Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Paul Evans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Paul Evans. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lipca 2012

Całkiem nowy scenariusz na życie

"Bliżej słońca"
Richard Paul Evans


Masz wszystko zaplanowane, co najmniej na kilkanaście lat do przodu, wiesz czego chcesz i jak to osiągnąć, a przy twoim boku jest ktoś kto wspiera cię w realizacji tych pragnień. Czasem jednak los pisze inny scenariusz …

To co dla jednych jest oczywistością, na którą nie zwraca się uwagi, dla innych bywa darem niecodziennym, o jakim się marzy. Jednak zdarza się i tak, że potrzeba jakiegoś impulsu by spojrzeć na swoją codzienność z innego punktu widzenia. Wtedy wiele,a nawet wszystko widzimy w całkiem innym świetle, a pewne sprawy nabierają innego znaczenia. Co zrobić gdy w jednej chwili tak długo pielęgnowane marzenia runęły jak domek z kart, a jeszcze przed momentem wydawały się rzeczywistością? Jak stawić czoła światu, gdy strata nie pozwala wstać z łóżka, wyjść z domu, spotkać się z najbliższymi? Co dalej z życiem, które nagle straciło swój cel? Przyjaciele, to oni są zawsze gdzieś w pobliżu i pomagają przezwyciężyć ból i chociaż na chwilę zapomnieć o tym co właśnie miało miejsce.

Odpowiedzialność, poczucie winy, wyrzuty sumienia, wystarczyło kilka minut by ze szczytu spaść w na same dno. Nie jesteś winny, ale czujesz się takim, wszyscy wokoło mówią, że zrobiłeś wszystko co było możliwe, a nawet więcej, lecz to i tak nie przynosi ulgi. Dzień za dniem pogrążasz się we wspomnieniu tych paru chwil, nic i nikt nie umie przynieść ulgi. Jakby tego było mało okazuje się, że ktoś kto mieliśmy nadzieję, iż zrozumie nas okazuje się całkowicie obcym człowiekiem.

resztę można przeczytać tutaj
 Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pldlaLejdis.pl

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Szukając miłości

"Szukając Noel"

Codziennie mijamy dziesiątki, a może setki osób. Z kilkoma rozmawiamy, chociaż czasem to tylko wymiana słów, która ma małe znaczenie. Ale pewnego dnia los stawia przed nami człowieka, który będzie w naszym życiu czymś więcej niż przygodną znajomością, o jakiej zapomina się równie szybko jak się ją nawiązało. Nikt nas nie uprzedzi, że przed nami właśnie wielka szansa na odmianę w życiu. Są chwile, które wydają się nie mieć końca, szczególnie gdy wszystko wali się nam na głowę, kiedy zaczynamy zastanawiać się nad celowością dalszego istnienia. W takiej właśnie chwili bohater książki spotyka dziewczynę, ciepła czekolada i rozmowa z nią są dla niego momentem, gdy zmienia się jego przyszłość. Sami zainteresowani jeszcze tego nie wiedzą, chociaż Mark czuje, że osobą, którą spotkał nie jest tylko przelotną znajomą. Macy rozumie co przeżywa młody mężczyzna, lepiej niż inni wie jak to jest gdy życie wymyka się z rąk, a najbliższe osoby odchodzą. Te kilka minut w mroźny wieczór poświęcone obcemu człowiekowi jest właśnie okazją, nie tylko dla niego, ale i dla niej, od losu. Jednak następne spotkanie nie jest już takie łatwe, nikt nie zna Macy Wood, kim jest ta dziewczyna? Na to pytanie odpowiada sama zainteresowana, tamto spotkanie ona też zapamiętała. Teraz kolej na odsłonienie kulis jej przeszłości, nie tak zwyczajnej jak wydawało się. Za sobą ma dzieciństwo z rodzinami zastępczymi, utratę najbliższych i szybkie wejście w dorosłe życie - jednak to wszystko nie zniszczyło jej, wręcz przeciwnie. Zasługę ma w tym pewna kobieta, która wyciągnęła pomocną dłoń do niej, gdy tego potrzebowała. Mark i Macy pomagają wspierają siebie w urzeczywistnieniu tego o czym marzą w głębi duszy, a co do tej pory ukrywali przed innymi. Jednak nim się spełnią, wiele jeszcze przed bohaterami.

Książka ma kilka planów czasowych, przeplatają się wzajemnie, dzięki nim czytelnik poznaje przeszłość postaci, która wpłynęła na ich późniejsze poczynania. W przypadku Macy najbardziej bolesne było rozłączenie z siostrą i walka o jej odnalezienie. Nie jest to łatwe, gdy prawo w imię "dobra" jednego dziecka krzywdzi drugie i je samo. Walka z przepisami, które miast chronić ranią, wydaje się nie mieć widoków na sukces. Jednak dziewczyna nie poddaje się, jej przeciwieństwem jest Mark, pewny, że wie wszystko o swojej rodzinie i po śmierci matki nic go z nią łączy. Oboje są rozczarowani miłością ojcowską, jednak czy to obiektywna ocena? Spotkanie z tymi, którzy zawiedli nigdy nie jest proste, ale może dać swoiste oczyszczenie, pomagające odejść temu co rani i dać siłę do dalszej walki o realizacje pragnień. Jest tak w przypadku ich obojga, przeszłość jest kluczem do ich przyszłości i marzeń.

"Zwykle, zanim życie wręczy nam swoje najwspanialsze prezenty, owija je starannie w największe przeciwności losu", ten cytat będę kojarzyła właśnie z książką "Szukając Noel". Oddaje on tak wiele z tego co czułam podczas czytania. Nie jest jej podsumowaniem, ale fiszką w pamięci, która mam nadzieję, iż będzie się pojawiała gdy pomyślę o tym tytule. A okładka z filiżanką czekolady jest zapowiedzią wspanialej historii, która zaczyna się od spotkania, może nie tak przypadkowego jak się wydawało na początku, a kończy się ... o tym najlepiej przekonać się samemu. Warto przeczytać ją, bo to nie kolejna historia jakich wiele, ale jedna z tych, do których wraca się co jakiś czas by poczuć siłę miłości, mającej różne imiona i źródła.

Książka została przekazana przez wydawnictwo Znak