poniedziałek, 19 października 2026

A jednak zdarza się!

Przedpremierowo:

„Ożesz! Narodzenie”

Monika Wawrzyńska

 

Podobno nic dwa razy się nie zdarza, no chyba, że mamy deja vu. A gdyby jednak tak się stało? Zrobić dokładnie to samo jak pierwotnie, czy może pokusić się o zmianę „scenariusza”?

 

Alinka pracy nie boi się, po prostu naprawdę lubi to, co robi. Za dnia więc jest makijażystką gwiazd, a wieczorami natomiast pomaga godnie zaprezentować się tym, którzy oczekują na ostatnią podróż, dosłownie i nie w żadnym cudzysłowie. Może wydawałoby się to dość niekonwencjonalne gdyby nie sprawdzało się doskonale w codziennej praktyce. W obu miejscach zatrudnienia bywa raz lepiej, raz gorzej, chociaż więcej spokoju jest w domu pogrzebowym „Bez biletu” niż w telewizji. Z pewnością nuda nie grozi dziewczynie, lecz to, co staje się jej udziałem tuż przed Bożym Narodzeniem jest naprawdę niespotykane. Czy wykorzysta okazję, jaką daje jej los? Niejednokrotnie dostrzegała więcej niż inni, lecz nie ingerowała. Pozostanie obserwatorem czy tym razem wykorzysta drugą szansę i wpłynie na rozwój wydarzeń? Świąteczny czas ujawnia w ludziach często dobre cechy, ale zdarza się, iż obnaża brzydką prawdę. Jak będzie tym razem? W końcu nie tak łatwo zmienić drogę, któ®ą podąża przeznaczenie…


Chcę więcej! Więcej perypetii Alinki i więcej pracowników firmy pogrzebowej „Bez biletu” oraz pozostałych postaci. Nie tak po prostu, ale dlatego, że jak mało co poprawiają humor, nie na chwilę, a na długo. Tam gdzie jedni kończą swoją historię, inni piszą nowe rozdziały swoją ze swadą, niekiedy tupetem oraz z poczuciem dobrze wykonanej pracy. Czy to blask fleszy i światła telewizyjnego studia, czy to lampy bezcieniowe w laboratorium tanatopraksji makijaż musi być profesjonalny i dopracowany. Monika Wawrzyńska podeszła do motywu komedii funeralnej tak samo, co już czytelnik dostrzega na wstępie, a z każdym rozdziałem jedynie się w tym utwierdza, chociaż gatunek niełatwy. O sprawach ostatecznych i całej reszcie, w dodatku w klimacie świątecznym, nie tak łatwo pisać zachowując humor, nawet jeśli bywa w czarnej barwie. Jednak „Ożesz! Narodzenie” nie tylko daje radę, lecz ustawia się na podium z łatwością, za jaką stoją perfekcyjnie wykreowani bohaterowie, inaczej mówiąc cała plejada ludzkich fizjonomii i charakterów, niepowtarzalna atmosfera oraz oczywiście splot okoliczności, jakich mało. Zgodnie z gatunkiem jest komediowo, i to bardzo, pogrzebowa także, a jakże, ale pojawiają się również inne wątki, poważniejsze i dająca naprawdę do myślenia. Właśnie to połączenie lżejszych elementów z trudniejszymi daje kontrast, staje się też doskonałym motorem dla akcji, zwłaszcza, iż dzieje się dużo i to w dość szybkim tempie. Monika Wawrzyńska trochę przewrotnie pokazuje świątecznego ducha, pokazując to, o czym zbyt często zapominamy, a co jest naprawdę istotne.

                                         Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję: