sobota, 28 marca 2020

Zapowiedź

Zapowiedź:



Na świecie roiło się od szalonych popaprańców, 
którzy nie wiedzieli, co znaczy być potomkiem szefa mafii. Rodzina była wszystkim. 
To najważniejsza rzecz, 
którą ojciec wpajał nam od dziecka. 

Zasada nr 1: 
Zabijasz dla rodziny. 
Umierasz dla rodziny. 
Nie możesz ufać nikomu innemu. 

Zasada nr 2: 
Nie bierz jeńców i niczego nie żałuj.

piątek, 27 marca 2020

Igraszki z bogami


„Kwiat paproci. Noc Kupały”
Tom 2
KatarzynaBerenika 
Miszczuk

Grunt to doskonały plan, nawet jeśli jest on grubymi nićmi szyty i ma wiele dziur, białych plam oraz niedopowiedzeń. Kto by jednak czepiał się szczegółów jeśli musi zmierzyć się z boskimi żądaniami, własnym losem przypieczętowanym dawno temu oraz wymarzonym księciem, a jakże na koniu i ze skomplikowaną przeszłością? Za dużo problemów? Ależ gdzie tam, wiadomo, że to i tak dopiero początek …

To, co dla jednych jest zapowiedzią dobrej zabawy i okazji do szaleństw, innym kojarzy się z odliczaniem do katastrofy. Niby do Nocy Kupały jest jeszcze trochę czasu, lecz Gosia najchętniej by wymazała tę datę kalendarza, niestety raz puszczone koło przeznaczenia toczy się aż do śmierci, pytanie tylko czyjej. Ale nie ma co zamartwiać się przyszłością jeśli teraźniejszość dość mocno uwiera, chociaż tak wszystko pięknie się zapowiadało. Niby wszystko jest w najlepszym porządku, niby największym zmartwieniem powinien być pewien bóg i jego kaprysy, jednak kiedy pojawia się eks, która wbrew zapewnieniom, ma wpływ na relacje z Mieszkiem i na dodatek jej upiorny charakter daje się we znaki to trudno tak po prostu przejść nad tym do porządku dziennego. Spokojne życie to panna Brzózka ma już za sobą, nawet jeśli bliscy starają się pomóc jak mogą, staż nie zrobi się sam, trzeba poznać od podszewki szeptuchowe sekrety i jakoś przetrwać kleszcze, nawiedzonych boskich fanów oraz byłą, nie dającą o sobie zapomnieć. Co jeszcze spotka Gosławę? Bardzo podchwytliwe pytanie, bo możliwości jest od groma, ale jedno jest pewne nuda nie grozi jej, tak samo jak i okazji do śmiertelnego zagrożenia. Kto mógł przypuszczać, że tyle wydarzy się nim nastanie dzień lub raczej noc, jakiej najbardziej obawiała się Gośka? Na pewno nie ona, lecz teraz nie pozostaje nic innego jak stawić czoła danym obietnicom, szalonemu planowi i losowi oraz złym przeczuciom. Co w końcu może pójść nie tak, oprócz rozgrywki z żądną mordu Ote i nie znoszącymi sprzeciwu bogami?

Czar cyklu Kwiat paproci nie prysł po lekturze drugiej części, a nawet jeszcze bardziej się umocnił. Pisarka twórczo rozwinęła wątki z pierwszego tomu, dając pełnej temperamentu uczennicy szeptuchy jeszcze więcej możliwości do życiowych, i nie tylko, perypetii. „Noc Kupały” jak sam tytuł wskazuje ma motyw główny oparty właśnie o ten dzień, ale również łączy się z tym, co już było i jest intrygującym punktem wyjścia dla kolejnych wątków. Alternatywne spojrzenie na słowiańskie korzenie i wplecenie ich w współczesność okazało się barwnym tłem dla bohaterów, którzy zaskakują tym, co chowają w zanadrzu oraz ich mało konwencjonalnym podejściu do rzeczywistości – znanej i nieznanej, ale zawsze pełnej niespodzianek. Kontynuacja okazuje się równie dobrą historią, w jakiej nie wyczerpały się pomysły na pełną humoru oraz niezłego bigosu uczuciowego fabułę. Katarzyna Berenika Miszczuk przygotowała dla czytelników więcej przygód niepokornej uczennicy szeptuchy, której kochają wprost kłopoty i nie jedynie one. Jeśli początek wydawał się niesamowity, to druga część nie rozczaruje i wzmocni apetyt na, to co może zmajstrować jeszcze autorka w komitywie z postaciami, które wyszły spod jej pióra. Kiedy wszystko wydaje się już wiadomo, następuje chwila gdy otwierają się drzwi do kolejnego rozdziału, w którym zarysowuje się niejedna intryga.

czwartek, 26 marca 2020

Kwietniowa premiera

Kwietniowa premiera:


W nowej powieści poznajemy historię Kiony, która wraz z rodzeństwem i rodzicami mieszka na niewielkiej wysepce na Południowym Pacyfiku, odizolowanej od reszty świata. Pracuje na farmie pereł, nurkując i doglądając hodowli. Jej spokojne życie zostaje zakłócone, gdy pewnego dnia fale wyrzucają na brzeg żaglówkę z rannym mężczyzną. To początek zapierającej dech w piersiach opowieści trwającej ponad pięć lat i rozgrywającej na czterech kontynentach. Opowieści o miłości i pieniądzach, o przemocy i samotności, o edukacji i wierze; historii, która stawia pytania dotyczące poszukiwania sensu życia i ceny, jaką płacimy za rozwój gospodarczy.

środa, 25 marca 2020

Boski chichot

„Kwiat paproci. Szeptucha”
Tom 1
Katarzyna Berenika Miszczuk

Los bywa przewrotny, by nie powiedzieć złośliwy, i w ramach swego jakże szerokiego gestu obdarowuje mniej lub bardziej chętnych ludzi różnorodnymi podarkami. Niektórzy mogą się co najmniej zdziwić co ich czeka, drudzy natomiast przekląć, głośniej bądź ciszej, splot okoliczności wywracających egzystencję do góry nogami. A jeśli dołożyć do tego różnorodne pomysły bogów, boginek i bożków oraz samych zainteresowanych to życiowy chaos zapowiada się na poziomie mistrzowskim.

Kiedy zamiast stołecznego gwaru trzeba będzie przywyknąć do spokoju Bielin, to nie ma się czemu dziwić, że jakoś entuzjazmem nie podchodzi się do takiej rewolucji. Gosława Brzózka inaczej widziała swój najbliższy rok życia, na pewno nie było w nich praktyk u wiejskiej znachorki zamiast praktyki w nowoczesnym szpitalu. Jednak okazuje się, że to dopiero początek niefortunnych i fortunnych wydarzeń. Szeptucha Baba Jaga ma w zanadrzu niejeden sekret, tak samo jak mieszkańcy bielińskich okolic. Jeśli ktoś jest nowoczesną dziewczyną z dwudziestego pierwszego wieku to może przeżyć nie lada szok gdy zostaje się skonfrontowaną z czymś, co uważało się w najlepszym razie za domenę staruszek czyli wiarę w bóstwa, zabobony i demony. Ale nowa rzeczywistość ma i dobre strony w osobie atrakcyjnego ucznia miejscowego żercy, gorsza wiadomość jest taka, iż książę z marzeń plus puszcza pełna kleszczy, zarazków i innego ustrojstwa oraz nad wyraz prawdziwi bogowie mogą odbić się co najmniej czkawką. Czym innym jest przecież historia na stronach podręczników i świętowanie w nowoczesnym klimacie tradycji, a zupełnie czym innym spotkania oko w oko z bogami, mającymi o sobie więcej niż wysokie mniemanie, i skonfrontowanie się z prawdą rodem z filmów. Pozostaje jeszcze kwestia pewnej misji, od której nie da się nijak uciec, a ocalenie siebie oznacza prowadzenie gierek  z nieobliczalnymi siłami.

Jako dziecko uwielbiałam czytać o słowiańskiej historii Polski, bogach i bóstwach, legendarnych władcach, kryło się w nich wiele tajemnic i intrygujących zdarzeń. Prawda i fikcja zacierały pomiędzy sobą granice dając w efekcie niesamowitą lekturę. Tę samą atmosferę odnalazłam w cyklu Kwiat paproci, pierwszy tom „Szeptucha” okazał się strzałem w dziesiątkę i przy okazji stał się przyczyną zarwania nocki. Kiedy raz rozpocznie się czytanie tej powieści odłożenie jej na bok jest trudne, bo w końcu to, co jest udziałem Gosi plus humor, no i oczywiście jej współtowarzysze przygód, nie pozwala na przerwanie bez dowiedzenia się co było dalej i tak aż do samego końca. Potencjał został znakomicie wykorzystany, jednocześnie stał się punktem wyjścia dla dalszego ciągu przygód niezrównanej w wpadaniu w tarapaty uczennicy szept uchy. Jeśli ktoś obawia się nadmiernej „przaśności” oraz „ludowości” to niech nastawi się na autorską kreację tego, co mniej lub bardziej znane i podanie w formie nowoczesnej klechdy lub może bardziej odpowiednim byłoby określenie pełnokrwistej słowiańskiej sagi. Wyraziste postacie, tak te ludzkie jak i boskie, barwne oraz niezwykle charakterne oraz przede wszystkim nie są bladymi kopiami siebie samych, lecz wyraziście sportretowanymi osobami. „Szeptucha” ma w sobie czar połączonych rześkich wiosennych dni i czaru letnich wieczorów, okraszonych dobrym humorem i wieloma celnymi ripostami. Pisarka, przedstawiając alternatywną wizję dziejów, dała czytelnikom do rąk lekturę, która pozwala wejść w świat gdzie dużo jest możliwe, lecz wszystko ma swoją cenę, a bogowie dalecy są od nieskazitelności. Gratuluję Katarzynie Berenice Miszczuk niezwykle kreatywnego podejścia do historii i mitologii słowiańskiej, a przede wszystkim samego pomysłu na niezwykłą serię.

wtorek, 24 marca 2020

Premiera wkrótce

Zapowiedź



Terror, strach, dyskryminacja i metaliczny posmak krwi. Przygoda, miłość i lojalność. Świat, w którym okrutne Imperium bezwzględnie tłumi wszelkie oznaki buntu, a przetrwać mogą tylko najsilniejsi. Helena kładzie na szali własne życie i staje do walki, by ocalić siostrę. Próba wywalczenia sprawiedliwości przesądzi o przyszłości całego państwa. „Ember in the Ashes. Żniwiarz u bram”, to długo wyczekiwana kontynuacja międzynarodowego bestsellera Saby Tahir. Polska premiera powieści już 11 lutego.

Sabaa Tahir szturmem wdarła się na rynek czytelniczy i zyskała rzesze wiernych fanów, także w Polsce. Wszystko za sprawą perfekcyjnie wykreowanego, wzorowanego na czasach antycznych świata, gdzie zepchnięty na margines człowiek codziennie musi toczyć walkę o przetrwanie.

„Ember in the Ashes. Żniwiarz u bram” to wielowątkowa opowieść trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, zapewniając czytelnikowi emocjonalny rollercoaster. Helena Aquilla, Kruk Krwi, za wszelką cenę stara się ocalić życie nie tylko swojej siostry, lecz także wszystkich mieszkańców Imperium. Wyrusza na śmiertelnie niebezpieczną misję, podczas której zagrożenie czai się ze wszystkich stron: rządy imperatora Marcusa stają się coraz bardziej brutalne, a bezwzględna Keris Veturia chytrze wykorzystuje jego słabostki, poszerzając zakres swoich wpływów. Tymczasem daleko na wschodzie Laia z Serry walczy ze Zwiastunem Nocy. Czy pozbawiona pomocy Helena będzie w stanie zwyciężyć w nierównej walce?
 

poniedziałek, 23 marca 2020

Wśród poszlak


„Doggerland. Podstęp”
Maria Adolfsson

Kiedy jedynym pewnym faktem jest zbrodnia, a cała reszta to jedynie poszlaki śledztwo wymaga przede wszystkim uporu i otwartości na informacje, które nie są ani łatwe do dostrzeżenia, ani łatwe do odkrycia. Jednak nie jest to oczywistym do momentu kiedy wszystkie zwyczajowe ścieżki prowadzą donikąd. Pewne tylko jest to, że zabójca jest więcej niż krok przed stróżami prawa i nie popełnił błędu, chociaż nie istnieje morderstwo doskonałe …

Trup po imprezowej nocy nie wróży niczego dobrego, zwłaszcza kiedy od razu wiadomo, że jest to zabójstwo. Komisarz Karen Eiken Hornby nie zamierza dyskutować z przełożonymi nad przydzieloną sprawą, nie tak często trafiają się takie dochodzenia, więc i możliwość wykazania się jest tym cenniejsza. Jednak ten konkretny przypadek od początku budzi mieszane uczucia policjantki, po pierwsze ofiara nie jest kimś nieznajomym, po drugie ślady lub ich raczej ich skąpe występowanie zapowiadają trudną pracę śledczą, no i rodzinne powiązania dodatkowo podnoszą poprzeczkę. Kto i dlaczego zabił? Jedno i drugie pytanie powinno uzyskać jak najszybciej odpowiedź, ale poszlaki jedynie wykluczają się wzajemnie, a sama Karen skłania się ku dojść niekonwencjonalnej tezie, w której klucze jest przeszłość sprzed prawie pięćdziesięciu lat oraz pewna grupa ludzi, jaka chciała żyć w zgodzie z naturą. Ale ten kierunek niezbyt podoba się zwierzchnikom, śledztwo wydaje się, że podążać w kierunku braku rozwiązania. Jednak pani komisarz nie odpuszcza, doświadczenie i dochodzeniowa intuicja nie pozwalają się zignorować, lecz czy to wystarczy wobec tego, co mówią dowody? Czy to, co kiedyś miało miejsce może mieć skutki w teraźniejszości? Czego nie dostrzega Karen i jej współpracownicy? W tym dochodzeniu prawda ma głębokie korzenie i wcale nie jest taka za jaką jest brana.

Skandynawski klimat i przede wszystkim charakterystyczna atmosfera dla tego rodzaju thrillera już na samym początku zaostrza apetyt na „pełnokrwisty” suspens. Trzeba przyznać Marii Adolfsson, że spełnia oczekiwania nie tylko wielbicieli północnoeuropejskiego gatunku kryminalnego, ale wszystkich tych, którzy lubią wielowarstwowe zagadki. „Doggerland. Podstęp” jest powieścią w jakiej nie ma gorączkowego śledztwa, chociaż biegnie ono dość szybko, za to w zamian są poszlaki, strzępy informacji oraz detektyw jak z najlepszych kryminałów noir. Z takich elementów wydaje się, że łatwo zbudować co najmniej dobrą powieść, lecz to jedynie iluzja, bo pod tym co wydaje się proste, tkwi kunszt pisarski, umiejący przyciągnąć uwagę i utrzymać ją od początku do końca. Autorka stawia na intrygującą historię i klasyczne dochodzenie oraz głównego bohatera, w tym przypadku bohaterkę, oraz tło krajobrazowe, dopełniające całości i jednocześnie stanowiące jeden z podstawowych składników doskonałego sensacyjnego bigosu. „Doggerland. Podstęp” to skomplikowana układanka tak kryminalna jak i pod względem społecznym, nawzajem uzupełniająca się, ale i będąca źródłem kolejnych znaków zapytania. Odległy zakątek Europy, fikcyjny pod względem istnienia, lecz skupiający w jak w soczewce współczesne problemy, skandynawską mentalność oraz przede wszystkim sposób kreacji suspensu sprawiają, że lektura książki Marii Adolfsson pochłania czytelnika strona po stronie. Łańcuch przyczynowo-skutkowy powoli uzupełnia się o kolejne ogniwa, lecz nie w uporządkowanej kolejności, ale wybiórczo, co wbrew pozorom wzmaga koncentrację, natomiast nie rozprasza. Pierwsze spotkanie z mieszkańcami Doggerlandu na pewno nie było ostatnim, surowe piękno wysp kryje jeszcze niejedną zabójczą tajemnicę, a lokalna policja nie poddaje się gdy śledztwo wymaga pójścia niestandardową ścieżką.  

 Za możliwość
przecztania książki
dziękuję