niedziela, 25 lipca 2021

Wczoraj, dziś, jutro

Przedpremierowo:

„Gdyby miało nie być jutra”

Agnieszka Lingas-Łoniewska

 

Jutro zawsze nadchodzi, chociaż czasem chcielibyśmy, żeby nie nadeszło, ani to, a tym bardziej kolejne. Kiedy coś kończy się nagle, tak jakby nie było wczoraj i dnia dzisiejszego, to wydaje się, że świat powinien zatrzymać się, lecz on nadal kręci się i przypomina o tym, co było i czego już nie ma. Jednak przeszłość nie odchodzi nigdy do końca, zawsze pozostawia coś, co niekiedy wraca wtedy gdy myślimy, że już dawno odeszło.

 

Nie zawsze da się zapomnieć przeszłości, nawet jeśli pragnie się z tego ze wszystkich sił i robi wszystko by to nastąpiło. Kiedyś Igor i Milena byli dla siebie kimś najważniejszym. Kiedyś każdy nowy dzień był okazją by być z sobą. Kiedyś … Niestety ona bez słowa zniknęła z jego życia, a on musiał nauczyć się egzystować bez niej. Lata później oboje spotykają się w miejscu jakie widziało ich szczęśliwych i pokonanych, nie są już nastolatkami, mają na swoim życiowym koncie sukcesy, ale czy to im wystarcza? Milena nie jest już tamtą dziewczyną, zdradzoną i upokorzoną, chce spojrzeć w oczy temu, kto ją zawiódł tak jak nikt wcześniej i nikt później. Dla Igora szaleństwo ma konkretną twarz, by ją zapomnieć zaczął żyć na krawędzi, często zapuszczając się daleko poza nią. Upływ czasu wcale nie zmniejszył bólu jaki odczuwał gdy nawet najmniejsze wspomnienie o tym, co było dawało o sobie znać. Teraz oboje stawiają czoła sobie i uczuciom, które wcale nie osłabło. Nie są już tamtymi młodymi ludźmi, wierzącymi, że razem zdobędą świat, zrobili to osobno, lecz wciąż jeszcze nie mają tego, co najważniejsze. Rozsądek podpowiada ostrożność, ale serca … serca tak samo jak dawniej są szalone …

 

Agnieszka Lingas-Łoniewska niejednokrotnie już odsłoniła przed czytelnikami najtrudniejsze ludzkie emocje, jakie bywają skryte głęboko i często są niedostrzegane przez większość, ale wciąż są obecne w sercu i umyśle. „Gdyby miało nie być jutra” już na wstępie sygnalizuje, że ta historia oparta jest na uczuciach, w nich ma swój początek, one kierowały i będą kierować bohaterami nieustannie i w końcu to one zatriumfują. Czy będzie to słodkie zwycięstwo czy też bolesna porażka? Jedno i drugie ma swoje źródło w miłości i nienawiści, jedno od drugiego dzieli czasem ułamek sekundy, niedopowiedzenie, kłamstwo. A kto jak nie Dilerka Emocji odda je w pełni, z wszystkimi niuansami i kontrastowymi barwami? No właśnie, dlatego warto wygospodarować odpowiedni czas by móc się spędzić czas z najnowszą książką Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, bo na pewno tak szybko nie oderwiecie się od niej, postaci oraz przede wszystkim ich splątanych losów. Przeszłość i przyszłość w tej powieści połączone są bolesnymi szwami, mniej lub bardziej widocznymi, lecz wyraźnie odczuwalnymi. Pisarka nigdy nie zadawala się prostym poprowadzeniem wątków, tak samo jak i wybiera trudne pytania oraz niełatwe odpowiedzi, w „Gdyby miało nie być jutra” dostrzega się to na każdym kroku. Podczas czytanie nieraz ma się wrażenie, że jest się tuż obok bohaterów, nie gdzieś z boku, ale na tyle blisko, że dokładnie widzi się jak to, co dzieje się pomiędzy nimi odzwierciedla się na ich twarzach, w drobnych gestach. To wszystko ma przełożenie na kierunek, w którym podąża fabuła. Nie brak w niej emocji, tych dających siłę by walczyć o miłość, lecz i takich raniących głęboko i nie pozwalających zapomnieć o sobie. Pewne historie trzeba przeczytać, poznać od podszewki i pozwolić sobie na powrót do nich, ponieważ jednokrotna lektura to stanowczo za mało.

 

 Premiera:

28 lipca

 

 

Za możliwość
przeczytanie książki
dziękuję: