Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Otwarte. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lipca 2024

Anglik w Paryżu

„Kelner w Paryżu. 

Co ukrywa stolica smaku”

Edward Chischolm

 

Nie wszystko piękne, co się świeci, ale Paryż w końcu jest miastem światła, glamour i całego tego, przepychu, o jakim marzy aż zbyt wielu. A jaki jest od kuchni albo by być bardziej precyzyjnym od przejścia między wydawką a sala restauracyjną? O tym miejscu z rzadka wspomina się w programach kulinarnych, tak samo jak i kelnerach, ich pomocnikach i całej reszcie zatrudnionych, jacy nie są kucharzami. A szkoda, bo jest równie barwny i jednocześnie pokazujący obraz daleki od tego, co możemy sobie wyobrazić.

 

O czym jest „Kelner w Paryżu. Co ukrywa stolica smaku”? Najprościej byłoby powiedzieć o pracy w zawodzie wspomnianym w tytule, tyle, że byłoby to ogromny niedopowiedzeniem. Można by również podsumować, iż to alternatywne spojrzenie na miasto, jakie jest symbolem elegancji i wyrafinowania, czy to w modzie, czy w tym, co znajduje się na talerzu. Jednak to też jeszcze nie oddawałoby tego, o czym jest ta książka. Autor niezwykle plastycznie przedstawia czytelnikom nie jakiś fikcyjny obraz, lecz subiektywną panoramę miejsca, poznanego nie jedynie od zewnątrz, lecz przede wszystkim od podszewki.  Perspektywa ta jest zupełnie inna i równocześnie doskonale uzupełnia barwny kalejdoskop paryskich widoków. Kolejne rozdziały są niczym filmowe kadry w klimacie nurtu noir oraz realizmu. Autor bez ogródek odziera mit wykwintnych restauracji, lecz nie robi tego w stylu show z programów kulinarnych, lecz od strony ludzi w nich pracujących. To oni tworzą kultowe miejscówki i wzajemnie są przez nie definiowani. Dzięki nim funkcjonują, zachwycają gości i ich podniebienia, lecz rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana, bo składa się z życiorysów, często pogmatwanych, oraz niewidocznej dla klientów wojny podjazdowej, jaka toczy się za tabliczką Privé. „Kelner w Paryżu. Co ukrywa stolica smaku” jest lektura, po jakiej nie grozi nam zgaga, za to w jej trakcie poznajemy paryskie smaki, znane jedynie jej mieszkańcom i głęboko skrywane przed turystami i każdym, kto nie przekracza drzwi kuchennych. Rewolucja rewolucją, a wszystko to, co z sobą przyniosła, kończy się zaraz za tym napisem.                     


                                                                        Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję 

 

niedziela, 22 stycznia 2023

Początek końca

Przedpremierowo:

„Łowcy skór”

Tomasz Patora

Afera, skandal, korupcja. Trzy słowa, które ponad dwie dekady temu były stale obecne w gazetach, telewizji, radiu. „Łowcy skór”. Dzisiaj nie wszyscy od razu kojarzą te czołówki i paski w różnorodnych telewizyjnych dziennikach. Jednak coś, gdzieś, ktoś słyszał, czytał, widział. Po tylu latach sprawa ta wciąż budzi emocji. Dlaczego? Czas minął, jednak pozostali skrzywdzeni ludzi i historia, z jakiej nie wyciągnięto wszystkich wniosków.

 

Anonim uruchomił lawinę, dramatycznych informacji, jakie mogłoby się wydawać nierealne gdyby nie trafił do dziennikarzy, jacy zajmowali się dziennikarskimi śledztwami. Został potraktowany poważnie, zwłaszcza, że jego adresaci co nieco już poznali funeralny biznes przy okazji pracy nad innymi artykułami. Nieprawidłowości nie były aż taką tajemnicą jak mogłoby się wydawać, lecz to, o czym pisał nieznany autor przekraczało wszystko, o czym nieoficjalnie wiedziano. Ruszyło śledztwo, poszukiwania informatorów i przede wszystkim prawdy o tym, co miało i ma miejsce. Ale to dopiero początek, im dalej tym więcej relacji, dowodów i przede wszystkim śladów, mówiących o realiach, dalekich od tych branych za niepodważalną oczywistość. Śmierć zamiast życia, cenniejsza, zmonetyzowana i licząca się bardziej przez tych, którzy powinny stać na straży tego pierwszego. System jaki powstał działał sprawnie i to wcale nie krótko, jak mogłoby się wydawać.  Dlaczego tak długo udawało mu się trwać i nawet zataczać coraz szersze kręgi? Znieczulica? Strach? Korzyści? Obojętność? Wszystko naraz i wcale nie po trochu.

 

Czas mija, niektóre pytania pozostają bez odpowiedzi, na inne dopiero teraz zostają udzielone odpowiedzi, uzupełniają to, co już wiadomo i ujawniają nowe fragmenty prawdy. Trudnej i dla wielu niewygodnej. Tomasz Patora wraca do tematu, jakim żyliśmy dwadzieścia lat temu. Nie przebrzmiał, nie wydaje się wyblakły, wciąż poraża i warty przypomnienia. Analizując zgromadzone fakty, wyniki oficjalnego śledztwa oraz nieujawnione informacje uzupełniają obraz korupcyjnego i zabójczego układu, tak, iż staje się on jeszcze pełniejszy. Jak mógł on powstać i to na taką skalę? Rozdział po rozdziale lub raczej relacja po relacji, zeznanie po zeznaniu, rozmowa po rozmowie, czytelnik zapoznaje się z zaistniałymi powiązaniami, tworzącymi sieć, działającą niezwykle skutecznie i zbyt długo bezkarnie. „Łowcy skór” nie są fabularnym zapisem, ale przedstawieniem rzeczywistych wydarzeń, nie dziejących się gdzieś daleko, za granicą, lecz blisko nas, na oczach społeczeństwa. Tego nie wymyślili scenarzyści czy pisarze. Autentyczne sytuacje, potwierdzone przez świadków, nie jednostkowe, powtarzające się. Tomasz Patora odsłania oś procederu, przypomina to, o czym zdążyliśmy zapomnieć i nie było podane do ogólnej wiadomości. Jak mogło do tego dojść i trwać tak długo?

  


PREMIERA:

25 stycznia

 

Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję 

 

sobota, 15 października 2022

Pani siebie

Nowość:

„Pani Labiryntu”

 Magdalena Knedler

Mity tworzą ludzie i wydarzenia, w których biorą udział. Z biegiem lat obrastają legendą jak bluszczem, ale prawda wciąż w nich jest, ale dostrzegają ją nieliczni. Fragment po fragmencie układają z niej obraz tego, co wydarzyło się w przeszłości i co wcale nie zostało zapomniane. Nie wygładzają ostrych krawędzi, nie ukrywają niewygodnych kawałków historii, nie odwracają głowy od niewygodnych faktów, stawiają im czoła i wyciągają wnioski, a potem rzucają wyzwanie przeznaczeniu …

 

Królewska krew niesie z sobą zobowiązania, lecz niektórzy rozumieją je inaczej niż to jest w zwyczaju. Ariadna, córka króla Minosa, odczuwa więcej i inaczej niż jej otoczenie. To, co dla wielu jest tabu ona pragnie poznać i  nie zniechęca się jeśli nie od razu otrzymuje informację. Jednak czy to przystoi księżniczce? Potomkini okrutnego władcy, jaki nie waha się posyłać na śmierć ludzi i kontroluje potwora, powinna wiedzieć co grozi temu, kto ośmiela się głośno przeciwstawiać komuś jego pokroju. Jednak ona nie jest nikim, ale dziewczyną, kobietą, która zdobyła wiedzę, lecz czy nie zawaha się ją użyć? Tajemniczy labirynt pod pałacem jest miejsce bez powrotu, kto wejdzie do niego już nie powróci.  Jednak Ariadna nie jest ofiarą i tym kim chce ją widzieć Minos. Tam gdzie zbyt wielu poddaje się, ona buntuje się, ale czy dzieło Dedala nie pokona jej? Zło ma ogromną siłę, tak wielu mu uległo, lecz księżniczka podąża drogą, jaką wybierają nieliczni czy i tym razem doprowadzi ją do celu? Jaka jest prawdziwa historia tej, która buntuje się przeciwko okrucieństwu, niesprawiedliwości i cierpieniu?

 

Kto nie zna mitu o labiryncie, Ariadnie, królu Minosie, Tezeuszu i Minotaurze? Nawet jeśli szczegóły zatarły się nam w pamięci główny motyw jest znany. A jakby tak spojrzeć z punktu widzenia innego niż to się utarło? Magdalena Knedler oddała głos kreteńskiej księżniczce, ale nie tej mitycznej, a realnemu człowiekowi, nie ukrytemu pod legendą, lecz gdy dopiero ona zaczyna się tworzyć. „Pani Labiryntu” nie jest prostym retellingiem, to książka o wiele bardziej złożona, czego oczywiście oczekuje się po samej pisarce, lecz w tym konkretnym przypadku zostają one spełnione naprawdę wirtuozersko. Ta historia sięga głęboko i jest prawdziwym trzęsieniem ziemi, nie tylko w przenośni, z mitycznych ruin na naszych oczach odbudowuje się niezwykła mozaika losów nie legendarnych postaci, ale ludzi z krwi i kości, ukształtowanych przez wydarzenia, w jakich brali udział. Bohaterowie nie są marionetkami w rękach bogów lub tych, którzy uważają się im równi, niejednokrotnie zaskoczą nas podczas lektury, nie pozwolą byśmy zamknęli ich ponownie w ramę mitu, gdzie znowu staną się jednowymiarowi, przewidywalni, przerysowani lub zbyt eteryczni, by zostali docenieni. To nowa opowieść o ty, co jedynie wydawało się nam znany. „Pani Labiryntu” to herstory, jej historią, historią Ariadny i wszystkich tych z kim połączy ją nie tyle nieobliczalny los ile wybory, jakich dokona. A co z Minosem, Tezeuszem i Minotaurem? Ich postacie wcale nie pozostały zapomniane, odgrywają swoje role, ale także wyszli poza klasyczną kanwę. W każdym z bohaterów dostrzegamy źródło fragmentu ich legendy, lecz nie z perspektywy do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni. Magdalena Knedler mistrzowsko zinterpretowała antyczny przekaz, zwracając uwagę czytelnika na detale, które raz zauważone nie pozwolą na już spojrzeć w utarty sposób na to podanie.

 

 

 

Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję 

 

 

niedziela, 18 września 2022

Zdrada. Kłamstwo. Grzech. Tron

Przedpremierowo:

„Tron we krwi. Grzech”

Jolanta Maria Kaleta

 

Grzechy dziadów, grzechy rodziców, grzechy nas samych, kiedyś dojdą do głosu, do tego czasu kładą się cieniem na wszystkich i wszystkim, ledwie dostrzegalnym, ale wciąż obecnym. Jeden grzech rodzi drugi, a ten następny, kolejne ogniwa niegodziwego łańcucha wydłużają go jednocześnie coraz ciaśniej oplatając jego autorów. Czy znajdzie się ktoś odważny, kto przetnie go i nie pozwoli by znowu powstał?

 

Umarł król, niech żyje … Władza obiecana wcale nie musi stać się faktem i trafić do rąk obiecanemu. Książę Włodzisław dobrze zna siłę swoich wrogów i zdaje sobie sprawę, że nie cofną się przed niczym by zdobyć tron, należny jemu, ale chętnych na niego aż nadto jest. Od dziesięcioleci królewska scheda przechodziła z rąk do rąk, teraz zgodnie z uświęconym zwyczajem jej splendor, ale brzemię kolejne pokolenie przejmuje. Czego będzie więcej w tym panowaniu? Dziejowe koło nigdy nie zatrzymuje się nigdy, jedni je pchają do przodu, drudzy giną pod jego ciężarem, są jeszcze ci, którzy obserwują je z boku i wykorzystają każdy dogodny moment by zmienić kierunek w jakim podąża. Sędziwy Sambor widział już niejedno, dużo chowa w swoim sercu i głowie, doświadczył już królewskiej łaski oraz potępiania, był świadkiem wielu wydarzeń odnotowanych przez kronikarzy. Krew i mrok nie jest mu obcy, takoż i grzech, zazna jego odpuszczenia?  Może odkupi go kolejne pokolenie, chociaż samo nie wolne od niego? Ono jest nadzieją, ale czy Włodzisław udźwignie jej ciężar, tak samo jak i prawdy, zagrażającej wszystkiemu co dla niego cenne? Sambor po raz kolejny musi stawić czoła gwałtownej burzy, mającej swoje korzenie w dawnej obietnicy, dotrzymywanej bez względu na okoliczności. Przeszłość odbija się echem w teraźniejszości, czy odbije się na jego bliskich. Co czeka państwo, gdzie coraz mocniej silniej słyszy się fałsz i oszczerstwo, a wokół królewskiego stolca kłamstwo oraz zdrada zbierają krwawe żniwo?

 

Zdrada. Kłamstwo. Grzech. Finał. Trzeci tom trylogii pióra Jolanty Marii Kalety jest prawdziwym ukoronowaniem niezwykle barwnej opowieści o piastowskich władcach. Tak jak w poprzednich częściach tak w i tej nie brakuje intryg, zakulisowych knowań, wyrazistych postaci oraz przede wszystkim tytułowego „Tronu we krwi”, stojącego w samym centrum akcji. Pisarka nim zakończy każdy z wątków, daje im pole do popisu by wybrzmiały całkowicie, nawet najmniejszy detal nie pozostaje pozostawiony samemu sobie. Jednak wpierw otwiera po raz kolejny bramę do świata, gdzie blask korony i berła kusi niejednego, ale równie często omamia iluzją oraz wodzi na pokuszenie. Ze zdrady rodzi się kłamstwo, jedno i drugie jest grzechem, zmazanie go nie zawsze jest możliwe, co widoczne jest w tej historii wielokrotnie. Bezkompromisowa, brutalna, bratobójcza walka o władzę ukazana jest od podszewki, splamionej krwią i mokrej od łez niewinnych. Jolanta Maria Kaleta wykorzystała historyczną kanwę do wykreowania  fabuły, w jakiej nie brakuje rzeczywistych faktów, doskonale oddanych skrajnych emocji, zapadających w pamięć bohaterów oraz mistrzowskiego zatarcia granicy pomiędzy realnością a licentia poetica. Ostatni tom sagi, pozwala czytelnikowi poznać słodki smak chwały i sławy jednych, podszytej goryczą porażki innych, blaski władzy oraz cienie od jakich nie uciec trudno, a także ciężar tajemnic, od jakich zbyt wiele się zaczyna i za mało kończy. Piastowska epoka wiele ma oblicz, jaśniejsze, mroczniejsze, pozwalające z ufnością patrzeć w przyszłość, lecz i z niepokojem za siebie, a „Tron we krwi. Kłamstwo” odkrywa to, co kryje się pod kronikarskimi słowami i dziejowymi maskami.

 

PREMIERA:

28 września

 

Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję 

 

 

sobota, 17 września 2022

Kim jesteśmy?

Przedpremierowo:

„Być tak naprawdę”

Marianna Gierszewska

 

Jakie jesteśmy naprawdę? Takie jak widzą nas inni, jak widzimy się w lustrze lub w oczach ludzi? A może takie jak chcą inni albo zasady, których nauczono nas nie łamać, wychodzić po za nie lub zbytnio nie zbliżać się do granic wyznaczanych przez nich? Dojrzeć siebie wcale nie jest łatwym zadaniem, bo wokół wciąż brzmią o tym jakie powinnyśmy być, co czuć, a co mówić. Głośne „nie” wcale nie brzmi za często, gdyż nie wypada, tak nie wolno lub pojawia się strach, że oburzymy kogoś. Jaki więc jesteśmy w rzeczywistości?

 

„Być tak naprawdę” nie wzywa do buntu, ale do przyjrzenia się sobie samej, kobiecie jaką jesteśmy, nie tą zbudowaną z opinii, osądów, za murem oczekiwań, najczęściej nie własnych. Autorka dokładnie wie o czym pisze i co proponuje czytelniczkom, nie z punktu widzenia tylko i wyłącznie coacha, ale przede wszystkim z perspektywy kogoś, kto sam przeszedł długą drogę nim poznał siebie samą, zresztą nie to podróż zakończona, trwa cały czas. Marianna Gierszewska przedstawia siebie, kim była, jest i kim ma zamiar być, każdy obraz składa się z małych portretów, odmalowujących codzienność i konkretne sytuacje, wydarzenia, zapamiętanych spośród wielu. Dlaczego właśnie te? Każda z nas pamięta  dobre i złe momenty w życiu, te drugie nawet zbyt często pozostają za długo w pamięci wpływając na podejmowane decyzje, kształtując na wzór innych lub dostosowując do wyznaczonych zasad. Autorka pokazuje co to oznacza, jakie to odciska piętno i dokładnie to słowo oddaje dokładnie co się z nami dzieje. Podobnej sytuacji pewnie już zachowamy się zgodnie z oczekiwaniami, tyle, że nie swoimi, dostosujemy się ogółu. A co z nami?

 

Niezależność, wyrażanie sobie, postępowanie zgodnie z sobą, zawsze wymaga postawienia granic, wyraźnych i dostrzegalnych. Nie oznacza to wcale, że będą respektowane, od razu zaakceptowane i zrozumiałe. Marianna Gierszewska nie ukrywa jak trudna może to być nauka i tego, iż trwa cały czas. Czy z czasem jest łatwiej? Najtrudniej jest powiedzieć nie, nie zgadzam się, zrobię to tak jak chcę, wybiorę inną ścieżkę. Nie z przekory albo na złość komuś, lecz dlatego, bo po prostu tego pragniemy, rozumiemy co chcemy osiągnąć, wiemy jaki jest nasz cel lub po prostu mamy odmienne zdanie. Ile razy zaciskałyśmy zęby, bo było robione przez nas coś, czego nie było w naszych planach i co ważniejsze z czym nie zgadzałyśmy, ale po prostu łatwiej było zgodzić się, bo bałyśmy się sprzeciwu, kary?

Marianna Gierszewska w żadnym razie nie skupia się jedynie na negatywach, nie zapomina o drugiej stronie medalu czyli gdy zaczynamy wychodzić za mur lęku lub tego, co powiedzą inni, jak zareagują na odmienne zdanie i ścieżkę, jaką zaczynamy podążać.

 

PREMIERA:

19 września

 

Za możliwość 

przeczytania książki

dziękuję