Nowość:
„Stosy kości”
J.D. Kirk
Zło rzadko kiedy uderza na ślepo,
chociaż nie zawsze stoi za nim dopracowany plan. Niekiedy wystarczy okazja,
chwila nieuwagi kogoś innego lub po prostu splot okoliczności, jaki w innej
sytuacji nie przyniósł niczego negatywnego. Jednak w tej konkretnej sytuacji nic
nie działa na rzecz ofiary, co wykorzystuje ten, który zamierza skrzywdzić.
Prosty schemat na pierwszy rzut oka, lecz za tym kryje się dramat…
Zaginięcie dziecka stawia w najwyższej gotowości policję, liczy
się czas, bo odliczanie już się rozpoczęło i trzeba zrobić wszystko by odnaleźć
je jak najszybciej. Starszy komisarz Jack Logan ma doświadczenie w takich
sprawach i osiągnął spektakularne wyniki w ich rozwiązywaniu. Najnowsze
dochodzenie zdaje się stawiać pod znakiem zapytania te dokonania. Łudząco
przypomina porwania zakończone zabójstwami, ale przecież sprawca został ujęty i
to właśnie Logan do tego doprowadził. Zaistniała pomyłka śledcza czy ktoś
naśladuje dawne zbrodnie? Czas ucieka, rodzice są na skraju załamania,
dziennikarze zadają zbyt dużo pytań i żądają odpowiedzi, jakie są jeszcze
nieznane. Presja rośnie z godziny na godzinę, niewygodne myśli pojawiają się
coraz częściej, poszlaki wskazują kilka kierunków dochodzeniowych, ale wciąż nic
nie jest pewne, a wątpliwości są coraz silniejsze. Jednak Jack nie zamierza się
nikomu tłumaczyć, wie, co wydarzyło się kiedyś i o jaką stawkę walczy obecnie.
Tego policjanta nie zatrzyma żadna przeszkoda, potrafi przyznać się do błędu,
nie zawsze wprost, lecz w końcu ważne są intencje, czyż nie? A te przy tym
porwaniu są jasne, będzie zrobione dosłownie wszystko by dziecko wróciło do
domu!
Malownicze szkockie Higlands, pełne
uroku i surowości, wprost stworzone do filmowych kadrów. Tym razem są tłem dla
mrocznego kryminału, rasowego, pełnego ostrych kadrów, w którym nie ma miejsca
na uprzejmości, a w samym centrum jest śledztwo i ofiara, cała reszta jest temu
podporządkowana. Naturalnie to nie wszystko, a jedynie wstęp, mocny i
działający na wyobraźnię tym, co stoi za pierwszymi wydarzeniami, bo niezbitych
faktów na razie znamy, lecz już one same już uruchamiają ciąg
przyczynowo-skutkowy. To drugie stanowi wielką niewiadomą, chociaż zauważamy
pewne poszlaki, chociaż mają dwa oblicza, przeczące sobie nawzajem. Teraz czas
na główną postać, starszy inspektor Jack Logan, jaki widział za dużo i zna
ludzie lepiej od tej gorszej strony niż lepszej, wciąż widzi cień z
przeszłości, jaki nie pozwala mu zamknąć drzwi do niej. Autor coraz mocniej
zaciemnia obraz, pojawiają się znaki zapytania, a wątpliwości jeszcze każą
zastanowić się czy dochodzenie opiera się właściwych założeniach. „Stosy kości”
nie mają czarno-białej fabuły, prostych pytań i łatwych wyborów,
przewidywalność to, coś co nie występuje w tej historii. Pewność rozmowa się w
strugach deszczu, ferowane sądy zdają się być dalekie od prawdy, a jednak
czytelnik wierzy, iż stróż prawa podąża właściwą ścieżką. J.D. Kirk zbudował
sylwetkę postaci z mocnych elementów: intuicji, wiary w siebie, postępowaniu
zgodnie ze swoimi zasadami, silnego indywidualizmu, ale potrafiącego działać w
zespole, gdy zachodzi taka potrzeba. Detektyw jak z kryminału noir, chociaż nie
do końca, ale wpisujący się w jego ramy na indywidualnych prawach Coraz mocniej
wyczuwa się napięcie, atmosfera zagęszcza się i w końcu, kiedy dochodzi do
odsłonięcia finalnego obrazu widzimy jak wszystkie warstwy zazębiły i
równocześnie dostrzegamy, że cień przeszłości nie zniknął i wciąż będzie
obecny, chociaż drzwi do przeszłości zamknęły się.
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz