Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Videograf II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Videograf II. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lipca 2019

Złowroga przeszłość


„Blask”
Marek Stelar

Przeszłość rzadko kiedy jest zamkniętym rozdziałem i w momencie gdy daje o sobie znać  wciąga w swoje odmęty każdego kto jest pobliżu. Zbyt często jest niejasna i pełna dwuznacznych tajemnic, których wyjaśnienie stawia pod znakiem zapytania to, co było uważane za pewnik. Czy warto zagłębiać się w jej przepastnych, mrocznych, czeluściach? Czasem przypomina labirynt, pełen ślepych zaułków i co gorsza śmiertelnych pułapek, światełko na jego końcu bywa jedynie błędnym ognikiem, a nie oznaką nadziei na dobre zakończenie.

Kamień, na widok którego wielu traci zdrowy rozsądek, a w jego miejsce pojawia się złowroga żądza posiadania, nieprzypadkowo znalazł się w ręce wycieńczonego dziecka. Jego śmierć także nie była splotem nieszczęśliwego splotu wydarzeń. Robert Krugły nie zatracił człowieczeństwo, pomimo tego, co przeszedł wbrew wszystkim zamierza znaleźć sprawcę. Rok tysiąc dziewięćset czterdziesty szósty i zrujnowane miasto nie sprzyjają krokom jakie podejmuje, ale czy nie należy się to zabitemu chłopcu? Kilkadziesiąt lat później świat Agaty Prażmowskiej zaczyna chwiać się w posadach gdy odnajduje, w rzeczach pozostawionych przez ojca, coś co nie powinno w nich być. W swej prawniczej karierze przekonała się już, że pozory zbyt często bierze się za prawdę, która wcale nie jest łatwa do rozpoznania. Tym razem jednak dotyka ją to osobiście, podobnie jak i zabójstwo klientki. Czterdzieści lat wcześniej pewne morderstwo stało się początkiem rozgrywki, której scenariusz przewidywał zupełnie odmienne zakończenie. Co wspólnego mają one ze sprawą wyjaśnianą przez Prażmowską? To właśnie musi wyjaśnić szczecińska prawniczka, ale czy będzie w stanie zaakceptować odkryte fakty?

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość jednocześnie są odrębne, ale i splatają się w życiowy węzeł, w którym ta pierwsza odciska się na tym, co będzie i  wkrótce codziennością. Marek Stelar daje temu wyraz w swoim najnowszym kryminale, nieszablonowy suspens przenosi czytelników w kilka planów czasowych, w każdym czeka sekret, być może będący elementem zagadki, stojącej również u podłoża rodzinnego dramatu. Kilka niewyraźnych śladów to wydawałoby się za mało by rozpocząć śledztwo, ale intuicja i przede wszystkim chęć poznania prawdy, jaka by nie była, okazują się niezłymi motywami. Czytający wraz bohaterami sklejają z urywków to, co wydarzyło się przed kilkudziesięcioma laty oraz z obecnymi wydarzeniami. Splot okoliczności czy zamierzone działanie? Na to pytanie trzeba poszukać bardzo głęboko w przeszłości odpowiedzi, ale czy będzie ona wiarygodna? „Blask” nie jest jedynie kryminalną historią, lecz również opowieścią rodzinnych więzach, a zwłaszcza o ty, czego nie powiedziano, ukryto i pogrzebano pod wyrzutami sumienia. Dochodzenie do tego, co faktycznie wydarzyło się kiedyś i co mogło mieć miejsce obecnie prowadzi postacie po krętych ścieżkach ludzkich pragnień, czasem mających mordercze skutki. Pisarz stara się sięgnąć do momentu gdy rodzi się zło, pokazuje jak wpływa na ludzi oraz do czego doprowadza człowieka jeśli towarzyszy mu cień przeszłych wydarzeń. 





Za możliwość przeczytania książki 
                 Dziękuję  wyd. Videograf

poniedziałek, 12 maja 2014

Bestie

"Bestia"
Piotr Rozmus


Bestie są wśród nas, nie zawsze kryją się w cieniu lub mroku. Czasem nie wyróżniają się z tłumu, ale pod tą "zwykłą" powierzchownością ukryty jest prawdziwy potwór, którego nikt o nic nie podejrzewa. Bestią nikt się rodzi, lecz staje się nią z różnych powodów, nie zawsze zależnych od człowieka. Zbieg okoliczności, własne wybór, decyzje podjęte przez innych i w świat wkracza ktoś kto sprawia, że lęk i ból zaczynają gościć w ludzkich sercach i umysłach.

To nie tak miało być. Po pierwsze powinien zagościć spokój, jaki nie był dany Robertowi Donovanowi od lat, a po drugie nowy rozdział życia miał się rozpocząć. Szczecinek to nie Szczecin, zamiast pośpiesznego życia i demonów przeszłości, powrót do rodzinnych więzi i do tego,co zostało utracone. Emerytowany policjant poznał zło od podszewki i wie doskonale jakie może przybierać postacie. Teraz jednak nadszedł czas na odcięcie się od tego wszystkiego co było jego udziałem. Nie jest jednak łatwo, prawie z dnia na dzień, zapomnieć o przeszłości, szczególnie gdy ta wciąż jest otwartą raną, a kolejny upiór z przeszłości daje o sobie znać. Na tym nie koniec, wręcz przeciwnie, powrót Roberta zbiega się z brutalnym morderstwem nastolatki, a w Szczecinku taka zbrodnia nie jest czymś codziennym. Miejscowa policja zostaje postawiona w stan najwyższej gotowości, śledztwo w tej sprawie ma najwyższy priorytet. Kiedy zostaje znaleziona kolejna ofiara policjanci wiedzą, że oznacza to jedno - seryjnego mordercę i jest tylko kwestią czasu gdy uderzy ponownie. Stróże prawa oprócz dochodzenia muszą jeszcze zmierzyć się z dziennikarską dociekliwością i zwiększającą się ilością pytań dotyczących zabójstw. Tym razem Robert jest jedynie obserwatorem, nie jego zadaniem jest pościg za zwyrodnialcem, on ma co, a raczej kogoś, innego na głowie. Łezka, szef szczecińskiej mafii, daje o sobie znać, Szczecinek miał być miejscem, gdzie emerytowany policjant zamierzał zapomnieć o nim, ale czy jest możliwe?

Śmiertelny splot wydarzeń zaczyna coraz bardziej otaczać Donovana. Nowe otoczenie, miało być punktem zwrotnym w jego życiu i faktycznie staje się nim, lecz w całkiem innym znaczeniu niż to było w planach. Tym razem wróg to nie jedna bestia, a jej twarz nie do końca jest znana. Już raz Robert przeżył niewyobrażalną stratę, teraz znowu los wystawia go na próbę, w jakiej stawką jest życie ludzkie. Wystarczy chwila zawahania, poddania się bólowi, by utracić resztę tego, co dla niego najważniejszego.

Piotr Rozmus w zimowej scenerii rozgrywa krwawy dramat, w jakim śmierć zaznacza bardzo wyraźne ślady, a kolejne ofiary stają się niemymi świadkami morderczej gry. Z jednej strony mafijne porachunki, bezwzględne i nieprzedawniające się, wręcz przeciwnie narastające, aż do momentu kiedy znajdują ujście w formie zemsty za wymierzoną sprawiedliwość. Z drugiej strony brutalne zbrodnie, których motyw wciąż pozostaje nieodgadniony, kładące się mrocznym cieniem na spokojnym dotąd mieście. "Bestia" to kryminał w jakim splatają się dwie opowieści, wydające się nie mieć ze sobą nic wspólnego. Jednak to jedynie pierwsze wrażenie, pod nim kryje się historia w jakiej przeszłość odgrywa kluczową rolę, naznaczając sobą teraźniejszość. Piotr Rozmus daje czytelnikowi lekturę, w której nie ma miejsca na chwilę wytchnienia, mroczny klimat wciąż jest obecny i daje się odczuć w każdym wątku. Wątły promyk nadziei przebija się przez lęk, ból i rozpacz, lecz czy będzie dane mu zagościć na stałe? Główny bohater walczy nie tylko z tytułowym potworem, ale i demonami drzemiącymi w nim samym. Bestia okazuje się mieć wiele twarzy, ujawniających się w najmniej spodziewanych momentach. Gdzieś w śnieżnym krajobrazie kryje się morderca, nikt nie wie kiedy znowu zaatakuje, chwila nieuwagi wystarczy by dopadł kolejną ofiarę ...

Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję  wyd. Videograf II

niedziela, 20 kwietnia 2014

Mord w świecie paragrafów

"Zbrodnia na boku"
Dorota Dziedzic-Chojnacka


Jakoś tak się utarło, że zbrodnia i prawnicy mają ze sobą coś wspólnego, czasem to jedynie luźne skojarzenie dotyczące sali sądowej, a czasem bardziej ściślejszy związek. Bywa, że ten drugi bierze się z ciekawości vel świeżo odkrytej żyłki detektywistycznej, w końcu akta sądowe nie zając - nie uciekną, a morderstwo to całkiem coś innego! Kiedy nadarza się okazja jak z powieści kryminalnej nie można jej nie wykorzystać, nawet gdy wszyscy pukają się w czoło ...

Zabójcą mógłby być każdy w kancelarii mecenasa Magiery, zresztą kto przynajmniej raz nie czuł żądzy mordu na mniej lub bardziej znanym bliźnim? Dużo nie potrzeba by spokojny człowiek, niekiedy jedynie w swoim lub innych mniemaniu, zamienił się w krwiożerczą bestię. Na dodatek sensacyjne opowieści dają pożywkę spragnionym jakiś intryg umysłom, więc gdy nadarza się okazja, niektórym wiele nie potrzeba by detektywistyczne żyłka dała o sobie znać. Katarzynie Nowackiej - byłej aplikantce i będącej tuż przed zaprzysiężeniem adwokatce równocześnie, aresztowanie starszego kolegi po fachu i to z powodu zabójstwa nie mieści się w głowie. Po pierwsze podejrzany raczej mordercy nie przypomina ani z fizjonomii, ani z charakteru, no a zbrodnia, jak wieść prawniczo-gminna niesie, była dość krwawa. Po drugie jakaś koleżeńska solidarność przecież chyba powinna być, czyż nie? Domniemanie niewinności ginie gdzieś w natłoku plotek, domysłów i "faktów" nie potwierdzonych przez nikogo. Jedno jest pewne - ktoś zamordował i aresztowano podejrzanego, właśnie radcę Dudka, nic innego nikogo nie interesuje, chociaż każdy ma swoją teorię w tej sprawie. Jednak to, co dla innych jest jedynie tematem spekulacji, dla Kasi stanowi szansę by na własną rękę poszukać wyjaśnienia zabójczej zagadki. Kto mógł zabić i jaki był jego motyw? Dlaczego Dudek znalazł się w zakładzie karnym? Na każde z tych pytań trzeba znaleźć odpowiedź i to nie zważając na opinie otoczenia oraz bliskich osób, a przecież pozostaje jeszcze praca czyli podchody z mecenasem Magierą i klientami, życie towarzyskie - czasem nawet dość intensywne i zwykła codzienność typu korki i takie tam "drobnostki" z codzienności wielkomiejskiej. Jednak jaki prawdziwy detektyw pozostawiłby zbrodnię samą sobie z tak błahych powodów? Żaden, szczególnie, że coraz szczegóły zaczynają układać się w całość, tyle, że ta może obalić początkowe założenia Kasi ... Pod śledczą lupą coraz to nowe osoby trafiają, szczególnie niektóre mogły mieć lepsze motywy by "pozbyć" się ofiary z tego świata niż inni. Czas by w końcu skonfrontować wszystkie za i przeciw, przeczucia i podpowiedzi intuicji z faktami. Jaki będzie wynik amatorskiego dochodzenia adwokatki-detektywa? Niespodziewany dla wielu i odkrywający więcej niż ktokolwiek by chciał!

Kryminał wcale nie musi być krwawy, ze strzelankami w tle, czasem dodatek w postaci humoru i lekko puszczone oczko w kierunku rzeczywistości świetnie sprawdza się i w sensacyjnych opowieściach. Prawniczy światek okazuje się świetnym tłem dla zbrodni i to wcale nie w białych rękawiczkach. Kulisy pracy palestry okazują się doskonałym uzupełnieniem dla kryminalnej zagadki i prowadzonego dochodzenia, w jakim liczy się każdy detal. Plotki, przypuszczenia, świetnie działająca siatka znajomości i przypadkowe spostrzeżenia stanowią osnowę w jakiej główna bohaterka szuka odpowiedzi na podstawowe pytanie - kto zabił? "Zbrodnia na boku" to prawdziwa kryminalna historia w jakiej nie zabrakło ofiary, zabójcy, detektywa oraz intrygi,która jedynie na pierwszy rzut oka wydaje się nieskomplikowana. Autorka zadbała by czytelnik nie nudził się i wraz panią adwokat Kasią szukał sprawcy oraz motywów, a jednych i drugich nie brakuje. Szacowne grono prawników skrywa niejedną, mniej lub bardzie ciemną, sprawkę oraz odstępstwa od paragrafów, klienci również mają co nieco na sumieniu, więc podejrzanych jest wielu czyli materiału dochodzeniowego nie brakuje. Prowadzone "na boku" dochodzenie okazuje się intrygującą przygodą i to nie jedynie dla głównej bohaterki. Prawo i zbrodnia mają wiele wspólnego i nie są to jedynie paragrafy ...




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję  wyd. Videograf

czwartek, 16 stycznia 2014

Tabu?

"Sodomici"
Elwira Watała


Historia ma jasne i ciemne strony, tak samo jak chwila obecna, której jest starszą siostrą, w końcu kiedyś też była teraźniejszością. Stanowi sumę wydarzeń i ludzi w nich uczestniczących, szczególnie od tych drugich najwięcej zależy, chociaż najczęściej sądzą, że to przeznaczenie wybiera lub popycha ich do takich, a nie innych czynów. Zawsze na początku i na końcu jest człowiek, to on jest siłą sprawczą wszystkiego, czasem jego postać zostaje utrwalona na kartach dziejów wyraźniej od innych. Łatwo wtedy pojawia się schemat w czarno-białych barwach, który w wielu przypadkach mało ma wspólnego z prawdziwym człowiekiem. Jego rzeczywista sylwetka ginie, w to miejsce pojawia się całkiem inny obraz, odległy od pierwowzoru, mającego wady oraz zalety i będący przede wszystkim rzeczywistym. Ile razy czytając biografię pojawiało się pytanie o to kim ten ktoś był lub jest naprawdę?

Elwira Watała w swoich książkach już nieraz sięgała po tematy z tak zwanej kontrowersyjnej półki. Najnowszy tytuł pisarki również jest z tej kategorii, "Sodomici" ukazują mniej znane oblicze pierwszoplanowych bohaterów historycznych od czasów starożytnych po dzisiejszy dzień. Autorka nie schlebia nikomu, wchodzi w życie sławnych ludzi głęboko i odsłania to, co często przez długi czas stanowiło tajemnicę lub przynajmniej rzadko kto mówił o tym głośno. Od greckich stadionów poprzez arystokratyczne i królewskie komnaty aż po współczesność czytelnik zagląda tam gdzie toczyła się historia będąca przez wieki, a nawet w dniu dzisiejszym, tabu. Często szafuje się hasłem "dawniej było inaczej" z dużym naciskiem na "inaczej" w znaczeniu lepiej niż teraz. Jednakże sięgając wgłąb dziejów okazuje się, że to, co obecnie uważane jest za oczywiste lub przynajmniej tolerowane, mniej lub bardziej, kiedyś było akceptowane i nie stanowiło stygmatu. Elwira Watała bez fałszywej skromności przedstawia sławnych ludzi od strony, która bywała ich sekretem lub potomni starali się ją taką uczynić. Często obraz danej postaci różni się od tego utrwalonego w szerokiej świadomości. Zamiast nieskazitelnego wizerunku pisarka kreśli portret w jakim nie brakuje kontrowersji oraz skaz i to wcale nie z powodu orientacji seksualnej, lecz całkiem innych, przemilczanych cech.

"Sodomici" Elwiry Watały to podróż przez wieki, podczas której czytelnik odkrywa mniej znane fakty z życia ludzi, jacy zapisali się na historii. W opowieści tej nie ma bieli i czerni oraz pomijania milczeniem pewnych wątków, autorka, podobnie jak w innych swoich książkach, nie pomija lub nie pozostawia niedopowiedzenia w niewygodnym temacie. Skandaliczna pozycja? W czasach kiedy słowo to dawno straciło swoją moc trudno przypiąć taką łatkę komuś lub czemuś, ponieważ to, co bulwersuje dzisiaj lub było takie wczoraj jutro może okazać się czymś zwyczajnym. Wielcy ludzie okazują się mieć wiele twarzy, a skrywane tajemnice, mają to do siebie, że zbyt często stają się powszechnie wiadome.

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję  wyd. Videograf II

poniedziałek, 23 września 2013

Córka wodza

"Córka Stalina"
Elwira Watała


Są tytuły książek nic nie mówiące i takie, które zdradzają wiele z treści, "Córka Stalina" - te dwa wyrazy mówią wszystko, ale czy tak jest naprawdę? Szczególnie nazwisko wydaje się się odkrywać główny motyw, cień rodzica zdaje się zakrywać zupełnie postać tytułowej bohaterki. Kto faktycznie jest pierwszoplanowym aktorem w tej opowieści? Córka czy ojciec? Każde z nich zapisało się w historii, chociaż jedno z nich wydaje się być tylko nic nie znaczącym dodatkiem, jaki przypomina się przy okazji i to na dodatek nie każdemu. A może to opinia nie uzasadniona? Kim była Swietłana Allilujewa?

Okres Związku Radzieckiego nasuwa jednoznaczne skojarzenia, terror, czystki, masowe egzekucje, w takich czasach upływa dzieciństwo jedynej córki, chociaż nie jedynego dziecka, Józefa Stalina. Ale świat Swietłany jest daleki od tego czym żyją miliony ludzi. Można powiedzieć, że dzieci nie zawsze są świadome tego co dzieje się wokół nich, bo dorośli ukrywają przed nimi zło. Okazuje się jednak, że wcale nie zawsze są pod parasolem ochronnym, czasem to czyją jest się córką lub synem okazuje się mieć kolosalne znaczenie i nawet kiedy lata dziecinne przeminą nadal kwestia ta jest istotna dla wielu. Urodzenie się w rodzinie wodza, tyrana, oprawcy, polityka, często z góry wyznacza miejsce w społeczeństwie i drogę życiową. Swietłana dorastała w warunkach o jakich większość jej rówieśników nie śniłaco , więcej nie zdawało sobie sprawy nawet, że takie dzieciństwo jest możliwe. Przebywanie z najważniejszymi ludźmi w Związku Radzieckim było dla dziewczynki codziennością, wujkowie i ciocie nosili nazwiska takie jak Beria i Mołotow, ich dzieci były towarzyszami zabaw i znajomymi ze szkoły. Z jednej strony dostatek materialny, ukochana niania, wakacje spędzane na daczy, beztroskie zabawy z przyjaciółmi, z drugiej rodzice zajęci swoimi sprawami, wczesna śmierć matki i zerwane więzy rodzinne.

Dorastanie w cieniu Stalina było piętnem dla całych pokoleń, naznaczone nim było również życie jego dzieci, każde z nich odczuło to inaczej. Wydaje się, że wszystko to oczywiście miało wpływ na kształtowanie się charakteru, ale przecież nie ona jedna dorastała w tamtych czasach. Jednak jedynie ona była córką tego, a innego człowieka, z jej otoczenia też znikali ludzie, czasem z dnia na dzień stawali się wrogami ludu lub wracali z łagrów całkowicie złamani fizycznie i psychicznie. Żyła w przeświadczeniu, iż wszystko co ich spotkało było zasłużone i na pewno nie wydarzyło się z winy, czy też za wiedzą, jej rodzica. Upływ lat i wychodzące na światło dzienne nowe fakty nie wpływały na poglądy Swietłany, ale za to zmieniały stosunek otoczenia do niej. Czerwona księżniczka nie doświadczyła losu jaki był udziałem innych, których bliscy stracili wpływy czyli obozu pracy, długoletniego więzienia lub nawet wyroku śmierci. Jednak piętno Stalina nie zostało zapomniane przez elity polityczne. Utrata części przywilejów i pozycji było dotkliwym ciosem, lecz coś jeszcze położyło się cieniem, a raczej było największą klątwą w życiu Allilujewej, z jakiej nie zdawała sobie sprawy lub raczej nie chciała przyjąć jej do świadomości. Nawet już jako dorosła, a nawet bardzo dojrzała kobieta, wciąż wierzyła w mit stworzony przez ojca, chociaż przecież miliony ludzi również podzielało tę wiarę. Ucieczka od legendy przybrała dosłowną formę, lecz nazwisko stanowiło nie przeszkodę, a przepustkę do życia na Zachodzie. Dlaczego więc uciekać, jeżeli nic się nie zmienia oprócz miejsca pobytu? Odpowiedź ukryta jest w postaci, której życie przypomina prawdziwy szekspirowski dramat,  w jakim nie brak rodzinnych tragedii, śmierci, zdrad, zawiedzionych uczuć i nieustannego szukanie egzystencjonalnej ścieżki kryjącej wejście, pytanie tylko do czego?

Książka Elwiry Watały to nie jedynie biografia w formie zbioru dat i odpowiadającym im wydarzeń. Raczej lepiej "Córkę Stalina" oddają słowa: kronika ludzi oraz epoki, której demony wciąż jeszcze są obecne w teraźniejszości. Autorka nie skupia się jedynie na tytułowej bohaterce, lecz przedstawia również bardzo szeroką panoramę historyczną, bez niej wątki biograficzne straciłyby bardzo dużo na swej wymowie. Kilkadziesiąt lat i kobieta wymykająca się potocznym schematom, ale i też sobie samej. Rozbite małżeństwa, ucieczki z i do Związku Radzieckiego oraz więzy rodzinne oparte na odrzuceniu. Kim więc była Swietłana Allilujewa? Jedno jest pewne - córką Stalina, reszta to plątanina emocji, niezmąconej wiary w człowieka, utraconych marzeń, zawiedzionych nadziei - swoich i innych oraz krwi i śmierci ...


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję  wyd. Videograf II

czwartek, 20 czerwca 2013

Demoniczny interes

"On"
Łukasz Henel


Szaleństwo nie zawsze nadchodzi z hukiem, czasem zaczyna się niepozornie, a nawet wydaje się czymś całkowicie odwrotnym. Nim pokaże swoją prawdziwą twarz człowiek coraz bardziej zaplątuje się w jego sieć, dopiero gdy jest już za późno widać jego siłę. Jednak wcześniej pojawia się coś jeszcze - strach i groza, chociaż też nie od razu, one również rodzą się powoli, nabierając mocy i coraz bardziej obezwładniając. To, co niedawno wydawało się jedynie incydentem powtarza się coraz częściej przysłaniając rzeczywistość i zastępując ją mroczną iluzją. W końcu prawda, fałsz i chora wyobraźnia splatają się w niebezpieczną wizję, w jakiej wszystko jest możliwe, a zła nie można odróżnić już od dobra ... Kiedy rozum śpi budzą się demony, chyba, że to właśnie one uśpiły czujność ...

W legendach podobno jest odrobina prawdy, trochę plotek i wiele fantazji. Wraz z upływem czasu to, co miało miejsce obrasta mitem, tak, że trudno odnaleźć fakty i oddzielić je od reszty. Jaki logicznie myślący człowiek kierowałby się nimi przy podejmowaniu decyzji biznesowych? Na pewno nie osoba, która wyczuła dobry interes do zrobienia. Krzysztof wszystko zawdzięcza sobie i intuicji, dzięki niej dorobił się majątku i swej obecnej pozycji, tam gdzie inni nie dostrzegli szansy on ją zauważył. Nie inaczej jest i teraz, opuszczony pałac aż się prosi by zrobić z niego hotel. Leśna głusza i cisza są w modzie, więc inwestycja obiecuje ogromne zyski, wystarczy jedynie trochę zaryzykować i nie brać na poważnie wróżb i miejscowych pogłosek. W końcu w biznesowych działaniach nie ma miejsce na takie sprawy, szczególnie jeśli jest się osobą trzeźwo stąpającą po ziemi. Jest coś jeszcze co skłoniło Krzysztofa do zainteresowania się tym miejscem, a raczej ktoś - piękna i tajemnicza nieznajoma, spotkana przypadkowa. Sentymenty są raczej obce biznesmenowi, ale ta dziewczyna pozostawiła po sobie niezapomniany ślad. Od niej właściwie wszystko się rozpoczęło, ale czy i na niej zakończy? Kim jest Beata i dlaczego pojawia się nagle i równie szybko znika? Jaki sekret skrywa ona i medalion podarowany Krzysztofowi?

Wierzyć czy nie wierzyć, szukać prawdy o przeszłości czy lepiej zająć się swoimi sprawami? Kiedy sprawy zaczynają przybierać dość niecodzienny obrót niełatwo jest trzymać się dotychczasowych zasad. Ale przecież trudno też brać na serio to, co mówią okoliczni mieszkańcy. Legendy legendami, jednak ostatnie wydarzenia można logicznie wytłumaczyć, w końcu wypadki chodzą po ludziach, nawet tak makabryczne. Bardziej to wygląda na sprawkę ludzi, a nie demonicznych sił, zresztą wszystko się zgadza, przecież to mieszkańcy od początku nie pałali przyjaźnią do nowego właściciela pałacu. Wszystko zdaje się potwierdzać tę teorię, lecz dlaczego nie uspokaja to Krzysztofa? Wizyta na starym cmentarzu również nie uspakaja go, a to, co ma miejsce coraz mocniej zaczyna przypominać sceny jak z najstraszniejszego koszmaru, który wydaje się nie mieć końca. Pytanie: kiedy był jego początek i jak się zakończy? Ktoś jeszcze wydaje się widzieć wszystko to, co wydarzyło się we właściwym świetle, wystarczy działać wspólnie, a dawne i nowe lęki same odejdą ... albo wprost przeciwnie wrócą i to z ogromną siłą niszcząc wszystko na swej drodze.

Groza, za tym słowem kryje się mrok, strach, obawa oraz wszystko to, co wykracza poza ramy codzienności. Pojawia się czasem nagle, a czasem wprost przeciwnie, podobnie jest z szaleństwem. Kiedy zaczynają się splatać ze sobą, tworzy się materiał, stający się kanwą obrazu, na jakim odmalowane są najgorsze ludzkie instynkty i to, co odsuwamy od siebie jako nierealne i niemożliwe do zaistnienia. "On" to historia w jakiej jedno i drugie obecne jest od pierwszych chwil, nie dając o sobie zapomnieć do samego końca. Autor snuje opowieść w jakiej lęk i obłęd czają się między wierszami i w tle, dodatkowo wzbogaca fabułę niepokojem i zaskakującymi zwrotami akcji. W książce Łukasza Henela czytelnik powinien spodziewać się wszystkiego, bo rzeczywistość ma różne oblicza i nie zawsze jest taka, jaką wydawała się chwilę wcześniej.Prawda, iluzja, tajemnica oraz człowiek, który nie wie czego jest uczestnikiem dają w końcowym efekcie niespodziewane zakończenie, po nie mniej nieoczekiwanemu rozwojowi wątków. Kiedy rozum śpi budzą się demony, ale czasem wcale nie są uśpione tylko czekają na chwilę by znowu dać o sobie znać ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję  wyd. Videograf II






poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Piekielny raj

"Wściekła skóra"
Agnieszka Miklis


Mówiąc raj każdy ma własną jego wizję, jedni widzą palmy i turkusowe morze, a inni zupełnie coś przeciwnego, są i tacy, dla których miejsce to jest konkretnym punktem na mapie, realnym i wcale nie aż tak odległym. Jednak pomiędzy tym co znane z opowieści, a nawet z telewizji i gazet, a realnym obrazem czasem występują różnice, raz na plus, raz na minus. Piekło również ma ustalony obraz w ludzkich wyobrażeniach, mniej lub bardziej podobny, ale ze wspólnym mianownikiem - nikt nie chce do niego trafić. Co zrobić w sytuacji kiedy obiecany, wymarzony i oczekiwany raj zmienia się w piekło?

Wiatraki, pola tulipanów, drewniaki i białe kafle z niebieskimi obrazkami, symbole kojarzone z holenderskimi krajobrazami, do tego słynna tolerancja i miasta jak z telewizyjnych reklam - pełne uśmiechniętych, jasnowłosych, rodzin na tle niezwykle zadbanych domów. Taki obraz to zaproszenie do raju dla każdego, którego codzienność odbiega od takiej panoramy. Jeżeli więc nadarza się okazja dlaczego by skorzystać z okazji do zbliżenia się do wymarzonego miejsca? Roswita i Tania, jak i pozostali "goście" Noord Riesen, są właśnie w trakcie swojego holenderskiego snu o raju. Odbiega od ich wyobrażeń, szczególnie niektórzy dostrzegają w nim więcej cieni niż blasku, ale jeżeli jest się gastarbajterem nie ma co wybrzydzać. Każda z kobiet ma własny cel, całkowicie różny od siebie, podobnie jak one same. W Polsce nie miałyby okazji poznać się, a co dopiero zaprzyjaźnić, jednak miejsce gdzie się znalazły zbliża do siebie ludzi. Za piękną fasadą okazują się kryć sprawy odbiegające daleko od idyllicznego pejzażu, a Noord Riesen to coś więcej niż przedsionek piekła.

Zniknięcie sezonowego pracownika nie niepokoi zbytnio lokalnej, holenderskiej, policji, wytłumaczenie szybko się znajduje, więc po co zajmować się tą sprawą, jeśli tak właściwie wcale jej nie ma? Jednak ktoś ma całkiem inne zdanie i nie zadowala się plotkami oraz tym co mówią wszyscy wokoło. Jak w obcym kraju, nie znając języka i walcząc z samym sobą, wyjaśnić zagadkę? Potrzeba do tego siły jakiej posiadanie nigdy u siebie nie podejrzewała Roswita. Co naprawdę wydarzyło się piątkowy wieczór? Nikt nie śpieszy się z pomocą, bo i po co? Przecież wiadomo jaka była Tania, a oni mają co innego do roboty niż szukanie kogoś kto drażnił ich swoją osobą. Jednak kiedy jest się upartym, a może zdesperowanym, dąży się do celu bez względu na wszystkich i wszystko. Noord Riesen już kiedyś zainteresowało miejscowych stróżów prawa i to nieraz czy i teraz znajdzie się ktoś kto dojdzie do wniosku, iż faktycznie coś jest na rzeczy? Peter Drosd wiedział gdzie jest jego miejsce w szeregu, wiedzę tę zdobył już jako dziecko, na tyle dobrze zapamiętał ją, że towarzyszy mu i jako dorosłemu mężczyźnie. Ale coś w tym z czym przychodzi do niego Roswita każe mu przyjrzeć się sprawie Tanii Koneckiej. Pytanie tylko czy będzie umiał przezwyciężyć własne lęki i być ponad obiegowym opiniom?

Pozory zawsze były ważne dla mieszkańców E., one tworzyły i tworzą rzeczywistość miasteczka, zresztą nie tylko jego. Żyją nimi wszyscy, czego początkiem będzie ich odrzucenie? Piekło w końcu pokaże swoje prawdziwe oblicza? Warto grzebać w przeszłości? Po co wracać do tego co już było? Winny został ukarany, a teraz przecież to całkiem inna sytuacja, a może coś łączy to co już miało miejsce z tym co obecnie rozgrywa się? By odkryć prawdę trzeba będzie stawić czoła prawdzie i rzeczywistości, tak skrzętnie pomijanej na co dzień ...

Kryminał noir kojarzy się z detektywem, występującym samotnie przeciwko wszystkim, femme fatale i sprawą, która chociaż wydaje się łatwa okazuje się bardzo skomplikowana, a jej zakończenie jest całkowitym zaskoczeniem. We "Wściekłej skórze" kobieta fatalna jest, chociaż nie tak od razu daje to po sobie poznać, śledczy outsider również występuje, a motyw kryminalny ma więcej niż jeden wątek, no a finał to prawdziwy majstersztyk suspensu. Agnieszka Miklis przedstawia świat w jakim próżno szukać blasku i jasnych barw, mroczne tony i ciemne strony ludzkich charakterów tworzą za to obraz zbrodniczych namiętności ukrytych pod maską dobrobytu i mieszczańskich tradycji. Autorka, warstwa po warstwie, odkrywa to co zostało zepchnięte w najciemniejszy kąt, każdy element historii jest ściśle związany ze sobą, tworząc coś więcej niż kryminał, jest to raczej studium ludzkiej krwiożerczości pod pozorem cywilizacji i dobrobytu ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd.
Videograf II
 
 
 
 
 
 
 

środa, 27 marca 2013

Ukryta prawda

"Florystka"
Katarzyna Bonda


Co najczęściej widnieje na okładce książki o tematyce sensacyjne? Narzędzie zbrodni, krew lub jakiś detal kojarzony właśnie z morderczym zamiarem, a na dodatek jeszcze tytuł wskazuje z jakim gatunkiem czytelnik będzie miał do czynienia. A co jeżeli z jednej strony obwoluta wcale nie kojarzy się z kryminalną historią, a z drugiej pewne detale sugerują, że opowieść będzie opierać się właśnie na takim motywie? Najczęściej wtedy ciekawość zaczyna szybować w górne poziomy swej skali i trudno się nie powstrzymać by nie rozpocząć lektury, no, a gdy już zaczniemy czytać, wtedy już odwrotu nie ma ...

Hubert Meyer wie, że jest mistrzem w swoim fachu, wybitnym specjalistą, ale to co dawniej było motorem jego działania teraz stanowi gorzkie wspomnienie. Są dni kiedy udaje się zapomnieć o tym co miało miejsce, ale są i takie momenty gdy pamięć atakuje z całą siłą, nie pozwalając na obronę. Ucieczka dała mężczyźnie względnie spokojną egzystencję, chociaż uważny obserwator powiedziałby raczej, iż to raczej wegetacja. Jednak kiedy się nie ma tego co się lubi, to się toleruje co się ma ... Powrót do zawodu wydaje się mrzonką, lecz gdy nadarza się okazja, może czas odłożyć na bok emocje? Kiedy do domu nie wraca dziewięcioletnia dziewczynka poszukiwania stawiają na nogi nie tylko policję i rodzinę. Gdy mijają kolejne godziny, a te przechodzą w dni, sytuacja zaczyna nabierać coraz bardziej mrocznych barw. Podejrzanych wcale nie jest trudno wytypować, lecz to dopiero początek ... Zadaniem Meyera jest wydobyć prawdę na światło dzienne, jako psycholog umie dostrzec więcej niż inni, a pozornie zwykłe gesty nabierają całkiem innego znaczenia. Podobnie jak skrawki faktów, które rozrzucone w czasie oraz przestrzeni nie świadczą o niczym, dopiero odpowiednie oko umie wychwycić niewidoczną dla innych nić łączącą je. Co jednak gdy komuś zaczyna to przeszkadzać?

Aleksandra poznała cierpienie od wielu stron, zna je aż za dobrze i codziennie na nowo doświadcza go. Jaka jest jej rola w zaginięciu Zosi? Dlaczego widziała ją ostatnia? Dorosła kobieta i dziecko, nie miały ze sobą nic wspólnego, ale czy na pewno? Hubert powoli odkrywa to co ktoś inny umiejętnie zamaskował. Kilka lat wcześniej jedenastoletni Amadeusz wyszedł i już nie powrócił, czy ma to związek z obecnymi wydarzeniami? Dla policji jest to całkiem nowy wątek w dochodzeniu i to dość "naciągany", przecież wiadomo już kto jest winny, po co więc szukać dziury w całym? Wkładanie palców między drzwi nigdy nie kończy się bez bólu, lecz niektórzy dla prawdy gotowi są narazić siebie, inni by jej nie wyjawić wystawiają tych i tak wydających się być na straconych pozycjach. Jednak kiedy zawodowiec raz trafi na właściwy trop za nic na świecie nie porzuci go, chociaż koszty takiego kroku mogą okazać się bardzo wysokie. Za błędy płaci się, tym razem znowu cenę poniesie Meyer?

Amadeusz i Zosia nie znali się, chociaż połączyła ich pewna osoba - osoba ich mordercy, ale czy byli jedynymi ofiarami? Może trzeba spojrzeć na tę sprawę jeszcze szerzej niż do tej pory i przyjrzeć się bliżej temu, kto wydawał się poza wszelkim podejrzeniem? Wszystko wskazuje, że kiedyś popełniono błąd, a może było to celowe działanie? Sieć kłamstw, wzajemnych podejrzeń i przypuszczeń powoli zaczyna być widoczna i to nie jedynie dla Huberta, warto ryzykować by ją nadal kamuflować przed światem? Czas by w końcu odkryć karty i wskazać szulera w tej grze?

Intrygująca i pełna niespodzianek jest "Florystka", zawiera w sobie to co najważniejsze jest w kryminalnej historii - nieoczywisty motyw, zaskakujące wątki i głównego bohatera, który dla odkrycia prawdy gotów jest na wszystko, a nawet o wiele więcej ... Katarzyna Bonda powróciła do postaci Huberta Meyera, a dzięki temu czytelnicy otrzymali sensację na najwyższym poziomie, w jakiej nic nie jest oczywiste, a fabuła oparta jest na intrydze, której rozwój jest nieprzewidywalny. "Florystka" sięga daleko i głęboko w relacje międzyludzkie, odziera z iluzji i każe zastanowić się nad ceną jaką można zapłacić się za zaufanie drugiemu człowiekowi. Kryminalny motyw scala całość niewidoczną nicią, pomiędzy ukrytymi przyczynami i pragnieniami jest zbrodnia, a przede wszystkim człowiek, uwikłany w przeszłość.




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję wyd. Videograf II

wtorek, 15 stycznia 2013

Pomiędzy tym co było i będzie

"Śmierciowisko"
Anna Głomb


Zamiast ruchliwych ulic - zarośnięte drogi, tam gdzie jeszcze kilka dekad temu były wielkomiejskie przestrzenie pokryte betonem, blokami i obiektami przemysłowymi - ruiny niknące pod roślinnością. Miasta, przypominające starożytne ruiny tylko zamiast turystów biegają po nich dzikie zwierzęta. Dumna i zaborcza cywilizacja człowieka utraciła prymat w świecie, nie jest już potęgą, lecz jedynie rozproszoną garstką rozbitków, którzy z dnia na dzień musieli wyrzec się większości zdobyczy techniki. Życie nagle przybrało całkiem inny kształt, nie ma społeczeństwa, są tylko mniejsze lub większe skupiska ludzi, którzy musieli od nowa nauczyć się egzystować w otoczeniu, gdzie już nie są władcami. Przyroda nie znosi pustki i zapełnia ją bardzo szybko, nie pytając o zgodę czy też dając wybór. Mieć wszystko,a nawet więcej i stracić to w ciągu zaledwie kilku dni. Kolos na glinianych nogach czy zwykła kolej rzeczy?

Dorota zna czasy "normalności" z książek i opowieści starszych mieszkańców osady, sama urodziła się już po przejściu Epidemii. Dla niej prąd, samochody, samoloty to coś co jedynie widziała na starych zdjęciach, w jej świecie nie ma technologii, jest jedynie prosta technika. Każdy dzień wydaje się podobny do poprzedniego i nie ma nadziei na zmianę, nie może wsiąść w autobus czy też pociąg i odjechać w siną dal. Trudno żyć w społeczności, jeżeli jej zasady nie przystają do człowieka, każde wyróżnienie się traktowane jest podejrzliwie, bo przecież nie ma miejsca na indywidualność, a przynajmniej na jej manifestowanie. Jednak dziewczyna nie pozwala by zwyczaje oraz opinie innych rządziły nią i jej postępowaniem, jednocześnie jest częścią, lecz i odrębnym elementem. Ale czuje, że różni się od pozostałych, wydaje jej się czy faktycznie coś lub ktoś ją obserwuje? Niektórzy zauważyli, iż zachodzą jakieś zmiany, niepokojące, chociaż prawie niezauważalne, tak jakby kolejny akt zaczął dokonywać się. Epidemia zmiotła świat jaki znany był od tysiącleci, ludzie już nie są tacy sami jak kiedyś,co jeszcze ich czeka? Może odpowiedzi skryte są w leśnych ostępach, pomiędzy drzewami i paprociami? Tak wiele zmieniło się w tak krótkim czasie, a kolejne pokolenie musi stawić temu czoła. Jaka jest w tym rola Doroty? Jedna śmierć wydaje się przypadkiem, druga to już konkretne podejrzenia, a trzecia to znak, tylko o czym on mówi albo o kim, może ostrzega? Zbieg okoliczności czy coś z przeszłości przesyła kolejne wiadomości? Gdzieś ukryta jest prawda o niedawnych wydarzeniach, wcale nie taka jak wydaje się większości. Czasem by ją odkryć trzeba wiele poświęcić, a nawet więcej. Kiedy zrobi się już pierwszy krok w kierunku nieznanego nie ma odwrotu, potem można iść jedynie do przodu, bo droga powrotna niknie w leśnym gąszczu ...

Zagłada, powrót do korzeni, groza i kryminalna zagadka, a to jeszcze nie wszystkie elementy wątków "Śmierciowiska", bo odnaleźć można również elementy baśni i fantastyczne. Anna Głomb przygotowała dla czytelników niezwykłą opowieść,od której trudno się oderwać. Zagadki,stopniowanie napięcia, nieoczekiwane zwroty akcji i fabuła, w jakiej jest miejsce na wiele niespodzianek. Kończąc lekturę okazuje się, że początkowe założenia okazały się za skromne wobec tego co znajduje się na stronach tej książki. Historia z pogranicza, a raczej czerpiąca z tak wielu gatunków, nie pozwala na nudę i każe szybko czytać by jak najszybciej poznać tajemnice bohaterów, lecz nim to się stanie, czytający wyruszają w podróż po niezwykłym świecie. Nie ma w nim miejsca na oczywistość i sprawdzone rozwiązania, zamiast tego mozaika wielu detali, które powoli zazębiają się o siebie tworząc niezwykły krajobraz. Postacie mają wiele twarzy, a każda z nich to niezwykła opowieść w jakiej przeszłość odgrywa większą rolę niż ktokolwiek przypuszcza.

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd.
Videograf II

niedziela, 21 października 2012

Za wszystko trzeba zapłacić

"Doktor Szu"
Jan Purzycki, 
Przemysław Słowiński

Niektóre zakończenie dają pole do popisu wyobraźni jak mogłyby się potoczyć dalsze losy bohaterów, szczególnie gdy wydaje się, że jeszcze nie powiedzieli oni ostatniego słowa. Jedna część historii dobiega końca, ale czy ostatecznie zamyka wszystkie wątki? Czasem to co miało miejsce wymaga dokończenia albo rozwinięcia. Nie jest łatwo dopowiedzieć, a jednocześnie dać początek nowym wątkom, które nawiązywałyby do przeszłości. Jeżeli uda się uchwycić istotę to opowieść ma szansę dorównać pierwowzorowi, nie jest wtedy jedynie kontynuacją, lecz odrębną historią nawiązującą do wcześniejszych wydarzeń.

Splot okoliczności sprawia, że starannie przygotowana przyszłość wali się w gruzy, wszystko co miało mieć dopiero miejsce już nigdy się wydarzy. Wystarczy być w nieodpowiednim miejscu i czasie, stanąć na drodze komuś lub czemuś by równocześnie zakończyć jeden wątek i dać początek innemu.Zbieg okoliczności jakich wiele, ale to obraz sytuacji dla jednych, dla tych, którzy są w niego zaangażowani bezpośrednio ma całkiem inny wymiar. Nagle teraźniejszość zmienia się całkowicie, to co do tej pory było celem, staje się nieaktualne, kilka sekund weryfikuje dotychczasowe postanowienia. Doktor Szuster poznał życie z wielu perspektyw, w końcu znalazł to czego wcześniej nie umiał zdobyć. Spokój, szacunek i najważniejsze - rodzina oraz dom, miejsce dokąd się wraca i ludzie, sprawiający, że przeszłość zostaje za nami. Podobno to co piękne nie może trwać wiecznie, jednak gdy ma się tego świadomość nie stanowi to problemu, chyba, że dotyczy całkiem innej sytuacji wcale nie branej pod uwagę ... Wtedy trzeba otworzyć drzwi do tego co już miało na zawsze pozostać zamknięte, zbieg okoliczności wymaga powrotu do dawnych umiejętności. To co dawniej było przestępstwem teraz jest usankcjonowane prawem, lecz rozgrywka aż tak bardzo nie zmieniła się, może jej tło nabrało ogłady i pozorów fair play, ale szelest kart brzmi tak samo, a stawką znów nie są pieniądze, tylko coś o wiele cenniejszego ...

Tym razem kulisami nie jest rzeczywistość PRL-u, ale już Polska w nowej - kapitalistycznej odsłonie, wcale aż tak nie różniąca się od wcześniejszych lat. Hazard nadal ma to same znaczenie, wyzwala takie same emocje, ludzie nadal nie widzą jego drugiej strony - tej mroczniejszej aż do momentu gdy jest za późno by wycofać się z gry. Kto tym razem nie dostrzeże cienkiej granicy pomiędzy jedną i drugą stroną? Wielki Szu powraca, tym razem gra toczy się o wszystko, przeszłość niektórych nie nauczyła ostrożności, a teraźniejszość dała pewność siebie, co przyniesie przyszłość? Wielki Szu powraca ...

"Doktor Szu" jest kontynuacją powieści Jana Purzyckiego, w nowych realiach, lecz jak się okazuje wcale nie aż tak innych od tego co było. Jak odnajduje się jeden z dawnych bohaterów w świecie, wydawałoby się w tak różnym od tego, do którego był przyzwyczajony?  W całkiem dobrej kondycji, chociaż jego historia jest inna od tej, jakiej można by się spodziewać. Najważniejsze cechy pozostały, to ten sam człowiek, chociaż może wydawać się całkiem inną osobą, czy zrozumiał lekcję jaką dało mu życie? Inna rzeczywistość, młode pokolenie, bardziej bezwzględne, co w takim otoczeniu może zdziałać weteran? Przecież to już nie jego podwórko, gra stała się bezlitosna, chociaż nabrała pozorów legalności. Wielki powrót Wielkiego Szu? Kto tym razem stanie przeciwko niemu, a może pytanie powinno brzmieć kto będzie jego przeciwnikiem? Do kogo będzie należało ostatnie rozdanie?

Za możliwość przeczytania książki
Dziękuję

czwartek, 18 października 2012

Pieniądze szczęścia nie dają, ale ...

"Wielki Szu"
Jan Purzycki


Hazard, słowo, w którym jak w soczewce skupia się wiele elementów - duże pieniądze, dreszcz emocji, piękne kobiety, bogaci mężczyźni i ... to nieuchwytne coś, dające iluzję, że wygrana jest w zasięgu ręku, tylko jeszcze jedno rozdanie, jeszcze jedna karta i ... Jeżeli nie uda się tym razem, to następna kolejka na pewno przyniesie zwycięskie rozstrzygnięcie, potem kolejna i kolejna ... To jedna strona, widoczna tylko wtajemniczonym, druga strona jest całkiem inna, w niej widoczne są mroczniejsze detale, jakich nie dostrzega się przy pokerze czy ruletce. Zwycięzcy i przegrani, czasem to jedni i ci sami ludzie, fortuna bywa kapryśną towarzyszką, nigdy nie wiadomo kiedy odwróci się i zniknie nie wiadomo na jak długo. Hazard, jeden wyraz i tyle odcieni uczuć ile osób, które poczuły jego smak, nie zawsze słodki, częściej gorzki, ale ten drugi odczuwany najczęściej jest później, bo pierwsze chwile upajają.

PRL raczej nie kojarzy się ze scenami jak z filmu "Kasyno", a jednak wielu ma wspomnienia wcale nie ustępujące kulisami filmowym produkcjom. Pod zwyczajną powierzchnią istniał świat, gdzie szelest przekładanych kart i dokładanych do puli pieniędzy wcale nie był niczym niezwykłym. W takim otoczeniu łatwo jest zapomnieć o życiu toczącym się poza tym małym skrawkiem gdzie na żywo rozgrywa się scena jak w kinie. Jednak gra nie toczy się jedynie tu i teraz, ona rozpoczęła się wcześniej i będzie trwała jeszcze długo później nim gracze odejdą od kart. Piotr doskonale zna takie obrazy, widział je wielokrotnie i równie często był jednym z głównych aktorów w nich grających. Doskonale zna kulisy takich przedstawień i wie, że ani nie są tak spektakularne, ani nie są w ogóle tym na co wyglądają. Pięć lat życia, tyle czasu miał by spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy i spróbować trzymać się z daleka od tego co do tej pory stanowiło centrum jego egzystencji. Jednak krew nie woda i to co dawniej pozwalało przynajmniej trochę szybciej jej krążyć wcale nie odeszło w niepamięć, wręcz przeciwnie nadal jest aż nadto żywe, chociaż przykryte płaszczem postanowienia zerwania z przeszłością. Wystarczy jednak jedno spojrzenie przez szparę w podłodze by skrawki dawnej panoramy znów zaczęły się układać w całość. W grze liczy się spostrzegawczość, a gdy jej zabraknie wynik jest prawie już wiadomy, pozory mylą, tak samo jak myśl, że to tylko jeden raz, ostatni raz ... W końcu Wielki Szu jest ponad to czym ekscytują się maluczcy, nie pieniądze są celem, ale całkiem coś innego, lecz to dostrzegają nieliczni, a może nikt poza samym mistrzem?
Fasada jednak kusi, jej główny bohater uosabia to o czym można jedynie pomarzyć, okazje trzeba umieć dostrzec, a Mały właśnie taką dojrzał. Szansa jedna na milion by wreszcie dostać się do wielkiego świata, wystarczy chcieć i postawić wszystko na jedną kartę, bez sprawdzenia czy nie jest znaczona. Wreszcie wszystko jest na wyciągnięcie ręki - piękne kobiety, duże pieniądze i luksus, jaki jedynie oglądało się przez szybę. Czy w takiej chwili, gdy wszystko to leży u stóp, myśli się o stawce jaką przyjdzie wyłożyć w tej rozgrywce? Liczy się przede wszystkim to co można wygrać, a słowa Wielkiego Szu puszcza się w niepamięć, w końcu zawsze można się odegrać ...

"Wielki Szu" utkwił w szerszej pamięci dzięki aktorskiej kreacji Jana Nowickiego, trudno jest nie porównywać filmu do książki i odwrotnie, chociaż każde z nich rządzi się swoimi prawami. Jednak papierowa wersja ma swój unikalny urok, pozwalający dostrzec czytelnikowi niuanse, które mogą być niedostrzegalne na ekranie. Po pierwsze tytułowa postać i jej charakter, wymykający się stereotypom, z jednej strony całkowicie odmienny od tego czego można by się spodziewać, z drugiej strony, w najmniej spodziewanym momencie, potwierdzającym typowe wyobrażenia. Świat sprzed kilku dekad wcale nie jest aż tak egzotyczny, może to sprawia tło, a może pewne stałe ludzkiego charakteru, niezmieniające się od zarania ludzkości, że bez problemu przychodzi zrozumienie fabuły. Dla tych, którzy oglądali ekranizację książka Jana Purzyckiego nie będzie wcale dodatkiem czy uzupełnieniem, wręcz przeciwnie - od nowa można odkryć intrygującą historię człowieka, który hazard poznał od podszewki. Pozostali będą mieli okazję poznać opowieść, gdzie pieniądz wydaje się celem w samym sobie, lecz czy tak jest naprawdę trzeba przekonać się samemu, bo kto uwierzy, że tak nie jest?




Za możliwość przeczytania książki
Dziękuję

niedziela, 12 sierpnia 2012

Powrót do Montesecco

"Latawce nad Montesecco"
Bernhard Jaumann


Toskania to nie tylko raj dla turystów, odurzająca zapachami,kolorami i widokami, dla mieszkańców stanowi codzienność, w której od czasu do czasu zauważa się jej piękno, ale bez takiego zachwytu jaki udziela się obcym. Kamienne miasteczka z pomarańczowymi dachówkami, małe kościoły zbudowane w centrum rynku i sąsiadujące z małymi knajpkami, gdzie spotykają się stali bywalcy, a zwyczaj ten przechodzi z pokolenia na pokolenie. Życie płynie spokojnym nurtem, leniwie, lecz do czasu, bo gdy pojawia się już coś co zakłóca ustalony porządek rzeczy to nie jest to błahostka i pojedynczy incydent. Pomiędzy murami, jakie były już świadkiem niejednego, mają miejsce kolejne wydarzenia, pozostające na zawsze w pamięci miejscowych, bo nietutejsi nie mają wstępu do tajemnic. Co może wydarzyć się tam gdzie wydaje się, że diabeł mówi dobranoc, wszyscy znają się od urodzenia i ukrywanie czegokolwiek nie ma większego sensu? Jedna rzecz porusza ludzi jednakowo,bez względu na szerokość i długość geograficzną ... pieniądze, każda ich ilość wzbudza ciekawość, a gdy pojawiają się nagle tym bardziej intrygują ...

To co miało miejsce pewnego lata w Montesecco jest już elementem historii, wraca się do tego przy grappie i popołudniowych pogawędkach. Było, minęło i jest wspominanie na równych prawach z tymi wydarzeniami i sprzed półwiecza i tymi jeszcze starszymi, życie płynie dalej, dawne sensacje obrastają w pióra z opinii mniej lub bardziej naocznych świadków, w końcu temat do rozmów zawsze się znajdzie. Senior familii Sgrecciów jednak wprowadza ożywienie w życie rodzinnego miasteczka, a nawet więcej. Kilkudniowa impreza w bardzo ścisłym gronie umiejscowiona na plebanii nie schodzi z ust jego znajomych. Kto to widział by tak zachowywał się osiemdziesięciolatek, a na tym jeszcze nie koniec, wprost przeciwnie to dopiero początek zamieszania, jakie czeka Montesecco. Śmierć i ogromny spadek burzą porządek w miasteczku, jedno i drugie jest niespodzianką i to nie tylko dla najbliższych starego Sgrecci. Odejście, chociaż w dość, niezwykłym otoczeniu, wydaje się jak najbardziej naturalne, ale już ostatnia wola zmarłego nie ma z oczywistą koleją rzeczy nic wspólnego! Staruszek okazał się milionerem - to po pierwsze, po drugie - zastanawia wszystkich jakim sposobem zgromadził on takie bogactwo, no i trzecia kwestia - dlaczego majątkiem rozporządził w taki, a nie inny sposób? Jak to możliwe, że nikt o niczym nie wiedział, co więcej - nawet nikt nic nie podejrzewał? To przecież niemożliwe w Montesecco, gdzie nie można czegoś o wiele mniejszego ukryć ... Niezwykłych wydarzeń jeszcze nie koniec, w drodze do dziadka znika wnuk Vannoniego, a niedługo potem pojawia się żądanie okupu. Spokojna dotąd oaza zwyczajności staje się nagle miejscem pełnym podejrzeń, wzajemnych oskarżeń, gdzie każdy może okazać się winnym. Kto porwał Minh Sona? Spokój powróci miedzy kamienne mury, gdzie do tej pory jedynie wiatr wzbudzał zamieszanie? Co przyniosą kolejne godziny i dni?

"Latawce nad Montesecco" to nie typowy kryminał, nie ma w nim też szybkiej akcji, chociaż fabuła rozgrywa się w krótkim okresie czasu. Jednak czytelnik nie może narzekać na nudę, wręcz przeciwnie tempo świetnie pasuje do otoczenia gdzie rozgrywa się historia. Każdy z bohaterów ma swoją tajemnicę, która może, ale nie musi, mieć związek z głównym motywem. Poszczególne detale połączone ze sobą ukazują w pełni prawdziwy obraz, ale nie wszystkim jest dane go zobaczyć w całości, obcy nie mogą liczyć na to, jedynie miejscowi są dopuszczeni do tego widoku. Reszta świata musi zadowolić się wersją, jaką Montesecco jest gotowe podać do ogólnej wiadomości, szczegóły są ważne jedynie dla tych, których bezpośrednio wydarzenia dotknęły. To co miało miejsce zostanie zapamiętane i będzie wspominane nad szklaneczkami grappy przez lata, ludzie się nie zmieniają z dnia na dzień, trwają tak samo jak kamienne mury, byli, są i będą bez względu na to co jeszcze wydarzy się, a może coś wstrząśnie posadami tego wiecznego spokoju i niezmienności?

Po przeczytaniu książki Bernharda Jaumanna inaczej patrzy się toskańskie krajobrazy, ich malowniczość pozostaje niezmienna, lecz aura tajemnicy nadaje ich kolorytowi innych odcieni. Nie tylko mury są ciekawe w tym regionie, to ludzie tworzą specyficzny klimat, szczególnie gdy żyją własnym życiem i na siłę nie starają się być w centrum wydarzeń. Ich sekrety są ich własnością, nawet gdy wychodzą na światło dzienne, a obcy mogą być jedynie ich uczestnikami jedynie gdy są słuchaczami opowiadanej historii.


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
Dziękuję





czwartek, 21 czerwca 2012

Nic nie widziałem, nic nie słyszałem

"Piramida śmierci"
Małgorzata Kochanowicz


Czym różni się chciwość od chęci zysku? Ile warci są ludzie w świecie wielkich finansów? Tyle ile przynoszą zysków? A co gdy zaczynają generować straty? Jak w takim momencie podsumować ich? Od sukcesu do porażki jest tylko czasem jeden krok, kilka poleceń, naciśnięty enter na klawiaturze i po prostu łut szczęścia. Gdy rozgrywka toczy się o wysokie stawki każda decyzja jest na wagę złota i to czasem dosłownie, jedna odpowiedź warta jest miliony, a jej autor ryzykuje w niektórych chwilach więcej niż tylko pieniądze i swoją reputację ... Chciwość i chęć zysku, dwie strony jednej monety, będącej podstawą triumfu i jej znienawidzonej siostry - przegranej. W jednej chwili być na szczycie by zaraz potem znaleźć się na dnie, kilka sekund i nagle wszystko wygląda zupełnie inaczej.

Znalezienie martwego człowieka nigdy nie jest dobrą wróżbą, nawet gdy jest się policjantem mającym za sobą wiele spraw kryminalnych. Spokojny wieczór przed powrotem do pracy po dłuższej przerwie zmienia się całkowicie w momencie kiedy spostrzega się kogoś leżącego na korytarzu spokojnej kamienicy, zamieszkanej przez zamożniejszą część społeczeństwa. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, a trup jest, jak to możliwe? Brak czasu dla rodziny, a co dopiero by poznać sąsiadów, praca wymaga poświęceń, a na to co poza nią pozostaje już zbyt mało czasu i chęci. Wielkie miasta sprzyjają anonimowości, jeżeli ktoś chce pozostać niezauważonym to ma duże szanse na to. Zabieganie i zajęci własnymi sprawami ludzie nie zauważają lub też wolą nie widzieć tego co uważają za zbędne dla nich, w końcu w takim zbiorowisku łatwo przesunąć odpowiedzialność na innych. Jak jednak w takich warunkach prowadzić dochodzenie, kiedy każdy ślad urywa się bądź prowadzi donikąd? Brak świadków, brak poszlak, brak podejrzanych i jeden zamordowany, podobno nie wadzący nikomu, więc kto stoi za śmiercią ofiary i kim ona była w rzeczywistości? Ślady zostały starannie zatarte, postarano się o to w profesjonalny sposób, tak by śledczy nie mogli zdobyć żadnego punktu zahaczenia, ale widocznie nie przewidziano uporu prowadzących dochodzenie. Szczegół do szczegółu i powoli pojawia się panorama czyjegoś życia, w którym białe plamy zapełniają się, dając w efekcie obraz, dający odpowiedzi na wiele pytań, lecz i zadający własne... czy historia sprzed paru miesięcy może się powtórzyć? Honor jeszcze coś znaczy? A może już dawno stał się przeżytkiem? Ile warte jest ludzkie życie i komu zaufać gdy nagle wszystko co znane i budowane przez lata zaczyna się walić?

Zainteresować czytelnika motywem sensacyjnym nie jest łatwo, w końcu jak można "uatrakcyjnić" książkowe dochodzenie? Trupem ścielącym się gęsto i często lub krwawymi szczegółami? Zawiłym śledztwem? A może wystarczy nakreślić ciekawie osobę stróża prawa, takiego z pogranicza rozczarowania światem i wiary, że jeszcze można coś zmienić w nim? Nie raz i nie dwa postać taka była już bohaterem kryminału, lecz czasem sprawdzony pomysł nie jest wcale kalką, ale intrygującym rozwinięciem tematu. Historia śledczego i historia ofiary zazębiają się tworząc ciekawe wątki, dając w efekcie nieprzewidywalną fabułę z zaskakującym zakończeniem. Zwycięstwo dobra nad złem oraz kwestia zbrodni i kary wydają się już dawno rozstrzygnięte, ale czasem to co na pierwszy rzut oka wygląda jak prawda poparta faktami ma zupełnie inne oblicze, które wpływa na końcowy wynik. Rzeczywistość przynosi rozczarowania, lecz czy trzeba ją zawsze ujawniać, szczególnie gdy jedynie krzywdzi i zamiast ulgi przynosi jeszcze większy ból? "Piramida śmierci" wprowadza czytelnika w świat ludzi, noszących wiele masek, gdzie przyjaźń i zaufanie wydają się pustymi słowami, a ofiara niekiedy jest nią tylko z nazwy ....



Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
Dziękuję