Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donato Carrisi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donato Carrisi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 marca 2021

Zaklinanie rzeczywistości

 

„Gra zaklinacza”

Donato Carrisi

 

Zło nie przychodzi nagle, tkwi w ludziach i wystarczy splot okoliczności by pokazało prawdziwą twarz człowieka. Nie zawsze od razu jest zauważane, czasem przybiera maski, podszywa się pod coś zupełnie przeciwnego i czeka na odpowiedni moment by pokazać swoją niszczącą siłę. Jednak jest ktoś kto umie je wytropić i przeciwstawić się mu, ale tak samo istnieje istota, która umie wykorzystać to do swoich celów.

 

Mila Vasquez pożegnała się ze swoją przeszłością, przynajmniej z tą najbardziej widoczna częścią. Jako agentka prowadziła skomplikowane dochodzenia, teraz jest już to za nią, lecz część tamtego mroku w niej pozostało. Co przyniesie jej powrót do przeszłości? To, czego się spodziewała, lecz również coś o wiele bardziej groźniejszego. Enigma. Ktoś więcej niż zabójca, ktoś łamiący wszystkie zasady i równocześnie żądający przestrzegania praw ustanowionych przez niego. On stawia warunki, ona musi go wytropić i nie zatracić się, bo rzeczywistość okazuje się złudna. W tej grze Enigma rozdaje karty, ale czy Mila będzie tylko jego pionkiem? Do tej pory zostawił za sobą bardzo krwawy ślad, same zagadki oraz zbyt wiele niewiadomych, ale była agentka ma motywację jakiej nie mają inni. Jeśli nie poradzi sobie z tą sprawę straci to, co dla niej najważniejsze, czy jeśli zwycięży uratuje kogoś najbliższego? Enigma i Vasquez, kto wygra tę grę?

 

Książki Donato Carrisi wymykają się prostym regułom gatunków literackich. Niewątpliwie „Gra zaklinacza” jest thrillerem, głęboko sięgającym w psychologiczne aspekty ludzkiej natury, lecz również w wirtualną rzeczywistość. Nie brakuje w tej historii atmosfery z pogranicza oniryzmu i grozy, zresztą granice tego, co realne i co ma miejsce w sieci zacierają się. Co jest faktem, co urojeniem, a co dzieje się w rzeczywistości? Odpowiedzi na te pytania są kluczowe, ale wbrew pozorom kryje się ich o wiele więcej, a każdy rozdział przynosi nowe, istotne znaki zapytania. W tym thrillerze nie ma nieważnych słów, każdy detal liczy się, a lektura wymaga uwagi, każde pominięcie szczegółu oznacza brak jednego z elementów skomplikowanej zagadki kryminalnej. Pisarz we wcześniejszych swoich powieściach pokazał na czym polega kunszt suspensu i jak go wykorzystać tworząc nieszablonową fabułę. Nie inaczej jest i w najnowszym tytule, gdzie najpierw bohaterowie zostają wciągnięci w śmiertelną rozgrywkę, lecz orientują się w tym dopiero gdy nie można zrobić kroku do tyłu. Zaraz za nimi podążają czytelnicy, pochłonięci lekturą, odłożenie jej na bok raczej nie wchodzi w grę, bo chęć poznania rozwiązania jest zbyt silna, to zresztą napędza i postacie. Co jest tak intrygującego w „Grze zaklinacza”? Najłatwiej jest powiedzieć, że wszystko, ale to nie wyjaśnia niczego, tak naprawdę prawie każda strona przynosi z sobą odkrycie kawałka tajemnicy, tej już w jakiś stopniu znanej lub całkowicie nowej i jest to utrzymane do samego końca. Nawet ostatnie zdanie pozostawia zapowiedź kolejnej. Jednak nim do niego dotrzemy będziemy mieć za sobą, lub przynajmniej będzie nam się tak wydawało, morderczo intrygującą zabawę w kotka i myszkę. „Gra zaklinacza” to niesamowity kryminał, w jakim prawda, kłamstwo, zło i rzeczywistość mają wiele twarzy, zwodniczych, zabójczych i przede wszystkim niesamowicie realnych, chociaż są brane za nierzeczywiste, co mści się okrutnie.

 



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
      dziękuję 
 
                                          wyd. Albatros

 

poniedziałek, 18 lutego 2019

Kiedy zło zdejmuje maskę


„Władca ciemności”
Donato Carrisi

Ciemność, boimy się jej, ignorujemy, uważamy za sprzymierzeńca lub po prostu jest dla nas naturalnym przeciwieństwem jasności. Czasem jednak jej nadejście przynosi z sobą zapowiedź czegoś, mającego zamiar wymknąć się spod kontroli i pragnącego zniszczyć wszystko co stanie mu na drodze. Czy da się zwyciężyć to, co jedynie jest hipotetyczne, lecz i tak przeraża?

Dwadzieścia cztery godziny bez elektryczności i dostępu do internetu oraz telefonów, bez telewizji, radia i prasy, z zamkniętymi sklepami, restauracjami, kinami, tylko lub aż doba bez wszystkiego uważanego przez ludzi za oczywiste. Co się wydarzy gdy zgaśnie ostatnie światło w Wiecznym Mieście? Marcus, penitencjariusz Trybunału Dusz, woli poruszać się w cieniu zamiast być zauważonym w świetle dnia, najnowsze zadanie również wymaga od niego pozostania niezauważonym. Ale to nie jedynie zadanie, drugie wymaga wykorzystania informacji tkwiących w jego pamięci, lecz obecnie cierpi on na amnezję. Brutalny zabójca wykorzystuje panujący chaos by kroczyć po Rzymie w morderczym maratonie, wydaje się, że nikt nie stanie mu na przeszkodzie. Pomimo zamieszek na ulicach Marcus tropi zbrodniarza i ściga nie zważając na niedawne wydarzenia, wciąż wzbudzające w nim niepokój. Kiedy wydaje się, iż rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki sytuacja zmienia się diametralnie. Mrok nadaje temu, co wydawało się całkowicie odmiennych kształtów od tych, które wydawały się pewne w świetle dnia. Co jest prawdą, co oszustwem, kto jest prawdziwym władcą ciemności  i czy Marcusowi  uda się odkryć tożsamość mordercy?

Ciemność, brudna, mokra, oblepiająca człowieka, tak, że traci poczucie bezpieczeństwa, wręcz wchodząca pod skórę i przynosząca z sobą chaos oraz tajemnice. Donato Carrisi nie bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę, on po prostu otwiera, już na pierwszej stronie swojej książki, drzwi do morderczego labiryntu pełnego pułapek, ślepych uliczek, zdrad, zwątpienia w samego siebie oraz w to wszystko, co wydawało się prawdą. „Władca ciemności” jest kolejnym tomem cyklu, jeśli ktoś nie czytał wcześniejszych części nie będzie miał trudności by wejść w tę powieść i poczuć jej niepokojącą atmosferę. Jeżeli macie przed oczami obraz Rzymu w świetle w dnia lub oświetlonego wieczorowo-nocną porą to bardzo szybko zapomnicie o tym widoku, bo starożytna stolica pogrążona w mroku, chaosie i zalana wodami Tybru staje się symbolem upadku. W takiej scenerii morderstwo wydaje się niczym nadzwyczajnym, lecz po chwili jego brutalność dociera do czytelnika, podobnie jak i brak śladów oraz to, że to nie koniec, a dopiero początek. Śledztwo w takich okolicznościach również nie jest prowadzone standardowo, zapętla się nie raz i nie dwa, to, co wydawało się oczywiste bardzo szybko zostaje skonfrontowane z nieprawdopodobnym, lecz jak najbardziej realnym. Donato Carrisi pokazuje wciąż nowe oblicze zła, chociaż bywa to często jedynie maska, tak samo dzieje się z dobrem, zresztą co jest jednym i drugim oraz kto stoi po jakiej stronie do samego końca nie jest pewne. Bohaterowie zdają się prowadzić nierówną walkę z czasem, niejasną przepowiednią oraz sobą samymi, każda ich słabość zostanie wykorzystana przeciwko nim, ale ich determinacja w dotarciu do faktów, nawet najbardziej dla nich niewygodnych i bolesnych jest najlepszym paliwem dla dochodzenia. „Władca ciemności” jest prawdziwym kryminałem noir i to nie z racji drugiego planu jakim jest pogrążone w ciemności Wieczne Miasto, lecz przede wszystkim niepowtarzalnego klimatu oraz postaci, uwikłanych w niejasną przeszłość. Niekiedy zdają się oni przypominać oponentów, lecz kierujących się zasadami, zbyt często wystawianymi na próbę. 





            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
       dziękuję 
 
  wyd. Albatros




sobota, 22 kwietnia 2017

W cieniu kryje się prawda

"Łowca cieni"
Donato Carrisi


Zło jest zasadą, dobro wyjątkiem od niego. To pierwsze ma mroczny urok i chociaż nie powinno, silniej przyciąga uwagę ludzi niż cokolwiek innego, fascynuje sobą i pozostaje w pamięci na długo, czasem na zawsze. Jedni oddają mu się we władanie, inni tropią ich by uchronić nieświadomą większość przed zagrożeniem, którego nikt do końca nie pojmuje nim go nie doświadczy. Zło jest zasadą, dobro wyjątkiem, niekiedy koszt zaistnienia tego drugiego wymaga ofiar.

Ktoś brutalnie morduje zakochaną parą, nie jest to pierwsze zbrodnia w historii Rzymu, w końcu jego powstanie zostało naznaczone zabójstwem, ale czasy się zmieniły i łatwiej wywołać strach, chociaż towarzyszy mu także niezdrowa ciekawość. Policja dokłada wszelkich starań by nie przeoczyć żadnego śladu, nawet najmniejszy detal może pomóc ująć sprawcę. Penitencjariusz Marcus także interesuje się tym morderstwem, dostał polecenie by przyjrzeć się tej sprawie. Jego zadanie jest takie jak zawsze - dostrzec anomalię, pójść jej śladem i dotrzeć do zbrodniarza, tylko lub aż tyle. Kolejne ofiary, którym odebrano życie w taki sam sposób nie są dla niego zaskoczeniem, jak zawsze czas nie sprzyja ani jemu, ani policjantom, a opinia publiczna informowana jest na bieżąco co do wyników oficjalnego dochodzenia i oczekuje jak najszybszego ujęcia zabójcy. Sandra Vega również zauważa coś co umknęło innym i co może być pchnąć pracę jej współpracowników do przodu, lecz nie spodziewa się do czego ją to doprowadzi. Seryjny morderca nie zaprzestaje swej zbrodniczej działalności, Marcus i Sandra docierają do faktów jakie każą im spojrzeć na ostatnie wydarzenia z innej perspektywy. Odkrywają także mroczne okoliczności towarzyszące śmierci ofiar, okazuje się, iż zbrodnie wzbudzają zainteresowanie pewnej grupy, wykorzystującej je do własnych celów. Jaki związek z tym wszystkim ma Trybunał Dusz? Dlaczego zwierzchnikom Marcusa tak zależało by to właśnie on zaangażował się w wyjaśnienie tych morderstw? Penitencjariusz ma jeszcze jedno nie zakończone śledztwo, ale utkwiło ono w martwym punkcie i pozostawiło w nim nieodparte wrażenie, że coś ważnego umknęło mu. Teraz jednak musi doprowadzić do końca sprawę zabójcy z Rzymu, bo w niej kryje się o wiele więcej niż się spodziewał.

Druga odsłona śledczych umiejętności watykańskiego detektywa dorównuje pierwszemu tomowi i nie traci nic z mrocznego klimatu, nawet jest on jeszcze mocniej odczuwalny podczas lektury. "Łowca cieni" to misternie poprowadzona intryga, z wieloma obliczami zła i nieoczekiwanymi zwrotami w fabule. Donato Carrisi wiedzie czytelników po meandrach ludzkiej psychiki, zwłaszcza po jej ciemnych zaułkach, odsłaniając to co jednocześnie wywołuje strach i fascynuje. Rzym znowu staje się areną zbrodni oraz działań tajnej i pełnej sekretów organizacji śledczej, której przedstawiciel jest równie tajemniczy jak jego mocodawcy. Autor łączy sacrum z profanum w specyficzny danse macabre, a za tło służy Wieczne Miasto, świadek zła od tysiącleci i jednocześnie miejsce niezliczonych zbrodni. W "Łowcy cieni" każdy detal się liczy, nie ma "ślepych uliczek", wszystko ma znaczenie w ostatecznym rozrachunku, chociaż czy Donato Donato Carrisi już jest gotowy by ujawnić go swym postaciom i czytelnikom? Dobro jest wyjątkiem, zło zasadą, lecz czy ta prawda nie jest zbyt prosta?



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
      dziękuję 
 
                          wyd. Albatros

wtorek, 18 kwietnia 2017

Zło rodzi się w cieniu

"Trybunał dusz"
Donato Carrisi


Zło wcale nie jest rzadkością, wbrew pozorom jest spotykane bardzo często, ale dostrzegamy je wtedy jeżeli bezpośrednio lub pośrednio dotyka nas albo kogoś nam bliskiego. Dobro, wydające się być powszechne wcale takim nie jest, lecz w ludzkiej naturze jest zauważanie tego co dogodniejsze, a reagowanie na to co uwiera dopiero wtedy gdy staje się to uciążliwe bądź bolesne. Niestety w takiej sytuacji rzadko kiedy udaje się zapobiegnąć rodzącemu się złu, człowiek raczej skupia się na jego tropieniu mając nadzieję, iż może uda się je w końcu doścignąć i zdusić, ale najczęściej niestety nie w zarodku, lecz w pełnym rozkwicie.

Zniknięcie młodej kobiety nie jest niczym niezwykłym w dzisiejszych czasach, dla policji nie jest to jakiś wyjątkowy przypadek, po prostu jeden z wielu podobnych. Natomiast penitencjariusz zauważa coś co umknęło wszystkim innym, zresztą nie tylko w tej sprawie, zadanie Markusa to szukanie anomalii i włączanie jej do prowadzonego śledztwa. Nikt, poza bardzo wąskim gronem nie wie, że ktoś zajmuje się pewnymi sprawami oprócz policji. Markus musi działać tak by pozostać niezauważonym, ale ma do swej dyspozycji najlepsze archiwum kryminalne na świecie oraz swój niezwykły talent. Jedno i drugie musi mu wystarczyć by rozwiązać sprawę zaginięcia Lary oraz wyjaśnić kwestię pewnego pacjenta pogrążonego w śpiączce, będącego równocześnie podejrzanym w serii morderstw. Dwa odrębne dochodzenia, które są prowadzone równocześnie, każde jest ważne i wymaga czasu jakiego penitencjariusz nie ma zbyt wiele. Liczą się szczegóły, pominięte przez prawie wszystkich, bo ujawniają prawdziwe oblicze przestępstw, a nie iluzję stworzoną przez zbrodniarza. W detalach wychodzą na jaw fakty, prowadzące do sedna, lecz ktoś zaczyna grać rolę sędziego, a ofiary stają się katami, Markus jest zmuszony zająć się również poszukiwaniem tego kto zdradził tajemnice podobnych do niego. Jednakże czy nie jest to za dużo jak na jedną osobę? Odpowiedzialność spoczywająca na jego barkach ma ogromny ciężar, ważą się ludzkie losy i przede wszystkim kolejne życia. Poruszanie się w cieniu grozi tym, iż w końcu przekroczy się granicę pomiędzy dobrem i złem, bo jedno z nich jest wyjątkiem, a drugie zasadą. Gdzieś w Rzymie więziona jest porwana Lara, w szpitalu przebywa podejrzany, a Markus zapuszcza się coraz dalej w labiryncie stworzonym z sekretów, niezauważalnych dla większości zbrodniczych niuansów, niepokojących wspomnień i zdrady kogoś takiego jak on sam.

Sekretna formacja, zbrodnie, śledztwo i więcej niż nietypowy detektyw. Jakby tego było mało, dochodzą tajemnice oraz Rzym spowity w wiecznym półmroku, rozświetlanym jedynie od czasu czasu przez światło, przenikające kościelne witraże. "Trybunał dusz" jest kryminałem zbudowanym z wielu warstw, odkrywanych podczas zagłębiania się w lekturę. Dodatkowo kilka planów czasów oraz wątków, sprawiających wrażenie całkowicie odrębnych, lecz od początku z wyczuwalną nutą głębszych powiązań, sprawia, że czytelnik staje się z obserwatora myśliwym, tropiącym kolejne ślady i podążającym za zbrodniarzami jak za zwierzyną. Donato Carrisi jest prawdziwym mistrzem w kreowaniu atmosfery niepokoju i zaskakujących sekretów oraz podsuwaniu iluzorycznych tropów. "Trybunał dusz" nie posiada słabych punktów, fabuła jest przemyślana w każdym calu, nie ma w niej nieważnych szczegółów, opiera się na kolejnych zagadkach, dodatkowo pełnych znaków zapytania, z odpowiedziami udzielanymi w najmniej spodziewanych momentach. Ostatnia tajemnica zostaje wyjaśniona w ostatnich zdaniach, co dodatkowo dodaje niepowtarzalnego smaku całej lekturze i rzuca na całość całkiem nowe światło.



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
      dziękuję 
 
                             wyd. Albatros

niedziela, 6 marca 2016

Zło to nie tylko teoria

"Hipoteza zła"
Donato Carrisi


Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zawsze się ze sobą łączą, lecz niekiedy ludzie wolą zapomnieć o tym co było, a obecne wydarzenia traktować jak coś zupełnie coś odrębnego, nie będącego następstwem niczego co już miało miejsce. Jednak takie postępowanie mści się brutalnie, zwłaszcza kiedy w grę wchodzi zbrodnia, ona przecież nie rodzi się z niczego, wprost przeciwnie jej korzenie sięgają głęboko w czas i ludzkie egzystencje.

Mia nie ma złudzeń co do świata, poznała go od najgorszej strony i codziennie zmaga się z bliznami, jakie w niej pozostawił. Ale próbuje żyć ze nimi i stara się zapomnieć o tym co złe, praca nie jest w tym pomocna, wręcz przeciwnie. Zdolności, które kiedyś jednocześnie pomogły jej i ściągnęły na nią kłopoty, pogrzebała głęboko, lecz zwierzchnicy zamierzają znowu z nich skorzystać. Miejsce zabójstwa przypomina o najgorszych momentach, otwiera stare rany, jednak śledztwo musi się toczyć, a ona jako jedyna może nadać mu odpowiedni kierunek. Pierwszy przełom następuje bardzo szybko i jednocześnie staje się źródłem pytań, dla niektórych zbyt wielu. Od początku wszyscy zdają sobie sprawę, że przed nimi trudne dochodzenie, przeciwnik jest nieobliczalny i pojawia się jak duch, a czas wcale nie jest sprzymierzeńcem. Morderca lub raczej powinno się powiedzieć mordercy stanowią prawdziwą mroczną i zabójczą zagadkę. Mia zyskuje nieoczekiwanego pomocnika, dzięki niemu ma okazję poznać inną teorię co do popełnionych zbrodni i ich autorów. Przez lata zajmowała się zaginionymi, teraz okazuje się, że powracają wcale nieprzypadkowo. Intuicja podpowiada policjantce, iż będzie musiała głębiej wejść nie tylko w motywy zbrodniarzy, ale i własne emocje, do tej pory te drugie były odsuwane na dalszy plan, bo jedynie w ten sposób pozwalały jej egzystować. Partner Mii również stawia czoła własnym demonom, obydwoje wiele ukrywają, lecz właśnie w tych tajemnicach kryją się ważne ślady śledcze. Przeszłość naznaczyła życie obydwojga, teraźniejszość wymaga od nich zrzucenie ochronnej tarczy i uczynienie ze swych porażek broni.

Morderstwo to zamach na drugiego człowieka, śmierć jest jego wynikiem, ten fakt jest niezaprzeczalny, cała reszta czasem opiera się dowodach, a czasem na poszlakach. Donato Carrisi nie upiększa zbrodni, przedstawia ją taką jaką jest, nie łagodzi czerwieni krwi, bólu ofiar. "Hipoteza zła" przesiąknięta jest tajemnicą, zagadkowością, każdy z bohaterów nosi je w sobie, jedni jako ciężki życiowy bagaż, drudzy czerpią z nich siłę. Autor wprowadza czytelnika w mroczny świat zbrodni, śledczych naznaczonych obcowaniem z nią oraz zbrodniarzy, których motywy dalekie są od oczywistości. Śledztwo daje nie tylko odpowiedzi, ale rodzi również pytania, zło jest namacalne, wciąż towarzyszy wszystkim, zrzucając swą maskę niespodziewanie. Donato Carrisi nie opiera się jedynie na tu i teraz, przeszłość jest dla niego równie ważna, a przyszłość to już częściowo zapisana karta krwistym atramentem.



            
          Za możliwość przeczytania książki 


    Dziękuję 


     wyd. Albatros