Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lutego 2017

Rozterki mola książkowego

Przepisu na wydłużenie doby nie znam, jeżeli ktoś ma takowy chętnie go poznam, szczególnie, że ostatnio jeszcze więcej ciekawych lektur pojawia się. Każdy mól książkowy nieraz powtarzał sobie jeszcze jeden rozdział ... i tak do końca książki. A prawdziwy dramat spada na człowieka, gdy siła wyższa (patrz przystanek, na którym trzeba wysiąść) pojawia się w momencie kiedy przerwanie czytania następuje w najbardziej intrygującym momencie książki. Cóż poradzić czasem trzeba przeboleć rozłąkę z wciągającą historią. Na osłodę codziennych rozterek czytelniczych podrzucam kilka tytułów z nowości wydawnictwa Czarna Owca ;)




Urocza historia pewnej sukienki, która niespodziewanie odmieniła życie kilku obcych sobie kobiet.
Wyśniona sukienka połączy ścieżki całego zastępu barwnych postaci, od modelki z amerykańskiego Południa, przez hollywoodzką diwę debiutującą na Broadwayu, po bezrobotną absolwentkę, prowadzącą wyśnione życie w mediach społecznościowych.
Choć kolejne bohaterki noszą ją często tylko przez chwilę, niepostrzeżenie odmienia życie każdej z nich.










Nie stracić siły, motywacji i optymizmu w obliczu trudnych doświadczeń i coraz to nowych wyzwań – czy to w ogóle możliwe? Ciesząca się światowym uznaniem projektantka gier Jane McGonigal udowadnia, że tak. Gdy w 2009 roku doznała poważnego wstrząśnienia mózgu, wydawało się, że to koniec. Dręczyły ją lęki, depresja i myśli samobójcze, nie mogła pracować, a nawet wstać z łóżka. Na szczęście wieloletnie doświadczenia zawodowe nie poszły na marne – McGonigal zmieniła proces dochodzenia do zdrowia w grę budującą psychiczną odporność. Proste ćwiczenia motywacyjne stały się częścią większego projektu, prowadzonego we współpracy z amerykańskim Narodowym Instytutem Zdrowia.
Do tej pory wydawało ci się, że granie w gry to strata czasu? Nic bardziej mylnego! Autorka „Superbetter” przekonuje nas, że taka aktywność zmienia nasze reakcje na stres, wyzwania i ból. Obudzenie w sobie gracza w realnym życiu oznacza uruchomienie zasobów optymizmu, kreatywności, odwagi i determinacji. Gra warta świeczki!
Ćwicz umiejętności gracza ­– zdolność do kontrolowania własnej uwagi, pozyskiwania nowych sojuszników i motywowania samego siebie i zacznij spełniać swoje marzenia.  
Spróbuj, przecież to tylko gra.




"Większość rozwodów jest zbyteczna" - wyrokuje Eva-Maria Zurhorst, która dzięki doświadczeniom zebranym podczas terapii licznych związków doskonale zna frustracje i problemy wielu par. Stanowczo rozprawia się z iluzją, jaką żywi wielu ludzi nieszczęśliwych w swoich związkach, że z następnym partnerem wszystko ułoży się o wiele lepiej. Partnerstwo to według niej wymagająca, lecz opłacalna droga rozwoju dwojga ludzi.
Głęboki związek i miłość są możliwe nawet tam, gdzie zgasł ostatni promyk nadziei. Przytaczając przykłady ze swojej praktyki, wskazuje przyczyny rozczarowania, złości i frustracji pozostałych po pierwszych chwilach szczęścia. Małżeństwo rozpoczyna się dopiero wtedy - twierdzi - gdy partnerzy spadają z "siódmego nieba" do życia codziennego, gdy pojawiają się trudności i wyzwanie: jak zachować tolerancję i szacunek dla człowieka, z którym dzielimy życie.




Narodziny syna Elizabeth i Georgeʼa Warleggana pogłębiają konflikt między Poldarkami a Warlegganami. Kiedy Morwenna Chynoweth, guwernantka syna Elizabeth z pierwszego małżeństwa, zakochuje się w Drakeʼu Carnie, bracie Demelzy, pojawia się nowy punkt zapalny, a rywalizacja i wrogość między Rossem a Georgeʼem wybuchają z nową siłą, nabierając wyjątkowej ostrości.










 "Kato-tata" odsłania tabu, dotyka wrażliwego ciała wykorzystywanego dziecka, które nie szuka nigdzie pomocy a jątrzące rany nie goją się i roznoszą w nieskończoność, również na ciele i duszy dorosłej kobiety. Niechętnie rozmawiamy o molestowaniu dzieci, a już na pewno za wszelką cenę unikamy odnośników do osobistych doświadczeń naszych rozmówców, jakby bojąc się, że niechcący poruszone wspomnienia zaczną cuchnąć. Dlatego tak ważne jest, żeby to dziecko zaczęło krzyczeć, żeby wykrzyczało z siebie tę traumę, poczucie winy i strach. W "Kato-tacie" dziecko właśnie krzyczy, prostym, zwykłym językiem, wypranym z zawiłości literackiego stylu. Dopóki ten niezrozumiały ból siedzi cicho, dziecko będzie nadal cierpieć, choćby miało sto lat.
Jeśli wyobrazimy sobie "Niedole cnoty" Sade`a w połączeniu z "Malowanym ptakiem" Kosińskiego przeniesione na Dolny Śląsk w realia lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych - możemy w przybliżeniu określić "Kato-tatę". Czytając tę książkę schodzimy do piekła i zastanawiamy się ile takich piekieł znajduje się w naszym najbliższym otoczeniu.




Dramatyczna opowieść kobiety molestowanej w dzieciństwie. Kontynuacja bestselleru „Kato-tata”. „Monidło” to dalszy ciąg autentycznych wspomnień autorki przedstawionych w książce „Kato-tata. Nie-pamiętnik”. Jak wpłynęło molestowanie małej dziewczynki przez ojca i horror, jaki przeżyła w rodzinnym domu na jej dorosłe życie? Ile upokorzeń i złego traktowania od męża, teściów, rodziców i innych musiała jeszcze doznać? Historia mrocznego dzieciństwa się powtórzyła, gdyż jak twierdzi Halszka: Ofiara jest zawsze ta sama, tylko kaci się zmieniają.







Opowiadania ze zbioru To co utraciłyśmy w ogniu nie oszczędzają czytelnika – kobiety, które w proteście przeciwko przemocy domowej dobrowolnie wstępują na stosy; uczennica wyrywająca sobie rzęsy i paznokcie; słynny argentyński seryjny morderca z początków XX wieku, objawiający się po blisko stu latach przewodnikowi turystycznemu;  żyjący w internetowym świecie hikikomori, którzy tracą poczucie rzeczywistości; trójka dzieci odwiedzająca opuszczony dom; prokurator próbująca rozwikłać sprawę śmierci dwóch nastolatków, którzy utonęli w zatrutych wodach rzeki Riachuelo. A to tylko fragment bogatej rzeczywistości zarysowanej przez Marianę Enríquez z perspektywy chłodnego obserwatora.
Budzące dreszcze grozy opowieści to tylko jedno oblicze skondensowanej prozy Argentynki. Strach to zaledwie pretekst do zbadania innych kwestii, takich jak poczucie winy, patriarchat czy historia. Horror jest tu próbą opisu codziennej obcości i odchyleń od normy.
Piorunująca mieszanka kobiecego punktu widzenia, południowoamerykańskiego folkloru i naturalistycznych opisów to idealna propozycja zarówno dla miłośników niepokojących tajemnic, jak i niezłomnych tropicieli problemów społecznych.

piątek, 29 lipca 2016

Przeszłość w teraźniejszości

"Czarne liście"
Maja Wolny


Historia kołem się toczy i to nie tylko ta wielka, lecz i ta związana z pojedynczymi ludźmi. Gdzieś ma swój początek i koniec, a pomiędzy tymi dwoma punktami kryje się wiele chwil dramatycznych, małych szczęść i niejeden życiowy zakręt. Rzadko kiedy dostrzega się tę skalę mikro, bo liczy się ogół, nie szczegół, a jednak to właśnie te pojedyncze elementy składają się na całość i tworzą jej portret widziany przez świat.

Weronika Czerny na co dzień zajmuje się przeszłością, wraca do niej, odsłania ją, zbiera jej okruchy i ślady tego co było, lecz już jest zatarte w pamięci społeczeństwa, świadomie bądź nie. Nie pozwala by fakty były zastępowane poprawną polityczno-kulturową wersją wydarzeń. Nie tylko jako historyk spotkała się z wypieraniem prawdy przez zbiorowe zapomnienie. Codziennie spotyka się z pytaniem dlaczego wraca do czegoś co powinno być zostawione w spokoju i nie rozgrzebywane. Wierzy w swoje zadanie, które być może stało się nawet już misją, ma w tym swój osobisty cel, ale nie on się liczy, ważniejsza jest świadomość historyczna i odpowiedzialność za czyny, co nie zawsze spotyka się z przychylnością. Wie co kieruje jej oponentami, lecz czy to wystarczający powód by odwracać oczy od faktów? Czasem Kielce współczesne i te sprzed kilkudziesięciu lat aż tak bardzo się nie różnią. Dziesięcioletnia Laura wychodzi na zajęcia do szkoły i znika, a w Weronice odżywają najboleśniejsze lęki. Co się stało, że jej córka zaginęła i kto za tym stoi? Panika nie pomoże w odnalezieniu dziewczynki, ale w takich momentach rozsądek wydaje się zimny i bezosobowy. Poszlak jest kilka, jedna wydaje się najbardziej prawdopodobna, lecz czy nie jest to zaklinanie brutalnej rzeczywistości? Priorytetem staje się odnalezienie dziecka, jednak świat nie zatrzymał się w miejscu  i Weronika ma na jego scenie do odegrania swoją rolę, bez względu na to co czuje. Biorąc udział w uroczystościach, jakich źródła zna tak dobrze, cofa się sześćdziesiąt pięć lat wstecz. Jeden dzień zadecydował o życiu tak wielu, jak mogło dojść do pogromu? To pytanie ma wiele odpowiedzi, niektóre z nich można dostrzec na zdjęciach Julii Pirotte. Fotografka ujęła w kadrach istotę tragedii, zdjęcia mówią za ofiary, jakie długo nie miały żadnej szansy na ten krok. Historia zatacza koło, fragmenty zaczynają układać się we wzór, rozpoczęty dawno temu, częściowo zaginął on w ludzkiej pamięci, ale Weronika odkrywa jego ukryte urywki. Teraźniejszość splata się z przeszłością, a skrawki nie tak ważne dla całości okazują niezwykle istotne dla jej i Laury losów.

Sekrety potrafią ranić po latach, nawet te wydające się już nimi nie będace wciąż mogą boleśnie uderzać w najwrażliwsze punkty. Czasem człowiek musi wrócić do punktu wyjścia, jeszcze raz zmierzyć się z tym co pozostawiło na nim blizny by w końcu móc zrozumieć motywy nim kierujące i wybaczyć grzechy, które stały się tragicznym dziedzictwem dla kolejnych generacji.

Nic nie dzieje się bez przyczyny, chociaż nie zawsze ją dostrzegamy. Bywa pogrzebana zbyt głęboko by dało się ją zauważyć, ale niekiedy los czy też przypadek sprawia, iż pozornie całkowicie odrębne elementy stają się ogniwami tego samego łańcucha zwanego historią. "Czarne liście" to opowieść w jakiej odgrywa ona pierwszoplanową rolę, jest wciąż obecna, towarzyszy jak cień każdemu wątkowi i każdy z bohaterów jest nią naznaczony, nawet gdy nie jest jej świadomy. Pogrom kielecki w książce Mai Wolny ukazany jest z dokumentalną szczerością, ludzka tragedia nie traci nic w swej wymowie w połączeniu z fikcyjną, ale nietracąca nic na autentyczności, warstwą książki. Autorka przedstawia makro i mikro skalę tego samego dramatu, ale to ten drugi wymiar pozwala dotrzeć do prawdy. Głos zostaje oddany kilku osobom, każda z nich patrzy z innej perspektywy na ten sam ciąg zdarzeń, a na ich punkt widzenia wpływają okoliczności w jakich funkcjonują, osobiste doświadczenia oraz przeszłość, czasem nie do końca znana. Mogłoby się wydawać, że tragedia jaka miała miejsce latem 1946, nie powinna być ukazywana przez pryzmat fabularny, lecz taki sposób ujęcia nie trywializuje faktów, wprost przeciwnie. "Czarne liście" to panorama wielkiej historii widziana oczyma nie zbiorowości, lecz jednostek, która wciąż jeszcze jest niedopowiedziana. 

 Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję:









poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Łabędzi śpiew

"Umierający detektyw"
Leif GW Persson


Jedna chwila może zmienić wszystko, wydawałoby się, że takie hasło jest banalne, ale czasem podsumowuje najlepiej to co ma miejsce w życiu człowieka. Ponad dwadzieścia lat wcześniej taki właśnie moment zaważył na życiu kilku osób, zbieg okoliczności, przypadek, przeznaczenie lub tylko i wyłącznie ludzkie postępowanie sprawiło, że wymiana zdań stała się początkiem dramatu. Potem wydarzenia potoczyły się również niestandardowo, a ich następstwa po raz kolejny nie poszły odpowiednią ścieżką.

Przejście na emeryturę różnie bywa przyjmowane, czasem jest to dramat dla człowieka, bo nagle z dnia na dzień traci się grunt pod nogami, a za znanym zamykają się drzwi, czasem to długo oczekiwany moment, kiedy wreszcie ma się czas na sprawy, które były odkładane na później. Bywa i tak, że zawód nadal jest obecny w życiu, ale na zasadzie przyjacielskich spotkań, pozostaje nostalgia za tym co było, ale widoki na przyszłość są ciekawe, a przeszłość jest tylko okazją do wspomnień. Lars Martin Johansson jest właśnie na takim etapie życia, policyjną odznakę pożegnał, ale wiele jeszcze przed nim, teraz czas na nowe wyzwania ... Jednak planty często ulegają przeobrażeniom, przeznaczenie, przypadek, a może opatrzność boska sprawia, iż założenia ulegają całkowitym zmianom. Ten dzień nie zapowiadał się by miał być inny niże wcześniejsze, po prostu kolejny w emeryckim, acz aktywnym życiu. Przypadkowe rozmowy z dawnymi znajomymi, szybka przekąska i .... nagle nic już nie jest takie jakie było jeszcze kilka minut temu. Tak bywa, że czasem sekundy odmieniają życiowy scenariusz, zrządzenie opatrzności czy też innej nieznanej siły sprawiają, iż dostaje się zadanie, a może przekleństwo, do wypełniania. W jednym miejscu spotykają się ludzie, mogący rzucić światło na tragedię sprzed lat, chociaż to co odkryją wydaje się i tak nie mieć znaczenia w świecie bezdusznych paragrafów. Ale czy powinno się pozostawić bez odpowiedzi znaki zapytania, naznaczone cierpieniem, nawet gdy logika podpowiada, iż będzie to pyrrusowe zwycięstwo? A może to szansa by detektyw mógł zabrać głos w łabędzim śpiewie?

W połowie lat osiemdziesiątych Szwecja żyła morderstwem na tle politycznym, inne informacje musiały ustępować miejsca wiadomościom z postępów dochodzenia numer jeden. W końcu jak często ma się do czynienia z takim wydarzeniem? W natłoku mniej lub bardziej nagłówków i newsów, wzmianka o zaginięciu Yasmine przeszła bez większego echa, podobnie jak dochodzenie w tej sprawie. Po latach zrządzeniem losu ktoś na nowo zainteresował się wydarzeniami z ówczesnego lata, a raczej śledztwu i jego wynikowi. Dlaczego zakończyło się takim, a nie innym rezultatem? Czy po latach można wyciągnąć inne wnioski ze zgromadzonych dowodów? Krok po kroku, wcale nie świeże, lecz bardziej zdeterminowane oko spogląda na to co udało się zdobyć kolegom po fachu.

"Umierający detektyw" to powieść oparta przede wszystkim na śledztwu, a raczej jego ponownej odsłonie po latach. Autor postawił na wyrazistych bohaterów i to oni są motorem akcji, ich zdeterminowanie i przekonanie, że wyjaśnienie sprawy sprzed lat jest możliwe. Dopiero teraz pojawiła się szansa by na nowo ktoś się zainteresował pewnymi letnimi wydarzeniami i właśnie to drugie podejście stanowi oś fabuły. Czytelnik obserwuje krok po kroku postęp w dochodzeniu i detale, które umknęły w przeszłości, czasem drobiazg wydawałoby się nic znaczący staje się momentem przełomowym dla dochodzenia. Śledztwo to motyw główny, wspierają go wątki obyczajowe dotyczące postaci, które na pierwszy rzut oka nie są związane z nim, ale to jedynie złudzenia. Ile razy zdarza się nam powiedzieć "to mnie nie dotyczy", by po chwili zastanowienia stwierdzić, że jednak łączy nas z danym wydarzeniem coś więcej? Podobnie jest i w tej historii, gdzie to co wydaje się odległe oraz przypisywane innym nagle nabiera rysów konkretnej i znanej twarzy. Leif GW Persson ukazał jak toczy się dalej życie osób, będących uczestnikami, mniej lub bardziej zaangażowanymi, w zbrodniczy dramat oraz zadaje pytanie czym jest sprawiedliwość. Czy kara za popełnione przestępstwo może mieć termin, po którym jej wymierzenie jest już nieuprawnione i staje się samosądem? A może wina nie może się przedawnić i niezależnie ile lat minie będzie zawsze aktualna, podobnie jak dokonanie osądu za nią? Kat, ofiara, Temida, trzy elementy połączone cierpieniem, wyrzutami sumienia i poczuciem winy ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Za możliwość przeczytania książki
Dziękuję portalowi Duże Ka
oraz wydawnictwu Czarna Owca