Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Berenika Miszczuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Berenika Miszczuk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2026

Misja: Tartar

„Ja, potępiona”

Katarzyna Berenika Miszczuk

 

Sploty okoliczności bywają zaskakujące i całkowicie zmieniające to, czego raczej zmieniać nie chce się. No cóż zapobiec im trudno, a czasem bywa to wręcz niemożliwe. Wystarczy jedno małe nieporozumienie albo brak informacji i dokonuje się nieoczekiwana zmiana. Pogodzić się z sytuacją czy próbować odwrócić sytuację? Jeśli jedno i drugie jest niemożliwe to trzeba znaleźć trzecie wyjście, a gdy go nie ma? Nie pozostaje nic innego jak poruszyć niebo oraz piekło i je znaleźć!

 

Diablica, anielica i … potępiona. Jak na jednego człowieka to trochę dużo, nawet można by rzec, że dużo za dużo. Jednak jest małe, nie takie małe, „ale” i ma na imię Wiktoria. To już powinno wiele powiedzieć lub przynajmniej dać do myślenia, kto był zamieszany w taki obrót spraw czy to naprawdę za wiele. Niebo i piekło było do zniesienia albo nawet więcej niż to, lecz Tartar jest punktem na niecodziennej mapie peregrynacji śmiertelniczki z pewną iskrą nie do przyjęcia. Co jak co, ale tu są potrzebne zdecydowane kroki czyli ucieczka, tyle, że nikt nie uciekł z tego miejsca. Tak, to nie był dobrowolna podróż, trzeba więc być znowu tą, która wyznaczy nowy szlak. Zaprzyjaźnione diabły, aniołowie również, powinni być pomocni w tym temacie, lecz czy będą? Pytanie może powinno być brzmieć co z tego wyniknie, zwłaszcza, iż Tartar to adres obecnego zamieszkania między innymi Nerona, Stalina i Elżbiety Batory. Towarzystwo bardzo mocno kontrowersyjne, a upływ czasu wcale nie podziałał na ich charaktery, i co więcej mordercze zapędy, łagodząco czyli łatwo już było. Pozostaje więc działanie niestandardowe, pomoc Beletha byłaby co najmniej wskazana, ale gdzie on się podziewa? Sprawę należy załatwić po swojemu i trzymać kciuki za powodzenie, gdyż Wiktoria zdążyła podpaść pewnej krwiożerczej damie i chyba nie jedynie jej.

 

Piekło już było, w niebie zamieszanie zrobione, cóż więc pozostało? Tartar pozostał, a główną rolę odgrywa Wiktoria, bohaterka o wielu przymiotach i talentowi do wpadania w kłopoty, za sprawą własnych i diabelskich wpadek. Nowa odsłona perypetii śmiertelniczki i jej diabelskich oraz anielskich znajomych. Podobno gdzie diabeł i jak wiemy już anioł nie mogą sprawić zamieszania tam pojawia się bohaterka spod pióra Katarzyna Bereniki Miszczuk. Tu nie ma miejsca na spokój, chociaż refleksje pojawiają się, lecz dominuje akcja i reakcja, a gdzieś w tle, między wierszami coś o wiele potężniejszego. Doskonała zabawa gwarantowana, dialogom daleko do nudy, a czarny humor jak najbardziej obecny, tak samo jak i ten sytuacyjny. Oprócz głównej bohaterki mamy również całą plejadę postaci, wcale nie anonimowych, ale ich przedstawienie z nowej perspektywy okazuje się naprawdę kreatywne. Zresztą trzeci tom to prawdziwa „jazda bez trzymanki”, tu nie ma czegoś takiego jak „nie da się” i „ nie można”. Owszem da się i można, Katarzyna Miszczuk pokazuje, że nawet niebo i piekło nie są granicą, pozostaje teraźniejsza destynacja bohaterów, ta okazuje się równie intrygująca i daleko jej do tego, czego moglibyśmy przypuszczać. W „Ja, potępiona” nie ma przewidywalności, rozrywka i owszem oraz pewna łamigłówka do rozwiązania, od niej wiele zależy i tu pisarka rzuca wszystkim niezłą zagwozdkę. Czy zostanie rozwiązana? Z pewnością nie jest tak oczywista jak by się wydawało i widać to w fabule, lecz oczywiście na pierwszym miejscu zgodnie z tytułem jest postać skupiająca na siebie uwagę wszystkich i z tej roli nie wychodzi ani na moment. Jak czyta się tę lekturę? Szybko, chociaż chce się wydłużyć, lecz pojawia się nieustannie pytanie „co jeszcze wydarzy się?”, ze śmiechem i bez zbędnych przerw.


                                 Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

sobota, 13 grudnia 2025

Bieszczadzka magia

Nowość:

„Zatracenie”

Katarzyna Berenika Miszczuk

 

Spokojnie to już było! Teraz jest cisza przed burzą! Jaką? No cóż z pewnością taką, która zostanie zapamiętana. Nawet więcej, gdyż bez wątpienia pozostawi po sobie ślad. Pozostaje więc czekać z założonymi rękoma lub… przygotować się na to, co ma wydarzyć się!

 

Pensjonat w Bieszczadach brzmi jak marzenie, ale nim się ziści trzeba pokonać czasem dość wyboistą drogę. Ewa Wrzosówka właśnie o tym się przekonuje. Remont właśnie w pełni, a taki dom jak Mnichówka łatwo nie poddaje się zmianom. Jednak jego właścicielka trzyma się planu i nie zamierza poddawać się. Zwłaszcza, że ma pomoc swojego księgowego, piekielnie zaangażowanego i to dosłownie. Adam Iskrzycki oprócz talentu do liczb ma również inne pomocne talenty, zwłaszcza przydatne w takim miejscu. Powiedzmy sobie szczerze ta dwójka ma niejedną tajemnicę i lepiej by miejscowi o tym nie dowiedzieli się. Może i ostatnią czarownicę spalono deczko czasu temu, lecz lepiej na zimne dmuchać. No i jeszcze ta przepowiednia i ból korzonków. Co za dużo to niezdrowo! Zbliżają się również urodziny Ewy, dokładnie w noc Kupały, natomiast w pobliżu jakoś robi się tak dość tłocznie od różnorodnych zdarzeń tudzież odwiedzin. Jak w takich okolicznościach obchodzić urodziny? Łatwo nie będzie, prosto też już było, teraz  pozostaje zorganizować imprezę… Czy będzie ona niezapomnianym wydarzeniem? No cóż Mnichówka nie na daremno ma swoja legendę, a że ciut mroczną? W Noc Kupały niejedno zdarzy się!

 

Za niektórymi bohaterami tęskni się i czytelnik wypatruje kiedy pojawi się kontynuacja z nowymi perypetiami. Ewa i Adam w „Kuszeniu” zapisali się w pamięci  warto było poczekać na dalszy ciąg z ich udziałem. Rozkręcili się na dobre, zresztą nie tylko oni, ale nie ma co spojlerować, najlepiej jest się samemu przekonać o tym, a będzie  czym. Mnichówka nie straciła nic ze swojej legendy, nawet można powiedzieć, iż co nieco zostanie wzbogacona. Postarali się o to tak pierwszoplanowi bohaterowie jak i drugoplanowi, ci z krwi i kości oraz mniej materialni. Trzeba przyznać, że mało kto ma tak bogatą wyobraźnię oraz talent do łączenia różnorodnych mitów i postaci w spójną całość, zaskakującą nieustannie, jednocześnie lekką oraz wciągającą, chociaż i mroczniejszy cień dostrzegalny jest oraz doskonale podkreśla wszystkie wątki. Nie da się nie wspomnieć przynajmniej o humorze, chociaż to w żadnym wypadku komedia, to dialogi wprost skrzą się od niego. „Zatracenie” jest historią, w jakiej dzieje się naprawdę dużo i pojawiają niespodziewane postacie, jakie gdzie indziej wydawałyby się przypadkowe, natomiast w niej doskonale pasują. Para głównych bohaterów pokazuje, że Bieszczady kryją niejedną tajemnicę, a ile jeszcze czeka na ujawnienie to jedynie wie ich twórczyni, lecz jedno jest pewne: oczekiwanie na ciąg dalszy rozpoczęło się!


piątek, 16 lutego 2024

Święta, świeta i ...

Nowość:

„Mszczuj”

Katarzyna  Berenika Miszczuk

 

Trudno walczyć z przeznaczeniem. Oczywiście niejeden próbował, próbuje i z pewnością podejmie takie próby. Czy jest to skazane na klęskę? Tego nie wie nikt, odpowiedź przeniesie to, od czego chciało się uciec, nawet jeśli nie wierzymy w jego znaczenie…

Szczodre Gody zobowiązują do pewnych zachowań, czy tego się chce czy nie. Zwłaszcza szeptucha i kapłan powinni dać dobry przykład. Tyle, że Jarogniewa nie tak wyobrażała sobie ten moment w roku, spotkanie ze swarnym bogiem i kryzys wiary u Mszczuja to chyba za dużo nawet jak na nią. A może wcale nie? Święta dopiero rozkręcają się, a atmosfera w Bielinach i okolicach staje coraz bardziej gorąca, pomimo zimy stulecia. W takich okolicznościach najlepiej zachować zdrowy rozsądek, lecz czy to wystarczy? Tym razem sprawa jest poważna, bo ważą się losy Bielinianek i Jaga zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, bo kto jak nie ona ochroni je, ale czy zdoła również zadbać o siebie? Do pomocy ma Mszczuja, jednak on, jak to on, chadza swoimi ścieżkami, chociaż dobrych chęci mu nie brak, za to wiary już tak. No i jeszcze te nieoczekiwane odwiedziny gościa ze wschodu, przynoszącego z sobą wielce kłopotliwe dary i nie mniej problematyczne oczekiwania. Jak w takich warunkach w ogóle myśleć o świętowaniu? Co wyniknie z decyzji podjętych w tak trudnych chwilach? Z pewnością skutki zapamięta bieliniańska szeptucha oraz każdy, kto miał z nią do czynienia!

Niejednokrotnie już pisałam jakie to dobre i jestem pewna, że jeszcze wiele razy padną te słowa. Jednak teraz dotyczą „Mszczuja”, kontynuacji sagi Kwiat Paproci, równie dobrego jak wcześniejsze części i dającego nam okazję odwiedzić dobrych znajomych lub poznać nieszablone osoby, obalające niejeden mit oraz będące źródłem wielu legend. Słowiański klimat plus sekrety śmiertelników i bogów, a do tego spora dawka magii. Czego chcieć więcej? Mogłoby się zdawać, że już niczego, ale jak wiadomo apetyt rośnie w miarę czytania, a tak naprawdę nawet wcześniej. Spora dawka humoru, dość wytrawnego niekiedy, świąteczny nastrój, lecz oczywiście całkowicie w stylu głównych postaci oraz całkowity brak nudy to tak na sam początek. Potem jest jeszcze lepiej, bo jak wiadomo boskie spotkania z mało przewidywalnymi szept uchami i kapłanami oraz charakterni bohaterowie naprawdę pokazują, że stać ich dużo. Katarzyna Berenika Miszczuk zadbała by czytelnicy zapamiętali odwiedziny w Bielinach, gdzie rzadko kiedy panuje spokój, a jeśli już to raczej przed burzą, po jakiej niejednokrotnie pozostają zgliszcza. Lektura „Mszczuja” należy do kategorii tych, po zakończeniu których czekamy z niecierpliwością na kolejny tom i zaczynamy czytać od nowa, bo nie tak łatwo rozstać się z postaciami.

 

Za możliwość przeczytania książki
 dziękuję:
 

 

niedziela, 19 czerwca 2022

Miłe złego początki

Nowość

„Gniewa”

Katarzyna Berenika Miszczuk

 

Nuda wcale nie jest przereklamowana. Jednak jak to bywa doceniamy przewidywalność i spokój jaki z sobą niesie gdy zostaje po niej jedynie wspomnienie. No cóż wiadomo, że trzeba ostrożnie wypowiadać życzenia, bo niektóre szybko się spełniają, chociaż raczej z tego faktu zadowolenia nie ma. Pozostaje więc jedynie stawić czoła temu, co nadchodzi i być mądrzejszym w przyszłości, ale jak wiadomo z tym bywa różnie.

 

Szeptuchowy interes rozwija się, może nie spektakularnie, lecz narzekać, przynajmniej zbytnio, Gniewa nie ma na co. Nabiera doświadczenia, a i przy okazji mieszkańcy Bielin przyzwyczajają się do niej oraz metod jakie stosuje. W końcu to lata osiemdziesiąte dwudziestego wieku, a nie jakiś ciemnogród! Zresztą aż tak mocno nie przejmuje się plotkami, co innego Mszczuj, ten to czasem aż za bardzo bywa przewrażliwiony. Ale jak wiadomo dobre złego początki, spokojna egzystencja zostaje przerwana przez nagłą śmierć. Nie byłoby w tym nic ciekawego dla bielińskiej szept uchy gdyby nie byłą jej klientką i to ona, nie kto inny, widział ją żywą jako ostatni. Takie fakty nie robią dobrej reklamy żadnym interesom, a wiadomo nie od dziś, iż lepiej dmuchać na zimne i nie zostawiać niczego przypadkowi czyli stróżom prawa. Okoliczności wskazują, że coś na rzeczy jest czyli trzeba zabrać się do roboty. Na tym nie koniec niespodzianek, kolejne czekają już na Gniewę, jedne mają boska postać, drugie wiążą się związkami, jakich wydawało się, że uniknęła kilka lat wcześniej. Nie pozostaje nic innego jak zaprowadzić porządek w okolicach Łysej Góry, lecz czy i we własnym życiu? To już się okaże, bo ludzko-boskie konszachty miewają różne finały.

 

Powrót do Bielin jak zawsze okazał się doskonałym wyborem, który pewnie niejednokrotnie zostanie powtórzony, podobnie jak był w przypadku wcześniejszych części. Nie ma to jak spotkanie z dobrymi znajomymi, jacy w ciut młodszej wersji, w końcu kobietom lat się nie powinno liczyć, a szeptuchom to już w ogóle, są równie doskonali jak w dojrzalszej odsłonie. W „Gniewie” możemy liczyć na wszystko, co  sprawia, że po prostu zostajemy pochłonięci przez lekturę. Odnajdziemy w niej intrygujące zagadki, liczba mnoga wcale nie jest na wyrost, postacie, nieustannie zaskakujące oraz oczywiście sama kanwa powieści oraz całego cyklu, dostarczająca niesamowitych zwrotów akcji. Jak już niektórzy zdążyli się przekonać, a reszta ma ku temu doskonałą okazję, tytułowa postać ma życiorys więcej niż bujny i obfitujący w niejedną przygodę. Katarzyna Berenika Miszczuk w każdej części po mistrzowsku wprost łączy motywy słowiańskie z ludowymi oraz zagadkami i perypetiami zawadiackich bohaterów. Nie da się również zapomnieć o humorze, ale przede wszystkim zawsze podczas czytania przenosimy się w świat gdzie czeka na nas historia pełna nieprzewidywalnych zdarzeń i po prostu nieodkładalna. Pisarka nieodmiennie splata w coraz to nowy wzór losy postaci z legendami i mitami, dodając do tego odpowiednią porcję tajemnic oraz szczyptę magii.

 

 


wtorek, 30 listopada 2021

Boskie i ludzkie

 „Nawia”

Katarzyna Berenika Miszczuk, Marta Krajewska, Anna Szumacher, Jagna Rolska, Rafał Dębski, Martyna Raduchowska, Marcin Podlewski, Marcin Mortka

 

Jak mówi przysłowie wiara przenosi góry, pozwala sięgnąć dalej i zdobyć wydawałoby się niemożliwe. Jednak czy można jej ślepo zaufać? To, co niematerialne zdaje się być ulotne, nie do końca realne, nie dające się uchwycić, ale siła oddziaływania jest ogromna, tak pozytywna jak i negatywna. Przekonujemy się o tym, najczęściej gdy nas to osobiście dotyka.

 

W pewnych dniach roku uchyla się zasłona pomiędzy naszym światem i tym, wydającym się istnieć jedynie w legendach czy mitach. Trudno uwierzyć patrząc wstecz, że było się uczestnikiem niesamowitego wydarzenia. Może to był czar sobótkowej nocy, ale Marek zbyt dobrze pamięta co działo się w tym konkretnym miejscu kilka godzin wcześniej. Ma też dowód, chociaż czy ktokolwiek uwierzyłby w jego słowa? Pradawna bogini, dawno zapomniane obrzędy i kilka niezwykłych godzin czy to faktycznie miało miejsce? Tam gdzie  proboszcz z sołtysem nie dadzą rady na pewno poradzi sobie szeptucha Olesia. Kto jak to, ale ona ma sposób na wszystko, na wszystkich zresztą także. Do kogo więc zwrócić się z nierozwiązywalnym problemem? Tylko do niej, w końcu od dekad pomaga każdemu, starowinka wie jak osiągnąć to, czego chce. Dwaj rządcy dusz o tym przekonują gdy bierze sprawy w swoje ręce. Prawnuczka dzielnie jej pomaga, ale mistrzynią jest Olesia. W końcu trzeba odpowiednio zadbać o swój image, nawet wykorzystując do tego czary oraz boginki i przy okazji, albo wcale nie, zagrać na nosie starej znajomej. Miłość podobno nie zna granic, a co jeśli one są i nie wolno ich przekraczać? Bystek wie jaka jest cena jego uczucia, lecz czy zna ją Izbirka? Kilka chwil dało dziewczynie szczęście, jednak czy one były warte skutków? Pewne jest jedynie to, że woda, która kocha da to, czego nikt inny będzie w stanie.

 

Ośmiu autorów i osiem opowiadań, które przenoszą czytelnika w świat nie zawsze odległy, lecz taki, z jakim na co dzień nie stykamy się. Świat słowiańskich legend, mitów, klechd, zapomnianych bogów i bogiń oraz wszelakiej maści magicznych stworzeń. Barwne historie czyta się szybko, nie ze względu na objętość, ale na to, co przekazują i w jaki sposób. „Nawia” to antologia różnorodna, chociaż ze wspólnym motywem, lecz pokazana z indywidualnych perspektyw pisarek i pisarzy. Każda opowieść jest inna, intrygująca oraz zaskakująca, nie brak w nich tajemnic i przygód. Czasem skupiają się na emocjach, a niekiedy skrzą humorem i komediowymi sytuacjami. Nie brak w nich również ponadczasowych prawd  i zasad, lecz zawsze na pierwszym miejscu jest słowiański duch, jakiego obecność nie jest tylko symboliczna. Wprost przeciwnie widoczny jest na pierwszy rzut oka i nie daje o sobie zapomnieć, ale autorki i autorzy nie stawiają jedynie na ten element. W cieniu nie pozostają pozostałe postacie, które odgrywają także pierwszoplanowe role. W „Nawii” odnajdujemy śmiech, uczucia, mroczną stronę ludzko-boskiej natury oraz tę jej jaśniejsza stronę. Opowiadania przenoszą nas w głęboką przeszłość, ale też toczą się w teraźniejszości, bohaterowie mają boskie korzenie i ludzkie, jednakowo rzucają czar na czytelników odkrywając przed nim bogactwo słowiańskiej kultury.

 

środa, 30 czerwca 2021

Sekrety jakich mało

PREMIERA:

„Gorące sekrety”

Katarzyna Berenika Miszczuk, K.A. Figaro, Jagna Rolska, Maya Frost, Anna Kasiuk, Agnieszka Rusin, Zuzanna Arczyńska.

 

Każdy ma sekrety, małe, duże, takie, które są słodką tajemnicą lub wprost przeciwnie – brzemieniem, obciążającym sumienie. Jedne z nich rodzą się z braku ostrożności, drugie z marzeń, są i takie, powstające ze splotu okoliczności, czasem dość niezwykłych. Łączy je jedna cecha wspólna czyli tajemniczy charakter, czasem dodający pewności siebie i odwagi by zrobić coś innego, może nawet sięgnąć po zakazany owoc lub po prostu po to, czego się pragnie.

 

Podobno spółki nie przynoszą niczego dobrego, ale czy nie warto zaryzykować by spełnić swoje marzenia? Ewa ma takie jedno, konkretne i wbrew dobrym radom zamierza je wprowadzić w życie. Zwłaszcza, że zyskuje dość niespodziewana pomoc. Adam Iskrzycki jest jej prawdziwym aniołem, ale czy tak naprawdę jest? Co ukrywa niezwykle zdolny pomocnik? No i dlaczego umie oprzeć się wdziękom pięknej wspólniczki? Odpowiedź jest dość zaskakująca, czy Ewa jest na nią gotowa? Do zakochania jeden krok, no może dwa, Anette właśnie zrobiła je i czeka dokąd ją doprowadzą. Trochę tajemnicy dodaje jeszcze uroku, wszystko zdaje się zmierzać w odpowiednim kierunku. Jeszcze tylko chwila i pragnienie zostanie zaspokojone. Jaki będzie finał tego romansu? Nieprzewidywalny, chociaż gdyby tak przeanalizować … ale kto analizuje uczucia? Zabawa człowiekiem, nawet taka wydająca się nieszkodliwa i wprost mogąca uchodzić za dobry uczynek nie jest niczym złym, nieprawdaż? Gabriel nie umie i nie chce oprzeć się takiej propozycji, szczególnie, że nagroda jest niezwykle kusząca. Jego zwycięstwo jest przecież oczywiste, uwielbia kobiety i to z wzajemnością. Swój talent i nie tylko wykorzysta w dobrym celu, tyle, że finał może się różnić od wymyślonego scenariusza. Gdzie znajduje się haczyk w tej grze?

 

Upalne lato, gorące sekrety i bohaterowie czerpiący z życia pełnymi garściami. Prosty motyw? Schemat powielany co roku letnią porą? Nic z tych rzeczy. Siedem autorek udowadnia, że ich wyobraźnia nie zna granic i dają temu dowód w swoich opowiadaniach. Każde jest inne i zaskakujące oraz z tajemnicą, która steruje akcją, czasem zza kulis, lecz zawsze tak, by zaciekawić, wciągnąć do swojej fabuły i sprawić, że zapominamy gdzie jesteśmy. „Gorące sekrety” już swoim tytułem zdradzają jaka będzie temperatura emocji w nich, a kolejne historie potwierdzają to w stu procentach. No i oczywiście postacie, nietuzinkowe to niekiedy zbyt mało powiedziane, z jakimi znajomość zawiera się niezwykle szybko, ale oczywiście co nieco lub nawet o wiele więcej nie dowiadujemy się od razu. Na wszystko przychodzi odpowiedni moment i pisarki zadbały by nie następował on zbyt szybko, ale dokładnie w chwili kiedy nie spodziewamy się i całkowicie zmienia się perspektywa. Siedem ognistych opowiadań z letnim klimatem w tle zapowiada wiele wrażeń czytelniczych odpowiednich na upalne dni, lecz nie jedynie. „Gorące sekrety” doskonale sprawdzą się również gdy za oknem pogoda nie będzie zachęcała do wyjścia na zewnątrz. W końcu ciepłe dni kiedyś się skończą, a temperatura pewnych tajemnic nic nie straci na swej mocy.

 

 
Za możliwość 
przeczytania książki 
dziękuję:


sobota, 9 maja 2020

Boskie zamieszanie


„Kwiat paproci. Przesilenie”
Katarzyna Berenika Miszczuk

Kiedy już wszystko powinno pójść prostą drogą, bez jakichkolwiek zakrętów, przeznaczenie zaczyna coraz głośniej śmiać się. W końcu ono ma ostatnie słowo, nawet jeśli śmiertelne i boskie istoty są pewne, że są panami swej egzystencji. Ale kto powiedział, że biernie trzeba czekać na to, co los przyniesie?

Co się zasiało trzeba będzie zebrać, nawet jeśli uważa się, że czas plonów już minął i wiadomo co przyniosły. Pokrętne plany Gosi przyniosły dość nieoczekiwane wyniki, zaskakujące wszystkich, w końcu kto by się spodziewał, że młoda szeptucha ma taki spryt? A może to łut szczęścia połączony z czymś ukrytym w przeszłości? Jednak nim dawne tajemnice wyjdą na jaw z czym innym dziewczyna musi dać sobie radę, bo jak zawsze Bieliny ze spokoju nie słyną, słowiańscy bogowie pospołu z ludźmi wiele zamieszania wprowadzają. W samym jego centrum kto może być jak nie Gosia, Mieszko i, chcąc lub nie chcąc, Jaga, jakby tego było mało nie można zapomnieć o przygotowaniach do ważnych świąt, a to jeszcze nie wszystko! Czy kiedyś będzie można przestać się martwić? Na pewno nie przez najbliższe tygodnie, bo ktoś spadł z deszczu od rynnę, z jakiej leje się prawdziwy potok wiadomości aż nazbyt wstrząsających posadami świata nie jedynie szeptuchy. Zresztą jeszcze kilka niespodzianek czeka by dać o sobie znać, co jedna to bardziej „ciekawsza”, nudne życie nie jest pisane Gosławie, oj nie. Czy tym razem uda się przetrwać ludzko-boskie zamieszanie? Pozostaje jeszcze kwestia stażu i sprawdzenia nabytej wiedzy … oraz nauki zaufania.

Perypetie niektórych bohaterów wciągają bez reszty i kiedy nadchodzi czas poznania ostatniego tomu serii to z jednej strony od razu chciałoby się poznać co tym razem nas czeka podczas lektury, natomiast z drugiej … No właśnie świadomość, że jest to ostatnia część sprawia, iż pragnie się wydłużyć czytanie tak, by trwało jak najdłużej. Tak właśnie było z „Przesileniem” z cyklu Kwiat Paproci, a autorka przygotowała niejedną zagadkę dla czytelników, bo zanim nastąpi wielki finał, wiele jeszcze jest do opowiedzenia. Znane już wątki okazują się mieć drugie dno i nawet jeśli wydawało się, że już są zakończone wcale tak nie jest, oczywiście są i nowe, równie interesujące. Katarzyna Berenika Miszczuk oddała w ręce czytelników historię, w której czeka na nich wiele niespodziewanych zdarzeń, zaskakujących zwrotów i przede wszystkim świetnego humoru. Fabuła łączy jak zawsze motyw słowiański z uczuciowym oraz jakże intrygującą alternatywną wizją polskich dziejów. Jeżeli mogłoby się wydawać, że po kilku odsłonach wiadomo czego można spodziewać się to okazuje się, iż z pewnymi bohaterami zawsze będzie nie tylko wesoło, ale i zwyczajnie niezwyczajnie.