Nowość:
„Wiła”
Robert Ziębiński
Pewne tajemnicy nie bez powodu są
nimi i takimi powinny pozostać. Czasem jednak nie da się ich zostawić w spokoju,
same dają o sobie znać. Kiedy zostaną zignorowane wcale nie znikają, jedynie
czekają na odpowiedni moment by zaatakować mocniej i dotkliwiej. Ci, którzy
stawią im czoła nie zawsze wiedzą z czym się mierzą, lecz to nawet lepiej, bo
strach nie zawsze jest dobrym doradcą…
Czy w takim miejscu jak Czarny Staw spokój
jest czymś oczywistym? Małe miasteczko niedaleko Krakowa, sielskie i takie z
kategorii gdzie diabeł mówi dobranoc, chociaż nie do końca. Niektórzy jego mieszkańcy
to ostatnie zmieniliby na dzień dobry. Akira, Kamil, Długi i Niedźwiedź więcej
niż co nieco mogliby powiedzieć o tym, lecz jak wiadomo kto słucha nastolatków?
No właśnie nikt, to oni mają pamiętać o nakazach, zakazach, a tak w ogóle
słuchać starszych. Tyle, że właśnie oni doskonale wiedzą, iż Czarny Staw kryje
niejedną tajemnicę, jednego demona już pokonali, a teraz przed nimi kolejna
nadnaturalna zagadka. Zniknięcia wcale nie są tutaj rzadkością, tak dawniej jak
i obecnie, kto lub co stoi za nimi? Pozostaje jeszcze kwestia pojawienia się
kogoś, kto podobno o istniej tylko i wyłącznie w legendach, lecz jak się
okazuje prawda bywa bardziej skomplikowana. Zabójczy urok jakim dysponuje Wi
daje się we znaki paczce przyjaciół i trzeba coś z tym zrobić. Ich
sprzymierzeńcem jest Pan Pulman, nie taki zwykły kot, chodzący ścieżkami, jakie
mogą okazać się więcej niż pomocne w rozgrywce z kimś zamierzającym rozprawić
się z czwórką młodych ludzi. Jaką rolę odgrywa mistrz Dur? W Czarnym Stawie nic
nie dzieje się przypadkowo, a drugie dno bywa zabójcze!
Znacie to uniwersalne hasło „Jakie to
było dobre”? W przypadku „Wiły” było wyśmienite, intensywne, zaskakujące i
przede wszystkim pobudzające apetyt na więcej w jak najszybszym czasie. Klimat
grozy? Oczywiście! Niepokojące wydarzenia? Nieustannie! Intrygujące postacie? Jeszcze
jak! Trudno oderwać się od tej historii? Szkoda czasu na mówienie sobie jeszcze
jeden rozdział, bo w tym czasie kolejny akapit przeczytany. Telegraficzny skrót
był, lecz szkoda ograniczyć się do niego, zwłaszcza, ze Robert Ziębiński zadbał
o to, by opowieść miała naprawdę dużo ostrych zwrotów akcji, a i szybkość ich
występowania robi wrażenie. Zresztą to ostatnie stwierdzenie dotyczy tak
całości jak i poszczególnych rozdziałów. Za każdym razem nowy element zmienia
perspektywę i równocześnie wiąże się z tym, co już wiemy, lecz czujemy, że to
jedynie fragment czegoś dużo większego. „Wiła” ma klimat grozy, który nakłada
zimny i złowieszczy filtr na wszystko i wszystkich, a zło tutaj nie jest jakieś
odległe, lecz czai się tuż obok, w miejscach uznawanych za bezpieczne do tej
pory i to również działa na wyobraźnię. Drugi plan jest dopracowany i stanowi doskonałe
tło dla historii, w której wątki splatają przeszłość, teraźniejszość oraz
przyszłość, natomiast detale są cennymi wskazówkami. Jeszcze jeden aspekt warty
jest podkreślenia czyli połączenie słowiańskich i ludowych wierzeń z współczesnym
gatunkiem horroru i grozy w szerokim ujęciu. „Wiła” to ten rodzaj książki,
który wciąga już na początku i w jakiej zatapiamy się coraz głębiej z każdą
kartką.
Za możliwość przeczytania książki

