wtorek, 28 lipca 2026

Viral i jego skutki

Nowość:

„Świat jej oczami”

Kim Holden

 

Wyjście ze strefy komfortu, nawet jeśli do tego drugiego jej daleko, wcale nie jest takie proste. Wymaga wyłamania się ze schematu i pójście czasem na żywioł, a ten jak wiadomo bywa nieprzewidywalny. A co potem? No cóż za pierwszą niespodzianką pojawia się następna oraz jeszcze jedna i okazują się wcale nie być takie złe.

 

Kawa, głośna muzyka i sarkazm dalekie są od definicji rutyny, ale Sophie Wren stworzyła z nich bezpieczną przystań pozwalającą przeżyć mniejsze i większe katastrofy czyli koniec związku oraz brak uznania w pracy. To pierwsze da się jakoś przeżyć, natomiast kolejne bywa niezwykle frustrujące. Lekarstwo na to i całą resztę zna Lola, szalona siostra i zupełne przeciwieństwo. Wieczorne wyjście z nią brzmi jako dobra odskocznia, chociaż przekonanie do tego jest dość ograniczone. Okazuje się, że się właśnie te kilka godzin spędzone w barze przyniesie z sobą coś więcej niż ciekawe zdjęcia na instagram. Jedna z fotek zyskuje ogromną popularność, od tego już krok by bezpieczne życie zmieniło się diametralnie. Ever St. Clair przyciąga wzrok, przystojny muzyk jest kimś, o kim można tylko marzyć, przynajmniej tak sądzi Sophie, a jaka jest prawda? Czasem jedno złamanie dotychczasowych zasad przynosi z sobą całkiem nowy scenariusz na życie, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia więc kto powiedział, że nie da sięgnąć się po więcej? Świat zaskakuje gdy zamiast cienia wybiera się pierwszoplanową rolę i jeszcze zaprasza kogoś do duetu!

 

Znacie ten klimat letniego popołudnia, takiego kiedy temperatura jest w sam raz, wokoło nas chaos kontrolowany czyli nawet jak coś się dzieje to nie musimy interweniować, po prostu mamy czas dla siebie i cieszymy się nim? Taki nastrój daje nam „Świat jej oczami” i śmiało mogę powiedzieć, że będziemy to również czuć gdy za oknem zupełnie inna pora roku zawita lub nasz humor daleki będzie od letniej beztroski, a my sięgniemy po tę książkę. Dlaczego? Lekkie pióro Kim Holden, chociaż nie banalne to z pewnością jeden z powodów, drugim oczywiście może być główny wątek lub raczej wątki czyli życiowe zmiany, takie spod znaku zupełnie niespodziewanych oraz zespół muzyczny, trzecim sami bohaterowie, jakim kibicujemy od samego początku, chociaż jeszcze nie wiemy co dalej ich czeka. Kolejnym to sama historia, w jakiej nie brakuje humoru, lecz i poważniejszych tonów, współczesnych problemów i równocześnie tego, co z sobą niosą, wbrew pozorom pozytów również.  Autorka prowadzi fabułę tak, że czytając mamy przed oczami kolejne sceny, układające się w swoisty film. Taki, podczas oglądania jednocześnie odprężamy się, ale też kiełkują w nas pewne refleksje, gdyż wyczuwamy to, co nie jest powiedziane wprost, a po chwili dostajemy potwierdzenie, iż nie myliśmy się. Dorzućmy do tego jeszcze kilka tajemnic, dowcipnych dialogów, siostrzanej więzi, kontrastowych charakterów i dojrzewania do tego, by zaryzykować spełnienie swoich marzeń. Tak naprawdę to kilka opowieści, postacie wnoszą je do całości, tworząc nową, wspólną i jednocześnie swoją własną. „Świat jej oczami” nie ma jednej perspektywy, czytelnicy poznają bohaterów pod różnymi kątami, w momencie gdy dochodzi do zmian w ich życiu, chcianych, niechcianych, zaskakujących i prowadzących do czegoś zupełnie nowego. W tle jest humor, głęboki oddech przed skokiem w nieznane i niespodziewanie dobra zabawa oraz coś więcej, co pozostawało w sferze marzeń i właśnie nadarza się szansa by się urzeczywistniły.



                                        Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję:

sobota, 25 lipca 2026

Polski Paryż

Przedpremierowo:

„Polski Paryż. Śladem malarek, 

pisarzy, kreatorów stylu”

Adam Chowański

 

Parafrazując zobaczyć Paryż i… odwiedzić go jeszcze raz, a potem kolejny. Dlaczego? Powodów jest dużo, a każdy pragnący wrócić do stolicy Francji dorzuci swoje. Czasem to nostalgia, wspomnienia, chęć zobaczenia tego, czego jeszcze nie widzieliśmy lub ponowne odwiedzenie jakiegoś punktu na mapie. A może tak ruszyć szlakiem Polek i Polaków?

 

Co zwiedzić lub po prostu odhaczyć na turystycznej liście albo gdzie zrobić najlepsze zdjęcia, tak by paryski czas pozostał w pamięci. Tak często wyglądają nasze wycieczki do tego miasta. Nagle stajemy w kakofonii dźwięków, nam podobnych ludzi oraz mieszkańców i pozostałych osób, dzielących z nami te same momenty. Rozwiązaniem jest pójście w trochę innym kierunku, gdzie łączą się dwie kultury czyli polska i francuska. Adam Chowański, autor nieszablonowego przewodnika, właśnie w ten sposób postąpił i dzięki temu my dostajemy nie lada szansę by spojrzeć na Paryż z całkiem nowych punktów widzenia czyli biograficznych odniesień znanych Polek i Polaków. Niektórzy z nich znani są nam doskonale, lecz są i tacy, jakich osoby dopiero ostatnio znowu odkrywamy. Maria Skłodowskiej – Curie to symbol, podobnie jak Juliusz Słowacki i Fryderyk Chopin, natomiast związki Norwida z tym punktem na mapie gdzieś nam się przewinęły na lekcjach, ale raczej zaginęły w mrokach pamięci. Za to Hotelu Lambert raczej przypominać nie trzeba, a Olga Boznańska i Mela Muter ostatnio wyszły na pierwszy plan. Jednak jeszcze trochę pozostało nam do poznania, tak ze strony historii znaczących ludzi, jak i oczywiście miejsc.

 

Poznawanie paryskich bruków, i nie tylko ich, z całkiem innej perspektywy niż zazwyczaj? Tak, jeśli weźmie się do ręki nieszablonowy przewodnik napisany przez kogoś, kto nie „przy okazji”, ale celowo łączy kilka wątków historyczno-podróżniczych, by pokazać to, co nieoczywiste, o czym zapominamy w odhaczaniu planu i w biegu zobaczenia od razu wszystkiego i naraz w bardzo ograniczonym czasie. Paryż i nie jednie on można zwiedzać pod różnym kątem oraz wielokrotnie, bo wystarczy inna pora roku, ba inny dzień, albo godzina i już dostrzegamy inne detale, to, co najsłynniejsze może nabrać całkiem innych barw. Adam Chowańskich z perspektywy polskich śladów pokazuje różnorodność Paryża, ale przede wszystkim zachęca do zejścia z bardziej utartych szlaków i odnalezienia tych mniej oczywistych. W ten sposób zwiedzenia zyskamy całkiem nowe doświadczenia niż zazwyczaj, bardziej osobiste i wyraziste. Nie pójdziemy z prądem czy też pod prąd, ale obok lub przez, spojrzymy na miejsca poprzez życiorysy ludzi. Historia kołem się toczy, jednak warto zobaczyć ją od wewnątrz, a nie tylko z zewnątrz. „Polski Paryż. Śladem malarek, pisarzy, kreatorów stylu” daje nam taką szansę, bo otrzymujemy literackie i malarskie tropy, a i nie zapominamy o tym, z czego stolica Francji słynie. Różne dekady, wieki, ludzie, epoki, mury, przeszłość odnaleziona w teraźniejszości na innych prawach niż zazwyczaj. A jeśli nawet będziemy zwiedzać paryskie okolice z fotela bądź kanapy w naszym domu to i tak poczujemy niezwykłość ludzi i miejsca.

                                          Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:



 

 

czwartek, 23 lipca 2026

Zemsta idealna

Nowość:

„Złoto i zemsta”

Lyssa Mia Smith

 

Kiedy marzenia zamieniają się w koszmar jedyne co czasem trzyma człowieka przy życiu to pragnienie zemsty. Ono nie uśmierzy bólu, nie ogrzeje w zimną noc, nie opatrzy ran. Jednak da siłę, dzięki której można przetrwać wiele, więcej niż ktokolwiek był w stanie sobie wyobrazić. A kiedy nadejdzie odpowiedni moment dojdzie do głosu.

 

To miał być wieczór, kiedy Emmy i Grace dołączą do najlepszego towarzystwa. Ich triumf i czas gdy pokażą się od najlepszej strony oraz zostaną członkiniami ekskluzywnego klubu, dostępnego dla nielicznych. Zakończenie dalekie było od tego oczekiwanego, zwłaszcza dla jednej z dziewcząt. Fałszywe oskarżenie, więzienie i zimna cela to nie sława czy też luksusowa sala balowa, a to codzienność Emmy. Takie okoliczności mogą prowadzić do zatracenia w bólu, lęku i przede wszystkim gniewie, bo zdrada zawsze boli najbardziej. Podobno to, co nie zabije wzmacnia, ale pytanie kim będzie dziewczyna po takiej próbie, bo z pewnością już nie tą samą młodą kobietą, wierzącą w przyjaźń i ufająca innym. Wprowadzenie zemsty w rzeczywistość w odpowiedniej chwili zdaje się być doskonałym lekarstwem dla kogoś, kto stracił tak wiele, lecz jeszcze ma coś w zanadrzu. Magia, z niej powstały marzenia, ona dała początek zdradzie i również może umożliwić wymierzenie kary. Jaka będzie cena za jej użycie? Czy Emmy poczuje smak sprawiedliwości i dokona rozrachunku z przeszłością? Z pewnością pomoc Jacka Fontaine`a będzie przydatna, lecz gdzie ją zaprowadzi?

 

Gotyckość, ale nie taka oczywista. Zbrodnia i kara, jedno i drugie, mające drugie, a nawet trzecie dno. Historia w jakiej postacie, miejsca, zachowania nakreślone są mocną kreską i wypełnione zdecydowanymi barwami. „Zemsta i złoto” to nie klasyczna opowieść fantasy czy też typowe romantasy, im bardziej zagłębiamy się w lekturę, tym więcej uderza w nas różnić od tego, co moglibyśmy oczekiwać i równocześnie coraz mocniej intryguje nas ona. Lyssa Mia Smith zbacza z prostej drogi gatunkowej, łączy z sobą gatunki dodając i omijając to, co wydaje się nam ich wyznacznikiem. Czujemy mrok, jednak ma on inny ciężar niż zazwyczaj, gdyż kolory są wyraźne i nasycone, kontrastowe. Jednak wszystko to tło, bo to bohaterowie są na pierwszym planie, oni tworzą opowieść, w jakiej ewidentność zastąpiono niuansami i niedopowiedzeniami. W „Złocie i zemście” jest zredefiniowany dobry i zły charakter, co dostrzegamy nie od razu, po raz kolejny nasze przypuszczenia czy mówiąc wprost przyzwyczajenia co do fabuły są wystawiane na próbę. Autorka prowadzi z czytelnikami oraz wykreowanymi przez siebie postaciami rozgrywkę. Kiedy wydaje się nam, iż dostrzegamy już prostą drogę do znanego schematu następuje zwrot w akcji, osoby pokazują inną twarz bądź zrzucają maski, niekiedy dosłownie. Oczywiście nie da się zapomnieć o magii, przecież ona jest osnową i tutaj też nie jest ona taka jak zazwyczaj, co dostrzegamy w odpowiednim momencie i później już inaczej spoglądamy na lekturę. No i jeszcze tło historyczne, tak ono nie powstało tylko i wyłącznie w wyobraźni pisarki, to sam środek pozłacanego wieku Stanów Zjednoczonych. Widzimy go, czujemy go i jego obecność doskonale wpisuje się w te nieszablonowe ramy książki, zdrady, intrygi i zemsta stanowią niezwykłą kanwę.


                                        Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

niedziela, 19 lipca 2026

Ryzykowna gra

Nowość:

„Bestseller. Spisek”

Katarzyna Michalak

 

Cena za sukces często nie jest znana ogółowi. Za sławą, nagrodami i pieniędzmi kryje się pot, łzy i niejedno wyrzeczenie. Jednak i tak jest cała rzesza pragnących znaleźć się na szczycie i zrobią naprawdę dużo by go zdobyć. A kiedy to nastąpi stawiają czoła temu, iż teraz trzeba się na nim utrzymać, co bywa niełatwe.

 

Koszt uznania oraz oklasków Amanda i Holly poznały już, tak samo jak i przyswoiły doskonale informację, że miejsca na podium jest bardzo mało i jeden nieostrożny ruch powoduje upadek. Holly na razie wciąż niczym mityczny Syzyf jest w drodze tam, gdzie one już zadomowiły się. Wszystkie trzy znajdują się w punkcie, jaki wymaga od nich podjęcia drastycznych decyzji. Jeśli zawahają się ktoś inny za nie wybierze i one staną się marionetkami w jego rękach.  Jednak przekroczenie pewnej granicy oznacza dla nich zaryzykowanie tym, co mają najcenniejsze, a gwarancji na powodzenie nie mają żadnej. Przeciwko sobie mają potężne siły oraz przeszłość, teraźniejszość, a nawet przyszłość, jedynie one same są w stanie sprostać wyzwaniu, jakiego wynik zdecyduje czy zwyciężą. Nieliczni, którzy je wspierają również narażenie są na niebezpieczeństwo. Sprawiedliwość nie zawsze jest po właściwej stronie i potrafi przyjść bardzo późno…

 

Zabójcze wprost sekrety. Zemsta, dojrzewająca latami. Trzy kobiety, z przeszłością, po przejściach i przed największym wyzwaniem w ich życiu. Książka, od jakiej wszystko się zaczęło, chociaż prawda jest bardziej skomplikowana niż ktokolwiek przypuszcza. Finałowy tom cyklu. No i jeszcze ogromne oczekiwania, bo wcześniejsze części podnosiły poprzeczkę i równocześnie pozostawiły po sobie niejeden znak zapytania oraz oczywiście zaintrygowanie. Katarzyna Michalak w centrum serii postawiła bohaterki różniące się na pierwszy rzut oka w każdym calu, poza jednym. Jednak kiedy zaczynamy je poznawać odkrywamy co kryje się czasem za sławą, pieniędzmi lub desperacką walką o życie. Za tło służy rodzina odmieniana przez różne przypadki i zazębiająca się z tym, co ma miejsce w życiu postaci. Nic nie jest przypadkowe, a kolejne wątki łączą się prędzej lub później w większe fragmenty, by w końcu pokazać nie trzy, osobne, portrety kobiet, ale jeden wspólny obraz daleki od tego, jaki rysował się w wyobraźni czytelników na samym początku. „Spisek” to szybka akcja, lecz nie powierzchowna, sięgająca coraz głębiej i równocześnie podążająca w nowych kierunkach i nie zapominająca o tym, co już się wydarzyło. Na pewne pytania odpowiedzi pojawiają się, inne jeszcze pozostają tajemnicami, ale nie brakuje następnych elementów, jakie stawiają pytajnik po swoim pojawieniu się. Finałowy tom wpierw daje nam jeszcze więcej emocji, fabuła zdaje się być daleka od zmierzaniu ku zakończeniu. Czytający nie czują, że już za moment poznają wszystkie sekrety, na razie przed nimi jeszcze podkręcenie napięcia i cliffhangery. „Spisek” pokazuje ile granic trzeba przekroczyć, jak dużo zasad potrafimy złamać, jak niekiedy upadek to jedynie przedsmak kolejnego wzlotu. To historia, barwna, pełna detali i przede wszystkim bohaterów, jacy na swojej drodze są zmuszeni wyjść ze swojej strefy komfortu, postawić niejednokrotnie siebie na szali i zagrać z losem w rosyjską ruletkę.


                                   Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję:





piątek, 17 lipca 2026

Śnieg zakryje zło?


Nowość:

„Cymanowski chłód”

Magdalena Witkiewicz

Stefan Darda

 

Nigdy to wbrew pozorom nie nieskończoność, zwłaszcza jeśli chodzi o liczenie, że jakieś zdarzenie nie wyjdzie na jaw. To jedynie kwestia czasu, bywa, że wcale nie jest to długi okres. Niektóre tajemnice mają krótki termin niewiedzy…

 

Niejedne sekrety ukryte są w lasach, bagnach, ale przede wszystkim w ludzkich umysłach. Nigdzie nie są bezpieczne, chociaż wielu liczy, iż są doskonale chronione. Pensjonat „Cymanowski Młyn” jest miejsce, które było świadkiem co najmniej niepokojących zdarzeń, lecz to, co się w nim dzieje zostaje w nim, czy na zawsze? Tego ostatniego pilnują już najbardziej zainteresowane osoby, niekiedy otrzymując nieoczekiwaną pomoc. Jednak zło pozostaje złem, czy da się uciec od konsekwencji jego zaistnienia? Spokój w tej okolicy bywa zwodnicze, otacza je atmosfera niedopowiedzeń, złożonych obietnic i czynów, jakie powracają nocami w postaci mar równie realnych jak ludzie na jawie. Pewne obawy mają silne korzenie, co wyjdzie na światło dzienne gdy grunt okaże się podatny? Podobno śnieg potrafi zatrzeć ślady, pytanie czy wszystkie?

 

Groza niekiedy ma znajome oblicze, ale nie zawsze ludzkie. Pewne miejsca zdają się mieć w sobie jakiś cień nawet w najbardziej słoneczne dni. Zło tworzy niejedną iluzję, wielu bierze ją za prawdę. A jeśli wszystko to spotyka się w jednej książce? W takim przypadku ciarki zaczynają przechodzić po skórze, lecz trudno oderwać się od lektury, bo ciemniejsza strona ludzi i natury intryguje i nie pozwala łatwo oderwać się od lektury. Duet pisarski Magdaleny Witkiewicz i Stefana Dardy wie jak przyciągnąć uwagę czytelnika i co trudniejsze utrzymać ją do samego finału. Kiedy w drugiej części dylogii chemia z poprzedniego tomu jest jeszcze większa to już czas na głośne brawa, chociaż w przypadku obu tomów to cisza i szepty są ogromną siłą opowiadanych historii. Każda z nich to wątki, jakie z osobna są osobną opowieścią o mroku, nadziei, czasem złudnej, dobru, mającym za fundament swoje przeciwieństwo. W sumie tworzą szaradę, gdzie niepokojąco przeplata się przeszłość z teraźniejszością, prawda z kłamstwem, sen, często przypomina koszmar, ale i stanowi kierunkowskaz na jawie. Bohaterowie i otaczająca ich przyroda tworzą związek, wydający się raz pasożytniczą relacją, a innym razem swoistą symbiozą, która utrzymuje rzeczywistość w ogólnie przyjętych ramach. Autorzy plastycznie oddają kolejne sceny, jakie są czymś więcej niż opisami, to gotowe kadry jakie wyświetlają się czytającym przed oczami. Widzimy mrok, czujemy chłód, mamy wrażenie, że granica oddzielająca świat realny od ponadnaturalnego rozmywa się lub raczej rozpływa się jak mgła na bagnach. „Cymanowski chłód” nie jest tylko finałem czy też dopełnieniem „Cymanowskiego Młyna”. To intrygujący ciąg dalszy, hipnotyczny, wielowymiarowy, sięgający głębiej i dalej za nieprzekraczalną wydawałoby się linię, gdzie zło i dobro zdają się być awersem i rewersem tej samej monety czyli natury, ludzkiej i tej pierwotnej, ukrytej w przyrodzie oraz miejscach.

                                                   Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję: