Nowość:
„Hejterka”
Natasza Socha
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Hejterka”
Natasza Socha
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Rosą pisane”
Urszula Gajdowska
Nim po burzy zaświeci słońce czasem
mija trochę czasu. Niektórzy niepewnie patrzą w niebo i wypatrują ciemnych
chmur, a cienie biorą za znak, że zaraz lunie. Dopiero po dłuższej chwili są w
stanie spojrzeć w górę bez obaw. Jeśli ktoś poda im parasol zaniepokojenie
ustępuje, bo niekiedy wystarczy pomocna dłoń by uwierzyć w lepszą przyszłość.
Azyl daje schronienie wszystkim tym,
którzy tego potrzebują. Zwierzętom, ale również ludziom. Edyta zna to uczucie
bezradności, wie aż za dobrze jak smakuje strach i jak dużym wyzwaniem jest
nadzieja, że w końcu jest bezpieczna. Jej dzieci także poznały emocje, jakie
nie powinny być ich udziałem. Na skraju Puszczy Knyszyńskiej mają swój nowy
dom, gdzie także schronienie znalazły zwierzęta, które również zostały
skrzywdzone przez ludzi. Eryk i Weronika stworzyli miejsce, gdzie wszyscy potrzebujący
mogą zaleczyć swoje rany, poczuć co znaczy spokój i otrzymać przede wszystkim
pomoc oraz dach nad głową. Edyta wraz z bratem i jego żoną mają ręce pełne
roboty, ale dla kobiety to lek na lęki związane z przeszłością, do jakiej klucz
wciąż ma w rękach jej były mąż. Ona nie chce komplikacji i jakichkolwiek rewolucji
w swoim i jej dzieci życiu. Jednak spotkanie z Dawidem nie pozostaje bez echa.
Ten mężczyzna stara się pogrzebać własne demony, a Azyl stwarza warunki by to,
co było przestało kłaść się cieniem na teraźniejszości. Tych dwoje ma więcej ze
sobą wspólnego niż sądzą, ale nie tak łatwo zapomnieć o wcale nie tak dawnych
wydarzeniach i zaufać jeszcze raz…
Czasem trzeba grać życiowymi kartami,
jakie nie do końca wybraliśmy sami i stawiać czoła rzeczywistości dalekiej od
tej, jakiej pragnęliśmy. „Rosą pisane” nie są prostą opowieścią o nowych
początkach, odnajdywaniu siebie i z hollywoodzkim szczęśliwym zakończeniem,
chociaż te wątki jak najbardziej są obecne, lecz dużo bardziej pogłębione niż zazwyczaj,
opisane bardzo osobiście i równocześnie z różnych perspektyw. Urszula Gajdowska
pisze o trudnych momentach i okresach w życiu z naciskiem na ukazanie szerszego
kontekstu, gdyż dosięgają one nie tylko pojedynczych ludzi, lecz i ich bliskich.
Bohaterowie dostają głos, by własnymi słowami przekazali swoją historię i
pokazali poszukiwania drogi do przyszłości, gdzie nie ma już dawnego raniącego
mroku. „Rosą pisane” jest książką, w jakiej jak na dłoni widać ile znaczy
okazana pomoc i wsparcie, oferowane z uwagi na własne doświadczenia oraz po prostu
ludzką solidarność. Autorka przeplata jasne i mroczniejsze życiowe strony oraz
łączy je z losami postaci, po przejściach, z przeszłością, jednak walczący,
niekiedy dosłownie, o spokój i niezgadzający się na zło wokół siebie. Puszcza
Knyszyńska jest doskonałym tłem dla historii o ludziach, jacy właśnie otwierają
nowy rozdział i stawiają czoła temu, co rani boleśnie, ale nie zawsze widocznie.
Nowość:
„Przeklęte klejnoty.
Opowieść o
miłości, zdradzie i chciwości”
Ana Trigo
Nowość:
„Dzieci wierzby”
Małgorzata Stasiak
Prawda ma to do siebie, że w końcu
daje o sobie znać. Zbyt długo skrywana wybiera najmniej spodziewany moment by
pokazać się, czasem jedynie w fragmencie, lecz i tak często niesie z sobą
chaos, zdezorientowania i niestety ból. Za nią idzie przełom w życiu,
relacjach, czy oczyszczający? Z pewnością niejednokrotnie przemeblowujący
wiele, niektórym daje wolność, inni uwalniają się od starych lęków.
Niezamknięte drzwi do przeszłości otwierają niekiedy drzwi do przyszłości…
Niektórzy wbrew wszystkim i
wszystkiemu, nawet samym sobie, po prostu ogarniają rzeczywistość. Dlaczego nie
dają sobie spokoju z tym i nie skupią się na sobie? Może tkwi to w ich DNA albo
po prostu bardzo wcześnie wzięli na swoje barki ciężar, bo nikt inny tego nie
zrobił? Karolina nie potrafi odciąć się od swojej rodziny, nie to, co Kuba,
chociaż i on wraca, kiedy wymaga tego sytuacja. Nic nie jest prostego w ich
życiu, jakoś próbują pogodzić codzienność z kolejnymi trudnymi sprawami, jakie
raz za razem pojawiają się, kiedy myślą, że już widzą światełko w krętym
tunelu, zwanym dorosłością i dojrzałością. Tyle, że to drugie bardziej dotyczy
ich niż bliskich. Czy w takich okolicznościach da się zauważyć coś, co pojawia się
niespodziewanie i kiełkuje na mało żyznej ziemi oraz najmniej sprzyjających warunkach?
Problemów nie ubywa, a tych dwoje zaczyna dostrzegać, że oprócz całego chaosu
wokół nich, jaki nieustannie próbują ogarnąć, ważni są też oni sami. Tyle, że
los lubi zaskakiwać, a prawda wpisuje się doskonale właśnie w takie
niespodziewane i mało chciane dary. Czy da się napisać całkiem nowy rozdział,
kiedy znowu okazało się, iż jest pod górkę zamiast z górki?
Zaskakująca, nieoczywista i przede
wszystkim bez lukru, upiększania, za to pełna prawd, od jakich zbyt często
odwracamy głowę, bo są trudne i wymagają stawiania czoła trudnym sytuacjom. Zamiast
ucieczki branie się za barki z życiem, dalekim od ideału, a nawet tego, co
uważamy za szarą rzeczywistość. „Dzieci wierzby” to nie kolejna powieść
obyczajowa, przed lekturą można mieć niejedne skojarzenie, lecz lektura szybko
weryfikuje i to na ogromny plus nasze oczekiwania. To nie jest prosta historia,
sięga daleko i głęboko, wyciąga na światło dzienne tłumione emocje, niechciane
uczucia, ostre słowa i bolesne wspomnienia. Tylko lub aż tyle, odsłania tak
dużo w stosunkowo niedługim czasie, ale nie jest przeładowana i równocześnie
nie jest stonowana. Małgorzata Stasiak po prostu pokazuje swoich bohaterów bez
upiększeń, bez niedomówień, takimi jacy są. Dalecy od ideału i po prostu
ludzcy, mający za sobą niejeden błąd i z pewnością przed sobą także, radzący
sobie na tyle ile potrafią lub mogą z siebie dać w danej chwili. „Dzieci
wierzby” to historia o rodzinie, z krwi i wyboru, gdzie jedni są ratownikami i
opiekunami codzienności, drudzy uciekinierami w mniejszym lub większym stopniu.
W tym nieidealnym świecie pojawia się też uczucie, które dodaje odwagi, ale i przynosi
z sobą kolejną porcję prawdy, znów niełatwej, czy doda ona siły, a może
odbierze resztkę nadziei? Jaki będzie finał tej nieszablonowej sagi rodzinnej,
gdzie spokój pojawia się na chwilę przed przysłowiową burzą, która odkrywa
staranne kłamstwa i zmusza by w końcu być szczerym z samym sobą, bliskimi i
zaprzestać ucieczki.
Za możliwość przeczytania książki
„Tajemnice Tumskiej Góry”
Jacek Ostrowski
To, co codziennie mijamy, nie
poświęcając nawet jednego uważniejszego spojrzenia, kryje dużo więcej niż
spodziewamy się. Jednak niekiedy nadchodzi odpowiedni moment albo splot
okoliczności i dostrzegamy coś, co wcześniej pozostawało niezauważone lub może
właśnie teraz dało o sobie znać. Czy znaleźliśmy się w odpowiedniej chwili i
miejscu czy tez wprost przeciwnie?
Wyjaśnienie zabójstwa oznacza, iż
trzeba odnaleźć sprawcę i motyw, ale bywa to nierzadko utrudnione i prowadzi do
zaskakujących tropów. Jak się okazuje Płock kryje niejedną tajemnicę, dobrze
chronione albo po prostu niezauważalne. Na straży niektórych z nich stoi
Zbigniew, książę okryty niesławą i pomimo upływu wieków wcale nie jest jedynie
wyblakłą sylwetką utrwaloną na zapomnianych pergaminach. Spotkanie z nim
oznacza nie tylko ujrzenie legendy, lecz też rzuca całkiem nowe światło na to,
co właśnie ma miejsce. Niejedną teorię trzeba będzie zweryfikować i nie będzie
to wcale łatwe zadania, bo płockie podziemia nie zawsze bywają bezpieczne, a i
szukania odpowiedzi na pytania wiąże się z ogromnym ryzykiem. Czyżby przeszłość
miała większy wpływ na teraźniejszość niż ktokolwiek przypuszcza? Co kryją
dawno zapomniane komnaty, wąskie korytarze i oślepiony książę? Czasem ktoś musi
przejść przez cienką granicę pomiędzy tym, co znane oraz co stanowi sekret by wydobyć na światło
dzienne prawdę. Pytanie tylko jaką cenę przyjdie mu zaq to zapłacić?
Legendy o duchach pobudzają
wyobraźnię i niejednokrotnie są atrakcją, niekiedy na skalę dużo dalszą niż
lokalną. Zawierają więcej niż ziarno prawdy, jakby nie było dotyczą często postaci
historycznych oraz ich losów, chociaż też niemało w nich przyuczeń, uproszczeń
oraz fantazji. A jakby tak wykorzystać rodzime motywy i krajobrazy? Równie
interesujące, ale nie tak znane lub raczej nie tak rozreklamowane. Jacek Ostrowski
połączył kilka elementów w jednej opowieści gdzie nuda nie gości za to
zaskoczenie, zwroty akcji oraz intrygujące nawiązania do dziejów Polski już jak
najbardziej. Swojskie klimaty okazują się być ciekawym tłem dla tajemniczych
wydarzeń, w jakich odnajdujemy kilka gatunków literackich powiązanych z sobą
nieszablonowo, co gwarantuje zaskakującą lekturę w przenośni i dosłownie
równocześnie. Czytelnicy niejednokrotnie przekonują się, że założenia jakie
poczynili przed momentem szybko mogą stać się nieaktualne. Autor doskonale wie
jak podtrzymać napięcie i oczywiście je stopniować, kiedy dokonać zwrotu akcji
i wcale na tym nie poprzestać. No i pozostają nam jeszcze bohaterowie, jacy
intrygują i wielokrotnie pokazują, że wiele o nich nie wiemy, a spodziewać
powinniśmy się po nich dużo więcej niż jesteśmy w stanie przypuszczać.