poniedziałek, 28 października 2019

To, co najważniejsze


„Pozwól mi kochać”
Ilona Gołębiowska

Za sukces zwykle płaci się odpowiednią cenę, rzadko kiedy cokolwiek przychodzi bez wysiłku. Czasem nie dostrzega się poniesionych kosztów, natomiast widzi się jedynie efekt końcowy i zbyt często jest on uważany za łatwy do osiągnięcia. Jednak za nim stoją trudne wybory i kompromisy, które mogą wypaczyć obraz widziany przez innych.

Kiedy zamiast słów uznania padają oskarżenia, a dotychczasowe osiągnięcia zostają poddane co najmniej w wątpliwość ziemia człowiekowi może usunąć się spod stóp. Sabina Horczyńska przez lata pracowała na zawodowy prestiż i nie była przygotowana na to, co ją spotkało. Nagle postrzega się ją jako oszustkę i ci, którzy jeszcze nie tak dawno nagradzali ją teraz odwrócili się od niej. Co w takiej sytuacji może zrobić, oprócz prób obrony swojego dobrego imienia? Najlepiej byłoby się gdzieś schronić by na chwilę odpocząć od strachu o przyszłość oraz teraźniejszości, w jakiej widzi się wszędzie ruiny swojego życia. Lipowe Wzgórza mogłoby dać wytchnienie Sabinie, lecz również oznaczają spotkanie z matką, niestety obie kobiety raczej więcej dzieli niż łączy, co dodatkowo jeszcze komplikuje wszystko. Jednak miejsce to jest źródłem dobrych wspomnień i może warto do niego powrócić? Nadarza się ku temu okazja, gdy starsza pani Horczyńska wyjeżdża, podlaskie krajobrazy wydają się być dobrym lekarstwem dla kogoś kto stracił w krótkim czasie tak wiele. Stary dwór stał się punktem gdzie ludzie mogą odpocząć, zrelaksować się, czym będzie dla Sabiny? Na to pytanie musi sama sobie odpowiedzieć, z daleka od Warszawy na chwilę dostaje szansę spojrzenia na swoją egzystencję z innej perspektywy. Co właściwie jest dla niej ważne i co powinno nim być? Przeszłość wydawała się bolesnym, ale zamkniętym rozdziałem, lecz czy nie nadszedł czas by otworzyć do niej drzwi i oczyścić stare rany? Niekiedy tam gdzie w pierwszej chwili widzimy porażkę jest coś zupełnie odwrotnego, dostrzeganego jeśli człowiek da sobie chwilę na złapanie oddechu i zrobienie kroku w trochę innym kierunku niż dotychczas.  

Nie tak łatwo przebaczyć i zrozumieć drugą osobę, zwłaszcza gdy łączy z nią trudna relacja. Ilona Gołębiewska w swojej najnowszej książce pokazuje jaką drogę trzeba pokonać by rozliczyć się z przeszłością i dać sobie oraz bliskim szansę na całkowicie odmienną przyszłość niż ta, która rysowała się na horyzoncie. W „Pozwól mi kochać” jest bardzo wiele emocji, będących źródłem napięć, wzajemnych pretensji i odcinania się za wszelką cenę od tego, co było. Jednak przede wszystkim jest to opowieść o cechach sagi rodzinnej, w jakiej główną rolę odgrywają kobiece postacie – silne, zdobywające świat i wydające się otoczeniu spełnionymi, lecz to jedna strona, druga nie jest już taka oczywista, skrywana przed otoczeniem i niekiedy przed samym sobą. Obie tworzą barwną uczuciową mozaikę, w której nie brak bolesnych tajemnic i starych ran, wydających jedynie na pierwszy rzut oka zabliźnionych, ale nie tylko one tworzę tę historię. Ważna jest również teraźniejszość, gdzie pojawiają się szanse i ludzie, jakich nikt nie spodziewał się i dzięki którym rozkwita nadzieja na coś nowego, nieoczekiwanie uchylające drzwi do zupełnie nowego świata. „Pozwól mi kochać” nie jest schematyczną historią, kryje w sobie niejedną okazję do refleksji nad obliczami miłości i  sekretami, rzucający długo swój cień na podejmowane decyzje.







Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA