Nowość:
„Aurora”
Paulina Świst
Maski. Wszyscy je noszą, jedni
lepiej, drudzy gorzej, ale są i tacy, którzy są w tym mistrzami. Nikt nie
domyśla się co kryją pod maską zwyczajności, czy jeszcze pamiętają jacy byli
kiedyś? Człowieczeństwo jest dla nich jedynie jedną z ról i to, co wcale nie
najważniejszą, ale bardzo użyteczną. Dzięki niej wtapiają się w tłum i
pozostają nierozpoznani, a to pozwala im być bezkarnymi i to na oczach tych,
którzy chcą odkryć ich prawdziwe oblicza…
Spokój bywa pozorny, a znalezienie odpowiedzi
na trudne pytania może uśpić czujność. W końcu nadchodzi moment kiedy okazuje
się, że przeszłość właśnie otwarła jedynie przymknięte drzwi, a to, co właśnie weszło
przez do teraźniejszości jest najnowszą sprawą, jaką prowadzi prokurator Nina
Kermel i komisarz Aleksander Aresowicz. Już od samego początku wiedzą, że przed
nimi wymagające śledztwo, starannie zaplanowana zbrodnia, w jakiej ślady są
wielką niewiadomą. W swojej karierze zawodowej zetknęli się z brutalnością, z
jaką większość policjantów nigdy nie miało do czynienia. Morderstwo z Kopalni Guido
wpisuje się właśnie w ten gatunek, natomiast schemat wskazuje, iż ten, kto stoi
za nim nie działa przypadkowo i ma swój cel. Co skrywa motyw i gdzie zaprowadzą
jego poszukiwania? Kierunek okazuje się zaskakujący i przede wszystkim
wymagający wejścia daleko w mrok, gdzie zło pochłonęło zbyt wielu, lecz wciąż
szuka nowych ofiar, a niebezpieczeństwo istnieje nie tylko w teorii. Tym razem
każdy błąd oznacza jedno. Śmierć!
Niektóre zbrodnie tworzone są jak
swoiste dzieła zabójczej sztuki. Mają przyciągać uwagę oraz niosą z sobą
przekaz, nie dla wszystkich, ale tylko, którzy go potrafią dostrzec. Niestety
jedno i drugie wcale nie ułatwia śledztwa, kluczem jest motyw, ukryty gdzieś
pomiędzy tym, co widoczne i niedopowiedziane. Mrok, odór śmierci, metaliczny zapach
krwi, pociągający za sznurki oraz widownia, nie do końca świadoma, w jakim
przedstawieniu bierze udział. Do tego jeszcze dodajmy przeszłość, gdzie obecne
wydarzenia miały swój początek i ciemność, zupełną, w jakiej światło ginie po
paru krokach. Rozwikłanie tej morderczej zagadki oznacza zejście do piekła, stworzonego
przez człowieka dla ludzi i gdzie niewinność została z premedytacją wyrwana
wraz z korzeniami. „Aurora” to historia kryminalna, w jakiej prawda okazuje się
być całkowicie inna niż bohaterowie sądzą i dużo bardziej skomplikowana. Jej
korzenie sięgają wcześniejszych dekad, łącznikiem jest zło, to wyrządzone przed
laty i te, jakie właśnie pokazuje na co stać tych, którzy zostali przez nie
stworzeni. Tu zależności pomiędzy zbrodnią i sprawcą nie szuka się w prostych
powiązaniach, one są starannie zamaskowane, a pozostawione znaki czytelne dla
nielicznych. Paulina Świst nie daje czytelnikom prostej zagadki do rozwiązania,
nie pierwszy raz, lecz tym razem to mroczniejsza wersja, w jakiej jak zawsze
liczą się nie tylko detale, ale także intuicja i cienie, rzucane przez fakty,
jakie zostały starannie zatarte. W „Aurorze” pytania i odpowiedzi stanowią
zaklęty krąg sekretów, a prawda staje się bombą z bardzo krótkim lontem, jej
wybuch odsłania kolejny fragment rzeczywistości daleki od tej, jaką uważano za
znaną. Oczywiście nie zabrakło humoru, czarnego i pełnego ironii, ostrej, niebiorącej
jeńców oraz oczywiście w punkt. A na końcu jako wisienka na torcie bohaterowie,
jak zawsze potrafiący uchwycić koniec nitki i po niej odszukać sedno zbrodni,
wbrew wszystkim oraz wszystkiemu, grając przy okazji w życiową i zawodową
rosyjską ruletkę.
książki
dziękuję:





