Przedpremierowo:
„Nie pytaj, co się stało”
Katarzyna Michalak
Czasem nie ma się już nic do stracenia, poza sobą i nie widzi się wyjścia z tej sytuacji. Nie ma żadnej przyjaznej duszy, brakuje siły do walki. Zresztą o co walczyć jeśli odniosło się klęskę i jest nadto aż dowodów. Po prostu nie widzi się żadnego światełka w tunelu, bo ostatnie zgasło i nie ma jak nikogo by je zaświecić na nowo.
Kiedy w najgorszym momencie dotychczasowego życia ktoś wyciąga pomocną dłoń nie każdy w nią wierzy. Jednak pokazanie tego, co można osiągnąć dzięki wsparciu oraz cierpliwość potrafią przebić się poprzez nieufność, rany i blizny. Nela, Sandra i Matylda doświadczyły chwil zwątpienia, bólu i przede wszystkim skorzystały z oferty, jaka przyszła w najgorszych dniach, nieoczekiwanej i dającej o sobie znać gdy wszystko inne zawiodło. Ada pomogła, dała nadzieję na więcej niż jedynie spokojniejsze jutro, otoczyła kobiety opieką i dała szansę, jakiej nie oczekiwały i nawet o niej nie marzyły. Czyż nie brzmi to jak bajka? No cóż niekiedy pojawia się rzeczywista dobra wróżka i są te, które mogą uwierzyć w magię dobroci, ale znajdzie się też łyżka dziegciu. Czasem oczekuje się nie tylko wdzięczności, lecz również podporządkowania, a wtedy zamiast tego pierwszego pojawia się gniew, frustracja i poczucie bycia w klatce. Ada z dobrodziejki zmienia się w kogoś, kto wymierza precyzyjną zemstę i to w najmniej spodziewanej chwili tym, którym pomogła. Trzy kobiety otrzymały pomoc, ale czy była ona tak bezinteresowna jak myślały? Już raz utraciły wszystko, teraz znowu muszą stawić czoła temu, co może je zniszczyć. Tym razem nie mają co liczyć na pomoc, chociaż czy na pewno? Dobro ma to do siebie, iż nie zawsze wraca, ale ma również dość nieoczekiwane oblicza…
Trzy listy, bolesne sekrety, kilka
kobiet, jedna śmierć i skutki decyzji o wiele bardziej dalekosiężne niż
ktokolwiek przypuszczał. Zgliszcza egzystencji albo koszt wyborów,
nieoczekiwany i burzący z trudem wypracowaną spokojną rzeczywistość. W tej
historii emocje odgrywają główną rolę, chociaż nie zawsze są na pierwszym
planie, zawsze rzucają bardzo długi cień na bohaterów i ich życie. Jednak „Nie
pytaj, co się stało” to opowieść o przyjaźni, takiej z przeszłością i jak się
okazuje po przejściach, niejednoznacznej oraz specyficznej, wymagającej dużo, można
nawet zbyt wiele, ale przychodzącej wtedy, gdy zło zaczyna triumfować. Tu nie
ma bajki, chociaż jedna z bohaterek zdaje się mieć cechy postaci z tego
gatunku, ale to wrażenie zaczyna być zastępowane przez inne, odwrotne.
Katarzyna Michalak zaskakuje zwrotami akcji oraz kierunkami rozwoju fabuły,
dalekimi od prostych i przewidywalnych. Na światło dzienne zostaje wydobyte to,
co niewygodne, pomijane, dalekie od prostego równania pomocy i wdzięczności za
nią. Autorka odsłania ciemniejszą stronę, o jakiej rzadziej się mówi czyli
sytuacji kiedy za tym pierwszym nie stoi wyłącznie bezinteresowność, a to drugie
staje się długiem do spłacenia z narastającymi odsetkami. Ale byłoby to
uproszczeniem takie podsumowanie, bo tak naprawdę to jeden z wątków, silny,
widoczny, lecz nie jedyny. „Nie pytaj, co się stało” odkrywa przed czytelnikami
skomplikowane relacje nie jedynie pomiędzy kilkoma kobietami, to też historia o
trudnych doświadczeniach, nie do końca zabliźnionych ranach, przyznawaniu się
do błędów i radzeniu sobie z konsekwencjami własnych czynów.
Premiera: 9 września
Za możliwość przeczytania książki

