Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Albatros. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2024

Miłość od pierwszej trumny

Nowość:

„Twoja aż po grób”

Ivy Fairbanks

 

Czasem nazwa może być myląca. Jednak podobno złe dobrego początki lub jakoś tak podobnie. Grunt, by się nie zrażać i dostrzegać pozytywne strony niespodziewanych splotów okoliczności. Te ostatnie bywają naprawdę zaskakujące i prowadzą do niemniej intrygującego ciągu dalszego.

 

Irlandia jest nowym rozdziałem w życiu Lark Thompson oraz ogromną szansą zawodową. Jeśli do tego dodać przytulny domek, to przeprowadzka z Teksasu wydaje się być znakomitym pomysłem. Tyle, że tuż obok nowego miejsca zamieszkania jest zakład pogrzebowy. No cóż bywa i tak, na plus tego sąsiedztwa trzeba zaliczyć właściciela tego przybytku. Callum Flannelly jest przeciwieństwem nowej mieszkanki Galway. Spokojny, cichy i z pewnością raczej nie od razu rzuca się w oczy. Czy przeciwieństwa przyciągają się? Autorka kreskówek i przedsiębiorca pogrzebowy? Dosyć egzotyczne połączenie, lecz przyjaźń, dlaczego by nie? Taka z korzyściami bywa ciekawym rozwiązaniem? No cóż sprawa wcale nie jest taka prosta, w grę wchodzą uczucia, jakie można próbować ignorować na początku, ale również dość niecodzienny zapis w testamencie. Na co więc zdecydują się sąsiedzi? Obok siebie trudno im przejść obojętnie, a w swoim towarzystwie bawią się dobrze. Pozostaje jedynie lub aż kwestia przeszłości, spadkowych zawiłości oraz odwagi, by podążyć za głosem serca nawet, jeśli drodze usłyszy się trochę makabrycznych żartów.

 

Znacie takie książki, które są lekkie, lecz nie błahe? Z kategorii tych, które jednocześnie od samego początku wywołują szeroki uśmiech na twarzy, przy jakich czas biegnie szybko i zanim obejrzycie się poznajecie całą historię, chociaż wcale nie należy do krótkich? „Twoja aż po grób” właśnie jest taką lekturą i na jej poznanie lepiej zarezerwować sobie czas, gdyż trudno jest ją odłożyć. Irlandia. Amerykanka rodem z Teksasu. Właściciel domu pogrzebowego. Humor w ilościach hurtowych. Sąsiedztwo może i mroczne, ale jakie ciekawie. Skrót, wcale nie aż telegraficzny mamy, zresztą, po co się streszczać, jeśli Ivy Fairbanks nie tylko miała dobry pomysł, ale i potrafiła go zrealizować na więcej niż 100%. Komedia romantyczna? Tak i to taka, w jakiej nie brak obydwu motywów, zazębiających się w odpowiednich momentach, bez niepotrzebnego przyśpieszenia. Autorka daje czas czytelnikom na poznanie bohaterów tych głównych, a oprócz tego i tych z drugiego planu, obdarzając ich cechami charakteru, które sprawiają, że szybko zaczynamy odczuwać wrażenie, iż to nasi dobrzy znajomi. Ivy Fairbanks porusza także poważniejsze kwestie, wplatając je w fabułę tak, by były kolejnymi cegiełkami jej fundamentów. „Twoja aż po grób” to książka zapewniająca jednocześnie doskonałą rozrywkę, lecz i skłaniają do refleksji.


            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 

              wyd. Albatros

sobota, 5 października 2024

Dziewczyna z historią

Nowość:

„Dziewczyna z wrzosowisk”

Lucinda Riley

 

Przeszłość rzuca naprawdę długie cienie, sięgają one daleko w przyszłość. Czasem są niezauważalne, lecz wcale nie oznacza, iż nie istnieją. Dostrzegane bywają najczęściej wówczas, gdy może już być za późno by rozjaśnić mrok, jaki za nimi podąża. Towarzyszą mu skrywane rany, chociaż niewidoczne wciąż przynoszące ból i pozwalające złu wciąż triumfować.

 

Życie Leah przypomina bajkę. Piękna, odnosząca ogromne sukcesy modelka, rozpoznawalna, ale jednocześnie rozważna i potrafiąca odróżnić kuszący blichtr od prawdziwej rzeczywistości. A co kryje się za tą fasadą? Nikt nie wie o złamanym sercu i rozterkach oraz cenie, jaką czasem płacą ci nieodporni na iluzję tworzoną przez powodzenie, pieniądze oraz zło. Jako dziecko usłyszała wróżbę, która niekiedy do niej powraca. Czy ma ona odzwierciedlenie w jej życiu? Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy z wydarzeń, jakie pomimo tego, że wydarzyły się kilka dekad wcześniej również mają wpływ na nią i bliskich ludzi. Przeszłość wcale nie jest zamkniętym rozdziałem, wprost przeciwnie nowe akapity piszą się nieustannie. Nawet, jeśli ktoś nie jest ich świadomy i tak stanowi pionek w grze rozgrywanej przez kogoś bezwzględnego. Czy to, co wydarzyło się podczas Drugiej Wojny Światowej może wciąż mieć wpływ na kolejne pokolenia, chociaż one nie zdają sobie sprawy z dawnego zła?

 

Saga rodzinna. Trzy generacja. Kilka rodzin. Niejedno złamane serce. Miłość wystawiana na próbę. Książki Lucindy Riley często wiążą przeszłość i przyszłość tajemniczymi więzami, uwidaczniającymi się nie od razu, lecz odczuwalnymi w ciągu przyczynowo-skutkowym. Nie inaczej jest także w „Dziewczynie z wrzosowisk”, gdzie dwa plany czasowe, odległe od siebie, powoli zazębiają się, lecz to, co najistotniejsze długo pozostaje sekretem, jakiego jako czytelnicy nie jesteśmy do końca świadomi. Pisarka przenosi akcję od malowniczych wrzosowisk jak z „Wichrowych Wzgórz” do gwarnego Londynu, luksusowych rezydencji oraz Nowego Jorku i uroczej Nowej Anglii. Zmieniają się miejsca, czas biegnie do przodu, lecz jedno pozostaje niezmienne – cień przeszłych dramatów, jakich nieświadomi są niektórzy bohaterowie. Pierwszo i drugoplanowe postacie stanowią siłę napędową fabuły, w jakiej splatają się emocjonalne rozterki, wielkie uczucia, rodzinne tajemnice oraz zło, noszące wiele masek i niejedno imię. To ich historie są kolejnymi rozdziałami niezwykłej sagi, rozgrywającej się przez dziesięciolecia, z niejednym zwrotem oraz finałem, w jakim wątki zamykają się, chociaż czy przeznaczenie na pewno powiedziało ostatnie słowo? 



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 

              wyd. Albatros

poniedziałek, 29 lipca 2024

Zatoka sekretów

Nowość:

„Zatoka surferów”

Allie Reynolds

 

 Proste życie, gdzie liczy się jedynie to, co się kocha. Cała reszta to jedynie dodatek pozwalający zająć się tym, co daje satysfakcję. Surfowanie, słońce, woda, piasek, fale. Niby niewiele, ale czy więcej potrzeba do szczęścia? A jeśli to jedynie iluzja, za którą kryje się o wiele bardziej skomplikowana rzeczywistość, mroczniejsza, zagadkowa i niebezpieczniejsza niż się mogłoby wydawać?

 

Kenna i Mikki znają się od lat, są przyjaciółkami, dzielą lub raczej dzieliły tę samą pasję – surfowanie. Trzy lata temu każda z nich poszła swoją drogą. Jedna z nich straciła zbyt dużo i oddzieliła się wysokim murem od tego, co kiedyś kochała. Druga jeszcze głębiej weszła w to, co naprawdę pozwala jej być sobą. Teraz spotykają się ponownie. Czy wciąż rozumieją się tak jak dawniej? Dlaczego właśnie teraz Kenna i Mikki spotykają się? Kiedyś naprawdę były sobie bliskie, teraz mają swoje tajemnice. Może zaproszenie do miejsca, które wydaje się rajem na ziemi pomoże im znowu być tak blisko jak w przeszłości? Zatoka jest miejscem dla ludzi pragnących żyć po swojemu, ale czy tak jest naprawdę? Jakie tajemnice skrywa to miejsce i przede wszystkim surferzy, jacy dla adrenaliny gotowi są naprawdę na wiele? Mikki dostrzega to, co innym zdaje się umykać, ale czy jej przyjaciółka gotowa jest poznać prawdę? Ile przyjdzie im zapłacić za to? Co jeszcze czeka surferów na rajskiej plaży?

 

Co może pójść nie tak w idyllicznych okolicznościach zatoki o turkusowej wodzie, czystym piasku i wspaniałych falach, gdzie nie ma innych ludzi oprócz paczki dobrych znajomych, spędzających czas na surfowaniu? Wszystko, jeśli tylko odrzuci się sielankową iluzję, podtrzymywaną na swoje i innych potrzeby, bo tak jest łatwiej odciąć się od tego, co było i nie myśleć o konsekwencjach swoich czynów. Hermetyczna grupa, rządząca się swoimi prawami, jednocześnie daje poczucie wolności i odbiera ją, kiedy tylko ktoś sprzeciwia się. Brzmi złowróżbnie? Tak właśnie powinno być i to wcale nie samospełniająca się przepowiednia lub doszukiwanie się na siłę zła tam gdzie go nie ma. W „Zatoce surferów” czerwone flagi pojawiają się często, rzadko, kiedy wprost, niekiedy może wydawać się, iż są one na wyrost, by po chwili dojść do wniosku, że „coś” w nich jest i z pewnością, prędzej niż później da o sobie znać. Allie Reynolds buduje klimat niepokoju, spodziewanego zła, lecz czy nadejdzie ono ze spodziewanej strony i co tak naprawdę z sobą przyniesie? No właśnie możemy tworzyć niejeden scenariusz, jednak autorka do samego końca zaskakuje i tak naprawdę kończy fabułę dopiero ostatnią kropką, nie wcześniej. Sielankowy krajobraz, iluzoryczna wolność od norm oraz skomplikowane relacje pomiędzy bohaterami, podszyte sekretami oraz nowo powstałymi tajemnicami i nie zapominajmy o finale, dalekim od tego spodziewanego, pozostawiającym po sobie pytanie, na ile znamy siebie i ludzi, jakich uważamy za przyjaciół?




            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 

              wyd. Albatros

piątek, 24 maja 2024

Zła krew

Nowość:

„Siostry zdrady”

Elizabeth Fremantle

 

Zdrada niejedno ma oblicze, bywa też przypisywana tym, którym do niej daleko. Raz przypiętą łatkę trudno oderwać zwłaszcza, jeśli tak jest łatwiej dla strony rozdającej najważniejsze karty. Pamięć ludzka sięga daleko w przeszłość i w przyszłość oraz zbyt często kładzie się cieniem na życiorysach tych, którzy pragną pozostać niezauważeni.

 

Powinny ogrzewać się w glorii sławy i chwały swoich przodków, jako potomkinie królewskiego rodu. Niestety przeznaczenie sióstr Grey całkowicie odmienne od tego, jakie mogłoby się wydawać jest im należne. Ich siostra i ojciec zostali straceni, one w każdej chwili mogą podzielić ich los, nie mogą uciec z monarszego dworu, czy są jego zakładnikami? Każdy ruch, krok, słowo nie przechodzi bez echa, lecz jednocześnie muszą brać udział w spektaklu, jaki w każdym momencie może być dla nich ostatnim aktem. Katarzyna Grey pragnie kochać i być kochanym, a jej siostra Maria chce być sobą, marzenia obu nie liczą się, bo pada na nie złowrogi cień korony. Jak długo będą potrafiły podążać ścieżką wyznaczoną przez innych? Czy odważą się urzeczywistnić to, czego tak pragną i jaką zapłacą cenę? Tudorowie wszystko podporządkowują tronowi, a siostry Grey co wybiorą? Wiernosć czy zdradę?

 

Szlachetnie urodzone. Uprzywilejowane. Zdradzone. Z królewskiego rodu. Kim były kobiety z rodu Tudorów? Znamy te najsłynniejsze, ich siostry, matki, kuzynki, pozostały tłem, może i barwnym, lecz wciąż tłem. Jaka jest ich herstory? Elizabeth Fremantle oddaje głos tym, których życiorysy są gdzieś pomiędzy wierszami wielkich dziejów, to one są na pierwszym planie, sławne krewne dopełniają ich portrety. Kulisy królewskiego dworu, a przede wszystkim władzy, nie są piękne i wyszywane złotymi głoskami, więcej w nich pokrętnych intryg, mrocznych kolorów, krwawych śladów nie do końca zmytych wylanymi łzami. „Siostry zdrady” są opowieścią, w jakiej prawda historyczna jest tylko częścią większej całości, jaka zbyt często nie jest dostrzegana czyli ludzkiego życia, niedocenianego i traktowanego jako cenę za koronę i władzę. Królewska krew, dla jednych błogosławieństwo, dla drugich przekleństwo, w tej książce jest to pokazane jak na dłoni, jednak autorka nie poprzestaje na tym, w centrum uwagi są kobiety, które mogłyby odegrać pierwsze skrzypce na politycznej scenie, lecz robią dwa kroki do tyłu. Dlaczego? Ktoś inny na ich miejscu czyni odwrotnie i zostaje nagrodzony insygniami władzy, a one zrzekają się tego. W imię czego to czynią? Kim są „Siostry zdrady”? Może odpowiedź zna ktoś, kto obserwuje je znad płótna, na jakim utrwala obrazy, jakie mówią więcej niż powinny, lecz jedynie tym, którzy chcą dostrzec prawdę? Elizabeth Fremantle, ukazując nieoczywiste postacie rodu Tudorów, zwróciła uwagę na zapomniane kobiety, które nie chciały być jedynie wyblakłymi imionami, zapisanymi gdzieś pomiędzy gałęziami, drzewa genealogicznego, żywiącego się ich krwią. lecz z drugiej strony jak mało kto odczuły negatywną stronę swojego pochodzenia.

 



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 
              wyd. Albatros

wtorek, 14 maja 2024

Być innym i nie tylko


„Sixteen souls”

Rosie Talbot

 

Niekiedy dar i przekleństwo dwie strony tej samej monety. Jak żyć, gdy jednocześnie jesteśmy wyróżnieni i nie chcemy takimi być? Udawać, że akceptujemy to, co niezwykłe w nas czy uciekać w zaprzeczenie? Zresztą jak długo da się egzystować w zawieszeniu pomiędzy jednym i drugim? W końcu nadejdzie czas wyboru…

 

Wrócić do żywych to jedno, lecz odnaleźć się pośród nich to już całkiem inna historia. W samym jej środku znajduje się Charlie, zmagający się ze skutkami swojej choroby oraz niespodziewanego daru. Duchy przecież nie istnieją i tak sądzą wszyscy lub prawie wszyscy, a jeden chłopak je widzi, co więcej z niektórymi jest zaprzyjaźniony, lecz to ta przyjemniejsza strona. Mniej przyjemną jest ciągłe dostrzeganie różnorodnych zjaw, nie zawsze przyjaźnie nastawionych oraz ukrywanie nowego zmysłu przed rodziną i znajomymi ze szkoły. Charlie jest także nastolatkiem i nie omijają go uczuciowe zawirowania, a gdyby tego było mało z ulic Yorku znikają duchy. Może nie byłoby to nic dziwnego gdyby nie Sam, który nie ma zamiaru pozostawić tej sprawy samej sobie.  Jeden duch mniej czy więcej nikomu nie robi różnicy, lecz czy na pewno? Jeśli mieszka się w najbardziej nawiedzonym miejscu w Europie i na dodatek widzi się więcej niż inni pozostaje tylko jedno. Od tego już krok by rozpocząć niecodzienne śledztwo i odkryć, że czy jest się żywym czy martwym tak samo jest się zagrożonym, bo przeciwnik nie cofnie się przed niczym by urzeczywistnić swój cel.

 

Jeżeli autor ma pomysł na książkę i jednocześnie potrafi go urzeczywistnić to zbyt duża liczba wykorzystanych motywów nie istnieje. Rosie Albo jest właśnie takim przykładem lub raczej historia, która wyszła spod jej pióra, łącząca kilka tematów nie tylko w spójną całość, lecz przede wszystkim w intrygującą opowieść. Duchy, zabytkowy York, uczuciowe rozterki, tajemnice z przeszłości i te całkiem świeże oraz zagadka, od jakiej rozwiązania zależy istnienie kilkorga przyjaciół, tych żywych jak i umarłych. Brzmi intrygująco? Nawet więcej bym powiedziała, oczywiście po opisie ze skrzydełka okładki można przypuszczać, co nas czeka, ale zapewniam, że i tak dopiero podczas lektury przekonacie, co faktycznie kryje „Sixteen souls”. Z pewnością bohaterowie nie należą do szablonowych i to pod wieloma względami, autorka miała na nich pomysł i wykorzystała go splatając z prawdziwie awanturniczymi przygodami i dodając do tego jeszcze uczuciowe rozterki oraz próby stawienia czoła swojej inności wśród rówieśników. Czy to nie przypomina czysty chaos? Ani na moment nie czuje się tego w czasie lektury, fabuła przemyślana jest w każdym szczególe i ma on do odegrania swoją rolę, w żadnym wypadku nie jest pozostawiony bez połączenia go z innymi. No i oczywiście klimat, jedyny w swoim rodzaju czyli angielskiej mgły, nawiedzonych miejsc, mrocznych cmentarzy oraz przeszłości, jaka wciąż jest odczuwalna.

 

 



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 
              wyd. Albatros

piątek, 5 kwietnia 2024

Gra królowej

Nowość:

„Rozgrywka królowej”

Elizabeth Fremantle

 

Korona na głowie, a w sercu strach. Jedno nieopatrznie rzucone słowo może narazić na śmierć. Naprawdę dużo nie potrzeba by władca wpadł gniew, a wówczas… wówczas wszystko jest możliwe. Nikt nie pomoże, nie wyciągnie pomocnej dłoni, za to niejeden będzie chciał wykorzystać tę sytuację do własnych celów!


Pięć było przed nią. Żon i królowych. Dwie zmarły naturalne, dwie pod katowskim mieczem, jedna przeżyła, lecz żyła z dala od królewskiego dworu. Jaki będzie los Katarzyna Parr? Miała żyć spokojnie jako wdowa i pomóc swojej pasierbicy dobrze wyjść za mąż. Majątek zapewniał jej dostatnią egzystencję z daleka od królewskiego dworu. Tyle, że zwróciła na siebie uwagę kogoś, kto brał to czego zapragnął. Henryk VIII dążył do osiągnięcia celu czasem dosłownie po trupach. Trupach przyjaciół, poddanych i… żon. Co więc czeka Katarzynę kiedy stanie się zachcianką króla? Czy to, iż niejedno dramatyczne wydarzenie już za nią będzie jej zaletą i tarczą przed zagrożeniem? Dworski klimat bywa nieprzewidywalny, zwłaszcza kiedy łaska Henryka aż zbyt często zmienia front. Poprzedniczki pani Parr poznały czym są przywileje i jak łatwo je stracić. Czyżby dwukrotnej wdowie udało się przetrwać u boku coraz bardziej nieobliczalnego króla? Pytanie tylko jakim poświęceniem to okupi… Co z jej marzeniami i pragnieniami? Kiedy będzie mogła je spełnić?

 

Epicka opowieść o kobiecie, która dokonała tego, co pięciu nie udało się. Przeżyła jako małżonka mężczyzny, jaki bezwzględnie dążył by osiągnąć swój cel. Jaką zapłaciła cena za to zwycięstwo i czy w ogóle nim było? „Rozgrywka królowej” w pełni zasługuje na przymiotnik epicka, lecz nie tyle ze względu na opis, a bardziej na wyjątkowość głównej bohaterki i niezwykłego tła na jakim poruszała się. Nie da się ukryć, że napisanie powieści opartej nie tylko na faktach, lecz i wielokrotnie będącej motywem niejednej książki i filmów, jest niełatwym zadaniem. W końcu większość czytelników doskonale orientuje się w wątkach i zakończeniu albo przynajmniej w ogólnym zarysie. Jednak niektórzy twórcy potrafią ukazać na nowo to, co zdawało się już znaną historią i do tej grupy należy właśnie Elizabeth Fremantle. Katarzyna Parr w jej książce nabiera kolorów, mało w niej pomnikowego brązu i zimnego marmuru, w ich miejsce wchodzi kobieta, z przeszłością i po przejściach, mająca za sobą niejedną trudną decyzję. Poznajemy ją w momencie kiedy wydaje się, iż w końcu będzie mogła żyć na własnych zasadach, ale my już wiemy co ją czeka, chociaż czy na pewno? Ona nie jest jedynie szóstą żoną, pióro autorki podkreśla wyrazistość tej postaci, nie jedynie za pomocą oczywistych faktów, lecz używając osobistego punktu widzenia oraz dostrzegając ignorowane zazwyczaj detale. 




            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 
              wyd. Albatros

 

niedziela, 4 lutego 2024

Osobno czy razem?

Nowość:

„Magnolia Parks. 

The Long Way Home”

Jessa Hastings

Czasem marzenia i rzeczywistość wciąż rozmijają się. Pomimo starań i wysiłków zawsze coś staje na drodze do szczęścia. Może trzeba powiedzieć sobie dość i odpuścić? A jeśli to rozwiązanie na chwilę, krótszą lub dłuższą, lecz tak naprawdę niczego nie zmieniające? Co zrobić by zdobyć to, czego pragnie się?

 

Wyjazd do Nowego Jorku przyniósł z sobą dla Magnolii momenty spokoju, chociaż były one nieliczne, lecz z pewnością nie dał zapomnieć o BJ Ballentine`ie. Zresztą druga strona miała czuła tak samo. Jak więc to możliwe, że tych dwoje wytrzymało z dala od siebie rok czasu i nadal nic nie zapowiada, że powrócą do siebie? Upór, ból, wspomnienia, duma? Wszystko razem i każde z osobna. Tych dwoje łączy relacja wymykająca się prostym zasadom i jakimkolwiek innym, logicznym, prawom. Doskonale rozumieją to ich bliscy, ale wiedzą również o łączącym ich uczuciu. Dopóki Magnolię i BJ`a dzielił ocean mogli udawać, iż ułożyli sobie życie, niestety ciężko okłamywać samych siebie gdy znowu obydwoje są w Londynie. Dwanaście miesięcy niewiele zmieniło pomiędzy nimi, tak naprawdę tylko jedno – głośno przyznają - wciąż są w sobie zakochani, jednak nie wracają do siebie. Przeszłości nie da się zmienić, a co z przyszłością? Na to pytanie odpowiedź padła już niejedna i za każdym razem nie była tą właściwą. Czy będą potrafili przestać się ranić i otworzyć drzwi do nowego, życiowego rozdziału?

Magnolia i BJ powracają. Jak zawsze w wielkim stylu i z paparazzi za plecami. Jedyni w swoim rodzaju, wciąż próbujący odpowiedzieć sobie na pytanie czy lepiej będzie im razem czy jednak osobno? Przy okazji wplątują się w kolejne romansowe afery i dramaty, nie zapominając o stylu glamour, który jest dla nich oczywistością o chlebem powszednim. To jednak jedynie wierzchnia warstwa, tak dobrze znana kiedy oglądamy relacje z życia sławnych, bogatych i przede wszystkim znanych. Pod tą kolorową, pełną imprez i bywania, otoczką kryją się ludzie z krwi i kości, poranieni przez innych i samych siebie, niekiedy na własne życzenie, lecz nie zawsze. Jessa Hastings odsłania egzystencję śmietanki towarzyskiej, gdzie fikcyjni bohaterowie oraz znane nazwiska i miejsca tworzą niezwykle barwną oraz skomplikowaną układankę. Na pierwszym miejscu oczywiście są emocje, jakim daleko do spokojnych, umiarkowanych, przewidywalnych. Jedno jest pewne czyli miłość, po przejściach, obciążona przeszłością, pełna oczekiwań i z niejedną blizną. Autorka wskazuje, jak niewiele trzeba by zniszczyć zaufanie, stojące u jej podstawy i jak dużo wysiłku kosztuje odbudowanie go, chociaż jakaś rysa już na zawsze pozostaje. Oczywiście, iż bohaterowie mogą irytować i chciałoby się niejednokrotnie nimi potrząsnąć, ale właśnie swoimi słabościami pokazują jak daleko im do ideału. Oni są zwykłymi ludźmi, poza całym blichtrem, bogactwem, sławą, są równie podatni na zranienie jak reszta, tyle, że to, co u innych odbywa się w ukryciu, u nich w jednej chwili może zostać nagłośnione i upublicznione.

 


 


            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 
              wyd. Albatros