„Phantasma”
Kaylee Smith
Niektóre gry bywają dużo bardziej
skomplikowane niż to się wydaje zanim się do nich przystąpi. Wygrana bywa
ogromnym wabikiem i to dla niej czasem porzuca się ostrożność i wchodzi na
bardzo niebezpieczny grunt. Czy jedno warte jest drugiego? Niestety to pytanie
zadaje sobie niewielu, a większość dopiero gdy już jest za późno.
Gdyby Ophelia miała wybór to nigdy by
nie zdecydowała się zagrać. Jednak wyboru dokonała jej młodsza siostra, w
dobrej wierze, bo przecież chciała ochronić ich dom rodzinny. Wiadomo zresztą
czym jest wybrukowana droga do piekła i w tym przypadku wszystko potwierdziło
się. Spłata długów z wygranej już jest dość szalonym pomysłem, a już liczenie
na zwycięstwo w diabelskim dworze zakrawa na żart i to z gatunku tych mało
śmiesznych. Kiedy Genevieve przystępuje do rozgrywki siostra również do niej
przystępuje, chociaż wie jak trudno będzie dla osoby widzącej zmarłych, widma,
zjawy i całą resztę postaci, których nikt nie zauważa. Jednak siostrzana więź
nie pozwala na zawrócenie, a obietnica nieznajomego daje w tej samej sekundzie
nadzieję i jest dzwonkiem ostrzegawczym. Nikt nie daje niczego za darmo, zwłaszcza
w takim miejscu jak to, wiadomo też, zaufanie jest przedostatnie, co powinna
czuć panna Grimm. Ostatnim jest zakochanie się, zwłaszcza w mężczyźnie obiecującym
tak dużo, lecz Ophelia musi wykorzystać każdą pomoc, nawet tę mogącą mieć bardzo
wysoką cenę. Czasem jeden ruch w niewłaściwym kierunku oznacza zatracenie i
zagładę…
Co jest istotne, gdy wchodzi się do
tej gry? Przeżyć. I nie zakochać się. Dwie zasady równie ważne, a jak istotne
bohaterowie i czytelnicy przekonują się bardzo szybko. Witajcie w Nowym
Orleanie, gdzie żywi, umarli, diabły i cała reszta mieszkańców tworzą barwne
społeczeństwo oraz gdzie iluzja spotyka się z prawdą, a to drugie może okazać
się tym pierwszym i na odwrót. Tu sekrety bywają najlepszą walutą, magia rzadko
kogo dziwi, natomiast to, co uważa się gdzie indziej za normalne w tym mieście
bywa uważane za dziwne. Kaylee Smith wprowadza nas do świata, w którym wyczuwamy
dekadenckość, ale z dodatkiem nowoorleańskiego smaku i z otoczką tajemnic,
jakie zdaje się być przesycone powietrze. W takim klimacie nic i nikt nie
wydaje się nie na swoim miejscu, co kojarzy się z paranormalnością i magią.
Wprost atmosfera jest przesycona niezwykłością i równocześnie wydaje się to nam
zupełnie oczywiste. Autorka oddała to w szczegółach pierwszego planu i
kolejnych tłach dla perypetii postaci, zresztą one same po mistrzowsku są z
nimi połączone. Jednak to wszystko jest dopiero punktem wyjścia dla właściwej
akcji fabularnej, tytułowej „Phantasmy”, gry, w jakiej trzeba chronić życie i
serce. Diabelska szarada i zbierająca makabryczne żniwo rozgrywka intrygują oraz
przerażają. Strach i ciekawość tworzą niebezpieczną mieszankę. Kaylee Smith
przedstawiła autorską wizję piekielnych kręgów, kuszących każdego bez wyjątku i
jednocześnie wystawiających wysoki rachunek wszystkim, jacy ośmielili się
pomyśleć, że mogą wyjść z niej zwycięsko. Śmiertelnik czy też nieśmiertelny, w
„Phantasmie” nikt nie jest niczego pewny i autorka przypomina o tym
niejednokrotnie. Iluzoryczna aura, intrygi, kłamstwa, najgorsze koszmary i
zmysłowe pokusy otwierają granice do tego, do czego można posunąć się by zdobyć
to, czego pragnie…
