wtorek, 23 czerwca 2026

Trudna prawda

Nowość:

„Stosy kości”

J.D. Kirk

 

Zło rzadko kiedy uderza na ślepo, chociaż nie zawsze stoi za nim dopracowany plan. Niekiedy wystarczy okazja, chwila nieuwagi kogoś innego lub po prostu splot okoliczności, jaki w innej sytuacji nie przyniósł niczego negatywnego. Jednak w tej konkretnej sytuacji nic nie działa na rzecz ofiary, co wykorzystuje ten, który zamierza skrzywdzić. Prosty schemat na pierwszy rzut oka, lecz za tym kryje się dramat…

 

Zaginięcie dziecka  stawia w najwyższej gotowości policję, liczy się czas, bo odliczanie już się rozpoczęło i trzeba zrobić wszystko by odnaleźć je jak najszybciej. Starszy komisarz Jack Logan ma doświadczenie w takich sprawach i osiągnął spektakularne wyniki w ich rozwiązywaniu. Najnowsze dochodzenie zdaje się stawiać pod znakiem zapytania te dokonania. Łudząco przypomina porwania zakończone zabójstwami, ale przecież sprawca został ujęty i to właśnie Logan do tego doprowadził. Zaistniała pomyłka śledcza czy ktoś naśladuje dawne zbrodnie? Czas ucieka, rodzice są na skraju załamania, dziennikarze zadają zbyt dużo pytań i żądają odpowiedzi, jakie są jeszcze nieznane. Presja rośnie z godziny na godzinę, niewygodne myśli pojawiają się coraz częściej, poszlaki wskazują kilka kierunków dochodzeniowych, ale wciąż nic nie jest pewne, a wątpliwości są coraz silniejsze. Jednak Jack nie zamierza się nikomu tłumaczyć, wie, co wydarzyło się kiedyś i o jaką stawkę walczy obecnie. Tego policjanta nie zatrzyma żadna przeszkoda, potrafi przyznać się do błędu, nie zawsze wprost, lecz w końcu ważne są intencje, czyż nie? A te przy tym porwaniu są jasne, będzie zrobione dosłownie wszystko by dziecko wróciło do domu!

 

Malownicze szkockie Higlands, pełne uroku i surowości, wprost stworzone do filmowych kadrów. Tym razem są tłem dla mrocznego kryminału, rasowego, pełnego ostrych kadrów, w którym nie ma miejsca na uprzejmości, a w samym centrum jest śledztwo i ofiara, cała reszta jest temu podporządkowana. Naturalnie to nie wszystko, a jedynie wstęp, mocny i działający na wyobraźnię tym, co stoi za pierwszymi wydarzeniami, bo niezbitych faktów na razie znamy, lecz już one same już uruchamiają ciąg przyczynowo-skutkowy. To drugie stanowi wielką niewiadomą, chociaż zauważamy pewne poszlaki, chociaż mają dwa oblicza, przeczące sobie nawzajem. Teraz czas na główną postać, starszy inspektor Jack Logan, jaki widział za dużo i zna ludzie lepiej od tej gorszej strony niż lepszej, wciąż widzi cień z przeszłości, jaki nie pozwala mu zamknąć drzwi do niej. Autor coraz mocniej zaciemnia obraz, pojawiają się znaki zapytania, a wątpliwości jeszcze każą zastanowić się czy dochodzenie opiera się właściwych założeniach. „Stosy kości” nie mają czarno-białej fabuły, prostych pytań i łatwych wyborów, przewidywalność to, coś co nie występuje w tej historii. Pewność rozmowa się w strugach deszczu, ferowane sądy zdają się być dalekie od prawdy, a jednak czytelnik wierzy, iż stróż prawa podąża właściwą ścieżką. J.D. Kirk zbudował sylwetkę postaci z mocnych elementów: intuicji, wiary w siebie, postępowaniu zgodnie ze swoimi zasadami, silnego indywidualizmu, ale potrafiącego działać w zespole, gdy zachodzi taka potrzeba. Detektyw jak z kryminału noir, chociaż nie do końca, ale wpisujący się w jego ramy na indywidualnych prawach Coraz mocniej wyczuwa się napięcie, atmosfera zagęszcza się i w końcu, kiedy dochodzi do odsłonięcia finalnego obrazu widzimy jak wszystkie warstwy zazębiły i równocześnie dostrzegamy, że cień przeszłości nie zniknął i wciąż będzie obecny, chociaż drzwi do przeszłości zamknęły się.


Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz