niedziela, 7 czerwca 2026

Znaczenie snów

Nowość:

„Klątwa snów”

Rebecca Ross

 

Sen nie zawsze przynosi ulgę. Niekiedy wraz z nim przychodzą koszmary, nie każdy potrafi sam je pokonać. Pomocni bywają wówczas ci, którzy wiedzą jak je pokonać. Jednak tam gdzie działa klątwa nie tak łatwo je zwyciężyć, wymaga to wiedzy oraz odwagi. Jednak czasem okazuje się, że za sennymi zmorami stoi wiele więcej niż można by się spodziewać…

 

Przyszłość była na wyciągnięcie ręki, znana i oczekiwana, ciekawa, wśród życzliwych ludzi. Jednak nieoczekiwani goście niszczą obraz, jaki Clementine uważała za rzeczywisty. Nowoprzybyli mają ten sam zawód co ona i jej ojciec, co wykorzystują w najmniej dogodnym momencie. Zamiast spełnienia marzeń dziewczyna wraz z ojcem musi opuścić dom oraz przyjaciół. Takie wydarzenie nie przechodzi bez echa i wymaga odpowiedniej odpowiedzi. Czy ktoś podejrzewa do czego jest zdolna młoda magiczka? Z pewności jej najbliżsi nie przewidzieli do czego jest zdolna. Zemsta. Jedno słowo, jakie przyniesie z sobą dużo więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Wymaga to niełatwego sojuszu, ale kto powiedział, że cel nie uświęca środków? Clementine rzuca na szalę naprawdę dużo i okazuje się, iż ta decyzja wiąże się ze skutkami sięgającymi dużo dalej i głębiej. Dawna klątwa przypomina o skrywanych sekretach oraz powiązaniach, które do tej pory pozostawały zapomniane, ale czy na pewno? Jaką rolę odegrają w niej młodzi magowie i jednocześnie wrogowie? Uratowanie królestwa wymaga poświęceń tylko czy to wystarczy?

 

Magia, sekrety, zemsta i klątwa. Cztery motywy, każdy interesujący, razem mogą być podstawą do historii, jaka nas bardzo szybko wciągnie, takiej z rodzaju niech trwa jak najdłużej, ale jednocześnie ogromnie ciekawi jesteśmy jej finału. Rebecca Ross dodała jeszcze do tego element – sny, to one są spoiwem dla wątków, lecz również stanowią jedną z sił napędowych akcji. Ta rozgrywa się w plastycznie oddanych plenerach, łatwych do wyobrażenia dzięki szczegółom. Drugi plan wciąż nim pozostaje, lecz na takim tle sylwetki bohaterów nabierają wymiarowości, są osadzone w konkretnych miejscach, mających do odegrania konkretną rolę. Rebecca Ross buduje fabułę w świecie z przeszłością i jej tajemnicami oraz teraźniejszością, gdzie dopiero wraz z postaciami odkrywamy, jakie znaczenie ma jedno i drugie. Oczywiście to nie wszystkie wątki, nowe pojawiają wraz z kolejnymi rozdziałami, jednocześnie coraz lepiej poznajemy bohaterów albo to, co chcą nam o sobie zdradzić. „Klątwa snów” to także zręczna utkana sieć intryg i iluzji oraz tytułowe przekleństwo, jakie jest jego znaczenie również ukryte jest historii, jaka na naszych oczach ewoluuje i obejmuje coraz to nowe osoby. Warto mieć na uwadze detale, one bywają częścią punktów zwrotnych, bo tych jest kilka i są tak usytuowane, byśmy rzeczywiście byli zaskoczeni, a nasz punkt widzenia zostaje podważony. Rebecca Ross mistrzowska wiąże czas, osoby i miejsca, nic nie jest bez znaczenia, wszyscy mają swój udział w opowieści, wpierw zdającej się nam trochę przewidywalne, lecz szybko rewidujemy tę opinię i do samego końca potrafiącą utrzymać uwagę czytających. 


                                            Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

piątek, 5 czerwca 2026

Diabelska ruletka

Nowość:

„Enchantra”

Kaylie Smith

 

Niektóre zaproszenia bywają zwodnicze i należałoby się więcej nawet niż dwa razy zastanowić czy je przyjąć. Kiedy się już z niego skorzysta nie ma odwrotu, krok wstecz oznacza porażkę, a ta ma swoją cenę. Pozostaje więc jedynie pójść do przodu i przyjąć każdą pomoc, chociaż może ona przyjąć niekonwencjonalną formę, a jaki będzie jej koszt końcowy to dopiero okaże się. No i pamiętać, że zaufanie jest cenne i bywa nadużywane w najmniej spodziewanych chwilach.

 

Sprawy w ogóle nie potoczyły się tak jak panna Grimm planowała. Może raczej powinno się stwierdzić miała nadzieję, że się potoczą całkowicie inaczej. Zamiast ciepłego przyjęcia w luksusowej rezydencji jest powitanie więcej niż chłodne, a pałac jest jak się patrzy tyle, że przeklęty, dosłownie, nie w przenośni. Wysiłki syna gospodarza by zniechęcić gościa do wejścia w progi rodowej siedziby na nic się zdają, bo determinacja Genevieve jest duża. Zanim zrozumie ona jak wielki błąd popełniła staje się uczestnikiem, chociaż raczej czuje się pionkiem, wyrafinowanej i brutalnej gry. D      osłownie i bez przenośni. Rodzinna klątwa dosięga każdego, kto zawita do Enchantry i jedynie co pozostaje to wziąć udział w tej rozgrywce. Kardynalna zasada to bądź zwycięzcą lub giń, prosta czyż nie? Czy uda się przetrwać pannie Grimm w takim otoczeniu bez pomocy? Powinna już wiedzieć, iż rzadko kiedy cokolwiek jest za darmo, a z pewnością nie w takim miejsca gdzie znalazła się. Propozycja Rowina okazuje się czymś, czego nie spodziewała się, ale w takim miejscu należy się dwa razy zastanowić się nad każdą propozycją, zwłaszcza gdy trzeba będzie stworzyć iluzję relacji, jakiej się nie chce i udawać uczucie. Jednak czego nie robi się by przetrwać i co ważniejsze przeżyć?

 

Diabelska ruletka. Słowa nie na wyrost i kryjące w sobie naprawdę dużo znaków zapytania i jeden pewnik – niebezpieczeństwo na każdym kroku, tak samo jak i tytułowa „Enchantra”, rezydencja pełna tajemnic i zagrożeń. W tej książce jest mrok, rozświetlany nie światełkiem nadziei, lecz nadchodzącego zła. A jednak jest w tym wszystkim niezaprzeczalny urok, z gatunku tych, jakim trudno się oprzeć lub raczej chcemy mu ulec. W tej historii nie ma prostych odpowiedzi, a pytania często nie są na głos niewypowiedziane, lecz podążają za postaciami i siłą rzeczy za czytelnikami. Niesamowita gra, w której przegrana jest nadzwyczaj dotkliwa, lecz wygrana ma w sobie więcej mroku niż postronni mogą przypuszczać. Kaylie Smith zaprasza czytelników do lektury gdzie spotyka się wiele motywów, każdy z nich może być samodzielną podstawą dla książki, ale połączone w jednej powieści dają prawdziwą mieszankę wybuchową. Magia i mrok, iluzje i oszustwo, uczucie i zdrady oraz nieustające intrygi, podbijające stawkę w fascynującej szaradzie. Dorzućmy do tego psychologiczne zagrywki, skomplikowane relacje rodzinne i otrzymamy „Enchantrę” w pełnej krasie czyli książkową femme fatale wciągającą nas do świata gdzie granica pomiędzy prawdą i kłamstwem jest niewyobrażalnie cienka, każdy może okazać się wrogiem, a pomoc niekiedy nadchodzi z najmniej spodziewanej strony. W takiej opowieści bohaterowie mają postawioną wysoko poprzeczkę, jednocześnie są integralną częścią tła, natomiast z drugiej nie brak im wyrazistości, zapadają w pamięć oraz zaskakują swoim postępowaniem. Każdy z nich ma w sobie sekret i trudno zgadnąć jak zachowają się za chwilę, zwłaszcza, iż ich dom to miejsce gdzie dzieje się wiele i wcale nie tak rzadko staje się piekłem, wcale nie w przenośni… Kto zwycięży, kto przegra, jaka będzie cena za jedno i drugie?

 

                                              Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję:




wtorek, 2 czerwca 2026

Czas kłamstwa, czas prawdy

Nowość:

„Intrygujący mafiozo. 

Część 2”

Nadia Grim

 

Prawda wymaga siły by ją udźwignąć. Czasem także poświęcenia tego, co najcenniejsze. Nie każdy jest na to gotowy, bo to oznacza samotność i życie ze świadomością ile się utraciło. Podjęcie takiego ryzyka i jednoczesne liczenie na coś, co wydaje się niemożliwe, jest rosyjską ruletką, ale los bywa nie tylko okrutny, niektórych nagradza za brawurę…

 

Przysięga małżeńska bywa niekiedy okrutnym żartem, a jej słowa niosą z sobą ciężar, z których czasem nie zdaje sobie człowiek sprawy do momentu, gdy nabierają realnego znaczenia. Związek Mii i Ettore daleki jest od tego, co wyobrażała sobie kiedyś ona i do czego przyzwyczajony był on. Tych dwoje nie lubi słowa kompromis, zresztą wciąż na wiele spraw patrzą z całkowicie odmiennych punktów widzenia. Miłość jest dla nich wyzwaniem, a okoliczności nie ułatwiają im wspólnego życia. Czas próby dla ich związku tym razem będzie o wiele trudniejszy niż przypuszczają, chociaż wydawało się, że wreszcie są na dobrej drodze by być naprawdę z sobą szczęśliwi. Jednak czy to możliwe jeśli wciąż mają przed sobą tajemnicę i tak dużo przed sobą ukrywają? Popełniają stare błędy czy może na nowych nauczą się w końcu ile znaczy szczerość i jak cenne jest zaufanie? Prawda bywa ostatnią deską ratunku gdy straciło się już zbyt dużo.

 

W to małżeństwo na początku nie wierzył nikt. Jednak wydawało się, że to, co najgorsze już za Mią i Ettore. Jak mocno mylili się? Drugi tom historii o dwojgu ludzi, jakich różniło wszystko poza uczuciem, wymykającym się jakiejkolwiek logice, zasadom i przede wszystkim wartościom, jakie wyznawali. Ile warta będzie ich przysięga w świecie gdzie niebezpieczeństwo to codzienność, a emocje uważa się za słabość? Nadia Grim pokazuje dalsze losy bohaterów, jacy już zdążyli rzucić wyzwanie wszystkim i wszystkiemu wokół siebie, a najbardziej samym sobie. To nie jest prosta opowieść, bo i postacie mają skomplikowane życiorysy i charaktery, do tego różnica wieku i całkowicie inne doświadczenia. Autorka nie boi się pokazać trudnych momentów, błędów w postępowaniu oraz decyzji, jakich nie spodziewamy się i trudnych do zaakceptowania. „Intrygujący mafiozo. Część 2” jest po części doskonałym studium niełatwego kompromisu i wciąż dających o sobie znać przyzwyczajeń. Strona psychologiczna tej historii zmusza często do czytelników do wyjścia ze strofy komfortu, a postaciom daleko jest do sztampowych wyborów. Emocjonalny kierunek ma duży ciężar gatunkowy, mocny powiązany z tym kim są bohaterowie oraz drugim planem. Nadia Grim oddała w ręce czytelników książkę, w jakiej nie ma łatwych pytań, odpowiedzi zaskakują, a znany motyw zyskał nową, niebanalną i intrygującą odsłonę.

 

   Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję:


środa, 27 maja 2026

Pensjonat z tajemnicami

Nowość

„Pensjonat 

pod Tańczącymi Ogniami”

Urszula Gajdowska


Czasem prawda bywa zupełnie nie inna niż myśleliśmy. Pozory mylą, zwłaszcza, jeśli ktoś postara się urealnić je, ale sami również potrafimy uwierzyć w to, co wcale nie jest rzeczywiste. A kiedy jedno i drugie opadną może okazać się, że wszystko, w co wierzymy ma inne oblicze niż przypuszczaliśmy.

Co kryje mały pensjonat na skraju Puszczy Knyszyńskiej? Może nic albo bardzo dużo, to już zależy co odkryje Emilia. Lokalne podania trochę wprowadzają klimat grozy, lecz z drugiej strony tajemniczy las pewnie niejednokrotnie był miejscem zdarzeń, jakie pozostały tajemnicą. Błędne ognie zwiodły w zapomniane zakątki i na bagna wielu    , nie wszyscy odnaleźli drogę powrotną do domu. Na nudę nie ma więc co narzekać, zwłaszcza, iż cztery kobiety zamieszkujące Pensjonat pod Tańczącymi Ogniami co nieco mają do ukrycia, a uknuły pewną intrygę. Czy wiąże się ona z prawdziwym celem przybycia Emilii do tego ośrodka? Czas pokaże, a nowe znajomości okazują się interesujące i równocześnie niepokojące. Ludowe przekazy to jedno, lecz to, co dzieje się ostatnio w okolicach jest bardzo zastanawiające i budzi lęki. Co ma z tym wspólnego zbuntowany nastolatek? Pojawienie się Piotra, dawnego znajomego, a nawet kogoś więcej, wcale nie pomaga w rozwikłaniu tego, co się dzieje. Okazuje się, że Emilia znalazła w samym środku wydarzeń, jakie ktoś zaplanował co najmniej ciut inaczej, lecz one toczą się w niebezpiecznym kierunku.    

Tajemnicze Podlasie. Za tymi słowami kryje się niezwykła lektura, jakiej okładkowy opis zaciekawia, natomiast to, co czeka na nas jest jeszcze bardziej intrygujące. Humor, romantyzm i groza stanowią dość niecodzienną mieszankę, ale czeka na nas jeszcze kilka niespodzianek, jakich pojawienie się oznacza zwrot akcji. Skraj Puszczy Knyszyńskiej kryje niejedną tajemnicę, a w najnowszej książce Urszuli Gajdowskiej kilka z nich czytelnicy poznają. Nie od razu, a stopniowo poznajemy to, co kryje się w lesie oraz oczywiście bohaterach. Barwni, nieszablonowi, lecz także noszący maski, niekiedy zwodzący lub po prostu nie odsłaniający się z emocjami. „Pensjonat pod Tańczącymi Ogniami” to opowieść o miejscu i ludziach, czy trafiający do przypadkowo do tego punktu? Rozwiązanie tej zagadki przyjdzie w odpowiednim momencie i przyniesie z sobą przełom. A gdzie w tym humor, romantyzm i groza? Wplecione pomiędzy postacie, w ich słowa i gesty, wyczuwalne w cieniach. Autorka plastycznie oddała naturę, nie do końca znaną i zmienną, która jako drugi plan uzupełnia to, co zostało niewypowiedziane. Jednak najważniejsi są bohaterowie, emocje jakim ulegają, stawiają czoła lub ignorują, humor sprawia, iż są naturalni i stają się kimś więcej nie papierową sylwetką. Natomiast groza okazuje się kryć tam gdzie tego w ogóle nie spodziewamy się. W „Pensjonacie pod Tańczącymi Ogniami” zostajemy zaproszeni do poznania wielowarstwowej historii, w której czytelnicy znajdują nieoczywistą prawdę, ludowe przekazy, sekrety oraz cały wachlarz emocji.

 

                                                Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję:


 

 

niedziela, 24 maja 2026

Szef i cała reszta kłopotów

Nowość:

„Szef, którego nie chciałam”

Monika Magoska – Suchar

 

Zamknąć za sobą drzwi i rozpocząć wszystko od nowa. Przepis na sukces czy na katastrofę? A może na coś zupełnie nieoczekiwanie pojawiające się i wymagające spojrzenia za siebie i przed siebie oraz podjęcia trudnych decyzji? To nie będzie kolejna szansa na początek, lecz poukładanie tego, co jest jednym wielkim chaosem oraz nieustanną improwizacją.

 

Kiedy już nie możesz zrobić kroku w tył, bo po prostu jesteś pod samym murem pozostaje jedynie pójść do przodu. Weronika Stanos była pewna, że to drugie właśnie jest jej udziałem, lecz rzeczywistość wcale nie jest tak różowa jak myślała. Ogromny napiwek z dorywczego zajęcia zagarnia chciwy szef, a w pracy, jaka miała dać jej pewny dochód właśnie dowiaduje się o redukcji etatów, jaka i ją obejmie. W takiej sytuacji pozostaje już tylko bardzo radykalne rozwiązanie. Jedni powiedzieliby, że tym razem to już naprawdę przekroczyła granicę, lecz ci, którzy wiedzą, iż do stracenia nie pozostało im wiele lub już nic idą na całość.  William Fuller doświadcza tego ostatniego ze strony Weroniki, ale robi coś, w co trudno uwierzyć dziewczynie. Okazja, jakiej nie spodziewała się i zamierza jej wypuścić z rąk. Pytanie tylko czym kieruje się jej szef i jaki będzie finał ich nie jedynie zawodowych relacji?

 

Książki, w jakich emocje dalekie są od letnich i nawet jeśli nie są głośne, to nie dają o sobie zapomnieć. Bohaterowie, zapadający w pamięć i noszą w sobie blizny po własnych wyborach i stawianiem czoła decyzjom podjętych przez innych. Splot okoliczności, jaki nie pozostawia dużego pola manewru i zmuszą do podjęcia radykalnych kroków. Monika Magoska –Suchar doskonale łączy te wątki w najnowszej historii i oczywiście dodaje jej niepowtarzalnej atmosfery i detali. To nie kalka, a odrębna opowieść o ludziach poznających się w sytuacji dalekiej od codzienności i już na wstępie dającej pole do popisu, co do tego, co będzie miało miejsce. „Szef, którego nie chciałam” opiera się nie na jednym motywie, a kilku, połączonych postaciami, kontrastowymi wobec siebie, barwnymi i na pierwszy rzut oka mało pasującymi do siebie. Jednak w tym tytule, istotne jest drugie i kolejne spojrzenia na osoby i tło, na tle którego funkcjonują, a wraz z rozwojem akcji dostrzegamy co kryje się za ich postępowaniem i przede wszystkim w nich samych. Autorka wyciąga z motywów to, co w nich najlepsze i tworzy fundamenty pod fabułę, w jakiej rozwija swój pomysł na bohaterów i losy. Tu nie ma powtórzeń, to całkiem nowy pomysł na opowieść o rzucaniu wszystkiego na jedną szalę, podejmowaniu ryzyka, chociaż wydaje się ono czystym hazardem, a nie szansą na odmianę losu, uczuciach przychodzących w najmniej odpowiednim momencie i uczeniu się zaufania drugiemu człowiekowi, pomimo złych doświadczeń. Czasem bycie po przejściach i posiadanie trudnej przeszłości okazuje się dobrym punktem wyjścia do walki o przyszłość, nie tylko swoją…


                                              Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję:
Autorce - Monice Magoskiej-Suchar