Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 stycznia 2017

Pamięć absolutna

"W pułapce pamięci"
David Baldacci


Pamięć bywa przekleństwem, szczególnie gdy działa doskonale, a nawet jeszcze lepiej. Nic nie zostaje zapomniane, nawet najmniejsza drobnostka tkwi w głowie, to co chciano by wyrzucić ze wspomnień pozostaje w nich na zawsze. Niestety. Wszystko ma się przed oczyma, nigdy nie ma odpoczynku od przeszłości, ona wciąż jest obecna i daje o sobie znać w każdej chwili. Jak egzystować z takim "darem" i nie zwariować?

To był zwykły dzień, taki jak setki innych, nic nadzwyczajnego nie wydarzyło się podczas służby, droga do domu także nie była inna. Po prostu codzienność i nic poza tym. Drzwi otwarły się tak jak zwykle, jedynie cisza była inna, z rodzaju martwych i to dosłownie. Później już nic nie było takie jak sekundę wcześniej, a Amos Decker nigdy nie uwolni się od obrazów jakie zobaczył. Teraz widzi kolejną zbrodnię, znowu wstrząsa miejscową społecznością. W szkole średniej doszło do ogromnej tragedii, policja została postawiona w stan najwyższej gotowości, śledztwo stało się dla każdego stróża prawa najważniejszą sprawą, nawet dla kogoś takiego jak Amos. On już nie jest policjantem, w ogóle ma mało z najlepszego detektywa z komendy w Burlington, ale coś nadal wyróżnia go spośród innych. Genialna pamięć i śledcza intuicja pozwalają mu dostrzec ślady pominięte przez dawnych kolegów i rzucić nowe światło na dramatyczne wydarzenia. Czyżby prawdziwy motyw nie był taki na jaki wskazują dowody? Co faktycznie kryje się za rozlewem niewinnej krwi w szkolnych murach? Kolejne elementy morderczej układanki tworzą obraz, w którym coraz poważniejszą rolę zaczyna odgrywać osoba Deckera i raczej nie jest to przypadek. Dlaczego właśnie on zwrócił, a nie kto inny? Na tę zagadkę odpowiedzieć może jedynie Amos, odpowiedź może tkwić w jego pamięci, lecz czy na pewno? Rozgrywka toczy się o ludzkie życie, kluczem jest przeszłość, a przyszłość zawiera w sobie śmiertelny znak zapytania. Czy nie przeceniono "daru" Deckera?

Kiedyś było wszystko prostsze, łatwiejsze, potem nic już nie było takie jak wcześniej. Teraz nadszedł czas by użyć wspomnień, które są bronią obosieczną, to co pamiętamy wcale nie musi być prawdą, a słowa mogą być rozumiane opacznie!

Amos Decker, mąż i ojciec, sawant, były policjant, bohater z jakim jeszcze nie mieliście do czynienia. Geniusz i człowiek okrutnie naznaczony przez los. Pamięta wszystko, nie może uciec od swej pamięci, widział zbyt wiele jak na jednego człowieka i juz tego nie zapomni. David Baldacci główną postacią nowej serii uczynił kogoś kto na pierwszy, drugi i każdy kolejny rzut oka nie przypomina detektywa, lecz jest nim i w tej roli jest doskonały, cała reszta nie jest taka. Dochodzenie to jego żywioł, krok po kroku rozwiązuje zagadkę, wybierając w gmatwaninie sprzecznych informacji te najistotniejsze, współpraca z nim nie należy do łatwych, lecz przynosi spektakularne wyniki. "W pułapce pamięci" ma w sobie coś z atmosfery kryminału skandynawskiego, chociaż osadzony jest mocno w amerykańskiej rzeczywistości. Autor nie dał czytelnikom idealnego bohatera, zamiast niego jest na wskroś ludzki Amos Decker, z przeszłością jaka naznaczyła go czymś niewyobrażalnym dla zwykłego człowieka i pchnęła na ścieżkę gdzie autodestrukcja jest elementem codzienności.

sobota, 16 kwietnia 2016

Żniwiarz przeszłości

"Żniwa zła"
Robert Galbraith


Gdzieś rodzi się zło, tuż obok toczy całkiem zwyczajne życie z jego radościami i smutkami. Tak po prostu, za ścianą, na ulicy, niewidoczne dla prawie wszystkich do momentu gdy zostaje odkryte, czasem przypadkowo, a czasem jak najbardziej w porze zaplanowanej przez sprawcę. Od tej chwili zaczyna się dochodzenie i próba odnalezienia odpowiedzi na wciąż pojawiające się pytania.

"Miał cudowny plan. Nikt o niczym nie wiedział. Nikt się niczego nie spodziewał. A w domu w lodówce czekało na niego coś bardzo wyjątkowego."*

Na pewno zupełnie nieświadoma tego co już się wydarzyło była Robin Ellacott, podobnie było z rolą jaka została jej przeznaczona. Ktoś starannie zaplanował ten poranek i wstęp do kolejnych dni oraz tygodni, brał również pod uwagę kogoś jeszcze - Cormorana Strike`a, chociaż czy docenił jego śledcze umiejętności? To pozostaje tajemnicą tego kto przygotował tę makabryczną przesyłkę, chociaż Strike ma swoje podejrzenia i nie kryje ich ani przed policją, a tym bardziej przed Robin. Detektyw nie zamierza zdać się jedynie na londyńskich stróżów prawa, podał im trop, ale sam również rozpoczyna samodzielne dochodzenie. W końcu ktoś raczej nieprzypadkowo wybrał jego adres do doręczenia oraz odbiorcę. Ta sprawa przypomina mu o przeszłości, jest więcej niż pewien, że w niej odnajdzie sprawcę. Grono podejrzanych nie jest zbyt duże, każdy z nich to osobna historia, w której motywem przewodnim jest zło w czystej postaci oraz Cormoran. Nie ma co ukrywać, iż to on właśnie jest na czyimś celowniku, ale dlaczego Robin również ma brać udział w tej sprawie?

Bycie sławnym zbytnio nie uśmiecha się Strike`owi, chociaż reklama jak najbardziej przydaje się gdy się jest właścicielem agencji detektywistycznej. Jednakże ma to również ciemne strony i właśnie dosyć mocno uderzyły w niego. Robin jako jego współpracowniczka ma niestety również udział w tej wrzawie i w tym co z sobą niesie. Jak do tej pory pozostawała w cieniu, ale śledztwo nie pozwala na to, zresztą ona nie zamierza przyglądać się z boku, szczególnie, iż sięga ono nie tylko do osobistych doświadczeń Cormorana. Tym razem oboje są zmuszenie wrócić do momentów, które naznaczyły ich, ale czy pomoże to w wyjaśnieniu kryminalnej zagadki? Morderca nie czeka z założonymi rękoma, wprost przeciwnie, daje o sobie znać w brutalny sposób, tak jakby prowadzone dochodzenie i medialna nagonka w ogóle nie robiły na nim wrażenia. Mordercza gra w "kotka i myszkę" staje się niebezpiecznie ryzykowna, a sprawca wybrał kolejną ofiarę.

Trzecia odsłona perypetii Cormorana Strike`a jak najbardziej dorównuje dwóm poprzednim częściom, "Żniwa zła" są ich kontynuacją, ale bez poznania wcześniejszych tomów również lektura nie jest utrudniona. Tym razem oprócz dochodzenia czytelnicy otrzymują wgląd w przeszłość głównych bohaterów, zresztą elementy te okazują się ściśle ze sobą związane. Fabuła nie toczy się szybko, spokojne tempo jednak jak najbardziej współgra z charakterem historii, mającej w końcu swoje źródło w wydarzeniach, jakie już dokonały się i do których postacie są zmuszone wrócić. Motyw kryminalny jest osią akcji, ale niekiedy staje się  także tłem dla wspomnień, stanowiących punkt wyjścia dla kolejnych kroków poszczególnych bohaterów. Rozbudowa intryga wymaga uwagi od czytających, rozgałęziona struktura łatwo odwraca uwagę od istotnych detali, a tych nie brak prawie na każdej stronie. Autor postarał się o to by sensacja była na pierwszym miejscu, lecz nie zapomniano o epizodach z osobistego życia postaci, jakie ich ukształtowały i jednocześnie mogą znaleźć odniesienia do teraźniejszej sytuacji w jakiej się znajdują. Robert Galbraith lub właściwie J.K. Rowling ponownie pokazała, że świat sensacyjnych historii jak najbardziej jej odpowiada, a kolejne kryminalne pomysły to strzał w dziesiątkę.
  
 
 *cytat pochodzi z książki "Żniwiarz zła" autorstwa Roberta Galbraith`a
 
 
      Dziękuję za możliwość 
       przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)
 
 

niedziela, 27 kwietnia 2014

Australijska opowieść

"Człowiek nietoperz"
Jo Nesbo


Jedne zbrodnie przyciągają uwagę na krócej, inne na dłużej. Czasem okazują się elementem morderczego łańcucha, którego początek ginie gdzieś w przeszłości, a koniec ... ten wydaje się daleki i niepewny. W tłumie nikt nie zauważa pewnych prawidłowości i powtarzalności czynów, giną one wśród podobnych śladów. Jednak niekiedy prawda w końcu wychodzi na jaw, wtedy zaczyna się pościg za zbrodniarzem i wyścig z czasem. On może uderzyć w każdym momencie, oni muszą go powstrzymać wypełniając białe plamy na krwawej panoramie.

To dochodzenie od początku nie było rutynowe, po pierwsze odbywało się w Australii nie w Norwegii, po drugie Harry Hole miał współpracować z miejscową policją, a po trzecie nic nie jest takie jakie wydawało się na początku. Inger Holter, ofiara morderstwa, Norweżka i powód podróży Harry`iego do Sydney. Dochodzenie w tej sprawie jest już w toku, brak tylko jednego - jego widocznych efektów. ie ma tropów i śladów, w czym więc może pomóc detektyw z Oslo, jeśli jego koledzy po fachu do tej pory nie odkryli niczego, co posunęłoby śledztwo do przodu? Młoda kobieta została brutalnie zamordowana, jej zwłoki zostały znalezione przez przypadek, brak jakichkolwiek poszlak, po prostu jeszcze jedne zabójstwo, jakie miało miejsce w australijskiej metropolii. Policjant z północy wydaje się mieć wyznaczoną rolę - obserwatora, ale co ma obserwować? Może życie toczące się tak jakby nic się nie stało? Ale to nieprawda, bo gdzieś tam, wśród niewinnych jest morderca i jak na razie tylko on wie dlaczego właśnie ta,a nie inna osoba została pozbawiona życia. Przewodnik Harry`iego odkrywa przed nim Sydney, jakie rzadko pokazuje się turystom - ciemne ulice, domy publiczne i knajpy, odwiedzane jedynie przez nielicznych stróżów prawa. Motyw zbrodni, do tej pory nieznany, zaczyna się wyłaniać z mrocznej otchłani nocnego wielkomiejskiego życia, a wraz z nim nabiera kształtów anonimowa do tej pory postać zabójcy. Wskazówki zaczynają być coraz bardziej wyraźne, kolejna ślady zostają odkryte, to, co wydawało się jednostkowym wydarzeniem okazuje elementem większej całości. Śmierć Inger Holter nie była pierwszym ogniwem zabójczego łańcucha, lecz jednym z wielu krwawych jego składników. Ale czy wszystkie elementy tej układanki są na właściwych miejscach? Może Harry coś przeoczył lub zinterpretował błędnie? Czasem wskazówki mają drugie i trzecie dno i trzeba odrzucić oczywiste by odkryć ich prawdziwy sens.

Kryminały skandynawskie mają specyficzną atmosferę, która odróżnia je od innych opowieści z tego gatunku. Akcja "Człowieka nietoperza" umiejscowiona jest daleko od Skandynawii, lecz jak się okazuje australijski klimat oraz krajobrazy również mogą współgrać z sensacją, jaka do tej pory była osadzona w północnej Europie, a to za sprawą głównego bohatera. Harry Hole stoi na przeciwległym biegunie w porównaniu z resztą postaci - pogodnych i optymistycznych Australijczyków, lecz to jedynie pierwsze wrażenie. Jo Nesbo w całkowicie innej rzeczywistości - pełnej światła, zabawy, słonecznej i otwartej na drugiego człowieka odtwarza nastrój zupełnie odwrotny - mroczny, pełen osobistych tajemnic i jakby zamrożonych emocji, znajdujących ujście w dramatycznych okolicznościach. Dodatkowo wplata w swoją historię aborygeńskie mity, które nie są jedynie ozdobnikiem, bądź wypełniaczem miejsca na stronach książki. Okazują się one ważnym wątkiem, w skomplikowanej opowieści, gdzie historia pierwszych mieszkańców Australii, osadnictwo białego człowieka oraz jego następstwa stanowią źródło dla teraźniejszych wydarzeń oraz podejmowanych przez bohaterów wyborów.

Skandynawska dusza, spalona słońcem ziemia, wybrzeże, o które wciąż uderzają oceaniczne fale oraz bestia w ludzkiej skórze, przepełniona nienawiścią i pragnieniem zemsty, za dawne krzywdy ...
           Dziękuję za możliwość 
         przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)

środa, 11 stycznia 2012

Morderczy rekruter

"Łowcy głów"
Jo Nesbo

Okładka rzadko kiedy zapada mi w pamięć, ale przy "Łowcach głów" to właśnie ona była jednym z dwóch elementów, które przyciągnęły moją uwagę, drugim był autor. Dlaczego właśnie ta obwoluta przyciągnęła wzrok i nie dała o sobie zapomnieć? Ot garnitur z białą koszulą, a na jej kołnierzu plamy krwi, jednak wraz z tytułem stają się źródłem pierwszych pytań, których w miarę czytania przybywa.
Roger Brown jest łowcą głów, dosłownym, ale jego "polowania" są bezkrwawe, jako jeden z najlepszych rekruterów ma na celu tylko jedno -zdobycie dla zleceniodawcy odpowiedniego pracownika na najwyższe stanowiska w korporacjach. Znany jest ze swej skuteczności na tym polu i co więcej jak do tej pory jego praca to same sukcesy, każda zarekomendowana osoba idealnie sprawdza się w nowym miejscu pracy. Także sytuacja rodzinna wydaje się idealnie uzupełniać pełne sukcesów życie zawodowe, przynajmniej taki obraz na pierwszy rzut oka widzą mniej lub bardziej bliscy znajomi bohatera. Dla osób postronnych Roger jest wprost chodzącą reklamą powodzenia, ale ... to tylko część prawdy, jej reszta ukryta jest starannie przed wszystkimi, nawet żoną. A gdzie w tym wszystkim motyw kryminalny? Właśnie ukryty jest pod maską zwycięskiego specjalisty, wydającego się być zbyt pewnym siebie i swojej dobrej passy. Przypadkowe spotkanie idealnego kandydata na managera w jednej z najprężniej rozwijającej się firmie norweskiej jest uśmiechem losu, taką okazję trzeba wykorzystać. Pierwsze sygnały ostrzegawcze pojawiają się już podczas wstępnej rozmowy, lecz kto by brał je pod uwagę w tych kategoriach? Po prostu spotkało się godnego przeciwnika na swej drodze, nic tak nie ożywia jak dreszczyk emocji, oczywiście do momentu gdy myśliwy staje się zwierzyną i to ściganą bez względu na koszty. Jak to możliwe, że Roger nie zauważył zdrady w idealnym małżeństwie? Co kryje się za niewiernością żony? Dlaczego nagle starannie ułożona egzystencja wali się jak domek z kart, a niedawny rekrutowany staje się zaciekłym wrogiem? Gdzie został popełniony błąd? A może znalazł się lepszy gracz od Browna? Tak wiele pytań, odpowiedzi jak na razie brak, a rozwój akcji nie tylko przyśpiesza, lecz też zostawia za sobą krwawe ślady i przyszłość także rysuje się równie morderczo. Ale od tego co przyczyniło się do upadku jednego człowieka nie jest także wolny jego rywal, kto tym razem zyska na niedocenieniu przeciwnika i zbytniej pewności we własny spryt? Czasem przysięga małżeńska ma większe znaczeni niż by się mogło wydawać, a telewizja podsuwa świetne rozwiązania, szczególnie gdy na ekranie często pojawia się żądny sławy i chwały policjant ... W końcu każde ludzkie pragnienie można wykorzystać dla swojej korzyści, szczególnie gdy nie ma się nic do stracenia, a do zyskania wszystko!
Jo Nesbo nieśpiesznie wprowadza wątek sensacyjny, jednak gdy już decyduje się rozwinąć ten motyw czytelnik staje przed idealnie skonstruowaną intrygą kryminalną, w której wszystko jest możliwe. Tak naprawdę do ostatniego zdania nie można niczego z góry zakładać, gdyż fabuła jest nieprzewidywalna, tam gdzie można by oczekiwać odpowiedzi są kolejne znaki zapytania, a gdy nie spodziewamy się rozwiązania ono pojawia się, stając jednak podstawą kolejnego zwrotu akcji. Autor dba o odpowiednie stopniowanie napięcia i by czytelnikowi towarzyszyły wątpliwości aż do końcowej strony. Bohaterowie nakreśleni są wieloma barwami, szybko czytający zdaje sobie sprawę, że każdy z nich ma wiele twarzy, czasem nawet nieznanych dla nich samych. Historia rozwija się całkowicie w innym kierunku niż można przypuszczać po pierwszych kartkach, pozory wprowadzają w błąd, to co mogło wydawać, że jest osią akcji jest jedynie pierwszą warstwą pod, którą kryje się wyrafinowana prowokacja doskonale zakamuflowana przed wszystkimi.

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka

oraz

wyd. Dolnośląskiemu

wtorek, 13 grudnia 2011

Stosik z wtorku 13

Wtorek 13 jest pod znakiem stosiku
i hasła kuriera:
"Może tak już żadnych przesyłek w tym roku nie zamawiać?" . . .
A pani Listonosz nie ma nic przeciwko doręczaniu paczek ;)




Od góry:
Robert Ziółkowki "Łowcy głów", wyd. Zysk i S-ka
Wendell Speer "Simon Peppercorn. Logowanie do magicznej przestrzeni", wyd. Zysk i S-ka
Jo Nesbo "Łowcy głów" wyd. Dolnośląskie i portal Duże Ka
Marcin Wroński "Officium Secretum. Pies pański" Matras

piątek, 1 lipca 2011

Polska fantazja

"Afgański Zeus"

Nie ocenia się książek po okładkach i zgadzam się z tym w 100%, dodałabym jeszcze, że po skrótowym opisie z tylnej obwoluty także nie, ale to już moje prywatne zdanie. W końcu oba te elementy mają przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika, chociaż nie zawsze tak jest. W końcu i tak powinna być ważniejsza treść lektury, no, ale człowiek to w dużej mierze istota opierająca swoje opinie na pierwszym wrażeniu, korekta sądów przychodzi dopiero w kolejnym etapie - gdy już zaczniemy zapoznawać się z pomysłem autora. W przypadku "Afgańskiego Zeusa" to co widnieje na okładce może sugerować historię przygodową z wątkiem sensacyjnym i elementami fantastyki, ale czy na pewno? Rewolwer, sztylet, sztambuch z mapą, ślady krwi, lampa tranzystorowa, a w tle reliefy bądź płaskorzeźby ... dość osobliwy zbiór, lecz przecież to tylko zapowiedź tego co przygotował autor, a więc czas rozpocząć lekturę.

Początek to huk wybijanych szyb i wypadnięcie gościa restauracyjnego wprost na stojącą dorożkę, czyli wstęp z tzw. "przytupem", a następne słowa tylko w tym utwierdzają. Czyli awantura na całego, a jej prowodyrem jest główny bohater - starszy lejtnant Sergiusz Lawendowski, Polak, w służbie cara i to nie jako podwójny szpieg, ale jako jeden z najbardziej oddanych żołnierzy. Zdrajca, sprzedawczyk? W końcu to 1903 czyli czas zaborów, służba w rosyjskim wojsku raczej z dobrej woli rzadko kiedy zachodziła, a w stopniu oficerskim i to z takim oddaniem to już ewenement. Czy mi się wydaje, że autor odbrązawia mityczną postać patriotycznego bojownika czy to fakt? Ta tematyka jest obecna w książce, ale nie jest głównym motywem, słowa o niej są zarzutem i czymś na kształt wyrzutu sumienia. Jednak głównym wątkiem są przygody Sergiusza Lawendowskiego, które pomimo tego, że swój czas akcji mają na początku XX w. nie są staroświeckie, zaskakują umiejscowieniem intrygi i przebiegiem wydarzeń. Świat tajnych służb, szpiegów, wynalazków znacznie wyprzedzających początek dwudziestego stulecia, jednak to jeszcze wszystko. Na dobry początek telegraf bez drutu, autorstwo przypisywane Anglikom bądź ... przybyszom z Marsa i morderczy w swoich skutkach pokaz capoeiry w wykonaniu blond dziewczęcia. Interesujące wprowadzenie czyż nie? A to wszystko w krajobrazie pod sanktpetersburskiego podwórza generalskiej willi. A to dopiero zalążek całej historii, bo dzielny i oddany rosyjskiemu carowi lejtnant wyrusza do Afganistanu by odnaleźć nieznaną technologię wraz piękną miłośniczką sztuk walki. A podróż od początku ma swoich wrogów w postaci bandytów i biurokracji rosyjskiej, ta druga nawet okazuje się bardziej skuteczna w swoich działaniach. No i nagły zryw sumienia, a raczej jego wyrzutów u generalskich podwładnych narodowo-religijnych, tego raczej dowództwo nie przewidziało. Podróż obfituje w mniej lub bardziej krwawe momenty, nie brak jej też elementów satyrycznych, o to dba szeregowy Maliniak, zwany swojsko Casanową. W Kabulu szpiegowska misja podróżnicza wreszcie może się wykazać swoimi talentami by osiągnąć cel - znalezienia telegrafu bez drutu, oczywiście nie jest to łatwe, ale kto jak nie ta doborowa grupa może tego dokonać? Pomocą służy perski naukowiec, który jest przyjacielem polskiego króla Władysława V. Na zarzut że takiego króla Rzeczpospolita Obojga narodów nie posiadała, odpowiadam - ależ oczywiście, iż taki władca istniał, tylko jego osoba była utajniona, a dokładnie ta historia opisana jest w I części - "Bursztynowe Królestwo". Jednak to co odkrywa jest czymś więcej niż spodziewał się carski generał i znajduje się nie w górach - jak podejrzewano, lecz w miejscu uciech ... w końcu trzeba zadbać o odpowiedni kamuflaż, a ten jest, a raczej był, doskonały.

"Afgański Zeus" to historia, w której przeplata się wątek przygodowy z sensacyjnym, jednak nie jest to kolejna powieść z bardzo poważnym głównym bohaterem, bo ta postać raczej kojarzy się z przedrostkiem anty-. Polak, wierny żołnierz carskiego imperium, dla jego bezpieczeństwa i chwały walczący z innymi nacjami, a nawet z własnymi rodakami, nie wierzy w odzyskanie niepodległości, jest przeciwny kolejnym powstaniom. Ale jego postać, zresztą tak jak pozostałe osoby, jest potraktowany z lekkim przymrużeniem oka, autor "dokłada" każdemu narodowi wciągniętymi w akcję książki, bawi się stereotypami, co daje w efekcie świetną lekturę, bez zbytniej powagi i męczeństwa. A okładka książki i jej treść doskonale współgrają ze sobą, najlepiej to sprawdzić czytając.




Książka przekazana przez portal Sztukateria
i wyd. Dolnośląskiemu za co Dziękuję

sobota, 21 maja 2011

Tajemnica templariuszy

"Tajemnica Baphometa"


Słoneczny, spokojny dzień, prowincjonalny klasztor, kilka sióstr zakonnych odpoczywa na tarasie. Nagle ten błogi odpoczynek zostaje zakłócony, bez żadnego wcześniej ostrzeżenia, przez pojawienie się uzbrojonego mężczyzny, który bez słowa zabija jedną z zakonnic. Zaraz po nim pojawiają się kolejni napastnicy. Pozostałe siostry także zostają zamordowane i to w brutalny sposób. Sprawcy chcieli uzyskać od jednej z zakonni jakieś informacje, jednak kobieta, nawet w obliczu śmierci swoich towarzyszek i własnej, nie wyjawia tego na czym tak zależało zabójcom, pozostawia jednak pewną wskazówkę - w dłoniach zmarłej policja odnajduje obrazek ze świętym ...

Kilkaset kilometrów dalej, Berlin, młodego mężczyznę ktoś chce wciągnąć do samochodu, potem kierujący tym samym autem o mało co nie potrąca go na przejściu dla pieszych, a kilkanaście minut później dochodzi do włamania do mieszkania, które niedoszła ofiara zamieszkuje z siostrą i jej chłopakiem. Zbieg okoliczności? Jakieś porachunki mafijne? A może coś z osobistego obszaru - zazdrosny mąż kochanki? Żadna z powyższych odpowiedzi nie pasuje do sytuacji życiowej Krystiana, więc dlaczego były skierowane właśnie w jego osobę? W ramach zapewnienia mu bezpieczeństwa, a raczej sobie, jego siostra przeprowadza go do swojej przyjaciółki, w ten sposób zniknie z oczu niedoszłym porywaczom/zabójcom/włamywaczom, a w międzyczasie może coś się wyjaśni. Jednak wydarzenia przyśpieszają gdy rodzeństwo dowiaduje się o śmierci matki - siostry zakonnej Malwiny ... Tak, to sama zakonnica, która nie chciała zdradzić informacji napastnikom. Jest jeszcze coś - samobójstwo jej męża oraz ojca Krystiana i Urszuli mogło nim nie być. Nic nie zapowiadało tej tragedii, a po pogrzebie wdowa odesłała dzieci do brata zagranicę, a sama wstąpiła do klasztoru. Czy jej śmierć wiąże się z napadami na jej syna? A może przeszłość sprzed prawie trzydziestu lat jest związana z teraźniejszymi zbrodniami - tymi dokonanymi i niedoszłymi? Policja niemiecka i polska łączy na razie wątek napadu i zabójstwa, szczególnie, że w jednym i drugim, brał udział bordowy samochód - volkswagen golf.

Monastyr, który dopiero od niedawna pełni swą pierwotna funkcję, skrywa też pewien sekret . Brat Iłłarion studiując stare teksty odkrywa w nich podobieństwa do ewangelii jednak inaczej ujmujące dogmatyczne prawdy, na których opiera się chrześcijaństwo. To co tak naprawdę kryje się pod słowami świętych ksiąg ma inną symbolikę niż się wydaje wiernym.

Jak na razie tajemnica skrywa się gdzieś między wierszami, chociaż wyczuwa się ją coraz wyraźniej, szczególnie gdy Krystian przypomina sobie kim jest, a raczej był, święty z obrazka trzymanego przez jego matkę. To nie św. Hugo - tylko Hugo z Payns, założyciel zakonu Templariuszy. Jedna z komandorii znajdowała się w Polsce, w niej przechowywano akta i skarbiec braci. Przodek Krystiana miał w tym samym miejscu dom i znał się z komandorem Templariuszy. Czyli trop stał się wyraźny, nie tracąc przy tym nic ze swej tajemniczości, a wręcz ją jeszcze pogłębiając. Miejsce zamieszkania pradziada kryje metalową szkatułę, czas by potomek odnalazł ją i sprawdził co kryje. Mordercy też nie próżnują, szukają powiązań rodzinnych zabitej zakonnicy i to nie w pokojowych zamiarach, jednak tym razem los im nie sprzyja . Tymczasem brat Iłłarion dokonuje odkrycia, które może wstrząsnąć posadami chrześcijaństwa, wątpliwości ma jego przełożony i chociaż boi się, że informacje te mogą wyjść poza mury monastyru pozwala na dalsze prace.

Kolejne spotkanie zabójców matki Krystiana z nim i jego bliskimi ma już miejsce na terenie klasztoru, gdzie miał miejsce pogrzeb zamordowanych zakonnic. Jego przebieg ma ostry charakter, ale co dziwne, pomimo sprzyjającej okazji tym razem nikt nie ginie, dlaczego? Czyżby odezwało się sumienie w mordercy, a może ...

Nadchodzi moment by się przekonać co kryła, tak starannie, ukryta szkatuła i jaki ma związek z ostatnimi wydarzeniami. Trzy metalowe tuby i list, z którego wynika, że rodzina Krystiana ma za zadanie je przechowywać, nie otwierając ich. To co schowane dotyczy ludzkości i wiary w Boga. Od czasów Templariuszy przodkowie chronili to co zostało im powierzone, pokolenie po pokoleniu, bez oznaczenia daty otwarcia i wskazania człowieka, który ma do tego prawo.
Jaka w tym wszystkim jest rola białoruskiego monastyru? Zgromadzenie nim stało się schronieniem dla braci prawosławnych był pogańska kaplicą, a później katolickim klasztorem, co więcej jego założycielem był ... templariusz. Zbieg okoliczności czy raczej dalszy ciąg tropu, w którym duży udział ma rodzina Krystiana? On sam jest obserwowany przez byłego żołnierza wojny afgańskiej, wynajętego przez Patriarchę rosyjskiego. Co tak naprawdę chroni familia Sommerów, co niepokoi tak wielu ludzi, dla których życie ludzkie jest niczym w porównaniu z odkryciem tajemnicy, poznanej i ukrytej przez Templariuszy?

"Testament Baphometa" = "Kod Leonarda Da Vinci"? Nie, to odrębna historia, chociaż oparta na podobnych założeniach. Nie ma powtórzeń czy zapożyczeń z amerykańskiej książki, jest za to opowieść z sekretnym wątkiem sensacyjnych, który zabiera czytelnika w podróż z nieszablonowymi bohaterami. A tytułowy testament jest całkowicie czym innym niż można by podejrzewać. Chociaż od kilku lat powstaje wiele mniej lub bardziej udanych kopii książki Dana Browna, to Greg Gindick umiał stworzyć oryginalny pomysł i rozwinąć go w kierunku zupełnie nieprzewidywalnym. Jakim? To najlepiej odkryć samemu, podobnie jak czym jest tytułowy testament.

Książka przekazana przez portal Sztukateria 
i wyd. Dolnośląskie  za co Dziękuję

wtorek, 17 maja 2011

Piramidka ;)

Skrzynka pocztowa jest pojemna, a Pani listonosz z uśmiechem jeszcze przynosi przesyłki z książkami :)

Od góry:
Denise Mina "Pole krwi" - zakup własny
Greg Gindick "Testament Baphometa" - portal Sztukateria i wyd. Dolnośląskie
Jean Sasson Nadżwa Bin Laden Omar Bin Laden "Musiałam odejść"
- nagroda za kwietniową recenzję w wyd. Znak