sobota, 13 stycznia 2024

Siła korzeni

Nowość:

„Tożsamość”

Nora Roberts

 

Kim jesteśmy? Co nas ukształtowało i wciąż formuje? Przeszłość, a może marzenia? Jedno i drugie mają niesamowita siłę, nie zawsze pozytywną, ale nie da się ukryć jej wpływu na człowieka. Czasem nawet w tym, co najgorsze da się dostrzec jakiś detal, który jest światełkiem w tunelu. Reszta wcale nie przychodzi sama, lecz nawet nikły promyk światła jest wsparciem, bez jakiego trudno ruszyć do przodu.

 

Zło, aż nazbyt często skrywa się pod maskami i na jego prawdziwą twarz nie jesteśmy przygotowani. Morgan Albright miała plan na następne kilka życia rozpisany bardzo dokładnie. Luke Hudson roztrzaskał go w pył, z premedytacją i na zimno. Kobieta wcale nie była lekkomyślna, po prostu jej pech, ale przeżyła, w przeciwieństwie do swojej przyjaciółki Niny. Jak pozbierać się po tym, jak ktoś bezdusznie zniszczył twoją egzystencję? Nie ma na to gotowej recepty. Morgan straciła Aż za dużo, lecz wciąż miała marzenia, tylko jak je urzeczywistnić jeśli zostało się ograbionym z tak wielu rzeczy, w tym tożsamości? Zaciśnięcie zębów i nie oglądanie się za siebie nic nie dadzą, a Luke Hudson wciąż chce ją zniszczyć. Tyle, że nie docenił ofiary, ona nie zamierza poddać się, pragnie spokoju i odbudować życie, jakie zatruło zło. Kto zwycięży? Ten, atakujący z zimną krwią i pozbawia kobiety życia, czy ta, mającą odrobinę szczęścia, która nie pozwala by to strach przejął kontrole nad nią i przyszłością?

 

Znowu to zrobiłam? Oczywiście, że tak. Czy wiedziałam jak się skończy? Mogę tylko kiwnąć głową i szeroko uśmiechnąć się. O czym mówię? O najnowszej książce Nory Roberts. Naprawdę trudno oprzeć się pokusie sięgnięcia po lekturę, nawet jeśli doskonale wie się, iż z pewnością nie zadziała mało magiczne zaklęcie” „jeszcze tylko jeden akapit albo rozdział”. Wiedziałam na co się piszę i nie rozczarowałam się. „Tożsamość” ma wszystko to, co naprawdę lubię w książkach tej pisarki czyli suspens, emocje, niespodzianki i przede wszystkim bohaterów, jacy wbrew wszystkiemu i wszystkim potrafią zawalczyć o swoje szczęście. Mogłoby się wydawać, iż przepis ten jest aż za prosty, by po raz kolejny zagwarantować dobrze spędzony czas z książką. Nic bardziej mylnego, jak najbardziej czas spędzony z tą książka mija niepostrzeżenia, zbyt szybko i z pewnością nie jest to jednokrotna lektura. „ W tożsamości” czytelnik otrzymuje zestaw, w którym jest thriller, duża dawka emocji, prawdziwa walka o przyszłość oraz poszukiwanie korzeni. Składanka wcale nieprzypadkowych elementów, do jakich dorzućmy jeszcze przemyślanie wykreowane postacie i otrzymamy w efekcie końcowym naprawdę wciągającą opowieść. Oczywiście są również dobrze prowadzone dialogi, humor w odpowiednich miejscach oraz odpowiednio dawkowane napięcie. Nora Roberts z każdą następną swoją książką pokazuje, iż nawet do doskonałego wzorca da się jeszcze coś dorzucić i po raz kolejny zaskoczyć czytających.

 

Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję: