środa, 12 maja 2021

Popełniony grzech

„Uczynkiem i zaniedbaniem”

Mariusz Kanios

 

Podobno co nie zabija człowieka to go wzmacnia, a może umacnia? Pytanie tylko do czego ta siła będzie spożytkowana? Czasem nie zdajemy sobie sprawę gdzie leży źródło tego, co właśnie rozgrywa się na naszych oczach. Nie tak łatwo dostrzec związek tego, co było z tym z czym mamy do czynienia teraz, ale gdy już zauważy się przyczynę, skutek może być już inaczej postrzegany, a od tego już krok by pewne sekrety mogły zostać wyjaśnione.

 

W zaginięciu ważne są pierwsze godziny, wtedy jeszcze potencjalne ślady są świeże, a zaginiony może znajdować się blisko ostatniego miejsca gdzie był widziany. Niestety praktyka nie zawsze pokrywa się z teorią, zwłaszcza jeśli działa się pod presją czasu i wyników. Siedmioletni Szymon znika, nikt nie potrafi powiedzieć gdzie jest dziecko, policja i ochotnicy przeczesują okolice, ale bez jakichkolwiek rezultatów, wszyscy oczekują pozytywnych wyników, tych jednak nie ma. Czy ktoś jest zamieszany w tę sprawę? W takiej sytuacji nie ma miejsca na tajemnice, ale ktoś je ma i nie może ich zdradzić. Jak pogodzić zasady, których nie można złamać z wiedzą, że posiada się wiedzę, jaka jest warta ludzkie życie? Młody ksiądz musi rozstrzygnąć co jest dla niego ważniejsze lub bardziej co powinno być. Co to ma wspólnego z poszukiwaniami małego chłopca? Wbrew pozorom bardzo dużo, lecz śledczy nie są tego świadomi, za to mają pewne podejrzenia. Czy są one słuszne? Dziecka wciąż nie odnaleziono, zwierzchnicy i opinia społeczna żądają sukcesu w dochodzeniu. Może coś nie zostało dostrzeżone? Pytanie tylko co to jest? Nie jest aby za późno by zareagować? Czasem to, co widoczne to jedynie wierzchołek góry złożonej z uczynków i zaniedbań, cała reszta powoli ujawnia swoją obecność. Czy stróże prawa dostrzegą to, czego do tej pory nie zauważano?

 

Recept na dobry kryminał jest tak wiele jak intrygujących historii spod znaku tego gatunku. Mariusz Kanios również ją posiada i pokazuje to na każdym stronie swojej pierwszej książki, w której raczej dostrzega się suspensowy talent, natomiast zapomina się, że to debiut. Co składa się na sukces tej powieści? Nie ma prostej i jednej odpowiedzi na to pytanie, bo każdy rozdział „Uczynkiem i zaniedbaniem” jest nią, lecz liczą się również detale, a tych jest wiele i każdy wnosi coś do intrygi kryminalnej. Na pewno na uwagę zasługuje również łańcuch przyczynowo-skutkowy, nieoczywisty, pełen znaków zapytania i zwrotów w punktach, gdzie wydawałoby się, iż już wszystko wiadomo. Jednak jak czytelnicy przekonują się, że autor do samego końca nie rezygnuje z elementu zaskoczenia i doskonale wie jak, kiedy oraz jakimi środkami go zastosować. Zresztą jest to widoczne w tym jak rozwijają się wątki, ich spodziewany przebieg szybko przekształca się w rozgrywkę pomiędzy czytającymi, bohaterami i twórcą. Z jednej strony zostaje więcej niż poruszony trudny temat, nie zostaje on potraktowany powierzchownie i jedynie jako tło lub ewentualnie punkt wyjścia do historii, lecz zostaje pokazane jego skomplikowane oblicze. Z drugiej toczące się śledztwo odsłania kolejne elementy życiowej układanki. Mariusz Kanios nie ucieka od wymiaru społecznego, lecz nie traci z oczu ani na moment tego, iż „Uczynkiem i zaniedbaniem” jest kryminałem, przechodzącym w odpowiednich chwilach w thriller. Prosta wydawałaby się zagadka okazuje się zbrodniczą spiralą, a sam tytuł okazuje się mieć drugie i nawet trzecie dno.

 

Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję

Autorowi