Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bernard Minier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bernard Minier. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 stycznia 2019

Zbrodnia


„Siostry”
Bernard Minier

Przeszłość zawsze wraca w momencie kiedy nie jesteśmy na to gotowi, wdziera się w życie i destabilizuje wszystko to, co z trudem udało się poskładać w całość. Nie da się o niej zapomnieć, a zignorowanie, prędzej czy później, przyniesie jeszcze więcej problemów. Stawienie jej czoła wymaga odwagi i przede wszystkim przyznania się do błędów, czasem popełnionych przez innych. Cena zawsze jest wysoka, ale niekiedy w zamian otrzymuje się spokój, przynajmniej na chwilę.

Dwadzieścia pięć lat to szmat czasu, co pozwala na zepchnięcie gdzieś w kąt pamięci tego, co kiedyś zmieniło perspektywę postrzegania świata. Niestety dla Martina Servaza los nie jest łaskawy i przypomina o sprawie, która naznaczyła początek jego pracy w roli stróża prawa. Dwie ofiary brutalnych morderstw w białych sukienkach stają mu przed oczami gdy pojawia się na miejscu nowej zbrodni. Nie jest już policyjnym żółtodziobem niewiele starszym od zamordowanych, teraz jest już doświadczonym detektywem, lecz dochodzenie z przeszłości wciąż nie daje spokoju Servazowi. Zamordowana jest żoną autora bestselerowych kryminałów i dawnego podejrzanego, wtedy został oczyszczony z zarzutów, teraz także wydaje się nie mieć nic wspólnego z obecnym dramatem. Wątpliwości powracają, pewne szczegóły wciąż nie dają spokoju, a teraźniejszość tylko zdaje się potwierdzać dawne przypuszczenia. Jednakże wówczas i współcześnie przede wszystkim głos będą miało dowody, nie intuicja, chociaż podobieństwa są wyraźne i trudno je zbagatelizować. Martin Servaz tym razem nie zamierza zatrzymać się w pół kroku, ma o wiele większe możliwości oraz doświadczenie, które podpowiada mu jaką drogą ma podążyć. Ale czy nie daje się ponieść wyobraźni? Rzucenie oskarżeń nie jest trudne, lecz poparcie ich rzetelnymi wynikami śledztwa jest żmudną pracą, nie gwarantująca zwycięstwa nad złem. Przyjeżdżając do luksusowej willi Servaz otworzył drzwi do wydarzeń, jakie znowu wstrząsną nie tylko nim …

Jeżeli szukacie prostego schematu czarno-białego to w książkach Bernarda Miniera raczej go nie znajdziecie. Jednak w zamian otrzymacie coś istotniejszego – obraz kogoś, kto już nie raz musiał wybrać pomiędzy mniejszym i większym złe oraz to, co za tym idzie czyli egzystencję ze świadomością, że pomimo, iż innej drogi nie było to i tak już zawsze będzie ona obciążała umysł i duszę. Pisarz w każdym swoim kryminale stawia głównego bohatera w sytuacji gdy musi się on zmierzyć z tym, co było i tego owocami, nierzadko gorzkimi i raniącymi. Jednak w tym gatunku najważniejsza jest zagadka i motyw, jednego i drugiego nie zabrakło w najnowszym tytule oraz jak zawsze oczywistość i czarno-biały wzór postępowania w ogóle nie wchodzi w grę.  Co więc w „Siostrach” jest tak intrygujące? Całość, doskonale skomponowana z pełnych napięcia rozdziałów, wciąż podwyższających natężenie mroku i poziom zaintrygowania oraz bohaterowie, niejednoznaczni i pełni sprzeczności. Bernard Minier do perfekcji opanował tworzenie kryminalnego klimatu noir oraz pokazywania twarzy zła, postacie wychodzącego spod jego pióra są nim naznaczone i wciąż znajdują się w jego cieniu. „Siostry” wyróżniają się także dobrze zarysowanymi wątkami sięgającymi głęboko w psychologiczne aspekty ludzkiej natury. Jednak najważniejsze jest docieranie do sedna czyli kto i dlaczego zabił, ścieżka do znalezienia odpowiedzi jest kręta i pełna reminiscencji oraz bolesnych rozrachunków. No i pozostaje jeszcze finał, w jakim się w czynach.







Za możliwość przeczytania książki
 dziękuję 
wyd. Rebis


piątek, 7 listopada 2014

Triumf zła

"Nie gaś światła"
Bernard Minier


Jak wygląda zło? Czasami nie wiadomo o nim nic, jedynie to, iż wkroczyło do Twojego życia, bez pytania, zapowiedzi lub jakiegokolwiek znaku, że jest tuż obok. Oczywiście wiesz, że istnieje, dotyka innych ludzi, jednak Ciebie przecież to nie dotyczy, ponieważ staje na drodze innych. Aż do momentu kiedy daje o sobie znać, wtedy nie dowierzasz, bo to niemożliwe. Dlaczego Ty, a nie ktoś drugi? Może nie dostrzegasz czegoś co leży u jego źródła, wszystko ma gdzieś swój początek ...


Ktoś wie jaki jest słaby punkt Christine, chociaż wydawałoby się, że taki nie istnieje w tej kobiecie. Człowiek sukcesu, zdobywający dokładnie to czego i kogo chce, nie ma dla niej przeszkody nie do pokonania. Jeden list zmienia nagle wiele w jej życiu, nie ona była jego adresatem, przypadkowo go przeczytała, nie pozostała obojętną na słowa w nim zawarte. Głupi żart czy prawda? Może ani jedno, ani drugie? Tylko dlaczego spokojna dotąd egzystencja zaczyna walić się w gruzy? Wróg bardzo skutecznie wbija kolejne kolce w Christine, czyni to niepostrzeżenie dla otoczenia, lecz boleśnie dla niej. Z pozoru nie dzieje się nic niezwykłego, ale z dnia na dzień grunt usuwa się kobiecie spod nóg. Dlaczego ona? Dlaczego teraz? Dlaczego nikt tego nie zauważa? Dlaczego ... Przecież to niemożliwe by było realne, podobno gdy rozum śpi budzą się demony, tylko co zrobić by je unicestwić? Christine coraz mocniej odczuwa ataki na siebie i na to, co zbudowała. Nie wie kto jest wrogiem, kto przyjacielem, coraz bardziej staje się pewna, iż stała się celem.

Komisarz Martin Servaz poznał ból od podszewki, wie również co oznacza stracić kogoś bliskiego. Odizolowanie się od świata wcale nie pomaga, daje jednak możliwość pogrążenia się w żałobie i cierpieniu. Każdy kolejny dzień przypomina o tym, co było i że następny wcale nie przyniesie ulgi. Od czasu do czasu udaje się przywdziać maskę dawnego ja, ale to jedynie gra ... Czy pewna przesyłka jest w stanie wyrwać Servaza z letargu w jaki popadł? Kto uwierzy policjantowi z depresją, iż naprawdę wpadł na trop kryminalnej sprawy? Co może jeszcze stracić, bo nadzieję już dawno pogrzebał zbrodniarz?

Tam gdzie nikt nie widzi niczego zbrodniczego Christine i komisarz dostrzegają cień intrygi, jaka niszczy życie z morderczą skutecznością. W atmosferze podejrzeń i oskarżeń, brak dowodów powoduje, że prawda uważana jest za kłamstwo, a zabójcze oszustwa za rzeczywistość. Strach niczym pajęczyna otacza swoje ofiary nie pozostawiając im wyboru. Kiedy utracono już wszystko pozostaje jedynie ... atak

Francja i Paryż nie przedstawione jako romantyczne miejsca pełne kulinarnych przysmaków i zabytków, lecz pogrążone w mroku i zimne zbiory punktów. "Nie gaś światła" to książka podczas czytania, której ciepło ani razu nie gości ani w umyśle, ani w sercu czytelnika, zamiast niego jest przenikający chłód i ciemność. Autor wciąga czytających w rzeczywistość gdzie nic i przede wszystkim nikt nie jest tym na kogo na pierwszy rzut oka wygląda, zło, chociaż wciąż ukrywające się pod różnymi maskami, jest aż nazbyt namacalne. Dwa, całkowicie wydawałoby się odrębne wątki, nie mające ze sobą nic wspólnego coraz bardziej zazębiają się ze sobą by w finale dać całkowicie nieoczywiste rozwiązanie, w jakim dobro okazuje się przewrotne, a bohaterowie podejmują nieoczywiste decyzje. Jednocześnie tam gdzie kończy się jedna historia kolejna odkrywa część swojej tajemnicy. Bernard Minier odsłania najbardziej intymne zakątki umysłu, gdzie rodzi się idea zbrodni i kary również.  Dobro bywa przewrotne, a w ciemności trudno je odnaleźć ...


           Dziękuję za możliwość 
             przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)