niedziela, 1 sierpnia 2021

Bezwględna niewinność

„Samotna”

Lisa Gardner

 

Prawda podobno jest prosta, nieskomplikowana, a jeśli bywa inaczej wynika to najczęściej z ludzkiej natury, która zbytnio nie lubi oczywistości. Czym jest prawda? Tym, co widzimy? A może to, co słyszymy lub co mówią inni? Łatwo jest poddawać wątpliwość wszystko, ale nie dzieje się to bez przyczyny, ktoś musi mieć powód by to robić. Problem w tym, że łatwo jest się pogubić nawet jeśli było się pewnym, wystarczy chwila zawahania i zaczynamy się podejrzliwie przyglądać wokoło.

 

W tym dniu nic nie poszło tak jak powinno, chociaż początkowo wydawało się, że będzie zupełnie odwrotnie. Policjant Bobby Dodge odpowiedział na wezwanie i zrobił to, do czego przygotowywał się przez lata. Jako zawodowiec ocenił sytuację, podjął decyzję i wprowadził ją w życie. To była ta prostsza część, potem przyszła ta trudniejsza, bo odebranie życia komuś kto zagrażał innym ludziom nigdy nie jest prostą sprawą, nad jaką przechodzi się zaraz do porządku dziennego. A jeśli jeszcze zabity jest synem wpływowego człowieka to kolejne komplikacje zaczynają się rysować na horyzoncie. Bardzo szybko w wątpliwość poddany zostaje wybór Dodge`a, tak jakby to, że ratował matkę i dziecko było największym błędem. To jeszcze nie koniec jego kłopotów, zresztą uratowanych również, prawo i prawda bywają dość elastycznie pojmowane. Na dodatek ktoś jeszcze urządza polowanie na osoby, jakie pomagają Catherine, kobiecie, jaka mogła zostać zastrzelona wraz z synem przez męża. Policyjne śledztwo już i tak miało pod lupą jej wybawiciela, teraz i na nią spogląda się podejrzliwie. Detektyw prowadząca dochodzenie dosyć sceptycznie patrzy na niedoszłą ofiarę, co tak faktycznie wydarzyło się w mroźny, jesienny wieczór? Dlaczego to, co zdawało się być oczywiste wcale nie takie nie jest?

 

Na co może pozwolić sobie ofiara? Kiedy przestaje nią być i zmienia się w oprawcę? A może granice obrony koniecznej wcale nie są tak jednoznaczne jak wydaje się postronnym? Ile jesteśmy w stanie zaryzykować by ochronić swoich najbliższych? Lisa Gardner na te wszystkie pytania odpowiada co najmniej na kilka sposobów, nie bezpośrednio, lecz ustami bohaterów „Samotnej” oraz ich czynami. Historia wcale na początku nie wygląda na zbytnio skomplikowaną, ale na wstępie już przypuszczamy, iż to jedynie zwodnicza teoria, jaka pewnie zostanie obalona w ekspresowym tempie. Rzeczywiście szybko przekonujemy się, że nic prostego w tej lekturze nie będzie, a akcja wprost nabiera wszystkich cech tsunami, nabierającego siły gdzieś daleko by przy samym brzegu pokazać swoją wielkość, lecz dopiero gdy wedrze się wgłąb lądu sieje prawdziwe śmiertelne żniwo. Tak samo jest i z ta książką, odkrywającą najmroczniejsze strony ludzi, stawiającej pod znakiem zapytania każdą decyzję postaci, przedstawiający je z różnych perspektyw, nie zadawalającej się łatwymi odpowiedziami. Zło, dobro, sprawiedliwość, zbrodnia, kara, wina i niewinność splatają się ciąg wydarzeń nie tylko zaskakujący, lecz również skłaniający do refleksji nad tym, co nas popycha do takiego, a nie innego wyboru i sięgania po ostateczne środki. Lisa Gardner daleka jest od usprawiedliwiania i oceniania kogokolwiek, nie wskazuje palcem winnych, za to wystawia na próbę pewność czytelników co do tego, czym kierują się postaci, ich pobudki mogą wydawać się znane, lecz tak naprawdę do samego końca pozostają one tajemnicą. „Samotna” to narysowany mocną kreską obraz ludzi stojących na krawędzi, przekraczających granice i szukających swojego miejsca na ziemi, niekiedy za wszelką ceną i bez względu na to jak jest wysoka i oglądania się na innych.

piątek, 30 lipca 2021

Koniec i początek

Przedpremierowo:

„Niedoskonały”

Ewelina Nawara

Małgorzata Falkowska

 

Podobno kiedy zamykają się jedne drzwi otwierają się drugie, tyle, że nie zawsze łatwo je dostrzec. Gdy człowiek mierzy się ze stratą nie zawsze jest w stanie skupić się na tym, co jeszcze przed nim, to, czego już nie ma dotkliwie mu brakuje i wciąż o sobie przypomina. Czasem ktoś musi przypomnieć o tym, że to jeszcze nie koniec, a być może czas na nowy rozdział w życiu.

 

Dobra zabawa, praca, którą uwielbiał, piękne kobiety i oddani przyjaciele, to dla Simona jeszcze niedawno było codziennością, ale to już przeszłość. Teraz żyje przeszłością i tymi kilkoma minutami, jakie zadały mu ból. Nie chce współczucia, a tym bardziej litości, nie zamierza słuchać bezmyślnie wypowiadanych słów przez obcych i tych, jakie mogłyby być dla nie wsparciem od bliskich. Majka poznała go w jednym z najgorszych momentów, wtedy pozwolił jej na zapomnienie o tym, co najgorsze. Pomoc z jej strony daleka jest od miłosiernego wsparcia, bliżej ma raczej czegoś zupełnie odwrotnego, ale wcześniejsze próby zawiodły, więc pozostały jedynie środki radykalne. Trudno im się dogadać, zresztą ich rozmowy przypominają potyczki słowne i rzucanie sobie wyzwań, do tych ostatnich przyłącza się też grono przyjaciół. Co z tego wyniknie? Nie tego, czego spodziewali się, bo za tupetem, pewnością siebie, zgorzknieniem i użalaniem się nad sobą kryje się dwójka ludzi, jacy odkrywają, że coś ich łączy. Czy to jedynie pożądanie i próba odreagowania złej, życiowej, passy? Co zrobią gdy los po raz kolejny wystawi ich na próbę? Tym razem stawka jest duża większa niż wcześniej? Szczęśliwe zakończenia jak do tej pory nie były ich udziałem, lecz mogą to zmienić, tylko czy odważą się?

 

Lubimy bajkowe historie, z klimatem glamour, wielką miłością i perypetiami, jakie chwytają za serce. „Niedoskonały” ma w sobie wszystko to i dużo więcej, zadbały o to autorki, pokazując cienie i blaski uczuć oraz stawiania czoła bólowi, strachowi i samemu sobie. Pierwsza część serii pozostawiła kilka otwartych pytań, odpowiedzi na nie mogły być różnorodne, ale Ewelina Nawara i Małgorzata Falkowska udzieliły ich tak by poczuć i satysfakcję podczas lektury oraz kibicować bohaterom, bo jak się okazuje jest w czym. Od samego początku iskrzy pomiędzy Simonem oraz Majką i to nie zmienia się aż do samego finału. Postacie dbają o to, by nie nudzić się z sobą, a dzięki temu również czytający. Mieszanka humoru, emocji, zwrotów akcji i charakternych osób pozwala wraz z tymi ostatnimi na przeżywanie ich rozterek, podejmowania decyzji i przede wszystkim walki o to, co przyszło niespodziewania i zmieniło tak wiele w tak krótkim czasie. Pisarki wplotły w losy głównych bohaterów także wcześniejsze postacie, co jednocześnie pozwala poznać co dzieje się z nimi i pozwala na poszerzenie wątków. Lżejsza warstwa przeplata się z trudniejszymi motywami, taki splot uwidacznia jak ulotne może być szczęście, ile znaczy przyjaźń oraz jak łatwo skupić się na sobie, nie zauważając problemów bliskich. „Niedoskonały” nie jest bajką dla dorosłych, chociaż można dostrzec pewne subtelne nawiązania, które zostały wplecione w fabułę, w jakiej nic nie dzieje się bez powodu.

 

 

 Premiera:

4 sierpnia

 

Za możliwość przeczytania 

książki dziękuję

 

 

czwartek, 29 lipca 2021

Historia sztuki w albumach

Letni czas zachęca do podróży, bliższych lub dalszych, ale trudno dostrzec do tych wszystkich miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć, poznać, pozwiedzać. Do wielu muzeów możemy zawitać już online, ale analogowe sposoby poznania na przykład historii sztuki są równie interesujące. Dla mnie są nim albumy z malarstwem mistrzów, tych wciąż znanych jak i tych może trochę zapomnianych, lecz jakich warto poznać. Wydawnictwo Bosz przygotowało ich serię pięknie wydaną i przybliżającą szerszemu gronu.

 


Claude Monet (1840–1926) to jeden z najbardziej znanych na świecie malarzy francuskich, współtwórca i przedstawiciel impresjonizmu. Artysta już w młodości przejawiał zainteresowanie sztuką, a jego pierwsze sukcesy w postaci serii karykatur przyniosły nie tylko uznanie, ale również stały się jego źródłem dochodów. Monet, zachęcony przez Eugène’a Boudina, z sukcesem uprawiał malarstwo plenerowe, czego dowodem jest dzieło, od którego pochodzi nazwa kierunku, pt. „Impresja, wschód słońca”. Artysta upodobał sobie naturę, a w szczególności wodę, jako temat swych obrazów, które przedstawiał w wyjątkowym, żywym stylu. Przez całe życie poprawiał swój warsztat, jednak zawsze najważniejsze były dla niego kolor i światło oraz ich wzajemne relacje. Przykładem takich studiów są wspaniale cykle tematyczne poświęcone grze kolorów ze światłem, między innymi „Nenufary”.

 


Paul Peter Rubens jest jednym z najbardziej znanych przedstawicieli malarstwa flamandzkiego na świecie. Jego niesamowity talent, pracowitość, zmysł dyplomacji i organizacji zapewniły mu sławę, uznanie oraz bogactwo jeszcze za życia. Malarstwo Rubensa zachwycało już w czasach, kiedy tworzył, obecnie jego twórczość olśniewa ze zdwojoną siłą, inspirując kolejne pokolenia artystów. Wielość tematów czerpanych z motywów biblijnych i mitologii oraz obfitość kształtów i kolorów są charakterystyczne dla twórczości tego niezwykłego artysty. Rubens gościł na wszystkich dworach europejskich, odbywając podróże dyplomatyczne, które zaowocowały wieloma znakomitymi portretami, m.in. Ludwika XIII, Anny Austriaczki czy Filipa IV Habsburga. Artysta stworzył w swoim domu w Antwerpii nowoczesną pracownię, w której przebywali tak znani malarze jak Antoon van Dyck czy Jan Brueghel.


Vincent van Gogh (1853–1890) to jeden z niewielu malarzy, którego twórczość wywarła tak wielki wpływ na sztukę XX wieku. Niedoceniany i nieznany szerszemu gronu odbiorców za życia, sławę i uznanie zyskał dopiero po przedwczesnej śmierci. Dziś jego obrazy, m.in. Słoneczniki czy Gwiaździsta noc, należą do najbardziej rozpoznawalnych oraz najdroższych na świecie. Vincent van Gogh malował głównie portrety i pejzaże inspirowane pracą na roli i przyrodą. Twórcze okresy w życiu artysty przerywane były kolejnymi załamaniami nerwowymi. Artysta, poszukując powołania i swojego miejsca na świecie, pracował jako marszand w Londynie i Paryżu, był misjonarzem w Belgii, a w Antwerpii studiował malarstwo. Nie zyskał jednak uznania nauczycieli. Kolejno wyjechał do Arles w Prowansji, całkowicie oddając się malarstwu. Następnie przeprowadził się do Auvers, gdzie namalował wiele słynnych obrazów m.in. Portret doktora Gacheta. Ten pozornie szczęśliwy okres w życiu artysty przerwała śmierć spowodowana powikłaniami po postrzale.

 


Vincent van Gogh (1853–1890) to jeden z niewielu malarzy, którego twórczość wywarła tak wielki wpływ na sztukę XX wieku. Niedoceniany i nieznany szerszemu gronu odbiorców za życia, sławę i uznanie zyskał dopiero po przedwczesnej śmierci. Dziś jego obrazy, m.in. Słoneczniki czy Gwiaździsta noc, należą do najbardziej rozpoznawalnych oraz najdroższych na świecie. Vincent van Gogh malował głównie portrety i pejzaże inspirowane pracą na roli i przyrodą. Twórcze okresy w życiu artysty przerywane były kolejnymi załamaniami nerwowymi. Artysta, poszukując powołania i swojego miejsca na świecie, pracował jako marszand w Londynie i Paryżu, był misjonarzem w Belgii, a w Antwerpii studiował malarstwo. Nie zyskał jednak uznania nauczycieli. Kolejno wyjechał do Arles w Prowansji, całkowicie oddając się malarstwu. Następnie przeprowadził się do Auvers, gdzie namalował wiele słynnych obrazów m.in. Portret doktora Gacheta. Ten pozornie szczęśliwy okres w życiu artysty przerwała śmierć spowodowana powikłaniami po postrzale

 


amara Łempicka (1898–1980) to najbardziej znana polska artystka na świecie. Jej obrazy należą do najchętniej kupowanych i osiągają zawrotne ceny na aukcjach. Królowa art déco pochodziła z zamożnej, wpływowej rodziny. Od najmłodszych lat interesowała się sztuką, z którą często obcowała. Elegancka, błyskotliwa skandalistka w Paryżu zrobiła furorę swymi portretami o świetlistych, żywych kolorach z wyraźnymi cieniami i w niestandardowej stylizacji. Z tego okresu pochodzą Autoportret w zielonym bugatti, Portret Iry P. oraz akty AndromedaKobieta z gołębiem. Po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych malowała głównie portrety gwiazd Hollywood, słynąc przy tym z bujnego i dekadenckiego stylu życia. Szczególne miejsce w twórczości Łempickiej zajmują akty. Doskonałym przykładem jest Piękna Rafaela, arcydzieło art déco, które oddaje zmysłowość modelki i akcentuje jej cielesność.



Kolejny album z serii Malarstwo przedstawia życie i twórczość jednej z najważniejszych i najoryginalniejszych polskich artystek XX wieku – Zofii Stryjeńskiej – „księżniczki malarstwa polskiego”. Jej przepełnione duchem słowiańskim prace zachwycają wielobarwnością i porywają żywiołowością. Są świadectwem niezwykłej wyobraźni, humoru i niepowtarzalnego talentu. Zaprezentowane w książce reprodukcje pochodzą ze zbiorów muzealnych oraz kolekcji prywatnych w Polsce i na świecie.

 


Olga Boznańska – najwybitniejsza polska malarka okresu Młodej Polski, tworząca w nurcie realizmu i impresjonizmu. Znana jako doskonała portrecistka, ale także malarka martwych natur, studiów wnętrz i pejzaży. Tworzyła w Monachium oraz w Paryżu, gdzie w 1937 roku zdobyła Grand Prix na Wystawie Światowej. Malarstwo artystki charakteryzuje lekkość w operowaniu barwami, których paleta zawężała się do ciemnych tonów: brązów, zieleni, szarości i czerni, kontrastowanych akcentami bieli i różu. Do najbardziej znanych dzieł malarki należą m.in.: „Dziewczynka z chryzantemami”, „Portret kobiety”, „Dziewczynka z koszem jarzyn w ogrodzie” czy „Portret panny Dygat”.

środa, 28 lipca 2021

Duchy przeszłości

Premiera:

„Dotyk”

Ilona Gołębiewska

 

Przeszłość nie jest bez znaczenia, niektórzy umieją lub mogą się od niej odciąć albo czerpią z niej motywację. Dla jednych jest siłą napędową i skrzynią pełną dobrych wspomnień, innych dopada gdy są podatni na ciosy i atakuje podstępnie, a wtedy może nastąpić powtórka z tego, co najgorsze. W pojedynkę trudno jest stawić czoła temu, co było i co właśnie dzieje się, dużo nie potrzeba by stracić wiele, ale niekiedy ktoś wyciąga pomocną dłoń …

 

Majka bierze od życia dużo, wydaje się beztroska, nieprzewidywalna, po prostu szalona. Wciąż gdzieś gna i czasem zbyt blisko podchodzi do granic, uwielbia ryzyko. Michał zdaje się być jej przeciwieństwem, rozważny, pomocny, ale mający również swoje tajemnice, obciążające go bardziej niż ktokolwiek przypuszcza i skrywające je głęboko w sobie. Spotykają się w momencie gdy oboje są na życiowym wirażu, jak długim i niebezpiecznym jeszcze nie wiedzą. Na coś poważniejszego wydaje się to najgorszy czas, lecz na dobrą zabawę jak najbardziej, taką pozwalającą zapomnieć o problemach i po prostu przez chwilę poczuć, że tuż obok jest ktoś, czyj czuły dotyk jest swoistą kotwicą. Jednak od kłopotów trudno uciec, zwłaszcza jeśli zbyt wiele spraw nie idzie tak jak powinno, a niedopowiedzenia i sekrety dodatkowo jeszcze komplikują i tak pogmatwaną codzienność. Przeszłość Majki daje o sobie znać i to wtedy gdy dziewczyna nie jest przygotowana na kolejny cios, ale próbuje zminimalizować jego niszczącą siłę. Ale nie tak łatwo pokonać dawne demony, Michał również walczy z nimi, żadne z nich niczego nie obiecywało drugiej stronie, lecz to, co ich łączy już nie jest prostą relacją opartą na czystej chemii. Czy mogą na siebie liczyć, chociaż tak dużo zataili przed sobą? Łatwo odejść kiedy wszystko wokół się wali, zrobić krok w tył, wiedząc, że nikt o to nie będzie miał żalu, lecz może warto wybrać trudniejszą opcję i wytrwać?

 

Piękna kobieta po przejściach, atrakcyjny mężczyzna z tajemnicami, spotkanie w niewłaściwym czasie i kłopotliwa przeszłość pukająca do drzwi teraźniejszości. Bohaterowie Ilony Gołębiewskiej nie są idealni, daleko im do bycie wzorcem, kryją w zanadrzu dużo bolesnych blizn. Mogą się wydawać lekkomyślni i nierozważni, chociaż pełni uroku, ale kiedy poznaje się ich bliżej dostrzega się w nich rzeczywiste postacie, a nie jedynie papierowe sylwetki. Historia jaką poznają czytelnicy ma niejeden zakręt, zmuszający do spojrzenia na to, co już zdążyliśmy przeczytać z co i rusz nowej perspektywy. Lekka warstwa, pokazująca czerpanie z życia garściami jest wstępem do pokazania ludzi, mających za sobą niełatwe doświadczenia i stojących u progu czegoś, co w ogóle  nie było brane pod uwagę. Niezobowiązująca znajomość? Tak, ale nic poza tym, bo za dużo dzieje się by rzucać się w głębsze relacje z kimś kogo dopiero poznało się. Jednak pisarka stawia przed bohaterami szansę, taką, którą nie od razu docenia się w całości, chociaż pewne jej elementy są kuszące. Jak nie oprzeć się przygodzie i komuś, kto od pierwszej chwili nie pozwala obok siebie przejść obojętnie? Ilona Gołębiewska jednak nie poprzestaje tylko na wzajemnej fascynacji, dodając do tego życiową prozę i wyzwanie by zaufać komuś, chociaż dopiero co zostało się dotkliwie zranionym. Zmysłowa strona tej powieści nie jest tylko mało znaczącym dodatkiem, ma do odegrania swoją rolę, tak samo jak i strona emocjonalna, obie podnoszą temperaturę fabuły i dopełniają wątki, podkręcając je i będąc ich integralną częścią. „Dotyk” jest opowieścią o uczuciach, zamykaniu drzwi do przeszłości i otwieraniu do przyszłości, gdzie słowo „kocham” nie jest mówione ot tak sobie, lecz z przekonaniem i wiarą.

 

Premiera:

28 lipca

 




Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA

 

 

wtorek, 27 lipca 2021

Miasto nadziei

„Miasto mafii”

Kinga Litkowiec

 

Można zrobić wszystko by zdobyć to, czego się pragnie, chociaż dla postronnych niekiedy jest to niewiele. Liczy się bowiem własne zadowolenie i osiągniecie tego, co dla nas ważne. Jednak czasem okazuje się, że nasza życiowa droga zatacza koło i znajdujemy się blisko punktu, od którego rozpoczęliśmy ją, lecz może tak miało być?

 

Niewielkie Randall byłoby doskonałym miejsce do życia gdyby nie małe „ale”, nie przeszkadza ono w żadnym wypadku Emmie. Wbrew krążącym opiniom lub plotkom, jak kto woli, znalazła w tym mieście spokój i dom. Ma to, co dla niej ważne, a przynajmniej tak sądziła do chwili gdy ktoś przyciągnął jej uwagę. Problem w tym, iż jest to jednostronne, bezpieczniej by było w ogóle nie myśleć o tym mężczyźnie tyle, że byłoby trudno o nim zapomnieć. Wydawało się, że ta fascynacja nie wykracza poza marzenia Emmy, lecz czy tak jest w rzeczywistości? Może jest w nich więcej niż ona zakłada? W Randall nic nie dzieje się bez wiedzy Arthura, a zwłaszcza jeśli dotyczy to jego spraw. To, co proponuje nieznajomej dziewczynie jest ryzykowne, rozsądniej byłoby odrzucić tę ofertę, lecz niekiedy serce zwycięża nad rozsądkiem. Co wyniknie z tej znajomości, zdającej się być tylko chwilowym kaprysem, czymś co nie ma racji bytu na dłuższą metę. Ona i on o tym wiedzą, lecz oboje też czują, że to, coś więcej. Muszą być gotowi na wiele jeżeli rzucą wyzwanie losowi i otoczeniu w jakim egzystują.

 

Niebezpieczne związki kuszą, intrygują i przede wszystkim trudno im się oprzeć. Kinga Litkowiec w „Mieście mafii” odsłania kulisy ludzkich pragnień, takich, które wydają się być nierealne, ale pozwalające na małą osłodę codzienności. A co gdy zaczyna się nabierać coraz bardziej rzeczywistych kształtów? Trzeba stawić czoła temu o czym, i przede wszystkim o kim, marzyło się. Autorka stawia przed sobą dwa całkowicie różne światy, nie mające ze sobą zbyt dużo wspólnego, poza dwojgiem ludzi, pragnących czegoś więcej niż mogą mieć. Historia Emmy i Arthura daleka jest od bajki, nawet jej uwspółcześnionej wersji, ale kto powiedział, że trzeba w sobie zdusić nadzieję na to, iż w końcu zdobędzie się wszystko? Kinga Litkowiec nie kryje przed czytelnikami wad postaci i tego, co ich otacza, ale wskazuje na siłę uczucia, zakazanego, ryzykownego, niezwykle groźnego, bo kruszącego dotychczasowe zasady, lecz i będącego okazją by po prostu uwierzyć w miłość. „Miasto mafii” jest opowieścią o kobiecie i mężczyźnie, jacy nigdy nie powinni zbliżyć się do siebie, ale wbrew lękom, przestrogom, zdecydowali się by być razem.

 Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję

 

 

niedziela, 25 lipca 2021

Wczoraj, dziś, jutro

Przedpremierowo:

„Gdyby miało nie być jutra”

Agnieszka Lingas-Łoniewska

 

Jutro zawsze nadchodzi, chociaż czasem chcielibyśmy, żeby nie nadeszło, ani to, a tym bardziej kolejne. Kiedy coś kończy się nagle, tak jakby nie było wczoraj i dnia dzisiejszego, to wydaje się, że świat powinien zatrzymać się, lecz on nadal kręci się i przypomina o tym, co było i czego już nie ma. Jednak przeszłość nie odchodzi nigdy do końca, zawsze pozostawia coś, co niekiedy wraca wtedy gdy myślimy, że już dawno odeszło.

 

Nie zawsze da się zapomnieć przeszłości, nawet jeśli pragnie się z tego ze wszystkich sił i robi wszystko by to nastąpiło. Kiedyś Igor i Milena byli dla siebie kimś najważniejszym. Kiedyś każdy nowy dzień był okazją by być z sobą. Kiedyś … Niestety ona bez słowa zniknęła z jego życia, a on musiał nauczyć się egzystować bez niej. Lata później oboje spotykają się w miejscu jakie widziało ich szczęśliwych i pokonanych, nie są już nastolatkami, mają na swoim życiowym koncie sukcesy, ale czy to im wystarcza? Milena nie jest już tamtą dziewczyną, zdradzoną i upokorzoną, chce spojrzeć w oczy temu, kto ją zawiódł tak jak nikt wcześniej i nikt później. Dla Igora szaleństwo ma konkretną twarz, by ją zapomnieć zaczął żyć na krawędzi, często zapuszczając się daleko poza nią. Upływ czasu wcale nie zmniejszył bólu jaki odczuwał gdy nawet najmniejsze wspomnienie o tym, co było dawało o sobie znać. Teraz oboje stawiają czoła sobie i uczuciom, które wcale nie osłabło. Nie są już tamtymi młodymi ludźmi, wierzącymi, że razem zdobędą świat, zrobili to osobno, lecz wciąż jeszcze nie mają tego, co najważniejsze. Rozsądek podpowiada ostrożność, ale serca … serca tak samo jak dawniej są szalone …

 

Agnieszka Lingas-Łoniewska niejednokrotnie już odsłoniła przed czytelnikami najtrudniejsze ludzkie emocje, jakie bywają skryte głęboko i często są niedostrzegane przez większość, ale wciąż są obecne w sercu i umyśle. „Gdyby miało nie być jutra” już na wstępie sygnalizuje, że ta historia oparta jest na uczuciach, w nich ma swój początek, one kierowały i będą kierować bohaterami nieustannie i w końcu to one zatriumfują. Czy będzie to słodkie zwycięstwo czy też bolesna porażka? Jedno i drugie ma swoje źródło w miłości i nienawiści, jedno od drugiego dzieli czasem ułamek sekundy, niedopowiedzenie, kłamstwo. A kto jak nie Dilerka Emocji odda je w pełni, z wszystkimi niuansami i kontrastowymi barwami? No właśnie, dlatego warto wygospodarować odpowiedni czas by móc się spędzić czas z najnowszą książką Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, bo na pewno tak szybko nie oderwiecie się od niej, postaci oraz przede wszystkim ich splątanych losów. Przeszłość i przyszłość w tej powieści połączone są bolesnymi szwami, mniej lub bardziej widocznymi, lecz wyraźnie odczuwalnymi. Pisarka nigdy nie zadawala się prostym poprowadzeniem wątków, tak samo jak i wybiera trudne pytania oraz niełatwe odpowiedzi, w „Gdyby miało nie być jutra” dostrzega się to na każdym kroku. Podczas czytanie nieraz ma się wrażenie, że jest się tuż obok bohaterów, nie gdzieś z boku, ale na tyle blisko, że dokładnie widzi się jak to, co dzieje się pomiędzy nimi odzwierciedla się na ich twarzach, w drobnych gestach. To wszystko ma przełożenie na kierunek, w którym podąża fabuła. Nie brak w niej emocji, tych dających siłę by walczyć o miłość, lecz i takich raniących głęboko i nie pozwalających zapomnieć o sobie. Pewne historie trzeba przeczytać, poznać od podszewki i pozwolić sobie na powrót do nich, ponieważ jednokrotna lektura to stanowczo za mało.

 

 Premiera:

28 lipca

 

 

Za możliwość
przeczytanie książki
dziękuję: