Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Enerlich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Enerlich. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 stycznia 2015

Prowincja pełna uczuć


"Prowincja pełna snów"
Katarzyna Enerlich


Wydaje się, że zbyt często los doświadcza człowieka tym, co złe i raniące. Kiedy wydaje się, iż już najgorsze za nami, po raz wtóry przeznaczenie wtrąca swoje trzy grosze do naszego życia i po raz kolejny ból gości w sercu i przede wszystkim umyśle. Przeszłość zamiast być ostoją szczęśliwych wspomnień coraz bardziej kojarzy się z puszką Pandory i to otwartą nie przez nas, ale przez kogoś innego. Przyszłość jawi się chmurno i mgliście, a teraźniejszość ... teraźniejszość to rana która nie może się zabliźnić i przypomina o tym, co było, lecz zginęło bezpowrotnie, a przynajmniej tak jest odczuwane. Nadchodzi jednak zmiana i nagle spostrzegamy, że znowu wszystko nabiera całkiem innych barw.

Prowincja ma swój czar, rzadko dostrzegany z wielkich miast, sprzyja ziszczaniu się marzeń tych mniejszych i większych, jest także pełna szeptów oraz najlepiej widać gwiazdy na niebie nad nią. Bywa również pełna snów, spokojnych, ale i wprost przeciwnie - niepokojących. Ludmiła doświadczyła już w swoim życiu wiele, wie jak smakuje miłość, i ta do mężczyzny i ta matczyna, poznała siłę przyjaźni i rodzinnego wsparcia, a ostatnio doświadczyła ogromnego bólu i żałoby po jednej z najbliższych osób. Wbrew jednak wszystkiemu radość znowu zagościła i życie obrało nowy kierunek. Kiedy wydaje się, że przeszłość w końcu jest zamkniętym rozdziałem niespodziewane ktoś dopisuje nowe wersy do niego. Nie jest łatwo stanąć twarzą w twarz z kimś, kto jest żywym dowodem niedotrzymania obietnicy, na dodatek jego pojawienie się powoduje, że wspomnienia, dające otuchę w najgorszych momentach, okazują się być po części bolesną iluzją. Miało być całkowicie inaczej - to, co było powinno zostać w pamięci w szufladzie z napisem - miłość i zaufanie, a okazało się, iż tkwią w niej również niespełnione obietnice. Czy można wybaczyć zdradę? Na to pytanie Ludmiła musi sobie odpowiedzieć sama, nie jest to łatwe, szczególnie gdy jednocześnie zawirowania uczuciowe wciągają ją w swoje wiry. Dać się ponieść chwili i znowu pozwolić sobie śnić na jawie, chociaż na chwilę, czy rozpamiętywać to, co było? Trudno jest dostrzec własną samotność kiedy ciągle jest się wśród bliskich sobie ludzi, realizując swoje pasje. Jednak jak długo można być tylko i wyłącznie matką, wdową, synową i oddaną przyjaciółką? Niektórzy mogą stać się kimś więcej niż przyjaciółmi, ale trzeba dać szansę temu co nieśmiało kiełkuje i czeka na okazję by rozkwitnąć. Tylko czas może pokazać czy była to właściwa decyzja ...

Cykl książek Katarzyna Enerlich "Prowincja (...)" to wspaniały ukłon ku miejscom i ludziom, których trudno poznać w codziennej bieganinie. Autorka w swoich książkach splata zwyczajne życie z tajemnicami przeszłości oraz z ... kulinariami. Przy pomocy głównej bohaterki - Ludmiły odkrywa Mazury mniej znane lub w ogóle nieodkryte, schowane gdzieś w gęstych lasach, zagubionych pomiędzy jeziorami wioskach i miasteczkach. Na pierwszym planie są zawsze ludzie, ich doświadczenia i wspomnienia są osnową dla fabuły, łączącej fikcję z zapomnianą historią, tą pisaną przez narody, lecz i jednostki. Najnowsza książka Katarzyny Enerlich - "Prowincja pełna snów" pozwala czytelnikom na ponowne spotkanie się ze znajomymi już postaciami, ale także na poznanie nowych twarzy. Kolejny rozdział życia głównej bohaterki właśnie się rozpoczyna, spełniają się po części jej marzenia, jednak czeka na nią również rozczarowanie i konfrontacja z prawdą - bolesną i burzącą dopiero co odzyskany spokój. Życie toczy się jednak nadal bez względu na ludzkie emocje i pragnienia. "Prowincja pełna snów" to opowieść o ludziach, którzy wiele utracili, lecz umieją dostrzec szansę na nową, życiową, drogę, chociaż nie do końca gotowi na trudności jakie mogą nie nich czekać. Czy poradzą sobie z tym co przeznaczenie dla nich zaplanowało? Odpowiedź znajduje się na stronach opowieści o losach Ludmiły i jej przyjaciół.





Za możliwość przeczytania książki
dziękuję 
portalowi CPA 
wydawnictwu MG





niedziela, 27 lipca 2014

Siła prowincjonalnych szeptów

"Prowincja pełna szeptów"
Katarzyna Enerlich


Prowincja ma wiele twarzy, czasem urzeka magią, czasem krajobrazami skąpanymi w słońcu, pozwala na spełnienie marzeń i kusi nieznanym smakiem. Bywa też pełna szeptów, w które nie zawsze od razu wierzymy, bo jak zaufać temu, co wydaje się nielogiczne i po prostu najzwyklejszym zabobonem? Jednak kiedy wszystko inne zawiedzie dlaczego nie dać szansy nieznanemu lub raczej zapomnianej mądrości przodków?

Nie tak miało być, zamiast bólu i rozpaczy powinna być radość i szczęście. Los, a raczej fatum, napisało całkiem inny scenariusz, nie ma już jego i jej, pozostała ona oraz rana, jaka nie zabliźnia się, a wręcz z każdym dniem powiększa. Jeszcze tak niedawno Ludmiła miała plany, kochała i przede wszystkim była kochana przez mężczyznę, nie tego wyśnionego, lecz z krwi i kości, który dawał poczucie bezpieczeństwa i po prostu miłość. Nagłe odejście, bez pożegnania, przerywa to, co miało trwać latami, w jednej chwili traci się tak wiele, że dopiero kolejne dni i tygodnie uświadamiają ogrom straty. Jak żyć potem? Jak ma wyglądać przyszłość, jeżeli teraźniejszość jest jednym, wielkim, cierpieniem? Jeszcze niedawno Ludmiła nie dzieliła czasu na przed i po, pisała, pielęgnowała ogród, pomagała przyjaciołom i znajomym, a w centrum zainteresowania była kilkuletnia Zosia i Wojtek. Teraz pogrążona jest w bólu, nikt nie umie przebić się przez rozpacz, dobre rady i życzliwi ludzie nie są w stanie pomóc jej. Jak długo można trwać w zawieszeniu pomiędzy tym co było i odeszło a tym, co dopiero będzie? Nie jest łatwo wrócić do rzeczywistości jaka już nigdy nie będzie taka sama, szczególnie, że czekają w niej problemy do rozwiązania. Odciąć się od przeszłości czy z nią w tle budować dalej swoją i bliskich egzystencję? Wspomnienia są jeszcze zbyt świeże by traktować je tylko i wyłącznie w kategoriach albumu przeglądanego od czasu do czasu, ale i nie da się nimi tylko i wyłącznie żyć. Pójść naprzód, to wybiera Ludmiła, jednocześnie okazuje się, że ta droga była brana pod uwagę przez Wojtka, on już nią nie podąży, lecz ona jak najbardziej. Najbliżsi potrzebują ją, Lutka wie o tym doskonale, szepty zrobiły swoje, a może to siła przyjaźni i rodzinnych więzi albo tradycji, która wydawała się jedynie legendą?

Przyszłość rysuje się w coraz to jaśniejszych i barwniejszych kolorach, czas płynie, a miłość okazuje się mieć wiele twarzy. Czasem ta, która wydawała się utracona daje o sobie znak w najmniej spodziewanym momencie, przypomina, że życie ma jeszcze kilka niespodzianek w zanadrzu ...

Była ona i on.
Teraz jest tylko ona.
A później, kto to wie?
Być może ona i ... on.

"Prowincja pełna szeptów" to kolejny tom niezwykłej mazurskiej sagi w jakiej czytelnicy odnajdują nie tylko współczesność, ale i zapomniane dzieje krainy wielkich jezior. Teraźniejszość znowu została spleciona z przeszłością, co dało w efekcie piękną opowieść nie jedynie o uczuciach, lecz o prawdziwych ludziach oraz radzeniu sobie z dramatycznymi chwilami w życiu. Rozpacz po stracie kogoś bliskiego, żałoba doświadczana przez każdego człowieka inaczej i w końcu trudna nauka życia w pojedynkę, chociaż nie w samotności. "Prowincja pełna szeptów" nie jest smutną historią, chociaż śmierć jest jednym z jej wątków, to opowieść o sile rodzinno-przyjacielskich więzi, kolejach ludzkiego losu oraz wyzwaniach jakie okazują się szansą na nowy rozdział w życiu. Nie można tez zapomnieć o kulinarnej stronie książki Katarzyny Enerlich, przepisach jakby od niechcenia umieszczonych w fabule, lecz idealnie z nią komponujących się.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu MG
oraz portalowi:
 
 





sobota, 18 stycznia 2014

Magiczna prowincja

"Prowincja pełna czarów"
Katarzyna Enerlich


Prowincja jest pełna marzeń, tych dużych i małych, które czasem urzeczywistniają się szybko, a czasem dopiero po latach. Na prowincji łatwiej dostrzec gwiazdy na nocnym niebie, bo światła wielkich miast nie odbierają im blasku. Na słońce również inaczej patrzy się z prowincjonalnej perspektywy, bo wydobywa ono smak z tego, co wydaje się zwyczajne, chociaż bywa unikalne. W końcu jest ona pełna czarów, całkiem zwyczajnych, lecz i wyjątkowych. Małe miejscowości mają swój niepowtarzalny urok, ich magia może wydawać się jedynie mitem, ale wielu zaświadczy, że naprawdę istnieje tylko trzeba być otwartym na nią ...

Ludmiła znalazła swoje miejsce, w spokojnej okolicy, otoczona przyjaciółmi i bliskimi żyje w bliskości z naturą i w rytm pór roku. Czas mija szybko, nawet za szybko, szczególnie w odniesieniu do ludzi, dzisiaj są, a jutro ... jutro odchodzą mniej lub bardziej niepostrzeżenie, lecz nieodwracalnie. Z jednymi dane jest się pożegnać, drudzy znikają nagle, pozostawiając po sobie puste miejsce, którego nie da się wypełnić. Szczególnie jesienne dni skłaniają do refleksji nad człowieczym losem, Ludmile towarzyszą one również, przypominając chwile z tymi, z którymi dzieliła swoje radości i smutki. Ale życie biegnie dalej, przeznaczenie stawia na jej drodze osoby, inne od tych jacy odeszli, wydających się mieć w sobie jakąś tajemnicę. Może to jedynie listopadowa atmosfera sprawia, że nowa mieszkanka budzi ciekawość swoją osobą w Lutce, ma ona w sobie coś intrygującego. Mrągowskie i morągowskie okolice kryją jeszcze wiele zagadek, przeszłość niechętnie odkrywa swoje kulisy, dawni mieszkańcy wciąż są obecni i to nie jedynie w pamięci nielicznych. Nie można jednak patrzeć tylko za siebie, teraźniejszość również przynosi niespodzianki i stawia wyzwania,którym trzeba stawić czoła. Co odpowiedzieć na pytanie jakie już nigdy miało paść? Odpowiedź, obojętnie jaka by nie była i tak zmieni to, co wydawało się satysfakcjonujące. Przyszłość zapowiada wiele zmian w życiu Ludmiły i jej bliskich i to wtedy kiedy wszystko wydawało się w końcu biec w oczekiwanym kierunku. Co ona przyniesie?

Mazurska ziemia urzeka nie wyłącznie swoim pięknem, lecz również jest skarbnicą niepowtarzalnych opowieści, będących nie tylko źródłem wiedzy, ale ostrzeżeniem oraz nauką dla kolejnych pokoleń. Czasem okazują się one mieć związek z chwilą obecną o wiele większy niż można by przypuszczać. Dawni mieszkańcy są wciąż obecni, a w każdej legendzie jest więcej niż ziarno prawdy. Ten, kto to dostrzeże, odkryje również sekrety z dawnych lat. Prowincja jest pełna czarów, tylko trzeba chcieć je dostrzec ...

Katarzyna Enerlich w swojej najnowszej książce pozwala czytelnikom na powrót do znanych już bohaterów oraz odkrywanie wraz z nimi kolejnych sekretów Mazurów i ich mieszkańców, tych dawnych i obecnych. Każde kolejna lektura z cyklu, który rozpoczyna się od słowa "Prowincja ..." jest jak spotkanie z przyjaciółmi, upływające zbyt szybko i pozostawiające po sobie niedosyt. Autorka znowu ukazuje zwykłe niezwykłe życie toczące się z daleka od wielkich miast, w rytmie dawno zapomnianym, w jakim ważne są detale, przeszłość i przede wszystkim ludzie. Ci ostatni nigdy do końca nie odchodzą, nawet gdy nie ma już ich wśród bliskich, bądź znajomych, wciąż są obecni w ich pamięci. To, co było również nie zostaje zapomniane, czasem czeka tylko na ponowne odkrycie. Katarzyna Enerlich znowu ukazuje świat, który jest tuż obok, pełen magii i czarów, lecz nie tej z kategorii spektakularnych, ale powszedniej, chociaż rzadko zauważalnej i docenianej.

Dalsze losy Ludmiły i jej najbliższych to wspaniała historia, w jakiej jest śmiech, łzy, miłość, ból. "Prowincja pełna czarów" to gwiazdy, słońce, smak i marzenia, po raz kolejny urzekające swoją magią ...


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi
Czytajmy Polskich Autorów
oraz wyd. MG

 

czwartek, 3 października 2013

Mazurskie opowieści

"Oplątani Mazurami"
Katarzyna Enerlich


Mazury to dla mnie kraina tysiąca jezior, wschodów i zachodów słońca oglądanych z leśnej polany, chwil spędzonych na zabawie i wieczorów spędzanych przy blasku ogniska. Wspomnienia ludzi, dla których mazurska ziemia to o wiele więcej niż kilkanaście dni letniego wypoczynku, mają o wiele ciekawsze i przede wszystkim głębsze barwy. Obraz zawiera wiele elementów, mniejszych i większych, które nie zawsze od razu są zauważane, ale ich obecność dodaje koloru do i tak niezwykłej panoramy.

"Oplątani Mazurami" to kilkanaście opowiadań sięgających do przeszłości, tej bardziej odległej i bliższej, w jakiej splatają się pojedyncze ludzkie losy z dziejową zawieruchą, a to co ich łączy to właśnie tytułowe Mazury. Każda opowieść jest inna i skłania do odmiennych refleksji, bo chociaż poruszane tematy mogą się niekiedy wydawać zwyczajne kryją w sobie więcej niż początkowo wydawało się.

Czasem nie docenia się tego, co wydaje się oczywiste i wiedzą o tym wszyscy, ale prawda zawarta w tych słowach dociera do człowieka najczęściej wtedy, kiedy już zostało zbyt mało czasu, by docenić to, co najważniejsze. Miłość rodziców do dzieci i odwrotność tego uczucia bywa pomijana, spychana na dalszy plan, przecież jest tyle ważniejszych rzeczy jakimi trzeba się zająć. Niektórzy po latach przekonują się o jej sile i co stracili nie chcąc dać szansy sobie i innym jej doświadczenia. Podobnie jest z prawdziwą bliskością pomiędzy ludźmi, ona nie zawsze wynika z więzów rodzinnych, niekiedy toefekt po prostu zwyczajnych gestów, bezinteresownego zainteresowania się kimś, kto potrzebuje pomocy, lecz nie prosi o nią. Ile obietnic zostało danych, ale nie doszło do ich wypełnienia? Ich liczba jest niewiadoma, wiele bywa zapominanych, inne czekają na odpowiednią chwilę by przypomnieć o sobie, jednak czy jeszcze są aktualne? Rozczarowanie i zadane rany wydają się być dobrym powodem by odciąć się od kogoś, szczególnie kiedy druga strona nie przejawia chęci kontaktu. W ten sposób utracić można coś, czego nie jest się świadomym, a co jest czymś cennym - korzenie i dziedzictwo, nie zawsze życie pozwala nadrobić stracony czas.

"Oplątani Mazurami" to zbiór osiemnastu opowiadań, których akcja toczy się na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, tłem dla niej jest mazurska ziemia. Bohaterami są ludzie, jacy na chwilę,dłuższą lub krótszą, zawitali w te okolice, a one już na zawsze pozostały w nich, nawet gdy od lat nie mają już z nimi kontaktu. Starsi, młodsi, kobiety i mężczyźni, dzieci, każdy z nich opowiada swoją historię, unikatową, pełną emocji i skłaniająca do refleksji. Katarzyna Enerlich w opowiadaniach przedstawia świat jaki czasami już odszedł lecz powrót do niego jest możliwy dzięki wspomnieniom i starym fotografiom. Niekiedy można ocalić od zapomnienia to, co przetrwało zawirowania dziejów lub odkryć na nowo co zostało pogrzebane przez ludzką niepamięć. Mazury to nie tylko piękne krajobrazy, ale również ludzie, będący lub są ich mieszkańcami i właśnie w tym miejscu przeżywają smutki i radości.



poniedziałek, 20 maja 2013

Smaki i smaczki prowincji



"Prowincja pełna smaków" 
Katarzyna Enerlich

Prowincja pełna marzeń, gwiazd i słońca, dla jednych miejsce o jakim chcą zapomnieć, a dla drugich dom. Prowincja to nie jedynie zbiór punktów na mapie, lecz również ludzi i ich historii, czasem barwnych i niecodziennych, czasem szarych i zwyczajnych. Prowincja to również smaki i smaczki, nie zawsze jedynie z gatunku tych kulinarnych, lecz także i życiowych. Jedne i drugie są często zapomniane, rozsiane na cztery świata strony przez zawieruchy dziejów i tylko przypadek, albo wcale nie ślepy los, odkrywają je dla kolejnych pokoleń. Prowincja nieraz zaskakuje ukrytym pięknym i tajemnicami oraz opowieścią o nieznanym obliczu bliskich.
Ostatnie lata Ludmiły wcale nie pachniały prowincjonalną nudą, wprost przeciwnie, pełne były zawirowań i zakrętów na życiowej drodze. Kiedy już się wydawało, że ścieżki będą biec prosto, okazywało się, że i tak znajduje się na nich coś lub ktoś, co sprawia, iż ich linia nabierała krzywizn. Jednak za każdym razem wszystkie drogi prowadziły Lutkę i tak do jej prowincjonalnego domu z ogrodem i sąsiadami za płotem. Ale zamiast ciszy i spokoju kolejna niespodzianka czekała, by dać o sobie znać. W końcu czas nie stoi w miejscu tylko wciąż biegnie i przynosi z każdą chwilą coś nowego. Gdy najmniej się tego człowiek spodziewa, przeznaczenie zaskakuje albo czymś nowym, albo tym, co wydawało się już przeszłością, dawną i zapomnianą.
Jeden artykuł z lokalnej gazety może wiele zmienić, co Ludmiła doświadczyła sama na sobie. Kilka zdań przypomniało komuś to, co wydawało się zamkniętym rozdziałem, ale czy będzie dane dopisać do niego coś nowego? Jak może skończyć się spotkanie po latach? A może ktoś inny dokończy tę historię? Ludmile będzie dane nie tylko odkryć nowe smaki, zapomniane przez lata i zachwycające na nowo gości pewnego mazurskiego dworku, lecz również poznać inną twarz bliskiej jej osoby. Przeszłość chociaż odeszła, w jej otoczeniu nadal odgrywa ważną rolę, wciąż jest obecna, bywa nicią zszywającą to, co już było z tym, co jest i co dopiero będzie. Każda pora roku przynosi ze sobą radości i troski, mniejsze i większe, lecz kiedy ma się przy sobie przyjaciół i bratnią duszę łatwiej jest podróżować po życiowych rozdrożach. Los czasem przynosi zakończenie pewnej opowieści, zamiast jej ciągu dalszego, a czasem wprost odwrotnie - zamiast finału kontynuację. Podobnie jest w życiu Ludmiły, w którym miesza się smak słodko - gorzki oraz chwile pełne szczęścia z tymi pełnymi łez i pod znakiem pytania: dlaczego?
Co można odkryć w punkcie gdzie diabeł powinien mówić dobranoc? Sielankę i spokój albo nudę i szarą codzienność? Coś odwrotnego, co umyka w innych miejscach, smak życia i zapachy z przeszłości, które zostały zapomniane, lecz na nowo odkryte znów cieszą kolejną generację.
Katarzyna Enerlich po raz kolejny przenosi czytelników w świat prowincji, pełnej prawdziwego słońca, marzeń, które dają siłę by walczyć o ich spełnienie i gwiazd, jakie wskazują właściwą drogę w życiu. Tym razem prowincjonalny świat odsłania również swoje smaki, oryginalne, przypominające czasem to, co już odeszło, a innym razem pozwalające odkryć w tym co znane, coś niezwykłego. Połączenie kulinarnej strony z tą życiową okazało się nie tylko ciekawym pomysłem, ale przede wszystkim niezwykłą opowieścią, w jakiej apetyt rośnie w miarę czytania na to, co jest serwowane od strony kuchni jak i od strony życia bohaterów. Znane postacie okazują się mieć nieznane oblicza, a prowincja, miejsca gdzie wiele wydarzyło się i wciąż dzieje się coś nowego. Okładka "Prowincji pełnej smaku" zapowiada tylko część tego co czeka czytających, bo uczta kulinarna to jeden z wątków, drugim jest niezwykła opowieść o ludziach i ich życiowych ścieżkach. Blask słońca, magia gwiazd, spełnione marzenia i niezapomniane smaki składają się na prowincję, czekającą na odkrycie.


  Za możliwość przeczytania książki  
dziękuję portalowi

   Czytajmy Polskich Autorów 
oraz wyd. MG




piątek, 12 października 2012

Tajemnica toruńskiej legendy

"Studnia bez dnia"
Katarzyna Enerlich


Przeznaczenie szyje z ludzkich losów prawdziwy patchwork, raz używając materiałów o jasnych i ciepłych barwach, raz biorąc na warsztat ciemne i zimne barwy. Końcowy efekt rzadko kiedy jest przewidywalny, splot różnorodnych faktur i kolorów daje nieprzewidziane wyniki. Wielokrotnie zbieg okoliczności odkrywa to czego nikt nie spodziewa się, tajemnicę, która zmienia wiele lub wszystko. Ból, cierpienie, utrata zaufania, z minuty na minutę przekształcają przyszłość, która wydawała się znana, w całkiem inny obraz, w jakim nie można rozpoznać własnych planów i pragnień. Podobno gdy zamykają się jedne drzwi, inne otwierają się i dają szansę, o jakiej wcześniej nie myślało się. Jak jednak pożegnać to co było, jeżeli zraniło i pozostawiło coś, co przypomina o tym co minęło? Przeszłość i przyszłość, a pomiędzy nimi teraźniejszość, tworzą pejzaż ciągle zmieniający się, wbrew pozorom nawet to co już wydarzyło się może nabrać całkiem innych odcieni.

Jak głosi legenda Martinus Teshner, toruński kupiec, swoim kochankom w prezencie wręczał drogocenne pierścienie. Jeden z nich, szczególnie kosztowny, został przez mężczyznę podarowany pewnej kobiecie, jednak i klejnot i jego ofiarodawca zaginęli. Dawna historia stała się ciekawą opowiastką dla turystów, opowiadaną przez przewodników. Marcelina nigdy nie zwracała uwagi na takie opowieści, w jej życiu przeszłość była obecna, lecz nie w takiej postaci, przypadek jednak sprawił, że postać z zamierzchłych czasów zawitała do jej egzystencji. Splot wydarzeń sprawia, że kobieta zaczyna patrzeć na życie z całkiem innej perspektywy. Co musi się wydarzyć, że w ciągu paru minut zaufanie do drugiego człowieka znika? Rzeczywistość może mieć całkiem inna twarz niż tę, którą myśleliśmy, iż znamy, chociaż pozornie nic się nie zmieniło słońce nadal świeci, ptaki za oknem śpiewają jak co dzień, a świat nawet na chwilę nie zatrzymał się. Można poprzestać na patrzeniu wciąż za siebie albo ... albo pamiętać o tym co miało miejsce i pójść dalej, nie do przodu,lecz w całkiem nowym kierunku. Intuicja czy przeznaczenie, a może po prostu życiowe koleje pomagają podjąć decyzję, odkrywającą nową ścieżkę, z pozoru zwyczajną, ale mającą w zanadrzu parę niespodzianek. Marcelina nie przypuszcza, że praca da jej coś więcej niż tylko pieniądze na utrzymanie. Podobno nic nie zdarza się bez powodu, chociaż nić łącząca przyczynę ze skutkiem jest nie zawsze widoczna.Coś ma miejsce w przeszłości, coś będzie miało w przyszłości, a łączy je jedna osoba, która będąc w odpowiednim momencie i czasie odkrywa to co dla innych było niedostrzegalne. Nie każdy sekret trzeba odsłaniać, czasem ktoś sam go wyjawia, bo wie, że znalazł się człowiek, będący w stanie zrozumieć go.

"Studnie bez dnia" nie jest jedynie książką o zagadce sprzed wieków, nie przedstawia również historii tylko jednej osoby, legenda jest punktem wyjścia dla opowiedzenia o niezwykłej tajemnicy, uczuciach i ludzkim życiu. Tłem dla bohaterów jest Toruń i postacie historyczne, granice pomiędzy faktami, a fikcją nie są wyraźne, zacierają się, co sprawia, że wielowarstwowa fabuła nie pozwala oderwać się czytelnikowi aż nie pozna do końca tego co chce przekazać autorka. Z dawnych uczuć i tych jak najbardziej współczesnych została stworzona intrygująca panorama ludzkich losów, w której są elementy dramatyczne, ale jest również miejsce na przyjaźń, wybaczenie i rozpoczęcie nowego, życiowego rozdziału.


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. MG