Przedpremierowo:
„Ożesz! Narodzenie”
Monika Wawrzyńska
Podobno nic dwa razy się nie zdarza,
no chyba, że mamy deja vu. A gdyby jednak tak się stało? Zrobić dokładnie to
samo jak pierwotnie, czy może pokusić się o zmianę „scenariusza”?
Chcę więcej! Więcej perypetii Alinki
i więcej pracowników firmy pogrzebowej „Bez biletu” oraz pozostałych postaci.
Nie tak po prostu, ale dlatego, że jak mało co poprawiają humor, nie na chwilę,
a na długo. Tam gdzie jedni kończą swoją historię, inni piszą nowe rozdziały
swoją ze swadą, niekiedy tupetem oraz z poczuciem dobrze wykonanej pracy. Czy
to blask fleszy i światła telewizyjnego studia, czy to lampy bezcieniowe w
laboratorium tanatopraksji makijaż musi być profesjonalny i dopracowany. Monika
Wawrzyńska podeszła do motywu komedii funeralnej tak samo, co już czytelnik
dostrzega na wstępie, a z każdym rozdziałem jedynie się w tym utwierdza,
chociaż gatunek niełatwy. O sprawach ostatecznych i całej reszcie, w dodatku w
klimacie świątecznym, nie tak łatwo pisać zachowując humor, nawet jeśli bywa w
czarnej barwie. Jednak „Ożesz! Narodzenie” nie tylko daje radę, lecz ustawia
się na podium z łatwością, za jaką stoją perfekcyjnie wykreowani bohaterowie,
inaczej mówiąc cała plejada ludzkich fizjonomii i charakterów, niepowtarzalna
atmosfera oraz oczywiście splot okoliczności, jakich mało. Zgodnie z gatunkiem
jest komediowo, i to bardzo, pogrzebowa także, a jakże, ale pojawiają się
również inne wątki, poważniejsze i dająca naprawdę do myślenia. Właśnie to
połączenie lżejszych elementów z trudniejszymi daje kontrast, staje się też
doskonałym motorem dla akcji, zwłaszcza, iż dzieje się dużo i to w dość szybkim
tempie. Monika Wawrzyńska trochę przewrotnie pokazuje świątecznego ducha,
pokazując to, o czym zbyt często zapominamy, a co jest naprawdę istotne.

Świetna i bardzo zachęcająca recenzja. Połączenie komedii funeralnej ze świątecznym klimatem brzmi niebanalnie, a postać Alinki i jej dwóch całkowicie odmiennych światów pracy natychmiast przyciąga uwagę. Widać, że książka naprawdę Cię wciągnęła. Zdecydowanie dopisuję ten tytuł do mojej listy do przeczytania.
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się, że to klimat świąteczny jest w tej książce. Okładka na to nie wskazuje. Ale recenzja mnie przekonuje do niej.
OdpowiedzUsuń