Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natasza Socha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natasza Socha. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2026

Nienawiść

Nowość: 

„Hejterka”

Natasza Socha


Słowa ranią, pozostają w pamięci i rozbrzmiewają echem jeszcze długo, gdy już ich nie słychać. Nie da się ich łatwo zapomnieć, odsunąć od siebie. To, co dla jednych bywa błahą sprawą, jakiej nie warto poświęcać czasu, drugim sprawia wypala ślady w nich. Wystarczy zdanie rzucone bezmyślnie albo w chwili złości by komuś dokuczyć, ale są też takie wypowiedzi, które mają jeden cel – uderzyć tak aby zabolało. Naumyślnie, precyzyjnie i wielokrotnie…

Uciec, zniknąć, wymazać się. Zasnąć…
Helena ma oko do szczegółowe, oddawania emocji ludzi, kilkoma kreskami potrafi dostrzec to, co inni dopiero zauważają po chwili lub gdy ktoś im wskaże. Nie wyróżnia się w grupie rówieśniczej, ale dobrze jej z tym. Ma swój świat, hobby, żyje trochę na uboczu, lecz nikomu to nie przeszkadza. Anka należy do jej małego grona znajomych, znają się ze szkoły i nie tylko z niej. Kiedy Helena zaczyna niepokoić się jednym z komentarzy pod jej postem mediach społecznościowych koleżanka nie widzi w nim po problemu, po prostu ktoś coś głupiego napisał i tyle. Jednak to dopiero początek całej serii nieprzyjemnych sytuacji, do tej pory dziewczyna była zadowolona ze swojego życia, toczyło się znajomym rytmem, pozwalając na bycie sobą. Jak to więc możliwe, że stała się obiektem nienawistnych wpisów? Komu zależy by uprzykrzyć egzystencję nastolatce, spokojnej i nie rzucającej się zbytnio w oczy? Anonimowość w Internecie zdaje się dodawać źle pojętej odwagi tym, którzy zaczynają coraz mocniej dręczyć Helenę. Czy uda się jej wyjść z tej otchłani zła? O jednym zdają się nie myśleć stojący za tymi atakami, że i oni mogą być na miejscu hejtowanej dziewczyny… Jaki będzie finał tego dramatu?

Hejt to obraźliwy lub agresywny komentarz zamieszczony w Internecie, ale ta definicja ma o wiele mroczniejsze drugie dno czyli ból, strach i przede wszystkim ogrom emocji, negatywnych i odbijających się jeszcze długo echem. Produkt naszych czasów czy też poczucie bezkarności w internecie i siła źle pojmowanej anonimowości? Kojarzymy ze znanymi osobami, lecz równie często uderza w tak zwanych zwykłych ludzi. Ma w sobie niewiarygodnie niszczącą siłę i dopiero gdy już zaistnieje zostaje zauważany, co nie oznacza, iż następuje natychmiastowa odpowiednia reakcja. Bywa lekceważony, niezauważany, a nie tak rzadko pozostaje wstydliwą tajemnicą ofiary. Natasza Socha w swojej najnowszej książce obnaża jedną z odsłon trudnej prawdy, gdzie kłębi się wiele emocji, kontrastowych, wcale nie jedynie czarno – białych, co wcale nie oznacza obrony sprawców i umniejszania bólu skrzywdzonej. To nie jest zerojedynkowa historia, bo autorka nie skupia się tylko na efekcie końcowym czyli hejcie, chociaż mamy go z tylu głowy przez całą lekturę, dostrzegamy go między wierszami. On nie rodzi się w sekundę, poprzedza go mniej lub więcej zdarzeń, z jakich buduje się właśnie agresja i mowa nienawiści. Czytelnik rozdział po rozdziale widzi z czego on w tym konkretnym przypadku powstaje, rozwija i jak można utracić nad nim kontrolę. Ktoś powie to jedynie książka, wymyślona opowieść. Nie. Za „Hejterką” stoją tysiące podobnych historii, głośnych, cichych, jednak dramat ofiary jest ten sam i zawsze ma on też motyw. Może nim być zazdrość, źle pojęte przywództwo w grupie, poprawienie własnej oceny siebie kosztem kogoś innego, przypisanie winy komuś niewinnemu, premedytacji w działaniu, negatywnej siły grupy i poczucia anonimowej bezkarności. Natasza Socha pokazuje z detalami jak tworzy się spirala nienawiści, nakręca się, a potem to już efekt kuli śnieżnej i eksplozja, po której pozostają zgliszcza… Nie tak łatwo pomóc hejtowanemu człowiekowi, na jeden krok do przodu nie rzadko przypada kilka do tyłu i to również widać w „Hejterce”, a rany nie tak szybko goją się. Zresztą blizny przypominają o tym, co było. No i pozostaje lęk, w końcu wspomnienia trudno wymazać i powracają w najmniej spodziewanych chwilach.


                                                  Za możliwość przeczytania 

książki 

dziękuję:

poniedziałek, 9 listopada 2020

Życzę ...

„PS I życzę Ci dużo miłości”

Magdalena Witkiewicz, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Ilona Gołębiewska, Magda Knedler,
Małgorzata Warda, Katarzyna Misiołek.

 

„(…)

Ludzie listy piszą zwykłe polecone
Piszą że kochają nie śpią klną całują się
Ludzie listy piszą nawet w małej wiosce
Listy szare białe kolorowe (...)

Skaldowie: Medytacje wiejskiego listonosza

Zwykły skrawek kartonika z kolorowym obrazkiem, na którym wszystko przedstawia się sielsko i anielsko, z paroma słowami napisanymi czasem w pośpiechu. Czy kawałek kartki może cokolwiek zmienić w życiu człowieka? Niekiedy właśnie taka, wydawałoby się drobnostka,  jest tym, czego brakuje by zmienić wiele lub staje się impulsem do działania. Jedna, mała, kartka świąteczna, nic dużego, chociaż czy na pewno?

Czy list z przeszłości jest w stanie zmienić coś w przyszłości? Nikt przecież już nie pamięta o nim, osoby adresata i nadawcy dawno pokryły się grubą warstwa zapomnienia, chociaż czy na pewno? Magdalena i Marcin mogą powiedzieć to potwierdzić, nie spodziewali się, że przypadek sprawi, że wzajemnie staną na swojej drodze, w pewien grudniowy dzień. Co jest ważne w życiu jeśli nie widzi się w nim sensu? Strata boli, a świąteczne dni mogą tylko go jeszcze pogłębić, chociaż gdy da się szansę by dostrzec ludzi wokół siebie bywa, iż zauważa się kogoś, kto może być początkiem nowego rozdziału. Czy Aleks da losowi szansę na to by mu pomógł spojrzeć na świat z innej perspektywy? Zosia żyją swoją życiową pasją, dzięki nie ma szansę spotkać ciekawych ludzi, ale i to, co starannie skrywają przed otoczeniem. Sukces ma słodko-gorzki smak, widzi to u swojej przyjaciółki, przeszłych wydarzeń nie da się zmienić, a co z teraźniejszością? Wybaczyć nie jest łatwo, ale żyć z poczuciem straty jest jeszcze trudniej …

Słowa mają moc, ogromną, tak tą dającą nadzieję, ale i raniącą, lecz kiedy ich zabraknie to tak jakby jedno ogniwo życiowego łańcucha pękło, czasem na zawsze, niekiedy do chwili kiedy w końcu uda się je usłyszeć. Osiem polskich pisarek pokazało ile znaczy kilka wyrazów na świątecznej kartce, co mogą nieść z sobą i jak wiele emocji kryje się za ich znaczeniem. „PS I życzę Ci dużo miłości” ma w sobie niepowtarzalny klimat grudniowych dni, tych rzeczywistych, pachnących choinką, piernikami, lecz i skłaniających do refleksji, spojrzenia za siebie i wokół siebie. Gdzieś pomiędzy kolejnymi zakupami i sprzątaniem, budzą się wspomnienia, tęsknoty oraz marzenia, a przypadkowo lub nie, świąteczna kartka staje się punktem, od jakiego życiowe ścieżki mogą zmienić kierunek. Właśnie ten motyw wykorzystały autorki by dać czytelnikom niesztampowe historie, w których śmiech miesza się z Łazami, miłość z gniewem, rozczarowanie z nadzieją. Każde opowiadanie to odrębna opowieść o ludziach, jakim kilka wyrazów daje siłę by walczyć o swoje szczęście, są szansą by odzyskać to, co wydawało się na zawsze utracone lub po prostu spojrzeć na świat z nowej perspektywy. Gdzieś pomiędzy zwątpieniem, nadzieją i miłością znajdują się bohaterowie antologii „PS I życzę Ci dużo miłości”, a Święta przynoszą im niespodziewany dar, jaki jest więcej niż obietnicą na uczucie, dające to, czego pragnie się gdzieś w głębi serca, lecz głośno nie wypowiedzianego. Czy w krótkiej formie, na kilku dziesiątkach stron, da się oddać to, co niesie z sobą prawdziwa miłość? Osiem pisarek udowodnia to na każdej kartce, z wirtuozerią oddając cały wachlarz emocji, wplecionych w czas Świąt, zapomnianych, ukrytych lub czekających na dojście do głosu. Chwile poświęcone na lekturę przeniosą czytających do momentów, gdy mały, zapisany, kartonik stanie się częścią czaru czasu kiedy niektórzy przebaczają, drudzy czekają na odpuszczenie win, a ktoś po prostu na otwarcie drzwi do serca drugiego człowieka.





Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA

 

poniedziałek, 9 lipca 2018

Toskańskie emocje


„Mgły Toskanii”
Natasza Socha

Czy można kochać dwóch mężczyzn? Emocjonalny trójkąt rzadko kiedy jest prosty, przynosi chwile szczęścia, ale i momenty zwątpienia, a pomiędzy nimi niepewność co do przyszłości oraz egzystencja tu i teraz by jak najwięcej  odczuć. Ale czy taka sytuacja może trwać długo? Tajemnice, nawet jeśli za takie nie są uważane, mają to do siebie, że w końcu wychodzą na jaw i trzeba stawić czoła konsekwencjom. Jednak czasem wynik zaskakuje wszystkich zainteresowanych …

Lena dostała szansę, której mogłoby jej pozazdrościć wielu. Teraz kursuje pomiędzy wielobarwną i pełną smaków Toskanią oraz Polską. Spełnia się jako konserwator dzieł sztuki, cierpliwość i dociekliwość pomagają w pracy, a spokój i monotonia nie są dla niej problemem. Wydawałoby się, że nic nie jest w stanie zaskoczyć dziewczyny, wszystko ma pod kontrolą i może przewidzieć co się wydarzy, lecz okazuje się, iż nie do końca tak jest. Wystarczy małe odstępstwo, chwila zawahania i zaczyna się coś nowego, chociaż początkowo nie jest to zauważalne. Czas mija, nowe miejsce odsłania przed młodą kobietą kolejne elementy swego oblicza i coraz bardziej ją fascynuje, podobnie jak i ludzie, których spotyka na swej drodze. Powoli zaczyna dostrzegać detale i zwracać uwagę na niuanse kryjące się nie tylko w zawodowym wyzwaniu. Kiedy na jej drodze staje Ian Lenę zaczynają ogarniać niespodziewane emocje, pojawiają się wątpliwości. Stabilne podstawy jej związku zaczynają się lekko chwiać, a może to jedynie wpływ toskańskiej atmosfery, tak innej od rodzimej? Brak pośpiechu i skupienie się na teraźniejszości daje dziewczynie wrażenia jakie do tej pory były jej obce. Przenikające do szpiku kości, nie dające o sobie zapomnieć i kuszą jak nigdy dotąd skłaniając do refleksji. Miłość do dwóch mężczyzn wydawała się Lenie abstrakcją, lecz okazała się jak najbardziej prawdziwa, wybór pomiędzy Igorem i Ianem, synem i ojcem, wydaje się czymś niemożliwym. Czy nie krzywdzi ich? A może ta dwoistość pozwoli dojrzeć do podjęcia nieoczekiwanej decyzji w zaskakujących okolicznościach?

Melancholijne, ale i pełne humoru „Mgły Toskanii” intrygują swoją tajemniczością oraz nieoczywistością. Natasza Socha dała swoim czytelnikom lekturę, na jaką warto zarezerwować sobie czas, tak by nie śpieszyć się i nie dzielić jej czytania na części. Uczuciowy trójkąt wciąga i nie pozwala się oderwać, emocjonalne rozterki skłaniają do refleksji. Pełne barw, smaków i wrażeń wizualnych opisy Toskanii sprawiają, że przenosimy się do opisywanych miejsc i zbliżamy się do bohaterów. Ci ostatni są pełni pasji, wielowymiarowi i rzeczywiści w swoich rozterkach, ich koleje losu toczą się prawdziwymi meandrami, zaskakując swoim rozwojem. Pisarka dała wgląd czytającym do intymnego świata emocji trojga ludzi, a zwłaszcza głównej bohaterki, ukazując motywy dokonywanych wyborów oraz dojrzewanie do nich. 



 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję 
 
https://www.facebook.com/edipresseksiazki/