Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza recenzji Syndykatu ZwB. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza recenzji Syndykatu ZwB. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 września 2013

Bendelin po raz drugi

"Trup z Nottingham"
Sasza Hady


Stanowcze NIE dla detektywistycznego zajęcia, po pierwsze zbytnio nie przypadło do gustu głównemu zainteresowanemu, po drugie nie jest zbyt poważne, no i najważniejsze - brak czasu na podchody z przestępcami. Dlaczego więc otoczenie Nicholasa Jonesa ma całkowicie inne zdanie w tym temacie? W czym tkwi źródło aż tak dużej różnicy w ocenie tego samego tematu? Nick zadowolony jest ze swej egzystencji, może nie jest ona aż tak ciekawa i intrygująca jak chcieliby inni, ale jemu podoba się i to bardzo, no, ale znajomi sądzą zupełnie inaczej. Dać się przekonać i znowu podjąć dochodzenie czy trzymać się bietnicy by trzymać się z daleka od kłopotów? Alfred Bendelin przecież nie był jedynie fikcyjną postacią, a jego osoba otacza sława skutecznego śledczego ... Czyli jednak znowu trzeba wcielić się w słynnego Bendelina i rozwiązać morderczą zagadkę, bo trup już czeka w Nottingham!

Prowadzenie śledztwa wcale nie jest takie łatwe jak wydaje się większości, przede wszystkim Rupertowi Marley`owi, Nicholas Jones już się o tym przekonał. Jeżeli wszyscy oczekują szybkich efektów to taka presja wcale nie pomaga w pracy, no i pomoc w postaci autora kryminałów wcale nie jest zaletą, wprost przeciwnie. Miejscowi stróżowie prawa utknęli w miejscu, nikt nie ma pomysłu jaki kierunek obrać by dochodzenie znowu ruszyło do przodu, nic dziwnego, że pojawienie się Bendelina traktuje się jako błogosławieństwo. Alfred ma przed sobą trudne zadanie i zdaje sobie sprawę z oczekiwań wobec siebie, pozostaje więc zabrać się do roboty czyli zobaczyć gdzie zbrodnia została dokonana. Lista potencjalnych morderców jak na razie nie istnieje, bo każdy z podejrzanych ma alibi, ale gdzieś tam kryje się człowiek, który dokonał zabójstwa. Ofiara nie była zbyt lubiana w swoim otoczeniu, miała sporo na sumieniu jako szef, mąż, były gwoli ścisłości i wspólnik. W takiej sytuacji niejeden pewnie życzył jej śmierci, a zadaniem Alfreda Bendelina jest właśnie odkrycie kto wprowadził zamysł w czyn. Niezwykła para śledczych z uwagą obserwuje współpracowników zamordowanego, każdy z nich może okazać się sprawcą, lecz trudno doszukać się w nich zbrodniarza. Walter Darrington dał się we znaki podwładnym i bliskim, jednak czas i okoliczności jego śmierci nie dają jasnych wskazówek co do zbrodniczych motywów. Nick Jones błądzi wśród poszlak, niejasnych tropów, zeznań nic nie wnoszących do śledztwa i co najgorsze wciąż brak, oczekiwanego przez wszystkich, przełomu w dochodzeniu. Do tego obecność Ruperta, który wcale nie jest aż tak pomocny, jak mogłoby się wydawać po osobie autora kryminałów, i życie osobiste, które trudno prowadzić na odległość. Intuicja podpowiada, że odpowiedzi na pytania są niedaleko, lecz jeszcze nie tak wystarczająco blisko by je rozpoznać, a morderca umie wykorzystać słabość wielkiego detektywa na swoją korzyść ... Ktoś nie docenia umiejętności kojarzenie, wydawałoby się, nie związanych ze sobą faktów. Ziarnko do ziarnka, a raczej informacja do informacji i cień kryjący się w zabójczej mgle zaczyna nabierać konkretnych kształtów, teraz tylko trzeba poznać tło całej intrygi. Alfred Bendelin zawsze kończy to, co rozpoczął ....

Po czym poznać dobry kryminał? Po tym, że zagadka, na której się opiera suspens, nie pozwala odłożyć książki dopóki nie znajdzie się jej rozwiązania. "Trup z Nottingham" nie ma szybkiego tempa, miłośnicy lejącej się litrami krwi tez poczują się zawiedzeni, zamiast ultranowoczesnej techniki tradycyjne metody śledcze, co więc nie pozwala oderwać się od lektury? Humor, bohaterowie, no i kryminalna historia, trzy elementy stanowiące od lat podstawę sensacyjnej opowieści i jak się okazuje wciąż mogące być dobrym punktem wyjścia do napisania ciekawej książki. Czytelnik wraz Nickiem Jonesem prowadzi śledztwo, mające kilka ślepych uliczek i wątków, poznaje galerię postaci, które nie do końca są takie jak można by sądzić i w końcu odkrywa prawdę czyli tożsamość mordercy. Dochodzenie jednak dochodzeniem, ale ważne jest również życie prywatne, dostarcza ono równie wiele wrażeń co praca detektywa, szczególnie kiedy przyjaciel jest pisarzem, a ciotki wtrącają swoje kilka groszy do niego. Sasza Hady w drugiej części perypetii Alfreda Bendelina dostarcza w "Trupie z Nottingham" solidnej porcji intrygującej intrygi, w jakiej liczy się przede wszystkim dostrzeganie tego, co inni nie zauważają i łączenia w całość rozrzuconych fragmentów, wplatając pomiędzy nie humor. Kolejne przygody detektywa zapowiadają się równie interesująco, szczególnie, że Alfred i Nick zdają się mieć wspólny interes ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Oficynka



środa, 11 września 2013

Testament tajemnic

"Testament Eleanory"
Artur Daniel Grabowski


Tajemnica ma to do siebie, że prędzej czy później da znać o swoim istnieniu. Można z nią żyć przez długie lata, starać się nie myśleć o niej, spychać na dno pamięci, lecz w końcu trzeba przyznać, że sekret ten chociaż pozostaje w ukryciu wpływa na życie i musi zostać ujawniony. Jednak czasem na drodze do prawdy pojawia się przeszkoda, która wywołuje lawinę wydarzeń zmieniających wszystko. Po nich pozostaje niedowierzanie i pytania, a odpowiedzi na nie trzeba poszukać w przeszłości i to wcale nie tak bliskiej.


Mroczne zamczysko, tajemniczy list i śmierć bardzo bogatej kobiety wkraczają w życie Thomasa Michela nagle i wprowadzają w spokojną egzystencję prowincjonalnego dziennikarza dużo zamieszania. Po pierwsze nie spodziewał się wiadomości, że przyjaciółka, z którą rozmawiał kilka dni wcześniej, odejdzie tak niespodziewanie, po drugie konieczna będzie podróż do Frankfurtu z powodu listu, jaki zostawiła zmarła dla niego. Trzeci powód również zaistniał - coś niepokojącego zaczyna się dziać w otoczeniu Thomasa i nie jest to nic przyjemnego. Do tego wszystkiego nim będzie można odczytać ostatnią wolę zmarłej musi minąć miesiąc, a w tym czasie dziennikarz ma zamieszkać w rodowej siedzibie, przypominającym, tak z zewnątrz jak i wewnątrz, budowlę rodem z opowieści gotyckiej.

Przepych wnętrz i piękny ogród nie równoważy ponurej atmosfery i klimatu grozy, dopełnieniem są jeszcze słowa zawarte w ostatniej wiadomości oraz informacje z policji. Eleonora von Albertstein nie zmarła z przyczyn naturalnych ... Kto może się kryć za zbrodnią i jaki był jej motyw? Jaką rolę przyjdzie odegrać Thomasowi i co planuje piękna baronowa Angela, jedyna krewna ofiary? Policyjne śledztwo nie przynosi efektów, jedynymi punktami zaczepienia są list i mały drobiazg znaleziony na miejscu zbrodni. Co mają ze sobą wspólnego te dwa elementy? Kolejne dni przynoszą kolejne znaki zapytania, mrok coraz bardziej otacza rodowe gniazdo von Albertsteinów, chociaż może raczej bardziej trzeba zwrócić uwagę na to, co dzieje się w zamkowych murach ...

Prawda i sekrety nie idą z sobą w parze, jedno zdaje się wykluczać drugie, szczególnie, że temu drugiemu najczęściej towarzyszą niedopowiedzenia i ukrywanie tego, co miało miejsce. Ujawnienie faktów nie zawsze daje odpowiedzi na wszystkie pytania, niektóre znaki zapytania trzeba odszukać samemu. Thomas Michel zostaje postawiony właśnie w takiej sytuacji, a wszystko co do tej pory wydawało się jasne i oczywiste zaczyna tracić znane kształty i ginie w mgle domysłów oraz przypuszczeń.

Podczas lektury "Testamentu Eleonory" skojarzenia z gotycką opowieścią nasuwały się same, do tego w niepokojący nastrój splatający się z wątkiem sensacyjnym i rodzinnej tajemnicy dopełniały tła fabule. Zagadka kryminalna i sekret z przeszłości są podstawą książki Artura Grabowskiego, w jakiej pierwszoplanową rolę odgrywa tytułowa ostatnia wola, w niej intryga ma swoje źródło jak również i zakończenie. Autor zadbał by czytelnik wraz z głównym bohaterem szukał odpowiedzi na pytania jakie wynikają z ciągu zaistniałych wydarzeń. Zbrodnia okazuje się mieć drugie dno, a rodowa historia ma w nim duże znaczenie. Sensacja i atmosfera tajemnicy uzupełniają się nawzajem, no i plastycznie oddane tło tworzą ciekawy suspens.


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Oficynka

niedziela, 28 lipca 2013

Nemezis

"Testament Nobla"
Liza Marklund


Droga od bycia sprawozdawcą wydarzeń do roli naocznego ich uczestnika, szczególnie gdy chodzi o zbrodnię, nie jest łatwym doświadczeniem. Jeżeli do tej pory było się jedynie obserwatorem, a teraz nagle widzi się śmierć "na żywo", to trudno przejść nad tym co właśnie miało miejsce do porządku dziennego. Pozostawienie emocji za sobą i skupienie się na pracy staje się wyzwaniem, szczególnie gdy przed oczyma wciąż ma się moment gdy komuś ktoś odbiera się właśnie życie, te kilkanaście sekund zmienia wiele. Zamiast opierać się na czyichś słowach trzeba nimi opisać niedawną sytuację, skupiając się na relacji, w jakiej najważniejsze są trzy elementy - ofiara, sprawca i motyw, reszta stanowi tło, chociaż to ono jeszcze przed chwilą było w centrum zainteresowania. Wielka impreza, sławni goście, koronowane głowy, jedna z najsłynniejszych nagród na świecie i zabójstwo popełnione, którego świadkami było kilkuset świadków, a sprawca zniknął w tłumie.

Annice Bengtzon gala wydana z okazji wręczenia Nagrody Nobla nie wydaje się ciekawa, jako dziennikarka ma ją opisać i tyle, jak dla niej to zadanie dużo poniżej jej oczekiwań. Ogromna uroczystość, setki zaproszonych, monumentalne wnętrza sztokholmskiego ratusza, obecność króla i królowej, no i sami nagrodzeni oraz słynne wyróżnienie, z tego ma powstać artykuł prasowy do gazety codziennej. Nic trudnego dla dziennikarki, która na co dzień zajmuje się tematami o wiele większego kalibru, więc odrobina znudzeni nie jest niczym dziwnym, jednak minuta lub dwie zmieniają wszystko. Najpierw szturchnięcie, potem kilka dziwnych dźwięków i przelotnych spojrzeń, w końcu jak na zwolnionym filmie - klatka po klatce - śmierć człowieka. Nie tego spodziewała się Annika po tym wieczorze ani tym bardziej tego co później nastąpiło. Po pierwsze jako jedna z nielicznych widziała mordercę, a raczej morderczynię, po drugie zapamiętała niezwykle ważne szczegóły, a po trzecie z racji tego, że jest naocznym świadkiem, nie może podzielić się z czytelnikami tym co miało miejsce z powodu "dobra śledztwa". Taka sytuacja nie podoba się samej zainteresowanej jak i jej zwierzchnikom, szczególnie, że na tej linii panuje ostatnio mało przyjemna atmosfera. Sprawa, mogąca przynieść rekordowe zainteresowanie gazecie, nie może zostać opisana z najbardziej ciekawymi szczegółami, zamiast hitu porażka, a do tego trudności w życiu osobistym. Taka mieszanka nie wróży Bengtzon niczego dobrego, ale nawet odsunięta na boczny tor dziennikarka nie odpuszcza. Zamiast krwawych detali można spróbować odkryć kulisy morderstwa, przecież nim zostało dokonane musiał zaistnieć jakiś powód, od niego wszystko się zaczęło i to on może jest kluczem do feralnego momentu. Na pewno trzeba się przyjrzeć ofiarom, no i spróbować odkryć tożsamość sprawcy, a gdy po raz kolejny daje on, o sobie znać tym bardziej nie można zignorować niedawnych wydarzeń.

Świat nauki rządzi się twardymi prawami, a gry jakie się w im toczą nie zawsze dotyczą jedynie naukowych rozpraw i ich zasięg nie ogranicza się tylko na teoretycznym polu ... Dlaczego zginęła właśnie ta, a nie inna osoba i to właśnie w tym konkretnym dniu oraz miejscu? Zbieg okoliczności czy świetnie zaplanowana akcja, mająca w sobie konkretny przekaz? Naukowy sukces często skrywa tajemnice, za jakich ujawnienie płaci się wysoką cenę, nikt nie lubi gdy jego sekrety wychodzą na jaw ... Jaką rolę odegrała w tym wszystkim nagroda Nobla i sama osoba jej fundatora? Annika Bengtzon "od środka" poznaje reguły rządzące w naukowym środowisku, a także mroczne jego strony, czy one mogły być motywem zbrodni?

Poza pracą zawodową trzeba jeszcze stawić prywatnym sprawom, te komplikują się coraz bardziej. Kiedy ścierają się dwa odmienne światopoglądy trudno dojść do porozumienia, szczególnie gdy traci się jeszcze zaufanie do drugiej osoby. Annika ma dość niepewności, wzajemnych wyrzutów i sporów sąsiedzkich. Czas żeby rozwiązać piętrzące się problemy, tylko od którego rozpocząć?

"Testament Nobla" to kolejna część serii, jakiej bohaterką jest Annika Bengtzon, sztokholmska dziennikarka śledcza. Na tej postaci zbudowana jest fabuła, jest ona centralną postacią historii, biorącą czynny udział w kolejnych wątkach. Wyraźnie można zobaczyć elementy typowe dla skandynawskiego nurtu kryminalnego, czyli wątki obyczajowe i kwestie społeczne, są one nierozerwalnie splecione z sensacyjnym motywem. Nie inaczej jest również w książkach Lizy Marklund, gdzie życie osobiste nie jest tłem, a raczej jednym z głównych punktów. Historie nabierają w ten sposób całkiem innych barw, a czytelnik zostaje wciągnięty w osobiste emocje bohaterów i ich wpływu na wykonywaną pracę. Kryminalna opowieść wcale nie traci nic ze swego charakteru, a dochodzenie okazuje się mieć niejedną zagadkę do rozwiązania. Zakończenie nie zawsze kończy się odpowiedzią na wszystkie pytania, czasem stanowi tak jak w "Testamencie Nobla" punkt wyjścia do kolejnego śledztwa.
 
Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Czarna Owca


sobota, 20 lipca 2013

Nic nie dzieje się bez powodu

"Pokój numer 10"
Ake Edwardson


Zaginięcie, morderstwo i policjant, dla którego przeszłość wcale nie jest obojętna. Erik Winter doskonale pamięta sprawę sprzed prawie dwudziestu lat, wtedy dopiero był nowicjuszem w policji, jednak to, co wtedy wydarzyło się znów daje o sobie znać. Teraz sytuacja przedstawia się całkiem inaczej, po pierwsze jest zbrodnia, po drugie on sam jest już starym wyjadaczem w policyjnych fachu, a po trzecie ... po trzecie umie dostrzec detale, które wcześniej mu umknęły. Nowe dochodzenie kojarzy mu się z tym pierwszym, chociaż oba dzieli kilkanaście lat i na pierwszy rzut oka dotyczą całkowicie innych przypadków. Hotel, tylko on łączy przeszłość i teraźniejszość, a dokładniej pokój numer dziesięć, zaginiona nocowała w nim, a później dosłownie rozpłynęła się w powietrzu, teraz znaleziono w nim ofiarę morderstwa. Nikt poza Winterem nie dostrzega powiązań, tak naprawdę sam komisarz również niczego nie jest pewien. Nie ma żadnych dowodów, nawet poszlak, że faktycznie jakiś związek pomiędzy nimi istnieje. Może to jedynie efekt tego co dzieje się w życiu prywatnym policjanta, a cała reszta to zbieg okoliczności? Doszukiwanie się rzeczy, których nie ma nie pomoże w wyjaśnieniu zabójstwa Pauli Ney, szczególnie, że nie ma żadnych punktów zaczepienia. Rodzina, bardzo małe grono znajomych, a nawet mieszkanie nic nie mówią o samej zamordowanej jak i możliwych motywach, jakimi mógł się kierować zabójca. Grupa śledcza stara się by żaden, nawet najmniejszy skrawek informacji nie został przeoczony. Jak jednak zbudować jakąkolwiek teorię w tej sprawie jeżeli nie ma czego się uchwycić? Może jednak odpowiedzi należy poszukać w starych aktach? Nie została ona wyjaśniona, a teraz nadarza się by do niej wrócić.

Śledztwo nie posuwa się do przodu, a raczej wraca do tego co już miało miejsce, komisarz Winter coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że jego wynik uzależniony jest od wyjaśnienia zaginięcia Ellen Borge sprzed prawie dwóch dekad. Nowe spojrzenie na to, co już było pozornie wydaje się stratą czasu, ale intuicja nieraz już pomagała uzyskać odpowiedzi na pytania, które dopiero co będą postawione. Następna zbrodnia okazuje się punktem zwrotnym w dochodzeniu, a gdy do tego dodać fragmenty informacji uzyskanych od nielicznych świadków, powoli biała plama, jaką był sprawca, nabiera kształtu. Krok za krokiem Eryk odkrywa co faktycznie miało miejsce kiedyś i co wydarzyło się obecnie i to nie tylko w życiu ofiar, ale i jego własnym. W ciągu dwudziestu lat policjant zmienił się, to, co było ważne jeszcze nie tak dawno temu okazuje się nie tak istotne obecnie. Teraz liczy się rodzina, dla kogoś ona także ma znaczenie, chociaż w całkiem innym kontekście ...

"Pokój numer 10" to nie typowa sensacja, gdzie akcja ma szybką prędkość, a kolejne wydarzenia podnoszą jeszcze jej tempo. Książka Ake Edwardsona to opowieść, w jakim wątki kryminalne są równie ważne co obyczajowe, śledztwo jest jednym z elementów historii, ale najważniejsi są w nim bohaterowie, jakich pozornie nic ze sobą nie łączy, lecz to jedynie pozory, pod którymi kryje się prawda, prowadząca do rozwiązania. Tytułowe miejsce skupia w sobie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, zbrodnia wiąże ofiary, sprawcę i śledczych, nic nie pozostaje oderwane od siebie, związki w tym kryminalnym trójkącie są silne i nieustannie wpływają na siebie nawzajem. Osobiste życie głównego bohatera jest ściśle połączone z jego pracą i odwrotnie, a w tej odsłonie serii widać to najmocniej. Czytelnik dostaje możliwość obserwacji ludzi, którzy właśnie dojrzeli do zmian, a ich wybór zmieni nie tylko ich życie, lecz również osób z ich otoczenia. Motyw kryminalny wiąże się ze swoim obyczajowym odpowiednikiem, w wyniku czego oba dają obraz skomplikowanych ludzkich więzi, a czasem dzieli je niewielki krok od zbrodni ...



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Czarna Owca


sobota, 13 lipca 2013

Przekleństwo jasnowidzenia

"Jasnowidz"
Bartłomiej Biesiekirski


Przeszłości nie da się wymazać, ona wciąż egzystuje gdzieś na obrzeżach życia, by w najmniej spodziewanym momencie dać o sobie znać. Szczególnie, kiedy jest ona nie zamkniętym rozdziałem, dotkliwie przypomina o sobie wtedy gdy jest się już pewnym, że nie powróci. Stając po raz kolejny twarzą w twarz z tym, co było okazuje się, że wciąż ma to wpływ na człowieka i to większy niż można by się spodziewać. Zemsta, słowo, za którym kryje się ból, pragnienie odwetu i zadane cierpienia, w zamian za te jakie samemu się odczuło. Jej wypełnienie się powinno przynieść ulgę, przynajmniej chwilową i zapomnienie o ciągłym smaku goryczy, jednak czy tak jest w rzeczywistości? Czasem pragnienia pomszczenia własnych krzywd jest silniejsze od wszystkiego innego, a towarzyszy mu niszczenie każdego kto stanie, świadomie bądź nie, na drodze człowieka opętanego jedną wizją - rewanżu za to, co już miało miejsce ...

Kto nie chciałby umieć przewidzieć co zaraz się wydarzy? Bycie jasnowidzem wydaje się mieć same plusy, w końcu przyszłość byłaby jasna i łatwa, bo ominęłoby się wszystkie przeszkody. Czasem jednak prawda wygląda całkiem inaczej niż wszyscy sądzą, a dar jaki przypisuje się człowiekowi okazuje się powodować dość nieoczekiwane skutki ... Joachim Grefer ten temat "przerabiał" już nieraz, ale był pewien, że już nigdy nie będzie musiał do niego wracać. Jednak okazuje się, że znowu przeszłość daje o sobie znać i to nawet podwójnie. Nikt nie chce słuchać wyjaśnień, a Grefer zostaje postawiony przed faktami dokonanymi czyli prowadzeniem dochodzenia dla człowieka, któremu nie ufa i to z wzajemnością. Zaginęła żona znanego prawnika i to ją właśnie ma odnaleźć nietypowy detektyw, zdający sobie sprawę, że przypadek ten kryje w sobie o wiele więcej niż zleceniodawca ujawnił. Nie trzeba być jasnowidzem by przewidzieć, iż kłopoty właśnie po raz kolejny zawitały w życiu Joachima. W tej sprawie trudno rozróżnić sojusznika od wroga, bo przeciwnik kamufluje się doskonale i skrywa swoje zamiary przed wszystkimi. Podkomisarz Adam Seweryn ma własne powody by współpracować z Greferem, podejmuje się gry do jakiej pchnęła go przeszłość i od której zależy jego przyszłość. Przed sobą ma ostatnią szansę udowodnienia swoich umiejętności, kiedyś niewiele dzieliło go od sukcesu, teraz mało kto w niego wierzy, porażka jest o krok ...

Podobno przypadki nie istnieją, bo w rzeczywistości są nimi nieodkryte jeszcze fakty. W chwili kiedy pierwszy z nich wychodzi na jaw staje się on początkiem odkrywania prawdziwego obrazu tego co miało miejsce. Grefer i Seweryn prowadzą odrębne śledztwa, każde z nich splata się z ich przeszłością i okazuje się mieć więcej wspólnego z sobą niż oboje mogli przypuszczać. Dawne zbrodnie mają ścisły związek z teraźniejszością, chociaż ich sprawcy są przekonani o swej bezkarności, czas odsłania ślady, po których można odkryć to, co miało miejsce. Nie ma morderstwa doskonałego, zawsze znajdzie się jakiś przypadkowy świadek, jaki w końcu ujawnia się, a gdy znajduje się blisko niego odpowiednia osoba w końcu prawda triumfuje, chociaż miewa ona bardzo gorzki, a nawet śmiertelny smak ...

"Jasnowidz" to nie kryminał gdzie łatwo podzielić postacie na dobrych i na tych złych, chociaż początkowo może się wydawać, że wyraźnie została zarysowana granica pomiędzy bielą i czernią. Autor nie stawia na prosty motyw, prezentuje za to kilka wątków, które w miarę rozwoju akcji zaczynają zbliżać się do siebie. Jednak nim ukażą w pełni to, co je łączy nieraz czytelnik trafia w ślepy zaułek wraz bohaterami. Fakty okazują się mieć drugie dno i kryć w sobie pytania, których odpowiedzi pozwalają dotrzeć do ukrytych elementów, jakie rzucają nowe światło na całą historię. Każdy detal liczy się w ostatecznym rozrachunku, niedostrzeżenie chociaż jednego nie pozwala dotrzeć do prawdy, ale gdy w końcu znajdzie się je wszystkie znikają znaki zapytania, lecz na tym jeszcze nie koniec. Dopiero finał dopełni całości, bo jeszcze trzeba zmierzyć się z przeciwnikiem skrywającym się pod maską wcześniej niezauważoną. Jasnowidz też może zasugerować się iluzją ...


 

niedziela, 7 lipca 2013

Rytualny skarb

"Rytuał babiloński"
Tom Knox


Zaginione skarby rozpalają wyobraźnię ludzką od niepamiętnych czasów. Kosztowności, symbole religijne, nawet całe krainy, to wszystko gdzieś "zawieruszyły" historyczne zawirowania, a kolejne pokolenia pragną odnaleźć je. Im dłużej pozostają nieodkryte tym większa tworzy się legenda wokół nich, a upływ czasu zaciera granicę pomiędzy prawdą i fikcją, w końcu funkcjonują jako mit aż do momentu kiedy zostają wydobyte na światło dzienne. Ich poszukiwania pochłonęły wiele ofiar, podobnie jak utopiono niezliczoną ilość pieniędzy w kolejne wyprawy, ogromna liczba marzeń legła w gruzach, jednak mit wciąż przyciąga kolejnych nieustraszonych poszukiwaczy. W końcu kto odmówiłby sobie przejścia do historii i uwiecznienia swojego nazwiska? Jest jeszcze i finansowy aspekt, który wcale nie pozostaje na szarym końcu tego swoistego wyścigu ... Lata, a nawet całe stulecia eksplorowania, chwytania się skrawków informacji, siedzenia w archiwach, prowadzenia mozolnych badań i wydobywania tego co ukryto umyślnie lub nieświadomie by w zdobyć główną nagrodę czyli skarb. Pytanie tylko co on w ostatecznym rozrachunku przyniesie chwałę czy ... klęskę?

Templariusze to zakon jakiemu towarzyszyła tajemnica i otoczka skandalu, sukces jaki osiągnęli jego członkowie stał się jedną z przyczyn ich zguby. Piątek trzynastego, dzień kiedy nastąpił początek końca templariuszowskiej potęgi stanowi również rozpoczęcie poszukiwań skarbu, jaki już w tamtym momencie był legendarny, a z czasem obrósł tak w mit, że prawda dawno już przestała być ważna. Poważni naukowcy i ich mniej poważani koledzy, setki poszukiwaczy i zwyczajnych awanturników, wszyscy oni szukają jednego - tego, co nie umiał odnaleźć Filip Piękny. Czym w rzeczywistości jest ów skarb? Wciąż stanowi to zagadkę, ważny jest w tym wszystkim mit, bo cała reszta to zlepek nielicznych faktów i mnóstwa plotek i pogłosek. Jednak był on jest i będzie tym co rozpala ludzkie pragnienia, wielu nie może oprzeć się temu co go otacza. Słynny sceptyczny badacz Archibald McLintock przez lata demaskował różnorodne informacje w tym temacie, ale jego ostatnie słowa przed śmiercią są sensacją. Skierowane zostały do dziennikarza, który nie wierzy w to, co usłyszał, a gdy kilka minut później staje się świadkiem śmierci McLintocka tym bardziej cała sprawa wydaje się niezwykła. Jednak to dopiero wstęp do tego, co wiedział naukowiec. Wzmianka w artykule uruchamia całą lawinę wydarzeń, w jakich Adam Blackwood zaczyna być ważnym elementem. Kiedy zgadzał się spotkać z Niną McLintock zwycięża w nim reporterska intuicja oraz wciąż intrygujące go wyznanie Archibalda. Co odkrył historyk? Wskazówki jakie pozostawił są skromne, a w świetle ostatnich wydarzeń wcale nie pomagają poznać sekretu, wręcz przeciwnie - same stanowią zagadkę. Jedno jest pewne, ktoś inny również chce zdobyć odkrycie profesora i jest gotów na wszystko by ta wiedza była znana jedynie jemu. Adam i Nina mogą zrobić tylko jedno - ruszyć śladem zmarłego by znaleźć odpowiedź, jaką poznał. Jednak w tym pomyśle nie są odosobnieni i zdają sobie sprawę, że drugiej szansy nie dostaną ...

Jessica Silverton wysoko postawiła sobie wysoko poprzeczkę w życiu zawodowym i jest o krok by ją pokonać w spektakularnym stylu. Jej praca może wnieść wiele do nauki, szczególnie w dziedzinie tajemniczego plemienia Mochica. Legendy okazują się czymś więcej niż tylko ubarwionymi opowieściami, a ich istota przeraża o wiele mocniej niż mit, bo stanowi prawdę. Lud Moche skrywa niejeden sekret, ale czy dlatego w otoczeniu wyprawy naukowej dochodzi do serii zbrodni? Ich prace nie są ukradkowe, a i teren jest znany, więc dlaczego właśnie teraz ktoś wziął na celownik grupę badawczą? Odkryto przecież nie skarby, przynajmniej w dosłownym tego słowa znaczeniu, lecz przerażające rytuały, nie będące jedynie odwzorowaniem bardzo mrocznych fantazji. Co powodowało wyznawcami, iż celebrowali tak niezwykły, a jednocześnie okrutny ceremoniał?

Nina i Adam podążają szlakiem, jakim nie tak dawno podróżował profesor McLintock, ale co kierowało go właśnie w te, a nie inne, miejsca? Ich symbolika wydaje się powtarzać w dość dziwnej kombinacji, jednak nie daje odpowiedzi na podstawowe pytanie - co faktycznie odkrył naukowiec. Poszczególne punkty układają się w niepokojący obraz, czyżby dawne plotki były faktami? Może prawda jest o wiele bardziej skomplikowana niż ktokolwiek by przypuszczał? To, co wydarzyło się kiedyś ma związek z obecnymi wypadkami, lecz znaki zapytania wciąż pozostają. Coś wciąż umyka poszukiwaczom, tylko co to jest? Sekretny skarb Templariuszy okazuje się czymś czego nikt się spodziewał, a jego korzenie sięgają dalekiej ziemi ...

Kryminał, sensacja, historyczna zagadka, krwawe wierzenia i Templariusze, to wszystko jest w "Rytuale babilońskim". Autor łączy gatunki i do końca ma dla czytelników w zanadrzu tajemnice, nawet w momencie kiedy wszystko wydaje się oczywiste. Pomiędzy legendami i faktami jest ogromna przestrzeń dla spekulacji i snucia opowieści o możliwych rozwiązaniach tego, co wciąż pozostaje fascynującym sekretem. Połączenie elementów, które są odległe od siebie pod każdym względem i wydające się w ogóle nie mieć punktów wspólnych okazuje się intrygującą zagadką. Tom Knox nie ucieka w swojej książce od zbrodni, opowiedzianych dosłownie oraz składników, które już niejednokrotnie były osią akcji, ale umiał z tego stworzyć nową fabułę, intrygującą do samego końca i przynoszącą mało spodziewane zakończenie. Czytelnik wraz z bohaterami jest detektywem w sprawie kryminalnej, badaczem starożytnych kultur oraz poszukiwaczem mitycznego skarbu. Każda z tych ról jest częścią większej całości, jednak nim pozna się istotę tajemnicy trzeba będzie odkryć czym jest tytułowy rytuał i co stanowi jego źródło. Od Wielkiej Brytanii, poprzez Hiszpanię i Portugalię aż do Peru czytający przebywają szlak, na jakim nie brak zbrodni, tajemnicy, historii i ludzi, jacy zrobią dla osiągnięciu celu wszystko, a nie jest on taki jakim wydaje się na pierwszy rzut oka ...
Baza recenzji Syndykatu ZwB




Za możliwość przeczytania ksiażki 
Dziękuję wyd. Rebis









sobota, 29 czerwca 2013

Pomiędzy tradycją, a wolnością

"Gdzie się podziały
dziewczęta" Leena Lehtolainen

Odmienność dzieli i często bywa również powodem wzajemnego niezrozumienia i źródłem problemów. Wystarczy niewiele, by tam gdzie się pojawia, konflikt zaczął się tlić i w końcu wybuchnął z niespotykaną siłą. Wystarczy iskra w postaci kilka słów lub nieprzemyślanego pomysłu i spirala nienawiści zaczyna się nakręcać, jej początek szybko ginie gdzieś za zasłoną usprawiedliwień, a koniec okazuje się być dramatem dla więcej niż jednej osoby. Tam gdzie raz się pojawia agresja zawsze będzie ona już się czaiła, czasem pod postacią lęku przed jej pojawieniem się, a czasem jako czyny mające bronić przed nią. W końcu trudno jest odróżnić co jest atakiem, a co jedynie obroną, w takiej sytuacji każda ze stron używa argumentów wygodnych dla niej i oskarżających przeciwników. Od tego już krok do wypaczenia słowa tolerancja ...

Tradycja ma wiele twarzy, od tych na wspomnienie jakich pojawia się uśmiech na twarzy, aż po te, o których najmniejsza wzmianka jest źródłem bólu. To, co jedni uważają za oczywistość i podstawę, inni postrzegają w kategoriach całkowicie odmiennych. Na takim gruncie łatwo o wzajemne niezrozumienie i powstanie sporu, łatwo przeradzającego się w kampanię wzajemnych oskarżeń, będącą wstępem do ostrzejszych działań. Maria Kallio w swej pracy zetknęła się z wieloma przestępstwami i przejawami agresji, ale tak naprawdę zobaczyła prawdziwy obraz obu w Afganistanie, chociaż bezpośrednio z nimi zetknęła się nieraz, lecz dopiero tam doświadczyła ich tak dotkliwie. Powrót do ojczystej Finlandii miał przynieść spokój i wytchnienie od wojny religijnej, ciągłego zagrożenia i obawy o własne życie tylko dlatego, że jest się kobietą. Jednak nowe zadanie zawodowe powoduje, że echa niedawnych dramatycznych wydarzeń wracają do kobiety. Okazuje się, iż w Finlandii również będzie musiała się zmierzyć z podobnymi problemami jakie widziała w afgańskiej warunkach. W niewielkich odstępach czasu znikają trzy nastolatki, łączy je pochodzenie z emigranckich i jednocześnie muzułmańskich rodzin, ale czy jest to ważny element czy jedynie zbieg okoliczności? Zaginięcia nie powiązano w jedną sprawę, aż do momentu gdy Maria objęła dowodzenie nową komórką śledczą, jakiej celem jest wyjaśnianie nietypowych przestępstw. Nie jest łatwo zdobyć jakiekolwiek nowe informacje w środowisku niezwykle hermetycznym, a tym bardziej kiedy  dotyczą kwestii uważanych za drażliwe i z gatunku tych, jakie nie porusza się poza kręgiem najbliższych. Kallio jednak nie poddaje się, zdaje sobie sprawę jakie dramaty mogą się kryć za zniknięciem dziewczyn, a kiedy zostaje znalezione ciało kilkunastoletniej Noor, bierze pod uwagę, że zbrodnia ta może łączyć się z jej śledztwem.

Wzajemne oskarżenia, oczekiwania wyjaśnienia zabójstwa oraz odmienna tradycja okazują się mieszanką wybuchową, która w każdej chwili może zapoczątkować jeszcze większy konflikt. Po jednej stronie zrozpaczone rodziny i ich religijne tradycje, po drugiej zasady państwa, które stoją w opozycji do tego co jest podstawą życia dla tych pierwszych. Dziewczyny pozostawały pomiędzy dwoma światami, stojącymi wobec siebie w opozycji, chciały wybrać ten drugi, ale z pierwszym łączyły je bardzo mocne więzy ... Maria Kallio zna je aż za dobrze i rozumie, że samo przebywanie na finlandzkiej ziemi nie zmieniło wiele w ich wiele w sytuacji, a dodatkowo zrodziło nowe problemy. Kto zabił? Dlaczego doszło do zaginięć i jaką rolę odegrało popularne miejsce spotkań nastolatek?

Osobiste doświadczenia policjantki powodują, że ta sprawa jest przez nią szczególnie odbierana. Niedawna tragedia, strata przyjaciółki, wspomnienia i dochodzenie sprawiają, że nie zgadza się ona z obiegowymi opiniami i tym co wydaje się oczywiste. Szuka odpowiedzi na najtrudniejsze pytanie, nie zadowalając się tym co wydaje się oczywiste, a to, co odkryje obciąża obie strony ...

"Gdzie się podziały dziewczęta" jest intrygującym kryminałem, w jakim autorka wplotła wątki obyczajowe, różnice kulturowe, motyw pojmowania tolerancji oraz wydawałoby się odległy konflikt afgański. Nie jest to lektura, jaką zapomina się szybko, współczesne problemy, które coraz częściej są źródłem wielu tragedii, zbrodnia, wydająca się mieć ewidentnego sprawcę są podstawą książki Leeny Lehtolainen. Bohaterowie szukają nie tylko odpowiedzi na pytanie kto zabił, ale przede wszystkim dlaczego do niej doszło. W tej historii nie ma nic oczywistego, tak samo jak brak w niej wyraźnych barw - dominuje w niej jedynie szarość w wielu odcieniach, zło i dobro są przysłonięte tym kolorem, co sprawia, że są one bardziej ze sobą związane niż ktokolwiek przypuszcza ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB





Za możliwość przeczytania ksiażki 
Dziękuję wyd. Rebis






czwartek, 27 czerwca 2013

Mordercze płomienie

"Płomienie śmierci"
Alex Kava


Kiedy przeszłość zamiast być wsparciem staje się obciążeniem, wiele może przywoływać niechciane wspomnienia. To, co już było może ranić równie mocno jak teraźniejszość. W chwili, gdy obecne wydarzenia po raz kolejny przywołują dawny ból i lęki, nie jest łatwo odciąć się od nich i skupić się na tym, co właśnie ma miejsce. Czasem jednak wbrew wszystkiemu i wszystkim trzeba odsunąć na bok dramat sprzed lat, ponieważ zapobieżenie kolejnej tragedii jest najważniejsze. Każda okazana słabość i skrywany sekret są pożywkę dla tego, kto szuka dogodnego momentu by zadać cios w najbardziej bolesny sposób. Atak ma osłabić przeciwnika tak, by już na początku rozgrywki postępował on zgodnie z planem i wziął udział w grze jakiej jeszcze nie jest świadomy ...

Waszyngton jest pełen blichtru, wspaniałych budowli i ludzi, robiących błyskotliwe kariery, miejsce tych, którym nie powiodło się jest z dala od centrum, gdzie sukces widoczny jest na każdym kroku. Na obrzeżach stolicy jednak niejeden przegrany znalazł swój dom, a raczej punkt gdzie przez kilka godzin może schronić się przed światem. Zapomniane punkty na mapie jednak przykuwają uwagę kogoś kto właśnie wprowadza w życie swój zbrodniczy wzór.

Maggie O`Dell prowadziła jako agentka FBI już niejedno dochodzenie i kolejne wcale nie wydaje się zbytnio wyróżniać od poprzednich, ale czy na pewno? Niedawne wydarzenia aż nadto dają jej o sobie znać, a nowe dochodzenie przywołuje duchy z przeszłości. To, co na początku wydawało się zwykłym pożarem przybiera postać zbrodni, a na tym jeszcze koniec. Kobieta czuje, że za tą sprawą kryje się więcej niż można by się spodziewać, jest coś jeszcze - wrażenie, iż ktoś ją obserwuje. Chociaż może to jedynie pokłosie odniesionych ran, tych fizycznych jak i tych na duszy? Następny pożar zdaje się potwierdzać intuicyjne przeczucia, ale zbrodnicza tajemnica nadal pozostaje zagadką. Kto jest sprawcą i co nim kieruje? Dlaczego zainteresował się właśnie Maggie?

Ślady na miejscach zbrodni zdają się prowadzić w ślepe zaułki, jedyne niepodważalne dowody mogą przekonać zwierzchników śledczych, że warto przyjrzeć się bliżej podejrzanemu. Dlaczego zamiast oczekiwać pomocy agenci muszą pokonywać przeszkody? Waszyngton to ogromne źródło intryg, wzajemnych układów i wyświadczanych przysług, a wszystko to dzieje się przy włączonych nieustannie kamerach. Dobra historia jest warta wiele, lecz czy i ludzkie życie? W jakiej grze bierze nieświadomie udział agentka O`Dell i jej bliscy?

"Płomienie śmierci" to thriller w jakim oprócz wątków sensacyjnych również widoczne są także intrygi z pogranicza polityki. Autorka jednak na pierwszym planie postawiła dwoje bohaterów - agentkę FBI i jej przeciwnika, skrywającego się w cieniu popełnianych zbrodni, jego prawdziwa tożsamość pozostaje sekretem. Czytelnik wchodzi w świat śledztwa oddanego z dużą drobiazgowością, jednak jest ono tylko tłem dla Maggie O`Dell i jej poczynań. Dochodzenie i życie prywatne ściśle się ze sobą wiążą, jedno ma wpływ na drugie, a gdzieś zaraz obok czai się zbrodniarz, którego motywy są tajemnicą. Fabuła nie ma słabszych momentów, za to w wielu punktach zaskakuje, bo tam gdzie już wydaje się, że rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki, okazuje się ono jedynie fasadą, dla wciąż trwającej morderczej rozgrywki ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB




Za możliwość 
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira