Przedmierowo:
„Wściekły”
Maciej Kaźmierczak
Pewne miejsca skupia pają jak w
soczewce nie światło a mrok. Nie wszyscy to widzą, lecz wielu wyczuwa, jednak
zbyt często brak odważnego, który przeciąłby zmowę milczenia, nawet tę
niepisaną. Po prostu nie kala się własnego gniazda, aż do momentu, kiedy ktoś
mówi dość i zaczyna odsłaniać brudne sekrety, nie patrząc na cenę, jaką
przyjdzie nie tylku mu zapłacić.
Jedno ciało może być przypadkiem, ale
już dwa wskazują na coś więcej niż zwykłe zabójstwa, jeżeli w ogóle tak można
powiedzieć w tak zbrodniczym kontekście. Jeżeli do tego doda się ślady w
postaci cyfr pozostawionych na skórze denatów to już wiadomo, że nie koniec, a
początek. Teodor Okrutny chciałby się mylić, lecz dowody jasno wskazują, z czym
ma do czynienia. Seryjny morderca. W innych okolicznościach zdziwienie
policjanta mogłoby być większe, jednak do takiego punktu na mapie jak Skraj jakoś
to pasuje. Nawet okoliczności zdają się wpisywać w lokalne środowisko. Ofiary
zostały przebite tak jakby ktoś zabijał wampiry. Ktoś urządził sobie polowanie
i nie jest to stwierdzenie na wyrost. Jakby tego mało również w życiu prywatnym
aspiranta nie ma spokoju, a to już wznieca płomień gniewu lub raczej
wściekłości oraz pragnienie zemsty. Jedno z drugim nie zapowiada śledztwa aż
nadto zgodnego z procedurami. Skraj wyzwala w ludziach najczęściej to, co
najgorsze, ale tym razem Okrutny zamierza wymierzyć sprawiedliwą karę, czy
zgodną z prawem? Z pewnością z jego sumieniem! Nikt kto stoi za tymi zbrodniami
nie powinien czuć się bezpiecznie, ale czy zbrodniarz powiedział ostatnie
słowo?
Prawda bywa sekretem, jest także niewygodna, zbyt często wcale nie wyzwala i bywa niejednokrotnie zmanipulowana. Skraj jest miejscem spowitym mrokiem, zdającym oblepiać wszystko i prawie wszystkich, gdzie zło jakoś zdaje się być akceptowalne, oczywiście dopóki nie będzie zbyt widoczne lub nie znajdzie się ten jeden człowiek, który wyłamie się z ogólnie przyjętych zasad. Taki klimat aż się prosi by stać się świadkiem kolejnych zbrodni i Maciej Kaźmierczak doskonale wpisuje je w tło oraz splata z bohaterami. Wyczuwalna sieć zdaje się oplatać każdego, kto przekroczy granice miasta, a śmierć tak jakby wpisywała się w lokalny koloryt. Autor nie oferuje czytelnikom jednej zagadki, zamiast niej jest cały ciąg znaków zapytania, owianych jeszcze mgłą tajemnic, kłamstw sprzed lat i całkiem świeżych. W takim entourage`u zło może zostać zatarte, jednak we „Wściekłym” jest wyraźne i nie daje o sobie zapomnieć oraz odczuwalne. Nawet więcej jest spodziewane, lecz i tak swoją siłą wprawia w zdumienie. Czy w takich okolicznościach sprawiedliwość jest prosta i oczywista? Nie, zawiera w sobie gniew i chęć zemsty, dotkliwej. Pozostaje jeszcze prawo, w końcu ono jest jedną z podstaw śledztwa, lecz czy w Skraju nie nabierze całkiem innego wymiaru?
