaterów.

Prowincjonalne miasteczka mają to do siebie, że nuda ma w nich jeden zaletę przestępczość równa jest prawie zeru. Słowo prawie oznacza to, iż w każdym większym mieście może nawet by nie zauważono żadnej nieprawidłowości. Versailles jest właśnie taką mieściną, ożywa jedynie w okresie letnim, ale nawet wtedy stróże prawa nie mają dużo pracy, niesforni letnicy raczej nie należą do groźnych przestępców. W takim klimacie odkrycie zwłok staje się wydarzeniem, które od razu staje się tematem numer jeden dla wszystkich mieszkańców. Miejscowy szeryf również nie zamierza stać z boku i patrzeć jak dochodzenie prowadzą koledzy z Bostonu, a on jest zostaje zepchnięty na boczny tor. Ben Truman chce wziąć czynny udział w grupie śledczej, przecież przestępstwo zostało popełnione na jego terenie, a ofiara to prokurator. Przed młodym policjantem otwiera się całkiem inny świat, jednak nie jest on w nim skazany tylko na siebie.

Reszta recenzji do przeczytania tutaj

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl 

sobota, 20 kwietnia 2013

Druga twarz

"Bezwstydna cnota"
Nora Roberts


Co tak naprawdę wiemy o swoich najbliższych? Wielu powie, że wszystko, przecież w rodzinie nic się nie ukryje, no i wzajemne zaufanie przecież opiera się na prawdzie. Kłamstwo prędzej czy później i tak wyjdzie na jaw, burząc dotychczasowy ład, więc po co ryzykować? W końcu właśnie bliscy są tymi, którzy mogą pomóc, kiedy pojawiają się problemy z jakimi nie można sobie poradzić. Jednak czasem okazuje się, że ktoś, kto wydaje się nam doskonale znany okazuje się mieć drugie oblicze, takie, w jakie trudno uwierzyć. Jak to możliwe, że wcześniej nie zauważyliśmy żadnego znaku ostrzegawczego? Dlaczego wybrano taką, a nie inną drogę?

Dwie kobiety, różniące się od siebie jak dzień i noc, jedna poukładana, spokojna, mająca idealną rodzinę oraz spełniająca się jako nauczycielka i druga, wcale nie czarna owca, ale będąca zaprzeczeniem tej pierwszej - roztrzepana, idącą nie utartymi drogami, lecz własnymi ścieżkami. Łączyło je to, że są siostrami, a teraz łączy je policyjne śledztwo. Grace McCabe nie zamierza stać z boku i patrzeć jak policja prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa Kathleen, chce być jego częścią i pomóc w złapaniu mordercy. Miała pomóc siostrze w trudnych chwilach, jednak nie spodziewała się, że będzie uczestnikiem zbrodniczej rozgrywki, chociaż na co dzień zajmuje się kryminalnymi zagadkami. Jednak co innego być autorem sensacyjnych powieści, nawet tych bestsellerowych, a całkowicie inną sprawą jest prowadzenia śledztwa. Przynajmniej tak uważają detektywi Jackson i Paris, ale czy ktoś jest w stanie powstrzymać Grace, szczególnie w takiej sytuacji? Przecież znała Kathleen jak nikt inny, ale czy na pewno? To co odkrywa Grace odsłania całkiem nieznane oblicze najbliższej jej osoby, jak to możliwe, że nic nie wiedziała o tym co ją dręczyło? Jaki związek z Kathy ma kolejna ofiara? Może też była kimś zupełnie innym niż się wszystkim wydawało? Ile jeszcze kobiet jest jeszcze na liście zbrodni?

Morderca wciąż jest co najmniej kilka kroków przed Grace i detektywami, ale dystans zmniejsza się, jednak wciąż zbyt wolno. Liczy się każdy dzień, godzina, w tej rozgrywce każda stracona szansa powstrzymania zabójcy oznacza śmierć, może czas na niekonwencjonalne działanie? Grace zdaje sobie sprawę z ryzyka, lecz liczy się tylko jedno - ujęcie tego, kto zabił Kathleen. Jednak czy to zdanie podzielają również detektywi prowadzący śledztwo, a szczególnie jeden z nich? Co tak naprawdę kieruje Grace - siostrzana miłość, ból po stracie bliskiej osoby czy świadomość, że Kathy zmieniła się, a ona tego nie spostrzegła?

"Bezwstydna cnota" to opowieść w jakiej kryminalny wątek spleciony jest obyczajowym, ważny jest nie tylko sensacyjny motyw, ale i to co ma miejsce wokół niego. Nora Roberts oba elementy postawiła w centrum swojej historii, tak by czytelnik śledził je. Zagadka kryminalna stanowi oś akcji, a emocje nie tylko ją uzupełniają, ale wprawiają w ruch fabułę, której zakończenie zaskakuje.


niedziela, 16 grudnia 2012

Po drugiej stronie

"Sen i śmierć"
A. J. Kazinski


Czym jest dusza? Istotą człowieczeństwa, tym co nas określa czy czymś nieokreślonym co stanowi największą zagadką ludzkości? Może wcale nie jest taka unikatowa i stanowi tylko pragnienie wyróżnienia gatunku homo sapiens nad innymi? Waży 21 gram? Ciało jest śmiertelne, dusza nie, więc co się z nią dzieje po śmierci człowieka? Wraca wraz z narodzinami w kolejnym ciele, zachowując świadomość wcześniejszych doświadczeń? Jak odpowiedzieć na te wszystkie pytania?

Porażka ... Można tak nazwać śmierć człowieka? Ale jeżeli jej się nie umiało zapobiec to jak określić taką sytuację? Niels Bentzon nieraz ratował ludzkie życie, jako negocjator stawał na pierwszej linii, jego zadanie zawsze miało jeden cel - uratować tego kto był zdecydowany by odebrać sobie to co najcenniejsze. Każde słowo, które zostaje wypowiedziane w takim momencie, liczy się tysiackrotnie, wystarczy moment nieuwagi, a śmierć zbiera swój plon. Co popycha ludzi by targnęli się na swoje życie? Powodów jest nieskończenie wiele, ale w danym momencie liczy się tylko jeden, ten konkretny. Co jednak kiedy samobójstwo okazuje się morderstwem? Skok z mostu był powodem śmierci Dicte, lecz sekcja odkrywa, że niedawno kobieta utopiła się, lecz ktoś przywrócił ją do życia. Co faktycznie kryje się za śmiercią słynnej duńskiej primabaleriny? Świat gwiazdy okazuje się o wiele bardziej mroczny niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, ale czy tam należy szukać przyczyn ostatnich wydarzeń? A co z osobą, której słowa dopełniły dramatu na moście? Kim ona była dla Dicte?
Sen daje odpoczynek, chwile kiedy umysł odrywa się od problemów, co jednak kiedy go brak albo przynosi on ze sobą dawne koszmary? Dla jednych śmierć wydaje się końcem, dla innych początkiem czegoś nowego, ale są też i ci, szukający w niej rozwiązania tajemnic, jakie naznaczyły ich życie. Jak daleko można posunąć się by odkryć to co wydarzyło się w przeszłości? Żadna granica nie jest w stanie powstrzymać tego, kto żąda odpowiedzi od tych, którzy już odeszli, bo żywi nie są w stanie jej mu udzielić. Jedno wydarzenie może zaważyć na życiu człowieka, tak, że wraca do niego raz za razem, nie dając spokoju. Niels Bentzon musi odnaleźć człowieka, dla jakieego śmierć człowieka jest tylko metodą do uzyskania informacji, kolejny jego cel to osoba bliska negocjatorowi. Teraz liczy się każda minuta, ostateczna rozgrywka weszła w fazę końcową ... Czasem wiedza okazuje się większym przekleństwem niż jej brak ...

"Sen i śmierć" to kryminał, w jakim splata się zbrodnia z odwiecznym pytaniem co dzieje się człowiekiem gdy serce przestaje bić? Sensacyjny motyw sięga głęboko w ludzką duszę, granica pomiędzy normalnością, a szaleństwem jest bardzo cienka, czasem wchodzi się w świat koszmarów i obłędów dobrowolnie, ale gdzieś po drodze traci się z oczu kierunek i cel. Od tego momentu już tylko krok dzieli od zatracenia. Zbrodnia pozostaje nią bez względu na to w czym tkwi jej źródło, bo czyż można usprawiedliwiać odebranie życia komuś w imię własnych lęków? Duet pisarski A. J. Kazinski wykreował niezwykłą historię kryminalną, w jakiej suspens i wiara tworzą nastrój niepokoju oraz uczucia, że coś niezwykle istotnego wciąż umyka, a od czego już krok do odkrycia tajemnicy. Od pierwszej do ostatniej strony czytelnik podąża za głównymi bohaterami, z jednej strony towarzyszy im w tropieniu zbrodniarza, z drugiej w najbardziej osobistych dylematach. Czy uda się ująć mordercę i jakim kosztem? A co potem? Żyć tak jakby się nic nie stało czy doceniać to czego się jest uczestnikiem?



Dziękuję za możliwość przeczytania książki  

poniedziałek, 10 września 2012

Gdy prawda jest kłamstwem

"Chłopiec, którego nikt nie kochał"
Casey Watson


Zło nie zawsze ukrywa swoje istnienie, czasem jest na widoku i można je dostrzec bez trudu. Wystarczy uważniej spojrzeć, nie dać się zwieść pozorom normalności, jakkolwiek byłaby ona zdefiniowana. Zło ma twarz ludzką, ani lepszą, ani gorszą, po prostu jedną z wielu jakie widzimy codziennie. Dużo nie potrzeba by odkryć jego istnienie, intuicja, chwila poświęcona na uważniejszą obserwację, wsłuchanie się w to co się do nas mówi, tylko tyle może pomóc odkryć co kryje się za jakąś sytuacją, w jakiej wydaje się wszystko oczywiste. Przecież gdy dochodzi do tragedii musi być winny i ofiara, ale czy zawsze to co wydaje się oczywiste jest takim? W końcu są odpowiednie służby, urzędy, ludzie, to ich zadaniem, powinnością, pracą i obowiązkiem jest zapobieganie złu, a kiedy zaistnieje jak najszybsze zakończenie jego istnienia. Co jednak w sytuacji gdy nikt nie zauważy sygnałów ostrzegawczych lub zostaną one zlekceważone? Zło doskonale umie się przecież kamuflować, kłamstwo i oszustwo towarzyszy mu ciągle, jak odkryć to co faktycznie miało lub ma miejsce?

Casey Watson widziała wiele w swoim życiu, jako pedagog szkolny przez lata codziennie stykała się z dziećmi i młodzieżą, które zwykło określać się ogólnie "trudnymi". Wśród jej wychowanków byli dręczenie i ci, którzy zadawali ból, również i te osoby, jakie wybierają izolację od otoczenia. Niełatwo jest pomóc każdemu,kto tego potrzebuje, jeszcze większym osiągnięciem pozostaje odniesienie sukcesu - w tym wypadku zawrócenie z drogi, na jakiej czeka przypięcie na stałe łatki wyrzutka. Udawało się jej wyciągnąć pomocną dłoń i nie zostać odtrąconą nawet w najtrudniejszych momentach. Jednak prawdziwym wyzwaniem było stworzenie rodziny zastępczej dla dzieci z największymi problemami wychowawczymi. Szkolenie, zawodowa praktyka i wiedza miały przygotować Casey, ale również jej męża i dwoje dorosłych dzieci,na to z kim przyjdzie im się zmierzyć. Czy wszystko to pozwoliło nie dać się zaskoczyć przez jedenastoletniego Justina? Chłopiec ma jak najgorszą opinię, a na swoim "koncie" ponad dwadzieścia rodzin zastępczych i domów dziecka, więc ten kto spodziewa się anioła ze złamanym skrzydłem byłby co najmniej naiwny. Bardzo szybko okazuje się, że przewidywana przyszłość, będzie się mocno różnić od tego co faktycznie nastąpi. Nieufność, ataki szału, groźby, a na tym nie koniec, to dopiero początek, z jakim nie poradzili sobie do tej pory opiekunowie Justina. Jednak rodzina Watsonów nie zadowala się opiniami innych, ani nie daje się "odstraszyć" pierwszymi niepowodzeniami. Krok do przodu, trzy, nawet cztery do tyłu,postęp,a zaraz potem regres, ale najważniejszy jest Justin, to on się liczy i to na nim zależy Casey i jej bliskim. Powoli wchodzą w świat gdzie twarze dobra i zła są całkowicie przemieszane, jest czerń i szarość, a pomiędzy tym mały chłopiec, któremu przypisuje się wszystko co najgorsze. Kto jest katem, kto ofiarą? Jak udowodnić, że zło miało miejsce, gdy przeszłość mówi sama za siebie? Zbieg okoliczności, zaniedbanie, brak czujności daje w rezultacie całkowicie fałszywy obraz. Wytrwałość, cierpliwość, wsparcie dają w końcu rezultaty, a miłość naprawdę potrafi leczyć, chociaż nie jest w stanie zabliźnić ran zadanych przez zło. Pomiędzy teorią a praktyką, literą prawa i rzeczywistym jej wykonaniem istnieje szeroki margines błędu, tę właśnie stronę poznał Justin.

Czytając książkę Casey Watson trudno jest powstrzymać emocje i wciąż nasuwające się na myśl pytanie - jak to możliwe, ze doszło do takiej sytuacji? Kilkuletnie dziecko wrzucone w w tryby machiny, której podstawowym zadaniem jest udzielenie pomocy, ale zamiast życzliwości i dobra otrzymuje coś całkowicie odwrotnego. Przecież to niemożliwe, że mogło dojść do takich wydarzeń, ale zaraz przypominają się wiadomości z prasy, telewizji, radia o przypadkach takich jak Justina i to wcale nie mających miejsca daleko, lecz bardzo blisko, wręcz po sąsiedzku. Jak dostrzec prawdziwy obraz, a nie mniej lub bardziej zręczne oszustwo? Przecież są odpowiedni ludzi,a ich obowiązkiem jest właśnie czuwanie nad tym by takie wydarzenia nie mogły zaistnieć. Nie można określić co najbardziej jest wstrząsające jest w tej historii, ponieważ wszystko co spotkało to dziecko jest przerażające. Błąd, niedopatrzenie, zlekceważenie i dziecko, którego nikt nie słucha, nie rozumie. Justin miał szczęście, spotkał na swojej dramatycznej drodze kogoś kto dostrzegł w nim ofiarę, a nie winnego. Watsonowie nie są aniołami, są kimś więcej - wyciągają pomocne dłonie do tych, których uznano za trudne i stracone dla normalnego świata. Dom to nie budynek, rodzinę nie zawsze wyznaczają więzy krwi, a ofiara nie powinna musieć głośno krzyczeć o swoim bólu, by ktoś zauważył jej ból. "Chłopiec, którego nikt nie kochał" to opowieść o faktycznych wydarzeniach, jej bohaterowie doświadczyli wszystkiego, a raczej o wiele więcej, niż można przeczytać. Justin stoi na progu swojego życia, nosi bagaż, którego ciężar jest niewyobrażalny, nie jest już sam,  wie, że są ludzi, do jakich może zwrócić się gdy będzie potrzebował pomocy. Przed tym chłopcem jeszcze całe życie, jakie ono będzie? Niestety naznaczone tragiczną przeszłością, lecz z widokami na przyszłość, jakiej nikt się nie spodziewał. Nic nie przychodzi samo, ani zło, ani dobro, po prostu trzeba mieć oczy szeroko otwarte i nie odwracać głowy od tego co niewygodne.



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. AMBER


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Zbrodnia "usprawiedliwiona"

"Kręte ścieżki"
Lisa Jackson


Jakie jest prawdopodobieństwo, że ofiara, detektyw prowadzący śledztwo, główny podejrzany i jeden ze świadków znają się? Nawet duże, ale zmniejsza się gdy nie widzieli się od kilkunastu lat, a troje z nich spotkało się za klasztornymi murami ... Klasztor kojarzy się z miejscem, gdzie brutalny świat ze swą ciemną stroną nie ma wstępu, po prostu mikroskopijna wysepka na morzu ludzkich występków. Jak więc możliwe, że na jego terenie doszło do morderstwa? Co kryją zakonne budynki? Jedynie tajemnicę brutalnego zabójstwo czy może coś jeszcze, skryte na tyle głęboko, że tylko niewielu ma do tego dostęp? Mroczny cień zawitał tam gdzie powinna gościć modlitwa i zaduma, a swoją obecność zaznaczył krwią ...

Valerie wiedziała, że coś złego spotkało jej siostrę zanim jeszcze policja powiadomiła ją o co się wydarzyło. Miała nadzieję, że odczucia są jedynie wytworem jej wyobraźni, niczym więcej, ale gdzieś w głębi serca czaił się strach o znanym obliczu. Osoba mordercy była jej znana, wiedziała jaki był powód i że nie będzie problemu z udowodnieniem winy, ale czy faktycznie ma rację? Policyjny detektyw ma wątpliwości, pomimo mocnych poszlak, dla niego to zabójstwo nie jest już tak oczywiste. Co przeważy - wspomnienia ze szkolnych lat czy to co zobaczył w klasztorze? Osobiste zaangażowanie nie jest wskazane podczas prowadzenia dochodzenia, ale może właśnie ono wskaże coś co pozostało niezauważone, szczególnie, że następna zakonnica zostaje pozbawiona życia i to w ten prawie sposób. Co łączy zamordowane i ich zabójcę? Jaki motyw faktycznie ma sprawca? A może jest nim ktoś, kto znany jest już policji? Ale przecież to niemożliwe, chociaż istnieją pewne przesłanki by i taką możliwość brać pod uwagę. Valerie również nie zadowala się swoim uczuciom, co jest kluczem do tego co miało miejsce? Nagła decyzja siostry o wstąpieniu do klasztoru czy jej życie, w którym przed przywdzianiem habitu królował chaos i dobra zabawa? Ile jeszcze osób jest na liście mordercy i kto będzie następny? Każdy coś ukrywa przed światem, lecz w jaki sposób zdobywa wiedzę o tych najskrytszych sekretach zabójca? Tropy prowadzą donikąd, a raczej tam gdzie nikt nie jest skory do odpowiedzi.

"Kręte ścieżki" prowadzą do rozwiązania, całkiem innego niż można by się spodziewać, cień skrywa o wiele więcej niż tajemnice ofiar,w jego mroku chowa się coś jeszcze. Kryminalny wątek zaskakuje nie tylko swoim przebiegiem, ale i tym co stoi za nim, autorka postawiła na mocne akcenty i jednocześnie podsuwając czytelnikowi pewne ślady, które mogą, lecz nie muszą prowadzić do rozwiązania.

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Dziękuję za możliwość przeczytania książki
Księgarniom MATRAS :)