Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Czwarta Strona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Czwarta Strona. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 października 2022

Zbrodnia potępienia

Przedpremierowo:

„Na wieczne potępienie”

Małgorzata Rogala

 

Zbrodnia idealna jak najbardziej istnieje, nawet ma się wprost wspaniale do pewnego momentu. Jakiego? Aż ktoś wpada na ślad jej lub tego, kto ją dokonał. Potem zaczyna się rozgrywka, w której zbrodniarzowi zdaje się, że to on rozdaje karty. Tyle, że zauważa, iż gra coraz bardziej znaczonymi i to nie przez niego …

 

Przedświąteczna gorączka schodzi na drugi plan gdy w Pełni dochodzi do morderstwa. Podkomisarz Monika Gniewosz wie, że po raz kolejny rozpoczął się dla niej i współpracowników wyścig z czasem i przede wszystkim zbrodniarzem.  Jako, że pewne rzeczy chodzą parami, kolejna niepokojąca sprawa wychodzi na światło dzienne. Małe miasteczka mają swoje tajemnice, które w najmniej spodziewanej chwili pokazują swoje oblicze, burząc spokój i wzbudzając lęk. Jednak policjantka zna jasne i ciemniejsze strony życia, te ostatnie poznała od podszewki. Teraz cieszy się tym, co zdobyła niemałym przecież kosztem i równocześnie „rozgryza” niedawnych zabójstw, jaka miały miejsce w Pełni i nie tylko w niej. Czy wiążą się z sobą? Na pierwszy rzut oka nie mają z sobą nic wspólnego, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, a przypadki oczywiście zdarzają się, ale doświadczenie i intuicja podpowiadają, że w tym, co zaszło jest drugie dno. Osobne zbrodnie czy nie? Odpowiedź na to pytanie będzie kluczowe? Z pewnością popchnie dochodzeniową pracę do przodu, ale zabójca też nie próżnuje, nowa ofiara przypomina, iż wyścig wciąż trwa!

 

Jak zwykle przepadłam, całkowicie i nieodwracalnie. Tak zawsze kończy się spotkanie z książkami Małgorzaty Rogali, dlatego więc nauczona wcześniejszymi doświadczeniami na spotkanie z mieszkańcami Pełni zarezerwowałam sobie czas na tę wizytę, w końcu w dobrym towarzystwie nikt nie patrzy a jego upływ. Kryminalna zagadka wciąga od razu, pobudzając apetyt na więcej, które przychodzi w najbardziej odpowiednim, acz niespodziewanym momencie. Jedna zbrodnia, druga … czy mają coś wspólnego? A może to zupełnie odrębne sprawy? Policjanci z Pełni mają przed sobą nową sprawę i skrupulatnie do niej podchodzą, chociaż nie brak im zajęć, zwłaszcza, że święta prawie za pasem. Urokliwe miasteczko, grudniowy klimat, rozświetlone okna i sklepowe wystawy, wielu zna się od lat, przynajmniej z widzenia lub ze słyszenia. Jednak nawet w tak idyllicznym otoczeniu dochodzi do morderstw, a brak anonimowości wcale nie stoi temu na przeszkodzie. Wprost przeciwnie, kameralność czasem jej sprzyja, a Małgorzata Rogala umie wykorzystać to tworząc odpowiednią atmosferę, kreując postacie i przede wszystkim samą zabójczą intrygę. Nic nie jest pozostawione przypadkowe, każdy detal buduje rasowy kryminał. Została oczywiście wykorzystana po mistrzowsku sztuka i nie zabrakło także solidnej kryminalistycznej oraz psychologicznej podstawy. Pisarka z tych elementów zrobiła jeden ze swoich znaków rozpoznawczych, każdorazowo nieprzewidywalnie wprowadzając go do opowiadanej historii. „Na wieczne potępienie” czytelnik zostanie wciągnięty w klasyczne śledztwo, gdzie liczy się dosłownie każdy szczegół, dowód, poszlaka, a detektywistyczna praca nie jest nią jedynie z nazwy. Im bardziej zagłębiamy się w lekturę tym bardziej wciąga nas ona, a kolejne fragmenty, nieznanego nam wpierw obrazu zaczynają, tworzyć morderczy krajobraz, w jakim w finale dostrzegamy to, co najistotniejsze.

 

 

Premiera:

 26.10.2022

 

Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję 
 

 

poniedziałek, 25 października 2021

Zwodnicza Pełnia


Przedpremierowo:

„Milcząc jak grób”

Małgorzata Rogala

 

Milczenie nie zawsze jest złotem, bywa ciszą przed burzą. To, co widoczne jest zwodnicze, zbyt często na pokaz, stanowi iluzję zręcznie ukrywającą prawdę. Jak przedrzeć się przez tę sieć niedopowiedzeń, odwracania głowy, zaklinania rzeczywistości? Kto odważy się zerwać z obojętnością i strachem?

 

Nowy rozdział w życiu, nowy adres, zmiana, która z założenia ma pomóc zapomnieć o tym, co było, nawet jeśli to trudne, oraz pozwolić na budowanie przyszłości bez bagażu przeszłości. Teoria ta w przypadku Moniki Gniewosz nie sprawdza się tak jak sobie by pani podkomisarz życzyła. Miasteczko Pełnia jednak może w tym pomóc, z daleka od stolicy i punktów, budzących bolesne wspomnienia, zostaje wprowadzana w życie. Cicha i senna okolica jest miejscem jakie dla policjantki i jej córki powinno być azylem, lecz jak się okazuje pozory mogą mylić. Mała przestępczość i znająca się lokalna społeczności okazują się trochę iluzoryczne. Kto mógł napaść na jednego z mieszkańców? To pytanie wcale nie jest pierwszym  i ostatnim, bo jak się okazuje to nie jedyna zagadka z jaką powinna zmierzyć się Monika. Nie tak dawno temu zaginęła gospodyni popularnego pensjonatu. Jak na taką miejscowość to już dużo, a Gniewosz intryguje ta sprawa, pozostająca nierozwiązana i budząca wciąż dużo emocji. Śledztwa odsłaniają inną stronę Pełni, w jakiej tajemnice odgrywają rolę główną. Czy nowa mieszkanka powinna aż tak interesować się tematami, jakie miejscowi wolą rozwiązywać innymi metodami? Może lepiej by było odwrócić głowę, zgodzić się z większością, ale pani podkomisarz zmieniła się i nie zamierza przymykać oczu na to, co dzieje się wokół niej. Sama wie aż za dobrze, ze jeśli raz zgodzi się na zło, to ono będzie powracało i raniło tych, którzy na to pozwalają oraz nieświadomych jego istnienia. Mroczne oblicze Pełni da o sobie znać, tak samo jak i duch topielicy, jaki jest widywany, bo prawda ma niejedno źródło i niekiedy trzeba ją szukać tam, gdzie inni jej nie dostrzegają.

 

Na każdą książkę Małgorzaty Rogali czekam niecierpliwie już pod koniec lektury najnowszej. Historie wychodzące spod jej pióra są z kategorii tych, których nie zapomina się i wraca wielokrotnie. „Milcząc jak grób” potwierdza talent pisarki lub raczej powinnam napisać w liczbie mnogiej talenty. Oprócz niewątpliwie bestsellerowych pomysłów powieściowych nie da się ukryć również, że ma niebywałą zdolność przykuwania uwagi czytelnika, zaskakiwania go za każdym razem i przekazywania trudnych problemów od ludzkiej strony. To wszystko w ramach gatunku wymagającego od autora stworzenia zagadki i umiejętnego odsłaniania ich tak, by nie zdradzić za dużo, stawiania pytań, skłaniania do zastanowienia i poszukiwania odpowiedzi oraz podsycania zainteresowania. Każdy z tych elementów jest umiejętnie wykorzystany w najnowszej powieści, ale na tym nie koniec, to dopiero początek naprawdę intrygującej historii, w której nic nie jest takie jakie się wydaje. Pisarka oddała słowami krajobraz małego miasteczka, oddalonego od wielkich miast, rządzącego się swoimi prawami, gdzie każdy zna każdego i nic nie powinno się dać ukryć. Od samego początku czuć nieokreślony niepokój, gdzieś kryjący się pomiędzy drzewami, snujący się w mgle od pobliskiego jeziora. Bardzo szybko przychodzi na myśl klimat gotyckiej opowieści, lecz byłoby to zbytnie uproszczenie, a Małgorzata Rogala nigdy nie stosuje półśrodków, kalk, kopiowania jeden do jednego. Serwuje za to intrygującą zagadkę na pierwszym planie oraz twórczo rozwija wątki drugiego planu, stanowiące zaczątek dla kontynuacji serii. Nie ma niczego oczywistego w „Milcząc jak grób”, za to duża liczba tropów, przypuszczeń i celnych obserwacji ludzkich zachowań i motywów, a także zaskakujących zwrotów akcji. Nie mogło również zabraknąć tych składników, do jakich już zdążyła nas autorka przyzwyczaić i na które czekamy z niecierpliwością czyli sztuki i społecznie istotnych tematów. Jedno i drugie znalazło swoje miejsce w misternie utkanej kryminalnej łamigłówce, dostarczającej wiele materiału do czytelniczego śledztwa. Na tym nie koniec, to dopiero początek czegoś co zaskoczy nas jeszcze nie raz i miejmy nadzieję, że jak najszybciej.

 Premiera:

 27.10.2021

 

Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję

 

 

wtorek, 1 czerwca 2021

Wina i wyrok

Przedpremierowo:

„Kwestia winy”

Małgorzata Rogala

 

Wydaje się nam, że jesteśmy bystrymi obserwatorami i wiemy dużo o innych. Dostrzegamy przecież tak wiele, zapamiętujemy pewne detale i wyrabiamy sobie opinię. Co robimy Jednak czy tak jest naprawdę? Jak wiedza o innych przekłada się na wyciągnięcie pomocnej dłoni? Zareagowaniu gdy dostrzegamy kogoś kto potrzebuje pomocy? Ile razy odwracamy głowę, zmieniamy temat, udajemy, że nic nie widzimy?

Brutalne morderstwo policjanta drogówki zdaje się nie mieć nic wspólnego z jego pracą, ślady pozostały, ale zbyt dużo nie mówią o sprawcy. Przy zwłokach zamordowanego Huberta Kamińskiego jest bardzo mało, wprost można powiedzieć, że nie będzie to łatwe dochodzenie. To drugie prowadzi Agata Górska, pierwsze natomiast należy do Sławka Tomczyka, oboje mają więc ręce pełne roboty, a do tego oczywiście czują presję by jak najszybciej ująć sprawców. Nie są amatorami, za nimi wiele dochodzeń i doskonale wiedzą, że liczą się szczegóły, a to, co najważniejsze tkwi w miejscach jakich nie dostrzegają. Oczywiście trzeba tez odpowiedzieć na pytanie dlaczego, bo nic nie dzieje  się bez powodu, a te w przypadku obu morderstw zauważają bardzo szybko, ale czy w nich tkwi odpowiedź? Czego jeszcze nie zauważyli? Coś im umyka, tylko co? Zabójca zawsze pozostawia coś po sobie, nieświadomie lub wprost przeciwnie. No właśnie czyżby to był zbieg okoliczności, że przy obu ofiarach znaleziono mało znaczące dziecięce zabawki? Nic wskazuje by te sprawy łączyły się, poza tymi elementami, Górska i Tomczyk znają znaczenie takich detali, pomijanych jako mało ważne, lecz w śledztwie liczy się dosłownie wszystko. Do czego doprowadzi nieoczekiwana współpraca? Jak zawsze trwa wyścig z czasem, bo kto raz zabił może znów odebrać komuś życie, ale czy nie ulegli złudzeniu? Prawda nie zawsze jest prosta i wcale nie wyzwala, wprost przeciwnie.

Zbrodnia nie rodzi się z niczego, zawsze ma motyw, od niego wszystko się zaczyna, ale nie kończy. Wprost przeciwnie, on nie odpowiada na wszystkie pytania, tylko jest źródłem kolejnych, tych spod znaku dlaczego i czy dałoby się jej zapobiec? Czasem pojawia się myśl kto jest winny, a kto ofiarą … Uwielbiam kryminały, zwłaszcza te, które nie pozostawiają czytelnika obojętnym, wciągają go w opisywaną historię i poniekąd „zmuszają” do refleksji nad korzeniami tego, co właśnie czytają. Małgorzata Rogala jest mistrzynią w przykuwaniu uwagi czytających oraz tworzeniu prawdziwie wielowątkowych historii, gdzie liczą się niuanse, drugi plan, reakcje bohaterów i nic nie dzieje się bez przyczyny. Pisarka odsłania ludzkie motywy, meandry emocji i tego, do czego prowadzą czyli zbrodni. W „Kwestii winy” widać to, do czego nas już przyzwyczaiła, w jak najlepszym tego słowa znaczeniu, czyli perfekcyjnym przedstawieniu korzeni zła czyli tego, co nie zawsze jest widoczne lub po prostu omijane wzrokiem, aż do momentu gdy pokazuje swoje owoce. Małgorzata Rogala nie boi się trudnych tematów, wprost przeciwnie w każdej swojej książce porusza je i to tak, że nie da się pozostać obojętnym, odciąć się, po prostu przewracać strony. Suspens jest jedną stroną fabuły, drugą tworzą bohaterowie, wydający się zwyczajni, tacy sami jak my, nas bliscy, znajomi, ludzie mijani codziennie na ulicy. Jednak to pozory, pod nimi kryje się kłębowisko uczuć, czasem nieokiełznanych, a czasem wprost przeciwnie precyzyjnie ukierunkowanych. Na takich fundamentach powstają powieści w jakich niczego nie możemy być pewni, gdzie często podążamy schematami myślowymi, jakich uniknąć nie tak łatwo, bo kto zwraca uwagę na przypadek, splot okoliczności, detale, składające się całość o zatartych zarysach? „Kwestia winy” należy właśnie do tego rodzaju powieści kryminalnych, gdzie trzeba być czujnym, zwracać uwagi na szczegóły i po prostu liczy się praca śledcza, w jakiej człowiek jest w centrum wydarzeń, a nie jedynie tłem. Dla nich

 

 Premiera:

 02.06.2021

 

Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję

 

sobota, 24 października 2020

Zbrodnia i sztuka

 


Przedpremierowo

„Niezbity dowód”

Małgorzata Rogala

 

Sztuka i zbrodnia wcale nie są tak odległe od siebie jak mogłoby się wydawać. Jedno i drugie często opiera się na emocjach, potem ich drogi rozchodzą, bywa, że spotykają się tworząc zabójczą enigmę. Czasem dzieło artystycznego geniuszu zostaje splamione krwawymi śladami …

Dlaczego została zamordowana Adela Naczyńska? Wskazówką może być zniknięcie wartościowej lampy Tiffanny`iego z miejsca zbrodni, ale może to przypadek? Zwykły napad rabunkowy na antykwariat, kończący się tragicznie? W tę wersję nie wierzą bliscy kobiety, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń. Policja prowadzi czynności operacyjno-śledcze, lecz nic nie stoi na przeszkodzi by Celina Stefańska bliżej przyjrzała się tej sprawie. Czyżby pewna tragedia sprzed lat miała z teraźniejszą coś wspólnego? Pani detektyw rozumie rodzinę zamordowanej lepiej niż kto inny, lecz najważniejsze są dla niej fakty i dowody. Te ostatnie może odnajdą się w Szwajcarii, ale czy będą na tyle mocne by wskazać dalszą drogę poszukiwań? W tym przypadku trzeba skupić się na detalach, trochę zatartych przez upływ czasu oraz ludzką pamięć, to one mogą być punktem zwrotnym w wyjaśnieniu zbrodni.  Policyjna praca również przynosi efekty, kolejne fragmenty zabójczej układanki znajdują swoje miejsce, pytanie czy właściwe? Ludzkie słabości, zbieg okoliczności oraz drogocenne dzieła niekiedy tworzą trójkąt zbrodni.

Na każdą książkę Małgorzaty czekam niecierpliwie i to zaczyna się już kiedy biorę najnowszy tytuł do rąk, bo wiem, że czeka mnie wspaniała lektura, po jaką sięgnę jeszcze nieraz, ale oznacza to również, że na kolejną będę musiała poczekać jakiś czas. Tym razem było tak samo jak zawsze czyli odliczanie czasu do premiery kiedy tylko dowiedziałam się, o niej i niespodzianka kiedy parę dni przed tą datą otrzymałam niespodziewaną przesyłkę. Jednak dość o moich emocjach, czas przejść do meritum czyli „Niezbitego dowodu”, trzeciej książki z cyklu, w jakim główną rolę odgrywa detektyw Celina Stefańska. Jak mogłam się spodziewać zagadka kryminalna wciągnęła mnie od razu i nie ujmując nic jej, to sztuka, stanowiąca wyróżnik tej serii jako tło oraz drugoplanowy bohater jest wielkim plusem. Podążając za śladami czytelnicy biorą w udział śledztwie, jak zawsze dopracowanym od strony fabularnej w każdym detalu, natomiast szczegóły dokumentalne nie są jedynie ozdobnikami, lecz stanowią jeden z filarów powieści. Historia sztuki z kryminalnej perspektywy nabiera nowych barw, a jej niuanse okazują czymś więcej niż tylko dodatkiem. Jednak na pierwszym miejscu jest sprawa kryminalna, na nią pisarka położyła nacisk, to ona jest osią akcji, mającej kilka warstw, odsłaniających swoje oblicze kiedy dochodzenie nabiera rumieńców. Pytania mnożą się, a kontury odpowiedzi powoli zaczynają się pojawiać, niezwykłe dzieła sztuki i rodzinne tajemnice pozwalają przypuszczać, iż będą one zaskakujące, lecz tak naprawdę finał dopiero je przynosi, tak samo jak i pewną niespodziankę. W „Niezbitym dowodzie” nic nie jest pewne oprócz dwóch rzeczy: Celina Stefańska nie spocznie dopóki nie doprowadzi śledztwa do końca i nie ma zbrodni doskonałej. Cała reszta to świetne pole do popisu nie tylko dla bohaterów, ale i dla czytających, by podążać śladami i poskładać z fragmentów motyw oraz dzięki temu dotrzeć do sprawcy. Kolejna morderczo-artystyczna łamigłówka za mną, a przede mną następna, mam nadzieję, że szybko będzie mi dane ją poznać. Na razie pozostaje ponowna lektura najnowszej książki Małgorzaty Rogali, w której odżywa duch najlepszych klasyków gatunku, uwspółcześniony, lecz tak samo niezrównanie wciągający w rozwiązywanie zabójczych tajemnic.

 

Premiera

28 października 

 

 

Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję:

 


 

 

sobota, 10 października 2020

Zbrodnicza dwunastka

Przedpremierowo:

 

„Awers”

Adrian Bednarek, Ryszard Ćwirlej, Hanna Greń, Marta Guzowska, Izabela Janiszewska, Robert Małecki, Marta Matyszczak, Małgorzata Rogala, Magda Stachula, Bartosz Szczygielski, Mariusz Zielke, Przemysław Żarski.

Zło jest wszędzie, czai się i wykorzystuje moment by zaistnieć. Nie musi czekać na chwilę słabości, wyrachowany i zimny plan nie zawsze jest konieczny. Czasem wystarczy kilka sekund gniewu albo strachu lub coś, co wyzwala siłę do odebrania drugiemu człowiekowi życia. Nie ma zbrodni doskonałej, niekiedy jedynie ogół nie dowiaduje się kim jest jej sprawca, lecz zawsze ktoś wie, kto za nią stoi.

Słowa mają moc, raz powiedziane pozostają, wcale nie są aż tak ulotne jak mogłoby się wydawać. Do czego mogą prowadzić? To już zależy do kogo były skierowane i co ważniejsze jak były zrozumiane. Niekiedy stają się impulsem by spróbować wymierzyć to, co wydaje się sprawiedliwością, ale czy na pewno tak jest? Nie ma zbrodni bez motywu, on zawsze gdzieś jest, to on kieruje ręką, która zadaje cios. Nie zawsze musi być on wykonany z zamiarem zabicia, bywa, że jest gestem obronnym, lecz ma swój zabójczy koniec. Kłamstwo ma podobno krótkie nogi, jednak czy naprawdę tak jest? Uważny obserwator może zauważyć detale, poddające w wątpliwość to, co większość bierze za prawdę, ale jaka jest rzeczywistość? Ona rzadko ma barwy czarno-białe, za to wiele w niej odcieni szarości i czerwieni. Ofiara czy kat? To pytanie wcale nie ma zero-jedynkowej odpowiedzi, świat jest skomplikowanym mechanizmem, a człowiek co i rusz wyłamuje się z prostego schematu. Jego pragnienia, tajemnice, sekrety bywają pobudką do zabójczych czynów, wystarczy sekunda by wszystko spowiła krwawa mgła.

 

Jak w ciągu kilku godzin przeczytać dwanaście doskonałych kryminałów? Recepta jest bardzo prosta, wystarczy sięgnąć po antologię „Awers”, w niej znajduje się dokładnie tyle opowiadań, które od pierwszych zdań nie pozostawiają złudzeń, że czytelnik otrzyma suspens z najwyższej półki. Wydawałoby się, że krótsza forma wymusi spłycenie treści, ograniczy morderczą inwencję twórców i będzie jedynie bladą kopią ich książek. Nic bardziej mylnego, jak już się nieraz przekonałam mniejsza forma wcale nie oznacza skrótów i gorszej jakości. Wprost przeciwnie, czytający otrzymują prawdziwą esencję tego, co ich zachwyca w powieściach. W „Awersie” ani razu nie pomyślałam, że którakolwiek historia jest zbyt krótka, za każdym razem otrzymałam kryminał, nie pomijający niczego, nie pozostawiający niedokończonych wątków, za to będący równie intrygujący jak pełno objętościowa książka. Pewnych twórców znałam, z innymi dopiero miałam morderczą przyjemność zawrzeć znajomość i jak się okazało był tylko jeden minus – zbyt szybki koniec, lecz wynagradzany tym, iż na kolejnych stronach mogłam zanurzyć się w kolejną zagadkę kryminalną. Dwanaście intrygujących opowiadań, odsłaniających to, co chciano ukryć, o czym starano się zapomnieć, zatrzeć ślady lub po prostu wymagało wymierzenia sprawiedliwości. Wina i kara wcale nie są swoim naturalnym następstwem, tak samo jak i triumf dobra nad złem, niektóre sekrety pozostają nimi, a dwunastu autorów obnażyło mechanizmy nimi rządzące. Każda opowieść ma w sobie to „coś”, sprawiające, iż zaskoczenie towarzyszy nieustannie, a koniec zaskakuje nie jedynie swoim nadejściem, ale tym, co z sobą przynosi. Prostych zakończeń nie ma w żadnym z utworów „Awersu”, za to jest odkrywanie mrocznej strony człowieka, jego słabości, skomplikowanych ścieżek ludzkiej egzystencji oraz tego jak czasem łatwo odebrać życie …

 

 

 

 

 

 

Premiera

14 października 

 

 

Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję: