„Królowa dram”
Paweł Nowak
@zwyczajnychlopak
Zrobienie dramy wydaje się łatwe, ale
nie każdy to potrafi zrobić po mistrzowsku. Niektórzy są w tym mistrzami, nawet
więcej zasiadają wprost na królewskim tronie, gdy chodzi o tę konkurencję.
Pamiętać trzeba o jednym, że to bardzo skomplikowana sprawa, na tyle, że
większość wybiera prostotę i trzymanie się z daleka od niej. Nie bez powodu…
Czasem człowiek ma pod górkę, ale od czego
przyjaciele? Z pewnością najlepszą przyjaciółką dla Adasia, Karoliny, Alberta,
jest Eliza, chcąca dla nich jak najlepiej. Ogarnięcie ich świata to przysłowiowy
Pikuś, tak jakby i zbyt często nie do końca. Stara się naprawdę szczerze,
problem w tym, iż z własnymi problemami aż tak dobrze jej nie idzie. No dobrze bądźmy
szczerzy nie ma tym polu prawie żadnych sukcesów. Jednak w końcu trzeba i z tym
zrobić porządek, wyznaczyć sobie cel i dążyć do niego wbrew przeciwnościom, a
tych Eliza napotyka nadspodziewanie dużo, chociaż czy nie było to do
przewidzenia? Książka, a konkretnie napisanie jej i wydanie, jest nowym
kierunkiem działania, lecz nie daje o sobie zapomnieć dotychczasowa praca,
miłość też jakoś daje popalić, pozostali jeszcze przyjaciele… No cóż dużo tego,
ale kto jak nie właśnie królowa dram może to wszystko ogarnąć? Nasuwa się tylko
jedno pytania: czy to możliwe połączyć cały ten życiowy chaos w coś poukładanego
i niepogrążającego?
Spokój przy lekturze „Królowej dram”
nikomu nie grozi, dobry humor z pewnością tak, ale… jeśli spodziewacie się
prostej komedii to dostaniecie o wiele więcej. Oczywiście jest niejedną omyłkę,
tytułowych dram również nie brakuje i to różnego kalibru oraz kilka większych
problemów. Od bohaterek i bohaterów najlepiej rozpocząć, bo to nie kto inny, a
oni właśnie wspólnie są źródłem akcji, jakiej nie powstydziliby się najlepsi
scenarzyści, zresztą kreatywności Pawłowi Nowakowi jeszcze bardziej i nie jest
to na wyrost, a raczej spore niedopowiedzenie. Jednak wśród tego chaosu nie ma
bałaganu, jest on doskonale kontrolowany przez autora, co pozwala cieszyć się
poznawaniem losów Elizy, dla jakiej nie ma takiej sytuacji, jakiej nie
potrafiłaby skomplikować i doprowadzić nad przepaść lub raczej do niej wpaść. Czy
to polska Bridget Jones? Bije ją na głowę i to pod każdym względem oraz w
żadnym wypadku jej kopią. Ta pierwsza pewnie odpadłaby w przedbiegach w
ubieganiu się o koronę królowej dram, a jak wiadomo królowa jest tylko jedna i
z dumą ją nosi Eliza. Komediowa do granic, ale w żadnym razie wyśmiana, bo po
prostu jest sobą, nawet jeśli próbuje się zmienić. Przyjaciółka, taka
prawdziwa, co nie oznacza, iż nie powoduje zgrzytania zębów u swoich
przyjaciół. Czy jedyna w swoim rodzaju? Z pewnością tak. Przerysowana? Nie do
końca i w pozytywnym tego słowa znaczeniu, jeżeli już tak spojrzymy na jej
osobę. Zresztą warto spojrzeć głębiej i dostrzec w królowej dram” więcej niż
komedię, bo to również historia o marzeniach, przyjaźni prawdziwej i udawanej
oraz o tym, jak widzimy siebie oraz jak nas widzą inni.
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:

