wtorek, 7 lipca 2026

Sława i śmierć

Nowość:

„Beth nie żyje”

Katie Bernet

 

Na pewne momenty w życiu nikt nie jest gotowy, zwłaszcza jeśli w samym ich centrum jest ktoś nam bliski. Śmierć wydaje się czymś nierealnym, a gdy jeszcze jest gwałtowna i  z czyjeś ręki szok przeradza się w pytanie dlaczego? Niektórzy czekają na udzielenie odpowiedzi, drudzy zaczynają szukać jej sami.

 

Kiedy wydarzy się tragedia zaczyna się często szukanie przyczyny takiego stanu rzeczy. Bliżej czy dalej znajduje się źródło tego, co miało miejsce? Kto zawinił, czego nie dostrzeżono w porę, dlaczego nie zapobiegnięto dramatowi? Oskarżanie przychodzi czasem bardzo łatwo, ale działanie pod wpływem emocji jeszcze gmatwa sytuację, nie łatwo jednak kierować się jedynie logiką gdy sprawa nas dotyka osobiście i przyglądanie się z boku w ogóle nie wchodzi w grę. W takiej właśnie sytuacji znalazły się Amy, Jo i Meg, ich siostra Beth została zamordowana, a one nie zamierzają jedynie czekać na wyniki oficjalnego śledztwa. Na pierwszy rzut oka nie ma jakiekolwiek motywu tej zbrodni, całkowicie bezsensowna i tragiczna, lecz czy na pewno? Siostry zaczynają przyglądać się swojemu otoczeniu i niejeden znajomy, nawet przyjaciel lub bliska osoba mogła mieć pretekst do wyrządzenia krzywdy ofierze. Urażona przyjaciółka, chłopak, znajomy siostry, każde z nich mogło być mordercą. Meg, Amy i Jo nawet na siebie patrzą z podejrzliwości, w końcu do ukrycia też mają co nieco albo przynajmniej tak uważają. No i co z ich ojcem, jaki nie tak dawno nie zawahał się i opisał swoje córki w bestsellerowej książce, która z miejsca uczyniła go sławnym, ale nie obyło się bez kontrowersji… Kim jest zabójca nastoletniej córki ambitnego pisarza, nie wahającego się opisać swoje dzieci i rzucić je, nawet jeśli metaforycznie, żądnej krwi publice?

 

Retelling jakiego nikt nie spodziewa się albo raczej zaczerpnięcie niektórych wątków i postaci. Cykl powieściowy sprzed ponad półtora wieku i współczesność, do tego opowiedziana na nowo oraz oczywiście całkowicie inny gatunek. Cała reszta nie jest dodatkiem, a interesującym wypełnieniem fabuły, w jakiej bez trudu da się dostrzec odbicie teraźniejszości, lecz również echa z pierwowzoru. Ambicja, sława, pieniądze. Kontrowersyjna książka. Cztery siostry, matka, ojciec, bliscy.  Wiele niewiadomych, jeszcze więcej domysłów, by nie rzec plotek. No i dwa podstawowe pytania: kto zabił i dlaczego dopuścił się takiego czynu? Podejrzanych jest bardzo wielu, każdy ma coś do ukrycia albo przynajmniej tak myśli, nikt nie wydaje się niewinny, ale też czy mógł zabić? A co z motywem? Co go stanowi? Czy faktycznie to, co zrobił ktoś inny mogło być przyczyną odebrania życia nastolatce? Może prawda ukryta jest w pragnieniach bohaterek? Ich marzeniach, wyborach jakich dokonały lub nie odważyły się na nie? Katie Bernet przy pomocy postaci przedstawia nam sekwencję wydarzeń z różnych punktów widzenia, subiektywnych, nasyconych emocjami, co podnosi napięcie i równocześnie sprawia, że śmierć tytułowej Beth staje się jeszcze bardziej skomplikowana niż wydawało się na początku. Kolejne tropy wydają się prawdopodobne, zwłaszcza, iż prawie każdy zdaje się mieć jakiś sekret i coś na sumieniu, czy to mógł być motyw lub jego geneza? Zabójstwo obnażyło wszystko to, co do tej pory było ukrywane, bagatelizowane lub po prostu niedopuszczane do głosu, a przynajmniej wyraźnie wypowiedziane i wzięte pod uwagę. Do samego końca wątki się zazębiają, a fragmenty prawdy ujawniają jak dużo spraw jest przemilczanych i niedostrzeganych w rodzinie. Kto zabił i dlaczego? Tego dowiemy się w finale, a historia zatoczy koło…

 

                                            Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

sobota, 4 lipca 2026

Moc księgi

Nowość:

„Królestwo śmierci. Okrutny sen”

Stacia Stark

 

Czasem wyciągnięta ręką to nie ratunek, a kruchy sojusz, bardziej wojna podjazdowa niż tymczasowy pokój. Gdy nie ma się innego wyjścia i coś więcej niż życie wisi na włosku pakt taki przyjmuje się bez skarg, przynajmniej tych głośnych. Nadejdzie moment, kiedy będzie można go zerwać i dotrzymać złożonych wcześniej przysiąg. Jednak czy naprawdę tak łatwo zostanie zerwana powstała więź?

 

Zwyciężczyni z wczoraj, dzisiaj znajduje się w więzieniu z cierni i grubych murów. Przegrana? Nigdy tak o sobie nie myślała i nawet teraz, kiedy jej wrogom wydaje się, iż jest przegraną, ona daleka jest od by się za taką uważać. Czeka na odpowiedni moment, chociaż jej koszmar trwa i cały czas jest go świadoma. Pomoc przychodzi ze strony kogoś, kto nie robi tego bezinteresownie. Wprost przeciwnie, jest to transakcja wiązana, jedna ze stron zostaje postawiona przed faktem dokonanym, natomiast druga ma konkretne oczekiwania. Jak długo potrwa ten układ? Z pewnością takie początki nie wróżą długiego terminu ważności, ale liczy się cel, a ten jest wbrew pozorom taki sam. Problem w tym, iż ktoś będzie musiał ustąpić lub po prostu zostać do tego zmuszonym. Tym razem nie może być dwóch zwycięzców, a porażka to, coś więcej niż urażona duma. Stawką jest świat lub jego zagłada. Czy w takich okolicznościach brak zaufania i próby działania na własną rękę mogą być niespodzianką? Podstępy, intrygi, w tej rozgrywce wszystkie chwyty są dozwolone, lecz jaką przyjdzie za to zapłacić cenę?

 

Niepamięć. Brak wspomnień. Przeszłość, w której kryje się tajemnica. Śmiertelnie groźne sojusze. Kiedy już myślisz, że jedyne, co pozostało by znowu spotkać bohaterów jednej z ulubionej serii, może pojawić się niespodzianka z gatunku tych, o jakich nikt, poza autorem, nie myślał. Cykl w tym samym uniwersum, z częścią znanych postaci, lecz tak naprawdę to, co było jest wstępem do dalszej historii i równocześnie całkiem nowej opowieści.  Tym razem jest mroczniej, więcej odczuwamy niepewności i przede wszystkim znane nam osoby prezentują nowe oblicza, w których widzimy walkę o siebie oraz dobro wyższe. Mamy więcej osobistych motywacji i bohaterów, jacy myśleli, że ostateczne bitwa za nimi, a tak naprawdę ta najważniejsza dopiero czeka na rozpoczęcie. „Okrutny sen” to nie dopełnienie, a swego rodzaju kontynuacja, bo zło tak łatwo nie poddaje się i odradza się w innym miejscu, czasie oraz pod kolejnymi maskami. Natomiast dobro ma surową twarz, ciało naznaczone bliznami i zamierza wymierzyć sprawiedliwość, bez litości i dawania jeszcze jednej szansy. Stacia Stark pokazuje bohaterów z przeszłością i po przejściach, poszukujących swojej tożsamości i odkrywających sekrety, których są centralnym punktem, chociaż nie do końca są świadomi, co za nimi kryje się. Pierwszy tom niejednokrotnie przynosi zwrot akcji, intrygi, gniew oraz przysięgi, jakie mają dalekosiężne skutki, a także pakty, których finał jest jednym wielkim znakiem zapytania.

 

                                      Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:


 

środa, 1 lipca 2026

Kiedyś i teraz

Nowość:

„Na fali wspomnień”

Magdalena Witkiewicz

 

Przeszłość często jest pełna nostalgii, lecz także niedokończonych spraw. Niekiedy tli się w nas niepewność, co do scenariuszy, które nigdy nie urzeczywistniły się lub gdzieś kołacze się w głowie pytanie „a gdyby tamto lato potoczyło się inaczej?”. Uchylić drzwi do tego, co było czy domknąć je?

 

Poukładane i udane życie też czasem ma wyblakłe kolory. Monika naprawdę dużo osiągnęła, lecz czy cena za to nie jest zbyt wysoka? A to po prostu ulega tęsknocie za czymś, co w ogóle nie miało miejsca i jedynie jest projekcją nastoletnich marzeń? Jedno jest pewne niektóre uczucia wymagają zastanowienia się, sprawdzenia dokąd mogą doprowadzić jeśli posłucha się tego co szepcą, już nie cicho, lecz głośniej i mocniej niż kiedykolwiek wcześniej od tego pamiętnego lata. Nie da się cofnąć czasu, ale może trzeba stawić czoła temu, co kiedyś zostało niedopowiedziane, zawieszone z jakiś powodów? Doświadczenie życiowe, minione lata, a nawet dekady na każdym odcisnęły swój ślad, jednak tamto lato także wpłynęło na wszystkich. Czy teraz nadszedł moment by wrócić i zweryfikować wspomnienia? Ile będzie kosztowało spojrzenie na siebie i bliskich z innej perspektywy? Łatwo oceniać innych, lecz Monika też dokonywała wyborów lub wstrzymywała się od nich, teraz ma szansę skonfrontować siebie z teraźniejszości i dziewczyną sprzed lat. Jaki będzie wynik tego powrotu do letnich dni sprzed lat kobiety starszej o trzy dekady i z życiowym bagażem, który zastąpił dawne marzenia?

 

Kto z nas nie ma wspomnień, do jakich wracamy od czasu do czasu chcąc spotkać ludzi, jacy są ich częścią. Niekiedy to nostalgia, kiedy indziej pojawiające się pytanie „co by było gdyby?” lub też jakaś niezakończona sprawa. A jeśli tak skonfrontować się z przeszłością? Jeszcze raz wejść do tej samej wody, chociaż doskonale wiemy, że to już nie to samo, gdyż czas nieubłaganie upłynął, lecz może uda się ukoić tę niewypowiedzianą tęsknotę i na chwilę powrócą tamte dni? Kto jak nie Magdalena Witkiewicz po mistrzowsku potrafi oddać takie właśnie rozterki i refleksje z nich wypływające? Nie ma w nich zbędnych elementów, lecz jest wszystko to, co sprawia, iż są prawdziwe. Głębia, wielowarstwowość, barwność i niuanse, jest w nich miejsce również na zawahanie i niepewność. Jednocześnie są odczuciami bohaterów i naszymi własnymi, znajomymi, co nie oznacza, iż oswojonymi, bywają niewygodne, czasem burząc wygodne półprawdy oraz skłaniają do zastanowienia się nad naszymi wyborami. „Na fali wspomnień” to nie powieść rozrachunkowa, a otwierająca drzwi nie tyle do tego, co było, a bardziej do tego, co nie zostało powiedziane i do czego, nie doszło. Pewna część przeszłości dostaje okazję by dojść do głosu, wypowiedzieć się, a bohaterowie korzystają z niej na własnych zasadach. Kiedyś i teraz, jak porównać wydarzenia gdy miało się osiemnaście lat i gdy się ma trzy dekady więcej? Wtedy było się prawie białą kartką, obecnie jest już na niej sporo zapisków. Magdalena Witkiewicz perfekcyjnie łączy z sobą emocje po tym, co przeminęło, nie było dane albo nie dostało prawa głosu z współczesnymi dylematami. Nie ma głośnych krzyków, wyrzutów, są za to trudne decyzje podejmowane co można stracić, błędy, jakie miał być niepowtórzone, ale i przyznanie się do nich. Po prostu opowieść o życiu, które potoczyło się taką nie inną drogą, nie złą, gorszą, po prostu inną, na jakiej pojawia się skrzyżowanie z tym, co już wydarzyło się i zakrętem, za którym czekają nas konsekwencje wyborów, podejmowanych w bieżącej chwili.

 

                                       Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:



wtorek, 23 czerwca 2026

Trudna prawda

Nowość:

„Stosy kości”

J.D. Kirk

 

Zło rzadko kiedy uderza na ślepo, chociaż nie zawsze stoi za nim dopracowany plan. Niekiedy wystarczy okazja, chwila nieuwagi kogoś innego lub po prostu splot okoliczności, jaki w innej sytuacji nie przyniósł niczego negatywnego. Jednak w tej konkretnej sytuacji nic nie działa na rzecz ofiary, co wykorzystuje ten, który zamierza skrzywdzić. Prosty schemat na pierwszy rzut oka, lecz za tym kryje się dramat…

 

Zaginięcie dziecka  stawia w najwyższej gotowości policję, liczy się czas, bo odliczanie już się rozpoczęło i trzeba zrobić wszystko by odnaleźć je jak najszybciej. Starszy komisarz Jack Logan ma doświadczenie w takich sprawach i osiągnął spektakularne wyniki w ich rozwiązywaniu. Najnowsze dochodzenie zdaje się stawiać pod znakiem zapytania te dokonania. Łudząco przypomina porwania zakończone zabójstwami, ale przecież sprawca został ujęty i to właśnie Logan do tego doprowadził. Zaistniała pomyłka śledcza czy ktoś naśladuje dawne zbrodnie? Czas ucieka, rodzice są na skraju załamania, dziennikarze zadają zbyt dużo pytań i żądają odpowiedzi, jakie są jeszcze nieznane. Presja rośnie z godziny na godzinę, niewygodne myśli pojawiają się coraz częściej, poszlaki wskazują kilka kierunków dochodzeniowych, ale wciąż nic nie jest pewne, a wątpliwości są coraz silniejsze. Jednak Jack nie zamierza się nikomu tłumaczyć, wie, co wydarzyło się kiedyś i o jaką stawkę walczy obecnie. Tego policjanta nie zatrzyma żadna przeszkoda, potrafi przyznać się do błędu, nie zawsze wprost, lecz w końcu ważne są intencje, czyż nie? A te przy tym porwaniu są jasne, będzie zrobione dosłownie wszystko by dziecko wróciło do domu!

 

Malownicze szkockie Higlands, pełne uroku i surowości, wprost stworzone do filmowych kadrów. Tym razem są tłem dla mrocznego kryminału, rasowego, pełnego ostrych kadrów, w którym nie ma miejsca na uprzejmości, a w samym centrum jest śledztwo i ofiara, cała reszta jest temu podporządkowana. Naturalnie to nie wszystko, a jedynie wstęp, mocny i działający na wyobraźnię tym, co stoi za pierwszymi wydarzeniami, bo niezbitych faktów na razie znamy, lecz już one same już uruchamiają ciąg przyczynowo-skutkowy. To drugie stanowi wielką niewiadomą, chociaż zauważamy pewne poszlaki, chociaż mają dwa oblicza, przeczące sobie nawzajem. Teraz czas na główną postać, starszy inspektor Jack Logan, jaki widział za dużo i zna ludzie lepiej od tej gorszej strony niż lepszej, wciąż widzi cień z przeszłości, jaki nie pozwala mu zamknąć drzwi do niej. Autor coraz mocniej zaciemnia obraz, pojawiają się znaki zapytania, a wątpliwości jeszcze każą zastanowić się czy dochodzenie opiera się właściwych założeniach. „Stosy kości” nie mają czarno-białej fabuły, prostych pytań i łatwych wyborów, przewidywalność to, coś co nie występuje w tej historii. Pewność rozmowa się w strugach deszczu, ferowane sądy zdają się być dalekie od prawdy, a jednak czytelnik wierzy, iż stróż prawa podąża właściwą ścieżką. J.D. Kirk zbudował sylwetkę postaci z mocnych elementów: intuicji, wiary w siebie, postępowaniu zgodnie ze swoimi zasadami, silnego indywidualizmu, ale potrafiącego działać w zespole, gdy zachodzi taka potrzeba. Detektyw jak z kryminału noir, chociaż nie do końca, ale wpisujący się w jego ramy na indywidualnych prawach Coraz mocniej wyczuwa się napięcie, atmosfera zagęszcza się i w końcu, kiedy dochodzi do odsłonięcia finalnego obrazu widzimy jak wszystkie warstwy zazębiły i równocześnie dostrzegamy, że cień przeszłości nie zniknął i wciąż będzie obecny, chociaż drzwi do przeszłości zamknęły się.


Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:



piątek, 19 czerwca 2026

Gra

Nowość:

„Forced”

Monika Magoska-Suchar

 

Cień dostrzegamy zazwyczaj dopiero wtedy kiedy już dawno pojawił się obok nas. Ludzie kryjący się za nim wykorzystują go do własnych celów. Niekiedy jednak ma on ukryć dużo więcej niż ktokolwiek spodziewa się i nawet ci, którzy go wykorzystują nie wiedzą wszystkiego o nim.

 

Adrenalina, chłodna kalkulacja, plan i działanie. Życie Bezimiennego od lat toczy się od zadania do zadania, poza pracą nic nie liczy się. Najnowsza misja nie jest podobna do innych, bo tam gdzie jest polityka większość zasad to jedynie puste słowa kierowane do wyborców. Walka o władzę jest brutalna i nikt nie bierze w niej jeńców, a ofiary po prostu znikają. Czy w takich okolicznościach uda się osiągnąć wyznaczony cel, zwłaszcza gdy pojawia się Astrid Dulles, ktoś równocześnie funkcjonujący w tym świecie, lecz nie będący częścią tej mrocznej układanki? Tych dwoje stanowi dla siebie śmiertelne zagrożenie, ryzykują zbyt dużo dla czegoś, co dla innych jest słabością i daje możliwość ataku, ale czy tak jest rzeczywiście? Sekrety są obosieczną bronią, jeśli się o tym zapomina cios nadejdzie w najmniej spodziewanym momencie i ze strony gdzie nigdy nie było zagrożenia…

 

Sekrety, polityczna fikcja, uczucie, zdrada, spiski na najwyższych szczeblach władzy. Nie, to nie jest wysokobudżetowy film akcji, a najnowsza książka Moniki Magoskiej – Suchar. Kulisy władzy, te brudne, o jakich nikt głośno nie mówi i ukrywanie niewygodnych faktów, wykorzystywanie zaufania społecznego pod płaszczykiem pełnienia służby dla narodu dla własnych, brudnych, interesów i właśnie w taki świat wkracza z misją Bezimienny, agent nie mający przeszłości, niezwykle skuteczny. To pierwsza warstwa, pełna sekretów, gdzie zdrada to oczywistość, zaufanie jest wadą, natomiast jakiekolwiek nieposłuszeństwo karane jest śmiercią. Druga wydaje się z całkiem innej bajki czyli piękna kobieta, będąca w samym środku intryg, ale czy ich świadoma mimo tego, iż jest córką dyrektora FBI? Zaczyna robić się więc jeszcze ciekawiej niż przed momentem, a to dopiero wstęp do historii gdzie rzadko czego można być pewnym, poza tym, że prawda ma niejedno oblicze, a miłość potrafi pokonać niejedną przeszkodę, ale czy także zło, wychodzące spod ręki tym, którym najbardziej ufa się. Jeśli lubicie kontrastowe wątki, szybką akcję, niespodziewane zwroty oraz mocną kreską zarysowane postacie to „Forced” będzie lekturą, z którą spędzicie doskonale czas. W tej historii nie ma miejsca na nudę, za to jest opowieść o ludziach wchodzących w relacje rzucających wyzwaniu wszystkiemu, co było dla nich do tej pory oczywiste. To również motyw nieoczekiwanego stawianie przez bohaterów czoła własnej tożsamości, pragnieniom i odpowiadaniu na pytanie kim tak naprawdę jesteśmy i czego tak naprawdę chcemy od życia. Autorka łączy sferę prywatną z politycznymi rozgrywkami na szczytach władzy, czytelnicy stają się obserwatorami szarady, gdzie ludzie są jedynie pionkami w rękach polityków, chociaż czy i oni nie są czyimiś marionetkami? 


                                                  Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:

Autorce - Monice Magoskiej-Suchar
oraz