Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Nasza Księgarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Nasza Księgarnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2018

Bogowie i mity


„Atlas mitów”
Thiago de Moraes

Mity kojarzą się najczęściej z Rzymem i Grecją. Starożytność bez nich straciłaby dużo, a na pewno wiele ze swych soczystych barw. Jednak inne ludy i cywilizacje także mają interesujące legendy i przypowieści, mniej spopularyzowane, lecz równie ciekawe.

Zeusa i Heraklesa nie trzeba przedstawiać, ale już Perun nie do końca jest znany, podobnie jak i jego boscy pobratymcy ze słowiańskiego panteonu. Bogini Pele może obiła się o uszy, lecz jej pochodzenie dla zbyt wielu jest tajemnicą, więc może nadeszła pora by ją poznać? Lud Jorubów także ma swój wkład w zbiór mitycznych opowieści, zadziwiający oraz pokazujący jak różnorodne są cywilizacje. Wikingów i ich wierzeń nie trzeba zbytnio przedstawiać, lecz czy aby na pewno? Czasem filmową wiedzę warto wzbogacić o parę lub więcej szczegółów. Japonia wciąż intryguje, nowoczesność i tradycja wydają się być chlebem powszednim w tym kręgu kulturowo-społecznym, jednak skąd jedno i drugie wywodzi się? Korzenie można poznać dzięki mitom i ich bohaterom. To nie wszystko, lecz dopiero wstęp do fascynujących opowiadań.

„Atlas mitów” Thiago de Moraes jest nie tylko gratką dla młodszych fanów mitologii, ale również dobra okazja dla każdego do zapoznania się z interesującymi opowieściami. Już okładka zwraca uwagę niesztampowym rozwiązaniem – ilustracją obrazującą pokrótce z czym będziemy mieli do czynienia gdy tylko zajrzymy za nią. Dwanaście krain odsłania przed czytelnikami najważniejszych bogów i mity, w których są pierwszoplanowymi aktorami. Jednak to dopiero początek, bo są jeszcze legendarne stworzenia i artefakty bez jakich żadna starożytna opowieść nie obędzie się. Na tym nie koniec, gdyż nie da się przynajmniej nie wspomnieć o bogatych w rysunki mapach z wizją świata danej kultury. Dodatkowo ilustrują one także postacie najważniejszych bóstw, co dodatkowo urozmaica informacje. Autor zadbał by dość zwięzłych informacjach pod hasłem ciekawostki przedstawić najistotniejsze fakty i krótkie historie. W ten sposób można najpierw skupić się na ogólnych wiadomościach by później przejść do konkretniejszych treści, bądź też odwrotnie. „Atlas mitów” jest doskonałym kompendium, z jednej strony dla tych, którzy dopiero zapoznają się z starożytnymi opowieściami, z drugiej już  zaznajomieni mają okazję poszerzyć wiedzę o nowe historie i postacie. Twarda okładka, stonowane kolory, przejrzysty układ oraz niebanalne przedstawione informacje wizualnie przyciągają uwagę czytelników, strona merytoryczna także została dopracowana. 


Za możliwość 
przeczytania książki
dziękuję:


piątek, 26 października 2018

Badaczki, czempionki i awanturnice


„Kobiety. Badaczki, 
czempionki, awanturnice”
Joanna Kończak
Karolina Matyjaszkiewicz

Kobiety … podobno słaba płeć, puch marny albo … badaczki, czempionki, awanturnice i podobne do mnie czy do Twojej matki, córki, koleżanki y, starsze lub młodsze, zwyczajnie niezwyczajne. Połowa ludzkości mniej więcej, ale czasem o ich osiągnięciach wiemy zaskakująco mało, więc warto poznać bliżej niezwykłe postacie i zapamiętać co wniosły oraz wnoszą do naszej cywilizacji.

Maria Curie-Skłodowskiej nie trzeba przedstawiać, ale postać Tu Youyou już bliżej znana nie jest, podobnie jak i Babara McClintock oraz jeszcze co najmniej kilka badaczek z nagrodą Nobla w kieszeni. Każda z nich ma na swoim naukowym koncie badania, które zostały docenione i uhonorowane jedna z najważniejszych nagród w świecie nauki. O aktywistkach społeczno-politycznych słyszymy, ale ich nazwiska zapamiętujemy na krótko i przypominamy sobie przy następnej okazji, lecz są i takie, o których wiedzą nieliczni. Rokeya Sakhawat Hossain właśnie należy do grona tych drugich, założycielka szkoły dla dziewcząt oraz pomagająca wdowom i ubogim rodzinom. Wydawałoby się, że to niewiele, ale jeśli do tego dołożymy uznaną twórczość literacką i wspomnimy, iż działała w pierwszych dekadach dwudziestego wieku na terenie dzisiejszego Bangladeszu to wszystko nabiera całkiem innych barw. Skala Apgar – znana wszystkim i nazwana na cześć Virginii Apgar, kobiety jakiej miliony ludzi zawdzięczają odpowiednią opiekę w momencie kiedy najbardziej jej potrzebowali czyli tuż po urodzeniu. Nazwisko sławne, ale już osoba kryjąca się za nią pozostaje w głębokim cieniu. Te kobiety są jedynie kilkoma z ogromnej rzeszy tych, które wniosły wiele do nauki, kultury i przede wszystkim naszego świata.

Powiem, a raczej napiszę, tak książkę – leksykon autorstwa Joanny Kończak z ilustracjami Karoliny Matyjaszkiewicz trzeba po prostu poznać. „Kobiety. Badaczki, czempionki, awanturnice” odpowiednie są dla każdego, kto chce poznać interesujące osoby, których dokonania zapisały się w historii ludzkości. Twarda oprawka z obrazem idealnie zapowiada czego można spodziewać się w środku i wcale nie jest na wyrost, nawet więcej skrywa biografie intrygujących kobiet, czasem mniej znanych, lecz z osiągnięciami, obok jakich trudno przejść obojętnie. Joanna Kończak przedstawiła nie tylko badaczki czy też zdobywczynie laurów sportowych, ale także osoby wyróżniające się w takich dziedzinach jak kaskaderstwo czy łowiectwo albo muzyka. Trzeba przyznać, że dobór bohaterek jest bardzo intrygujący i różnorodny. Nie o wszystkie postacie są znane bardzo szerokiemu ogółowi, lecz zagłębienie się w ich życiorys daje możliwość spotkanie z interesującym człowiekiem. Poszczególne noty nie są ani bardzo długie, ani zdawkowe, lecz zawierają informacje, które pozwalają zapoznać się z bohaterką i to było lub jest dla niej istotne. „Kobiety. Badaczki, czempionki, awanturnice” pokazują osoby sprzed dziesięcioleci, ale również nam współczesne, taki przekrojowy portret zbiorowy niezwykłych ludzi wzbudza zainteresowanie i może stanowić wstęp do poszukiwania kolejnych informacji. Trudno także przynajmniej nie wspomnieć o graficznej stronie powstałej dzięki Karolinie Matyjaszkiewicz. Dopełnia ona tekst i jednocześnie wzbogaca go, obrazuje postać w niesztampowy sposób.


Za możliwość 
przeczytania książki
dziękuję:




niedziela, 29 listopada 2015

To co było, jest i będzie ...

"Znów nadejdzie świt"
Anna J. Szepielak


Wydaje się nam, że sami jesteśmy kowalami swego losu i jedynie od nas zależy jak potoczy się nasze życie. Jednak egzystujemy pośród innych ludzi i oni również wpływają na nasze wybory, tak samo jak my na ich, nie zawsze dzieje się to świadomie. Czasem teraźniejsze wydarzenia są następstwem tego co miało miejsce w przeszłości, jedynie my nie jesteśmy do końca świadomi, że kontynuujemy coś zapoczątkowanego na długo przed naszym narodzeniem. Rodzinne tajemnice niekiedy zostają odkryte, ale są i takie, które na zawsze pozostają sekretami ...

Opowieści babci może i były ciekawe, ale dla kilkuletniego dziecka stanowiły jedynie tło towarzyszące odkrywaniu skarbów w pokoju staruszki. Coś tam utkwiło w głowie Elwiry, lecz przecież to jedynie "bajania", losy pradziadków przegrywały z zabawami z koleżankami i kolegami. Zresztą jakie tajemnice może skrywać historia antenatów, którzy trzymali się takich samych zasad od pokoleń? Żyli prosto i skromnie, podobnie jak ich sąsiedzi, nie wikłali się w żadne podejrzane sprawy, więc po co zagłębiać się w przeszłość? Czas płynie zbyt szybko by skupiać się nad tym co już wydarzyło się, teraźniejszość dostarcza i tak wiele "atrakcji", którymi trzeba zająć się jak najszybciej. Elwira nie podziela entuzjazmu swoich przyjaciółek, z zapałem śledzących życiowe ścieżki swoich przodków. Ponad wiek wcześniej Karolina nie przypuszczała jak potoczy się jej życie i potomków, kiedy zgodzi się na pewną propozycję. Obydwie kobiety stają przed podobnym problemami, każda z nich podejmuje decyzję w dobrej wierze, pragnąc dla swoich bliskich tego co najlepsze. Czy to zaczęła jedna z nich zostanie zakończone przez drugą? Może przeznaczenie daje jeszcze jedną szansę by dawne błędy zostały naprawione? Elwira nie wie, że sama będzie musiała zmierzyć z tym samym co jej przodkowie, nie zna rodzinnych tajemnic, lecz nieświadomie wybiera podobną drogę jak kiedyś oni. Tego co już było nie da się zmienić, ale obecne pokolenie ma wsparcie o istnieniu, którego nikt nie wie ...

Czasem przeznaczenie daje więcej niż jedną szansę na odnalezienie właściwej życiowej ścieżki, lecz nie zawsze ludzie umieją je odpowiednio wykorzystać. Czasem potrzeba odpowiedniej osoby i właściwego momentu by historia zatoczyła pełne koło, dobre uczynki zostały wynagrodzone, a złe wybaczone przez los. Nie liczy się jedynie tu i teraz, także to co już było jest ważne, przeszłość to nie zawsze zamknięty rozdział, a przyszłość nie zależy tylko od nas ...

Ostatnia część historii o kilku współczesnych kobietach, dla których, z wyboru lub konieczności, miasteczko nad Czarnym Potokiem stało się domem lub azylem, po raz trzeci przedstawia jak pogmatwane mogą być ludzkie losy. Trzecim tom cyklu Anny Szepielak nie ustępuje swoim poprzednikom, czytelnicy przekonują się jak przeszłość kreuje przyszłość, a teraźniejszość staje się czasem naprawy dawnych błędów. "Znów nadejdzie jutro" to książka o silnych kobietach, nie wahających się podejmować bardzo trudnych decyzji oraz brać na swoje barki ciężary, jakie przerosły innych. Bohaterki stawiają czoła problemom, pomagają sobie i swoim bliskim oraz odkrywają, że ich w otoczeniu jest kilka tajemnic, a ich poznanie może mieć wpływ również na nie. Autorka wspaniale połączyła współczesność z przeszłością, przeplatające się historie kilku pokoleń nie tylko intrygują, ale i skłaniają do refleksji nad skutkami podejmowanych wyborów. Rodzinne sekrety powstają, towarzyszą jak cień każdemu krokowi ich posiadaczy, a później nie odstępują one również następnych generacji. Autorka subtelnie podsuwa wskazówki co do nici łączących bohaterów współczesnych z ich przodkami, ale ich prawidłowe powiązanie i odczytanie zależy od każdego z nas osobna. Warto również zwrócić uwagę na okładkę książki, ponieważ po lekturze widzi się ją w całkiem innym świetle i odkrywa, że jest ona integralną częścią opowieści.


                           Za możliwość przeczytania książki
                                     dziękuję portalowi CPA
                            i wydawnictwu Nasza Księgarnia


czwartek, 23 lipca 2015

Sekret czasu

"Noc nad Samborzewem"
Wiesława Bancarzewska


Szczęśliwe chwile zawsze kończą się zbyt szybko, nawet wiedza, że kiedyś powrócą nie pomaga przezwyciężyć strachu. Tyle może wydarzyć się w międzyczasie zmieniając pewną przyszłość w dni pełne lęku i obawy przed tym co ma nadejść. Trudno zdać się na wyłącznie na przeznaczenie i czekać na lepszy czas. Niekiedy trzeba wybrać drogę pomiędzy wiadomym a nieznanym licząc, że los okaże się łaskawy i nie ukaże nas za zbytnią śmiałość ...

Nad Samborzewm zapada noc, długa i ciężka, jedynie Anna Obrycka zdaje sobie sprawę ile będzie ona trwać i kosztować wszystkich. Druga Wojna światowa zbliża się wielkimi krokami, nawet więcej - już stoi u granic Polski, nadzieje milionów za niedługo zostaną pogrzebane, jak żyć z świadomością obrazu dramatu, jaki rozegra się? Przed Anką ciężka próba, do tej pory udawało się jej zachować swój sekret, lecz czy w obliczu nadchodzących wydarzeń będzie mogła łączyć przeszłość i przyszłość? Nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach ryzykowała odkrycie swego podwójnego życia, teraz sytuacja jest bardziej niebezpieczna i nie chodzi tylko o "podróże", a przede wszystkim jak pomóc bliskim nie narażając się na podejrzenia? Anna musi stawić czoła lękowi o męża i córeczkę oraz codzienności, którą do tej pory znała z książek i telewizji. Rzeczywistość to nie czarno-białe kadry i zdjęcia, to coś o wiele bardziej namacalnego i dotkliwszego, człowiek nie jest widzem, lecz naocznym świadkiem. Pani Obrycka korzystała z uroków życia, szczęśliwe małżeństwo i macierzyństwo połączone z udanym pisarstwem dostarczało powodów do radości i zadowolenia. Wojenna zawierucha przetacza się na jej oczach po znanych miejscach, a bliscy zostają wciągnięci w nią, bezpieczna egzystencja w annopolskim dworze wydaje się już odległym wspomnieniem. Anna wraz z córką i przyjaciółmi stara się przetrwać kolejne miesiące i lata, nieustanne zagrożenie jest aż nadto odczuwalne, wbrew pozorom jej wiedza nie zawsze jest pomocna. Tu i teraz podczas wojny oznacza jedno - ciągłą niepewność co do następnego dnia, ale także oparcie się pokusom, ulec im wcale nie jest trudno, oprzeć natomiast nie jest lekko ...

Tajemnica, jaką Anka Obrycka tak długo umiejętnie skrywała może zadecydować o życiu bądź śmierci człowieka, lecz czy spożytkowanie korzyści z niej płynących nie przyniesie negatywnych skutków? Niekiedy trzeba zaryzykować wszystko ...

"Noc nad Samborzewem" to ostatnia część cyklu, który przenosi czytelników w czasie, dosłownie, z dwudziestego pierwszego wieku do lat trzydziestych i późniejszych minionego stulecia. Główna bohaterka, kobieta jak najbardziej współczesna, odkrywa możliwość podróży w przeszłość, kto nie skorzystałby z takiej okazji? Wielu z nas chętnie zobaczyłoby na przysłowiowe własne oczy jak wyglądała rzeczywistość, jaka już przeminęła. Co jednak zrobić gdy tamte realia wydają się nad wyraz kuszące? Czy warto sprawdzić rodzinne historie? Anna ostaje od losu okazję, wydającą się iluzją, odważnie wykorzystuje ją, kolejne tomy ukazują jej perypetie w dwóch światach - czasem humorystyczne, a czasem wzruszające. Czy sami postąpilibyśmy tak jak ona? Jakie stulecie wybralibyśmy? Urok przeszłości kusi, w końcu mamy wiedzę o tym co było, chociaż czy jej wykorzystanie nie zakłóci przyszłości? Ale przecież do odważnych świat należy, no i przeznaczenie też ma coś do powiedzenia ... Wiesława Bancarzewska na zakończenie serii daje czytelnikom sporą dawkę emocji oraz finał z niespodzianką. Niektóre sekrety są początkiem niezwykłej opowieści, w jakiej jest miejsce na śmiech, łzy i miłość o różnych twarzach ...


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję 
portalowi CPA 
wyd. Nasza Księgarnia


piątek, 8 listopada 2013

Tajemnice Młynu nad Czarnym Potokiem

"Młyn nad Czarnym Potokiem"
Anna J. Szepielak


Codzienność nie zawsze jest taka jak w marzeniach. Wielu powie, że to przecież normalne, ponieważ życie to nie tylko spełnianie swoich pragnień, lecz również dążenia by je urzeczywistnić i kompromisy. W końcu człowiek nie żyje na bezludnej wyspie, chociaż można czasem mieć takie wrażenie, ale wśród innych ludzi i wzajemnego wpływu nie można wykluczyć. Czas szybko płynie i niekiedy dostrzegamy z opóźnieniem, że to,co było, a nawet wciąż jest ważne, jakoś zeszło na dalszy plan. Rzeczywistość niestety jest całkiem inna niż miała być. Dlaczego tak się dzieje? Co jest powodem, że jedna marzenia stają się faktem, a inne wciąż pozostają niedostępne? Czy można wciąż odsuwać swoje pragnienia i być szczęśliwym?

Marta powinna być szczęśliwa, w teorii wszystko jest prawie takie jak miało być. No właśnie to nieszczęsne "prawie", tak jak w reklamie robi różnicę. Co jest więc nie takie jak chciała? Założyła rodzinę, ma cudowną córeczkę i męża, który realizuje się w pracy, gdzie tkwi haczyk? Kobieta chciałaby wreszcie zacząć pracować ... Tylko tyle zapyta wielu? Przecież nic nie stoi na przeszkodzie by również spełniała się zawodowo, tylko w praktyce nie jest już tak różowo. Rzeczywistość bywa monotonna, a życie rodzinne coraz bardziej przypomina samotną egzystencję z dzieckiem. Tu i teraz okazuje się być całkiem inne niż miało być, a wszyscy wokół biegną do przodu,rozwijają się, zdobywają kolejne szczyty swoich marzeń ... Co może być receptą na monotonię dnia codziennego? Familijne spotkanie? Raczej nie o takim leku na szarość i powtarzalność marzyła Marta. Do tego niespodzianka ze strony męża, jaka okazują się jedynie zapowiedzią kolejnych. Codzienna jednostajność zaczyna być historią, no i jeszcze tajemnica, z kategorii tych ukrytych pod warstwą lat, jakie przeminęły. Okazuje się, że dawny dom rodzinny kryje sekret, a jego sedno stanowią splątane losy przodków nierozerwalnie związane ze starym młynem.

W takiej atmosferze to, co jeszcze nie tak dawno spędzało sen z powiek teraz jakoś odchodzi w cień, chociaż wciąż ważne Marta patrzy na ostatnie wydarzenia trochę inaczej. Rodzinny zjazd okazuje się nie takim złym pomysłem, a przy okazji daje możliwość poznania niezwykłych losów poprzednich generacji. Stare listy rzucają światło na przeszłość, ale czy wyjaśniają wszystko? Może tylko uchylają rąbka dawnych sekretów, a prawdę trzeba odkryć samemu? Jednak starsi nie są skorzy do zwierzeń, na wspomnieniach też nie można przecież do końca polegać. Co faktycznie miało miejsce wiele lat temu i jakie były tego konsekwencje? Pomiędzy przygotowywaniem rarytasów dla gości i zastanawianiem się nad przyszłością jest też czas na to, co wydawało się jedynie już mrzonką. Może tam, skąd kiedyś się uciekło, czeka coś więcej niż tylko stare sentymenty i dawno niewidziani znajomi?

"Młyn nad Czarnym Potokiem" ma w sobie coś z familijnej sagi, nie brak również w tej opowieści kulinarnego wątku o motywu obyczajowego. Anna Szepielak przedstawiła historię, która na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajną, w jakiej mało co może zaskoczyć. Jednak przeplatanie się tego, co miało miejsce w przeszłości i teraźniejszości, codzienności i tajemnicy sprzed lat okazuje się ciekawym materiałem na książkę. Na pierwszym planie są kobiece postacie, to wokół nich toczy się opowieść, one rozpoczynają oraz kończą ją. Jest jeszcze tajemnica rodzinna, która rozpoczyna się wraz z pierwszymi stronami i kończy się wraz z ostatnimi zdaniami, stanowiąc łącznik pomiędzy pokoleniami. "Młyn nad Czarnym Potokiem" nie ma szybkiej akcji i brak w niej nagłych zwrotów, ale nie one stanowią oś opowiadania, a całkiem coś innego. Pod tym co wydaje się zwyczajne kryje się czasem zupełnie inna rzeczywistość ...





       Za możliwość przeczytanie książki 
         dziękuję portalowi Duże Ka 
    i Wydawnictwu Nasza Ksiegarnia


piątek, 9 listopada 2012

A gdyby tak iść pod prąd?

"Ucieczka znad rozlewiska"
Katarzyna Zyskowska - Ignaciak


"Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
Może wspomnieć za raz wszytki?
(...)" ...

Prowincja, miejsca oddalone od zgiełku wielkich, a czasem nawet mniejszych, molochów miejskich jest dla wielu symbolem sielankowego życia. W takich okolicznościach przyrody, tej małomiasteczkowej rzecz jasna, wszystko wydaje się lepsze, łatwiejsze do osiągnięcia i to w warunkach o wiele przyjemniejszych niż w metropoliach. Zamiast wyścigu szczurów i wiecznego stresu spokój, życzliwość i brak anonimowości, może to ostatnie nie zawsze jest aż tak pozytywne, no, ale da się z tym żyć. Taka atmosfera jest lepsza dla spragnionych uczuć, mniej lub bardziej do tego przyznających się, singli niż usługi najlepszych matrymonialnych biur tudzież przyjaciół i rodziny. Prędzej lub później życie staje się takie jak w marzeniach i snach, nawet gdy były one ciut inne. Co jednak gdy klimat prowincjalny uwiera, rodzina wcale nie stoi murem, a raczej jest nim tylko z gatunku tego granicznego, no i nawet to co dla jednych jest jak wygrana inni widzą jak wyrok?

Dla wielu Kazimierz nad Wisłą wcale nie jest prowincją, szczególnie z kategorii tych sennych, ale Franciszka Róża Melzer ma na ten temat całkiem inne zdanie, w ogóle w wielu kwestiach jej opinia jest odmienna od potocznych. Po pierwsze szacowne i nobliwe imię nie oznacza, że osoba je nosząca należy do co najmniej średniego pokolenia i nie marzy o buncie, po drugie uroki miejsca urodzenia oraz zamieszkania jakoś mniej przemawiają gdy ma się je na co dzień, no i po trzecie nie każdy musi kochać spokój i małe mieściny, nawet gdy są ważnym punktem na kulturalnej mapie! Jedni marzą o małym domku z ogródkiem w cichej okolicy z sąsiadami jakich się zna doskonale, a niestety wdychają spaliny, codziennie poznają "uroki" ulicznych korków i wiecznie biorą udział w wyścigu, którego symbolem stało się zwierzę rodem z piwnic i kanalizacji. Inni mają szczęście cieszyć się czarem cichych uliczek, bliskości natury oraz pracy mniej stresującej i w towarzystwie ludzi znanych prawie od pieluch. Jest tylko "mały" problem - Franka, książki i seriale przecież tak chwalą tryb życia, jaki dla niej jest codziennością, ale ona nie dostrzega aż takich plusów i jej zachwyt jakoś mało entuzjastyczny.
Czasem do decyzji dojrzewa się latami i równie długo trwa zanim ujrzy ona światło dzienne, a czasami ... czasami myśl taka faktycznie kiełkuje długo, ale gdy już mocno zakorzeni się wystarczy moment i bach zostaje oznajmiona wszem i wobec! Biała suknia z trenem, gorset i buty na wysokich obcasach raczej nie są wygodnym zestawem do biegania, lecz gdy ucieka się z tłumu gości sprzed ołtarza to raczej nie można narzekać na niewygody. Droga do wolności stoi otworem, nawet książę, nie na białym koniu, lecz w samochodzie, służy pomocą uciekającej niedoszłej pannie młodej ... Franciszka Róża Melzer w końcu zdecydowała się na zmiany, a świadkiem tego była rodzina, znajomi i pół Kazimierza, w końcu ślub córki pani dyrektor liceum nie zdarza się często, ucieczka sprzed ołtarza również! A kierunek podróży może być tylko jeden i to odwrotny od tego tak ostatniego będącego na topie - z prowincji do stolicy! Wreszcie to co było marzeniem jest w zasięgu ręki Franki tylko trzeba jeszcze przejść do porządku dziennego nad ostatnimi wydarzeniami, a to wymaga odwagi, szczególnie gdy przez lata podążało się drogą wyznaczonych przez innych ... Niekiedy przypadek z przyjacielskim wsparciem oraz brak czegokolwiek do stracenia jest mieszanką nie tyle wybuchową co dającą więcej niż obiecujący początek nowej egzystencji. A to jeszcze nie koniec, Franciszka Róża Melzer dopiero się rozkręca i to nie ona jedna, wzór, wcale nie wszystkich cnót czyli siostra Helena również ma udział w skandalu, a raczej ma swój osobny egzemplarz. W nowej rzeczywistości mało pozostało z tego co do tej pory wydawało się nie do pokonania lub obejścia. Jedno pozostaje jeszcze nie załatwione, ale przecież światy należy do ludzi odważnych!?

"Ucieczka znad rozlewiska" to nie satyra, a komedia i z emocjami w tle i z ogromną dawką humoru, a przede wszystkim panoramą "trochę" odbrązowioną, lecz przedstawioną w pozytywnym kontekście. Uciekająca panna młoda to temat wcale nie aż tak często się poruszany, natomiast urok prowincji cieszy się dużą popularnością, ze splecenia tych dwóch motywów autorka umiała stworzyć historię, ukazującą odwrotny kierunek od stereotypowego. Ucieczka do dużego miasta i zachwyt nad tym o czym inni chcą zapomnieć? Dlaczego by nie? Kiedy wszyscy marzą o spokoju i wolniejszym tempie, niektórzy chcą właśnie kariery, wielkomiejskiej szybkości życia, spojrzenie na to drugie może być równie interesujące, szczególnie gdy bohaterowie wzbudzają sympatię i są doskonali w swej niedoskonałości. Uciec, ale dokąd? Na przykład do Warszawy i poznać to, na co większość narzeka, na własnej skórze. Przecież mieć marzenia i pragnąć je zrealizować wcale nie jest zarezerwowane dla postaci z ekranów telewizyjnych czy też stron książek.



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Nasza Księgarnia



niedziela, 19 lutego 2012

Różne światy te same kłopoty

"Żeglując między światami"
Julia Golding


Kiedy codziennie jesteś obiektem ataków, nikt nie podaje Ci pomocnej dłoni, zamiast znajomych twarzy otaczają Cię same nowe, a spokój nastaje tylko we własnym pokoju, jedynie sen daje wyzwolenie. Dla Davida ostatnie miesiące to pasmo zmian, najpierw odejście ojca, potem przeprowadzka i wreszcie nowa szkoła, gdzie czuje się wyobcowany i samotny. Jednak nocami jest daleko od problemów z dnia, wtedy śni o pięknym żaglowcu żeglującym po morzu, a może to tylko senne marzenie powstałe z obietnic, które złożył rodzic przed zniknięciem z życia syna? Jedna noc odmienia wszystko, sen zamienia się w rzeczywistość, chociaż to niemożliwe żebyś został porwany z własnego łóżka i to przez jakieś dziwne istoty, które są zdziwione nie mniej zdziwione tym, że je widzisz jak Ty sam. Jak to możliwe i co jest realne, a co tylko sennym majakiem?

David staje przed całkowicie nowym wyzwaniem - życiem wśród piratów i uratowaniem zagładą Ziemi. Wcześniejsze problemy w szkole wydają się teraz nagle bardzo odległe i błahe, szczególnie, że wszyscy liczą na jego pomoc i odwagę. Jak sprostać takim oczekiwaniom gdy nie wierzy się w siebie, a nowi znajomi też nie do końca budzą zaufanie? A do tego jeszcze odległy pradziad może być odpowiedzialny za całe zamieszanie związane z kradzieżą nici zszywających światy i chroniące je przed zsunięciem się Ognisty Krąg. Czy uda się podstęp, pozwalający na zdobycie przewagi i informacji o tajemnicy okrętu wroga? Jedyną osobą, która może tego dokonać jest właśnie nikt kto inny jak nowy przybysz, od niego zależy dalsza egzystencja "Złotej Igły" i powrót do domu. Zadanie niełatwe i obfitujące w wiele niebezpiecznych momentów, gdzie trzeba wykazać się pomysłowością, sprytem i wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, jednocześnie nie zdradzając się ze swoją misją. To co początkowo wydawało się niesamowitym przypadkiem odsłania swój sekret i jednocześnie przyczynę pojawienia się właśnie Davida w tym miejscu i czasie. Także zniknięcie ojca nabiera innego znaczenia i daje nadzieję na jego odnalezienie.

Julia Golding oparła swoją opowieść o nastoletniego bohatera, lecz nie jest to książką tylko i wyłącznie dla młodszych czytelników. Autorka opowiada o sprawach, które są trudne do zrozumienia zarówno dla starszych, nagłe odejście czy raczej porzucenie rodziny, przemoc wobec słabszych, wyobcowanie i niezrozumienie przez otoczenie może zdarzyć się w każdym momencie życia. Czasem pozostaje niezauważone przez bliskich, bo Ci skupiają się na tych samych emocjach, lecz robią to w samotności, nie chcąc obciążać innych. Świat fantazji daje możliwość oderwania się od codziennych kłopotów, ale w końcu trzeba stawić czoła temu czego się obawiamy. "Żeglując między światami" to z jednej strony książka przygodowa, o ciekawej fabule, lecz jest to także tylko warstwa zewnętrzna, pod nią kryje się opowieść o dojrzewaniu, radzeniu sobie z lękami i stawaniu się odpowiedzialnym za swoje czyny.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz wyd. Nasza Księgarnia