Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Douglas Preston. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Douglas Preston. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 października 2016

Wybrzeże zła

"Karmazynowy brzeg"
Douglas Preston
Lincoln Child


Dobry detektyw wśród różnorodnych zagadek umie dostrzec tę, mającą w sobie to nieokreślone "coś", sprawiające, że po prostu trzeba się zająć jej rozwiązaniem. Innym może wydawać się banalna, zbyt prosta lub zwyczajna, ale pod takimi pozorami kryje się intrygująca tajemnica obiecująca śledztwo z niecodziennymi wyzwaniami. Od tego już krok do dochodzenia, w jakim można spodziewać się wiele niespodzianek i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Kradzież wina w małym nadmorskim miasteczku to kaliber przestępstwa, wydający się dla takiego śledczego jak Aloysius Pendergast zbyt mały. Nawet jeśli były to bardzo dobre roczniki, jest to raczej temat w sam raz dla miejscowej policji. Ale wbrew pozorom zainteresował go  własnie en przypadek i to na tyle, by zjawić się w sennym Exmouth. Szybko okazuje się, iż szlachetne trunki to raczej była zasłona dymna, a złodzieje mieli na oku zupełnie inny łup. W piwnicznej wnęce znajdował się ludzki szkielet i to on był właściwym celem. Dlaczego ktoś miałby kraść szczątki, stare i zapomniane, zresztą skąd o tym wiedzieli przestępcy, jeśli nawet właściciel o nich nie wiedział? Kim był człowiek zamurowany w piwnicy? Na te pytanie Pendergast zamierza znaleźć odpowiedzi, pomimo niezbyt ciepłego przyjęcia przez lokalnych stróżów prawa. Atmosfera nieufności, wręcz wrogości, otaczała detektywa i jego towarzyszkę już nie raz, nie takie przeszkody już eliminował na swojej drodze i tym razem także zbytnio nie przejmuje się nimi. Najważniejsze jest teraz śledztwo, wiążące się z wejściem w przeszłość Exmouth, jak się okazuje mroczną i pełną sekretów oraz mającą wpływ na współczesne wydarzenia. Miasteczko skrywa dużo sekretów i być może to one właśnie są motywem brutalnej zbrodni, która właśnie wstrząsnęła mieszkańcami miasteczka. Pendergast nie byłby sobą gdyby nie zainteresował się tym morderstwem, to co odkrywa związane jest z tym zaszło kilkaset lat wcześniej w pobliskim Salem. Tak, chodzi o TO Salem oraz proces czarownic i wszystko co potem zdarzyło się. Exmouth stało się podobno azylem dla ocalonych, lecz jaki to ma związek z kradzieżą winą, kośćmi z piwnicy i niedawnym zabójstwem? Pendergast z pomocą swojej asystentki Constance Greene bada każdy szczegół, nawet taki wydający nieistotny lub w ogóle nie związanym z ostatnimi wypadkami. To co odkrywają rzuca całkiem inne światło i na przeszłość i na teraźniejszość, okazuje się, że zło od wieków ma się dobrze w Exmouth, nie pochodzi ono jednakże z magii i czarów, lecz od ludzi. Pod otoczką mitów kryje się prawda o wiele bardziej przerażająca niż ktokolwiek mógłby przypuszczać jeszcze kilka dni wcześniej.

Coś jeszcze chowa się w nadmorskim krajobrazie, złowrogiego i nieustępliwego. Aloysius Pendergast jest na czyimś celowniku, kto to jest i czego chce? Zagrożenie wisi w powietrzu i tylko kwestia czasu gdy uderzy z całym impetem. Czy uda się w odpowiednim momencie zauważyć nadchodzący cios?

Duet pisarski - Douglas Preston i Lincoln Child już wielokrotnie owocował intrygującymi książkami, a cykl o agencie i detektywie Pendergaście za każdym razem przynosi nietuzinkową lekturę. Tym razem również czytelników czeka spora dawka sensacji podana w gotyckim klimacie Nowej Anglii. Główny bohater jak zawsze wkracza w świat, w którym nie brak tajemnic i sekretów, a przede wszystkim zbrodni. Przeszłość i teraźniejszość przenikają się dając punkt wyjścia dla thrillera w jakim mroczne pragnienia przeplatają się z iluzją i zagadką kryminalną sięgającą bardzo głęboko w ludzką naturę. "Karmazynowy brzeg" to mistrzowska rozgrywka Pendergasta z złem, nawiązująca do wcześniejszych części cyklu, ale będąca także odrębną historią z licznymi niepodziewanymi zwrotami akcji. Autorzy zadbali o odpowiedni poziom napięcia, zwiększając jego poziom z każdym rozdziałem, aż do finału, gdzie triumfuje kolejna tajemnica. Pozostaje jeszcze epilog, gdzie czytający poznają co oznacza grom z jasnego nieba, gdyż Preston i Child ne zadowalają się prostym zakończeniem.


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję:



niedziela, 7 grudnia 2014

Realny mit

"Projekt Kraken" 
Douglas Preston

Atak zamiast wiernego wykonywania poleceń. W ciągu krótszym niż sekunda klęska w miejsce oczekiwanego zwycięstwa. Dlaczego? Odpowiedź warta jest miliardy ...

Czy można wyobrazić sobie jeszcze codzienność bez setek programów komputerowych, dzięki którym funkcjonujemy? Pytamy je o drogę, liczą za nas, czuwają nad naszym bezpieczeństwem, gromadzą informacje, pozwalają na ciągłe i nieograniczone kontakty z innymi ludźmi. Po prostu są tuż obok, wykonując setki tysięcy czynności za ludzi, przyjmowane jako oczywistość, zauważane tylko gdy mają zakłócenia. Stanowią jedynie zbiór zero jedynkowych zapisów, odtwarzają to, co wcześniej zaplanował człowiek, nie są odkrywcze, nie posiadają własnej woli i przede wszystkim umysłu. Melissa Shepperd zna je lepiej niż większość ludzi, jako ich twórczyni doskonale zdaje sobie sprawę jakie mają możliwości. Ale nawet ona nie do końca była świadoma co stworzyła i jaka jest tego siła. Sztuczna inteligencja to już nie wytwór pisarza fantasty, lecz realny twór - myślący podobnie jak my, chociaż czy jakakolwiek maszyna, nawet najbardziej zaawansowana technologicznie, jest w stanie zastąpić ludzki umysł? Na to pytanie genialna programistka musi znaleźć odpowiedź w bardzo krótkim czasie, przeciwko sobie ma wielu, tylko Wyman Ford dostrzega coś więcej. Kto uwierzy w prawdę jeżeli ta wydaje się mniej prawdopodobna niż filmy fantastyczne? 

Reszta recenzji tutaj 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pl

czwartek, 7 lutego 2013

Zdrada czai się wszędzie

"Bez litości"
Douglas Preston
Lincoln Child

Śmierć, podobno jedna z dwóch ostatecznych rzeczy w życiu człowieka, jaka zmienia wiele, a raczej wszystko, szczególnie w życiu najbliższych tego, który odszedł. Ból, rozpacz i żałoba towarzyszą rodzinie i bliskim, czasem towarzyszy im pytanie dlaczego. Kiedy odejście jest niespodziewane i dodatkowo jeszcze wynikiem wypadku brak odpowiedzi, kto jest winny całej sytuacji wątpliwości nie są niczym dziwnym. Kiedy jednak brak odpowiedzi na znaki zapytania lub są one niewystarczające niektórzy rozpoczynają śledztwo na własną rękę. Każdy ślad podejrzenia, niewyjaśniony detal, dziwne okoliczności towarzyszące tragedii, wszystko to może być punktem zaczepienia dla poszukiwań prawdy,ale również dawać złudną nadzieję, że faktycznie brały w niej udział osoby trzecie i to ze złych pobudek. Dla postronnych może wydawać się to niezrozumiałe i niepotrzebne, bo zamiast pójścia do przodu jest kurczowe  trzymanie się czegoś co wydaje się jedynie wymysłem udręczonego żałobą umysłu. Ale gdy ma się przekonanie, że weszło się na właściwą ścieżkę rzadko co może zatrzymać człowieka przed podążaniem nią ...

Aloysius Pendergast ma jasno wytyczony życiowy cel - ujęcie sprawców morderstwa swojej ukochanej żony, wbrew opinii innych, że śmierć kobiety była wynikiem wypadku, tragicznego i niespotykanego, lecz tylko wypadku, a nie zabójstwa. Jednak mężczyzna ma całkowicie inne zdanie i nie cofnie się przed niczym by dotrzeć do prawdy. Sześć lat to dużo czasu by udowodnić swoją tezę lub odkryć jej zaprzeczenie, jednak dla pogrążonego w rozpaczy człowieka to bardzo krótki okres. Jako agent FBI wie o wiele więcej niż przeciętna osoba, a informacje jakie posiada tym bardziej czynią z niego niedowiarka. Pierwsze wrażenie często okazuje się mylne, szczególnie kiedy odkrywa się niepokojące szczegóły, może niedotyczące bezpośrednio sprawy, lecz każące wątpić w oficjalne ustalenia. Powoli okazuje się, że prawda ma wiele twarzy, lecz są one ukryte pod maskami. Pendergast przekonuje się, i to osobiście, że nawet w najbliższym otoczeniu czai się kłamstwo i zdrada. Każdy jego krok musi starannie przemyślany, bo wrogowie czekają tylko na nawet najmniejsze potknięcie by zaatakować z całą swoją siłę. Detale oderwane od siebie zaczynają układać się w całość, jednak ma ona swoje drugie dno i to sięgające w przeszłość,czasy kiedy nie liczono się z człowiekiem, był on jedynie dla innych numerem obozowym. Na tym jeszcze nie koniec, to dopiero początek tego co czeka Aloysiusa, rozpoczynając swoje dochodzenie nie spodziewał się tego co przyniosło. Los przyszykował mu nie lada niespodziankę, a raczej coś większego kalibru, czego nie przewidywały najśmielsze marzenia. Dlaczego ktoś zadał sobie tyle trudu by ukryć przed Aloysiusem Pendergastem coś takiego? Przecież posiada on odpowiednie kontakty i pieniądze, by samemu zająć się tym co zagraża jego najbliższym. Wydaje się, iż odpowiedź kryje się w przeszłości rodziny zmarłej żony, lecz dotrzeć do jej sedna nie jest łatwo, no i komuś nie podobają się poczynania agenta. Czyżby był bliski rozwiązania intrygi, której korzenie sięgają kilkadziesiąt lat  wstecz, a macki wciąż oplatają ludzi? Co faktycznie zdarzyło się sześć lat wcześniej na polowaniu w Afryce?

Duet Preston - Child ma na swoim koncie wiele ciekawych książek, "Bez litości" należy do tej kategorii i to do jej czołówki. Intryga, sensacja, wielkie pieniądze, spisek, przeszłość wpływająca na teraźniejszość, to niektóre elementy wątków tej historii. Autorzy wcale nie śpieszą się z wyjaśnieniem zagadek, za to dokładają czytelnikom kolejne detale do barwnej układanki. Czytelnicy szybko przekonują się, że spodziewać się powinni na pewno jednego - niespodzianek i nagłych zwrotów akcji. Tajemnica,a raczej liczba mnoga tego słowa, to również klucz do tej powieści, gdyż jest obecna ciągle. Nawet wydarzenia wydające się na pierwszy rzut oka na jak najbardziej zwyczajne, posiadają w sobie jej ślad, który wraz z rozwojem akcji staje się coraz bardziej widoczny. "Bez litości" splata w sobie sensację, historię i motyw spisku, czyli wszystko to co wciąga w lekturę i nie pozwala na odłożenie książki aż do momentu gdy zostanie przeczytana ostatnia strona. No, a na dodatek bohater, który nosi w sobie wiele sekretów i rzucający cień podejrzenia, że posiada on wiele twarzy ...


Za możliwość przeczytanie książki    
dziękuję portalowi Duże Ka i wyd. G+J

niedziela, 29 maja 2011

Kosmiczna niespodzianka

"Konfrontacja"
Spokojny wieczór, nagle na niebie pojawia się jasny punkt, w ciągu paru sekund staje się oślepiający. Obserwująca to zjawisko przez teleskop Abbey jest przekonana, że to meteoryt i to  na tyle  duży, iż warty jest odnalezienia, szczególnie gdy dowiaduje się jaką wartość może osiągnąć na aukcji internetowej. Tylko dlaczego "gość z kosmosu" nie spowodował żadnej fali czy też pożaru w chwili zetknięcia z ziemią? Kto mógł zabić szanowanego profesora, w jego własnym domu, nie oszczędzając nawet małego psiaka? Rabunek, zemsta, a może przyczyna leży w pracy naukowca? Przed śmiercią wykradł z instytutu badawczego dysk i przesłał go pocztą do swojego dawnego studenta i współpracownika. Przesyłka dociera do adresata już po śmierci nadawcy, może odkrycie nietypowego promieniowania w kosmosie, które zawiera było przyczyną morderstwa. "Miodowniki" jako kamienie jubilerskie mogłyby zrobić "karierę" na rynku biżuterii, gdyby nie to, że zawierają radioaktywny pierwiastek, a od tego już krok do możliwości zbudowania bomby. Ich źródłem pochodzenia wydaje się być Kambodża, jednak stosunki dyplomatyczne nie pozwalają USA na bezpośrednie działanie. W takim momencie na scenę wkracza, a raczej do Białego Domu zostaje wezwany Wyman Ford, były agent CIA. Jako osoba prywatna może na miejscu przyjrzeć się skąd tak naprawdę pochodzą minerały i jednocześnie w razie wpadki nie rzuci cienia na Stany Zjednoczone. Układ idealny, no prawie - bo Ford może liczyć na pomoc tylko gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem, jednak gdyby powinęła mu się noga ... no w takiej sytuacji będzie musiał liczyć na swoją pomysłowość. Trzy niełączące się wątki, ale jedno jest pewne sprawy łączą się, a powiązania pomiędzy nimi odkryje specjalny wysłannik rządu amerykańskiego. Na razie jednak jego zadanie to "miodowniki".
Początek mocny i podobny do innych książek autora, które czytałam, więc można się spodziewać, że akcja będzie miała szybkie tempo i nader zaskakujące wątki - co w sumie już można poczuć na pierwszych stronach "Konfrontacji". Gra się rozpoczęła, bohaterzy zajęli już swoje miejsca na szachownicy, każdy z nich zrobił swój pierwszy ruch. Jak na razie działają oddzielnie, zajmując się sprawami, które mają im przynieść zyski czy to w postaci pieniędzy czy sławy naukowej lub bezpieczeństwa narodowego.
Przesłany dysk zawiera bardzo interesujące informacje o promieniowaniu, które może mieć wpływ także na życie na Ziemi. Mark Corso widzi w obserwacjach swego nieżyjącego mentora oraz swoich ciekawą anomalię, jaką powinno zająć się w trybie priorytetowym, więc dlaczego jego nowy szef jest niezainteresowany tym tematem? Wręcz zirytowany, że młody naukowiec zajmuje się nim, tak jakby zależało mu na tym by zapomniał o tym co zaobserwował.
Tymczasem Ford zagłębia się w kambodżańską dżunglę by dotrzeć do kopalni gdzie wydobywa się promieniotwórcze minerały.Jej odnalezienie nie jest trudne, chociaż dziwnym wydaje się, że w dobie satelitów szpiegowskich CIA nie namierzyło położenia samodzielnie. Przypadek czy ktoś toczy rozgrywkę, w której były agent jest tylko zasłoną dymną? Jednak Forda nie obowiązują zasady Agencji, a sumienie też mu nie pozwala na pozostawienie okolicznych mieszkańców na pastwę Czerwonych Khmerów, czas więc trochę "wstrząsnąć" miejscem wydobycia.
Mark Corso przedstawia zgromadzone dane na szerszym forum, jednak nikt nie jest nimi zainteresowany, co gorsza wmawia mu się, iż dostrzega to co sam chce zobaczyć. Ważniejsze dla słuchaczy są rutynowe dane, które nic nie wnoszą w badania. Czy można uznać to za przypadek, ignorancję czy może za coś co ma drugie dno, czasem o zabójczym kontekście.
Meteoryt też zostaje odnaleziony, a przynajmniej tak zdaje się Abbey gdy odnajduje krater. Problemem jest tylko to, że to co miała odnaleźć brakuje. Do tego łódź ojca, którą dziewczyna pożyczyła tonie, no i jeszcze trup dawnego kolegi, którego raniła śmiertelnie w obronie własnej.
Trójka bohaterów i trzy wątki, z których tylko jeden wydaje się zakończony się sukcesem. Ale czy na pewno? Coś nie daje spokoju Fordowi, nawet wyjaśnienia jego mocodawców nie zawierają całej prawdy. Jednak wątek meteoru zauważonego przez Abbey i kopalnia minerałów łączą się ze sobą - to co uderzyło w ziemię na obszarze USA odnalazło się w Kambodży. Jak to możliwe? Przebiło Ziemię na wylot ...
Wydaje się, że historia ma swój koniec, ale żyłka detektywistyczna prowadzi Wymana Forda do miasteczka gdzie mieszka Abbey. W ramach odpoczynku chce sprawdzić informacje o pirackim skarbie, którego dziewczyna podobno szukała. Zbyt wiele nieścisłości jest w jej opowieści, a to co zaakceptowała Policja jest zbyt naciąganą teorią według niego. Dwa wątki już się połączyły, ale to dopiero początek. Pozostaje jeszcze Mark Corso wyrzucony z pracy, lecz mający w posiadaniu dysk z odkryciem swego mentora. Nim jednak do niego dotrze Ford zostaje on zamordowany, ale informacje trafia w jego ręce. Od tego momentu akcja przyśpiesza jeszcze bardziej, bo Ci, którym zależy na odzyskaniu dysku traktują zabójstwo jako najszybszy środek dotarcia do celu. Komu zależy na danych zgromadzonych na tym urządzeniu, że nie tylko eliminuje wszystkich, wiedzących o odkryciu, ale także ma wpływ na pracę rządowego instytutu?
Akcja zaczyna wykraczać nie tylko poza USA, ale i samą Ziemię, tajemniczy meteoryt ma związek z Marsem, a dokładniej z jego satelitą. To na nim jest urządzenie, które może być początkiem Armageddonu dla naszej planety. Nadal pozostaje pytanie kto stoi za zabójstwami i zatajaniem prawdy. Nie zawsze gdy nie wiadomo o co chodzi to powodem są pieniądze, czasami są to czyjejś ambicje, a gdy do nich doda się jeszcze chęć udowodnienia wyższości jednej religii nad drugą to przyczyna jest idealna.
"Konfrontacja" to książka z pogranicza literatury fantastyczno-naukowej, sensacyjnej i przygodowej. Z jednej strony meteoryty, Mars i kosmiczna broń, a z drugiej strony samotny bohater, który zawsze jest po właściwej strony barykady , no i nie można zapomnieć o suspensie, który zaczyna się na pierwszych stronach książki i jest obecny do ostatniej strony. Tak jak w innych tytułach autora i przy tym nie można się nudzić, ciągle jest się zaskakiwanym rozwinięciem wątków i tym, kto jest człowiekiem "cienia".

Spoglądając w niebo rzadko się zastanawiamy nad tym co może przynieść nam kosmiczna otchłań, może warto poobserwować ten krajobraz częściej, bo niesie ze sobą wspomnienia milionów lat.


Książka przekazana przez portal Sztukateria 
i wyd. G+J za co Dziękuję