wtorek, 11 stycznia 2022

Z krwi i popiołu


Przedpremierowo:

„Krew i popiół”

Jennifer L. Armentrout

 

Czy da się zmienić przyszłość jeśli wiedzie do niej tylko jedna droga? Co zrobić gdy nasze przeznaczenie jest z góry określone i nie ma możliwości by cokolwiek w nim zmienić? Zbuntować? Rzucić wyzwanie losowi? Czasem przychodzi niespodziewany splot okoliczności przynosi z sobą  coś, co jest szansą lub czymś zupełnie odwrotnym. My tylko musimy podjąć decyzję nie wiedząc zupełnie czy będzie początkiem czy końcem.

 

Świat Poppy ma ścisłe granice, ich naruszenie w ogóle nie powinno być brane pod uwagę przez nią. Zajmuje pozycję Panny, która nie powinna narazić się na gniew bogów oraz nigdy nie może być uznana za niegodną. Jak pogodzić to z ciekawością i talentem do pakowania się w kłopoty? Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że w grze w jakiej bierze udział nikt nie spojrzy nie da jej okazji do naprawienia błędów. Wielu zauważa blaski jej egzystencji, lecz jaka jest prawda? Tego nie wie nikt, nawet najbardziej zainteresowana, jedno jest pewne zbliża się coś, do czego przygotowywała się prawie od zawsze. Czy wypełni przeznaczoną rolę? Casteel dostrzega w Poppy drobiazgi, które ukrywa przed wszystkimi, jak wykorzysta dość niecodzienne skłonności Panny? Wokoło nich zacieśnia się sieć stworzona z tego, co wydarzyła się w przeszłości z tym, co dopiero ma mieć miejsce. Jak dwoje ludzi odnajdzie się w pełnej intryg rozgrywce, w jakiej stawki są najwyższe? Zdaje się, że biorą za pewnik sprawy, mające całkiem inne oblicze niż to widoczne na pierwszy rzut oka. Łatwo zasugerować się prawdą wyznawaną przez wielu, lecz czy rzeczywiście jest nią? Gdzie kończy się wyznaczony cel, a zaczyna być ważna osoba?

 

Niektóre książki już samym tytułem intrygują, potem to wrażenie wzmaga się dzięki okładce, podgrzewa klimat opis i w końcu nadchodzi moment lektury. No i zaczyna się czytelnicza przygoda, taka z kategorii tych, które z jednej strony nie chcielibyśmy by się zbyt szybko skończyła, a z drugiej pragniemy jak najszybciej poznać zakończenie. Tak właśnie jest  z „Krwią i popiołem”, już na samym początku zapowiadającymi, że przed nami prawdziwy rarytas, pozostawiający po sobie apetyt na o wiele więcej, a kiedy będziemy je poznawać otrzymamy ogromną porcję wrażeń. Jennifer L. Armentrout  stworzyła wielopłaszczyznowe uniwersum, jakie poznajemy stopniowo i nie tylko z jednej perspektywy, wpierw wydające się bardzo kameralne, niewielkie, lecz z każdym rozdziałem poznajemy kolejny kawałek zróżnicowanego i kontrastowego otoczenia. To wszystko są ogóły, a liczą się jak zawsze szczegóły czyli postacie oraz ich kreacja, oczywiście motyw, gdyż w końcu od niego wszystko rozpoczyna się oraz wątki czyli jego rozwinięcie. Każdemu z tych elementów daleko do prostego schematu, zwłaszcza, iż od samego początku całość otoczona jest tajemnicami, które nie od razu lub jeszcze w pierwszym tomie w ogóle nie zostają ujawnione. Pisarka postawiła na szybką akcję, lecz równocześnie nie czyni tego z uszczerbkiem dla samej historii, w żadnym wypadku nie ucieka także od detali i niuansów. No i pozostają bohaterowie, z niejednym sekretem w zanadrzu, zaskakujący co i rusz, barwni oraz buntowniczy, pełni niespodzianek. Tak naprawdę do samego końca nie poznajemy ich, chociaż może nam się zdawać, że tak jest, lecz dość szybko uświadamiamy sobie, że daleko nam do tego. Jennifer L. Armentrout zadbała o to by nie brakowało im przysłowiowego pazura tak od strony charakteru jak i postępowania, zawadiackość jest widoczna, ale w pozytywnym znaczeniu oraz poczucie humoru. A co z podziałem na dobrych i złych? Granica nie jest płynna, lecz autorka pewne aspekty rozpatruje z różnych punktów widzenia, tak byśmy sami mogli wyrobić sobie opinię i pozwolić sobie na jej zmianę, bo siła tej książki to też zwroty akcji, jakich nie brak aż do samego końca. Sam motyw łączy w sobie przygodę, sekrety oraz uczuciową grę i przebiegłą intrygę polityczną czyli to, co sprawia, że nie odrywamy się od czytania aż finału, po jakim najlepiej byłoby od razu poznać dalsze losy postaci.

 

 

Premiera

12 stycznia 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję: