Nowość:
„Po drugiej stronie prawa”
Małgorzata Rogala
Sprawiedliwość czasem chodzi bardzo
krętymi i długimi ścieżkami. Nim zapadnie wybrzmi, iż mijają lata, nawet dekady,
a kiedy już zdaje się być na wyciagnięcie ręki umyka. Niekiedy nadchodzi w najmniej
spodziewanym momencie, kiedy już stracono nadzieję. Bywa i tak, że jest
wynikiem nie tylko prawa, ale i ludzkiej determinacji.
Jagoda Walicka i Nina Grzegorczyk poszły
innymi życiowymi drogami, nikt nie łączy tych dwóch kobiet ze sobą. Marszandka
i złodziejka, a jednak mają więcej ze sobą dużo wspólnego. Ostatnio jest nim
obraz, nie byle jaki, a taki poszukiwany od lat i po raz kolejny. Zresztą kryje
się najnowszej historii tego drogocennego płótna kilka, a komisarz Dagmara
Mazurkiewicz stoi u ich źródła. Nie byłaby tym kim jest dzisiaj gdyby nie
kradzież sprzed dwudziestu lat, a to co ma miejsce obecnie wpływa również na
życie Jagody i Niny. Ta pierwsza kradnie go z domu kolekcjonera, jaki podobno
nie jest świadomy jego kontrowersyjnego pochodzenia. Kiedy zaczyna robić się
gorąco arcydzieło zostaje powierzone w pewne ręce przyjaciółki. Jednak ta znika
w tajemniczych okolicznościach. Policjantka będąca o krok od odzyskania obrazu
nie daje za wygraną, a Jagoda ma teraz dwa problemy: dzieło sztuki, jakie sama
ukradła oraz Ninę, oboje zaginęli, a ona zamierza odnaleźć bliską osobę oraz
drogocenne płótno. Po pietach depcze jej wspólnik oraz pani komisarz. Kobieta
nie zamierza wpaść w ręce policji, a i ze współpracownikiem ma swoje
porachunki. Ta sprawa wymaga wyjaśnienia, lecz na warunkach, które wyznacza
Walicka. Najbardziej zainteresowani nie spodziewają się, co będzie wynikiem
poszukiwań człowieka i arcydzieła. Sprawiedliwość niekiedy robi woltę, ale nie oznacza
to, że złu ujdzie na sucho…
Kto potrafi zaskoczyć całkowicie i
równocześnie wykorzystać fabule wszystko to, co czytelnik cenił we
wcześniejszych książkach? Małgorzata Rogala. Słowa nie na wyrost, a takie,
które nasuwają się prawie od razu po rozpoczęciu lektury i z każdą przeczytana
stroną przeraza się to w pewność. Świat sztuki, kradzież, śledztwo, policjantka
nie dająca za wygraną i złodziejka będąca zawodowcem w swoim fachu oraz spektakularna
kradzież, bo przecież to kryminał. Wszystko to podane tak, by zaintrygować
czytających z dobrze wyczuwalną nutą, że to dopiero wstęp do kluczowej części
opowiadanej historii, w niej zawiera się właśnie niejeden zwrot akcji i to z
rodzaju tych całkowicie niespodziewanych oraz będących źródłem kilku znaków
zapytania. W „Po drugiej stronie prawa” widzimy jak za oczywistymi wydawałoby
się momentami kryje się drugie dno, lecz zobaczyć je jest niezwykle trudno,
dostrzegają jedynie nieliczni. Dodajmy do tego znaczenie samego tytułu, misternie
wplecione w wątki, przypominające się czytelnikowi oczywiście w odpowiednich
momentach. Pisarka łączy świat prawa i ten, jaki żyje z jego łamania w całość,
nie tak prostą jak zdaje się być na pierwszy rzut oka. Za oboma stoją ludzie
mający sekrety i motywy, które nimi kierują na drogi dalekie od tych
spodziewanych przez nas. W jakim kierunku podążą, gdy skrzyżują się? Tam gdzie
nie podejrzewaliśmy z zaskakującym finałem. Małgorzata Rogala nie pisze tylko
kryminału, za każdym razem dociera do rzeczywistej twarzy postaci i tego, co
prowadzi do wyborów, jakich dokonują. Ta warstwa nie jest dodatkiem, a
integralną częścią suspensu. Nie da się również pominąć roli detali czyli znajomości
sztuki i użycia jej tak, by stała się wiele znaczącym elementem, nawet jeśli
schodzi na drugi plan.
Za możliwość przeczytania książki
