Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Bonda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Bonda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2026

Bestia

Nowość:

„Dom bestii”

Katarzyna Bonda

 

Fakty i fikcja zdają się mieć mało ze sobą wspólnego, stoją po dwóch stronach barykady. Jednak wcale nie tak rzadko to pierwsze przerasta to drugie. Prawdziwe wydarzenia częściej bywają kanwą dla tego, co ją naśladuje. Niestety rzeczywiste zło także jest bardziej mroczne i co istotniejsze rani dotkliwiej.

 

Czasem marzenia od dramatu dzieli tylko jedno – człowiek. Kiedyś Norbert miał marzenia i chciał innego życia niż widział wokół siebie. Czy takie pragnienie może prowadzić do zbrodni? Tak. Jedno słowo, za którym kryje się wiele przypuszczeń, lecz także niepodważalnych dowodów na deprawację. Jednak na pierwszy rzut oka, a nawet kolejne wszystko wygląda w miarę zwyczajnie, chociaż dostrzega się niepokojące sygnały, ale rozmywają się one w codzienności. Kiedy została przekroczona granica, za którą ofiara staje się sprawcą i zło zwycięża? Może nie ma jednego momentu, konkretnej chwili, niekiedy składa się na nią cały szereg wydarzeń, nakręcających zabójczą spiralę, ale ten, kto myśli, że to splot okoliczności nie dostrzega jak głęboko sięga motyw i oplata on mordercę. Dopiero śledztwo obnaża prawdę, niewygodną, brudną, zbudowanej na fundamencie kłamstw, przemilczeń, przymykania oczu na krzywdę. Szarość i czerń, w takim świecie obracał się Norbert i nauczył się jego zasad by przetrwać, a w końcu sam je tworzył, jeszcze brutalniejsze i pozwalające mu osiągnąć cel… po trupach!

 

Zbrodnia doskonała istnieje. Dokładnie do momentu aż ktoś wpadnie na jej ślad i powiąże z sobą tropy, jakie do tej pory nie zostały dostrzeżone. Zbrodniarz czuje się bezpieczny, lecz to iluzja stworzona przez niego samego. Bezkarność. Nie w tym przypadku, chociaż o włos może kara nie zostałaby wymierzona. Spektakularne śledztwo? Nie, ale za to skuteczne i to najważniejsze. Rzeczywistość bywa mroczniejsza i groźniejsza niż wydaje się większości. Właśnie taki jest „Dom bestii”, nie reportaż, lecz także nie fikcja literacka. Kryminał oparty na prawdziwych wydarzeniach. Nie wygładzony i nie przesadzony, fabularyzacja podkreśliła w nim zło, nie wyolbrzymiła, ale odkrywa detale, ginące w ogólnym obrazie, a przecież ona właśnie go budują. Katarzyna Bonda połączyła przysłowiową „prawdę czasu i prawdę ekranu czyli w tym przypadku prawdę literacką”. Nie ma przerysowania, za to czytelnicy otrzymują rasową powieść kryminalną opartą na zbrodniach i dochodzeniu, odkrywającemu, kto i dlaczego stoi za morderstwami. W „Domu bestii” nie ma uproszczeń, dowodów podanych na tacy lub znajdujących się ot tak na zawołanie. Za to jest śledcza praca, żmudna, daleka od filmowych skrótów, pełna frustracji i świadomości, że niedotrzymanie procedury, obejście prawa, wcale nie doprowadzi do szybszego zakończenia sprawy. W tej historii nie ma prostych wyborów, pójścia na skróty i to właśnie jest jej siłą. Odsłanianie tego, kto i co stoi za decyzją odebrania życia drugiemu człowiekowi, zacieranie tropów i równocześnie ich  poszukiwaniu są kanwą, na jakiej rysują się sylwetki postaci, konkretnych ludzi, realnych. To coś więcej niż rozwiązanie śledczej zagadki, to zbiorowy portret mordercy oraz tych, którzy idąc jego śladem w końcu wyprzedzili go, ze szczegółami i niuansami, tworzącymi wielowymiarowe sylwetki.


                                    Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:


 


wtorek, 25 listopada 2025

Zabójcze zbiory

Nowość:

„Żniwiarz cienia”

Katarzyna Bonda


Zbrodnia nie zawsze od razu zostaje odkryta. Niektórzy sprawcy wolą działać w ciszy i w ukryciu. Czasem ich mordercze czyny zostają dostrzeżone, ale oni wciąż pozostają w cieniu dokonując krwawych żniw…

Kiedy wszystkie tropy zdają się potwierdzać najgorszy scenariusz śledztwa Lenie Silewicz włącza się ostrzegawcza lampka. Trzeba poznać jednak, że było tak od samego początku tej sprawy, która dotyczy policjanta i to z górnej, nie dolnej, półki. Ostrożność była wskazana od samego początku, a im bardziej głębiej tym więcej znaków ostrzegawczych. Niby rozwiązanie jest już widoczne na horyzoncie, nawet są dowody, a nie poszlaki, ale… coś nie daje spokoju Lenie, chociaż inni poszliby tylko i wyłącznie w kierunku wyznaczanym przez ślady ona rozgląda się też wokoło. Czyżby inni nie dostrzegli sceny, na jakiej od jakiegoś czasu ktoś wystawia mordercze przedstawienia? Jak ten watek ma się do tego, od którego wszystko zaczęło się? Czasem przypadek bywa wyreżyserowany i wcale nie splot okoliczności, a intuicja, sprawiają, iż ktoś bliżej mu się przygląda. Gdzie zaprowadzi Silewicz jej nieszablonowe działania i co jeszcze kryje się w pajęczynie powiązań aż lepkich od kłamstw, przysług i nie zawsze odpowiednio rozumianych przysług?

To dochodzenie nie należało do łatwych, raczej jest z kategorii tych, które ujawniają nie jedynie mroczna stronę ludzkiej natury, lecz również sieć powiązań. Najnowszy tytuł Katarzyny Bondy to rasowy kryminał gdzie liczy się śledcza intuicja i łączenie strzępków informacji oraz podążanie własnymi ścieżkami. Seria z Leną Silewicz wyróżnia się główną bohaterką, daleką od głównego nurtu i to pod każdym względem. Z książki na książkę czytelnik dostrzega jej ewolucję, czasem jest to bardziej rewolucja, ale co istotne na naszych oczach kształtuje się śledcza i również w tej dostrzega się kolejne lekcje jakie przyswaja i równocześnie wykorzystuje wcześniejsze doświadczenia. „Żniwiarz cienia” to nie jednowątkowa opowieść, a wielowarstwowa historia wpierw wydająca się toczyć kilkoma nurtami z jednym mocno zaakcentowanym. Jednak z rozdziału na rozdział zwiększa się wrażenie, że za znanymi faktami kryje się o wiele więcej i z dużym prawdopodobieństwem jeszcze najważniejsze pozostało niedostrzeżone. Autorka doskonale opanowała sztukę stopniowania napięcia oraz skupiania uwagi czytelnika na z góry ustalonych elementach. W tej książce, jak i w całym cyklu, zabójcza rozgrywka jest zaplanowana w każdym nie tylko detalu, ale także niuansie. Tu się czuje, że znaczenie ma wszystko, pytanie jedynie gdzie umieścić ten szczegół w dochodzeniowej układance. Poza stroną kryminalną jest również pokazane życie prywatne stróżów prawa, jak ich zawód przekłada się na rodzinę, związki. Katarzyna Bonda pokazuje ludzką twarz, kiedy maski zostają zdjęta lub same opadły, jak trudno pozostać obiektywnym równocześnie walcząc z echami z własnej przeszłości i obudzonymi demonami.


                                          Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Zabójcza kolekcja

 Przedpremierowo:

„Kolekcjoner lalek”

Katarzyna Bonda

 

Podobno to, co nas nie zabije to nas wzmocni. Jednak niekiedy naznaczy już na zawsze. Niektórzy dostają od losu szansę by zmierzyć się z przeszłością. Wynik nigdy nie jest przesądzony i gra o zwycięstwo toczy się do samego końca.

 

Pozostawia za sobą brutalne ślady swojej obecności. Nazywają go Nocnym Łowcą, bo kiedy zapadnie zmrok zaczają się na swoje ofiary tam gdzie się nie spodziewają. Zespół śledczy wie, że ma do czynienia z kimś, kto z pewnością zaatakuje po raz kolejny. Zdaje sobie z tego sprawę również Lena Silewicz, młoda policjantka, nie należąca do grupy dochodzeniowej. Zresztą „działalnością” zbrodniarza zainteresowany jest także twórca znanego, internetowego, kanału. Wiadomym jest, że morderstwo rozpala wyobraźnie wszystkich, zwłaszcza, jeśli podejrzanym jest już ktoś, kogo policja poszukuje. Jaką rolę odegra podcaster i Lena? Tych dwoje wydawało ma się dość zbieżny cel, lecz drogi, jakie wybierają są całkowicie odmienne. Nagłośnienie i praca z dala od mediów, jedno z drugim wyklucza się, zwłaszcza, iż to pierwsze utrudnia pracę śledczym. Jednak Silewicz nie zniechęca się, czy jej intuicja powiedzie ją w właściwym kierunku? To, co miało miejsce w przeszłości staje się czymś więcej niż tylko dawnym koszmarem. Łatwo ulec strachowi, wycofać się i próbować zapomnieć, jednak jeżeli stawia czoła lękowi rzuca się wyzwanie. Komu? Temu, kto czai się w mroku i kolekcjonuje zbrodnie i nie bierze pod uwagę, iż właśnie zaczyna wypełniać się przeznaczenie.

 

 

Nowy rok. Nowa seria. Mroczna. Zbrodnicza. Niepozwalająca oderwać się od lektury. Z pewnością Katarzyna Bonda przyzwyczaiła nas do wciągających historii kryminalnych, jednakże najnowsza książka wyróżnia się spośród wcześniejszych, bestsellerowych, klimatem. Więcej jest niepokoju, zagadek i klimatu noir, a z kolejnymi stronami przekonujemy się, że nie tylko bohaterowie będą zmuszeni wyjść z szeroko pojętej strefy komfortu, lecz także i czytelnicy, ale czego nie robi się dla śledztwa? No właśnie ono wciąga nieubłaganie, a smaku dodaje pewien wątek, pojawiający się niespodziewanie i niedający o sobie zapomnieć. To, że detale może się liczyć wiadomo od początku, ale już gdzie je umiejscowić w tej zbrodniczej i wielowarstwowej szaradzie jest jednym, naprawdę dużym znakiem zapytania. Ktoś wyprzedza pozostałych o przysłowiowy krok i nie daje się złapać na błędzie. Jak w tym gąszczu poszlak i tropów odnaleźć właściwą ścieżkę? Pisarka z chirurgiczną precyzją dawkuje napięcie i podkręca je po mistrzowsku, kiedy już wydaje się, że rozwiązanie jest na wyciagnięcie ręki szybko okazuje się, że to kolejny ślad na mapie zbrodni. W „Kolekcjonerze lalek” ani na moment nie ma jakiejkolwiek przypadkowości, patrząc wstecz widzimy jak układają się brutalny schemat zbrodni, którego odkrycie wymaga wyjścia poza ramy zasad i przede wszystkim odkrycia punktu zera. Od niego zaczyna się mordercza łamigłówka i na nim kończy, pytanie tylko gdzie on znajduje się.

 

                                                            Premiera:

15.01.2025

                                            Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

środa, 23 października 2024

Niewinny winny


Premiera:

„W głąb”

Katarzyna Bonda

 

Wydaje się nam, że nie ma nic prostszego od prawdy. To od niej wiele zaczyna się i równie dużo kończy. Jednak nie tak łatwo dotrzeć do niej. Często kryje się za murem milczenia, subiektywnych opinii, zręcznych iluzji i tego, wszystkiego tego, co skłania ludzi do przemilczeń oraz bólu, niezauważonego przez tych, którzy powinni go dostrzec.

 

Łatwo jest oceniać po pozorach, trudno pozostać obiektywnym, gdy stanie się twarzą w twarz z rzeczywistością odbiegającą daleko od wyobrażeń, nawet, jeśli niejedno się widziało i jeszcze więcej doświadczyło. To nie jest pierwsza sprawa, związana z zabójstwem, prowadzona przez detektywa Jakuba Sobieskiego, lecz ta ma przebieg dość burzliwy i co istotne dotyczy nastoletniej osoby. Zbrodnie popełniono w miejscu, gdzie teoretycznie nie powinno do niej dojść. Jednakże szybko okazuje się, iż z tym, z czym spotyka się detektyw dalekie jest od jego wyobrażeń, obiegowych opinii, nie wspominając już w ogóle o tym, jak powinno być. Szpital psychiatryczny dla dzieci, już to jest nieszablonowe, drugim jest ofiara oraz domniemany sprawca, obydwoje to nastolatki. Cała reszta okazuje się jeszcze mocniej pogmatwane, a śledztwo jedynie obnaża słabość systemu, z jakiego rodzą się niepisane zasady oraz patologie. Rzadko, kto z potencjalnych świadków, jest skłonny do współpracy, zresztą nawiązanie jest, co najmniej utrudnione. Jak przebiegły wydarzenia tego feralnego dnia, że jedna nastolatka nie żyje, a druga jest oskarżona, a wszystko pozostałe stanowi wielki, znak zapytania obciążający tylko jednego człowieka? Sobieski szuka odpowiedzi na pytania samotnie, wiedząc, że nieostrożność może go drogo kosztować. Ktoś zabił, ktoś został oskarżony, lecz czy to jedna i ta sama osoba? Jak udowodnić czyjąś niewinność, jeżeli nie ma się twardych dowodów, a jedynie tropy będącymi raczej poszlakami? Jaka jest prawda i czy da się ją odkryć?

 

Ofiara. Sprawca. Szybko osąd, niebędący wyrokiem, lecz brzmiący tak, i wystarczający dla wielu by nie szukać odpowiedzi na pytania. Niezwykle mocny kryminał, nie tylko ze względu na motyw, lecz przede wszystkim na tło, w którym ma miejsce. Dziecięcy szpital psychiatryczny, daleki od wyobrażeń, za to bliski najmroczniejszym obrazom. Fikcja literacka? Tak, lecz oparta na realiach. „W głąb” jest historią toczącą się bardzo zamkniętym otoczeniu, bo trudno go nazwać kameralnym, bliżej mu w niektórych momentach do klaustrofobicznego i z pewnością przerażającego nie tylko tym, co się w nim dzieje, ale przede wszystkim brakiem perspektyw na zmiany. Tego rodzaju drugi plan staje się istotnym wątkiem lub wręcz lejtmotywem, wciąż przypominającym o swoim istnieniu i niepozwalającym zapomnieć o sobie. Zagadka kryminalna wciąga nas w świat, który funkcjonuje tuż obok nas, lecz z jego prawdziwego oblicza rzadko, kto ma świadomość. Podczas lektury wpierw bardzo szybko oceniamy, później zaczynamy dostrzegać, że nie do końca jest tak jak sądzimy. To pierwszy krok, jaki czynimy wraz z główną postacią, przy kolejnych zauważamy jak ważna jest uważność, bo nieostrożność ściąga niebezpieczeństwo. Katarzyna Bonda dała czytającym do rozwiązania szaradę, w której niejednokrotnie zderzamy się z murem w ślepej uliczce i równocześnie odkrywamy niewygodną prawdę. „W głąb” dalekie jest od prostego schematu, nie ma w nim prostej recepty na zło i z pewnością kroczymy krętymi ścieżkami by zdobyć odpowiedź kto i dlaczego zabił.

                                                       

                                                     Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Przedpremierowo:

"Efekt morza"

Katarzyna Bonda


Zbrodnia doskonała nie istnieje, lecz czasem mijają długie lata nim uda się wskazać sprawcę. Zwłaszcza, jeżeli ktoś dołoży dużo starań by zatrzeć za sobą ślady. Nie oznacza to, że czegoś nie przeoczył. Rolą śledczych jest odnaleźć ten ślad, a potem kolejne. Niekiedy jest nim niepozorny element, pominięty przez innych. A potem wcale nie jest łatwiej, jednak po nitce, najczęściej mocno splątanej, do kłębka. Winny nigdy nie powinien czuć się pewnie, zawsze może znaleźć ktoś, kto może przerwać zmowę milczenia.

 

To była głośna sprawa, medialny dramat rozgrywający się na oczach tysięcy, jak nie milionów. Ale wciąż brak jego zakończenia. Marta Berg wyszła na imprezę z przyjaciółmi, a drodze powrotnej do domu zaginęła. Nikt przecież nie zapada się pod ziemię! Mijają lata, natomiast finał tamtego wieczoru pozostaje śledczą zagadką. Czy Hubert Meyer znajdzie odpowiedź? Nie jedynie to dochodzenie zaprząta jego uwagę. Tak naprawdę ma zająć się śmiercią mężczyzny, która otoczona jest również samymi znakami zapytania. Samobójstwo? Wypadek? Zabójstwo?  Co specjaliści wyczytają z ciała i co dostrzeże profiler? Czy zaginięcie sprzed lat i zagadkowa śmierć łączą się? To pytanie także zadaje sobie Meyer. Jedno jest pewne, nie tak łatwo prowadzi się śledztwo w małej społeczności, gdzie wiele może być wiadome, lecz niewielu chce się podzielić tą wiedzą z policją. Ciała Marty Berg nie odnaleziono, zniknęła, resztę otacza zmowa milczenia, ale czy zawsze tak będzie? Co stało się z dziewiętnastolatkę kilkanaście lat temu i kto oraz co stoi za tym? Do tej pory dowody i poszlaki nikogo nie wskazały, jednak Hubert zawsze dostrzega to, co reszta zignorowała lub nie zauważyła, z jakim efektem tym razem?

 

Przeszłość i teraźniejszość. Zaginięcie i śmierć. Dwa dochodzenia, które dzieli lata i nie mające ze sobą nic wspólnego. Zbieg okoliczności czy, no właśnie jaka jest prawda? Doskonały punkt wyjścia dla kryminału, a jeśli do tego dodać fabularyzowane wątki true crime oraz osobę autorki, Katarzynę Bondę, otrzymamy historię, angażującą uwagę czytelników od pierwszych wersów po finał. Oczywiście najważniejsze jest pomiędzy, czyli rozwinięcie fabuły, a tu kryje się niejeden sekret, chroniony od lat. Małe miasteczka niechętnie dzielą nimi z kimkolwiek, lecz gdy ktoś jest zdeterminowany by zerwać zasłonę utkaną ze zmowy milczenia, lęku oraz własnego interesu. „Efekt morza” to rasowy kryminał, w jakim prym wiedzie śledcza intuicja i znajomość ludzkiej psychiki. Gdzieś pomiędzy starymi i nowymi śladami kryje się najważniejsza odpowiedź, do tej pory niedostrzeżona przez nikogo. Katarzyna Bonda doskonale łączy elementy prawdziwych zdarzeń oraz faktów z warstwą fabularną i znanymi bohaterami, tak, by nie tylko zaskakiwać czytających, lecz również odsłonić kulisy dochodzeniowej pracy, gdzie liczą się detale oraz talent do łączenia pozornie niezwiązanych ze sobą informacji. W „Efekcie morza” nie da zapomnieć się o drugim planie, jakim jest mała miejscowość, gdzie każdy każdego zna, a sieć wzajemnych zobowiązań działa jak knebel, na każdego, kto chciałby ją zerwać.



                                                   PREMIERA:
                                                    05.06.2024

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

poniedziałek, 4 marca 2024

Krwawe uczucia

Przedpremierowo:

„Krew w piach”

Katarzyna Bonda

 

Wydaje się, że wyobraźnia pisarka nie zna granic, lecz czasem życie pisze takie scenariusze albo raczej ludzie to robią, iż prześcigają one pomysły twórców literackich. Wydawałyby się niemożliwymi gdyby faktycznie nie miały miejsca. Jak mogły się wydarzyć? Ludzka natura krętymi ścieżkami chadza i wcale nie tak rzadko bardzo zabójczymi!

 

Miłość. Interesy. Podobno tych spraw się nie powinno łączyć, ale czasem trudno rozdzielić te dwie sfery życia, zwłaszcza jeśli ktoś spotyka kogoś takiego jak Adam Szulc. Sprawiający dobre wrażenie na pierwszy, drugi i kolejny rzut oka, może nie na wszystkich, lecz na tych konkretnych, na jakich mu zależało kobietach. Potem już scenariusz zdawał się być podobny albo raczej dopracowany na tyle w szczegółach, że przynosił sukces, nawet jeśli coś stanęło na przeszkodzie. Jak to możliwe? Wanda, Zofia, Katarzyna i wiele innych mogłoby w tym temacie dużo powiedzieć. Każda z nich wpadła w sprytnie zastawione sidła, zabójcze, wcale nie w przenośni, a jak najbardziej realne. Spotkanie Szulca dawało wrażenie wygranej na życiowej loterii. Zainteresowanie atrakcyjnego mężczyzny i cała otoczka, jaką stwarzał było naprawdę skuteczne, na tyle, że wierzono, iż przy nim spełnią się marzenia, zrealizują się plany biznesowe i zatriumfuje miłość. Jednak finał przynosił zupełnie coś innego. Czy nikt nie zauważył perfidii i przede wszystkim zagrożenia? Nie ma przecież zbrodni doskonałej, chociaż czy na pewno?

 

Życie podobno pisze najlepsze scenariusze, lecz często raczej należałoby powiedzieć, że i takie, w które trudno uwierzyć. Książki z gatunku true crime nie są dokumentalnym zapisem rzeczywistych wydarzeń, od tego są kroniki policyjne. W ich przypadku czytelnik wchodzi dzięki autorowi za kulisy tego, co się naprawdę wydarzyło. Wynik jest znany, lecz już to, co do niego doprowadziło to już droga złożona z czynów sprawcy, jego motywów oraz historie ofiar, jakim odebrano zaufanie, nadzieję, a niekiedy to, co najcenniejsze i nie chodzi o dobra materialne. „Krew w piachu” to książka oparta na faktach, odwołująca się do konkretnych wydarzeń, miejsc i ludzi. Jednak jest czymś więcej niż suchym zapisem tego, co wydarzyło. W żadnym wypadku to nie zbiór dat, zeznań i policyjnych czy sądowych akt. Wszystko to stanowi kanwę, na jakiej Katarzyna Bonda odtwarza historię realnych postaci i czynów wraz z detalami, które uzupełniają wszelkie niedopowiedzenia i wydobywają na światło dzienne oblicza morderczego procederu. „Krew w piach” jest fabularną wersją wydarzeń, pokazującą mechanizm zbrodni, ukazującą jej prawdziwą twarz oraz maski pod jakimi kryje się. W tej książce czytelnik ma unaocznione jak łatwo stać się ofiarą i jak jest prowadzona gra, w której jest się jedynie pionkiem. Pisarka wnikliwie bierze pod lupę sylwetkę sprawcy, czytający poznają go z kilku punktów widzenia i demaskuje. To ostatnie pokazuje jak niektórzy potrafią kamuflować się i ukrywać pod „łatką” zwyczajnego człowieka, jakiego nikt nie podejrzewałby o złe zamiary.


Premiera:

13.03.2023

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

czwartek, 9 listopada 2023

Klucz do...

Nowość:

„Na uwięzi”

Katarzyna Bonda

 

 

Zło wcale nie jest czymś rzadkim, spotykającym obcych nam ludzi i mającym miejsce daleko od nas. Wprost przeciwnie, występuje nagminnie, a coraz mocniejsze oswojenie się z nim powoduje, że nie zauważamy go albo dostrzegamy dopiero w chwili gdy dopiero dosięga nas. Jednak wtedy jesteśmy najczęściej wpierw sparaliżowani strachem, później rodzi się pytanie dlaczego my? Gorączkowo także szukamy wyjścia z trudnej sytuacji, bywa, że jest już za późno lub tylko tak sądzimy…

 

Sprawa wcale nie jak inna. To od samego początku Jakub Sobieski wiedział, całą resztę musiał sam odkryć, praca detektywa bywa trudna, ale niektóre dochodzenia są trudniejsze niż inne. Kiedy znika nastoletnia Stefania rodzice starają się zrobić wszystko by ją odnaleźć. Prywatna agencja detektywistyczna ma im w tym pomóc skuteczniej niż policja. Co kryje się za zaginięciem dziewczyny? Z pewnością mają dużo do powiedzenia jej znajomi ze szkoły, lecz nie tak łatwo zburzyć mur milczenia i kłamstw. Co właściwie miało miejsce w życiu Stefy? Sobieski odkrywa kilka poszlak, żadna nie napawa optymizmem, pytanie gdzie go doprowadzą? Jeśli do tego dodać, że ślady wskazują na związek nie tak dawnym, brutalnym, morderstwem, zagrożenie dla zaginionej staje się aż nadto realne. Tajemnice w dochodzeniu  nie są niczym niezwykłym, lecz w tym przypadku jest ich aż za dużo i mają je również ci, którzy nie powinni. Sprawa nastolatki okazuje się mieć dramatyczne kulisy i obejmuje szersze grono osób, jacy zrobią wszystko by ich nie powiązano z jakimkolwiek brudem!

 

Zaginięcie człowieka to zawsze niejeden znak zapytania, kiedy znika dziecka pojawia się ich jeszcze więcej. Jak zawsze liczy się czas, z każda godziną rośnie ryzyko, że finał będzie daleki od tego oczekiwanego. A jeśli okaże się, prawie na wstępie, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana niż zazwyczaj tego typu tematy i tak naprawdę wszystko, co wydawało się pewne, zostaje zanegowane bądź co najmniej poddane w wątpliwość? To znak, że szykuje się intrygująca lektura, która nie raz zwiedzie nas na manowce, nawet jeśli będziemy z ogromną uwagą śledzić akcję i wypatrywać haczyków. „Na uwięzi” jest kryminałem, w jakim oczywistość ani razu nie pojawia się, natomiast sieć kłamstw zaczyna oplatać każdego natychmiastowo, chociaż on nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. Zresztą nie tylko ich, w tej historii zło ma niejedną twarz, niekiedy aż nazbyt znajomą, i jest bliżej niż większość sądzi. Katarzyna Bonda nie lukruje rzeczywistości, zamiast niedopowiedzeń jest łańcuch przyczynowo-skutkowy, którego każde ogniwo jest częścią prawdziwie morderczej+ zagadki, odsłaniającej najgorsze cechy ludzkiej natury. „Na uwięzi” jest perfekcyjnym kryminalną historią, w jakiej fabuła ani na moment nie idzie przewidywalną drogą. Kolejne  zakręty nie tylko podkreślają jak łatwo zgubić się na niej, lecz przede wszystkim, że niejeden wkracza na nią świadomie, wiedząc, co spotka nie niej.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:


 

 


 

wtorek, 9 sierpnia 2022

Prawdy i kłamstwa

Przedpremierowo:

„Ze złości”

Katarzyna Bonda

 

Tyle prawd ile ludzi, którzy o niej mówią. Jedna jedyna? Podobno taka gdzieś istnieje, ale czy da się ją odnaleźć w gąszczu kłamstw, subiektywnych opinii, niedomówień i dopowiedzeń, tego, czego nie wiedziano? Zresztą czy nie jest jedynie ułamkiem większej całości albo częścią innego faktu, bez znajomości jakich staje się jedynie urywkiem informacji, co sprawia, że traci na wartości? Dlaczego więc dla niektórych bywa aż tak cenna by byli gotowi w jej imię złamać zasady i przekraczać nieprzekraczalne granice?

 

Przeszłość rzadko kiedy jest zamkniętym rozdziałem, zawsze może odnaleźć się ktoś, kto ma klucz do niej, a od tego już krok do wywołania zapomnianych upiorów. Pierwsza sprawa Jakuba Sobieskiego już od samego początku daleka jest od łatwych zleceń, o jakich ślad pozostaje jedynie w zestawieniu przelewów. Świat wielkich pieniędzy, ludzi z pierwszych stron gazet oraz morderstwo sprzed lat stanowi podstawę dla pracy świeżo upieczonego prywatnego detektywa. Zresztą nie tylko dla niego, stara znajoma też ma udział w tej rozgrywce. Ada Kowalczyk stoi po drugiej stronie, co wcale nie oznacza, że ich ścieżki zawodowe nie mają punktów wspólnych. Stara zbrodnia okazuje się być aż nadto aktualna, zdobycie dowodów na niewinność rzadko kiedy jest proste, a w sytuacji gdy zbyt wielu zależy na czymś odwrotnym. Sobieski musi odnaleźć właściwą drogę lawirując w grupie ludzi, jacy przy okazji chcą osiągnąć własne cele. Na jego i Kowalczyk korzyść na pewno nie są kolejne ofiary, czas także im nie sprzyja. Grono osób, jakim mogłoby zależeć na braku odnalezienie nowych faktów, jest szerokie. Komu uwierzyć jeśli nikt nie wzbudza zaufania i kto stoi za tym, co było i co ma miejsce właśnie teraz? Sobieski dla swojego dobra powinien znaleźć rozwiązanie tego równania z więcej niż dwoma niewiadomymi, ale czy uda mu się to odpowiednio szybko by wyszedł cało z morderczego labiryntu?

 

Winna czy niewinna? Może pytanie powinno być zupełnie inne i wcale nie w liczbie pojedynczej oraz nie jedno, a więcej? Co rzeczywiście wydarzyło się kilkanaście lat temu? Faktów jest dużo, śladów również, lecz które są prawdziwe, a jakie stanowią mniej lub bardziej zręczne kłamstwo? Katarzyna Bonda jest mistrzynią kryminalnych historii nie tyle wciągających, ile pochłaniających całkowicie uwagę czytelników. Nie ma w nich mało ważnych detali, niepotrzebnych opisów, nic nie znaczących postaci, wszystko się liczy, każdy detal, nawet najmniejszy jest trybikiem precyzyjnej fabuły, mający konkretne zadanie i napędzający kolejne, większe. Strona po stronie „Ze złości” nie odsłania, ale zagęszcza akcję wątków, mnożąc je i równocześnie podsuwając nowe kierunki rozwoju wydarzeń. Tam gdzie wydaje się nam, że nastąpi odsłonięcie tajemnicy następuje coś o dużo bardziej intrygującego, pojawia się nowa. Wcześniejszy sekret wcale nie zostaje zapomniany, pozostawiony sam sobie, w odpowiednim momencie przypomina o sobie znać i perspektywa znowu zmienia się. Pisarka wirtuozersko przędzie kolejne nitki suspensu, prawie niewidocznie splata je z innymi tak, by czytający dostrzegli dopiero powiązania gdy nadchodzi odpowiedni moment, nie wcześniej i nie później. To, co wydaje się nam na początku wystawiane z jest wielokrotnie na próbę, zresztą sami także raz za razem mierzymy się z pytaniami jak dalej potoczy się „Ze złości”, odpowiedzi będą nie tylko zaskakujące, lecz i znowu wprawią w nas w zdumienie.

 

Premiera: 10 sierpnia

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję: