niedziela, 29 marca 2026

Zabójcza legenda


Nowość: 

„Wiła”

Robert Ziębiński

 

Pewne tajemnicy nie bez powodu są nimi i takimi powinny pozostać. Czasem jednak nie da się ich zostawić w spokoju, same dają o sobie znać. Kiedy zostaną zignorowane wcale nie znikają, jedynie czekają na odpowiedni moment by zaatakować mocniej i dotkliwiej. Ci, którzy stawią im czoła nie zawsze wiedzą z czym się mierzą, lecz to nawet lepiej, bo strach nie zawsze jest dobrym doradcą…

 

Czy w takim miejscu jak Czarny Staw spokój jest czymś oczywistym? Małe miasteczko niedaleko Krakowa, sielskie i takie z kategorii gdzie diabeł mówi dobranoc, chociaż nie do końca. Niektórzy jego mieszkańcy to ostatnie zmieniliby na dzień dobry. Akira, Kamil, Długi i Niedźwiedź więcej niż co nieco mogliby powiedzieć o tym, lecz jak wiadomo kto słucha nastolatków? No właśnie nikt, to oni mają pamiętać o nakazach, zakazach, a tak w ogóle słuchać starszych. Tyle, że właśnie oni doskonale wiedzą, iż Czarny Staw kryje niejedną tajemnicę, jednego demona już pokonali, a teraz przed nimi kolejna nadnaturalna zagadka. Zniknięcia wcale nie są tutaj rzadkością, tak dawniej jak i obecnie, kto lub co stoi za nimi? Pozostaje jeszcze kwestia pojawienia się kogoś, kto podobno o istniej tylko i wyłącznie w legendach, lecz jak się okazuje prawda bywa bardziej skomplikowana. Zabójczy urok jakim dysponuje Wi daje się we znaki paczce przyjaciół i trzeba coś z tym zrobić. Ich sprzymierzeńcem jest Pan Pulman, nie taki zwykły kot, chodzący ścieżkami, jakie mogą okazać się więcej niż pomocne w rozgrywce z kimś zamierzającym rozprawić się z czwórką młodych ludzi. Jaką rolę odgrywa mistrz Dur? W Czarnym Stawie nic nie dzieje się przypadkowo, a drugie dno bywa zabójcze!

 

Znacie to uniwersalne hasło „Jakie to było dobre”? W przypadku „Wiły” było wyśmienite, intensywne, zaskakujące i przede wszystkim pobudzające apetyt na więcej w jak najszybszym czasie. Klimat grozy? Oczywiście! Niepokojące wydarzenia? Nieustannie! Intrygujące postacie? Jeszcze jak! Trudno oderwać się od tej historii? Szkoda czasu na mówienie sobie jeszcze jeden rozdział, bo w tym czasie kolejny akapit przeczytany. Telegraficzny skrót był, lecz szkoda ograniczyć się do niego, zwłaszcza, ze Robert Ziębiński zadbał o to, by opowieść miała naprawdę dużo ostrych zwrotów akcji, a i szybkość ich występowania robi wrażenie. Zresztą to ostatnie stwierdzenie dotyczy tak całości jak i poszczególnych rozdziałów. Za każdym razem nowy element zmienia perspektywę i równocześnie wiąże się z tym, co już wiemy, lecz czujemy, że to jedynie fragment czegoś dużo większego. „Wiła” ma klimat grozy, który nakłada zimny i złowieszczy filtr na wszystko i wszystkich, a zło tutaj nie jest jakieś odległe, lecz czai się tuż obok, w miejscach uznawanych za bezpieczne do tej pory i to również działa na wyobraźnię. Drugi plan jest dopracowany i stanowi doskonałe tło dla historii, w której wątki splatają przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość, natomiast detale są cennymi wskazówkami. Jeszcze jeden aspekt warty jest podkreślenia czyli połączenie słowiańskich i ludowych wierzeń z współczesnym gatunkiem horroru i grozy w szerokim ujęciu. „Wiła” to ten rodzaj książki, który wciąga już na początku i w jakiej zatapiamy się coraz głębiej z każdą kartką.


                                    Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz