Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbrodnia w Bibliotece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbrodnia w Bibliotece. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 grudnia 2012

Jeszcze raz....

"Consul"
A.B. Międzyrzecki



Odciąć się od wszystkiego, raz na zawsze. Wyjść z dotychczasowego życia, zabrać z niego to co najlepsze, a pozostawić wszystko to co uwiera i zagraża. Nie tak po prostu, z dnia na dzień, bez planu na to co dalej, ale wprost przeciwnie - zorganizować wszystko w każdym detalu. Potem pozostaje już tylko dokładnie wypełniać punkt po punkcie to co było zaplanowane i nie patrzeć zbyt często za siebie. Jest tylko jeden element, którego nie da się kontrolować, lecz kto by o nim myślał, jeżeli wszystko układa się tak wspaniale ...

Eligo Consul miał świat o swoich stóp i wszystko co potrzebne by nie zajmować w nim miejsca w ostatnich rzędach jako widz, lecz przeciwnie - być tym, który aktywnie uczestniczy w grze. Wystarczyło tylko dopilnować pewnych spraw i zająć się układaniem po swojej myśli nowej egzystencji. Przypadek zweryfikował zamierzenia, okazało się, że to od czego uciekał Odnalazło go i co więcej w jednej z najgorszych odsłon. Misterny plan wydaje się zrujnowany, a świetnie zapowiadająca się przyszłość zagrożona. Ale jest jeden klucz, mogący przezwyciężać większość problemów. Pieniądze, jedno słowo, dające nieskończenie wiele możliwych opcji, w tym tę jedną - wolność. Gdy ma się już w ręku to co się utraciło znowu można spróbować tego, co wydaje się leżeć na wyciągnięcie ręki. W końcu już raz przechytrzyło się wszystkich, teraz już nie ma rzeczy niemożliwych, szczególnie gdy druga strona nie zdaje sobie sprawy kim był gracz, a może rzeczywistość jest całkiem inna niż się przypuszcza? Świat międzynarodowych interesów wcale nie jest taki jaki się go widzi z pozycji obserwatora, czasem chcąc rozpocząć wszystko od początku, po raz kolejny wchodzi się w to samo, jedynie w innym opakowaniu. Gdy odcina się od swoich korzeni niektóre detale umykają ... Consul ma wiele twarzy, podobnie jak jego nowi wspólnicy, pytanie tylko czy wie o tym? Tam gdzie w grę wchodzą olbrzymie pieniądze rzadko co jest wynikiem przypadkowych okoliczności, interesy łączą ze sobą inwestorów, ale także kogoś jeszcze, kto najczęściej woli pozostawać w cieniu. W tle pomiędzy wielkimi inwestycjami toczy się rozgrywka, w jakiej wszystkie chwyty są dozwolone, najważniejszy jest przede wszystkim zysk, dla niego można zrobić wszystko ... Bezwzględności reguł można doświadczyć na każdym kroku, jeden nieprzemyślany ruch i wszystko traci się, a życie człowieka jest tyle warte na ile przyda się komuś kto go potrzebuje do własnych celów. 

"Consul" to nie prosta historia kryminalna z typowym motywem sensacyjnym. Autor serwuje czytelnikom możliwość wejścia w świat, gdzie biel i czerń to jedynie umowne barwy, tak naprawdę nie występujące w ogóle. Rozgrywki na biznesowych szczytach, gra wywiadów i człowiek, który ma plan na nowy rozdział swojego życia, a raczej na rozpoczęcie wszystkiego od nowa. W takim trójkącie wszystko może wydarzyć się, nikt nie może być pewnym co wydarzy się za moment i kto jest przyjacielem, a kto śmiertelnym wrogiem. Trzy rozdziały to trzy strony połączone jednym bohaterem, tytułowym Consulem, starającym się znaleźć swoje miejsce w świecie, wydający mu się całkowicie odmienny od tego, jaki porzucił, ale czy tak jest faktycznie? Pieniądze są świetną maską dla rzeczywistości, z jakiej chciało się uciec, lecz ona ma większy zasięg niż można by się spodziewać ... 

Europa, Ameryka Południowa, Wenezuela, Szwajcaria i Polska, jeden człowiek, który chce odnaleźć swoje miejsce w świecie, całkiem innym niż ten, którego do tej pory był uczestnikiem. Jednak czy faktycznie można odciąć się od wszystkiego i wierzyć, że jest się sprytniejszym od innych?

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece


piątek, 19 października 2012

Klasyka górą

"Pies Baskerville`ów"
Arthur C. Doyle


Sherlock Holmes jest postacią literacką, która już dawno wyszła z kart książek, nawet więcej - stała się ikoną popkultury, rzeczywistą i świetnie odnajdującą się w każdych warunkach. Londyńska Baker Street 221b jest rozpoznawalna na całym świecie równie mocno jak i jej lokator. Ekscentryczna osobowość genialnego detektywa oraz jego wierny przyjaciel doktor Watson, znoszący z dużą dozą cierpliwości humory i uzależnienia Holmesa, przyciągają kolejne pokolenia czytelników. Historie detektywistyczne z tą dwójką bohaterów nie mają w sobie nic z oczywistości, kryminalne intrygi, pomimo upływu czasu, nadal ciekawią i wbrew pozorom nie straciły swego sensacyjnego uroku. Okryte mgłą londyńskie zaułki gdzie zbrodnia wcale nie jest niczym niecodziennym, angielska prowincja, skrywająca pod płaszczykiem sielskości mordercze tajemnice, dystyngowani dżentelmeni i wytworne damy, którym wcale, mniej lub bardziej, zabójcze czyny nie są obce. W świecie gdzie utrzymanie pozorów jest najważniejsze dochodzenia nie prowadzi się łatwo, ale gdy ma się do dyspozycji genialny umysł i przyjacielskie wsparcie nie ma spraw nie do rozwiązania. W końcu gdy odrzuci się to, co niemożliwe, wszystko pozostałe, choćby najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą ...

Bestia uderza po raz kolejny, rodzinna klątwa wydaje się nabierać jak najbardziej realnych kształtów, a raczej postaci, nowy spadkobierca ma objąć odziedziczoną schedę, ale czy nie jest to zbyt niebezpieczne? Anonim ostrzega świeżo upieczonego dziedzica przed tym czynem, lecz czy przybyły z Ameryki potomek szacownego rodu może ulec takiej perswazji - na pewno nie. Jednak inni biorą bardziej na poważnie ostatnie wydarzenia, legenda legendą, ale jest ktoś kto może pomóc w tej niezwykłej sprawie - Sherlock Holmes. Słynny detektyw tym razem za przeciwnika ma nie człowieka, a mitycznego psa Baskerville`ów, lecz czy na pewno tylko jego? Jak na tak nietypową sprawę Holmes wydaje się w nią za mało zaangażowany, rozwój wypadków ma śledzić Watson, to on na miejscu ma zadbać o bezpieczeństwo sir Henry`iego Baskerville`a. Dlaczego taką metodę śledztwa wybrał Sherlock? Przybycie do rodowej siedziby staje się początkiem rozgrywki, w jakiej stawką jest życie człowieka i odkrycie rodzinnych sekretów, nie tylko familii Baskerville`ów. Kolejne dni zdają się potwierdzać istnienie piekielnego zwierzęcia, co jest prawdą, a co jedynie fasadą ukrywającą prawdziwe motywy? "Gdzie kobieta wchodzi w grę, należy zawsze postępować bardzo ostrożnie", bo żeńska postać odgrywała i odgrywa ważną rolę w tej historii. W przeszłości niepohamowane pragnienia były przyczyną upadku przodka sir Henry`iego czy teraz będzie inaczej? Sherlock Holmes, wbrew pozorom, wcale nie jest jedynie obserwatorem, po raz kolejny wykorzystuje swój talent do kamuflażu, który już wiele razy ratował nie tylko jego klientów, lecz pozwalał także poznać kulisy niedostrzegalne w inny sposób. Misterna intryga zbiera swoje żniwo, powoli się wypełnia rodowa klątwa, a dochodzenie tak jakby utknęło w martwym punkcie, a baskervillowski potwór wydaje się postacią jak najbardziej realną. Może tym razem przeciwnik okazał się sprytniejszy od genialnego detektywa? Jednak dedukcja pozwala odkryć to co umyka logice, a razem dają efekty, jakich nikt by się nie spodziewał.

"Psa Baskerville`ów" czytałam wielokrotnie, prawie równie wiele razy oglądałam wersję filmową, ale po raz pierwszy opowiadanie Arthura Conan Doyle`a miałam okazję poznać jako audiobook. Jak do tej pory podobną formę pamiętam jeszcze ze słuchowisk radiowych i bajek odtwarzanych z winylowych płyt, jakie są więc wrażenia z przedstawieniem literatury tym sposobem? Na pewno nie czuję rozczarowania, bez problemu można wracać do ulubionego fragmentu, szybki i prosty dostęp jest również plusem oraz możliwość odtwarzania w telefonie komórkowym bądź odtwarzaczu plików mp3. Jednak aspekty techniczne to jedno, drugie także bardzo ważne, a dla mnie najważniejsze w tym wypadku, bo opowieść już znam, to osoba lektora, mającego decydujący wpływ na odbiór książki. Początkowo trzeba było przyzwyczaić się do głosu czytającego, ale szybko okazało się, że narracja pozwala na odróżnienie poszczególnych postaci i nie zlewają się one w jeden monolog. Każdy z bohaterów odznacza się swoistymi cechami, a panu Jakubowi Senderowi udało się oddać ich indywidualność oraz sam przebieg akcji. Niełatwo jest budować nastrój jedynie głosem, ale w przypadku tego audiobooka udało się stworzyć odpowiednie tło oddające treść i pozwalające na skupienie się na fabule.


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece oraz Audeo




Recenzja bierze udział w konkursie Syndykatu Zbrodni w Bibliotece, szczegóły tutaj

niedziela, 7 października 2012

Coś za coś ...

"Wszystko ma swoją cenę"
Lotte i Soren Hammer


Żadna decyzja nie pozostaje bez skutków, czasem nie są one zauważane lub uważane za naturalną kolej rzeczy, jednak kiedy okazuje się, że była błędna jej następstwa są brane pod przysłowiową "lupę". Dlaczego właśnie został podjęty taki wybór, a nie inny? Pomyłka, błąd, celowe działania czy jedynie nieszczęśliwy zbieg okoliczności?
Śledztwo, prowadzone starannie i należycie, z zachowaniem wszystkim reguł, wskazało sprawcę, poszlaki i dowody potwierdzały, że właśnie ten, a nie inny człowiek był autorem zbrodni. Jeden z ówcześnie prowadzących dochodzenie staje przed nowymi faktami, które zmieniają jego spojrzenie na dawną sprawę. Jak to możliwe, przecież winny został wskazany i skazany, a może to naśladowca? Takie rzeczy nie raz się zdarzały, jest "tylko" jeden problem - śmierć nastąpiła w czasie, kiedy zabójca nie mógł jej zadać ... Czy to możliwe, że doszło do błędu? Jak to w ogóle możliwe? Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i temu co miało miejsce, jeszcze raz przyjrzeć się dawnym aktom i pochylić nad wątpliwościami. Jednak jest coś o wiele ważniejszego - konsekwencje jakie przyniosło śledztwo z przeszłości.

Wpływ zmian klimatycznych przynosi wiele niespodzianych wydarzeń nie jedynie w pogodzie. Kolejna konferencja w tym temacie pewnie przeszłaby bez większego echa, zagościłaby na jeden wieczór jako kolejny newsów wiadomości wieczornych, pojawiłaby się w gazetach, by zginąć w natłoku kolejnych bieżących informacji. Nawet pokazanie topniejących lodowców nie robi wrażenia, jednak kiedy znany polityk zauważa ciało człowieka całe wydarzenie nabiera innego znaczenia, anomalie odkrywają to co zostało ukryte. Przyroda odsłania zbrodnię, która nie miała ujrzeć światła dziennego, ale to wcale nie początek sprawy, przeszłość dopisuje kolejne rozdziały do historii z tragicznym epilogiem sprzed lat. Konrad Simonsen właśnie miał odpoczywać na zasłużonym urlopie,zamiast tego przeżywa na jawie koszmar, jakiego nie spodziewał się, że będzie mu dane doświadczyć. Przed nim śledztwo, które wymaga przyznania się do błędów, ale najważniejsze jest nie powtórzenie ich po raz kolejny i odnalezienie mordercy. Koniec nitki wydaje się znany, teraz trzeba dotrzeć do jej początku, nie ma gotowych odpowiedzi, są za to same pytania, nic nie można wpisać w schemat, chociaż pewne jego elementy są widoczne. Kto i dlaczego zabijał i co ważniejsze czy nadal popełnia zbrodnie? Wszystko ma swoją cenę, jaka będzie ona za ambicję i pragnienie sukcesu? Simonsen już ją poznał, ale czy nie zapomni o niej i zdąży uchronić swoich podwładnych przed zapłaceniem jej? Media, politycy, rodziny ofiar, wszyscy bacznie przyglądają się prowadzącym dochodzenie, niektórzy zdają się mieć w tym własny interes, o bardzo prywatnym charakterze ... To co obecnie ma miejsce ma swoje źródło w przeszłości, nie wszystko zostało jeszcze odkryte, a każdy szczegół jest ważny, z nich buduje się obraz, pominięcie jakiegokolwiek może zadecydować o przyszłości. Już raz zignorowano pewne detale, nie wyjaśniono ich do końca, skupiając się na tych dowodach, jakie wydawały się niezbite i jednoznaczne, teraz Simonsen ma nie tylko większe doświadczenie, lecz i świadomość, że jego przeciwnik przez lata również nabrał wprawy. O jednym nie można zapomnieć, morderca wciąż jest na wolności, wystarczy jeden nieprzemyślany krok i przeszłość stanie się teraźniejszością, a to kosztować może więcej niż medialny skandal ...

Historia przygotowana przez rodzeństwo Hammerów jest morderczą składanką z nieodłącznym skandynawskim klimatem w tle. Autorzy umiejętnie podkręcają intrygę, z jednej strony ujawniając wiele, z drugiej strony jeszcze więcej ukrywając. Czytelnik ma przed sobą drogę, na której jest wiele skrzyżowań - nie wiadomo w jakim kierunku rozwiną się wątki i czy podejrzenia okażą się słuszne. Przebieg wydarzeń wydaje się znany, ale równie ważne są motywy, to one kierują sprawcą, dopóki pozostają w ukryciu każdy ruch jest błądzeniem po omacku. Fakty są jedynie dowodami na to co już miało miejsce, lecz przecież rozgrywka nadal trwa. "Wszystko ma swoją cenę" ma swój początek w dość lodowatej atmosferze, ale szybko temperatura wzrasta, fabuła szybko nabiera prędkości by stać się prawdziwym wyścigiem w czasie, każda strona i rozdział przynoszą zwiększenia tempa. Lotte i Soren Hammer duży nacisk położyli na bohaterów, ich charaktery i życie osobiste nie są jedynie tłem dla wątku kryminalnego, one stanowią jeden z jego ważnych elementów. Prowadzący dochodzenie nie są dodatkiem do historii, nie funkcjonują w próżni, wprost przeciwnie, ich praca i śledztwo są ściśle związane z tym co dzieje się poza komendą policji, pragnieniami i doświadczeniami. Ważne jest również ukazanie kulis - interesów politycznych i osobistych, niewidzialnych nitek, łączących poszczególne postacie, tytułowe "Wszystko ma swoją cenę" jest głęboko wpisane w fabułę i przedstawione z różnej perspektywy.


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

piątek, 5 października 2012

Prawda i fakty to dwa różne obrazy ...

"Bóle fantomowe"
Thomas Enger


"Jestem niewinny", te dwa słowa padają często, nie zawsze mają pokrycie w rzeczywistości, ale każdemu nim zostanie udowodniona wina, przysługuje domniemanie niewinności. Co jednak gdy po wydanie wyroku nadal oskarżony twierdzi, że doszło do pomyłki? Taka sytuacja też nie jest rzadko spotykana, jednak jak uwierzyć człowiekowi, kiedy wszystko przemawia przeciwko niemu? Fakty, okoliczności, motyw, ślady na miejscu zbrodni, a nawet przeszłość, nic nie świadczy, że zaistniała pomyłka, wręcz przeciwnie każdy z tych elementów poświadcza winę i udowadnia akt oskarżenia. Żaden szczegół nie potwierdza wersji osądzonego, więc jaki może być punkt zaczepienia dla odwołania się od wyroku?

Henning Juul dawno temu stracił wiarę w dobro i prawdę, żyje pomiędzy dwoma tym co było i tym co będzie, teraźniejszość jest dla niego ciągłym powrotem do jednej nocy. Spojrzenie w lustro, jakąkolwiek płaszczyznę, w której widzi się swoje odbicie, nawet ludzkie spojrzenie przypominają kilka minut, zmieniających wszystko w jego życiu. Pożar, strata najbliższej osoby i walka by odkryć co naprawdę kryło się za płomieniami. Podpalenie, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, jedno jest pewne nie zostało jeszcze wszystko wyjaśnione, a oficjalne stwierdzenie "przyczyna nieznana" nie jest wcale końcem sprawy. Juul dzień w dzień szuka odpowiedzi na pytanie co faktycznie wydarzyło się, nikt nie umie dać mu wyjaśnienia, a może nie chce? Jako dziennikarz ma dostęp do źródeł informacji, jakie dla innych pozostają niedostępne, ale nawet takie środki nie są pomocne. Walka z wiatrakami, wyrzutami sumienia czy z murem milczenia? Telefon od Torego Pulliego wydaje się odpowiedzią na niewypowiedzianą modlitwę, ktoś może wnieść do tej sprawy coś nowego, jest jedno "ale" - nie ma nic za darmo, informacje w zamian za przeprowadzenie prywatnego dochodzenia ... Henning nieraz prowadził "śledztwa", praca dziennikarza, szczególnie zajmującego się sprawami kryminalnymi opiera się często na takim narzędziu, teraz jednak wszystko wygląda inaczej. Jak traktować tak niecodzienną propozycję? Próba szantażu, desperacki krok czy też obietnica bez pokrycia? Dlaczego właśnie Pulli wybrał Juula? Akta morderstwa sprzed lat wydają się potwierdzać winę tego pierwszego i wyrok sądu, jednak gdy przyjrzeć się bliżej można odnaleźć w nich pewien punkt zaczepienia ... Przebieg wydarzeń nie pozostawia wątpliwości, lecz czy brak jakichkolwiek obiekcji i zastrzeżeń nie jest zbyt oczywisty? Słowa człowieka o "ciekawej" przeszłości przeciwko niezbitym dowodom, ale są one takimi w rzeczywistości? Co łączy Torego z tragicznym pożarem w mieszkaniu dziennikarza?
Co odpowiesz na pytanie - jak daleko mogłabyś/ mógłbyś się posunąć, by chronić swoją rodzinę? Zrobiłabyś/ zrobiłbyś wszystko? Odpowiedź wydaje się prosta, lecz gdy na szali faktycznie jest życie twojej rodziny i kogoś obcego, a jeden krok w niewłaściwym kierunku oznacza śmierć, wszystko nabiera innego znaczenia. Kilka minut zmienia zwykłą, spokojną i przewidywalną codzienność w grę o przetrwania, a wygrana wcale nie jest zwycięstwem ... Za bezpieczeństwo najbliższych jest się w stanie zrobić wszystko, o prawdziwości tych słów przekonał się Thorleif, ma swym ręku życie kilku osób ... Wystarczy jeden ruch, gest, coś za coś, a raczej ktoś za innych, proste równanie z wieloma niewiadomymi i jednym pewnym elementem - ktoś nie przeżyje tej rundy ...

Co łączy więźnia z wyrokiem za morderstwo, dziennikarza śledczego, opłakującego syna i kamerzystę programu informacyjnego? Może nic, a może więcej niż się wydaje wszystkim, klucz do tej tajemnicy jest w ręku osoby, która nie cofnie się przed niczym, chociaż czy też nie jest pionkiem w grze?
Oczywistość czasem traci na wej wiarygodności gdy przyjrzeć się jej z bliska, idealnie pasujące do siebie szczegóły nie zawsze ukazują prawdę - wprost przeciwnie, mogą świetnie ukrywać ją pod płaszczykiem wiarygodnych faktów, które wcale takimi nie muszą być.

Tytułowe "Bóle fantomowe" mają różne odzwierciedlenie w historii, przedstawianą przez Thomasa Enger, każdy z nich jest realny, chociaż otoczenie ich nie zauważa. Wielowątkowość opowieści sprawia, że czytelnik ma przed sobą intrygę, w jakiej trudno dostrzec gdzie się zaczyna, a koniec jest jednocześnie zapowiedzią kolejnego starcia głównego bohatera z cieniami z przeszłości i demonami jak najbardziej rzeczywistymi. Zwykła codzienność jaką każdy zna nagle zmienia się w rozgrywkę, gdzie reguły ustala ktoś inny. Człowiek jeden z milionów zostaje postawiony przed wyborem, tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa, lecz czy właściwa? Autor zadaje wiele pytań, na jedne odpowiedzi znajdują się w jego książce, ale na inne trzeba odpowiedzieć samemu. Wątek kryminalny jak pajęczyna oplata postacie, gdy ją zauważają wydaje się, iż już jest za późno by wydostać się z tej pułapki, a co z tymi, którzy jej nie dostrzegają?


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

środa, 8 sierpnia 2012

Pomiędzy prawdą, a pozorami ...

"ani żadnej rzeczy ..."
PM Nowak


Zbrodnia niedoskonała, gdyż podejrzani są, a policja ma zamiar nie tylko wskazać jej sprawcę, lecz przede wszystkim postawić go przed sądem. Jednak od teorii do praktyki prowadzi droga z co najmniej kilkoma zakrętami i niejedną ślepą uliczką. Po pierwsze trzeba ustalić motyw, po drugie dokładnie przyjrzeć się alibi, a po trzecie robić swoje i nie ulegać naciskom. Spokojna okolica, taka sama rodzina, żadnych skandali, więc dlaczego doszło do morderstwa? Kto stoi za tym bezsensownym czynem? Świadkowie, chociaż nie naoczni, potwierdzają przebieg zajścia, ślady wskazują kierunek śledztwa, a człowiek będący w centrum zainteresowania wydaje się być poza jakimkolwiek podejrzeniem ...

Zabójstwo dla Zakrzeńskiego nie jest niczym niezwykłym, miał, ma i pewnie będzie miał jeszcze wiele razy do czynienia, w końcu jest policjantem z pewnym doświadczeniem. Jego zadanie jest nie jest skomplikowane, ale też do prostych nie należy, ma po prostu znaleźć mordercę, tylko i aż tyle. Pierwszy podejrzany ma idealne alibi, drugi zniknął, ale to jeszcze o niczym nie świadczy, jest jeszcze córka ofiary, za wszystkim stoi dość skomplikowana przeszłość wszystkich stron dramatu, a nawet trzecioplanowych uczestników. Jak w tej gmatwaninie śladów i poszlak odkryć prawdziwy obraz tego co miało miejsce? Prawda jak zwykle ujawnia się fragmentami, które w pierwszym momencie zdają się w ogóle nie pasować do siebie, do tego wszystkiego gazety mają swoją teorię, a dochodzenie zdaje się zmierzać donikąd. Ale wszystko to pozory, bo komisarz nie daje za wygraną, no i pan prokurator również zaczyna brać bardziej czynny udział w pracach zespołu śledczego. Krok po kroku prawdziwe twarze ukazują się spoza masek, lecz to jeszcze za mało by świętować sukces, wręcz przeciwnie. Pomiędzy faktami, a tym co bierze się za nie, czasem jest jedynie bardzo cienka granica, dla jednych widoczna, lecz dla wielu niewidzialna. Wiara czyni cuda, ale też może łudzić i stwarzać fałszywe pozory, mogące być podstawą błędnej oceny ... Kto jest na właściwej drodze do wyjaśnienia zbrodni - Zakrzeński, prokurator czy też dziennikarze? Wszystko wskazuje, że na jednego człowieka, świadczy przeciwko niemu jego przeszłość i charakter, nawet alibi, no i powiązania z ofiarą, lecz nie jest to zbyt proste by było rzeczywiste? Podobno to co na widoku najtrudniej jest dostrzec,tym razem będzie podobnie?

"ani żadnej rzeczy ..." to kryminalna opowieść z ciekawymi wątkami, gdzie wiele wydaje się do przewidzenia, lecz w miarę rozwoju fabuły okazuje się, że nie jest tak do końca  jak można by początkowo sądzić. To co wydaje się łatwe i nieskomplikowane, opiera się na historii, w jakiej pozory i odgrywają ogromną rolę, pod nimi ukryta jest prawda, wydająca się oczywista, lecz czy dla wszystkich? Uprzedzenie, plotka, sugerowanie się tym co mówią inni zostawiają wyraźny ślad w postaciach. Czasem wystarczy kilka słów wypowiedzianych w nieodpowiednim momencie by z nich powstały fundamenty tragedii, a potem wszystko toczy się już szybko i nawet okoliczności sprzyjają mającemu wydarzyć się dramatowi. Odkrycie rzeczywistego przebiegu wymaga odrzucenia sugestii i wnikliwej obserwacji tego co oczywiste, bo fasada idealnego alibi może być jedynie atrapą, jak najbardziej opartą na rzeczywistości w ogólnym zarysie, lecz szczegóły ujawniają całkiem coś innego. "ani żadnej rzeczy ..." ukazuje kulisy dochodzenia, gdzie śledczy muszą sięgnąć w przeszłość i odsłonić to ukryte w pojedynczych słowach, gestach. Niekiedy zadanie komuś pytania może ocalić ludzkie życie, ale obawa przed ośmieszeniem się bywa większa niż chęć poznania rzeczywistości, co ważniejsze prawda czy urażona miłość własna?

Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Zbrodnia w bibliotece
i wyd. Czarna Owca

czwartek, 12 lipca 2012

Tam gdzie diabeł ...

"Starsza pani wnika"
Anna Fryczkowska


Starsze panie nie są rodem z Marsa czy Wenus, nie pojawiają się nagle i na pewno nie należą do odrębnego gatunku, chociaż czasem opinie w tym temacie bywają całkowicie inne. Młodsi i ciut starsi traktują się nie raz i nie dwa co najmniej z lekką dozą nieufności, bo co ich łączy, jak wszystko lub prawie wszystko dzieli? Może praca detektywa? Tak, właśnie detektywa! Kryminalne zagadki nie są przecież zarezerwowane jedynie dla twardzieli spowitych dymem z papierosa czy też młodych, gniewnych i żądnych przygód. Pokolenie, mające za sobą trochę dekad życia na tym świecie wie jak uzyskać odpowiedzi na zagadnienia o sensacyjnym charakterze równie dobrze, a nawet lepiej od młodszych. Niedocenienie przeciwnika zawsze jest najgorszym posunięciem, a jeżeli sprawca liczy, że jest sprytniejszy od innych, to może się bardzo pomylić. Wystarczy, że na jego drodze stanie starsza pani, lubiąca wnikać ...

Sprawę trzeba postawić jasno: śledztwo to nie jest błaha sprawa, szczególnie gdy zaraz na samym starcie kariery w nowym fachu znajduje się trupa, jest się przesłuchiwanym przez policję i trzeba jeszcze stawić czoła ciekawskiej i na dodatek własnej Babci. Człowiek nie ma łatwo na tym świecie, niezbyt przyjaznym i wymagającym umiejętności, o których były nauczyciel wychowania fizycznego ma mgliste pojęcie do tej pory. Poddać się już na starcie czy może jednak podjąć wyzwanie? Raczej to drugie, szczególnie, że klient wierzy w detektywa, no i kolejny czeka już na progu. Dwa zlecenia i to w tak krótkim czasie to duże osiągnięcie a to jeszcze nie koniec. Teraz pozostaje "tylko": rozwiązać sprawę morderstwa pewnego byłego męża, kradzieży obrazu i zniknięcia emerytki. Jak zabrać się do tak tytanicznej pracy? Najlepiej od początku i bez wtajemniczania w swoje działania Babuni ... Powoli dochodzenie przynosi efekty, które byłyby większe, gdyby nie uporczywe chowanie niektórych informacji przez uczestniczki zdarzeń. Kto może stać za śmiercią lubiącego kobiece towarzystwo mężczyzny? Gdzie znajduje się malowidło i co stoi za historią starszej pani? Może pewien anioł stróż, o siwej skroni, ma coś do podpowiedzenia w tym zakresie? W końcu gdzie diabeł, a raczej Jarcio detektyw, nie może, tam pójdzie, czy ktoś chce nie czy nie, pewna staruszka! I jak tu uwierzyć w nieszkodliwość pań w jesieni życia?

Dobry kryminał ma to do siebie, że czytelnik nie może oderwać się od niego aż do samego końca i nie inaczej jest z książką "Starsza pani wnika". Tytuł jak szybko okazuje się jest bardzo adekwatny do treści, a nawet więcej. Jedną z czołowych bohaterek jest właśnie tytułowa postać starszej pani, która swoim sprytem i ciekawością, chociaż wielu nazwałoby to raczej wścibskością, nadaje tempo akcji. Trzeba przyznać, że Panna Marple zyskała konkurentkę w swym fachu, obie łączy przenikliwość i chęć pomocy innym, a że czasem są źle zrozumiane ... no cóż dobrymi chęciami jest droga do ciekawego życia wybrukowana! Jednak ten kto sądziłby, iż osoba starszej pani to kolejny dobrotliwy wzorzec to myli się i to bardzo, bo wraz ze swymi przyjaciółkami oraz znajomymi umie "zaleźć"za skórę, ale czego nie robi się w imię słusznej sprawy, nawet gdy sam zainteresowany ma całkowite odmienne zdanie w tym temacie! Nie można zapomnieć o drugim głównym bohaterze - Jarosławie Trzaskowskim, detektywie może i początkującym, ale pełnym chęci i zapału, on również nie jest typowym przedstawicielem swego zawodu. Anna Fryczkowska bawi się stereotypami, dzięki czemu czytający otrzymują zaskakującą i pełną humoru opowieść o wielu wątkach z niespodziewanym zakończeniem. Kto spodziewałby się, że za całą intrygą stoi ... , ale czy na pewna to ta osoba, a może jeszcze ktoś skrywa się w cieniu i tylko czeka by dać o sobie znać? Jak to bywa w śledztwie każdy szczegół, nawet ten najmniejszy, liczy się w ostatecznym rozrachunku i tak naprawdę nikt nie może czuć się bezpiecznym. Nic nie jest takie jakie wydaje się, nawet po szczegółowej i wnikliwej obserwacji, szczególnie gdy w sprawie maczały paluszki pewne starsze panie i wcale nie taki misiowaty debiutujący detektyw. Lepiej uważać na staruszki i ich kochane wnuczęta, bo mają w zanadrzu wiele sekretów ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece
oraz wyd. Prószyński i S-ka

środa, 4 kwietnia 2012

Bezcenna wartość

"Cena za honor"
Piotr Pochuro


W dobie wszystkiego na sprzedaż honor wydaje się archaicznym wyrazem, pasującym raczej do poprzednich wieków niż do epoki gdzie rządzi pieniądz i władza. Łatwiej jest postępować w zgodzie ze sobą czy może iść ścieżką wybraną przez innych, chociaż jej kierunek kłóciłby się z wyznanymi zasadami? Nie wyróżniać się, a może wbrew wszystkim i wszystkiemu postępować zgodnie z tym co nakazuje sumienie i obowiązek?

Brzęk tłuczonego szkła, gniecionego metalu, samochód blokujący inny pojazd, broń wycelowana w kierowcę i jego pasażerów ... To nie scena filmowa czy napad, lecz zatrzymanie podejrzanych, takich akcji Bzyk ma dużo na koncie, jednak nie przepada za nimi, niestety czasem i tak trzeba działać. Jednak takie "przedstawienie" to efekt żmudnego śledztwa, godzin spędzonych na obserwacji i "wyciąganiu" wiadomości od informatorów. Rzadko kiedy praca mieści się w przewidzianych godzinach pracy, w ogóle trudno odróżnić kiedy jest czas przewidziany na obowiązki zawodowe, aw jakim momencie rozpoczyna się życie osobiste. Jedno z drugim przeplata się i właśnie on o tym przekonał się już nie raz i nie dwa, właściwie żyje pracą, poza nią nie liczy się prawie nic. Czy w takiej sytuacji można pozostawić dochodzenie bez prawdziwego rozstrzygnięcia, nawet gdy przełożeni naciskają na to? Dla Bzyka liczy się końcowy efekt, a nie życzenia innych, wie do czego dąży i t się liczy, nic więcej. W końcu "łapanie" przestępców to podstawa działania policji, ale czy na pewno? Pomiędzy prawem a bezprawiem jest cienka linia, łatwo ją przekroczyć, nie zauważając tego faktu ... Kilka słów za dużo, walka w imię słusznej, lecz niepopularnej sprawy, nie liczenie się z opinią przełożonych, niesłuchanie "dobrych rad" i kłopoty gotowe, chociaż kto by się nimi przejmował, jeżeli nie poszło się na ustępstwa i jest się przekonanym o właściwym postępowaniu? Jednak rzeczywisty świat, gdzie nierzadko do głosu dochodzą osobiste sympatie i animozje oraz układy, szybko koryguje idealne wyobrażenia o sprawiedliwości i powinności ...

"Cena honoru" to sensacja historia, przedstawiona z dwóch perspektyw - obserwatora i głównego bohatera, w sumie dające czytelnikowi obraz prawdziwy i pozbawiony złudzeń, ale w którym jest miejsce na honor. Sprzeczności często pojawia się w tej opowieści, jednak są one zamierzone i dotyczy obszaru gdzie zderza się interes publiczny z prywatnym, a zasady są po to by je łamać. Wbrew pozorom nie jest to jedynie pesymistyczna opowieść, w jakiej z góry można spodziewać się rozwoju akcji, gdyż autor nie stawia na proste rozwiązania. Po przeczytaniu nasuwa się kilka pytać, jedne z najważniejszych to - czy tak wygląda na prawdę wygląda wymiar sprawiedliwości i podobny rozwój sytuacji mógłby mieć miejsce? Fikcja literacka wydaje się być nieograniczona, lecz czasem codzienność przynosi fakty wyprzedzające ją.

Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece
oraz wyd. Bellona

czwartek, 29 marca 2012

Kuszenie, ale do do czego?

"Ostatnie kuszenie"
Val McDermid


Zbieg okoliczności nie istnieje, szczególnie w pracy policji nie ma czegoś takiego. Każda akcja jest szczegółowo zaplanowana, improwizacja jest rzadko mile widziana, liczy się praca zespołowa, to od niej zależy tak wszystko. Czasem tylko ta liczba mnoga nie jest widoczna, stanowi wsparcie, a rolą jednostki jest wypełnienie punkt po punkcie planu, który ma jeden cel - ujęcie przestępcy i zdobycie niepodważalnych dowodów jego winy. Tylko tyle i aż tyle, kulisy ukrywają całą resztę - strach, koszmary, wypalenie, nieczyste zagrywki i osobiste antypatie, to wszystko pozostaje w cieniu głównego zadania, ale stanowi element ceny za sukces lub część porażki.

Przed Carol Jordan kariera stoi otworem, już wcześniej na swym koncie odnotowała wiele osiągnięć, więcej niż znaczących. Nie poprzestała na tym co już zdobyła, chce zajść dalej i zrobiła już wiele by jej droga biegła właśnie w kierunku, jaki sobie obrała. Policjantka zna tez ciemniejsze oblicze swej pracy i wie jak wpływa na ludzi, niszcząc ich powoli, lecz bardzo skutecznie. Ma w pamięci niedawne dochodzenie i koszty jakie zostały poniesione. Teraz jednak stoi przed kolejnym wyzwaniem i ma przekonanie, że jest właściwą osobą by je pokonać, jej strategia przynosi spodziewane efekty. Zbieg okoliczności jednak stawia ją przed całkowicie inną propozycją, wymagającą o wiele więcej niż do tej pory i jednocześnie dającą ogromne możliwości. W końcu Carol jest jednym z najlepszych fachowców w swojej dziedzinie, będzie mogła w praktyce sprawdzić swoje umiejętności. Kogo nie kusiłoby sprawdzić się w niecodziennej misji? Szczególnie, iż ma do odegrania nie tylko główną rolę, ale również dlatego, że właśnie nikt poza nią nie ma takich szans na powodzenie jak ona. Ryzykuje wiele, lecz do zdobycia jest to o czym marzyła ... Zadanie niespodziewane, lecz więcej niż kuszące, chociaż niebezpieczna i wymagające wejścia w świat gdzie nie liczy się żadne prawo i jest się wystawionym na bezpośrednie zagrożenie.

Tony Hill widzi plusy i minusy tego co stoi przed jego dawną współpracowniczką, jest gotów jej pomóc. Oczywiście nieoficjalnie i zza kulis, w końcu on już osiągnął to do czego dążył ... Ale czy na pewno? Przypadek czy też raczej zagadkowe zbrodnie otwierają na nowo drzwi, które wydawałoby się, że zamknął za sobą i to na zawsze. Jednak czy można przejść obojętnie obok zbrodni? Szczególnie gdy mają wymiar osobisty? Kto jak nie doktor Hill jest w stanie przeniknąć do umysłu zabójcy i odkryć jego prawdziwą tożsamość? Nie jest to ani proste, ani łatwe, co więcej z wejściem w przeszłość wiąże się stawienie czoła starym demonom, przed którymi mężczyzna uciekał i to nawet z niezłym skutkiem. Teraz ma przed sobą kilka z pozoru niezwiązanych zabójstw, motyw łączący został dostrzeżony w czasie internetowej pogawędki. Okazuje się, że otwarcie granic otwarło drogę również dla zbrodniarzy i to nie tylko w przypadku wątku, jakim zajął się Tony.

Zbieg okoliczności zdaje się rządzić "Ostatnim kuszeniem", ale to jedynie pozory, prawda jest o wiele bardziej skomplikowana. Dwa motywy, całkowicie odrębne, ale splecione ze sobą dzięki bohaterom i mające miejsce w tym samym czasie. W jednym i drugim wątku trwa wyścig z czasem, który jest ograniczony, oba mają związek z przeszłością, a jej skutkiem są obecne wydarzenia. Praca w cieniu i w świetle, jak się okazuje obie obciążone podobnym ryzykiem, bo wystarczy splot wydarzeń, nawet nie nierozważny krok, i plan wali się, a zagrożenie uderza z całą siłą. Co liczy się bardziej w ostatecznym rozrachunku - poniesione straty czy osiągnięty, pomimo nich, sukces? A może to co wydaje się zrządzeniem losu jest starannie zorganizowanym zamysłem kogoś innego?


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

piątek, 23 marca 2012

Mordercze pragnienia

"Zawiść nieznajomego"
Caroline Graham


Moja znajomość z twórczością Caroline Graham liczy sobie dobrych kilka lat, jak to zwykle bywa, wszystko zaczęło się przypadkiem, ale wbrew wszystkiemu trwa do dziś. Pierwsze spotkanie z bohaterem wykreowanym przez pisarkę nie było z wersją książkowej, ale z serialem - chociaż w tym przypadku raczej pasuje określenie cykl filmów telewizyjnych. Trzeba przyznać, że ekranizacje oparte na powieściach autorki są doskonale zaadaptowane, w prawie identycznym klimacie jak seria wydawnicza, a intryga kryminalna jest równie zaskakująca co na papierze. Twórcy pokazali od najlepszej strony sensacyjne historie, umiejętnie włączając w ekranowe dochodzenia widza. Jednak wszystko rozpoczęło się od opowieści przelanych na papier i po te w końcu sięgnęłam.

Młody mężczyzna ma marzenia jak wiele innych ludzi w jego, i nie tylko, wieku, jest również przekonany o własnym, ogromnym, by osiągnąć sukces trzeba mieć wiarę w siebie, czyż nie? Kiedy jednak inni rzucają kłody pod nogi i nie umieją poznać się na "nieoszlifowanym" diamencie niełatwo przebić się na szczyt lub przynajmniej wzbudzić zainteresowanie u odpowiednich ludzi. Życie w świecie fantazji nie jest niczym szkodliwym do momentu kiedy porażka nie wyzwala skrywanych frustracji. W takim momencie wystarczy niewielka iskra by rozpalić prawdziwy pożar w umyśle człowieka. Parę standardowych słów staje się początkiem wejścia na ścieżkę, której celem jest ona - sława i jej rzeczywiste uosobienie w osobie kogoś znanego. Czy zastanawialiście się kiedyś co czuje się gdy zadaje się komuś cios nożem? Jak popełnić czyn niedozwolony i to z kategorii tych zabójczych, tak by nikt pozostać nadal bezkarnym? Może tylko ograniczyć się do teorii i wizualizacji, ale bez wprowadzania w czyn mrocznych pragnień? Jednak jakiś głos kusi do zrobienia pierwszego kroku w stronę urzeczywistnienia tego co do tej pory było widziane oczyma wyobraźni. Ale czy droga do morderstwa jest aż tak, prosta? A może kryje się za tym wiele więcej przyczyn, których skrzyżowanie się w nieodpowiednim momencie i miejscu dają w efekcie zabójstwo? Pomiędzy myślą, a czynem musi zaistnieć iskra wyzwalająca to co skrywane na powierzchnię.

Przepisów na intrygę kryminalną jest tyle ile autorów, a nawet czytelników. Jedni budują zbrodniczą atmosferę od pierwszego zdania i kończą ją dopiero na ostatnim, inni atakują znienacka, w najmniej oczekiwanym momencie, kolejni od podszewki przedstawiają zabójczy motyw, a jak jest w przypadku książek Caroline Graham? Pisarka tworzy odpowiedni klimat powoli, każdym nawet najmniejszym epizodem wprowadza nastrój oczekiwania na to co ma nastąpić, a gdy już ma to miejsce, nie następuje odprężenie tylko uczucie, że to dopiero początek. Wszystkie detale są ważne w ostatecznym rozrachunku, każdy czyn jest jednocześnie źródłem kolejnego, a starannie nakreślone tło staje się bohaterem zbiorowym opowieści. Zamiast elementów technicznych w dochodzeniu ważniejsza jest obserwacja, kojarzenie faktów i dostrzeganie tego co jest tylko lekko uwypuklone. Wszystkie fragmenty są połączone osobą zabójcy z jednej strony, a z drugiej jego ofiar. W ostatecznym rozrachunku liczą się tylko oni, a świat zawęża się do tego co zrobią i kto wyjdzie zwycięsko z tej próby.

Jak rodzi się zło? Z rzeczy małych czy dużych? Drobiazgów czy ważnych spraw? Można je zauważyć czy doskonale kamufluje się? "Zawiść nieznajomego" daje nam wgląd w mroczny świat bohatera owładniętego zbrodniczą ideą, realizowaną krok po kroku. Przeciwstawnym biegunem jest jego przeciwnik, żyjący swoim życiem i nieświadomy zagrożenia do momentu gdy staje ono przed nim. Gdy w końcu dochodzi do spotkania, nie ma w nim nic oczywistego, wręcz przeciwnie, bo to co najważniejsze zostało pozostawione na koniec.


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

poniedziałek, 19 marca 2012

A imię jego ... Szósty

"Szósty"
Agnieszka Lingas - Łoniewska



Kto kieruje człowiekiem? On sam czy przeznaczenie? Sami wybieramy swoją drogę życiową czy też jakaś siła, na którą nie mamy wpływu, wskazuje nam ścieżkę? A może skrzyżowanie własnych pragnień i losu, wcale nie ślepego, pcha nas by wybrać tę, nie inną możliwość? Najczęściej zaczynamy zastanawiać się nad tym zagadnieniem dopiero w momencie gdy coś nie idzie po naszej myśli, a pytania w w tej kwestii padają kiedy wszystko to na czym nam zależało nagle przestaje istnieć. Jedna chwila, jedna decyzja, nawet nie minuty, a sekundy, burzą starannie zaplanowany świat, to co miało być trwać dziesiątki lat w mgnieniu oka oddala się i nie można już tego dogonić ... Niewielu wie co znaczy stracić wszystko, jak w ciągu krótkiego czasu zmienia się cała przyszłość, obraca się w gruzy to o czym marzyło się od lat. Mówi się, że gdy zamyka się jedna furtka, otwiera się inna, coś za coś, ale czy sprawdza się to w przypadku człowieka? Można zastąpić kogoś, wejść na jego miejsce?

Dla Alicji Szymczak liczy się tylko praca, ona pozwala zapomnieć o przeszłości i nie myśleć o tym co mogło się zdarzyć, lecz niestety nie doszło do skutku. Jako psycholog policyjny na co dzień spotyka się ze złem w różnej formie, jej zadanie nie jest łatwe, krok po kroku odkrywa to co sprawca chce ukryć, co jest jego tajemnicą, o której może on nawet sam nie wiedzieć. W pewnym sensie wnika w umysł człowieka, popełniającego nieraz zbrodnię trudną do opisania, a co dopiero do zrozumienia. Marcin Langer na pierwszym miejscu również stawia obowiązki zawodowe, cała reszta to dodatek, dzięki temu osiąga sukcesy, jednak przy najnowszym zadaniu potrzebuje pomocy kogoś spoza zespołu, osoby, która przybliży sylwetkę mordercy, bo jak na razie zbrodniarz pozostaje nieuchwytny, a wszystko wskazuje na to, iż liczba ofiar będzie rosła.
Każdy, nawet najmniejszy, dowód czy też poszlaka jest na wagę ludzkiego życia, bo zbliżają policjantów do odkrycia tożsamości odpowiedzialnego za serię morderstw, której końca nie widać. Co pcha tego człowieka do kolejnych zabójstw? Dlaczego wybiera właśnie te, a nie inne kobiety jako cel swoich zbrodni? Jedynym ich punktem wspólnym jest kolor oczu i włosów. Co łączy mordercę z zielonookimi blondynkami, że właśnie one stają się obiektem jego zbrodniczych poczynań? Śląska Grupa Śledcza jest już coraz bliżej Szóstego, nawet nie zdają sobie sprawy jak blisko, jednak wciąż on jest krok, a nawet dwa przed nimi. Gdy kamuflaż jest doskonały nie sposób jest odkryć tego co ma się przed oczyma, szczególnie, kiedy druga strona zna ścigających.

Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością oraz stróż prawa i on - Szósty, osoby połączone przez zbieg okoliczności, może siłę wyższą, ale również przez własne pragnienia. Każda z nich wiedziała co to ból i strata, wybrały jednak różne drogi by ukoić swoje cierpienie. Co musi się wydarzyć by ofiara przeistoczyła się w kata? Czy w jednym człowieku jednocześnie mogą współistnieć dwie różne istoty? Jedna pragnąca uczucia, druga szukająca zemsty?

"Szósty" to historia, u źródeł których jest pragnienie miłości, od tego zaczyna się i kończy się opowieść. Jednak książka Agnieszki Lingas - Łoniewskiej to nie tylko opowiadanie o uczuciach, to przede wszystkim kryminał, gdzie czytelnik otrzymuje do rozwiązania morderczą zagadką, w której nic nie jest oczywiste. Autorka splata emocje ze suspensem, dodatkowo pozwalając czytającym wejść w świat zabójcy i poznać jego punkt widzenia oraz zobaczyć rozgrywające się wydarzenia z niecodziennej perspektywy. Mogłoby wydawać się, że w ten sposób motyw sensacyjny, przynajmniej częściowo, zostanie odkryty, jednakże w tym przypadku tylko wzmocnia się atmosfera tajemnicy i napięcia. Kto stoi za serią morderstw i jaka jest w tym rola głównych bohaterów? To pytanie prawie do samego zakończenia pozostaje bez odpowiedzi, a ostatnie zdania rodzą kolejne znaki zapytania, bo kto powiedział, że to już koniec ... ? Nie zawsze łatwo odróżnić jest dobro od zła, ciemna strona człowieka przybiera różne maski i czasem jej korzeniami jest ból i brak pomocy w odpowiednim momencie ...


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece
oraz wyd. Replika

wtorek, 6 marca 2012

Co jest prawdą, a co kłamstwem?

"Sądzeni za namiętność"
Roxanne St. Claire



Eileen ma niewiele czasu, a tak dużo do zrobienia, przede wszystkim chce stawić czoła wydarzeniom sprzed ponad trzydziestu laty, które zmieniły tak wiele w jej życiu. Kiedyś nie miała odwagi by powiedzieć prawdę, zresztą była pewna, że stoi na straconej pozycji, bo komu dadzą wiarę - szanowanemu obywatelowi czy jego sekretarce i kochance zarazem? Obecnie kobieta już wie, że prawda może ujrzeć światło dzienne tylko i wyłącznie wtedy gdy ona odważy się wyjawić sekrety sprzed lat. Na tym jednak nie koniec, jest jeszcze jedna tajemnica, jednocześnie boleśniejsza i radośniejsza, niż wszystko inne czego była świadkiem i uczestnikiem. Gdyby udało się ją wyjaśnić jej życie nabrałoby innych barw, chociaż nikt już nie wróci straconych lat. Jednak wyjawienie tego co wiąże się z ogromnym ryzykiem, wręcz śmiertelnym w końcu jedno morderstwo więcej nie robi różnicy.

Adrien w ramach urlopu zgadza się pomóc koledze w dochodzeniu. Zdaje sobie sprawę jak jest ważne dla klientki i przyjaciela. Ma miesiąc na odnalezienia kogoś, kto zniknął z oczu ponad trzy dekady temu i pomoc w udowodnieniu niewinności osoby, która została skazana na dożywocie. Zadanie nie jest łatwe, ale trudniejsze już realizował z sukcesem. Szczególnie pierwsze wydaje się stosunkowo proste i dosyć przyjemne. Jednak czas biegnie szybko, a do osiągnięcia zamierzonego celu daleko, chociaż wydawał się prawie w zasięgu ręku. Kiedy na drodze śledztwa staje antropolog, sekta pragnąca końca świata i pieniądze wszystko zdarzyć się może. Zwłaszcza, że pierwotny plan nie zakładał aż tak głębokiego zaangażowania się. Na tym jeszcze nie koniec, bo ktoś ma dużo do stracenia w przypadku ujawnienia chociażby części jego przeszłości. Jak odróżnić kłamstwa od faktów, kiedy można oprzeć się tylko na słowach jednego człowieka, a inni twierdzą, iż wszystko co mówi to oszustwo?

Czasem by odtworzyć coś co dawno zostało zrujnowane trzeba zburzyć ponownie to co powstało na jego zgliszczach. W jednym momencie trzeba zniszczyć czyjeś złudzenia, uważane za prawdę. Jak to uczynić nie tracąc pokładanej w wiary bliskiej osoby?

Jakim gatunkiem powieści jest książka "Sądzenie za namiętność"? Na pewno jest w niej motyw sensacyjny, wątek uczuciowy również występuje, ale to nie wszystko, bo autorka na tej kanwie stworzyła o wiele bardziej skomplikowaną intrygę. Ukazała jaki wpływ na ludzi może mieć osoba obdarzona charyzmą i jak łatwo ulec słowom, pozwalającym poczuć się bezpiecznie. Na tym nie koniec, ponieważ zgodnie z hasłem gdy nie wiadomo o co chodzi to pieniądze są u podstawy problemu, zasada ta również ma swój udział w tej historii. A pomiędzy tym są postacie o wielu twarzach, które swe prawdziwe oblicza skrywają pod maską lub nawet nie wiedzą, że tak do końca nie są tymi, za których się uważają. Fabuła opiera się z jednej strony o pragnienie ujawnienia prawdy i wymierzenia sprawiedliwości, z drugiej strony na obrazie tego jak władza deprawuje ludzi i używana jest by osiągać cele bez względu na wszystko. Zniszczenie życia w takich rozgrywkach jest tylko kosztem, ponoszonym przez ofiary machinacji innych. Na tym jeszcze nie koniec, to dopiero początek rozgrywki, każdy gracz może stracić lub wygrać wszystko ... Kto zostanie zwycięzcą?

Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

piątek, 17 lutego 2012

Portret ze śmiercią w tle

"Sprawa Rembrandta"
Daniel Silva


Tytuł wydaje się wskazywać na udział słynnego malarza, a raczej jego dzieła, w liczbie pojedynczej i mnogiej, w wątku sensacyjnym. Jako, że obrazy holenderskiego mistrza osiągają często sumy sześciocyfrowe na aukcjach dzieł sztuki, oparcie więc motywu kryminalnego na takiej podstawie nie byłoby niczym dziwnym. Co więcej nie jedna zbrodnia miała kruchsze podstawy niż mistrzowskie obrazy i emocje, wyzwalane przez nie ... Ale czy na pewno suspens jest oparty właśnie o pana Rembrandta? Może to tylko przykrywka dla całkowicie innego tematu? Kryptonim lub czyjś pseudonim, chociaż okładka jak najbardziej kojarzy się z holenderskim, a raczej amsterdamskim krajobrazem. Zbieg okoliczności czy tylko zmylenie czytelnika na wstępie, a może wskazówka? Jaką rolę odegra człowiek, którego sylwetka rysuje się na tle wieczornej panoramy miasta? Nim pierwsze słowa zostaną przeczytane już kilka pytań nasuwa się, a odpowiedzi są do odkrycia gdzieś pomiędzy stronami książki.

Świat muzeów, marszandów, drogocennych prac namalowanych pędzlami najznakomitszych artystów i ... złodziejów, sięgających po perły kolekcji jak po towar ze sklepowej półki oraz działających ze stuprocentową skutecznością. Żadna galeria czy innym przybytek wystawienniczy nie może czuć się bezpieczny, nie ma zabezpieczenia, które ochroniłoby upatrzony przez rabusiów obiekt przed kradzieżą. Co jednak ma wspólnego powracający po latach mieszkaniec małego, kornwalijskiego miasteczka z międzynarodową aferą w artystycznym środowisku? Może czasem pogaduszki miejscowych plotkarzy zawierają więcej niż ziarno prawdy? Piękno ma nierzadko cenę wyrażoną nie tylko w pieniądzach, ale i ludzkim życiu, tę wiedzę dawno już posiadł Gabriel Allon i pomimo, że chciał odciąć się od dawnego zajęcia po raz kolejny wchodzi do gry, gdzie zagrożenie jest stałym towarzyszem, a słowo przyjaciel i wróg to często synonimy. Blizny z bliskiej przeszłości zdają się ostrzegać przed ponownym pojawieniem się na starej drodze, a do tego bliska osoba, która jeszcze ma świeżo w pamięci niedawne tragiczne wydarzenia. Co zwycięży: miłość do dzieł sztuki czy do żony, a może jedno nie wyklucza drugiego?

Obraz Rembrandta, pozostający w prywatnych rękach od od ponad trzystu lat, a gdy ma zmienić właściciela, jego renowator zostaje zamordowany, a samo malowidło ginie. Rabuś pozostawia dzieła innych sławnych twórców, a jego łupem pada tylko i wyłącznie ten konkretny portret, dlaczego właśnie on dlaczego i czemu inne płótna, równie cenne, nie zainteresowały zabójcy? Co się kryje za "Portretem młodej kobiety"? Tragedia sprzed kilkuset lat, a może ta o wiele nowsza - mająca w tle faszyzm? Gabriel staje przed coraz nowymi pytaniami, a odpowiedzi skrywane są pod warstwą tajemnic, wyrzutów sumienia i tego, co pozostaje tajemnicą, skrywaną przed otoczeniem.


Piękno często chodzi w parze ze zbrodnią, czasem może wydawać się, że to awers i rewers tej samej monety. Daniel Silva uchwycił tę cechę i wykorzystał dla stworzenia opowieści, gdzie sensacja przeplata się z historią oraz ludzkimi losami. Tło obyczajowe jest podstawą motywu kryminalnego, a ten staje się kanwą dla opowieści, w której występuje zbrodnia i kara, odkupienie grzechów i przebaczenie, krzywdy wyrządzone przez ojców i zadośćuczynienie dokonane przez dzieci. Autor, łącząc wątek gry wywiadów z rynkiem dzieł sztuki oraz uzupełniając elementami drugiej wojny światowej, dał w efekcie czytelnikowi zajmującą lekturę, w której każdy nawet najmniejszy detal jest ważny w rozwiązaniu zagadki. Pierwszy i drugi plan przenikają się, a łącznikiem są bohaterowie, jedni niepozorni, inni rzucający się w oczy od razu, chociaż nic tak naprawdę do końca nie jest tym czym się wydaje. Granica pomiędzy prawdą i tym co wydaje się nią w tym wypadku jest bardzo cienka, a dodatkowo przysłonięta jest ona chęcią zysku i pragnieniem posiadania unikatowych przedmiotów. "Sprawa Rembrandta" to kilka warstw, przenikających się i tworzących w efekcie końcowym książkę, której fabuła składa się z wielu ogniw, łączących fakty historyczne z fikcją literacką, lecz mogącą mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece
oraz wyd. Muza

niedziela, 12 lutego 2012

Rodzinne tajemnice ...

"Zły sen"
Jacek Krakowski


Jakie miejsce jest najodpowiedniejsze na urlop? Góry, plaża nad bardziej lub mniej ciepłym morzem, a może okolice jezior? Laura wybrała na wakacje pensjonat na odludziu otoczony lasem i wodą, wydawałoby się, że dla młodej policjantki taki punkt byłby doskonały by odpocząć od trudów niełatwej pracy. Jednak w samym wyborze tego, a nie innego ośrodka, zdecydowało nie jego położenie, które jest mało urocze, szczególnie w okresie roztopów, a rodzina. Ciotka bohaterki administruje owym przybytkiem hotelarskim od wielu lat, ale ostatnio goście i sami gospodarze słyszą dziwne głosy, jedni i drudzy są zaniepokojeni i trochę przestraszeni tą niezwykłą sytuacją, by nie stracić klientów trzeba tę sprawę zbadać, a zadanie to otrzymuje właśnie Laura. Duchy, zbiorowe omamy czy bardziej prozaiczna przyczyna leży u źródła niecodziennych odgłosów. Jak przystało na przypisaną rolę detektywa dziewczyna rusza do akcji czyli konwersacji vel przesłuchań, a jej rozmówcy są grupą niezwykle ciekawą i ciut podejrzaną. Dodatkowy powód do zmartwień to niewidziany, od trzech lat syn ciotki, chociaż z drugiej strony czy tak jest tak na pewno? Co jeszcze mogą ujawnić pogawędki z wczasowiczami? Każdy z nich wydaje się mieć jakiś sekret, no i jest jeszcze wuj Piotr, któremu familia przypisuje niecne zamiary i księgowa, w osobie pani Alfredy, wpatrzona w pracodawcę w jak obrazek ...

W takim towarzystwie wiele może wydarzyć się, nawet najbardziej nieprawdopodobne rzeczy mogą zaistnieć, chociaż niektórzy zdają się mieć inne zdanie i zbytnio nie kryją się z nim. Nieoczekiwany pomocnik pomaga w ułożeniu elementów układanki, ale jeszcze wielu z nich brakuje - w tym między innymi tego, jak to jest z faktycznym prawem własności do budynku hoteliku. W ramach dodatkowych atrakcji telefony komórkowe tracą zasięg, internet też nie działa, spisek czy tylko zbieg okoliczności? No i ta domniemana zbrodnia sprzed, w jakiej zmienia się sprawca w zależności, kto o niej mówi. O co w tym wszystkim chodzi? Podobno gdy nie wiadomo o co to o pieniądze, no i pojawia się tajemniczy spadek rodem z Argentyny ... oraz trup ... i Agencja Bezpieczeństwa Narodowego ... i kolejny denat ... Tak naprawdę nic nie jest tym na co wygląda i nikt nie jest tym za kogo się podaje, a cała sprawa ma podwójne, a nawet potrójne dno.

Wiele wątków, tyleż samo, a może jeszcze więcej sekretów, bohaterowie, skrywający swe prawdziwe oblicza, niesamowity klimat - trochę jak z powieści grozy i ona - Laura, która chce wyjaśnić tajemnicze odgłosy i jak się okazuje jeszcze parę innych spraw. "Zły sen" pomimo niewielkiej objętości jest doskonałym kryminałem, gdzie fabuła sensacyjna jest obecna od pierwszego do prawie ostatniego zdania, akcja zaskakuje czytającego w niespodziewanych momentach, a to wszystko jakby lekko okraszony lekką ironią ... Czasem mniej znaczy więcej i podobnie jest z opowiadaniem Jacka Krakowskiego, gdzie narracja prowadzona jest tak, że czytelnik nie jest tylko biernym obserwatorem, lecz ma wrażenie, iż znajduje się w centrum wydarzeń. Intryga rzuca podejrzenie na wiele osób, kto z nich jest winny, a może "coś" innego stoi za całym zamieszaniem? Korowód niecodziennych postaci jak z najlepszych klasyków pióra Agathy Christie bądź Arthura Conan Doyle`a, tajemniczy stary pałacyk z tajemnymi przejściami i suspens, w którym wszystko jest możliwe, czego można chcieć więcej? Chyba tylko kolejnych takich historii ...


Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

wtorek, 7 lutego 2012

Teatr cieni

"Marionetki"
Paweł Jaszczuk


Upalne lato daje się we znaki redaktorowi Jakubowi Sternowi, czuje się co najmniej nieusatysfakcjonowany swoją pracą, a raczej brakiem wyzwań w niej. Ile można pisać o kradzieżach i zabójstwach, dokonywanych w najgorszych dzielnicach Lwowa? Jak na uznanego dziennikarza, który nawet przez pewien czas wykładał w uniwersyteckiej katedrze kryminalistyki, artykuliki z takimi tematami są poniżej godności, że o docinkach kolegów po fachu nie wspomni się. Jednak los czasem okazuje się łaskawy, jeśli można tak nazwać morderstwo odkryte przez grupkę uczennic i ich nauczycielkę w jednym z parków. Malownicze ruiny Rurykowiczów kryją nie tylko sekrety tego rody, ale również zbrodnię i to nie sprzed kilkuset lat, lecz sprzed kilkunastu godzin. Okazja wprost doskonała by przypomnieć o swojej osobie nie tylko szefostwu, lecz również czytelnikom. Nic tak bowiem nie budzi zainteresowania czytających jak morderstwo, a raczej jego szczegóły podawane z najmniejszymi, najlepiej krwawymi, detalami i rywalizacja z policją, kto pierwszy dotrze do sprawcy.

Niestety tym razem stróże prawa są mało chętni do udzielania informacji, a już w szczególności temu konkretnemu dziennikarzowi "Kuriera", w końcu zawsze można obejść nieprzychylność komisarza Zięby, bo i denat, pomimo braku głowy, jest znany Sternowi. Jednakże znajomość ofiary okazuje się także przeszkodą, gdyż nikt z jego współpracowników nie chce rozmawiać na jej temat, lecz kto odmówi podzielenia się wiadomościami z piękną kobietą? Gdzie dziennikarz nie może, tam pani redaktor śledcza i owszem da rady. Nowiny okazują się dosyć ciekawe - w godzinach pracy skrupulatny kasjer, a poza godzinami urzędowania w banku literat, ukrywający swe wcześniejsze dokonania na tym gruncie, intrygujący portret zamordowanego zaczyna sie rysować na horyzoncie. Czas też na tytułowe "Marionetki", w jednym z dwóch wynajmowanych mieszkań przez ofiarę, jest ich cała kolekcja, a jedna z nich skrywa w swym wnętrzu anonimowe wspomnienia rosyjskiej arystokratki ... Co ma wspólnego zabity urzędnik bankowy z teatralnymi lalkami oraz wędrówka mebli pomiędzy obydwoma lokalami? Jak gdyby tego było mało znaleziono i drugie ciało, tym razem należące do dyrektora teatru lalek, widzianego w towarzystwie pierwszej ofiary. Dodatkowo Jakub Stern czuje, że gdzieś w powietrzu "wisi" jeszcze jedna zbrodnia, a może to tylko efekt stresu, letniego skwaru i pewnej marionetki? Napięcie udziela się także policji, bo oprócz poszukiwania mordercy, zostają napadnięci goście z egzotycznych Indii i ginie jedna z ich kukiełek ... Czy ta kradzież również wiąże się ze sprawą morderstw? Kto stoi za zbrodniami? Osoba najbardziej podejrzana czy ta, podpatrująca rozwój wydarzeń zza kulis?

Fabuła "Marionetek" osadzona jest głęboko w klimacie przedwojennego Lwowa, jednak miasto to nie jest przedstawione w nurcie sielankowo-patriotycznym, a raczej sięga najciemniejszych jego miejsc. Autor umiejętnie wplata ówczesną atmosferę z wyczuwalnym zagrożeniem ze strony III Rzeszy w codzienne życie mieszkańców, stanowiących mozaikę wielu kultur i religii. Składanka znanych kart i tych, które były w cieniu opiewanych w utworach literackich, tworzy ciekawe tło dla motywu sensacyjnego, podsuwającego czytelnikowi wiele mylnych tropów, kluczącego w ciemnych zaułkach i przechadzającego się w jasnym słońcu. Oczywiście sama intryga kryminalna to jeden z elementów, tworzących interesującą historię, bez odpowiednio wykreowanych bohaterów najbardziej wyrafinowany suspens traci swą atrakcyjność. Paweł Jaszczuk wrócił do postaci znanych z "Planu Sary" i powrót ten jest w pełni udany, z jednej strony kontynuacja warstwy związanej z osobami Jakuba Sterna i komisarza Zięby, z drugiej strony nowi "aktorzy" wnoszący klimat sensacji. Zamiast idealnego świata sprzed wojny czytelnik otrzymuje obraz ze skazami, bez znieczulenia, z niejednoznacznymi sytuacjami, czasem z brutalnymi detalami, a czasem kronikę chwil, które dawno odeszły, a wspomnienia o nich zostały wygładzone przez czas i sentyment do tego co już zostało starte przez dziejowe burze. Ale dzięki temu nie ma patetyzmu tylko pełnokrwista opowieść kryminalna, chociaż z nutką zaskakującej gorzkiej nostalgii, w barwach sepii, ale z wieloma niuansami i smaczkami.


Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece









wtorek, 24 stycznia 2012

Rzeczywistość różne ma oblicza

"Krew na Placu Lalek"
Krzysztof Kotowski


Jeżeli wszyscy mówią, że nie masz racji, co wtedy robisz? Nadal upierasz się przy swoim zdaniu czy zgadzasz się z opinią innych? Czasem łatwiej przyznać słuszność większości niż być w mniejszości, szczególnie gdy wpływa to na życie osobiste i zawodowe, ale co z własnym sumieniem i intuicją, podpowiadającymi, że zajęcie się tą sprawą jest właściwe? Pamiętnik bez dat i z wieloma wolnymi miejscami, tajemnicza jego autorka i policjant, spotykający tę tajemniczą kobietę, wydający się być opętany wyjaśnieniem co faktycznie miało miejsce w pewnym małym miasteczku, chociaż źródła, na jakich się opiera, nie są zbyt wiarygodne i trudno je potwierdzić. W końcu jednak coś zaczyna trafiać do kolegów z pracy stróża prawa, nie tyle zainteresowała ich sprawa, którą zajmuje się ich kolega, lecz jego upór i znalezienie go nieprzytomnego w pobliżu jednego z miejsc wspomnianych w pamiętniku.

Pierwsze pytanie nasuwa się już na samym początku lektury, w jaki sposób trafiły te zapiski do rąk meżczyzny? Kolejny znak zapytania dotyczy prawdy, a raczej tego co nią jest, bo na pierwszy rzut oka opisane wydarzenia, w przybrudzonym zeszycie, są raczej składanką paranormalnych sytuacji oraz wybujałej fantazji. Jednak coś nie daje spokoju policjantom, w końcu ich przyjaciel zajął się tą sprawą, narażając się przełożonym. Pierwsze wyniki dochodzenia wydają się potwierdzać wersję opisaną w dziwnym dzienniku, jednak nikt nie pamięta piszącej te notatki, co dziwniejsze nie zapamiętano również wizyty współpracownika nowych zainteresowanych tą tajemniczą sprawą. Z jednej strony wszystko zdaje się potwierdzać historię Marii Choroteckiej, z drugiej strony jej przeżycia są raczej rodem z opowieści grozy bądź fanstatyczno-naukowej powieści, ale ... ale "gdy odrzucić to, co niemożliwe, wszystko pozostałe, choćby najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą" i w tym przypadku ta zasada zaczyna się sprawdzać. Kiedy zbiorową amnezję i pojawienie się dawno zmarłego człowieka odsunie się na bok, to pozostanie w centrum uwagi matka szukająca córki i dziecko, które uciekło porywaczom, a to już dużo. Wcześniejsze obiekcje policjantów znikają po odkryciu, że na bardzo małym terenie zaginęło dwa razy więcej dzieci niż w poprzednich latach w całej Polsce, zbieg okoliczności czy może tragedia wielu maluchów i ich rodziców? I najważniejsze - kto kryje się za tym dramatem? Bo na pytanie dlaczego odpowiedź szybko się nasuwa ...

"Krew na placu lalek" to historia sensacyjna, chociaż czytając ją ma się wrażenie, że nie tylko kryminał ma się przed oczyma, a coś co ma swe korzenie i w grozie i fantastyce. Pogranicze jawy i snu, wyobraźni i realności, przeplatają się ze sobą, wątek, wydający się początkowo jak najbardziej rzeczywisty w miarę swego rozwoju zaczyna przypominać raczej koszmarne urojenia i odwrotnie. Fabuła w mistrzowski sposób żongluje gatunkami i tym co faktycznie miało miejsce oraz mogło mieć. Każde opisane zdarzenie ma wiarygodne podstawy, natomiast rozwiązanie jest już z pogranicza faktu i ... Powiązanie suspensu i gotyckiego klimatu sprawia, że czytelnik nie wie czego może spodziewać się wraz z odwróceniem kolejnej kartki. Atmosfera niepewności i złowieszczości utrzymana jest od początku do ostatniej strony, a finał książki zdumiewa, bo zakończenie nie do końca jest takie jakiego można by się spodziewać. Prawda, zbrodnia i opatrzność chociaż czy boska?


Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Alternatywna rzeczywistość, a może ...

"Testament Damoklesa"
Marcin Wełnicki



Moje pierwsze skojarzenia po spojrzeniu na tytuł i okładkę, a później na opis, spowodowały chaotyczną gonitwę myśli. Z jednej strony tytuł nawiązuje do starożytnych mitów, z drugiej strony ilustracja z obwoluty kojarzy się z japońskim horrorem, no i skrót akcji wskazujący na historię kryminalną z tajemnicą w tle ... Po takim wstępie pierwsze strony zaskakują, nie tego można było oczekiwać, jednakże jest to jak najbardziej pozytywna niespodzianka, bo już od początku czytelnik uświadamia sobie, że będzie ona towarzyszyć lekturze do samego końca.

Każdy ma swoje koszmary, które czasem wracają co jakiś czas w śnie by po raz kolejny dać sobie znać. Tak naprawdę nigdy nie odchodzą, tylko przyczajają się na jakiś czas i znowu pojawiają się. Stanowią składankę wyobraźni i tego co przeżywamy na jawie, czasem uzupełniają ją lęki, a czasem ... czasem pojawiają się bez przyczyny, a może powód jednak istnieje, ukryty gdzieś w przeszłości? Eve Namura ma upiorne majaki odkąd sięga pamięcią, towarzyszą jej od dziecka - zatopione miasto ze srebrnymi iglicami, tak realne, a jednocześnie nieistniejące w rzeczywistości. Dlaczego właśnie tym co śni jedna z wielu studentek interesują się agencje rządowe? Świat, który zna i ten, w jakim naprawdę funkcjonuje okazują się całkowicie różne od siebie. Także sama dziewczyna nie wie jeszcze kim tak naprawdę jest, jej życie również ma drugą twarz, taką jakiej nigdy by się domyśliła. W ciągu krótkiego czasu staje się świadkiem wydarzeń, w których giną dziesiątki ludzi, a jedyną osobą ratującą życie jest wyłącznie Eve. Ktoś udziela jej pomocy, lecz czy jest nią?

"Testament Damoklesa" to składanka wielu gatunków, od fantastyki poprzez political fiction i alternatywną historię aż po horror i sensację. Autor wykreował opowieść, w której nic i nikt nie jest tym czym wydaje się w pierwszym momencie, a zaskoczenie i zwodzenie czytelnika są stałym elementem akcji. Fabuła początkowo wydaje się być osadzona w znajomych momentach historycznych, jednakże jest to złudzenie, to co wydawało się znane jest tylko kanwą dla rozwinięcia wątków, jakich raczej nikt się nie spodziewał. Sceną dla bohaterów jest druga połowa lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego stulecia, ale w "trochę" zmienionej wersji. Żelazna kurtyna istnieje - jej stronami są Stany Zjednoczone i Rzesza ... a na jej czele stoi fuerer Margaret Thacher ... Nieoczekiwane i dosyć niestereotypowe rozwiązanie na drugi plan opowiadania, a takich niespodzianek jest o wiele więcej. Futurystyczna broń, bohaterowie z cechami jak z fantastycznych książek, lecz to jedynie punkt wyjścia dla wielu pomysłów, sięgających do przeszłości, przyszłości oraz kultury europejskiej i azjatyckiej. Niesamowita wizja oparta z jednej strony na tym co miało już miejsce, ale przedstawiona w wersji co by było gdyby, z drugiej stanowi odrębną panoramę zdarzeń możliwych do zaistnienia i mających miejsce tylko w wyobraźni, jednak czy na pewno? Podobieństwo do prawdziwych faktów jest uderzające i jak najbardziej zamierzone, co tylko wzmaga odczucie autentyczności, a fikcja nawet najbardziej nieprawdopodobna nabiera cech realizmu. Sama intryga do ostatniej strony trzyma w napięciu, nie pozwalając czytelnikowi na oderwanie się od lektury i z każdą kolejna kartką zaskakując swoim rozwojem, którego kierunku nie można przewidzieć. Totalitaryzm, odkrycia naukowe, religia i ludzkie pragnienie władzy stanowią oś akcji i jednocześnie tło, na jakim bohaterowie starają się rozwiązać zagadką z przeszłości oraz ocalić przyszłość, a także odrobinę człowieczeństwa w otoczeniu gdzie znaczenie tego słowa dawno zostało zapomniane. Marcin Wełnicki nie tyle bawi się konwencjami co poddaje próbie definicje dobra i zła, ukazując ich odczuwaniu w różnych sytuacjach i z odmiennych perspektyw, w jego książce nie ma czerni, bieli czy odcienie szarości, jest wiele barw, jednak ich prawdziwy kolor jest dla każdej istoty inny.

Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece