Premiera:
„Hijo de la Luna”
Nadia Grim
Przeznaczenie bywa przewrotne,
podobnie jak i ludzie. Czasem wystawia na próbę i podobnie nieraz robi człowiek.
Jednak jedno i drugie prowadzi do całkiem ciekawego punktu, z którego można
pójść całkiem intrygującą ścieżką wiodącą w nieoczekiwanym kierunku
To, co wydarzyło się siedem lat temu
utkwiło w pamięci jej i jemu. Podobno nie wchodzi się do tej samej rzeki po raz
drugi, a jeśli to już inna? Poppy Saint robi dokładnie to, czego chce nie pytając
nikogo o zdanie. Felix Carter nie nagina się do cudzych zasad. Tych dwoje może połączyć przypadkowa
znajomość, krótka, intensywna, ale nic więcej, bo żadne z nich nie ustąpi.
Upływ czasu niczego nie zmienił, lecz ponowne spotkanie znowu sprawia, że
iskrzy między nimi. Czy i tym razem będzie to jednonocna przygoda? W końcu oboje
nie lubią zobowiązań, są zadowoleni z życia, jakie wiodą, nie mają ze sobą nic
wspólnego poza pożądaniem. Bez zobowiązań brzmi doskonale, lecz w praktyce
serce nie słucha rozumu, zwłaszcza gdy uczucia nie pozwalają na to, by zostać
zignorowane, ale czy będę miały szansę rozwinąć się i dojrzeć. Niekiedy trzeba stawić czoła
niespodziewanym zwrotom oraz losowi, który czasami przypomina o tym, że najcenniejsze
rzeczy bywają nadzwyczaj kruche…
Ona ma swoje zasady, on nie zamierza
ich przestrzegać, co wyniknie z ponownego spotkania dwóch indywidualistów?
Młoda, przebojowa, naukowczyni i
uznany dziennikarz, znany ze swego profesjonalizmu. Nie łączy ich nic poza jedną
nocą sprzed lat. Tylko lub aż tyle. Od tego czasu każde z nich szło swoją
drogą, aż do kolejnego wieczoru. Nie brzmi to jak wielka epopeja miłosna, a
jednak od samego początku czytelnik czuje napięcie pomiędzy bohaterami, cień
sekretów i przede wszystkim, że przed nim historia w jakiej oczywistość
zastąpiona jest odzwierciedleniem ludzkiej natury, skomplikowanej i pełnej
niespodzianek. Nadia Grim nigdy w swoich książkach nie isdzie na skróty, nie
zawsze wprost, czasami między wierszami, dostrzegamy wahanie, walkę z sobą i z
tym, czego bohaterowie pragną, ich lęki oraz bagaż doświadczeń, wpływających na
dokonywane wybory. Łamanie zasad jest czymś więcej niż pójściem pod prąd i
doskonale widzimy to w postępowaniu postaci, czasem dopiero po czasie widoczny
jest związek z tym, co miało miejsce wcześniej. „Hijo de la Luna” ma motyw
zmysłowości, lecz nie jest on jedyny, splata się z przeszłością, relacjami z
innymi ludźmi i tym, co kryje się w cieniu, a co pokaże niebezpieczne oblicze w
najmniej spodziewanym momencie. Do tego dołóżmy warstwę psychologiczną, która
każe nas spojrzeć na bohaterów z trochę perspektywy. Ich emocje wówczas nabierają
pełniejszych kształtów, głębi i zaczynamy dostrzegać wagę więzi, jaka przeszła
od iskry i gwałtownego płomienia, spalającego tego, kto ją zapalił do ognia,
dającego nie jedynie chwilowy żar, ale także ciepło i światło wskazujące drogę
powrotu do bliskiego człowieka.



.jpg)


.jpg)