"Zabłąkania"
Książka napisana pod koniec XIX w. i ukazująca ówczesną klasę średnią szwedzkiej stolicy oczyma młodego mężczyzny, a raczej jeszcze chłopca. Wkracza on dopiero w dorosłość, ale jak większość osób w tym wieku uważa się już dojrzałego człowieka, nawet lekko znudzonego i teraźniejszością i przyszłością - zaplanowaną nie tylko przez niego, ale też przez jego rodzinę. Pociąga go życie inne niż wiodą jego rodzice, chociaż jego plany mają go zaprowadzić do takiej właśnie egzystencji. Nie ma w nim buntu wobec rzeczywistości jaka go otacza, nawet korzysta z jej dobrodziejstw. Jego znajomi wydają się być podobni do niego, żyją z dnia na dzień, nie wykazując inicjatywy by coś zmienić. Pierwsze uczucie wprowadza w ich życie coś ekscytującego, chociaż i zakazanego. Jednak czy ta miłość jest prawdziwa czy to może tylko zauroczenie mijające równie szybko jak się pojawiło, szczególnie, że jednocześnie odczuwane do dwóch kobiet? Czy uczucie ukrywane przed światem może przynieść szczęście, nawet gdy jest szczere lub przynajmniej takie się wydaje? Czy poczucie, że robi się coś co może być niezaakceptowane przez otoczenie nie jest ostrzeżeniem, że zauroczenie to będzie wymagało poświęceń, na które nie jest się gotowym? Jedną z kobiet w jego życiu zastępuje inną, chociaż wraca do niej za każdym razem gdy wymarzona oddala się. W pewnym momencie oba romanse kończą się, szczęście okazało się krótkotrwałe. Jego życie wydaje się toczyć w nieznanym kierunku, tak jakby nad nim nie panował i zdawał się na przypadek, może to sprawia brak dojrzałości, a może okoliczności. Podobną ścieżkę wybiera przyjaciel głównego bohatera i jego siostra, oboje podążają śladami bliskich sobie osób nie wiedząc o tym. Co powoduje, że działają na podstawie takiego samego schematu, nawet nie wiedząc o tym - ich wychowanie, otoczenie czy czasy, w których przyszło im żyć?
Cztery pory roku, każda z nich inna, ale są częścią większej całości, podczas ich przemijania jest umieszczona akcja "Zabłąkania". Wiosna przynosi nadzieję i powiew nowości, tak w przyrodzie jak w życiu głównego bohatera powieści -Tomasa Webera. Zaczyna on studia medyczne, wchodzi w świat ludzi dorosłych i poznaje smak pierwszej miłości i to do dwóch kobiet. Wraz z kolejnymi dniami roku jego uczucia zaczynają kwitnąć. Wraz z nastaniem lata to o czym marzył, że wydarzy się w przyszłości, zaczyna spełniać się. Czy jest na to przygotowany? Czy jest na tyle dojrzały za jakiego się uważa? Nie, chociaż tego nie dostrzega. Wraz z nadejściem jesieni to co wydawało się pięknym snem zaczyna znikać, jeszcze są spotkania dwojga zakochanych, ale przypominają ostatnie pogodne dni przed deszczowymi szarugami. Jesień nadchodzi szybko i przynosi osamotnienie, spotęgowane wspomnieniami szczęśliwych dni. Ostatnie ziarna zasiane na początku roku wydają swoje plony wraz z początkiem zimy - są to bardzo gorzkie owoce - zaciągnięte i niespłacone długi, które rzucają cień na wstęp do dojrzałości. Tytułowe "Zabłąkania" to wybory życiowe nie tylko głównego bohatera, ale i osób z jego otoczenia. To co wydaje się słuszną decyzją daje w efekcie niepokój, zdradę, a może pomaga odnaleźć drogę życiową, którą tak łatwo można zgubić, a wrócić do niej jest niezmiernie trudno?
Ostatnie lata XIX w. przyniosły wiele powieści, gdzie życie człowieka jest osią akcji, ukazana są wzloty i upadki, podejmowane wybory, które wpływają na losy nie tylko jednostki. Egzystencjalizm w wydaniu Hjalmar Söderberg nie trwoni niepotrzebnie słów, każde jest starannie dobrane, wydarzenia następujące po sobie są logicznym wynikiem ich poprzedzających sytuacji, lecz nie ma niczego przewidywalnego w nich, są naznaczone cechami bohaterów, którzy są ich źródłem.
To co zostało napisane ponad 100 lat temu nadal pozostaje aktualne. Autor doskonale przedstawił człowieka, jego rozterki, pragnienia i życiowe wybory wszystko to co jest jego udziałem bez względu na czas. Uniwersalność tej historii to przedstawienie ludzkiego zagubienia w życiu, poczucia pustki i straty, niemożności osiągnięcia szczęścia i spełnienia. To pozostaje niezmienne bo jest częścią życia jednostki.
Książka została przekazana przez wydawnictwo KOJRO
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kojro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kojro. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 maja 2011
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Pomiędzy prawem i bezprawiem
"Lit-6"
Thriller ekologiczny, mogłoby się wydawać, że te dwa słowa do siebie nie pasują. Jednak "Lit-6" strona po stronie udowadnia, że świetnie się uzupełniają. W całej książce nie pada słowo "ekologia", jednak przesłanie tego wyrazu można odczytać. Energia atomowa, energia jądrowa, promieniotwórczość, te hasła są już dla nas codziennością - w prasie, telewizji, kinie, literaturze. Rzadko kiedy się nad nimi głębiej zastanawiamy,no może poświęcamy trochę więcej czasu przy okazji kolejnej rocznicy awarii w Czarnobylu lub gdy mówi się o skutkach zrzucenia bomb atomowych pod koniec II wojny światowej. Ostatnie trzęsienia ziemi w Japonii po raz kolejny zburzyły przekonanie, że zapanowaliśmy i nad przyrodą i nad odkryciami naukowymi. Zwolennicy i przeciwnicy energii jądrowej znowu zaczęli debaty "za" i "przeciw". Jednak pozostał jeszcze jeden aspekt wykorzystania "atomu" - jako środka szantażu. Autor wykorzystał właśnie tę ostatnia kwestię łącząc ją z kolejnym zagrożeniem, które też jakoś "oswoiliśmy" - terroryzm. Jednak to tylko początek wątku, w którym jak okazuje się podczas lektury wszystko lub prawie wszystko jest możliwe.
Początkowo wydaje się, że osią akcji będzie kradzież tytułowego litu-6, dokonana w japońskiej firmie w dosyć brutalny sposób, ale to dopiero punkt wyjścia do opowiedzenia o wiele ciekawszej historii. We Francji ginie kilkadziesiąt gramów pierwiastka promieniotwórczego, nie w spektakularny sposób, ale w przeciągu kilku lat "znikają" miligramy - "ziarnko do ziarnka i zbierze się ..." no właśnie zgromadzi się odpowiednia ilość do zbudowania bomby atomowej. Zaskoczenie, iż tak mało potrzeba? No właśnie, nie zdajemy sobie sprawy z zagrożenia jakie w jakiejś mierze sami sobie budujemy. Kolejnym aktem intrygi jest urywek rozmowy zasłyszany przypadkowo przez jednego z gości podczas przyjęcia. Ktoś słyszy słowo "lit-6", ma odpowiednie skojarzenia, nawet wypełnia swój obywatelski obowiązek i zgłasza to odpowiednim służbom, ale nikt nie bierze tego na poważnie, bo i dlaczego? Zagrożenie terroryzmem jest wciąż obecne, ciągle są poszukiwane jego źródła, jednak przecież kilka słów o niczym nie świadczy. Aczkolwiek gdy połączy się kradzież izotopu w Japonii ze słowami usłyszanymi w Stanach Zjednoczonych to całość nabiera złowrogich barw. Machina bezpieczeństwa narodowego powoli rusza, może i początkowo nie zareagowała odpowiednio, lecz gdy nabierze wiatru w żagle nikt nie będzie w stanie jej zatrzymać. Nie będzie się już liczyło dobro jednostki, potem społeczne, a nawet narodów. Przecież w imię walki ze złem można posłużyć się każdym sposobem by potwierdzić słuszność swoich podejrzeń. Dosyć szybko cała intryga wychodzi na jaw, terroryści chcą zdetonować bombę atomową gdzieś w okolicach Manhattanu, co więcej nawet nie musi być tak duża jak można by to sobie wyobrażać, już jej ułamkowa wielkość w porównaniu z tą z Hiroshimy da efekt o wiele potężniejszy. W gęsto zabudowanym i zaludnionym terenie wybuch będzie miał o wiele bardziej tragiczne skutiki niż to zakłada się w warunkach poligonowych, efekt domina ukaże się w pełni. Wszystkie elementy układanki są już na miejscu, obraz wydaje się 100% pewny, niektórym wydaje się on zbyt prawdziwy, a jego części zbyt gładkie, ale pojedyncze głosy nie są brane pod uwagę. Maszyna bezpieczeństwa już nabrała prędkości, ofiary są po obu stronach, jednak najważniejszy cel został osiągnięty, zagrożenie jest już odkryte. Tylko jakim kosztem i czy aby na pewno? Może cała intryga ma zupełnie inne oblicze? Czasem nasza wyobraźnia jest naszym najgorszym wrogiem, nie rzeczywistość, ale to co bierzemy za nią jest groźniejsze dla nas samych.
Thriller ekologiczny, w którym nie występuje słowo ekologia, ale jest obecna gdy bohaterzy widzą zagrożenie dla świata w samych ludziach, nie technologii, tylko w naszych działaniach. "Lit-6" to przede wszystkim ukazanie świata takim, o jakim nie chcemy myśleć, że na prawdę może być realny. Co jest ważniejsze jednostka czy grupa, dobro jednego narodu czy świata, gdzie jest granica w pracy służb wywiadowczych? Sensacja, atmosfera podejrzeń i spisku, ogromna fortuna, polityka, wywiad energia jądrowa, yakuza - to wszystko składa się na książkę Risto Isomaki, gdzie elementy powstałe w wyobraźni autora świetnie współgrają z rzeczywistymi, tworząc historię jak najbardziej prawdopodobną, chociaż raczej nie optymistyczną. Świetnie się czyta ze świadomością, że to fikcja literacka, ale gdy później włączymy telewizję lub inne źródło informacji szybko możemy się przekonać, iż życie, nie po raz pierwszy i na pewno nie ostatni, jest bardziej zaskakujące niż nam się wydaje.
Książka została przekazana przez wydawnictwo KOJRO
Subskrybuj:
Posty (Atom)

