Nowość:
„Oszast”
Grzegorz Mirosław
Za możliwość przeczytania książki
Nowość:
„Oszast”
Grzegorz Mirosław
Za możliwość przeczytania książki
Nowość:
„Fałszywi bohaterowie.
Dziesięć kontrowersyjnych postaci, które niesłusznie podziwiamy”
Otto English
Bohater to kategoria bardzo szeroka i
mieszcząca w sobie ludzi niekiedy całkowicie od siebie różniących się. Jedno co
mają wspólnego to wyróżnienie się spośród innych, pójście dalej niż inni,
odważniejsi, pomagający w sytuacji gdzie inni robią krok w tył. Zapisują się w
pamięci ogółu, bywa, że i mas, ale czy są ku temu powody?
Wynoszenie na podium, zabetonowanie
wizerunku, by powstał pomnik ze spiżu i jedna, słuszna, perspektywa na
osiągnięcie lub jego liczbę mnogą. Bohater bądź bohaterka nie zmieniają się
przez lata, a jedynie osiada na nich coraz większa patyna, jak zaciera
szczegóły i pozostaje jedynie zarys. Ten, kto zabiera się za zdarcie nie tylko
jej, lecz i odbrązowienie postaci ma przed sobą wcale nie tak łatwe zadanie,
zwłaszcza jeżeli zabiera się za to solidnie czyli od samych korzeni. Otto
English nie rzuca oskarżeń i nie tyle podważa autorytety co rzuca na nie mocniejsze
światło, w jakim zaczynami zauważać detale do tej pory nie zawsze ukryte, lecz
jakoś pomijane. „Fałszywi bohaterowie. Dziesięć kontrowersyjnych postaci, które
niesłusznie podziwiamy” to nie zbiór na nowo napisanych biografii, a spojrzenie
głębiej i dalej na ludzi postawionych na piedestale lub tych, którzy sami na
niego wspięli się. Cierpliwe skuwanie
dekad obiegowych opinii, wygładzonych informacji i zwrócenie uwagi na
niewygodne fakty okazuje się fascynującą lekturą. Nie brak w niej trudnych
pytań, obalania mitów, ale nie siłą a słowami, opartymi o wiedzę. Autor nie
stawia na agresywną konfrontację, brutalnego niszczenia portretów, stawia
bardziej na ich uzupełnienie albo na zdrapanie warstwy naleciałości, upiększeń,
tak by dotrzeć do oryginału. Dziesięć postaci z różnych dziedzin życia, które w
ostatnich dziesięcioleciach zyskało miano bohaterów, czy zasłużenie? Na to
pytanie tak naprawdę sami czytelnicy udzielają sobie odpowiedzi i to
niejednokrotnie. Wpierw jeszcze przed przeczytaniem książki, a później co
najmniej kilkukrotnie w trakcie czytania każdego rozdziału. Otto English nie
przekonuje na siłę, nie stawia na kontrastowość, a na fakty, lecz również nie
zapomina o dziedzictwie oraz skutkach działalności każdej z osób, resztę
pozostawiając czytającym. Czy warto sięgnąć po ten tytuł? Oczywiście, bo każdy
ma prawo weryfikacji punktu spojrzenia na otaczającą rzeczywistość oraz swojej
opinii, a takie pozycje pomagają nam kształtować własne zdanie.
Nowość:
„Staw Zapomnianych”
Emilia Szelest
Niektórzy zrobią wszystko by pewne tajemnice nigdy nie ujrzały światła dziennego. Wszystko oznacza, że nikt i nic nie jest ważne, w ich mniemaniu, po za tym, by nikt nie dostrzegł nawet cienia tego, czego strzegą. Co jest tak ważne, że nie zawahają się przed niczym by nie naruszyć ciszy wokół tego?
Podobno góry nie wybaczają błędów. Może dlatego Zuzanna Sobczak już dwa razy wyszła cało tam, gdzie kto inny zapłaciłby najwyższą cenę, chociaż inni twierdzą zupełnie co innego. Po co uganiać się po Tatrach za legendami, zwłaszcza takimi, jakie ściągają jedynie kłopoty? Może dlatego, że nie one są niebezpieczeństwem, a ludzie, jacy kryją się za nimi? Najnowsza sprawa zdaje się być daleka od tego, co działo się niedawno, nie po raz pierwszy turysta ginie w górach. Natomiast brutalne morderstwo w samym centrum Zakopanego nie należy do sytuacji zdarzających się często. Rola Zuzanny jest prosta, ale czy ktoś znający ją nie przypuszczał, że jest ona ostatnim policjantem, jaki ot tak zamknąłby sprawę i nie drążyłby tematu? Bez względu na oczekiwania Sobczak ze znajomym dziennikarzem zaczyna prawdziwe dochodzenie i nawet nie podejrzewa, jaką puszkę Pandory tym razem otworzy. Pewne sekrety strzeżone są pilniej niż inne i mają dla niektórych wartość ogromną i zrobią wszystko by nikt nie wpadł na ich trop. Jednak Zuzanna krok za krokiem wchodzi w głąb górskich legend i chce skruszyć mur milczenia i strachu. Czy tym razem popełni śmiertelny błąd?
Tatrzańska mistyka, kryminalne zagadki
owianą gęstą mgłą strachu, gdzie cisza jest namacalne i przede wszystkim
złowroga. Nie ostatnie sprawiedliwa, lecz ta, która nie zadawala się namiastką prawdy
i wbrew niejednemu szuka odpowiedzi. Zakopane i Tatry od strony suspensu
nabierają złowieszczych konturów, niepokój jest częścią składową powietrza, a
każdy krok zdaje się być obserwowany.
Emilia Szelest równocześnie wprost i pomiędzy wierszami wprowadza
złowieszczy klimat z wyczuwalnym zagrożeniem, wpierw niezdefiniowanym, lecz
szybko nabierających kształtów. Pytanie czy są one realne czy też jedynie to
sprytna iluzja by zmylić tropy. Klasyczne dochodzenie, gdzie górskie legendy
nie stanowią jedynie mało znaczącego ozdobnika albo jedynie tła. Ich rola jest
istotna, ich drugie dno rzuca na wątki inne światło, dodatkowo podkreślając
związek z tym, co już dane było czytelnikom i bohaterom poznać oraz elementami
wciąż będącymi w cieniu. „Staw Zapomnianych” jest rasowym kryminałem, w którym wyjaśnienie
morderczej tajemnicy to oś akcji, od której wszystko zaczyna się i kończy,
opleciony przeszłością z wieloma znakami zapytania i oplatającymi swymi mackami
teraźniejszość. Tu mrok jest wyczuwalny zawsze i wszędzie, natomiast śledcza
intuicja prowadzi w głąb śmiertelnego gąszczu pośród gór, surowych i karzących
każdego, kto poszanował ich.
Nowość:
„Dzikie kakao.
Wyprawa do źródeł
czekolady”
Rowan Jacobsen
Czy doceniamy kakao? Wydaje się
powszednie, dostępne na wyciągnięcie ręki, chociaż ma w sobie jeszcze tę nutę
czegoś specjalnego. Swojskie i jednocześnie egzotyczne, kojarzone ze
słodyczami, chociaż bywa gorzkim delikatesem. Kakao, masowe i ekskluzywne, z
bogatą historią, jak mało co.
Kakao jakie jest wszyscy widzą i
wiedzą, chociaż czy na pewno tak jest? A może tak wyruszyć na wyprawę śladami ziaren,
które kiedyś były uważane za pokarm bogów i chociaż minęły wieki, to coś
wyjątkowo nadal w sobie mają. Rowan Jacobsen zabiera czytelników w podróż,
gdzie prawie równocześnie poznajemy przysłowiowe korzenie kakao i jego drogę do
dzisiejszej jego sytuacji. Kulinarno-podróżniczy wypad do Ameryki Południowej i
Środkowej to nie jedynie suche fakty, a Amazonia od środka czyli dosłownie lasy
tropikalne, lecz również nowoczesne laboratoria. Znane nie zawsze oznacza
poznane i tak właśnie jest w przypadku tej rośliny, jaka przeszła daleką drogę
od boskiego rarytasu po masową produkcję.
Rzadko kiedy zastanawiamy się nad kulisami przemysłu czekoladowego, lecz Rowan
Jacobsen przedstawia wieloaspektowo i ukazując kontrasty pomiędzy manufakturami
oraz korporacjami, znanymi na całym świecie. „Dzikie kakao. Wyprawa do źródeł
czekolady” doskonale oddaje cel niesamowitej peregrynacji podróżniczej, ale również
w czasie, sięgając w jego głąb, lecz też i w przyszłość. A gdzie w tym
wszystkim miejsce na kulinarną część? No właśnie ona obecna jest nieustannie w
postaci czekolady i kakao, jedno i drugie, chociaż to pierwsze jest przecież
pokłosiem. Tak jak sam gatunek reportażu, a z nim mamy właśnie do czynienia,
skupia w sobie kilka innych, podobnie jest z tytułowym ziarnem oraz jego
pochodną i ich pochodzeniem. To nie jedynie sprawozdanie z podróży, a
wielowarstwowy obraz, w jakim odnajdujemy światowe interesy oraz to, jak
wpływają na sam początek czyli kakao oraz ludzi, którzy je uprawiają. Jednak to
znowu wycinek z większej całości, jaką opisuje Rowan Jacobsen. Smak i zapach
czekolady ewoluuje w miarę czytania kolejnych rozdziałów, by w finale nabrać
głębi i stać czymś więcej niż tabliczką w kolorowym papierze na półce.
Za możliwość przeczytania książki
„Wiła”
Robert Ziębiński
Pewne tajemnicy nie bez powodu są
nimi i takimi powinny pozostać. Czasem jednak nie da się ich zostawić w spokoju,
same dają o sobie znać. Kiedy zostaną zignorowane wcale nie znikają, jedynie
czekają na odpowiedni moment by zaatakować mocniej i dotkliwiej. Ci, którzy
stawią im czoła nie zawsze wiedzą z czym się mierzą, lecz to nawet lepiej, bo
strach nie zawsze jest dobrym doradcą…
Czy w takim miejscu jak Czarny Staw spokój
jest czymś oczywistym? Małe miasteczko niedaleko Krakowa, sielskie i takie z
kategorii gdzie diabeł mówi dobranoc, chociaż nie do końca. Niektórzy jego mieszkańcy
to ostatnie zmieniliby na dzień dobry. Akira, Kamil, Długi i Niedźwiedź więcej
niż co nieco mogliby powiedzieć o tym, lecz jak wiadomo kto słucha nastolatków?
No właśnie nikt, to oni mają pamiętać o nakazach, zakazach, a tak w ogóle
słuchać starszych. Tyle, że właśnie oni doskonale wiedzą, iż Czarny Staw kryje
niejedną tajemnicę, jednego demona już pokonali, a teraz przed nimi kolejna
nadnaturalna zagadka. Zniknięcia wcale nie są tutaj rzadkością, tak dawniej jak
i obecnie, kto lub co stoi za nimi? Pozostaje jeszcze kwestia pojawienia się
kogoś, kto podobno o istniej tylko i wyłącznie w legendach, lecz jak się
okazuje prawda bywa bardziej skomplikowana. Zabójczy urok jakim dysponuje Wi
daje się we znaki paczce przyjaciół i trzeba coś z tym zrobić. Ich
sprzymierzeńcem jest Pan Pulman, nie taki zwykły kot, chodzący ścieżkami, jakie
mogą okazać się więcej niż pomocne w rozgrywce z kimś zamierzającym rozprawić
się z czwórką młodych ludzi. Jaką rolę odgrywa mistrz Dur? W Czarnym Stawie nic
nie dzieje się przypadkowo, a drugie dno bywa zabójcze!
Znacie to uniwersalne hasło „Jakie to
było dobre”? W przypadku „Wiły” było wyśmienite, intensywne, zaskakujące i
przede wszystkim pobudzające apetyt na więcej w jak najszybszym czasie. Klimat
grozy? Oczywiście! Niepokojące wydarzenia? Nieustannie! Intrygujące postacie? Jeszcze
jak! Trudno oderwać się od tej historii? Szkoda czasu na mówienie sobie jeszcze
jeden rozdział, bo w tym czasie kolejny akapit przeczytany. Telegraficzny skrót
był, lecz szkoda ograniczyć się do niego, zwłaszcza, ze Robert Ziębiński zadbał
o to, by opowieść miała naprawdę dużo ostrych zwrotów akcji, a i szybkość ich
występowania robi wrażenie. Zresztą to ostatnie stwierdzenie dotyczy tak
całości jak i poszczególnych rozdziałów. Za każdym razem nowy element zmienia
perspektywę i równocześnie wiąże się z tym, co już wiemy, lecz czujemy, że to
jedynie fragment czegoś dużo większego. „Wiła” ma klimat grozy, który nakłada
zimny i złowieszczy filtr na wszystko i wszystkich, a zło tutaj nie jest jakieś
odległe, lecz czai się tuż obok, w miejscach uznawanych za bezpieczne do tej
pory i to również działa na wyobraźnię. Drugi plan jest dopracowany i stanowi doskonałe
tło dla historii, w której wątki splatają przeszłość, teraźniejszość oraz
przyszłość, natomiast detale są cennymi wskazówkami. Jeszcze jeden aspekt warty
jest podkreślenia czyli połączenie słowiańskich i ludowych wierzeń z współczesnym
gatunkiem horroru i grozy w szerokim ujęciu. „Wiła” to ten rodzaj książki,
który wciąga już na początku i w jakiej zatapiamy się coraz głębiej z każdą
kartką.
Za możliwość przeczytania książki
Nowość:
„Zdarzyło się w Bagiennym Lesie”
Małgorzata Rogala
Czasem to, że nie pamiętamy jakiegoś
wydarzenia albo fragmentu naszego życia, wcale nie przynosi ukojenia. Wprost
przeciwnie, brakuje nam pewien element układanki, nie wiemy czy nie jest on
kluczem, czy też mało istotnym detalem, co budzi niepokój. Niewiedza bywa
błogosławieństwem, lecz rzadko dla tych nią dotkniętych, bardziej korzystają ci,
którzy korzystają z tego faktu by coś ukryć.
Lata mijają, a koszmary powracają raz
za razem pozostawiając za sobą pytanie czego Julia nie pamięta. Odpowiedzi
nadal brak, a upływ czasu nie pomaga, niepokój nie maleje. Może powrót w
rodzinne strony pozwoli w końcu na wyjaśnienie tego, co wydarzyło się w przeszłości?
Jednak nie wszyscy są zadowoleni z tego faktu i dają to odczuć, lecz niektórzy
wolą pozostać w cieniu. Czy Bagienny Las ma więcej sekretów niż myślą jego
mieszkańcy? Do tej pory niektórzy mogli czuć się bezpieczni z tym, co ukrywają,
lecz teraz, gdy pojawia się Julia, która jeszcze chce poznać prawdę, pojawia
się zagrożenie, jakiego nie brali pod uwagę. Do czego gotowi są posunąć się by nikt
nie dotarł do wydarzeń z przeszłości? Odpowiedź znajduje się pomiędzy tym, co
było i co jeszcze wydarzy się. Jedno jest pewne, dawne demony zostały zbudzone!
Niepokojący klimat od pierwszej do ostatniej strony. Niedopowiedzenie i coś, co powinno pozostać w pamięci, jednak niestety wciąż to jedynie fragmenty, a nie cały obraz. Czy kiedykolwiek brakujący element zostanie uzupełniony? Dodajmy jeszcze rodzaj mroku, takiego, jaki jest odczuwalny nawet w najbardziej słoneczny dzień oraz aurę tajemnicy i otrzymamy „Zdarzyło się w Bagiennym Lesie”. Kryminał i thriller ujęte w jednej historii, w której teraźniejszość połączona jest dużo mocniej z przeszłością niż zazwyczaj i z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik odczuwa ten związek coraz mocniej. Akcja nie pędzi, to nie ta kategoria, zresztą nadmierna szybkość w tej opowieści odebrała cały klimat, niuanse rozmyłyby się, a całość wiele by straciła. Jednak Małgorzata Rogala już niejednokrotnie pokazuje jak istotne jest uchwycenie chwili, skierowanie uwagi na wybrane punkty i zadanie właściwych pytań, ale nie tylko przez bohaterów, lecz również przez czytających. Co z odpowiedziami? Na te przyjdzie właściwy moment, lecz nim nastąpi finał, zagadka nabierze kształtów przez wypełnienie kolejnymi detalami pustych pól. Istotna jest także psychologiczna strona rozbita na emocje poszczególnych postaci, które pokazane są głębiej z całą paletą doświadczeń, wspomnień, niezabliźnionych ran. „Zdarzyło się w Bagiennym Lesie” ma w sobie odczucie zagrożenia, czającego się wpierw gdzieś w umyśle, by z rozwojem wątków stać się realną groźbą. Kameralność małej miejscowości dodatkowo jeszcze zagęszcza atmosferę i wyostrza sylwetki bohaterów oraz sprawia, że podejrzenia zaczynają wyzwalać nieprzewidywalne ruchy, a od tego już krok do eskalacji. Czym skończy się konfrontacja przeszłości z teraźniejszością?
Nowość:
„Alicja w Krainie Idei”
Roger Pol Droit
Czym się kierować w życiu, jeśli
wszystko zmienia się nieustannie i wcale nie napawa optymizmem? Wojny, skażona
natura, katastrofy, śmierć, strach przed tym, co może wydarzyć się w
przyszłości i wiele innych wydarzeń, jakie codziennie wyłaniają się z mass
mediów nie pomagają w wyznaczenie kierunku jakim chcemy podążać. Jak pośród tak
wielu możliwości i równocześnie ograniczeń wybrać odpowiedni drogowskaz? A
gdyby tak jedno zdanie było adekwatne i do spokojnych momentów oraz tych
katastrofalnych? Niezależnie od upływu lat wciąż byłoby aktualne i dawało
nadzieję otuchę, motywowało do pójścia do przodu, lecz i ostrzegało przed
zrobieniem kroku albo zatrzymaniem się? Czy w ogóle istnieje kilka słów, jakie
nieustannie byłyby przewodnikiem?
Wyobraź sobie, że odkrywasz w
ogrodzie dziurę i jako ciekawa osoba wejdziesz do niej i trafisz nie do Krainy Czarów
a Idei. Jeżeli myślisz, że to nie dla ciebie to zastanów się dobrze, bo
dostajesz właśnie zaproszenie do niezwykłej podróży w czasie, do różnorodnych epok,
państw, oraz poznasz wiele interesujących ludzi, jacy odcisnęli swój ślad
historii. Nie jest to wycieczka gdzie hurtowo i bez zastanowienia odhaczymy
kolejne punkty. W tej eskapadzie myślenie jest podstawą, tak samo jak i
refleksja, panuje wolność wypowiedzi, lecz pod pewnym warunkiem – uzasadnienia swojego
zdania. „Alicja w Krainie Idei” to nie jest są wykłady i monologi, a seria
rozmów tytułowej bohaterki z filozofami, uczonymi i mędrcami. Sokrates, Hypatia,
Nietsche i Louise Dupin oraz Marks, a to jeszcze nie wszyscy, których mamy
okazję spotkać i być świadkiem niezwykłych konwersacji. Nie z rodzaju
akademickich, lecz prowadzonych swobodnie, chociaż dotyczących fundamentalnych
spraw. Odbrązowienie historycznych postaci i pokazanie ich interakcji ze współczesną
nastolatką, szukającej jednego zdania, jakie poprowadziłoby ją przez życiowe
meandry doskonale do siebie pasują.
Od starożytności po współczesność. Podróż nie za jeden uśmiech, lecz w poszukiwaniu słów, mogących być jej mottem. Ponad dwadzieścia wieków idei, kontrastowych, czasem będących do siebie w zupełnej opozycji, powstałych w różnych epokach, niekiedy zapomnianych albo nie do końca dobrze rozumianych i tu właśnie pojawia się tytułowa postać. Roger Pol Droit nie poszedł na skróty, nie wybrał najbardziej tylko najpopularniejszych postaci z filozoficznego panteonu i nie stworzył kolejnego kompendium myśli filozoficznych. A co w takim zrobił? Pokazał złożoność filozofii i co ważniejsze jej rolę oraz jak kształtuje nurty społeczne, chociaż często nie stoi w pierwszym rzędzie, lecz gdzieś między wierszami. Na co dzień nie dostrzegamy tego, traktujemy ją jako odległą kategorię nauki, mającą mało związków z codziennością. Jednak autor „Alicji w Krainie Idei” z każdą przytaczaną koncepcją trafia w punkt i pokazuje wpływ na nasz świat czy to w przeszłości czy też w teraźniejszości oraz jak jest jednym z elementów przyszłości. Jaka jest rola głównej bohaterki? Na to pytanie czytelnicy muszą sobie odpowiedzieć samodzielnie, lecz wyczuwamy, domyślamy się i dostrzegamy ją wcześniej bądź później. Coś jeszcze różni tę książkę od innych, podobnych gatunku, ale różniących się przesłaniem. Rola jej twórcy, będącego autorem, lecz także… To już najlepiej odkryć samemu.
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Nowość:
„Królowa podstępna i mściwa”
Stacia Stark
Kiedy straci się wszystko pozostaje jedynie własne życie, lecz ile ono jest warte gdy nie ma już bliskich, z jakimi dzieliło się z nimi? Czasem okazuje się, że koniec staje się początkiem, bo los ma całkiem inne plany niż ktokolwiek przypuszczał. Jednak nikt nie jest marionetką w jego rękach, a zapisana ścieżka jest również po części białą kartką, jaką zapisujemy sami.
Prisca zaryzykowała wszystko, zrobiła krok w stronę, w jaką nie powinna, złamała zasady. Czy powinna była odważyć się na coś tak w momencie gdy zależy od nie tak dużo? Jednak czym byłby świat bez miłości? Ona nie jest tamtą dziewczyną, jaka uciekła by uratować swoje życie, lecz władczynią próbująca ochronić swój lud. Ogromna odpowiedzialność, zwłaszcza dla kogoś, kto jeszcze niedawno miał wieść proste życie dalekie od polityki, wojen i intryg. Przeznaczenie miało dla Priski całkiem inny scenariusz i jak się okazuje jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Gra o władzę, wolność i triumf dobra nad złem przed nią, a wróg zastosuje każdy chwyt, ten najbardziej brudny z pewnością w najmniej spodziewanej chwili. Triumf może mieć gorzki smak i jaką cenę zapłaci ta, która rzuciła wyzwanie uzurpatorowi i mordercy? Jej przodkowie utracili tak wiele, czy jedna dziewczyna będzie w stanie napisać całkowicie odmienny rozdział nie tylko w swoim życiu, ale i tysięcy inny?
Dramatyczny początek, wielkie intrygi, spektakularne bitwy, zdrada i zemsta, niespodziewane uczucia i przede wszystkim władza oraz pragnienie jej posiadania. Cztery części, w każdej historia rozbudowuje się, zmieniają lokalizacje, tworzą się nowe sojusze, ale ci, którzy spiskują także nie próżnują. Otwarta wojna i zakulisowe manipulacje. Cykl Królestwo Kłamstw przenosi czytelników w świat gdzie prawdziwa natura musi być skrywa, a jeśli zostanie zauważona to dar, jaki z sobą niesie, jest odbierany. Tu dobro i zło nosi wiele masek, a w najmniej spodziewanym momencie jedni je uchylają, natomiast drudzy tylko uchylają. Finałowy tom zawiera wszystko to, co wcześniej było siłą każdej części, lecz nie jedynie jest finałem, zanim nastąpi wątki nadal rozwijają się, pojawiają się nowe, splatając już z tymi znanymi. Stacia Stark zamiast wielkiego podsumowania i kończenia opowieści oferuje czytelnikom jeszcze jej rozwój. „Królowa podstępna i mściwa” to jeszcze jeden rozdział w historii, w jakiej nadzieja i wiara muszą zmierzyć się z bólem straty i widmem śmierci, a gdzieś na horyzoncie zaczyna się rysować ostatnia bitwa, w której wielu zagra w prawdziwą rosyjską ruletkę. W finale nie ma miejsca na wahanie się bądź wątpliwości, bohaterowie wybierają strony, zapadają ostateczne decyzje oraz zacieśniają się związki, w jakie nikt nie wierzył. W „Królowej podstępnej i mściwej” jest widowiskowo, lecz i kameralnie, zbrojnie i emocjonalnie, bo wojna o pokój i wolność ma wiele barw, ale czerwień krwi dominuje…
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Nowość:
„Szeptun”
Tomasz Betcher
Samotność ma niejedno oblicze i kryje
się pod wieloma maskami. Nawet będąc wśród bliskich nie jest się od niej
wolnym. Czasem skrywa się za nią lęk bycia samym, lecz to, coś zupełnie innego.
Najtrudniej jest stanąć z samotnością twarzą w twarz, przestać uciekać, a wyjście
z niej bywa wówczas na wyciagnięcie ręki.
Wakacje w miejscu gdzie nawet diabeł
dawno powiedział dobranoc, a na sam początek urlopu piorun trafia w samochód
nie zapowiadają się dobrze. Co więcej cała reszta zdaje się być jakimś pechem
podniesionym co najmniej do kwadratu. Jednak kiedy pominąć niezbyt udany wstęp
i po prostu przyjąć, że niekiedy trzeba zweryfikować plany okazuje się, iż da
się cieszyć letnim wypoczynkiem, chociaż przynosi on sobą chaos. Julia miała zamiar
odwiedzić uzdrowiciela i cieszyć się urokami Beskidów wraz ze swoimi dziećmi.
No cóż, wizyta okazuje się daleka od jej wyobrażeń, cała reszta przynosi z sobą
wiele zmian. Klątwa, jaką jest ponoć naznaczony ich gospodarz oraz miejscowe
plotki powinny być znakiem ostrzegawczym, lecz co jeśli są zupełnie czymś
odwrotnym? Do tej pory kobieta miała podążała ścieżką, z jakiej bała się zejść
dla dobra bliskich, ale teraz dostrzega, że da się skręcić w całkiem innym
kierunku. Czy powinna nią podążyć i wywrócić swój świat do góry nogami? Waldek
jest kimś, kto nosi w sobie sekrety i chadza własnymi szlakami. Tych dwoje
różni się od siebie jak dzień i noc, lecz może to zaleta, nie wada…
Nie magia, nie zaklęcia, a po prostu
bycie blisko, bez narzucania się i z pozostawieniem przestrzeni na myśli i
czasu na odnalezienie tego, co gdzieś umknęło, zostało utracone lub po prostu
pozwolenie na powiedzenie koniec. Tomasz Betcher już nie pierwszy raz zabiera
czytelników w podróż z bohaterami, jacy nawet nie wiedząc o tym, stoją na
rozstaju dróg i są krok od wybrania całkiem nowego kierunku. Spirala emocji,
przeszłości i złych doświadczeń ukryta jest płytko, lecz jej korzenie wrosły
głęboko, jednak to dociera do nas dopiero jak głębiej wejdziemy w historię,
gdzie prostota okazuje się jedynie przykrywką skomplikowanej prawdy, niełatwych
marzeń i trudnych wyborów. „Szeptun” jest lekturą, którą pochłania się lub
raczej to ona wchłania nas, kartka po kartce. Dlaczego? Na pewno nie szybkością
akcji, lub spektakularnymi zwrotami, to nie ten rodzaj książek. Tu jest
kameralność, odzyskiwanie życiowego punktu zaczepienia, po prostu zatrzymanie
karuzeli codzienności, nie ma wielkich słów i pięknych obietnic, które to jedne
i drugie okazują się bez pokrycia i na wyrost. Autor przedstawia czytającym
historię w jakiej jest coś onirycznego, przeplata się przeszłość z teraźniejszością,
a pewne tajemnice po prostu pozostają sobą, uchylając jedynie rąbek to, co w
sobie kryją, resztę pozostawiając z dala od ludzkich oczu. W „Szeptunie”
kontrastuje niejedno, lecz wbrew pozorom ostre granice zacierają się,
dopasowują się, wiele spraw odbywa się w ciszy, nie w tej niewygodnej, a takiej
gdzie wreszcie słyszy się własne myśli, a to, co ważne przychodzi po cichu,
czeka na odpowiedni moment i korzysta z szansy by dać o sobie znać. To, co było,
jest i być może będzie, tworzy opowieść, w której na jasne kolory lata rzucają
cienie wydarzenia, raniące pomimo upływu czasu i blizny, które do tej pory
wciąż były rozdrapywane, lecz niekiedy jedno wydarzenie potrafi dać impuls by
poszukać na to lekarstwa.
Za możliwość przeczytania książki
Nowość:
„Bestseller. Skandal”
Katarzyna Michalak
Sukces nie przychodzi łatwo, nawet
jeśli na taki wygląda. Kto zastanawia się nad drogą, jaką trzeba pokonać kiedy
właśnie osiągnięto szczyt? Najważniejsze zdaje się właśnie dziać teraz, bo
przecież liczy się efekt końcowy, nie to, co do niego doprowadziło. Tyle, że za
tą chwilą triumfu kryje się lęk, gniew, czasem i zazdrość oraz chęć
udowodnienia sobie lub innym swojej wartości. Sukces, jedno słowo, mające
niejedne oblicze i mroczne kulisy.
Amanda, Kayla i Holly. Trzy kobiety
mające jeden cel, lecz tak do końca dzielące jedno marzenie? Amanda zna smak literackiej
sławy, Holly również wie co to sukces, natomiast przed Kaylą jedno i drugie. Każda
z nich ma własny pomysł jak zabłysnąć na książkowym firmamencie albo też i na
nim utrzymać się. Nie tak łatwo trafić do pisarskiej elity, lecz w niej
pozostać to równie trudna sztuka. Czy uda się to właśnie im trzem? Za oklaskami
i tysiącami sprzedanych egzemplarzy kryje się wiele sekretów, ujawnienie
niektórych z nich może oznaczać kłopoty. Co innego jednak kiedy da się to kontrolować,
ale jaką cenę płaci się za to? Może podobną do tej by wejść na szczyt? Jedno
jest pewne, wszystkie uczestniczą w wyścigu, gdzie zwycięzca jest tylko jeden,
a drugie miejsce nie zadowoli żadnej z nich. Do czego są zdolne by
urzeczywistnić to, czego pragną lub czy są w stanie zachować siebie gdy
okoliczności zmuszą je do wyboru, jakiego nie brały pod uwagę?
Bestseller vel sukces vel sława. Nie
synonimy, trochę bliskoznaczne, lecz nie do końca, a jednak często utożsamiane
z sobą. Co stoi za nimi? Wszystko, dosłownie i nie w przenośni. Trzy kobiety,
trzy pragnienia i trzy drogi do osiągnięcia tego samego celu. Pisarska gwiazda,
sławna debiutantka i nieznany talent oraz wydawniczy świat, gdzie tak jak
wszędzie miejsce pierwsze jest jedno i nikt nie chce się z nikim nim podzielić.
Kulisy pięknych słów kryjących się za barwnymi okładkami okazują się być
barwniejsze i bardziej interesujące niż komukolwiek wydaje się, a Katarzyna
Michalak nie zadowala się prostym schematem akcji i daje czytelnikom kilka
wątków, których punkt wspólny zdaje się być wiadomym od samego początku, leczy
tak jest na pewno? „Bestseller. Skandal” jako pierwszy tom trylogii odsłania
kawałek historii i szybko przekonujemy się, że przed nami dużo więcej, ale nim
zobaczymy pełen obraz niejeden zwrot akcji przed nami. Blask fleszy, luksusowe
hotele, wielkie gale i ceremonie wręczania nagród, lecz również niepohamowane
ambicje, bolesne blizny i przede wszystkim książki, odmieniane przez każdy
przypadek. Autorka doskonale przyprawiła to bezwzględnymi intrygami, dodała
jeszcze niespodzianki, jakich nikt nie spodziewał się oraz postacie, ze
skomplikowanymi charakterami, po przejściach i oczywiście z sekretami. A to
dopiero pierwszy tom, gdzie kipi od pytań, natomiast na odpowiedzi dopiero
nadejdzie czas. Z pewnością premierowa część pozostawiła po sobie apetyt na o
wiele więcej i chęć poznania dalszego ciągu opowieści gdzie skandal oraz
ambicja idą w parze i nikt nie zadowoli się miejsce drugim bądź trzecim. Tu
liczy się tylko i wyłącznie bestseller, cała reszta nie liczy, bo to zwycięzcy piszą własną wersję tego, co stoi za nim!
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Prowincja grzechu”
Monika Magoska – Suchar
Czasem pozory mylą. Częściej niż
rzadziej. Zło potrafi przybrać niejedną maskę, a za błędy, podobnie jak za
grzechy trzeba zapłacić. Tajemnice prędzej czy później wychodzą na światło
dzienne, lecz niekiedy dostrzegają je jedyni ci, którzy potrafią je wykorzystać
do własnych celów. Jednak trzeba uważać by nie zostać pokonanym własną bronią.
Grzech. Tajemnica. Zemsta. Co było
pierwsze: grzech czy tajemnica? Jedno jest pewne czyli to ostatnie, lecz zanim
do tego dojdzie pięć kobiet zostanie połączone tym pierwszym i drugim.
Prowincja wcale nie jest taka jak się większości wydaje, potrafi zaskoczyć nawet
samych mieszkańców. Za schludnymi fasadami kryje się niejedno, a Sandra, Łucja,
Maria, Weronika i Izabela przekonują się o tym osobiście. Jak długo można utrzymywać
pozory albo zaprzeczać własnym pragnieniom? Tak długo aż coś lub ktoś wydobędzie
na powierzchnię prawdę, lecz daleko będzie jej do kategorii wyzwalającej i oczyszczającej,
chociaż… Niektórzy nie powinni igrać z ogniem i dotyczy to grona pewnych kobiet
oraz kogoś, kto myśli, iż ma te panie w garści. One wiele są w stanie znieść w
imię swojego statusu i tego, co powiedzą inni, lecz czy na pewno rola ofiar
jest im pisana? Javier ma wobec pań konkretne zamiary i wciela je w życie
bardzo szybko, lecz czy wie z kim ma do czynienia? Może Łucja, Sandra, Maria, Izabela
i Weronika wydają się łatwym celem dla kogoś takiego jak on, ale o jednym chyba
zapomniał. Kobieca wściekłość bywa doskonałym motywem, zwłaszcza gdy trzeba
wymierzyć sprawiedliwość i wymierzyć odpowiednią karę!
Za sielskimi widokami, którymi
zachwycają się turyści oraz pozornym ładem i porządkiem często kryje się
całkiem inny krajobraz. W końcu wszędzie ludzie mają sekrety, nawet tam gdzie
wydawałoby się, że czujnemu oku sąsiadki nie uszedł by żaden, nawet
najmniejszy, grzech. No cóż nie na darmo mówi się, że najciemniej pod latarnią…
Pięć kobiet, jeden mężczyzna i niejedna tajemnica. Dorzućmy do tego gęstą od
pozorów atmosferę oraz pokusę, jakiej nie można się oprzeć, co jeszcze zwiększa
napięcie, a na tym nie koniec, lecz dopiero początek. Monika Magoska – Suchar
nie wybiera półśrodków, tak buduje wątki, by sięgały głębiej i dalej niż
czytelnicy spodziewają się. „Prowincja grzechu” spełnia wszystko oraz oczywiście
dużo więcej, bo jak wiadomo przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach i w tej
konkretnej historii okazuje się, że ma to dosłowne znaczenie dla bohaterów. Z
jednej strony jest pikantnie i sensualnie, z drugiej siła, która niebrana pod
uwagę pokazuje swoją moc w odpowiednim momencie. Autorka tworzy książki tak, by
czytający nie chcieli i nie mogli przerywać lektury, bo kolejne strony
przynoszą nowe zwroty w akcji. W „Prowincji grzechu” uwagę przykuwają
postacie, jakie mają niejedną tajemnicę i jak się również okazuje noszą wiele
masek, a co kryje się pod nimi? Oczywiście wszystko to, o czym nie mówi się
zazwyczaj głośno, czasem marzenia, a niekiedy czyste zło. Kiedy spotka się
jedno z drugim może okazać się, że ktoś nie docenił kobiet i ich gniewu…
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Hejterka”
Natasza Socha
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Rosą pisane”
Urszula Gajdowska
Nim po burzy zaświeci słońce czasem
mija trochę czasu. Niektórzy niepewnie patrzą w niebo i wypatrują ciemnych
chmur, a cienie biorą za znak, że zaraz lunie. Dopiero po dłuższej chwili są w
stanie spojrzeć w górę bez obaw. Jeśli ktoś poda im parasol zaniepokojenie
ustępuje, bo niekiedy wystarczy pomocna dłoń by uwierzyć w lepszą przyszłość.
Azyl daje schronienie wszystkim tym,
którzy tego potrzebują. Zwierzętom, ale również ludziom. Edyta zna to uczucie
bezradności, wie aż za dobrze jak smakuje strach i jak dużym wyzwaniem jest
nadzieja, że w końcu jest bezpieczna. Jej dzieci także poznały emocje, jakie
nie powinny być ich udziałem. Na skraju Puszczy Knyszyńskiej mają swój nowy
dom, gdzie także schronienie znalazły zwierzęta, które również zostały
skrzywdzone przez ludzi. Eryk i Weronika stworzyli miejsce, gdzie wszyscy potrzebujący
mogą zaleczyć swoje rany, poczuć co znaczy spokój i otrzymać przede wszystkim
pomoc oraz dach nad głową. Edyta wraz z bratem i jego żoną mają ręce pełne
roboty, ale dla kobiety to lek na lęki związane z przeszłością, do jakiej klucz
wciąż ma w rękach jej były mąż. Ona nie chce komplikacji i jakichkolwiek rewolucji
w swoim i jej dzieci życiu. Jednak spotkanie z Dawidem nie pozostaje bez echa.
Ten mężczyzna stara się pogrzebać własne demony, a Azyl stwarza warunki by to,
co było przestało kłaść się cieniem na teraźniejszości. Tych dwoje ma więcej ze
sobą wspólnego niż sądzą, ale nie tak łatwo zapomnieć o wcale nie tak dawnych
wydarzeniach i zaufać jeszcze raz…
Czasem trzeba grać życiowymi kartami,
jakie nie do końca wybraliśmy sami i stawiać czoła rzeczywistości dalekiej od
tej, jakiej pragnęliśmy. „Rosą pisane” nie są prostą opowieścią o nowych
początkach, odnajdywaniu siebie i z hollywoodzkim szczęśliwym zakończeniem,
chociaż te wątki jak najbardziej są obecne, lecz dużo bardziej pogłębione niż zazwyczaj,
opisane bardzo osobiście i równocześnie z różnych perspektyw. Urszula Gajdowska
pisze o trudnych momentach i okresach w życiu z naciskiem na ukazanie szerszego
kontekstu, gdyż dosięgają one nie tylko pojedynczych ludzi, lecz i ich bliskich.
Bohaterowie dostają głos, by własnymi słowami przekazali swoją historię i
pokazali poszukiwania drogi do przyszłości, gdzie nie ma już dawnego raniącego
mroku. „Rosą pisane” jest książką, w jakiej jak na dłoni widać ile znaczy
okazana pomoc i wsparcie, oferowane z uwagi na własne doświadczenia oraz po prostu
ludzką solidarność. Autorka przeplata jasne i mroczniejsze życiowe strony oraz
łączy je z losami postaci, po przejściach, z przeszłością, jednak walczący,
niekiedy dosłownie, o spokój i niezgadzający się na zło wokół siebie. Puszcza
Knyszyńska jest doskonałym tłem dla historii o ludziach, jacy właśnie otwierają
nowy rozdział i stawiają czoła temu, co rani boleśnie, ale nie zawsze widocznie.