niedziela, 8 lipca 2012
Kulisy historii
Martina Kempff
Średniowiecze, epoka pomiędzy starożytnością i renesansem, tak różna od swej poprzedniczki oraz następczyni jak dzień od nocy. Kojarzy się z mrokiem, zabobonami, klęskami, wszystkim tym co wzbudza strach i ból, jednak wbrew pozorom w wielu aspektach aż tak nie różniła się od przeszłości i przyszłości, do końca nie odcięto się od tego co było, a to co miało nastąpić też miało część swych źródeł w wiekach średnich. Europa właśnie zaczyna tworzyć zręby swej potęgi, które przetrwają wiele stuleci, a kultura i sztuka, chociaż odmienna od swych poprzedniczki i następczyni, również zaznaczy swoją obecność w dziedzictwie kulturalno - historycznym. Jednak u podstawy każdego zapisu na kartach historii stoi człowiek, to on jest równocześnie głównym rozgrywającym, pionkiem i obserwatorem. Pragnienia i marzenia mają potężną moc, zdolną przenosić góry, zdobywać niezdobyte i sięgać po to co wydawało się nieosiągalne ...
Trzynasty wiek, czas gdy słowo "wojna" było na porządku dziennym. Bitwy, spiski, bunty, krucjaty i religia, to chleb powszedni Francji i nie tylko jej, zamiast nabożnej ciszy i chorałów gregoriańskich częściej słyszy się szczęk broni i widzi płonące stosy. Mogłoby się wydawać, że w takiej scenerii przyjaźń i miłość w ogóle nie mają racji, liczą się przede wszystkim układy i aranżowane związki, lecz gdzieś pomiędzy obowiązkiem i racją stanu czasem zaistnieje coś co zmieni życie kilku osób, a nawet całego narodu. Kilka słów wypowiedzianych w odpowiednim miejscu oraz czasie przynosi zaszczyty oraz to o czym nawet nie śmiało się marzyć, ale jaką cenę wyznaczył za to los? Korona oznacza władzę, przywileje i ... podejmowanie decyzji, jakie mogą ranić najbliższych.
Dwie kobiety, królowa i jej dwórka, dzieli je pozycja społeczna, lecz wiąże przyjaźń i przeznaczenie. Średniowiecze narzuca im z góry określone role, ale każda z nich dostaje szansę wyjścia poza nie, czasem trzeba wejść na inną ścieżkę, bo dotychczasowa okazała się drogą donikąd ... Łatwo dać sobie i innym obietnice, lecz ich wypełnienie wymaga odwagi oraz przeciwstawieniu się obowiązującym zasadom, a nawet samemu sobie. Kiedy do gry wkraczają uczucia stawka wzrasta, skrywana miłość może zostać dostrzeżona, ale nadal pozostać tajemnicą i stanowić źródło intrygi. Klara i Blanka, obie zdecydowały się na trudne życiowe szalki, wspierają się, wiedzą, że mogą liczyć na siebie, ale czy tak będzie zawsze? Jedna występuje przeciwko temu co jest podstawą dla drugiej, a kara za sprzeciw jest tylko jedna i obie wiedzą jaka ... Wiara, to ona dała im siłę, ale sprawiła i ból, tak samo jak uczucie, co wybiorą w momencie próby? Osobiste szczęście czy obowiązek wobec innych?
"Katedra heretyczki" opiera się na historycznych wydarzeniach i bohaterach, lecz wychodzi poza ramy tego gatunku. Polityka, miłość, wiara i intrygi nie są domeną jedynie współczesności, autorka umiejętnie łączy te elementy w opowieści o ludziach i czasach, wbrew pozorom ciekawych i barwnych. Wielkie wydarzenia wyglądają inaczej gdy są ukazane nie od strony uwiecznionej na kartach historii, ale z punktu widzenia pojedynczych osób i wpływu jakie miały na ich życie. Przeszłość okazuje się wcale nie tak odległa, bo konflikty na tle religijnym nadal są aktualne, a wojny religijne nie odeszły w zapomnienie. Jedno pozostało niezmienne - w kulisach kryje się człowiek, jego uczucia i życie, nierozerwalnie związane z tym co w przyszłości będzie nosiło miano historii ...
Za możliwość przeczytania książki
dziękuję wyd. Telbit
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Mini stosik
środa, 28 grudnia 2011
Świat gry
"Epic. Kroniki awatarów"
Conor Kostick
Świat bez wojen, konfliktów zbrojnych, ofiar, przemocy ... Czy taka rzeczywistość jest realna, a może to tylko marzenie lub bajka? Na planecie Nowa Ziemia znaleziono sposób by wyeliminować przestępstwa z życia społecznego, jej mieszkańcy nie są idealni ani tym bardziej pozbawieni ludzkiej agresji, wprost przeciwnie nie różnią się od nas. Jednak odkryto rozwiązanie na odwieczny problem - przeniesiono likwidowanie sporów w inny wymiar, a dokładniej mówiąc do gry. W wirtualnym środowisku można dać upust targającym człowiekiem emocjami, zadać ból, chcieć zemścić się na kimś kto zalazł nam za skórę, mordercze uczucia znajdują ujście. Zasada jest prosta każdy ma w komputerowym wymiarze swojego awatara, który jest wirtualnym alter ego, to on sterowany przez realną osobę toczy boje, zostaje ranny, umiera, lecz dzięki temu w rzeczywistości nikt nie ginie. Wydawałoby się, że to doskonały środek na by w końcu zapanował pokój, w końcu może się spełnić marzenie pokoleń - ostateczne wyeliminowanie bezprawia ... ale, no właśnie zawsze musi istnieć jakieś "ale", odzierające ideał z pięknych iluzji. Każdy udział w grze nie kończy się w momencie jej wyłączenia, jej wynik ma swe odbicie w życiu gracza, dzięki niej można wiele zyskać, lecz co równie ważne jeszcze więcej stracić.
Kilkunastoletni Eric ma przed sobą najważniejszą rozgrywkę w swoim dotychczasowym życiu, od niej zależy jego przyszłość, wygrana może być wstępem do kariery i lepszej egzystencji, natomiast przegrana oznacza przeprowadzkę i degradację w społeczeństwie. Jego rodzice nie mają już przed sobą perspektyw, matka właśnie przegrała swoją walkę, teraz jedynie syn ma szansę na przyszłość. Jednak triumf oddala się od niego, a on sam wie, że szanse by urzeczywistnić nadzieje w nim pokładane ą prawie zerowe i znów pojawia się słowo "ale" ... Wbrew radom starszych, doświadczeniu innych i zasadom gry decyduje się na niekonwencjonalną zagrywkę, na swego awatara nie wybiera wojownika, uzbierane wcześniej punkty nie inwestuje w broń i siłę, jego wirtualnym odzwierciedleniem jest dziewczyna, na jej urodę i charakter poszedł cały uzyskany dorobek z wcześniejszych etapów, każdy inny zainwestowałby go w atrybuty użyteczne na arenie bitewnej. Taki wybór wydaje się równoznaczny z przegraną, lecz czy na pewno? Nieprzemyślany krok niedoświadczonego gracza, a może sprytna strategia, jakiej nikt się nie spodziewa? Wyzwanie zostaje rzucone i to nie jedynie rodzicom, lecz również lub przede wszystkim twórcom zasad!!! Jednak tak naprawdę to dopiero początek zmian jakie zaczynają mieć miejsce, tak w komputerowym świecie jak i tym realnym, niespodzianki zaczynają pojawiać się, a jedną z nich jest pomoc ojca, dotąd nie angażującego się w pojedynki i zostawiającego innym aktywność na tym polu. Dlaczego właśnie w tym momencie chce wyzwać przedstawicieli rządu? Rozpaczliwy gest człowieka, nie mającego już nic do stracenia poza honorem? A może prawda ukryta jest gdzieś w przeszłości? Reguły przestają obowiązywać, bo gdy władza zaczyna obawiać się utraty swojej siły zrobi wszystko by utrzymać odpowiadający jej status quo.
"Epic. Kroniki awatarów" to historia wielowątkowa, początkowo może wydawać się odpowiednia wyłącznie dla młodszych czytelników, jednak już po pierwszych kilkunastu stronach odsłania ona swoją drugą twarz. Z książki mającej opowiadać o zmaganiach w wirtualnym świecie zaczyna wyłaniać się opowieść o społeczeństwie, które może i wyrzekło się przemocy w jej fizycznej odsłonie, jednak ludzka natura nadal jest w stanie krzywdzić innych, tylko, że w bardziej wyrafinowany sposób i to w ramach obowiązującego prawa. To jeden z wątków, kolejnym są więzy rodzinne i przyjacielskie wystawione na próbę oraz walka z systemem, dającym z jednej strony złudną wizję bezpieczeństwa, a z drugiej wykluczającym tych, którzy nie mogą sprostać jego wymaganiom. Fabuła pomimo wielu motywów i zwrotów akcji nie powoduje zagubienia, autor starannie przemyślał każdy detal, nic nie pozostawił przypadkowi, wszystkie motywy wzajemnie się splatają w finale, a w trakcie trzymają czytających w napięciu. Tajemnica i przygoda stanowią pierwszą warstwę opowiadania, druga to wojna z systemem, kolejną jest strona obyczajowa, a wszystkie jest spięte osobami bohaterów - nieszablonowymi i z niejedną zagadką w zanadrzu. Conor Kostick stworzył trylogię, a "Epic. Kroniki awatarów" to pierwsza jej część, świetnie zapowiadającą następne tomy.
Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże
Ka oraz wydawnictwu Telbit
wtorek, 13 września 2011
Trudne decyzje
Małgorzata Cichalewska
Kiedy nadchodzi czas, gdy stajemy się dorośli? W momencie gdy kończymy osiemnaście lat, odbieramy świadectwo maturalne albo kiedy inni uznają nas za dojrzałych? A może staje się to powoli, dzień za dniem, tydzień za tygodniem, tak, że sami nawet tego nie dostrzegamy? Co wpływa na ten proces? Studia daleko od domu, w wielkim mieście, schodzenie z utartych ścieżek, umiejętność bycia ponad plotki otoczenia i pozostanie w zgodzie z samym sobą?Joanna jest studentką, stojącą na rozdrożu życiowym - kontynuacja studiów czy powrót do domu rodzinnego, chociaż tak naprawdę podjęła już decyzję. Jej bliscy sądzą, iż to tylko kolejne wakacje, przerwa od nauki, a ona ich nie wyprowadza z błędu, może to sygnał, iż postanowienie nie jest jeszcze ostateczne?
Samodzielne życie z dala od rodziny i w sposób inny od większości w danej społeczności nie jest łatwy, szczególnie gdy samemu ma się wątpliwości o słuszności podjętych wyborów. Jednak rozterki pozwalają także na postawienie sobie pytań czego tak naprawdę oczekuje się od życia i co jest naszym celem. Czasem mała korekta obranej ścieżki pozwala w końcu poznać siebie, ale oczywiście nie następuje to od razu. Rozmowy po świt, pozwalające swojego prawdziwego ja, akceptacja i zrozumienie oraz uczucie, iż właśnie stoi się na progu czegoś nowego, pomagają podjąć decyzje co do przyszłości. Może i łatwo brzmią takie słowa, lecz za nimi kryje się dojrzewanie i ból po stracie bliskiej osoby, tej wspierającej i motywującej do sięgania po to co inni uważali za nieosiągalne.
Przypadkowe spotkanie, propozycja podwiezienia i odmowa, tak zaczyna się wiele historii, których zakończenie jest znane od razu. Ale nie dziewczyny, mającej przed sobą całą przyszłość i mężczyzny z przeszłością, oboje nie wiedzą, iż ich zetknięcie się będzie miało ciąg dalszy. Opowieść często przedstawiana, ale nie zawsze jest ona ukazana jako jeden z wątków, może i główny, lecz wcale nie najważniejszy. Poznając Joannę i Tomasza wiele można założyć z góry, co czynią również bohaterowie, jednakże to co przyniesie życie nie jest już tak oczywiste. W końcu dojrzewanie i uczucia rzadko chodzą utartymi ścieżkami ...
Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria oraz wyd. Telbit
środa, 7 września 2011
Stosik wrześniowo-deszczowy
za to obrodziło w ciekawą lekturę ;)
Arnaldur Indridason - "Głos" wyd. W.A.B.
Mari Jungstedt - "Słodkie lato" wyd. Bellona
Mari Jungstedt - "Umierający dandys" wyd. Bellona
Ingo Schulze - 'Komórka' wyd. W.A.B. i Sztukater
Jack Higgins, Justin Richards - "Celny strzał" wyd. Wilga i Sztukater
Kristin Harmel - "Moje rzymskie wakacje" wyd. Otwarte i Sztukater
Małgorzata Cichalewska - 'Lato Joanny" wyd. Telbit i Sztukater
Robert Muchamore - "Uciekinierzy" wyd. Egmont i Sztukater
Paweł Szlachetko - "Wichrołak" wyd. Muza i Sztukater
Anna Czerwinska - Rydel - 'W poszukiwaniu światła. Opowieść o Marii Skłoowskiej-Curie'
wyd. Bernardinum i Sztukater
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
"Eona. Ostatni Lo
rd Smocze Oko" to kontynuacja historii Eony i innych bohaterów z książki "Eon.Powrót Lustrzanego Smoka" i jak to bywa z drugą częścią udanej opowieści pierwsze pytanie jaki nasuwa się na myśl, jeszcze przed przeczytaniem pierwszych słów, to te czy poziom będzie równie wysoki, a nowe przygody równie mocno zainteresują czytelnika? Jeżeli zaczynamy dopiero zaczyna się znajomość z tą opowieścią to bez obaw o zbyt wiele nawiązań może rozpocząć lekturę, bo odnajduje się w niej od razu.Powrót do Imperium Niebiańskich Smoków nie ma w sobie nic pokojowego i sielankowego. Zamiast pełnego przepychu cesarskiego pałacu i uczt ucieczka przed wrogami. W tej opowieści czytelnicy mają okazję poznać świat poza stolicą i dworem, jego opis ma w sobie równie wiele detali jak krajobrazy z pierwszej części. Drugie spotkanie z Eonem, a raczej teraz już z Eoną, Lordem lub jak kto woli Lady Smocze Oko, zaczyna się burzliwie. Już sama okładka ukazuje główną bohaterkę z mieczami w ruchu i Lustrzanym smokiem w tle, to już nie jest uczeń, to mistrz. Jej tajemnica nie jest bezpieczna, niektórzy już poznali ją i co najważniejsze to co uważała za ograniczenie jest jej sprzymierzeńcem, przynajmniej czasami. Jako kalece przeszkodą było ciało, teraz jest podobnie, nie jest traktowana na równi z mężczyznami, pomimo, że to właśnie ona jest ostatnią nadzieją na powrót starego porządku. Społeczne zasady są odzwierciedleniem tradycyjnego podziału, jednak Lady Smocze Oko nie zamierza poddawać się. Zdaje sobie sprawę, że to od niej zależy zwycięstwo cesarza i znowu jest w podobnie sytuacji jak w pierwszej części - na jej barki spada zadanie, które wydaje się zbyt ciężkie. Ale czy już nie udowodniła, iż posiada siłę potężniejszą od innych? Ma też sojusznika - Lustrzanego Smoka, także wyróżniającego się spośród swoich pobratymców. Wydaje się, że wrogów Eony znamy jeszcze z pierwszej części, ale czy na pewno? Wyjaśnia się także sekret smoczego przymierza z władcą imperium, ale czy ta wiedza pomoże w walce z uzurpatorem czy może stanie się przeszkodą? Jak jedna Lady Smocze Oko, z małą grupą sprzymierzeńców, ma przeciwstawić się ogromnej armii, gdy jej osoba wzbudza kontrowersje i niechęć? I coś jeszcze - Eona nie jest już dzieckiem, wraz z dojrzewaniem i uświadomieniem sobie kim naprawdę jest budzą się nowe, nieznane do tej pory, emocje. A to dopiero początek dalszego ciągu historii, gdzie przeszłość bohaterów ma ścisły związek z ich przyszłością. Kiedyś wydarzyło się już coś podobnego do teraźniejszych wydarzeń, ale co tak naprawdę jest rzeczywistością, a co tylko plotką dopiero trzeba będzie odkryć.
Obie części historii Eony są równie emocjonujące i interesujące, chociaż obie odbywają się w Imperium Niebiańskich Smoków, to każda ma swój niepowtarzalny klimat. Dzięki drugiej częściej poznajemy bliżej bohaterów, ich przeszłość i to co wpływa na ich obecne decyzje. W czasie niepokoju i burz dojrzewają, stając się świadomymi swych zalet i wad. Z jednej strony autorka przedstawia fantastyczny baśniowy świat, mający swe korzenie w orientalnych kulturach, z drugiej strony to uniwersalna historia o walce dobra i zła, ale bez schematycznych postaci, za to z bohaterami, którzy zaskakują w najmniej oczekiwanych momentach. "Sztuka wojny to sztuka oszustwa" tej zasady uczy się Eona i inni, walka wymusza dziwne sojusze i skrywanie prawdy, nawet gdy rani się w ten sposób bliskich sobie ludzi. Także przyjaźń zostaje wystawiona na ciężką próbę gdy dostrzega się w kimś kogoś więcej niż przyjaciela, a jednocześnie trzeba go okłamywać dla jego dobra. Dojrzałość przychodzi niezauważenie, przynosząc ze sobą świadomość, że czasem trzeba dokonać wyboru, nie wiedząc czy zostanie on zrozumiany przez tych, na których nam zależy.
„Eona. Ostatni Lord Smocze Oko” to książka nasycona atmosferą i krajobrazami wschodu, ale nie tylko dla wielbicieli Orientu, ale dla każdego kto lubi książki pozostające w pamięci, od których nie sposób oderwać się od pierwszej do ostatniej strony. Gdzie zaskoczenie jest stałym elementem i nic nie jest takie jakie się wydaje w pierwszej chwili, a wróg i przyjaciel to czasem ta sama osoba.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi DUŻE KA oraz wyd. Telbit
piątek, 29 lipca 2011
Smocza moc
Wbrew tytuło
wi książka ta nie jest kontynuacją, lecz pierwszą częścią dwutomowej powieści. Obraz z okładki intryguje - na pierwszym planie imponujące kły i klęcząca postać oparta o miecz, czy to, zgodnie z tytułem, Eon i to co pozostało ze smoka? Może tak, a może nie, w końcu obwoluta nie zawsze podpowiada dobre skojarzenia, ale czy tak jest przekonujemy się w trakcie czytania. Z postaciami smoków kojarzy mi się średniowiecze i rycerze, których bohaterskie czyny opiewano w eposach, jest oczywiście jeszcze św. Jerzy walczący również z tym mitycznymi stworami, jednak te konotacje tym razem nie są źródłem dla historii autorstwa Alison Goodman. Pisarka sięga całkowicie w innym kierunku - znaku szczęścia, lecz także i wojny czyli smoka orientalnego, azjatyckiego. W takim przypuszczeniu można się utwierdzić już na pierwszych stronach gdy oglądamy rysunek czegoś na kształt chińskiej monety lecz z kierunkami świata, którym przyporządkowano smoczego odpowiednika. Autorka również zaznajamia czytelników z imionami smoków, analogicznymi z nazwami lat w chińskim horoskopie. Ale czy to tylko jedyne zapożyczenie? Ciekawa okładka, równie intrygujący wstęp, a to dopiero parę kartek.Tak naprawdę już w pierwszym rozdziale dowiadujemy się, że Eon to dziewczyna ukrywająca swoją płeć. Tylko jako chłopak może trenować by kiedyś móc zostać wybranym smoczym lordem. Pomimo swoich nadzwyczajnych zdolności nie miałaby nawet szansy na taką naukę gdyby ujawniła kim naprawdę jest. W jej świecie równouprawnienie to nieznane słowo, ale dla wyjątkowego człowieka oznacza to jedno - wbrew temu na co nie ma się wpływu trzeba walczyć o spełnienie marzeń, nawet gdy ciało nie jest sprzymierzeńcem. Jednak nie siła mięśni jest najważniejsza, to co decyduje o sukcesie jest ukryte głęboko w człowieku. Eon jest nadzieją dla wielu ludzi na lepszą przyszłość, tylko jakim kosztem? Zwycięstwo to dopiero początek drogi bohaterów, a nie jej koniec. Wrogowie dopiero się ujawnią, a nabyte umiejętności i wrodzone talenty będą wykorzystane w walce, gdzie przeciwnicy są potężni i nie cofający się przed niczym by osiągnąć swój cel - władzę. Wątek poszukiwania własnej tożsamości splata się z zakulisową, lecz bezpardonową walką o dominację. Są jeszcze sekrety, mniejsze i większe, które sprawiają, że nie sposób odłożyć czytanej historii przed ich wyjaśnieniem. A gdy jedne tajemnice zostają odkryte, pojawiają się kolejne, równie intrygujące i nieprzeniknione aż do momentu odpowiedzi. Smoki i ich Lordowie kryją wiele niewiadomych, co sprawia, że niespodziewane wydarzenia często zaskakują czytelnika. Nawet to co wydawało się znane ujrzane z innej perspektywy staje się niepewne.
Wrażenie z pierwszych stron potwierdziło się, opowieść o Eonie jest silnie osadzona w obyczajowości i klimacie cesarskich Chin oraz Japonii, a także tradycji samurajskiej. Ceremoniał dworski, krajobraz orientalnych ogrodów, pełnych szemrzących strumieni i przewieszonych nad nimi mostków stanowią tło dla przygód Eony. Świat wykreowany przez autorkę tchnie mistycyzmem wschodu, jej bohaterowie wydają się być odzwierciedleniem naszych wyobrażeń o dawnych mieszkańcach państwa środka lub kwitnącej wiśni. Ale to tylko pierwsze wrażenie, bo to nie kalka tradycyjnych obrazów Wschodu, lecz umiejętnie oparcie się na intrygujących kulturach by stworzyć całkiem nowy świat. Jednocześnie jest znajomy i całkowicie nieprzewidywalny, na czytelnika czeka wspaniały kraina orientalnych ogrodów, pełny przepychu cesarski pałac i mroczniejsza strona baśni - walka o władzę i jej przeciwieństwo - obrona tradycji i własnych zasad. "Eon. Powrót Lustrzanego Smoka" to również wspaniała opowieść o przyjaźni, przezwyciężaniu własnych słabości i urzeczywistnianiu marzeń. Jednak nim wszystkie pragnienia spełnią się, jeszcze wiele tajemnic do odkrycia i pojedynków do odbycia, ale to już historia na kolejną niezwykłą opowieść o Eonie, Lordzie Smoczym Oku.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi DUŻE KA oraz wyd. Telbit
środa, 20 lipca 2011
"Jeśli miał wcześniej jakieś imię, dziś go nie pamiętał."
"Thor. Saga Asgard"
Już sam tytuł nasuwa
skojarzenie - skandynawski Bóg piorunów i burz, imię rozpoznawane nawet przez tych, dla których mitologia nordycka jest obca. Jaką historię zawarł autor - Wolfgang Hohlbein na prawie tysiącu stron? Opowieść z gatunku fantasy silnie osadzoną w mitach północnej Europy, takie mogłoby być pierwsze wrażenie, lecz nie do końca słuszne. "Thor" to coś więcej, gdyż nie jest tylko sagą o dawnych bogach. Zaczyna się od tajemnicy i tak samo się kończy, lecz takie słowa są ogromnym niedopowiedzeniem i nawet w ułamku nie oddają tego zawiera książka. Opowiedziana z rozmachem legenda, gdzie to co boskie splata się z tym co ludzkie. Miejscem akcji nie jest Walhalla, ale surowa ziemia skandynawska. Bohaterzy, klimat i akcja splatają się nie w baśń, a raczej gawędę, gdzie granice fantazji i rzeczywistości przenikają się tworząc obraz o herosach i zwykłych śmiertelnikach.
"Jeśli miał wcześniej jakieś imię, dziś go nie pamiętał.
Jeśli miał rodziców, nie potrafił ich sobie przypomnieć.
Jeśli się kiedyś narodził, nie miał pojęcia, kiedy to było."
Od tych słów rozpoczyna się "Thor. Saga Asgard", ich podmiotem jest mężczyzna, który znalazł się w środku burzy śnieżnej gdzieś na mroźnym pustkowiu. O sobie nie wie nic, nie pamięta jak się nazywa, kim jest, co umie, kogo kocha, a kogo nienawidzi. Ludzka carte blanche, bez żadnych zapisów z przeszłości, ale przecież jego życie nie zaczęło się w tej chwili, a może jednak? Dlaczego znalazł się właśnie w tym miejscu i czasie? Może był w tym jakiś zamysł losu, lecz jak na razie ten człowiek ich nie zna. Jedyne co w tym chwili wie, to, że gdzieś z oddali niesione jest wołanie o pomoc. Ten głos splata jego los z rodziną uciekinierów, ratując im życie zyskuje bliskie osoby. Ich wspólna podróż jest ciągłą walką o przetrwanie, podczas której ujawnia się niezwykła siła jednego z bohaterów i jego umiejętność posługiwania się niezwykłym orężem - młotem. Nie tylko ta postać ma swoje tajemnice, także towarzysze chowają sekrety w zanadrzu, sprawiają one, że trzeba opuścić Midgard, krainę, która dała im schronienie przed ścigającymi. Powoli rodzi się pytanie, kto tak naprawdę jest wrogiem? Dlaczego Strażnicy Światła, nazywają wojownika z młotem bratem? I co oznaczają coraz częściej powtarzające się sny, gdzie śniący jest sprawcą zagłady? Przeszłość powoli toruje sobie drogę w pamięci, chociaż może byłoby lepiej by pozostała tylko w sennych koszmarach, a nie była wspomnieniem tego co było i zapowiedzią tego co ma nastąpić. Prawda podobno wyzwala, tylko nie zawsze jej poznanie daje spokój, czasem wręcz burzy to co udało się osiągnąć.
"Thor. Saga Asgard" to nie historia, której przebieg z góry można przewidzieć, chociaż mogłoby się tak wydawać gdyby sądzić tylko po tytule. Zawiera wszystkie elementy składowe nordyckiej legendy - herosa, podróż, spektakularne pojedynki i nawet pojawiają się hełmy z rogami, lecz to nie wszystko. To nie kolejna kopia mitu, ale spojrzenie na legendę z innej perspektywy - bohatera, który wraz z czytelnikiem odkrywa prawdę o sobie i chociaż ten drugi prawie od początku wie kim on jest nie przeszkadza to w śledzeniu jego przygód. Aczkolwiek to nie jedyny wątek, kolejnym motywem jest postrzeganie bogów i ich podobieństwa do ludzi. Walka dobra ze złem też zajmuje ważne miejsce, chociaż żołnierze w tej niekończącej się bitwie noszą różne imiona i nie zawsze można od razu przejrzeć ich grę. Bogowie i śmiertelnicy walczący przeciwko sobie i ze sobą, zmierzch bogów czy koniec świata jaki znali? Odpowiedź znajduje się gdzieś na kartach książki, pomiędzy istotami boskimi i tymi śmiertelnymi, którzy koegzystują w scenerii kamiennych twierdz, polarnych dni i nocy, gdzie przyroda jest równie surowa i magiczna jak mieszkańcy Walhalli. Do ostatniej strony nie można być pewnym zakończenia, a gdy ono następuje czuje się żal, że to już koniec, ale czy na pewno? W końcu sagi mają to do siebie, że składają się z więcej niż jednej części, a w tym przypadku to dobrze wróży.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi DUŻE KA oraz wyd. Telbit
sobota, 9 lipca 2011
czwartek, 7 lipca 2011
Spotkanie ze smokami

Fantastyka jako gatunek literacki jest ostatnio na topie, z tego obszaru jest również "Eon. Powrót Lustrzanego Smoka". Mnie historia Lorda Smoczego Oka spodobała się, a wrażenia z czytaniu w Dużym Ka






